Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy myślałam, że już po zdjęciach i się odwróciłam. Jak zawsze!

Miałam ostatnio potężny kryzys życiowy zupełnie bez powodu. Okoliczności nadal są takie same, nic się nie zmieniło, ale kryzys minął. I myślę, że to całkiem normalne, mamy różne etapy w życiu i czasem człowiek ma ochotę zwinąć się w kulkę i płakać, a czasem tańczyć. Wyjątkowo zmieniłam podejście i zamiast za wszelką cenę próbować wyjść z tego dołka, zaczęłam obserwować swoje potrzeby i za nimi podążać. Godzina leżenia i myślenia o niczym, zamiast wstania rano? Okej! Comfort food w środku nocy? Proszę bardzo. Trzy godziny w wannie i czytanie bardzo głupiej książki? Oczywiście.
Zamiast za wszelką cenę próbować poprawić swój humor, płakałam gdy miałam ochotę i wkurzałam się, gdy miałam taką potrzebę. I ojeny, czasami dobrze jest jednak poddać się fali i po prostu się na niej unieść.

Zdjęcie; @patabloguje 
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis  #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka

Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy...

Te kropki przy mojej twarzy to komary.
Komary są najbardziej śmiercionośnymi zwierzętami na świecie. Zabijają więcej ludzi niż rekiny, tygrysy, czy jadowite węże. Roznoszą malarię, dengę i wirusa Zika. Drugim największym mordercą jest człowiek. Pomijając już fakt, że mordujemy w imię „Boga” „granic” „honoru” siebie nawzajem urządzając krwawe wojny, to jeszcze jesteśmy pasożytem eksploatującym ziemię ponad miarę.

Ludziom, którzy z oszczędności i dla widoków kupili domy na wsi, śmierdzi nagle rzepak i domagają się, aby rolnicy zaprzestali uprawy. Usuwamy budki lęgowe dla Jerzyków, chociaż krzywdy nikomu nie robią. A jakieś dzbany na Mokotowie wytruły staw, bo żaby im skrzeczały i „rechot był nie do zniesienia”. O tym, że sami osiedlili się koło stawu i to był ich wybór już nie pomyśleli.

Chciałabym, żeby takie piękne widoki wciąż istniały za 20, 50 i 100 lat. Ten mały pies trzęsie się z radości jak może wytarzać się w trawie. My też tacy byliśmy, ze spodniami wiecznie zielonymi od wtartej w nie przy upadku trawy🌱
Co się nam stało?

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka #koszyk

Te kropki przy mojej twarzy...

Kiedyś miałam straszny ból tyłka o ludzi wychodzących na papierosa. Siedzenie długo w pomieszczeniu to dla mnie koszmar. Jak wychodzę z kina na powietrze, to czuję się jak ktoś, kto wyszedł z jaskini😅
O ile w gimnazjum i w liceum wychodziłam zawsze z palącymi znajomymi (sama nie palę) i praktycznie co przerwę byłam na powietrzu, o tyle później było z tym jakoś dziwniej.
W szkole to jedynie niektórzy nauczyciele brali mnie za palacza i patrzyli z pogardą.Ale jak uzasadnić wychodzenie gdy nie palisz?
Śmak, po prostu wychodziłam :D. A gdy ktoś mówił „ty palisz?” albo: „ale ty przecież nie palisz!” odpowiadałam „ale muszę się przewietrzyć”. I tyle! Nikt nie urwał mi głowy, nie krzyczał na mnie z powodu tych 5 minut co dwie godziny.

Zamiast pielęgnowania w sobie wkurzenia na innych, skupiłam się na sobie.
Wkurzało mnie za to poczucie, że pracując z ludźmi ktoś zawsze notuje skrzętnie w głowie jak często wychodzisz do toalety i unosi brew gdy odbierasz prywatny telefon. Nie czuję się dobrze w takiej atmosferze, jestem przerażona tym jak traktuje się pracowników w Polsce. Dlatego pracuję sobie jako freelancer na swoim.
Nigdy nie wyszło mi nic dobrego z tego pielęgnowania w głowie ukłucia „bo inni”.
I w ogóle to polecam książkę Helmuta Schoecka „Zawiść: źródło agresji, destrukcji i biedy”. Jest w niej masa socjologicznych ciekawostek i zrobiłam z niej całą masę notatek czytając za pierwszym razem. Bardzo otworzyła mi głowę!
#szczerze_pisząc #blogerka #czesc #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #kropki #sukienka #polkadots

Kiedyś miałam straszny ból tyłka...

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja potrzebowałam takiej. Czuję się lekko i świeżo!
#aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily  #blogerka #włosy #zmiana #fryzura #polkadots #sukienka #kropki #haircut

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja...

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję. Nawet nie fizycznie, to inny rodzaj zmęczenia. Zmęczenie mnogością decyzji do podjęcia i wyborów do dokonania. Zmęczenie ilością rzeczy, walczących każdego dnia o moją uwagę. 
Kiedyś nie rozumiałam ludzi latających na all inclusive, mówiących fryzjerowi „rób co chcesz” albo wybierających buty w pierwszym sklepie, bez porównania oferty w 10 innych. Dzisiaj rozumiem. 
Każdy czasami potrzebuje odpoczynku umysłowego.

#lavieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #darlingdaily #szczerze_pisząc #discoverunder50k

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję....

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Książka, którą każdy powinien przeczytać

Jestem daleka od formułowania listy książek które każdy musi przeczytać , czy filmów które każdy musi obejrzeć. Ale jest jedna taka książka, dla której robię wyjątek.

 
Nigdy nie lubiłam księżniczek Disneya. Możecie się z tym nie zgadzać, ale dla mnie model dziewczyny czekającej całe życie na księcia który odmieni jej los jest słaby. Promuje taki układ ról, w którym kobieta sama w sobie nie jest pełnowartościowym bytem (wyjątkiem jest chyba tylko Mulan). Z tego też powodu disneyowskie bajki nie były moimi ulubionymi. Jasne, znałam je ale pokazywanie kobiet które większość dnia spędzają na strojeniu się, czesaniu i uważaniu, aby nie skalać sobie czymś tych delikatnych rączek nigdy to mnie nie przemawiało.

Absolutnie nie chcę przez to powiedzieć, że bajki Disneya są złe. Niektóre pokazują piękne wartości, są miłe dla oka ale nigdy nie kupiły mojego serca.

Nie bez znaczenia był fakt, że nigdy nie lubiłam, kiedy ktoś podstawia mi coś pod nos i robi rzeczy za mnie. Taki problem ludzi którzy na coś chorują. Pół dzieciństwa przeleżałam, więc stany kiedy ktoś co chwilę poprawiał mi poduszkę i przynosił coś do picia były okropnymi i głęboko znienawidzonymi. Fajnie pokazuje to film Nietykalni, o którym pisałam przy okazji tekstu o wzruszających filmach.

Jaka książka skradła więc moje dziecięce serce? 🙂

Pamiętam, że jak ją dostałam, to nie byłam zachwycona. Byłam chyba w drugiej klasie podstawówki, a słowo “księżniczka” w tytule działało na mnie jak płachta na byka 😉 W dodatku okładka książki nie była zbyt fortunna.
Ale kiedy się do niej dorwałam, to czytałam do samego końca.
I to niejeden raz.

Mała Księżniczka,to wyjątkowa opowieść o godności. Jej główną bohaterką jest Sara Crewe. Gdy ją poznajemy, ma sześć lub siedem lat i przenosi się z Indii do szkoły dla dziewcząt, zarządzanej przez dość surową pannę Minchin. Sara, jako córka bardzo zamożnego oficera, staje się w szkole uczniem honorowym. Ma najpiękniejszy pokój, najładniejsze lalki. Rzecz jasna – są uczennice, którym bardzo się to nie podoba. To ten sam typ osób które odczuwają ból dupy z powodu tego, jak żyje Kasia Tusk ;)).
Sara jest bardzo mądrą dziewczynką, życzliwą, ciepłą pomocną. Jednak pewnego dnia jej świat się zawala, bo do szkoły nadchodzi list z którego wynika, że ojciec Sary nie żyje, a dziewczynka jest bankrutką.
Z dnia na dzień, Sara dostaje najgorsze łachmany i staje się służącą. Dostaje do wykonania najbardziej niewdzięczne obowiązki, jej przyjacielem staje się szczur mieszkający w jej ciasnej klitce na poddaszu.
A mimo to, Sara zachowuje godność i dumę księżniczki. Nie ma nic, a dzieli się z innymi każdym okruszkiem. Nie użala się. Idzie do przodu.

Cokolwiek się zdarzy — powiedziała sobie — jedna rzecz wszakże się nie zmieni. Choćbym była księżniczką w łachmanach, jednakże i wtedy potrafię zachować swą godność książęcą. Łatwo być księżniczką, gdy jest się odzianą w złociste szaty, ale znacznie większy triumf — pozostać nią nawet wtedy, gdy nikt o tym nie wie. Maria Antonina utraciwszy tron i znalazłszy się w więzieniu, odziana była w czarną suknię i włosy miała siwe ze zgryzoty; szydzono z niej i przezywano ją wdową Kapet. Jednakże w tym nieszczęściu bardziej była królową, niż wtedy, gdy żyła na wesołym i wspaniałym dworze. Ona mi się najbardziej podoba w tej właśnie chwili, gdy nie trwożyła się dzikimi wrzaskami rozpętanego tłumu. Okazała się silniejszą od swych wrogów… nawet wtedy, gdy prowadzono ją na ścięcie.

“Mała księżniczka”, moim zdaniem najpiękniejsza książka autorki “Tajemniczego Ogrodu”  za każdym razem wyciskała mi z oczu łzy. Szczególnie na zakończeniu, kiedy to role z powrotem się odwracają i dobro zostaje nagrodzone.
To zdecydowanie najpiękniejsza książka mojego dzieciństwa. Gdybym to ja ustalała kanon lektur, zdecydowanie by się w nim znalazła.
Chociaż…nauczyciel ma prawo ją włączyć. Gdyby oczywiście chciał 😉

A ostatnio przekonałam się, że takie cuda jak pokój całkowicie wyremontowany pod czyjąś nieobecność naprawdę się zdarzają. Ostatnio takich czarów doświadczyła bardzo fajna Maja – Maju, pozdrawiam! ;-)).

Małą księżcznikę można czytać za darmo, bo minęła wystarczająca ilość lat od śmierci autorki. Znajdziecie ją np. na stronie wolne lektury, powinna być też w każdej szanującej się bibliotece.
Polecam każdemu rodzicowi, aby kupił książkę swojemu dziecku. Najpiękniejsza lekcja o ludzkiej godności, niezależnej od okoliczności jaką można dać…

PS. Tak sobie myślę, że bycie księżniczką, tudzież inną księżną strasznie ssie. Zawsze musisz perfekcyjnie wyglądać, ale nie tak, jak podoba się Tobie, tylko jak lud uzna za słusznie i pięknie i jak nakaże Cię etykieta. Jak wybierasz ubrania lokalnych projektantów, to po Tobie jadą, jak sieciówki, że Ci nie przystoi, a jak zagranicznych projektantów, że nie wspierasz swojej gospodarki. Zawsze musisz się uśmiechać, masz rozpisany każdy dzień i wszystkie imprezy charytatywne bardziej obskakujesz niż naprawdę spędzasz na nich czas…bo nie masz czasu. O każdym Twoim najmniejszym potknięciu trąbią media. Ciągle jesteś pod obserwacją i ogromna presją. Jedyny plus jest taki, że nie musisz troszczyć się o środki na swoje utrzymanie. Ale i tak ludzie podliczają Ci każdą wydaną złotówkę. Brrrr, strasznie smutne życie.

Najpiękniejsza książka Twojego dzieciństwa to?
a może czytałeś Małą księżcznikę?


Autor pierwszego zdjęcia : Horia varlan

Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

84
Dodaj komentarz

avatar
61 Comment threads
23 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
meri kotMartaAniamalujeEmilia Baczyńskairishcream Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Basia Aisab
Gość

ja uwielbiam "Dzieci z Bullerbyn" 😉 ta książka ma w sobie jakąś magię 🙂 to dzieciństwo, które każde dziecko powinno mieć 🙂

rocktechnika
Gość

O tak, "Dzieci z Bullerbyn" przeczytałam kilka razy, uwielbiam te opowieści! "Mała księżniczka" mnie również zauroczyła, choć nigdy nie wiedziałam, dlaczego jest księżniczką? 🙂 "Tajemniczy ogród" pamiętam doskonale, choć nie wiem, czy najpierw był film, czy książka. "Ania z Zielonego Wzgórza" i kolejne tomu jej przygód (chociaż każdy kolejny był gorszy…) No i "O psie, który jeździł koleją" – te książki pamiętam z dzieciństwa najlepiej. Potem pojawił się "Harry Potter, którego wciągałam jak odkurzacz i każdy tom przeczytałam kilka razy 🙂

Jolanta Flower
Gość

Zgodzę się w 100 % jak byłam młodsza przeczytałam ją KILKA razy 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Szczerze mówiąc, jak przeczytałam tytuł posta, to moją pierwszą myślą były właśnie 'Dzieci z Bullerbyn' (:

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nigdy nie patrzyłam tak na księżczniki (ostatni akapit) ale to ma sens, kate Middleton wyglada na strasznie samotną w tym tłumie. Cieszę się, ze nikt (poza teściową) nie stawiał mi takich wymagań co do zrzucenia brzuszka po ciąży ;).
Książki nie znam, widziałam w dziecinstwie film. Nie wiem, na ile jest wierny oryginałowi, ale bardzo piękny, pouczający, wzruszający.
Pozdrawiam

JuicyBeige
Gość

Jedna z moich ulubionych książek dzieciństwa:) do tego cała saga Ani z zielonego wzgórza:)

Agnieszka
Gość
Agnieszka

To też jest moja ukochana, przeczytana wiele razy książka 🙂

Let's Talk Beauty
Gość

O rany, a ja tego tak strasznie nie lubię :p

ona
Gość

Przygód kilka wróbla Ćwirka, to moja książka dzieciństwa, czytał mi ją tata, później sama, wielokrotnie rysowałam i kopiowałam z niej bociany ;). Dzisiaj już nie mogę się doczekać, kiedy to ja będę czytać baśnie i bajki moim dzieciom.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

kilka dni temu wyciągnęłam tę pozycję z mojej biblioteczki, żeby przeczytac w najbliższym czasie 🙂 Nawet rozmawiałam z koleżanką, że to piękna książka, do której warto wracac 🙂 Czytałam ją mając prawdopodobnie 8 lat (nie jestem pewna, czy nie omawialiśmy fragmentów na polskim w późniejszych latach) i teraz mając dwa razy tyle nadal mnie do niej ciągnie i nadal mam większosc scen przed oczami 🙂 Cudowna książka z pięknym przekazem 🙂

Julia

*Natalia*
Gość

Też bardzo ciepło wspominam tę książkę :-)) Moją ukochaną jest "Karolcia" M. Krüger.

Alieneczka
Gość

nie czytałam jej jeszcze, niestety…

Wiktoria Ardilla
Gość

Oj tak, przepiękna książka! Też lubię do niej wracać. I do 'Małego Lorda' i do 'Tajemniczego Ogrodu', choć to 'Mała księżniczka' jest moją ulubioną pozycją z dzieciństwa. A dla nieco starszych czytelników poleciłabym 'Zabić drozda', czytałaś? Jedna z tych książek, o których nie można przestać rozmyślać.

Brzydkie kaczątko
Gość

Mogę mówić o książce późniejszego dzieciństwa, ze względów zdrowotnych czytanie nie było moją ulubioną czynnością, aż mi wstyd teraz za to. Książka, która jednak dorastała potem ze mną był Harry Potter. 🙂

thinks
Gość

Mała Księżniczka, o tak! Chyba jedna z najpiękniejszych książek jakie czytałam, a czytam sporo 🙂 Lubiłam także baśnie Andersena, mam tomik na półeczce i często czytałam sobie przed snem… 😉

Słonecznik
Gość

Muszę wrócić do tej książki 🙂
Ja uwielbiałam "Dzieci z Bullerbyn" i serię "Ani z Zielonego Wzgórza" 🙂

Paula
Gość

Też uwielbiałam "Małą księżniczkę", a także "Dzieci z Bullerbyn" i "Mikołajka" 🙂

ania notuje
Gość

Zaskoczyłaś mnie, do tej książki wracam bardzo często. Kiedy tylko potrzebuję impulsu do działania sięgam po nią. Należy do tych, które najbardziej cenię.

Mademoiselle J.
Gość

czytałam wiele razy i bardzo ją lubię! 😉

Szusza
Gość

jak tylko zobaczyłam ten obrazek z podpisem , to wiedziałam, że będzie chodzić o Małą Księżniczkę 🙂 uwielbiam ją, podobnie jak Ty i naprawdę trudno się przy niej nie wzruszyć… wyobraźnia Sary trochę mi przypomina Anię z Zielonego Wzgórza 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wspaniała! Ja również często do niej wracam (:

Anne Mademoiselle
Gość

Mała księżniczka, Dzieci z Bullerbyn, cała seria o Ani z Zielonego Wzgórza, Tajemniczy ogród, a trochę później Jeżycjada, Harry Potter i Władca Pierścieni. To są książki mojego dzieciństwa i wczesnych lat nastoletnich (strasznie mi wyszło to sformułowanie, ale wiadomo o co chodzi:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Oto jest Kasia''-czytałam kilka razy. 🙂

Kasia Gdańsk
Gość

muszę przeczytać, bo Tajemniczy ogród bardzo mi się podobał:)

Ola J.
Gość

Pamiętam, że jako dziewczynka czytałam Tajemniczy Ogród i w pełni mnie pochłonął, ale uwierzysz, że Małej Księżniczki nigdy nie miałam w sowich rękach. Chociaż kojarzyłam tytuł, to nigdy po nią nie sięgnęłam. To właśnie ten tytuł, działał na mnie jak płachta na byka,tak jak na Ciebie. Myślałam, że będzie to kolejna disneyowska bajeczka o księżniczce. Potem nigdy do niej nie sięgnęłam, bo jako starsza czytelniczka chwytałam po inne książki. Muszę koniecznie ją przeczytać,. bo Twoja recenzja bardzo mnie zachęciła.

Ja w dzieciństwie zaczytywałam się we wszystkich częściach Pana Kleksa, Jeżycjadzie Musierowicz, a bez końca pochłonęli mnie Krzyżacy:)

Maliniarka
Gość

oglądałam ten film kilka razy, książka nie wpadła mi w ręce 🙂

Melle Coccinelle
Gość

pamiętam, że za moich czasów była taka bajka w telewizji, bardzo ją lubiłam 🙂 niestety książka mi nigdy w ręce nie wpadła, ale to zawsze można zmienić 🙂

http://pedagog-pomaga-aupair.blogspot.com/
Gość

O tak Mała Księżniczka i Tajemniczy Opiekun 🙂 Przenosiły mnie w inny świat 🙂

Magda Kazimierczyk
Gość

Mam, czytałam z tysiąc razy xD Czego ja nie czytałam zresztą…

Edyta
Gość

Czytałam książkę! Niesamowita.
Lubię też "Małego księcia"

Anonimowy
Gość
Anonimowy

O, przypomniałaś mi o tej książce:) Jak byłam młodsza czytałam ją chyba z milion razy, jest właśnie jedną z moich ulubionych, a teraz z racji wolnego czasu chyba przeczytam ją jeszcze raz! 🙂

Toyad Mordovnick
Gość

Taak, ale ja bym jednak w moim osobistym rankingu przedłożyła "Tajemniczy Ogród" nad "Małą księżniczkę" – od zawsze miałam słabość do elementów estetyki 'dark romantic', oraz grozy osadzonej w klimatycznych wiktoriańskich włościach… :)))

Czarne Espresso
Gość

Czytałam Tajemniczy ogród, ale Małej Księżniczki chyba nie. Ale przeczytam na pewno.

Caroline
Gość

"Dzieci z Bullerbyn", "Pollyanna", "Puc, Bursztyn i Goście", "O psie, który jeździł koleją", "Ten obcy". 🙂 Lubiłam też całą serię Ani z Zielonego Wzgórza, ale sama się zastanawiam co ja w tym widziałam 😛 Choć z sentymentu oglądam czasem film jak na niego w tv trafię.

Monika | RefreshYourDaily
Gość

Oglądałam tylko film na podstawie tej książki, choć chętnie nadrobię jeszcze książkę, bo nie wiedziałam, że jest.

Taran
Gość

Czytam te komentarze, i nikt nie czytał Pana Samochodzika, czy przygód Tomka Wilmowskiego? 😀 Uwielbiam te serie, do tego była Jeżycjada, Harry Potter, Ania z Zielonego Wzgórza.

AINA
Gość

czytałam, piekna, wzruszająca książka..

aGwer
Gość

Zachęciłaś mnie, zapiszę sobie tytuł coby o niej nie zapomnieć 🙂

(coraz-mniej, mam nowy nick)

Klaudia
Gość

mam dużo ukochanych książek z dzieciństwa, większość tu wymienionych. Widzę, że nikt nie wspomniał jeszcze o Jeżycjadzie Musierowicz 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Bajka "Sinobrody" – właściwie nie wiem dlaczego. Żadnego większego morału tu nie ma, tyle tylko, że tajemnice są złe (też nie lubię tajemnic).
Poza tym "Porwanie w Tiuturlistanie" Żurkowskiego – trzy zwierzaki są biedne, tułają się po świecie, tyle poświęcają dla niewdzięcznej i rozkapryszonej królewny, w końcu spotyka ich dobry los. Dużo jest tu o męstwie, poświęceniu, docenianiu prawdziwych wartości. Wracam do niej przynajmniej raz w roku od 10 lat.

M.ina
Gość

Najpiękniejsza książka mojego dzieciństwa to "Ania z Zielonego Wzgórza". "Małej księżniczki" nigdy nie przeczytałam, jakoś w ogóle mnie do niej nie ciągnęło.

Seira
Gość

Jest jeszcze z disneya "Księżniczka i żaba", księżniczka tak na prawdę nie była księżniczką, tylko pracoholiczką, , która chciała otworzyć własny biznes. Myślę że to miła odmiana, Rapunzel w tej nowej wersji w sumie też nie 🙂 Disney chyba zmienia model kobiecy, to dobrze 🙂
Co do "Małej księżniczki" , to też ją uwielbiam, tak samo jak "Tajemniczy Ogród" i "Patty" 🙂

Aleksandra Niemiecka Sofa
Gość

Nie jest to jedyna książka, którą miło wspominam z dzieciństwa, ale masz rację. To piękna historia 🙂 Ja bardzo lubiłam "Pollyannę", "Anie z Zielonego Wzgórza", "Dzieci z Bulerbyn" i jeszcze trochę innych by się znalazło 🙂

pidzamowa
Gość

Pamiętam tę książkę z mojego dzieciństwa 😉 Uwielbiałam ją jeszcze za jeden motyw- to że mała księżniczka wymyślała sobie historie i żyła nimi w świecie wyobraźni. Też tak lubiłam i… lubię 😉 Jak to przeczytałam to pomyślałam, że chyba nie jestem aż tak nienormalna 😉

Actually, you can!
Gość

uwielbiałam tę książkę! ;))

bloo.
Gość

Ja także bardzo lubię tę książkę. Dostałam jako nagrodę w szkole podstawowej. Wspomniany tajemniczy ogród też mi się podobał 🙂

alouette
Gość

O matko, a ja właśnie dzisiaj myslałam o tej książce w kontekście powrotu na święta do domu. Koniecznie muszę do niej wrócić w grudniu, bo jest to jedna z moich ukochanych książek dzieciństwa!

Bilib World
Gość

Ja czytałam książki o Pożyczalskich M. Morton: "Kłopoty rodu Pożyczalskich" i "Pożyczalscy idą w świat." Mam to samo wydanie "Małej księżniczki" 🙂

Potworek
Gość

Mała Księżniczka to była pierwsza powieść, którą przeczytałam prawie jednym tchem będąc w trzeciej klasie. Ale strasznie przeżywałam czytanie tej książki, za bardzo wczułam się w historię. Niesamowicie poruszająca opowieść

Anonimowy
Gość
Anonimowy

jak przeczytałam tytuł posta i klikałam w 'czytaj dalej' to pomyślałam: "o nie, jak będzie mały książę, to wychodzę!". a tu..mała księżniczka 😛 mnie ta książka irytowała. a mały książę jeszcze bardziej 😛 chyba jestem odporna na takie wzruszacze 😛 nie ma akcji – nie ma książki 😛 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mój nr one to Ania z Zielonego Wzgórza, a po niej Zaczarowany Ogród 🙂

LandOfLaces
Gość

"Opowieści z Narni" C.S.Levis
Oraz "Bracia Lwie Serce" -bardzo dziwna książka, niedawno robiłam sobie powtórkę.
Inna sprawa, że to na "Kopciuszku" uczyłam się czytać, tak ją uwielbiałam, że siostra miała już dość czytania mi jej, i musiałam sama 😉
Kiedyś trafiłam na taką odmienną wersję "Kopciuszka", w której Kopciuszek trafia na bal, i takietam, a potem rezygnuje z księcia i wybiera szewczyka, który szył jej buty, bo był kimś kto potrafi coś zrobić dla innych a nie tylko być księciem 😉 Tak zapamiętałam, niestety czytałam ją tylko raz.

Previous
Po co się uczyć?
Książka, którą każdy powinien przeczytać