Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

Jak możesz być zadbana, będąc niezbadana?! Rzuciłam dzisiaj w żywej dyskusji z @kasia_coztymseksem. Kasia oczywiście jest mądra i się bada ale powiedziała, że mam to zapisać🙃
Rozmawiałyśmy o wielu rzeczach, np. o tym, że żyjemy w dziwnym kraju, w którym seks można uprawiać (nie lubię tego słowa, to nie pole) od 15-tego roku życia, a do ginekologa można iść od 18-ego. I tak sobie rozmawiamy o tym, co ja uważam, że Kasia fajnego robi dla kobiet ucząc je o tym, że seks może być fajny i przyjemny (a nie dla każdego niestety jest😥), i co Kasia uważa, że ja robię fajnego ucząc kobiety, że powinny mieć własne pieniądze a w relacje z innymi wchodzić bo chcą, a nie z ekonomicznej konieczności🙅🏻‍♀️💸
Gdzieś tam zawędrowałyśmy w odmęty relatywnie drogiego, szczególnie dla młodych ludzi dostępu do specjalistów.
I z jednej strony tak, totalnie się zgadzam. 15 minut wizyty bez żadnych badań to 150 zł (ja tyle płacę) a jak robisz przy okazji badania to kwota się zwiększa. To rzeczywiście może to boleć. Sama byłam w miejscu, w którym oglądałam każdą złotówkę 5x
✅ALE! Priorytety, dziewczyno, priorytety! Nigdy nie miałam problemu by określić, że są rzeczy ważne i ważniejsze.
Nie wiem i nie rozumiem, jak można co 3 tygodnie chodzić na rzęsy i hybrydy, a  3 lata nie być u ginekologa. Na tej samej zasadzie nie rozumiałam Gruzinów z nowymi telefonami, ale bez zębów🤯
Na studiach miałam stary model telefonu a mój pierwszy tablet, dzięki któremu mniej kserowałam i moglam czytać książki na legimi, nagrzewał się tak mocno, że musiałam go wkładać do lodówki by odpoczął. 
Ale zawsze mam zrobione badania i nie unikam lekarzy, bo to ważne❗️
Nie mówię zresztą tylko o finansach. Łatwiej jest „zadbać o siebie” idąc na te hybrydy niż pobiegać, prawda?
Don’t get me wrong, sama lubię mieć pomalowane paznokcie, lubię, a nawet uwielbiam Julię z @mayeye_warsaw , do której chodzę na rzęsy i chciałabym, aby jej biznes się rozkręcał.
Ale! First things first. Nie możesz być zadbana i niezbadana jednocześnie. Badaj się dziewczyno, ok? Gdy następnym razem gdy powiesz sobie „ale psycholog/ginekolog/terapeuta/fizjoterapeuta” jest drogi, zastanów się czy dobrze ustalasz priorytety. Nr 1 to Ty!

Jak możesz być zadbana, będąc...

Mój detoks od social mediów nadal trwa i dzielnie trzymam się narzuconej sobie maksymalnie godziny dziennie. Streszczając się powiem tylko, że wykorzystuję moment siedzenia na tyłku w Warszawie na spotkania z tymi wszystkimi cudownymi ludźmi, których przez ciągle bycie w rozjazdach nieco zaniedbałam. Podoba mi się to, chociaż dzisiaj naszło mnie na szybkie sklecenie „tygodnika”, więc macie coś do poczytania na blogu.
Zdjęcie w Tunezji zrobiła @ewaszabatin nie mam pojęcia kiedy, ale dobrze pokazuje mój mały problem z telefonem, który stał się przedłużeniem ręki. Kolory podkręciłam presetem Madryt, od @krzysztof_adamek i @instafiltry.pl, tylko zostawiłam po swojemu niebieski.

Pytanie za sto punktów: zerknij w zakładkę „twoja aktywność” na instagramie i napisz ile czasu dziennie spędzasz w tej aplikacji. Jestem ciekawa!
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #wakacje ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #lato #afryka #tunisia

Mój detoks od social mediów...

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

Tydzień bez słodyczy : podsumowanie i nowe wyzwanie

   Pora na podsumowanie tygodnia bez słodyczy . Przyznam szczerze, że było bardzo ciężko. Jestem totalnie uzależniona od słodkości i zabrałam się za to chyba nie tak, jak trzeba.  Mam nadzieję, że kolejne wyzwanie pozwoli mi wkroczyć na właściwą drogę w kierunku wyrobienia sobie właściwych nawyków żywieniowych! Ale o tym w dalszej części wpisu.
 Po pierwsze, na starcie zdobyłam się na małe oszustwo, wmawiając sobie, że ciasteczka owsiane to nie słodycze… Więc pierwszy minus.
Po drugie – zjadłam 4 batony. Patrząc na to, ile słodyczy pochłaniam normalnie, to wynik jest super, ale chwila, to miało być wyzwanie, prawda?
 Tak więc nie będzie niespodzianką, że nie sprostałam wyzwaniu. Jadłam mniej słodyczy , ale nie wyeliminowałam ich całkowicie z tego tygodnia.
Popełniłam kilka błędów :

  • traktuję słodycze jako nagrodę albo poprawiacz humoru. Wiecie, czuję się zmęczona więc wsunę miskę lodów bakaliowych i posypię je sobie startą czekoladą. A potem zjem jeszcze kawałek sernika i świat znów będzie piękny. Jasne -.-
  • Stres = batonik. Uwarunkowałam się cholera!
  • Zaczęłam od zbyt wielkiego wyzwania. Lata pochłaniania masy słodyczy i nagłe odstawienie – to nie miało prawa się udać!
  • Miałam zbyt mało zdrowych przekąsek pod ręką. Banan w torbie = masakra, a  pudełko malin tak szybko się kończy… znacznie łatwiej jest transportować ciasteczka owsiane 🙁
WNIOSKI :
  • Ustanawiam sobie środy dniami bez słodyczy. Jeden dzień łatwiej wytrzymać niż tydzień.
  • Staram się zawsze mieć w domu zdrowe przekąski – orzechy, owoce, pestki dyni
  • Uznaję, że ciasteczka owsiane nie są słodyczami. Są takie zdrowe! No i jedno ma aż  50 kcal, więc to zastrzyk energii. 
  • Chcę, aby zrezygnowanie ze słodyczy nie wiązało się z poczuciem straty. Wiem, że pewnego dnia puknę się w czoło i powiem sobie – oj Ania, jak Ty mogłaś to jeść? Nie potrzebujesz tego!
  • Zaczynam ograniczać słodzenie herbaty. 2 i pół łyżeczki to za dużo. Podczas wyzwania rzuciłam to “pół”, teraz pora na pozbycie się kolejnej łyżeczki.
Mimo wszystko uważam wyzwanie za ciekawe doświadczenie. Dzięki niemu uświadomiłam sobie, jak często mam trudną do opanowania chęć na słodkości. Dobrze wiem, że mój organizm ich nie potrzebuje. Co więcej – nie są dla niego dobre, ja muszę mieć dobre paliwo, żeby daleko dolecieć! Nie zamierzam dłużej sabotować swojego zdrowia.

Od dzisiaj ciągnę kolejne wyzwanie, które naturalnie wypłynęło z poprzedniego. <-

Spokojnie, nie chodzi o całkowity brak zakupów, ale nie mogę kupić sobie :
 nic słodkiego, żadnego kosmetyku, żadnej zbędnej rzeczy.
Krótko mówiąc – pozwalam sobie tylko na:
 żywność (dobrą!), leki, pomoce do szkoły, bo prowadzę lekcje z trzecioklasistami i bilety na bus/pks.
Żeby nie było zbyt rygorystycznie (czasami coś naprawdę trzeba kupić), pozwalam sobie na jedno odstępstwo, taki mój as w rękawie. 
Dzisiaj kupiłam sobie tylko mintaja, pestki dyni, bilet i cytrynę, więc jestem na dobrej drodze 😉
 Wish me luck!

_________________________________________________________
chcesz się dopisać do wyzwania ?
1. Skopiuj grafikę z wyzwaniem na swojego bloga i wprowadź na niej link do tego wpisu.
2. Ogłoś swój udział w notce (zaznacz datę rozpoczęcia wyzwania). 

3. Poinformuj mnie w komentarzu pod TYM wpisem o chęci przyłączenia się do akcji wrzucając link do Twojego wyzwaniowego wpisu. W ten sposób więcej osób go zobaczy 🙂
Miłej zabawy!


Do tej pory udział wzięli :
1. Aniamaluje.blogspot.com
2. TY?

Uściski, Ania

73
Dodaj komentarz

avatar
47 Comment threads
26 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Czarownicująca
Gość

Też ograniczam cukier w herbacie, niby słodzę tylko lyżeczkę ale przy NASTU herbatach dziennie robi się tego za dużo ;] Nie przeżyję dnia bez słodkiego earlgreya, ale są herbaty, które zniosę bez bólu: rooibos i zielono-owocowa, niezbyt kwasna
Powodzenia!

wykowna
Gość

Tydzien bez slodyczy…ojjj….tez nie dalabym rady ;

Silver
Gość

Chyba też zacznę sobie stawiać takie wyzwania 🙂 To jest świetny pomysł, dziękuję za taką inspirację 🙂

Kama
Gość

Tydzień bez kupowania też by mi się przydał 😀

Kamila
Gość

Podobno popołudniami chce się mniej słodkiego, jeśli zje się porządne śniadanie z węglowodanami (np. owsianka z owocami). Pewnie ma na to wpływ też regularność posiłków :). Trzymam kciuki za środy i za powodzenie nowego wyzwania!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

trzymam kciuki. oby postanowienia upublicznione łatwiej było dotrzymać niż te skrycie ukrywane;)pilnuj żeby nie najadać się we wtorek NA środę i w czwartek ZA środę, bo będzie jeszcze gorzej. może lepiej postawić sobie ultimatum jedna słodycz na dzień? ja też uwielbiam jeść słodkie. na szczęście sytuacje stresowe nie działają na mnie tak jak na Ciebie, ale ogólnie chętnie jem przede wszystkim wafelki, pączki, drożdżówki i inne tego typu wypieki. i kiedyś postanowiłam sobie, że jak wafelek to jeden i to koniec na dany dzień. jakoś dało się wytrwać;) dołączam do obserwujących i mam nadzieję, że za tydzień przeczytam pozytywnego posta,… Czytaj więcej »

hattu
Gość

trzymam kciuki!

p.s. jeszcze raz dziękuję za post o Liście 100 – niesamowicie mnie zainspirował, z resztą podobnie jak Twoje notki dotyczące wyzwań i rozwoju 🙂

hattu
Gość

póki co mam 98 punktów 😉

p.s.
Pozwoliłam sobie podlinkować Twój post o Liście 1oo w swojej notce ( http://call-me-hattu.blogspot.com/2012/09/before-i-die-i-want-to.html ) przepraszam, że informuję dopiero po fakcie, ale mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko 🙂

tonia
Gość

JA tez nie sprostałam wyzwaniu:( podobnie jak Ty jadłam mniej, ale jednak jadłam 🙁 Teraz stawiam sobie za wyzwanie 5 porcji owoców dziennie:)
I trzymam kciuki w Twoim postanowieniu;)

marquisdered
Gość

Ja jeśli chcę zjeść coś megasłodkiego zanurzam orzeszki w miodzie, najczęściej nerkowce:) Zdrowa, fajna alternatywa, ponieważ cukru używam tylko i wyłącznie do peelingu. Powodzenia! Trzymam kciuki!!!

Remedy
Gość

Oj tak orzeszki ziemne z miodem są przepyszne!! Tak samo kroję w kawałeczki jabłko i jem z miodem 😀

Alex
Gość

zycze powodzenia! <3

Zielone Serduszko
Gość

Nie wyobrażam sobie odrzucenia słodkości w ogóle, także i tak Cię podziwiam 🙂

Magdalena Zett
Gość

Bardzo lubię tę Twoją serię z wyzwaniami i mam teraz powód, żeby się cieszyć na poniedziałki 🙂
A nowe wyzwanie naprawdę nie jest proste, zwłaszcza jeśli się jest często na mieście… trzymam kciuki, żeby tym razem się udało!

natalia
Gość

zainspirowałaś mnie tymi swoimi postami z wyzwaniami tygodniowymi, też przydało by mi się coś ze sobą zrobić 🙂 sądzę, że pisanie o tym na blogu może pomagać bo dzięki temu będę się bardziej pilnować, mam już mały plan… 😀

natalia
Gość

zamierzam porządnie się wziąć za siebie, po 1. częściej zakładać obcasy po 2. zrzucić kilka kilogramów, po 3. jeść o wiele zdrowiej, postawić na warzywa i owoce, po 4. wprowadzić dużo więcej sportu w moje życie, mam w planach stepper

prawie jak postanowienia noworoczne hehee ale będzie bardzo trudno na pewno ze zmianą diety bo mieszkam z dwoma mięsożercami :/

natalia
Gość

zdecydowanie lepiej się o tym myśli 😀

nie myślałaś żeby zostać panią psycholog??? bo dobrze ci idzie 🙂

Remedy
Gość

Życzę powodzenia, żeby poszło Ci lepiej niż ze słodyczami 😀 Wierz mi wiem jak ciężko porzucić jedzenie słodyczy. Boję się z nich zrezygnować całkowicie, bo ja kiedyś nie jadłam słodyczy przez prawie miesiąc to schudłam bodajże 3 kg, a mając lekką niedowagę to każdy kilogram jest cenny (może w końcu dobiję do 50 kg :D). Ale tak jak Ty kiedyś jadłam niesamowite ilości słodyczy co wiadomo nie jest dobre dla organizmu. Ja teraz robię sobie mały odwyk od kupowania szamponów/masek do włosów itp, bo w końcu część mi się przeterminuje jak będę tak kupować i kupować. Tak więc jak zużyję… Czytaj więcej »

Remedy
Gość

Ja właśnie jestem w trakcie planowania treningów i (jako takiej :D) diety, bo jak widzę jak wszystkie ciuchy na mnie wiszą to po prostu ręce opadają -.-

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dlaczego trening z obciążeniem ? Czy wtedy nie zrzuca się kilogramów ? Pytam bo sama chciałabym przytyć i nie wiem jak się za to zabrać, jakie ćwiczenia wykonywać by nie chudnąć a tyć.

patii12
Gość

Ja też próbowałam wytrzymać tydzień bez słodyczy.
Myślałam, że mi się uda…ale niestety się nie udało 🙁 W niedziele przez cały dzień zjadłam całą tabliczkę czekolady i 2 duuże kawałki sernika :/
Myślę, że jak ktoś bardzo lubi słodkie rzeczy to nie powinien całkiem z nich zrezygnować, bo według mnie wyzwaniem będzie zjedzenie 1 kostki czekolady w ciągu dnia niż całej tabliczki. A mnie bardzo kusi, żeby po tej jednej kosteczce wziąść następną i jeszcze następną :DD Chciałabym żeby tylko na jednej kosce się utrzymało, ale niestety jak na razie nie daję rady :))

Gaffi
Gość

Skąd ja to znam…kiedyś mi się udało parę dni, ale potem jak się rzuciłam to był koniec.

malawredota
Gość

Oj ciężko wytrzymać bez słodyczy. 😉 Kurde, słodzenie herbaty 2 i pół łyżeczki, fuu. ;P Ja słodzę jedną. Powodzenia w kolejnym wyzwaniu. 😉

makapaka
Gość

A mi udało się utrzymać w tym wyzwaniu, jestem z siebie dumna 🙂 Kiedyś nie jadłam słodyczy ponad 200 dni, chciałabym do tego wrócić 🙂

Migotka
Gość

bardzo mnie zainspirował Twoj wpis , sprobuje zrobic cos Podobnego : )

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ja bym nie wytrzymała tygodnia bez słodyczy 😀

Maxi A.
Gość

Chyba sama zacznę tak robić:) Metoda małych kroczków zawsze działa:)

kubekczekolady
Gość

U mnie jest – stres, zmęczenie = megaochota na chipsy 😉 A to chyba jeszcze gorsze, bo chipsy są gorszym syfem niż np, czekolada 😀
Wiesz co, jak zaczęłąm jeść siemię lniane tzn dosypywać do jogurtów itd, zauwazyłam, ze mam o wiele mniejszą ochote na słodycze. To chyba przez błonnik 😉

Amoi
Gość

powodzenia <3 :))

Madinnpanic
Gość

Słodycze to też moja pięta Achillesowa ;< Bez nich nie ma życia. Przez ostatnie (uwaga!) kilka lat staram się je ograniczyć, żeby zrzucić kilka kilo i dla zdrowia też, ale one są jak nałóg. Jeśli chcę je ograniczyć to zaczynam się obżerać, a jak na chwilę nie zwracam uwagi na to co jem to słodycze przestają być na pierwszym planie, o ironio losu… Za to herbaty nie słodzę już 4 lata. Przestałam tak z dnia na dzień. Na początku tęskniło mi się za cukrem, ale to chyba było najprostsze rozstanie. Teraz już mi to nie przeszkadza ani trochę 🙂

Złotowłosa
Gość

ja zrezygnowałam ze słodzenia herbaty już jakiś czas temu i naprawdę polecam:)

Iv
Gość

Słodycze odstawiam już od kwietnia-bez jaj. Chwilę nie jem i znowu do nich wracam. Od początku września jednak przestawiam się już całkiem na 'jak najmniej'. Oczywiście ciasteczka owsiane rządzą-hahah dokładnie Cię rozumiem;) co do słodzenia napojów to nie słodzę. Kiedyś i owszem, kawa bez cukru nie była kawą, ale powiedziałam sobie dość i od już kilku dobrych lat nie słodzę. Doprowadziłam się do takiego stanu, że choćby łyk słodzonej herbaty czy kawy, a już mi niedobrze. Za to mogę Ci polecić herbatę Lipton-Marocco, Mint&Spices=cynamon,skórka pomarańczowa i do tego orzeźwiająca mięta, pycha i bardzo słodka, ale tak przyjemnie. Tylko nie wiem… Czytaj więcej »

Agata
Gość

Kiedy już uda Ci przestać słodzić herbatę, zobaczysz jak pyszny jest jej prawdziwy smak i nie będziesz mogła zrozumieć jak wcześniej byłaś w stanie pić to "świństwo". Ja przynajmniej tak właśnie miałam 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Popieram. Wiele lat temu słodziłam 2 łyżeczki dziennie, potem już tylko kawę. Od 6 lat nie słodzę niczego, bo zachorowałam na cukrzycę. Żeby teraz zjeść np. batonika muszę zrobić sobie zastrzyk z insuliny. Słodycze zawierają bardzo niezdrowe tłuszcze trans. Czy ciasteczka owsiane, które jesz są kupne czy domowe? Te kupne są okropnie słodkie. Pamiętaj, że orzechy są bardzo kaloryczne mimo że zdrowe. Pozdrawiam D.

Malina
Gość

Wiesz jak najlepiej rzucić cukier do kawy lub nawet herbaty? Zamieszkać w akademiku z innymi 3 lub nawet 4 dziewczynami. W końcu znudzi Ci się poodbieranie Twojego cukru przez innych:) Ja tak właśnie rzuciłam!

Milky chocolate
Gość

Wiem jakie to trudne, życzę powodzenia 🙂 Dasz radę! Trzymam kciuki 🙂

Weronika
Gość

takie środy bez słodyczy też byłabym w stanie przeżyć, zwłaszcza że jutro wtorek więc można ŻREĆ 😀

czajenka
Gość

oj szkoda, że nie podołałaś. ale i tak dobrze, że ograniczasz słodycze i cukier 😉
ja herbaty w ogóle nie słodzę to i bez słodyczy bym wytrzymała. dla mnie może ich nie być.
pozdrawiam 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Trzymam kciuki!! Małymi krokami najlepiej:) Wiem to po sobie:) Ja ze słodyczami nie mam problemu, raczej z podjadaniem poza posiłkami, też muszę coś zrobić, żeby to zmienić.

Masz Aniu, jakieś dobre rady w tej sprawie?

pozdrawiam

lenna

Kokodylek
Gość

Ograniczanie słodyczy mam już dawno za sobą, ale pamiętam, że początki były bardzo trudno. Na pewno w końcu Ci się uda, trzymam kciuki 🙂

thedarksideoflight
Gość

Ja nawet nie próbowałam wytrzymać tygodnia bez słodyczy – wiem, że nawet jakbym wytrzymała, to kolejny tydzień byłby 'tygodniem nadrabiania i opychania się słodyczami' 😉 Za to też staram się ograniczać słodzenie kawy i herbaty – z herbaty zeszłam już łyżeczkę, ale z kawy ciężej 🙁

Annathea
Gość

Powodzenia w kolejnym tygodniu 🙂
Nigdy nie smakowała mi słodka herbata, więc z tym nie mam problemu. Ze słodyczami do pewnego momentu też nie, ale od TŻ nauczyłam się zjadać całą czekoladę od razu :/. Jemu to nie szkodzi, ale mi idzie w boczki.

Everything Girly
Gość

Udało mi się nie jeść słodyczy przez ok.3 miesiące (wcześniej dzień bez snickersa był dniem straconym) teraz niestety od jakiegoś tygodnia nie mogę się powstrzymać przed ich jedzeniem.. Muszę się jakoś ogarnąć!!
Trzymam kciuki za siebie i za Ciebie!! 🙂

elf__
Gość

Dzień bez słodyczy byłby nie do wytrzymania ;d Ale podziwiam zapał i życzę, żebyś sprostała każdemu wyzwaniu 🙂
A może zamiast ograniczania łyżeczek cukru w herbacie przerzuć się na czerwoną albo zieloną? Ich się nie słodzi- to był mój sposób ;d

slimmi
Gość

oj mi najtrudniej było zrezygnować z cukru w herbacie.. słodycze odstawiłam, a ta niesłodka herbata była taka nijaka. Ale przywykłam, może i Tobie się uda 😉 Jeden dzień w tygodniu bez słodyczy to dobry krok, mądrze sobie ustalasz te wyzwania 🙂

Emily
Gość

Ja Ci mogę podsunąć propozycję odnośnie kolejnego wyzwania słodyczowego – możesz sobie ustalić, że pozwolisz sobie na słodkości 1-2 razy w tygodniu. Wyznacz konkretne dni np. środa i sobota. Za każdym razem gdy będziesz mieć ochotę na słodycze powiesz sobie "wytrzymam do środy". Nie dość, że będziesz czerpać większą radość z tej chwili gdy już nadejdzie to Twój organizm zda sobie sprawę, że słodkości nie potrzebuje!

Gurmetka
Gość

dobry pomysł, dobre postanowienia 🙂 masz rację, ciateczka owsiane (też je jadam i uwielbiam ;)) są zdrowe, zresztą najczęściej są z miodem albo z cukrem trzcinowym, a to nie to samo co biała trucizna, sacharoza 🙂 poza tym lepsza jest taka stopniowa zmiana diety, a nie terapia szokowa… daktyle, orzechy, migdały, bakalie – także je uwielbiam 😉

Balbina Ogryzek
Gość

Lubię Twoje wyzwania 🙂 W dodatku rozwojowe czwartki bardzo mi pomogły, szczególnie wpis o kwadracikach :)) Trzymam kciuki za kolejne wyzwania 🙂 Dążmy do doskonałości!

Ava Valk
Gość

Wspieram Cię również 🙂

*Natalia*
Gość

Aniu, przyznałam Ci wyróżnienie So Sweet Blog Award :*!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

polecam zastąpić słodycze/część słodyczy owocami. ja kiedyś wprowadziłam sobie taki nawyk i po jakimś czasie wolałam zjeść jabłko niż chipsy czy ciasteczka. wystarczy powtarzać uparcie ten sam schemat odżywiania, później mózg już sam wie co chcieć zjeść. chociaż nie ukrywam, nadal potrafię zjeść lody, czekoladę i coś tam jeszcze na raz, czasem mam takie napady przy których nie myślę tylko jem jem jem…ale i tak jest lepiej niż kiedyś ;P pozdrawiam, cukroholiczka 🙂

Olga Cecylia
Gość

Banan w torbie? Kup pudełko plastikowe na banana (firmy Fackelmann, dostępne w hipermarketach na dziale AGD albo w internecie). Dzięki niemu nic mi się nie masakruje, a jeżdżę do pracy także na rowerze, więc miałoby prawo 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Znalazlam sposob na slodycze. A wlasciwie to nie ja, tylko ja ten pomysl zerznelam. Otoz mysle ciagle o slodyczach, ogladam na kompie zdjecia slodyczy, a ze mieszkam w miejscu gdzie nie moge zaraz pobiec do sklepu bo mi za daleko-to jak juz sie tak naogladam i napatrze i nawyobrazam to potem jak ide do sklepu to mnie juz tak nie ciagnie do slodyczy. Taka zaleznosc zauwazylam juz dawniej co prawda nie dotyczylo to slodyczy, ale wystarczylo ze sie naogladalam czegos az do przesytu zeby mi sie tego czegos odechcialo. I ze slodyczami jest podobna zaleznosc-cos takiego juslyszalam lub wyczytalam w… Czytaj więcej »

Previous
Recenzja okularów FIRMOO i podsumowanie tygodnia :)
Tydzień bez słodyczy : podsumowanie i nowe wyzwanie