Ktoś mi napisał, że #Bangkok to syf, brudne miejsca z jedzeniem i szczury. „Sam jesteś syf” pomyślałam najpierw🙈 a potem stwierdziłam, że po prostu pokażę inne oblicze miasta.
Ja mam teraz taki mindset, że obecnie cieszy mnie nawet wycieczka do śmietnika (kwitną forsycje!) ale w podróży doświadczysz tego, co jest w Tobie, serio!
Jeden na Bali odnajdzie swoją duchowość, drugi smoothie bowla z ładną łyżeczką, trzeciego zachwycą fale a czwartego wodospady. Piąty będzie się cieszył, że z jego zachodnią pensją jest tanio i może robić co chce, bo stać go na mandaty. Znaczy - łapówki, nie znam nikogo kto zapłacił mandat na Bali, nawet jadąc napruty bez kasku.

Z Bangkokiem i każdym innym miejscem na ziemi jest tak samo. Znajdziesz to, czego szukasz, albo co przyciągasz swoim zachowaniem. Ja zawsze znajduję przygody!
A to jedzenie... nie tylko wyglądało, ale też smakowało. Sernik z cheddara to był taki foodgasm, że oglądając te zdjęcia aż się ślinię! Na wyżerkę zabrałam @justdeliciousx - trochę dlatego, że jest super, trochę dlatego, że mogłyśmy się dzielić i więcej spróbować🙈 ale Justyna jest dobrą kompanką foodgazmicznych wypraw, więc się nawet nie zastanawiała😁

Jedzenie było wyśmienite, ale ja lubię być nim dostymulowana, lubię jak coś ma różne smaki jednocześnie, jak ma różne faktury i tekstury, jak coś jest jednocześnie kremowe i miło rozpływa się po brzuszku, ale też ma coś chrupiącego. Kremowa jajecznica z plastrem boczku cieszy mnie tak samo jak... Burger z maczka🤣 może nie spodziewaliście się takiego zwrotu akcji, ale uwielbiam, cóż począć 🙈
Więcej na stories!
#foodporn #bangkok #cafebangkok #cafehoppingbkk #foodlover #omnomnom #slodkosci #cukiernia #ciastka #ciasto #podrozemaleiduze #podróże

Ktoś mi napisał, że #Bangkok...

Na bloga wskoczyły 3 propozycje filmów na wieczór, po których mam nadzieję, każda dziewczyna czytająca mojego bloga będzie mieć jakieś przemyślenia. A już najlepiej jak  wyrośnie z pomysłów na manipulacyjne „ja mu pokażę” i inne żenujące gierki, które tak ochoczo podpowiadają koleżanki przy winie😉

Ja tymczasem odkładam telefon (nie ma wstępu do łóżka przed snem!) i zamierzam przeczytać chociaż rozdział książki zanim zasnę po całym dniu zasuwania.
Straciłam przez tego wirusa masę projektów i nie kryję - boli! Ale chwyciłam się zaraz za inne rzeczy i nie mam czasu rozpaczać nad tamtym, trzeba iść do przodu. To jest moment na poprawienie CV, potrenowanie do rozmów kwalifikacyjnych, nauczenie się obsługi nowego programu - polecam bardzo niedoceniany profil @dorisinsocialmedia, która zdradza naprawdę fajne wskazówki jako specjalistka od Linked In. Na rekrutacji zna się jak mało kto, a wiedzą dzieli się za darmo na insta.
Dobrej nocy!
#kwarantanna #bangkok #podróże #podrozemaleiduze #kiedytobylo #filmy #aniamaluje

Na bloga wskoczyły 3 propozycje...

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Trujące mieszkania i najfajniejsza szafa świata [TYGODNIK]

Chciałam zacząć ten tygodnik od tego, że to nie były najlepsze tygodnie. Niby byłam w Madrycie (za co jestem super wdzięczna, bo to piękne miasto), ale generalnie było mocno średnio. Straszny dołek zdrowotny zaprowadził mnie w najczarniejsze odmęty mojego umysłu. Bardzo dawno tak nie miałam, ale ból który mi towarzyszy i fizyczne wyczerpanie z tym związane sprawiły, że zdarzył mi się koszmarny dzień w którym spałam od czternastej do jedenastej następnego ranka, z przerwami na płacz z bólu i nie mogłam wyrzucić z głowy fragmentu z Bohemian Rhapsody I Sometimes wish I’d never been born at all.

To jest okropnie dobijające, gdy trzymasz się zaleceń lekarzy, masz wysokokaloryczną dietę, wykonujesz ćwiczenia oddechowe i wszystkie inhalacje, dbasz o regularny drenaż płuc i wszystko na nic. 
W dodatku nie mam energii, więc mniej ćwiczę (co nie znaczy, że wcale!) i się roztyłam. Moje ciało sflaczało, energii nie mam wcale, włosy wypadają garściami. Gdy chciałam zrelaksować się biorąc kąpiel w wannie, okazało się, że korek się rozszczelnił. Nie dość, że zmarnowałam wodę, to jeszcze się strasznie wkurzyłam :). Kosztująca mnie 120 zł wizyta u lekarza nic nie wniosła, dowiedziałam się tylko, że mam odpocząć. No raczej oczywiste, że jeśli mdleję dwa razy jednego dnia, to nie będę porywać się na wspinaczkę wysokogórską.
Na dodatek jestem też mistrzynią wygrywania na życiowej loterii, ale na odwrót. Trafił mi się błąd aplikacji, który zbanował mój telefon na instagramie. Nie konto, urządzenie. Objawia się to komunikatem “Przepraszamy, wystąpił problem z Twoim zgłoszeniem” Nie chciałam stosować nielegalnych metod, więc kupiłam nowy telefon na OLX, a ten sprzedam. Odpuściłabym sobie taką zabawę, gdybym prowadziła zwykłe, prywatne konto, ale przypomniałam sobie, ile dobrego dzięki niemu się zadziało.
Bo właśnie tego dnia, gdy chciałam rzucić telefonem o ścianę i powiedzieć sobie głośno to, co od dawna myślę (czyli to, że poświęcanie kilku godzin dziennie na działalność wokół bloga i kanałów SM jest idiotyczne przyszłościowo), odpaliłam na starym tablecie stories Julki. Tej dziewczyny, której tuż po przeżyciu śmierci bliskiej osoby i ataku odmy skończonej poważną hospitalizacją spalił się dom. Zbieraliśmy wspólnie na jego remont i na szczęście się udało, a Julka opisała teraz całą historię we wpisie wszystko ma jakiś ukryty sens.














W ciągu pięciu minut dałam sobie solidnego, metaforycznego plaska w twarz i zapytałam samą siebie, które myśli chcę pielęgnować i którym poświęcać energię. Tym, że zwijam się z bólu i jest mi źle, czy tym dobrym?
W tkwiącym mi w głowie Bohemian Rhapsody  jest taki moment, gdy bohater wyrywa  się z pod wpływu  demonów, które nie chcą go puścić. Gdy biegałam (zobacz wpis: co mi dało bieganie), zawsze próbowałam tak ustawić sobie playlistę, by ten utwór trafił we mnie ze zdwojoną siłą w momencie kryzysu. Działało.
Widząc stories Julki (z którą się trochę identyfikuję, bo jej choroby też nie widać) przewinęłam w głowię kawałek Queen, zamiast się irytować wpisałam na OLX interesujący mnie model telefonu, opatuliłam się jak bałwan i wypłaciłam pieniądze z bankomatu.
I w sumie, to cudowne, że miałam po co to zrobić, bo instagram służy mi do mówienia o ważnych rzeczach (zresztą zobaczcie sami na @aniamaluje) i to ma sens, bo dzielicie się swoimi spostrzeżeniami, czasami uzbieramy pieniądze na ważny cel, a czasami polecę coś przydatnego.
W drodze po zakup telefonu ogarnęłam, że noszenie przy sobie tak dużej gotówki to jednak niezbyt bezpieczna sprawa i miałam kogo poprosić o asekurację towarzystwo :).
Nadal bez energii i jak bałwan w dresie i swetrze, ale jednak bałwan, który wygrzebał się spod koca. Zjadłam chrupiące frytki z batatów a potem dobre hinduskie jedzenie. Ale ryż lepiej było ugotować, bo 6 zł za mikro porcję ryżu na dowóz to burżujstwo 😀
Słuchajcie, to było pierwsze co zjadłam od kilku dni poza bananami i bułką.
Cudowne jest to, że pracuję zdalnie i mogę sobie pozwolić na dzień pod kocem bez konsekwencji. Że nie muszę z tego powodu biec do lekarza po L4. Że mam oszczędności, które pozwolą mi troszkę pożyć w ogóle bez pracy. I w sumie tak zaczęłam sobie o tym myśleć i chociaż obiektywnie mam wiele powodów by nienawidzić położenia w którym jestem, to w sumie nie jest napraawdę jakoś bardzo źle.
A teraz piszę ten tygodnik po kolejnym fajnym spotkaniu! I właśnie zjadłam śledzie, zaraz po połowie czekolady i dwóch bananach. Czyli wrócił mi w końcu apetyt. 
Nie chcę przez to powiedzieć, że nie mamy prawa trochę się nad sobą poużalać i popłakać, gdy jest bardzo okropnie, ale warto się zastanowić, które myśli chcemy pielęgnować. Czy te, że jest źle i niedobrze, czy trochę o siebie powalczyć?
I gdy o tym myślałam, znalazłam zdjęcia zrobione w 2015 roku.
Pamiętam jak dziś, próbowałam zrobić selfie na którym nie widać podkrążonych oczu. Początek mojej przygody z Sound Garden (gdzie spać w Warszawie). Kurdę, w 2015 też przeżyłam poważny zdrowotny sztorm i co? I żyję. Raz jest lepiej, raz gorzej, ale walczyć trzeba!
O zdjęcia z Madrytu jeszcze też powalczę, więc na razie ominę ten etap (a Madryt jest super piękny i niedoceniany!), ale zanim podrzucę kilka dobrych linków tygodnia…
na blogu napisałam coś o dawaniu plam, ale jest tam też ważna informacja:


Kwestie związane ze środowiskiem wyjątkowo mnie bolą, także dosłownie. Mam chore oskrzela i bardzo mocno odczuwam spadek jakości powietrza. I chociaż myślałam, że znam dobrze temat, to jest sporo rzeczy których nie wiedziałam.

Np. tego, że nie tylko zanieczyszczenie smogiem jest wielkim problemem. Często zamykamy okna aby uchronić się przed złym jakościowo powietrzem a nie zauważamy wroga, który jest w środku. Przyznam, że przygotowując ten wpis pierwszy raz zetknęłam się z określeniem syndrom chorego budynku (SBS). Kiepskiej jakości farby, impregnaty, materiały budowlane, niektóre meble, panele, wykładziny – tam czai się formaldehyd, który chociaż niewidoczny dla oka, jest rakotwórczy. Powoduje łzawienie, drapanie w gardle, suchość skóry i kilka innych brzydszych rzeczy.

Napisałam o tym, jak się przed tym uchronić w tekście – Co zrobić, gdy dasz plamę?
To też jest jakiś element walki o siebie. Kto przeczytał tekst ten pewnie wie, co będę robić jutro 😀 To będzie jeden z niewielu dni, gdy nazwa “Ania maluje” będzie mieć jakiś sens 😀
Bardzo gorąco polecam ten wpis. Szczególnie jeśli masz dzieci, albo zależy ci na twoim własnym zdrowiu.
red bodysuit
Bardzo wiele pytań padło o bluzkę ze zdjęcia. To body! Uwielbiam takie rzeczy, bo jest ciepło w nerki i nic nie podwiewa. To jest mój absolutny niezbędnik zimą. Jutro wybieram się na małe buszowanie po lumpeksach, więc liczę na zakup fajnych swetrów, ale generalnie pod tym kątem mam tegoroczną zimę opanowaną ;). 
Jeśli jutro nie upoluję żadnego swetra, to pobuszują po Limango ( za 120 zł można kupić sweter mający 40% kaszmiru!, a za 136 golf o składzie 45% kaszmir, 20% jedwab, 20% wiskoza 15% elastan!) albo po answear, ale tam nie umiem szukać :). Życzcie mi udanego polowania, bo jeśli trafię coś fajnego w lumpie, to zostanie mi hajs na roślinki. 
płaszcz marie zelie
Płaszcz na szczęście mam ciepły (to płaszcz z Marie Zelie), rękawiczki też. Pozostaje znaleźć w odmętach szafy beret ;). Na zimę jestem przygotowana!
Piszę o tym, bo mam niższą temperaturę ciała niż domyślne dla zdrowych ludzi 36 i 6, więc zimową pogodę znoszę koszmarnie. W zeszłym roku napisałam tekst o moim podejściu do tematu jakim jest ciepłe ubranie zimą 🙂 Odsyłam was do niego, bo ogarnęłam to. Chociaż coś :).
 Miejsce ze zdjęcia to Prochownia. Latem kocham ją za kino plenerowe, zimą za zielone wnętrze i napar imbirowy (oraz sernik oreo). Przyznam, że mieszkam na Żoliborzu od lata, a urok Prochowni w środku odkryłam dopiero niedawno dzięki rozmowie jaką nagrała ze mną pomysłodawczyni projektu mojacecha. No i teraz bywam tam często, muszę w końcu stworzyć wpis w którym zbiorę ukochane miejsca na mapie Warszawy.
Na blogu ostatnio:
Zdrowe shoty – coś, co pomogło mi szybciej ogarnąć straszny zdrowotny dołek. Gdy nie masz siły wciskać w siebie koktajlu ze spiruliną albo zdrowego posiłku, strzel chociaż zdrowego shota. We wpisie moje ukochane, super proste przepisy.
Jets też osobiście ważny dla mnie tekst:

Dlaczego już nie wstydzę się, że czegoś nie wiem

Myślę, że warto go przeczytać. Miałam dzisiaj taką myśl mówiąc, że podoba mi się jakaś roślina. Nie wiedziałam jak się nazywa i gdybym udawała że wiem o co chodzi, to bym się od rozmówcy nie dowiedziała. Udawanie że znasz się na czymś o czym nic nie wiesz jest bez sensu. Wciąż się czegoś uczyć, to żaden wstyd!
Zastanawiam się co dalej z włosami 🙂 Chyba chcę iść bardziej w kierunku rudego niż czerwonego, aktualnie to jedyny kolor jaki mam przy twarzy, bo jestem strasznie blada, więc nie wrócę przez jakiś czas do naturalnych włosów.
Jak widzicie na zdjęciu, strasznie się puszą! jak to w życiu bywa – olejki które podostawałam w darach losu się nie sprawdziły i wracam pokornie do ulubieńca marki Mila. No właśnie – są osoby które mi piszą, że ten czerwony to bleh i w ogóle powinnam wrócić do poprzedniego koloru. Podsyłam wam tekst – Moje włosy, moja sprawa.
Hahah, no właśnie. Moja sprawa, a są ludzie, którzy mają z takimi rzeczami problem. Wywiad z profesorem Nalaskowskim dał mi raka. Ciesze się, że rzuciłam doktorat i nie muszę mądrze przytakiwać na konferencjach pełnych takich osób, którym arogancja i buta przesłoniła szacunek do drugiego człowieka.
Nie potrafię zrozumieć, że można wytatuować sobie coś na skórze z własnej woli. Podobnie rażą mnie współczesne fryzury. Chcąc być politpoprawny, muszę też tolerować „metroseksualnych” studentów w spodniach rurkach i różowych koszulach. Wyglądają i poruszają się jak kobiety, a dziewczęta nie traktują ich tak, jak mężczyzn – mówi pedagog prof. Aleksander Nalaskowski.

Pan Nalaskowski ubolewa też nad tym, że nauczyciel nie może spoliczkować ucznia, uważa chrześcijan za najbardziej represjonowaną grupę w Polsce (kek) i nazywa depresję modą. Pedagogika nigdy nie będzie szanowaną nauką, jeśli takie osoby będą głosić swoje herezje :<. 
A jeśli wywiad z panem Nalaskowskim nie podniósł wam ciśnienia, to może podniesie wam artykuł Sylwii Kubryńskiej
drugi wydawca był początkowo miły. Nawet nie ukrywał, że książka (Kobieta dość doskonała) sprzedaje się dobrze. Ale gdy doszły kolejne tytuły, kiedy zaczęłam wnikać, jak to jest, że dostaję zestawienia sprzedaży, w których np. Furia mać!, książka wypromowana, nominowana do nagrody Gryfia, obecna we wszystkich 260 empikach 
w całym kraju – sprzedała się w liczbie… 44 sztuki przez pół roku? – wtedy rozmowy przybrały zupełnie inny charakter, aż całkiem ustały.

Grunt, że odpowiedź (niezbyt miła) zawierała cenną informację. Że mogę sobie przeprowadzić audyt, jak mi się coś tu nie podoba. I że nie jestem dla nich kluczowa. Nie jestem kluczowa, mimo że we wszystkich empikach moje książki są w ciągłej sprzedaży od lat, a tyle razy słyszałam (od nich samych!), że półka w empiku to jakaś potwornie oblegana miejscówka i gdy się książka słabo sprzedaje, nie ma na nią miejsca.

To co moje książki tam robią od lat? Co tam robi tytuł, który sprzedaje się w liczbie 44 sztuk przez pół roku? Jakim cudem ją wciąż trzymają na tej cennej półce, jeśli – łatwo obliczyć – w jednym sklepie przez pół roku poszło średnio 0,1 książki?

A sprzedaż internetowa? Inne księgarnie? Matras, Azymut? Serio?!!


Głęboko wierzę w inny model sprzedaży książek. Pani Kubryńska nie dość, że z każdej książki ma 2 zł, to jeszcze jest z wysokim prawdopodobieństwem oszukiwana. Mówię z wysokim prawdopodobieństwem, bo moje własne wypociny z 2013 roku, bez żadnej promocji trafiły w zeszłym miesiącu na półki czytelników 76 razy. Co prawda jedynie kilka razy w detalu, miażdżąca większość to wypożyczenia, ale hej – coś tu jest nie tak. Bardzo mi się marzy, by odejść od kultu półki w empiku i zmienić wiele w czytelnictwie w Polsce. Dlatego jestem fanką uczciwego modelu w legimi. Koniecznie sprawdźcie jak czytać książki legalnie i za darmo (z poszanowaniem praw autora).
O właśnie, jeśli przy filmikach – wracam do nagrywania lada moment, gdy czuję się paskudnie – łatwiej mi pisać niż mówić 🙂
Jeśli widzieliście jak radzę sobie w górą boczku w gastrofazie
Może zainteresują was też wycięte historie 🙂
To był bardzo smaczny materiał ;D
Z innych linków tygodnia:
Pie***yć minimalizm
Już? Oburzyliście się na tytuł? Że tak nie wolno, gdyż należy mieć wysublimowany gust, przestrzeń, czystość i „less is better”? Acha, dobrze. Bo ja, jeśli jeszcze raz wejdę do białej kawiarni z czarną tablicą, na której wypisuje się menu lub wezmę udział w „evencie odbywającym się w wysmakowanych wnętrzach” (czytaj: pustych i nudnych), to zacznę krzyczeć. https://papaya.rocks/pl/opinions/sylwia-chutnik-pieprzyc-minimalizm


Przymierzając w paryskim H&Mie różową koronkową sukienkę, pomyślałam, po raz kolejny zresztą, że nie jestem ani trochę seksowna. Jak już wspomniałam nie jest to żadna nowość, pierwszy raz przyszło mi to na myśl, kiedy w wieku szesnastu lat biegałam po korytarzy mojego liceum w stroju do aikido i z repliką samurajskiego miecza, a kolega robił mi zdjęcia. Odkryłam wtedy, że nie wyglądam wcale jak Uma Thurman w „Kill Billu”, ale jak mała wariatka, która biega po korytarzu w stroju do aikido i z repliką samurajskiego miecza. It is what it is.



najfajniejsza szafa świata (droższa niż metr mieszkania, ale co tam)
No i mój najpopularniejszy ostatnio tekst:
Dobrej nocy! 🙂

Uściski, Ania
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ala Ziętara
Gość
Ala Ziętara

Też idę do lumpeksu 😍 Życzę owocnych zakupow. Ja co prawda fizycznie czuje się okej, prawie zawsze, walczę z problemem wewnątrz siebie. Jest to złożony, sprawia nawet czasem, że nie moge wstać, a w trakcie ataków paniki nie moge oddychać. Nie poddaje się, bo wiem, że jak sie poddam to sama siebie zniszczę, a więc trzymam się razem z Tobą i twoim blogiem 😊 A tak właściwie jeszcze nigdy nie czytalam twojego bloga o 7:18 rano. Cudowności Aniu

Justyna
Gość

W kwestii ciepełka, chciałam tylko podrzucić informację, że istnieje coś takiego jak podgrzewane rękawiczki na USB 😀 idealne dla zmarźluchów, powerbank w kieszeni i żadna zima nie straszna! Swoje dostałam w prezencie ale zdaje się, że można znaleźć je na Ali 🙂
Co do swetrów, podrzucę dwa źródła: Zalando, bo tam można filtrować po materiale, np. wełnie (mają super wełniane swetry od Benettona!) albo lumpex online Remix, tam trzeba wpisać materiał w wyszukiwarce i też znajdzie się sporo opcji.

m
Gość
m

czy nie wiesz przypadkiem czy I kiedy promowane przez Ciebie kosmetyki Mila wroca do Rossmannow lub innych latwo dostepnych sklepow? aktualnie bardzio ciezko je znalezc stacjonarnia, przynajmniej w Krakowie

Jagodowa^^
Gość

Cóż, przeczytałam cały wywiad z Panem Nalaskowskim i nie uważam, żeby było w tym co powiedział coś złego. On patrzy na świat z zupełnie innej perspektywy – jego doświadczenia życiowe sprawiają, że niektóre rzeczy po prostu mu się nie podobają i co jest dziwnego w tym, że je wyraził? Przytoczony przez Ciebie fragment jego wypowiedzi jest wyrwany z kontekstu i owszem, może kogoś zrazić – ale zanim się ten fragment oceni, powinno poznać się kontekst wypowiedzi. Przypomina mi to nieco nagonkę na wypowiedzi pewnego bardzo kontrowersyjnego polskiego polityka… A wystarczy posłuchać go, co ma do powiedzenia NAPRAWDĘ i już jego… Czytaj więcej »

Chabrowe wariacje
Gość

Ta szafa jest świetna. Mogę sobie o takiej pomarzyć!
Może w przyszłości będzie tańsza i bardziej popularna iii będzie mnie na nią stać 😉

Paula
Gość
Paula

a mi się własie podoba Twój nowy kolor włosów i ogólne zazdro i tez tka chcę 😀

Ewka
Gość
Ewka

Z ciekawości przeczytałam wywiad, o którym napisałaś i chciałam to jakoś skomentować, ale brak mi słów. Poza kilkoma jego myślami, które dotknęły mnie szczególnie jako absolwentkę socjologii (Krzemo jest spoko!), to po prostu nie wierzę, że wykształcony człowiek pretendujący do miana autorytetu może wygadywać takie brednie!

Żaba
Gość
Żaba

Dziękuję Ci za ten wpis. Wydaje mi się że obecnie mamy jakiś kult perfekcyjności, zapomina się że człowiek jest człowiekiem. Że ma prawo być zmęczonym, że coś mu może nie wyjść, że może mieć dość… Przypomina mi się piosenka Grubsona: nie jestem (swoją drogą przy komentowaniu jako gość pojawia się captcha ,,nie jestem robotem” 😉 ). Dlatego tak cenne jest podkreślanie że jesteśmy ludźmi i nawet Ania- most który zmienia świat na lepsze- ma gorsze chwile. Wiem, że już kiedyś o tym pisałaś (chyba w opisie Twojego dnia, kiedy biegłaś do Lidla po zniszcz ten dziennik a po drodze Ci… Czytaj więcej »

Previous
Co zrobić, gdy dasz plamę?
Trujące mieszkania i najfajniejsza szafa świata [TYGODNIK]