Dla kogoś być może kolejna instagramerka z dupą na wierzchu, dla mnie zdjęcie na pamiątkę zachwytu nad cudownym wodospadem💧Z ekscytacji drżała mi cały czas łydka! Natura potrafi być majestatyczna!🌱
Sama wyspa ma różne oblicza. Na razie doświadczyłam #Bali dla lekko aroganckich młodych ludzi z lepszego (finansowo) świata, bujających się po instagramowych knajpkach. Bali komercyjnego i turystycznego, Bali pełnego przepięknej, dzikiej przyrody, Bali cudownych miejscowych ludzi i Bali mistycznego. Z pewnością perspektyw jest dużo więcej! Staram się patrzeć na świat pod różnymi kątami i zadawać wiele (czasami może ciut zbyt wścibskich) pytań. Ile ja się podczas takich podróży uczę, to o jeju!

A odnośnie pupy w bikini, to nie wrzucając takiego zdjęcia sama bym przyznała, że kobieta w bikini popełnia jakiś grzech, w odróżnieniu od mężczyzn z gołymi klatami. Nie postrzegam tak świata!😉 Pięknego piątku🌸
Fot: @czula.kaminska (mały spoiler tego, co jutro na stories)
#podróże #podróżemałeiduże #blogerka #wodospad #waterfall #bali #travelgirl #travelblogger #aniamaluje #szczerze_pisząc

Dla kogoś być może kolejna...

Nie wszystkie zdjęcia muszą być wymuskane ;) 🌸Moja pogadanka na temat „chłopak by mnie nie puścił” wywołała spore zamieszanie! Opisujecie swoje toksyczne relacje z partnerami, którzy „zabraniali” wam przeróżnych rzeczy. Czasami toksyczne byłyście Wy, w ciągłym strachu, że partner zdradzi. Dzisiaj jesteście w innych relacjach i wiecie, że to nie powinno tak działać i wyglądać. I wspaniale! Lepiej przejrzeć na oczy późno, niż wcale!
Szkoda życia na kogoś, kto podcina Ci skrzydła. Jeśli masz coś, przed czym chcesz ostrzec inne dziewczyny - dawaj śmiało! Czasami zaczyna się od „nie podoba mi się jak chodzisz w sukienkach”
Pozdrowienia z #Bali! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #balibowlsandsmoothies #relacje

Nie wszystkie zdjęcia muszą być...

Wyprawa solo jak dotąd:
👉🏻Ani jednego dnia nie spędziłam zupełnie sama! Poznałam mnóstwo ludzi, z innymi polubiłam się bardziej, bo miałam okazję lepiej ich poznać. 👉🏻Popełniłam sporo błędów organizacyjnych. Np. teraz jestem na #Bali i już czuję, że bez skutera będzie ciężko (mam problem z błędnikiem, nie będę ryzykować), ale jestem dobrej myśli.
👉🏻Do tej pory nie udało mi się popracować! Spędziłam na pracy może godzinę, no chyba, że liczyć składanie relacji na insta, to wtedy pracowałam ze 3h dziennie. Byłaby to jednak najmniej płatna praca świata, bo nic nie zarobiłam🤣🙈
👉🏻Jestem zupełnie nieprzygotowana na #Wietnam! Poranki i wieczory są podobno chłodne (16 stopni). Z polskiej perspektywy to się wyda śmieszne, ale ja mam tu 35 stopni i takie właśnie ubrania.
👉🏻Możliwe więc, że zamiast 2 tygodni w Wietnamie zmyję się szybciej na jakąś wyspę w Tajlandii (Ko Chang albo Ko Samui) albo na Koh Rong w Kambodży :) Ogólnie mordka mi się śmieje cały czas, jest fajnie, jest dobrze!
Teraz pora się trochę opalić.
Mam nadzieję, że podobają Wam się moje przygody na stories! Wielu rzeczy i ludzi też nie pokazuję, ale może wykorzystam te historie w jakiś luźniejszy dzień. Dzisiaj np. chciałabym nagrać krótką pogadankę 😁

Uściski z Bali!

Wyprawa solo jak dotąd: 👉🏻Ani...

Wciąż nie mogę uwierzyć, że smakował mi wege boczek🤯
To były bardzo intensywne dni w Bangkoku, pora na kolejną przygodę - co powinnam zrobić na Bali?
Jakieś rekomendacje? Nie mogę prowadzić skutera, mój błędnik nie ogarnia, więc pewnie będzie ciężko, ale nastawiam się pozytywnie do całej przygody😊
Poleżałabym ze dwa dni na plaży z jakąś książką, bo z nadmiaru wrażeń i emocji moja czaszka dymi😁.
Zastanawiam się też, którego dnia dopadnie mnie kryzys tej podróży, ale czas pokaże!
Podrzućcie swoje rekomendacje a ja powalczę z walizką i idę spać 😘
#Bangkok #vege #foodie #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Wciąż nie mogę uwierzyć, że...

Jestem wkurzona. Że musimy udawać, że mamy mężów i nosić fejkowe obrączki, aby pozbyć się niechcianych adoratorów. Że samo „nie” nie wystarcza i żaden argument nie ma takiej mocy, jak bycie „przypisaną” do jakiegoś faceta. Jakbyśmy same się nie liczyły jako jednostki ludzkie.
Chciałabym mieć poczucie, że mogę robić swobodnie wszystko to, co mężczyźni.
Moim kolegom nikt nie radzi, by dla bezpieczeństwa wracali po ciemku w towarzystwie kobiety.
Nie zwraca uwagi, że przebijają im przez t-shirt sutki. Nie szukają w podróży hosteli z pokojami tylko dla mężczyzn, podczas gdy „female dormitory” to nie jest pomysł, który wziął się z powietrza, a realnej potrzeby.
Ja nie chcę pieprzonych przywilejów. Chcę mieć poczucie, że jesteśmy takimi samymi jednostkami ludzkimi. Ale jak się naczytałam o Waszych fejkowych obrączkach i pierścionkach, to zrobiło mi się naprawdę przykro łamane na jestem wkurzona.

Kobieto, co robisz dla swojego bezpieczeństwa i spokoju, czego nie robią mężczyźni? Wyjdźmy z priv, napisz tutaj!
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #kobieta #wkurw

Jestem wkurzona. Że musimy udawać,...

Śmiesznie tu stoję, ale mam nadzieję, że widzicie - jestem w Azji na maksa szczęśliwa, wszystko mnie cieszy! W tym klimacie oddycha mi się wspaniale (nawet w Bangkoku!) każda drobna rzecz jest przygodą! Mnóstwo nowych bodźców, smaków, tekstur, zapachów. Tym razem zamiast wygodnego mieszkania z dostępem do basenu i siłowni wybrałam hostel i zbieram inne przeżycia. Poznaję ludzi z taką samą zajawką na doświadczanie podróży jak ja. Wymieniam setki uśmiechów dziennie, próbuję mówić „dziękuję” po tajsku, unikać jednorazowego plastiku, zachwycać się myjącym pupę kibelkiem i cieszyć z masażu, po którym chodzę lekkim krokiem. Tak lekkim, że zrobiłam ich dzisiaj 25 tysięcy😊. Kocham #Bangkok, kocham tę część Azji, uwielbiam wieczorem składać dla Was relację z tego wszystkiego, co mnie spotyka. Moim marzeniem jest zachęcić innych do tego samego! Chcę rozwiać Twoje obawy i uprzedzenia, pokazać, że to jest proste i da się na własną rękę bez stresu!
#podróże #podróżemałeiduże #travelgirl #femalesolotraveler #solotravel #bangkok #wakacje #aniamaluje #blogerka #blogerkapodróżnicza #pieszopomieście

Śmiesznie tu stoję, ale mam...

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem towarzystwa do podróżowania - ja pracuję skąd chcę, innych ogranicza urlop. Szybciutko się to zmieniło i teraz nie mam najmniejszego problemu z ogarnięciem towarzystwa. I co zabawne - gdy jest w zasięgu ręki, mam ogromną potrzebę podróży solo. To zupełnie inny vibe, inne przygody, inny rodzaj doświadczenia!
Kiedyś bardzo chciałam wydać książkę z wydawnictwem. Dzisiaj co miesiąc jakieś  mi to proponuje. Wolę sama. I bardzo często gdy podobał mi się jakiś chłopak i okazało się, że z wzajemnością - automatycznie traciłam nim zainteresowanie🙈. To okropny sposób życia, wiecznie chcę tego, czego nie mam, a gdy mam, to już nie chcę😏. Staram się z tym walczyć, ale tez obserwować bacznie z czego wynikają te moje pragnienia.
Wow, dzisiaj zaczyna się moja podróż. Spędzę w niej 35 dni, planuję odwiedzić 3 kraje, w których jeszcze nie byłam i do jednego wrócić. Jak wyjdzie? Czas pokaże. Jedno jest pewne - ja zawsze sobie poradzę i zawsze znajdę sposób by mieć to, czego chcę. Tutaj np. chciałam zjeść śniadanie z widokiem na morze, ale nie było sensownej knajpy więc... przytargałam z @aleksandranajda stół i krzesła z mieszkania. 
Najbliższe 24h spędzę pewnie offline, bo mam cholernie długą przesiadkę, którą zamierzam przeznaczyć na zwiedzanie... sami zgadnijcie jakiego miasta 😉 mam czas aby wykombinować w jaki sposób chcę zamieszczać relacje i jednocześnie zachować bezpieczeństwo nie oznaczając się w czasie rzeczywistym😊 
Trzymajcie za mnie kciuki! #podróże #girlswhotravel #solotravel #solofemaletraveler #aniamaluje #karaiby #podróżemałeiduże

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem...

Piszecie, że:
👉 N-ele z km widzą pomalowane rzęsy lub paznokcie, ale śladów po samookaleczeniach już nie. Lub pada "zakryj to".
👉 Uczniom ze szkół plastycznych jakoś dziwnie strój nie odbiera inteligencji. Czymś się różnią?
👉 Zasady utrwalają kulturę gwałtu. To dziewczynki mają "nie rozpraszać chłopców". A może oni powinni się skupiać? Ślinią się też na widok n-elek, co to zmienia?
👉 Wzmacniamy przekaz ALBO mądra, ALBO pomalowana. To złe!
👉 Obrywacie za naturalną oprawę oczu. Bo n-elka "nie wierzy". Nie pada PRZEPRASZAM.
👉"to kwestia szacunku". Dla mnie szacunek, to bycie przygotowanym do lekcji, mówienie "dzień dobry" i "przepraszam". Nauka to 46h tygodniowo, dorośli pracują 40h. Kiedy wyrażać się ubiorem? Rudym powiecie, że mogą być rudzi po pracy?
👉 Jeśli obrażają cię  różowe włosy, to przemyśl swoje wartości.
👉 Przypięłam w relacjach opinię prawną. Zasady są niezgodne z prawem.
👉 i seksistowskie wobec każdej płci. 👉 Są głosy o bardzo przesadnym stroju w szkole. Rozumiem. ale zakaz ani groźba nic nie zmienią. Może warto porozmawiać?

Bolą wiadomości o samookaleczeniach. Popłakałam się. Te same n-elki siłą zmywają komuś makijaż płynem do naczyń, ale siniaków bitego ucznia nie widzą. Dręczonym radzą: "spróbuj się więcej uśmiechać".
👉 Strój dodaje  pewności siebie. Bez względu, czy to kolczyk w nosie, czy t-shirt z napisem "I'm lesbian". Dostajecie uwagi za odzież i akcesoria z tęczą.  Psychologia i socjologia mówią o potrzebie ekspresji, przynależności, manifestowania swoich przekonań, ale te spory wciąż wygrywa "KIEDYŚ TO BYŁO, KRÓTKO SIĘ TRZYMAŁO" i "JA SWOJE WIEM". Co wiesz? Że oceniasz ludzi po wyglądzie? Gratulacje!

Na szczęście mamy wielu cudownych n-eli. Dla nich ważne jest przygotowanie do lekcji i nie oceniają za wygląd. Dziękuję za Wasz za otwarty umysł.Jesteście wspaniali!

PS. Mam AZS, stres nasila objawy. Z emocji znowu mam czerwony skalp, skóra się sypie. Represje i karność ze strony nauczycieli zaostrzają objawy np. łuszczycy i trądziku, o czym piszecie. Dobro uczniów to atmosfera szacunku, zaufania i życzliwości. Nie ciągłego stresu i strachu. #aniamaluje #protest #szkoła #szacunek

Piszecie, że: 👉 N-ele z...

„opowiada takie rzeczy, to niech nie dziwi się, że traktują ją przedmiotowo” Nie wiem po co szykuję się do podróży do Azji - przeżyłam podróż w czasie😱Jestem w szoku, że moje stories wywołały takie reakcje i część z Was uważa, że skoro autorka nagrała film z poradami jak zrobić partnerowi dobrze, to daje innym prawo by ją obrażać. Jakie prawo?! Czy kobieta nie może lubić seksu i swojej seksualności? Poczytałam z rana kilka wiadomości w duchu „no sorry taka prawda!” „Opowiada to się nie dziwi!”, że przecieram oczy. Obejrzałam ten filmik i wiecie co? Można go streścić do „rób to z radochą, a nie jak za karę”. To wywołuje takie oburzenie?! Laski! Gdyby facet nagrał film w którym radzi pieścić partnerki z radością a nie tylko by w dwie minuty „odbębnić grę wstępną”, to byście pisały „wreszcie ktoś to powiedział” „taka prawda” „rację ma”.
Zachowanie typowe dla studenta I roku filozofii, który rozstrzyga dawno rozstrzygnięte spory. Nie wiem czy wiecie- doszliśmy już dawno do wniosku, że: 1) sukienka nie gwałci - krótka, obcisła, strój nie ma nic do rzeczy. 2)Nawet jeśli dziewczyna jest striptizerką, to nie można dotykać jej bez jej zgody 3) Prostytutkę też można zgwałcić
Tymczasem u nas wszystkie spory wciąż wygrywa „ja swoje wiem”😱.
Pamiętam jak w 2016 wrzuciłam post z zachętą do posiadania „masażera osobistego”. To był mały, dyskretny, ładny gadżet. Post miał jakieś chore zasięgi, bo mnóstwo osób go sobie wysłało z komentarzem, że ta Aniamaluje to wstydu nie ma, całkiem odpłynęła, takie rzeczy publicznie. Kilka osób się pomyliło i zamiast obgadać mnie do koleżanki, wysłało to do mnie.
Pomyślałam wtedy - wow, czuję się jak podróżnik w czasie, jakbym przybyła z przyszłości, może kiedyś to nie będzie tabu. 
Mamy 2020 a ja liczę, że na takie komentarze będziemy kiedyś patrzeć jak na wystawianie kobietom mandatów za bycie na plaży w bikini, bo to nieobyczajne. 
#aniamaluje #szczerze_pisząc 
#lavieparisienne #frenchfashion #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #lookdujour #parisianlifestyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

„opowiada takie rzeczy, to niech...

Kupiłam loty! Może powinnam wstrzymać się z ogłaszaniem tego światu, poprzednio napaliłam się na lot przez Chiny, znalazłam w Google zdjęcie każdego jednego przystanku (na Mur Chiński potrzebowałam chyba 3 przesiadek!) i chciałam zrobić to na dziko, ale pojawił się wirus i tyle z moich planów. 
Lecę do Bangkoku, z Bangkoku na Bali, dalej nie mam żadnych lotów, ale będzie grany Wietnam.
Ciągle pytacie, czy się nie boję sama. Boję, ale nie w tym sensie o który zazwyczaj pytacie. Boję się, że wszystko zepsuła komercha.
O siebie się nie boję, opalałam się topless na plaży dilerów, nic głupszego już nie mogę zrobić, serio😁. Poza tym w takiej podróży nie będę sama, mam łatwość poznawania ludzi, przyciągania przygód i wielkich przypałów!

#podróże #podróżemałeiduże #plaża #girlswhotravel #aniamaluje #szczerze_pisząc #solofemaletraveler #solofemaletravel #beachlife #azja #wakacje

Kupiłam loty! Może powinnam wstrzymać...

Małe wielkie zmiany w moim życiu…

Nawet nie wiem kiedy w moim życiu zaczęłam wprowadzać małe zmiany bo to nie było wielkie “bum”. Wszystko robiłam małymi kroczkami i nawet nie zauważyłam kiedy niektóre drobne modyfikacje rutynowych czynności stały się zdrowymi nawykami.

Tak było np. z piciem herbaty. Byłam od niej uzależniona, wypijałam 5-8 kubków dziennie. Często było tak, że nie chciało mi się pić – chciało mi się wypić earl gray.
We wrześniu, podczas wyzwania jakie sobie postawiłam, czyli tygodnia bez słodyczy, zredukowałam ilość cukru w herbacie do dwóch łyżeczek. Pierwszy tydzień był…dziwny. Herbata wydawała mi się niedosłodzona, chociaż zmniejszyłam dawkę cukru tylko o pół łyżeczki. A dzisiaj…Nawet nie wiem kiedy przestałam pić herbatę w ogóle! To się działo stopniowo. Najpierw słodziłam mniej. Potem jeszcze trochę mniej. Przyszła era słodzenia miodem i niesłodzenia wcale. Piłam więcej herbaty zielonej, pokrzywy, rumianku, mięty i różnych ziołowych kompozycji które stopniowo wypierały herbatę czarną. Dzisiaj uświadomiłam sobie, że mogę żyć bez herbaty. Nawet nie pamiętam kiedy ostatnio ją piłam. Jakby ktoś we wrześniu powiedział mi, że nie będę kiedyś piła herbaty, to bym nie uwierzyła. Bez szans! A minęło tylko 10 miesięcy.

Tak samo z wieloma innymi rzeczami które stały się w moim życiu niepostrzeżenie. Dotyczą zarówno stylu życia, aktywności fizycznej, odżywiania, życia towarzyskiego jak i spraw prywatnych. To prawie jak wtedy, kiedy zaczynamy od jednego papierosa i… nie wiemy kiedy staliśmy się nałogowymi palaczami, wypalającymi dwie paczki dziennie. Tyle, że u mnie zmiany są jedynie bardzo pozytywne.

Jestem zachwycona tym wszystkim co się we mnie dzieje i wierzę, że to dopiero początek. Namawiam absolutnie każdego do tego, aby postawić jeden mały krok. Pod warunkiem, że będzie to krok do przodu, poza strefę komfortu. Lawina zaczyna się od małego kamyka!

______________________________
 To ostatni moment aby zgłosić się do konkursu!

Follow on Bloglovin



Uściski, Ania

19
Dodaj komentarz

avatar
18 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
SłonecznikTygrysek17Melle CoccinellePanna LichoAniamaluje Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

jakże proste, trafne i prawdziwe. Sama nie wiem kiedy stałam się wegetarianką. Zawsze chciałam, ale bałam się, że potrzebuję mięsa. Zaczęłam jeść go mniej. I mniej i mniej… miałam bezmięsne środy i bezmięsne piątki a mam bezmięsne życie. Gdybym zdecydowała się na zryw, zrezygnowałabym w pierwszej chwili zwątpienia i miałabym wymówkę "próbowałam".

justynka sbg
Gość

Ciesze sie, ze udalo ci sie dokonac takich zmian 🙂
Ja jakies pare miesiecy temu doszlam do wniosku, ze jestem uzalezniona od czarnej herbaty. Nie pilam jej az tak duzo, jak ty, najwyzej 2 kubki dziennie. Ale jednak.
W kwietniu przemoglam sie i postanowilam w od poniedzialku do piatku pic herbate zielona lub biala, a czarna pijam jedynie w weekendy. Mala zmiana, a cieszy 🙂 Czuje sie duzo lepiej!
Pozdrawiam!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ja jestem uzależniona od słodyczy:(

Karo
Gość

ja co prawda nie jestem jakoś uzależniona od herbaty (czasem piję 3 dziennie, czasem jedną – lecz tylko ZIELONĄ), ale nie wyobrażałam sobie niesłodzenia herbaty. zawsze słodziłam 2-3 łyżeczki, gorzka kompletnie mi nie smakowała. jednak przyszedł czas kiedy musiałam schudnąć. od razu odstawiłam cukier i … żyję! teraz zaś nie mam pojęcia, jak mogłabym dalej słodzić herbatę. wszystko się da jak się chce.:) Twój wpis tylko to potwierdza. Pozdrawiam.:)

Booklover
Gość

Ja właśnie mam tak samo z herbatą. Pewnego dnia po prostu przestałam słodzić. I na początku bardzo mi nie smakowała, ale teraz nie wyobrażam sobie wypić posłodzonej bo po prostu mi nie smakuje. Ale żeby się nie zrobiło tak bardzo herbaciano tylko no to zgadzam się z tym co napisałaś. Zawsze trzeba próbować coś zmienić na lepsze! 🙂

jask-olka
Gość

uwielbiam ludzi, którzy dbają o swoje zdrowie i wiedzą, jak ważną wartością ono jest.

Olgita
Gość

jestem dumna zarówno z Ciebie, jak i z siebie, bo też ostatnio udaje mi się zmieniać swoje życie na plus 🙂

nikt_wielki_ona
Gość

Ja nie słodzę herbaty od kilku lat. Jak się wyprowadziłam do swojego mieszkania, bylam tak skapa, ze nei chcialo mi sie wydawac pieniedzy na cukier, jak mi sie skonczyl:P Od tego czasu jak nie piję slodzonej herbaty jem automatycznie mniej slodyczy, bo sa dla mnie za slodkie.

Paulina Bella
Gość

"Lawina zaczyna się od małego kamyczka" – masz rację. Najważniejsze są małe, z pozoru niezauważalne zmiany, które na dłuższą metę poprawiają jakość naszego życia 🙂

Olga Cecylia
Gość

To prawda, że metoda małych kroków działa bardzo dobrze na codzienne zwyczaje i drobne uzależnienia 🙂
(Tych poważnych nie doświadczyłam, więc się nie wypowiadam.)
Gratulacje 🙂

MalinowaPanna
Gość

Ta metoda "małych kroczków" wydaje mi się najlepsza. Człowiek nie musi się katować jakimiś restrykcyjnymi ograniczeniami, a wszystko -chciałoby się powiedzieć- przychodzi samo.:) ściskam!

BogusiaM
Gość

ja kiedyś herbatę słodziłam, później przestałam, jedynie owocową od czasu do czasu posłodzę

ania notuje
Gość

miałam podobnie z wodą, kiedyś nie wyobrażałam sobie picia wody tylko napoje gazowane. Teraz już nie potrafiłam wypić niczego gazowanego (poza colą ;/) a wodę piję w sporych ilościach 🙂

Weronika - FAJNY BLOG o podróżach
Gość
Weronika - FAJNY BLOG o podróżach

ale przecież picie zielonej herbaty codziennie to dobry nawyk, dlaczego z tego zrezygnowałaś? :>

Panna Licho
Gość

Ja jakoś przestałam słodzić od tak sobie. Smakowała mi tylko gorzka, od czas do czasu wypiję czarną, gdy wiem, że będę potrzebowała energii i to jest lepsze od energetyków. 🙂 Czytam Twojego bloga, kiwam zawsze głowa i się zgadzam, ale nie robię nic w tym kierunku… Ale czas zacząć :)Jesteś genialna z tym blogiem 🙂

Melle Coccinelle
Gość

małe kroczki dużo dają 🙂 ja tak zaczynałam od biegania, na początku 2 min truchtu plus 3 marszu, teraz jestem w stanie biec spokojnie przez ponad 40 min 🙂 chociaż tutaj dość ważne jest bycie regularnym, podobnie mam z francuskim, od kiedy zaczęłam poświęcać na naukę słówek kilka minut dziennie (później oczywiście ten czas się wydłużył), to po jakimś czasie, okazało się, że zrobiłam ogromny postęp 🙂

Tygrysek17
Gość

Przed prawie dwa lata piłam energetyki, nie robiłam tego codziennie, ale jednak kilka sztuk tygodniowo potrafiłam wypić. Pewnego dnia powiedziałam sobie dość i tak już od 5 października 2012 nie wypiłam ani kropelki:) Jestem z siebie dumna:) Szkoda, że w stosunku do słodyczy nie mam takiej silnej woli:(

Słonecznik
Gość

Witaj w klubie niesłodzących 😀 Ja się całkowicie oduczyłam słodzić herbatę teraz jak na kolonii byłam 😉 Teraz coraz częściej piję herbatę zieloną zamiast czarnej 🙂

Previous
Jak (naturalnie) wyleczyłam się z gronkowca złocistego
Małe wielkie zmiany w moim życiu…