Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Sztuczka : jak wysuszyć lakier w 5 sekund

 Zawsze mnie to denerwowało – pomalujesz paznokcie i…czekasz, czekasz, czekasz i jeszcze raz czekasz. Na końcu okazuje się, że i tak odcisnęła się na nich faktura poduszki albo spodni. Wrrr!
Ja wiem, że na rynku są wysuszacze, ale co robić, kiedy nie ma żadnego pod ręką? Albo nie ma się kasy? 😀
Jest sposób niemalże darmowy i pewnie niektórym znany. U mnie sprawdza się świetnie, polecam jego przetestowanie
każdemu.

Krok 1 : szykujesz sobie miseczkę i wlewasz do niej zimnej wody. Nie ma zimnej? Włóż na kilka minut miskę z wodą do zamrażarki 🙂


Krok 2 : malujesz paznokcie czym chcesz i jak chcesz.
Krok 3 : mokre od lakieru paznokcie moczysz ostrożnie w misce z zimną wodą.
Krok 4 : wyjmujesz i czekasz aż wyschnie woda (kilka sekund)

GOTOWE! 🙂 Banalne, prawda? Ważna sprawa, zanurzamy palce po każdej nałożonej warstwie lakieru, a nie na końcu. 
Być może jest to powód dla którego lakiery zawsze utrzymują się długo na moich paznokciach, tzn. ok 7 dni i więcej, ale zazwyczaj w tym czasie zdążę się znudzić kolorem 🙂 A być może to kwestia tego, że zawsze odtłuszczam płytkę alkoholem salicylowym. W każdym razie – metoda z zimną wodą jest tania, szybka i skuteczna. Jeszcze nie trafił mi się lakier na którym by nie zadziałała 🙂 
Na rynku są też takie śmieszne nakładki, ale moim zdaniem to średni pomysł, bo z tak okrytymi paznokciami też chyba nie da się nic konkretnego w domu robić. Ja w każdym bądź razie nie lubię siedzieć i bezczynnie czekać aż wyschnie mi lakier. Nuda!
Uściski, Ania

106
Dodaj komentarz

avatar
76 Comment threads
30 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Mirielka
Gość

Ja zamiast do miski wkładałam pazurki pod zimną, bieżącą wodę. Też działa 🙂

Kamila
Gość

Lecę wypróbować!

Kamila
Gość

I po testach potwierdzam słowa Ani – lakier zjechał przy drugiej warstwie pod wpływem strumienia. Kiedy nalałam jednak wody do zakorkowanego zlewu… działa idealnie:D Dzięki!:*

Mirielka
Gość

Aniu, no bo wiadomo, że strumień nie może być zbyt silny. I niestety zależy to też od lakieru. 🙂

Malina
Gość

mi tez nie chce się bawić z miseczką i wkładam pod kran, ale żeby lakier pod siłą strumienia nie 'zjechał' to wodę kieruje na dłoń u góry, prawie na przeguby i tak sobie woda spływa po paznokciach :)schnie szybciutko 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

szczerze? to jakaś brednia, spróbowałam i nie działa 🙂 lakier nie wysechł 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dziala wlasnie wyprubowalam 23.06.2014. godz 14;55 jesli by kros nie wierzyl da sie mialam wlasnie lakier ktory za holere nie chcial wyschnac ale zdziwicie sie bo nawet pod lampami ultra i nic a tu woda i juz

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mi nie chce schnąć i wszystko odbija się na pomalowanych paznokciach.

Zielone Serduszko
Gość

Nie słyszałam o tym nigdy. Z pewnością wypróbuję! 🙂

wykowna
Gość

Ja takze musze wyprobowac z ciekawosci 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ta ta jasne to wy jesteście debile

Anonimowy
Gość
Anonimowy

a wy jesteście debilki nie macie swego łba

Klaudia
Gość

zaintrygowałaś mnie. ja często wkładałam paznokcie pod zimną wodę, ale po całkowitym pomalowaniu, nie pomyślałam nigdy, żeby to robić po każdej warstwie 🙂 muszę koniecznie wypróbować!

Kamila Ziel
Gość

Rewelacyjny i taki banalny sposób, jutro wypróbuję 🙂
Dzięki :*

Anonimowy
Gość
Anonimowy

o wow! nie wiedziałam i nie miałam pojęcia że to tak działa *_*

Anonimowy
Gość
Anonimowy

POTWIERDZAM, DZIAŁA! ALE NIE Z KAZDYM LAKIEREM

Mudi
Gość

Tez tak kiedyś robiłam 😀
Teraz używam namiętnie SV i nie wyobrażam już sobie bez niego życia ;D

outside-glass
Gość

Ooo, czyżbyś znalazła rozwiązanie mojej zmory z długo schnącymi lakierami? 😀

CynamoOnka
Gość

wow:D świetny sposób, jutro wypróbuję 🙂

meds
Gość

często tak robię, to bardzo ułatwia sprawę 🙂

Panna Dominika
Gość

A ja kiedyś tak robilam, ale potem przyszedł czas niemalowania paznokci, a jak po kilkunatu miesiącach do malowania wróciłam to o metodzie nie pamiętałam.

frombodytohair
Gość

huehue;d
dobre;p

RainyOne
Gość

a ja pod bieżącą właśnie 🙂

karminowe.usta
Gość

Uwielbiam zmieniać kolory na paznokciach, ale to bezproduktywne czekanie często mnie do tego zniechęca…

nieszka
Gość

oo nie słyszałam o takim sposobie , ciekawy ;d

slimmi
Gość

szczerze mówiąc pierwszy raz słyszę o takim sposobie 🙂 przy najbliższej okazji wypróbuję bo chyba nie pamiętam takiego malowania paznokci po którym nie zostałyby mi jakieś odciśnięte niespodzianki..

tonia
Gość

Super:) Na pewno wypróbuję:)

GoniaRoniaa
Gość

ooo, dzięki za radę 😉

sheerblonde
Gość

Jeśli to zadziała to będę wyjątkowo szczęśliwa. Przy następnym malowaniu przetestuję sposób. Dziękuję za radę 🙂

marquisdered
Gość

O metodzie słyszałam, ale robiłam tak niestety po pomalowaniu wszystkich warstw lakieru, więc nie osiągnęłam aż takiego efektu… Dziękuję za precyzyjne wyjaśnienie! 😀 Przyda się na pewno!

Gośka
Gość

No dobra,po kolei. Maluję paznokcie jedną warstwą. Moczę w miseczce i czekam aż wyschną?przecieram ręcznikiem? bo chyba nie malować paznokci z kropelkami wody?

Kinga
Gość

Spróbuję 🙂

AnisseQ13
Gość

Świetny pomysł !
dzięki 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

fajny patent z tą miską! i postaram się zapamiętać, żeby robić, to po każdej warstwie:) sama kiedyś wpadłam na to, że woda pomaga w schnięciu lakierowi i po pomalowaniu paznokci (ale właśnie wszystkich warstw) zawsze idę umyć ręce i stopy:) niestety dłonie zdarzało mi się myć pod bieżącą wodą i puścić zbyt mocny strumień, czyli to, o czym wspomniałyście wyżej z mirielką…

a gdzie kupujesz alkohol salicylowy?

Candice
Gość

na prawdę ciekawy pomysł, nie wiedziałam o nim wcześniej 🙂 spróbuję:)

Everything Girly
Gość

Na moich paznokciach lakier schnie zawsze dłuuuuuuuugo, więc przy następnym malowaniu na pewno wypróbuję ten sposób 🙂 Super, że o tym napisałaś! 🙂

Remedy
Gość

Ja kiedyś próbowałam dawać pazurki pod strumień zimnej bieżącej wody, ale nie zdawało to u mnie egzaminu. Muszę spróbować Twój sposób 🙂

Sylwusia
Gość

no to mnie zachęciłaś do częstszego malowania pazurków:)

lagriotte
Gość

Muszę spróbować. 🙂

Angel-a
Gość

Zawsze tak robię gdy nie chce mi się czekać:)

Kokodylek
Gość

Muszę koniecznie wypróbować ^______^

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Musze wyprobowwac 🙂

Cat
Gość

no proszę, a ja myślałam, że mi się tylko wydaje, że w ten sposób lakier szybciej schnie! 😀

strī-linga
Gość

o ciekawe 🙂

Skarletka
Gość

O kurcze, nie znałam tego sposobu 😀 Spróbuję!!! 🙂

Obsession
Gość

niestety nie działa to ze wszystkimi lakierami :<

bonadzieja
Gość

Słyszałam o tym, ale po takiej rekomendacji czas wypróbować. 🙂 Pozwolę sobie rozejrzeć się nieco po Twoim blogu i podglądać od czasu do czasu. 😉 Pozdrawiam!

bonadzieja
Gość

Słyszałam o tym, ale po takiej rekomendacji czas wypróbować. 🙂 Pozwolę sobie rozejrzeć się nieco po Twoim blogu i podglądać od czasu do czasu. 😉 Pozdrawiam!

bonadzieja
Gość

Słyszałam o tym, ale czas na próbę! Zwłaszcza po takiej rekomendacji. 🙂 Pozwolę sobie rozejrzeć się po Twoim blogu i podglądać od czasu do czasu. 😉 Pozdrawiam!

imprevisivel
Gość

Ja daje pod kran ;D

Y.E.t.i
Gość

Szczerze, to nie sądziłam, że woda może wysuszyć paznokcie! 😉 Myślałam, że jak się włoży do wody, to lakier zejdzie! <3 Ciekawa porada, trzeba wypróbować!

Jeżeli mogłabyś to proszę o skomentowanie notki, to dla mnie ważne, bo dotyczy wyboru nowego nagłówka – http://www.pokaze-ci-moj-styl.blogspot.com
Przepraszam za spam ;(

narratorka
Gość

Świetny sposób!

Dziewczyna bez matury
Gość

Dzięki za ten sposób! Nie maluję paznokci, głównie z powodu braku czasu na czekanie aż wyschnie. Może w końcu znalazłam sposób i na moje paznokcie!

Luthienn
Gość

Robię tak czasem, bo nie mam nerwów do czekania aż lakier wyschnie 🙂

Madinnpanic
Gość

Nawiązując do poprzedniego posta to wielki szacun już za to że zdecydowałaś się pracować z takimi małymi dzieciakami. Czasem to prawdziwa mordęga. Osobiście nie lubię dzieci i chyba zrezygnowałabym już po dwóch dniach :)Bob, który wstawiłaś jest piękny, ale wiem jak to jest tęsknić za długimi włosami, sama czasem mam ochotę na totalną zmianę, a później płacz, bo krótsza fryzura wymaga jednak większej pielęgnacji jeśli ma być przez cały dzień "na miejscu" 😉

Booklover
Gość

Wow no musze to wypróbować! Nie chce mi się w to wierzyć, ale skoro tyle z Was już to wypróbowało…:D

Amanda
Gość

muszę wypróbować ten efekt 🙂

Caught Her Eye
Gość

Aniu, jesteś genialna 🙂 Niby taki banalny trik, ale sama bym na to nie wpadła 😉

Algadia
Gość

Genialny sposób! Mnie też zawsze osłabiało to czekanie aż lakier z łaski swej wyschnie na dobre 🙂

Kaśka Dudek
Gość

Koniecznie muszę to wypróbować 🙂 Nigdy nie mam cierpliwości do czekania aż lakier do końca wyschnie.

eM
Gość

świetny pomysł, na pewno go wypróbuję! 🙂

Previous
Moje obcasy i trochę odreagowania :)
Sztuczka : jak wysuszyć lakier w 5 sekund