Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Do myślących, że lampka wina w ciąży jest OK

Jestem z wykształcenia pedagogiem-terapeutą. I praca z dziećmi zawsze przynosiła mi ogromną radość i satysfakcję. Poczucie radości, z drobnych nawet postępów. Ale jest też poczucie frustracji gdy widzisz, że dzieciak stara się z calutkich sił i robi co tylko może, a mu nie wychodzi. Zapamiętanie jednego słupka tabliczki mnożenia przerasta jego możliwości. Koledzy mają go za debila, koleżanki mówią, że jest jakiś dziwny, nauczyciele – że leniwy. A to wszystko w ogóle nie dziecka wina! Ono się stara ze wszystkich sił, po prostu jego matka usłyszała kiedyś, że wino jest dobre na krążenie w ciąży i posłuchała teścia. Ale nie tak, że chlała do nieprzytomności! Raz kiedyś lampka wina. Może ze dwa razy w całej ciąży. I jedno piwo, ale to przecież na nerki…
FAS większości z nas kojarzy się z pewnymi cechami wyglądu jak wyłupiaste oczy, niska masa ciała, brak rynienki pod nosem. Przewróciłam kiedyś mocno oczami, gdy zobaczyłam komentarz pod zdjęciem jednej celebrytki, że jej zdjęcie to podręcznikowy przykład FAS. Po pierwsze dlatego, że to nieprawda (FAS to coś więcej niż te widoczne gołym okiem cechy, diagnoza jest skomplikowana), po drugie dlatego, że to miała być obelga a komentarz miał sprawić przykrość. Bardzo nie podoba mi się śmianie się z chorób i wyzywanie kogoś od “Downów” czy osób z FAS, bo to nie jest osoby tym dotkniętej wina.
A przy okazji – hejt to miecz obusieczny, każdym takim zachowaniem robisz straszną krzywdę swojej psychice, rozwijając cechy z mrocznej tetrady, więc nie polecam pielęgnowania w sobie tej złośliwości.
I w ogóle to myślałam, że to wszystko jest dla większości oczywiste, bo mamy XXI wiek i jednak te rzeczy są już jasne, a potem zobaczyłam stories Asi z zenibyfit. I tam ponad 1/4 osób zaznaczyła, że w ciąży rzadko, ale jednak można napić się lampki wina. Ten profil śledzi prawie 90 tysięcy osób! Co więcej, gdy ja udostępniłam to na swoich stories, pojawiło się kilka głosów w stylu “mi lekarz zalecił w ciąży” “moja mama jakoś piła od czasu do czasu i urodziłam się zdrowa, 10 pkt w skali Apgar!”.
Więc po kolei.
Jasne, lekarze być może KIEDYŚ zalecali. Tak samo jak kiedyś zalecano palenie papierosów, cukier reklamowano jako coś, co krzepi, a prawdziwa kokaina w coca-coli nikogo nie dziwiła. Ale te czasy już minęły. Mamy lepsze metody badawcze i póki co nie udało się ustalić bezpiecznej dawki alkoholu przyjmowanego w ciąży. A to oznacza, że jedno jedyne piwko może spowodować FAS lub FAE u twojego dziecka.
Być może za jakiś czas uda się ustalić bezpieczną dawkę, ale na razie czegoś takiego nie ma, więc w ciąży alkoholu nie pije się wcale. Ja zresztą uważam, że jeśli damy (świadomie lub nie) plamę, to warto za nią przeprosić i zaprzestać krzywdzenia innych tak szybko, jak tylko zdamy sobie z tego sprawę. To dotyczy też lekarzy – zobacz : co zrobić, gdy dasz plamę?
Jeśli twój lekarz zaleca ci wino na krążenie albo piwo na nerki – czym prędzej zgłoś lekarza!!! Ty jesteś świadoma i wiesz, że to herezja przeciwko nauce, ale inna pacjentka może być podatna na wpływ białego kitla i w to uwierzyć. 
te wszystkie mądrości w stylu “moja mama jakoś piła na nerki i jestem zdrowa” czy “siostra koleżanki stryjka babci piła na krążenie i jakoś urodziła zdrowe dziecko” to po pierwsze nic nie znaczący dowód anegdotyczny, a po drugie – niekoniecznie prawda. FAS to nie brak nóżki, nie zawsze diagnozę stawia się od razu. Zresztą, sama diagnoza jest bardzo skomplikowana!
Istnieje czterocyfrowy kwestionariusz FASD, w którym każda kategoria:
1. Niedobór wzrostu (masy i długości ciała),
2. Cechy dysmorfii twarzy charakterystyczne dla FAS,
3. Stopień uszkodzenia/dysfunkcji OUN,
4. Prenatalna ekspozycja na alkohol
Oceniana jest w skali od 1 do 4, co tworzy FAS np. 4444 – pełnoobjawowy, ostry, lub np. 1234, 4321, 1342 itp. Kombinacji może być aż 256!
Sukienka ze zdjęcia: http://bit.ly/2Pz0TS6 

Okej, ale czasami kobieta pije alkohol, bo jeszcze nie wie, że jest w ciąży. Co wtedy? Ech, przykra sprawa. Ja generalnie jestem zwolenniczką świadomego planowania rodzicielstwa (a jak planujesz, to nie pijesz, starając się o ciążę zachowujesz się jak w ciąży). Często jest tak, że na tym wczesnym etapie dochodzi do poronienia z powodu uszkodzenia płodu przez alkohol, ale na pewno jestem ostatnią osobą, która oceniałaby takie kobiety. Przypomnę, że żyjemy w kraju, w którym ktoś może zgwałcić nastolatkę, lekarze odmówią jej aborcji a potem gwałciciel uzyska prawa do opieki nad dzieckiem i jeszcze pozwie dziewczynę o alimenty, zmuszając ją do kontaktu z nim przez najbliższe plus minus 20 lat. Nie każda decyzja jest czarno-biała.

Nie rozumiem jednak picia alkoholu dla towarzystwa. Nie mieści mi się to w głowie. Na rynku obecnie jest wiele win bezalkoholowych. Pamiętam jak Miłosz Stanisławski, general menager mojego ukochanego Sound Garden Hotel (pozdrawiam) zorganizował w Sopocie imprezę, dla kluczowych klientów. Jasne, wszyscy piliśmy alkohol, ale ponieważ w tym gronie była ciężarna, zadbał o dobre bezalkoholowe wino dla niej. Co więcej, ja to wino piłam! I było bardzo smaczne. Zero wykluczenia z toastów i całej zabawy. Bardzo szanuję. 
Jestem osobą, która ma duże problemy z nietolerancją laktozy  (nawet na zdjęciach z tego wpisu to widać), ale czasami wygląda to ostrzej
Mój brzuch jest wielki jak na zdjęciu, a głaskanie się po nim tylko potęguje efekt. Zawsze głaszczę się po brzuchu, gdy zjem coś pysznego. Pamiętam jak na plenerowej, dość otwartej imprezie nakrzyczał na mnie pewien obcy pan, że jak ja mogę pić piwo w takim stanie (wskazał na mój brzuch). Nigdy wcześniej nie czułam się taka szczęśliwa, że ktoś na mnie nakrzyczał!

A potem zastanowiłam się, dlaczego w sumie to była jedyna osoba, która zwróciła mi uwagę. Moje najbliższe otoczenie wie, że to laktoza, ale obcych mi ludzi było tam więcej…

Reagowanie i uświadamianie to nasz obowiązek. Także wtedy, gdy ktoś mówi, że “to z tą jedną lampką, to głupie strasznie, przecież jedna nikomu nie zaszkodzi”. Uświadamiaj wtedy! Lampka wina to może nic takiego dla dorosłego człowieka, ale podałbyś lampkę wina rocznemu dziecku?
To dlaczego okej jest podawanie jej temu nienarodzonemu, które nie może nawet się wykrzywić i wypluć, ani w żaden sposób obronić?

Ah, no właśnie! Zawsze odzywa się tutaj jakiś biedny, dyskryminowany mężczyzna, który czuje się wykluczony z dyskusji. Otóż uwaga… nie tylko matki odpowiadają za FAS/E! Jeśli tatuś lubił alkohol (codziennie jedno piwko to też alkohol) to jego plemniki mogą być dużo gorszej jakości i nawet jeśli mama będzie stronić od trunków, dziecko może mieć FAS/E. Za ten syndrom odpowiadają też ojcowie. To stosunkowo świeże, ale ważne odkrycie warte popularyzacji. Do tej pory nikt nie wierzył matkom, które serio nigdy. A one mogą mówić prawdę. Planowanie potomstwa to wielka odpowiedzialność!

Jasne, czasami nic się nie dzieje. Czasami to tylko życiowe rozkojarzenie lub inteligencja poniżej normy, których nikt nie wiąże z tą lampką wina czy lubiącym alkohol tatusiem

PAP podaje, że co roku w Polsce rodzi się ok. dziewięciu tysięcy dzieci z FAS. To potwornie dużo, zważywszy na dzisiejszy stan wiedzy. Co więcej – to i tak nie jest “komplet” – wiele osób uzyska diagnozę w późniejszym okresie, lub nie uzyska jej nigdy, bo cechy wyglądu nie będą o tym świadczyć. 
A ponieważ odezwała się do mnie jedna dziewczyna, która uważa, że to o jednym kieliszku to tylko głupie straszenie matek, to napiszę Wam tutaj to, co napisałam jej.
Nie ma dzisiaj badań, które pozwolą sprawdzić ile alkoholu można wypić w ciąży. Nikt nie będzie przecież podawał ciężarnym alkoholu, żeby to w warunkach klinicznych sprawdzić. I mając wiedzę, że nawet jeden kieliszek może spowodować FAS/E, uważasz, że warto podjąć takie ryzyko? Ryzyko urodzenia chorego dziecka, które zawsze już będzie się gubić w prostych poleceniach, będzie mieć problemy z funkcjonowaniem w społeczeństwie, zapamiętywaniem i samodzielnym myśleniem? Dla kaprysu uważasz, że warto podjąć ryzyko skazania go na niepowodzenia życiowe? Bo masz ochotę napić się latem piwa? Bo lubisz wino? Wino wedle mojej wiedzy nie jest najlepszym znanym medycynie lekiem na krążenie. Piwo działa dobrze na nerki, ale spokojnie, moczopędnie działa też sok z pokrzywy albo woda. Anemia?  Walczę z nią całe życie, polecam sok z pokrzywy i słuchanie zaleceń lekarza, nie koleżanki siostry, która jakoś czasem sobie kieliszek strzeliła i jakoś nic się nie stało. Na zdrowie można walnąć sobie zdrowego shota bezalkoholowego.  Nie ma ani jednego logicznego i sensownego argumentu za wypiciem tego piwa czy wina w ciąży. Jeśli świadomie chcesz podjąć taką decyzję, to dla mnie jesteś potworem.
Wierzę, że większość moich odbiorców to osoby świadome, dlatego apeluję do was o reagowanie w takich sytuacjach. A ja? Pewnie zbiorę za to masę unfollow, ale tak, jestem za legalną aborcją. Jeśli alkoholiczka zajdzie w ciążę, powinna mieć prawo ją usunąć, bo nie widzę powodu dla którego niewinne dziecko ma do końca życia być skazane na niepowodzenia życiowe, z powodu jej głupiej decyzji. To ona z ojcem dziecka byli nieodpowiedzialni, nie dziecko.
Uściski, Ania

31
Dodaj komentarz

avatar
31 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
31 Comment authors
MarteneAzraBasia LaskowskaShadoreKraszynka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Shadore
Gość
Shadore

Zgadzam się z tobą całkowicie. Alkohol nie jest nikomu niezbędny a te dziewięć miesięcy bez niego nikogo nie zabije. To nie jest lekarstwo na wszelkie znane choroby, wręcz przeciwnie. Co do aborcji – prywatnie jestem raczej na nie jeśli chodzi o mnie, jednak jestem młoda i ciąża to dla mnie póki co abstrakcja. Jednak miałam do czynienia z chorymi dziećmi i nie wiem czy świadomie zdecydowałabym się na donoszenie ciąży z chorym dzieckiem. Szanuję jednak zdanie i potrzeby innych. Jeśli kobieta nie jest gotowa do posiadania dziecka to czemu mamy ją przymuszać do tego. Nikt oprócz niej nie zajmie się… Czytaj więcej »

Kaczka
Gość
Kaczka

Chwała Ci za ten post!!! Tego samego uczono mnie na moich studiach, ale gdy znajoma powiedziała, że jej lekarz pozwolił jej wypić w ciąży lampkę wina lub szklankę piwa raz na jakiś czas, to sama zwątpiłam w swoją wiedzę… Udostępniam!

princess.malpka
Gość

Jak najbardziej zgadzam sie z kazdym Twoim slowem w tym wpisie <3

Azra
Gość
Azra

Zgadzam sie- zero alkoholu w ciąży!!! Ale co do końcówki, z tym przykładem że alkoholiczka powinna moc usunąć ciążę: skąd wiesz że to dziecko do końca życia będzie skazane na niepowodzenia? Skąd wiesz czy alkoholiczka nie rzuci alkoholu i nie będzie dla niego dobra matka? A może dziecko wychowa jakaś inna dobra rodzina? Nie jesteśmy wrozkami. Czy dlatego że rodzice są przykładowo tymi alkoholikami to dziecko nie ma mieć prawa do życia bo zrobili je tacy ludzie? Nikt nie przewidzi jak ułoży się jego zycie. Ciekawe co odpowiedziałoby dziecko alkoholików jakby je zapytać czy wolałoby zostać wyskrobane? Pozdro Aniu 🙂

Edzia
Gość
Edzia

Przeczytałam właśnie o wszystkich objawach FAS na Wikipedii i to jest coś strasznego. Nie rozumiem, jak świadomie można zdecydować się na takie ryzyko względem dziecka. Dobrze, że o tym piszesz, być może ktoś jest po prostu źle poinformowany, trzeba szerzyć taką ważną wiedzę.

Kraszynka
Gość

Ja również jestem z wykształcenia nauczycielem – terapeutą i podpisuję się tutaj pod wszystkim co napisałaś! Takie teksty są niesamowicie potrzebne, bo to co obserwuję na co dzień mnie przeraża. Nawet wśród koleżanek “po fachu” znalazły się takie, które uważały, że lampka wina lub piwo nie zaszkodzi. “Przecież moja … urodziła się zdrowa, a zdarzyło mi się wypić kilka łyków piwa”. No tak, ale nie myślą nawet o tym, że konsekwencje mogą być odroczone. Kiedy zwróciłam uwagę jednej dziewczynie, która w ciąży chciała wypić piwo, powiedziała do mnie: “Oj daj spokój, czytałam o tym, najwyżej urodzi się malutki”. Niby każdy… Czytaj więcej »

Marzena Stępak
Gość
Marzena Stępak

Ja w ciąży nie piłam absolutnie, tylko raz wpadło piwo bezalkoholowe a i tak dziwnie się z tym czułam.. Niestety parę razy słyszałam głupie teksty w stylu “dla zdrowotności jednego kielicha możesz się napić”, “to przecież na zdrowie dzidziusiowi”, z reguły to było w wykonaniu starszych wujków którzy serio guzik wiedza o tym co wolno w ciąży a co nie :/ No nie dało się wtedy nie zareagować agresją, bo takie to wkurzające było, szczególnie jak delikwent zaczynał się jeszcze że mną wykłócać, ale w odpowiedzi i tak zawsze słyszałam że histeryzuję nie pijąc całą ciążę i jestem NIEKULTURALNA, że… Czytaj więcej »

Ania Lwsx
Gość
Ania Lwsx

A ja jestem za legalną aborcją, bo kobieta ma prawo decydować o własnym ciele i życiu, to w końcu wielka odpowiedzialność. We wczesnym etapie ciąży powinna mieć ten komfort by ją przerwać + może więcej wsparcia, mniej oceniania. Bywają matki potwory, czerpiące przyjemność z cierpienia słabszej istoty, natomiast większość jest po prostu niedoskonałym człowiekiem. Nie podoba mi się taka ostra ocena

Cate An Michalska
Gość

w konci ktos to glosno powiedzial. sa sytuacje, ze aborcja naprawde jest mniejszym zlem. to raz, a dwa- zylam we Włoszech i widzialam kobiety popijajace to czy owo…. po wywiadzie odkrylam, ze tam to nawet lekarze sa na tak. jak w ‘how i met your mother’- “just a little bit”. calego narodu nie nawrocisz…. zawsze wkurzal mnie fakt, ze moi rodzice sa cieci na alkohol. ale tak przesadnie.! oswoilam ich dopiero szczerościa w wieku 20 kilku lat- nigdy nie krylam ze wychodzilam na piwo. ale i tak potrafia nawet dzis nna mnie krzywo spojrzec. jednak w kontekście Twojego tekstu to… Czytaj więcej »

Paula
Gość
Paula

Uwielbiam Cię Aniu za poruszanie tych tematów. Bolesnych, trudnych i niewygodnych. Byłam w ciąży, nie dane mi było donosić bo poroniłam w 10 tyg, ale nawet gdy już było pewne że tego dziecka nie będzie, a ja marzyłam tylko o tym by wypić ze 2 butelki wina, zasnąć i nie myśleć, nie piłam. Jakoś nawet na te wszystkie 0% patrzyłam krzywym okiem… Bo co jeśli jednak? Lepiej zrobic sobie kakao, zdrowiej i spokojniej. Po co mi potem wyrzuty sumienia? Po co mam się całe życie obarczać winą? Mogłoby by się nic nie stać, ok. Ale mogłoby się stać… A potem… Czytaj więcej »

Mira
Gość
Mira

Lubie Cie Aniu bardzo, ze masz takie poglady – a tymico przestana cie po tym tekście czytać to tylko sie cieszyc ze takie okaleczone intelektualnie jednostki przestana sie udzielać. Jak mozna pic alkohol w ciazy to mi sie w glowie noe miesci. Ale o tych ojcach i wpływie na ich plemniki nie slyszalam , ale wynika z tego tulko to ze planowanie rodziny to nie jest od tak pstryk i robimy dzieci, warto to zaplanowac i dbac o siebie m in nie pijac alkoholu. Pozdrawiam

Maleza
Gość
Maleza

Nieźle. Urodziłam dwoje zdrowych dzieci. Nie miałam pojęcia, że alkohol jest tak szkodliwy, ale to było dawno, dwadzieścia lat temu. Nie pamietam, czy w ciąży wypiłam jakikolwiek alkohol, ale w świetle tego co napisałaś, mam nadzieję, że nie. Nasze społeczeństwo niestety uważa, że alkohol jest super, a ci co nie piją to są dziwni, albo jakies snoby, no bo jak to? nie napijesz się z nami?

Małgorzata
Gość

Ja nawet z kawy zrezygnowałam, gdy byłam w ciąży, a co dopiero tu mówić o alkoholu…

Dorota
Gość

Popieram. Pamiętam jak mi pociskali z tym piwem, kiedy cierpiałam na kamicę. Człowiek o mało nerki nie stracił, ale “piwo jest wskazane!”.

Monika
Gość
Monika

Aniu popieram Twoje podejście w całej rozciągłości! Masz jakieś źródła do tego męskiego wkładu w FAS? Chętnie poczytam 🙂

Panna Nika
Gość

To jest niestety to, o czym mówiła też mamaginekolog – dowód anegnotyczny ponad medycynę :/ Właśnie ona mówiła, że “wolałaby”, jako lekarz, żeby ten FAS pojawiał się za każdym razem, po każdej ilości alkoholu, bo wtedy nie byłoby miejsca na hasła “a mama koleżanki siostry brata piła i ona jest normalna”. A niestety, ten jeden kieliszek wina bo teściowa namówiła że pomoże na krążenie może być decydującym dla zdrowia dziecka. BTW oprócz win bez alkoholu pojawia się też coraz więcej piw craftowych bezalkoholowych (i wiele niskoalkoholowych, ale te dla ciężarnych się nie nadają). Są naprawdę smaczne i sama często po… Czytaj więcej »

nati
Gość
nati

Cieszę się, że jak byłam w liceum mieliśmy zajęcia o FAS na wychowawczej. Chyba jakoś z inicjatywy studentek medycyny. Od tamtej pory wiem, że nawet tego kieliszka na krążenie się nie powinno. Utkwiło mi też coś o tym, że to właśnie na początku ciąży wypicie alkoholu może być najgorsze w skutkach. Fajnie, że rozgłaszasz takie rzeczy bo zwłaszcza starsze pokolenie nie ma o tym świadomości.

Aurelia
Gość
Aurelia

O piciu alkoholu, gdy jeszcze się nie wie, że jest w ciąży, pisała mamaginekolog: https://mamaginekolog.pl/hipotetyczna-hania/
Oczywiście, że lepiej nie pić. Mi się jednak zdarzyło, choć ciążę planowałam, bo… byłam 100% pewna, że nie miałam owulacji 😐 Owulacja u mnie zawsze była bolesna, a tym razem nic nie czułam, więc myślałam, że nic z tego. A tu psikus. Na szczęście na razie z córą wszystko w porządku, a ja od kiedy wiem, nie wypiłam ani łyka.

Co szokujące, zdarzyło się, że ludzie mnie namawiali o.O “Jedna lampka nie zaszkodzi” słyszałam już dziesiątki razy…

Kosmetolog Marta
Gość

Aniu zajebiście że poruszasz ten temat ! Ja sama znam osoby, którym lampka wina, czy kieliszeczek babcinej nalewki (babcia sama zachęcała) nie robił różnicy w ciąży. Sama na swoim weselu miałam wino bezalkoholowe, które piły nie tylko kobiety w ciąży, ale i kierowcy i osoby, które po prostu alkoholu nie piją jak ja. Wiesz co mnie boli najbardziej? Że byle Sebix ma w telefonie internet, ale jest za głupi na to żeby sprawdzić chociażby podstawowe informacje. Mam wrażenie, że pomimo tego że wiedza jest na wyciągnięcie palca, bo już nawet nie ręki to nasze społeczeństwo jest jeszcze durniejsze. Powiem szczerze,… Czytaj więcej »

Pani Górecka
Gość

Też widziałam to pytanie na story Asi i nie mogłam uwierzyć, że wciąż są ludzie, którzy twierdzą, że w ciąży można pić. Twój głos jest bardzo mocny i ważny. Dzięki za ten artykuł. Dowiedziałam się z niego, że pijący panowie też mają wpływ na zdrowie dziecka. Tego nie wiedziałam. Zapisuję sobie ten post, aby pokazać pewnemu człowiekowi, który takie piwko lubi sobie codziennie strzelić.

W.
Gość
W.

Aniu, ostatnio jak napisałaś, że pomyślałaś, że social media i blog są Ci niepotrzebne i przestaniesz pisać (nie pamiętam co dokładnie napisałaś, ale chyba coś takiego, przynajmniej w pierwszym momencie tak to przetworzyłam) to aż mnie coś zakuło. Bo jesteś jedną z niewielu osób, które poruszają takie tematy. Nie raz, nie dwa, ale regularnie. I dobrze, że uświadamiasz w różnych kwestiach. Bo dla mnie to jest oczywista oczywistość, ale może ktoś w ciąży właśnie chciał zapalić albo kupić wino na wieczór, bo “jedna lampka nie zaszkodzi”. Także dziękuję Ci za to! Ps.: Mój profesor z embriologii i genetyki na zajęciach… Czytaj więcej »

Nat
Gość
Nat

Niestety to prawda, biedne są te dzieci. Leczę chłopca z FAS.ma 9 lat jest na poziomie intelektualnym dwulatka. Jest mi szkoda całej tej rodziny, szczególnie, że wiem, że krążą te głupie mity o zdrowym winie… Zawsze się zastanawiam, czy to aby właśnie nie był ten jeden jedyny kieliszek w ciąży. Nie mogę, serio, uwierzyć, że ktokolwiek po studiach, a szczególnie po medycynie może polecać alko w ciąży.

Martene
Gość
Martene

Miałam taką dyskusję ze znajomymi, również przytoczyłam porównanie jak kieliszek wina wpływa na dorosłego a jak na małe dziecko. Na szczęście nie są to częste przypadki. Drugi problem moim zdaniem to papierosy w ciąży. Widziałam kilka takich przypadków, miałam kiedys widok z okna na “palarnię” szpitala z porodówką 🙁

Basia Laskowska
Gość
Basia Laskowska

Bardzo Ci dziękuję, za ten wpis. Mam też prośbę, jeśli już jesteśmy w temacie ciężarnych. Możesz napisać o paleniu podczas ciąży? Bardzo bym była wdzięczna ❤

Ania Kalemba
Gość

jedno słowo – MA SA KRA! Nie wiem jak można być takim nieodpowiedzialnym!!!!

szarlota77
Gość
szarlota77

Aniu, zazwyczaj zgadzam się z tym, co piszesz, zwłaszcza z braniem odpowiedzialności za swoje życie (w tym za swoje wybory, ale też za to, co nam się przytrafia, jak np. choroba). Tym razem jednak nie podzielam Twojego zdania z ostatniego akapitu. Podam porównanie, które wydaje mi się dość trafne, choć oczywiście to nie to samo: czy idąc tym tropem należałoby uznać, że ludzie, którzy ucierpieli na wojnie fizycznie lub psychicznie, nie ze swojej winy, a ich życie przez to już na zawsze będzie obarczone tym brzemieniem – powinni zostać po wojnie od razu uśmierceni? No bo czy uśmiercenie dziecka nienarodzonego… Czytaj więcej »

Basia
Gość

Aniu, ja przede wszystkim dziękuję, że poruszasz ten temat. I dzięki blogom takim jak Twój ciągle się rozwijam i dowiaduję rzeczy, które otwierają mi oczy na wiele kwestii (choć kwestię alkoholu znam już dłużej). Myślę, że problemem jest niska świadomość społeczeństwa i powielanie mitów, które wynosimy z domu (u mnie też mówiło się, że troszkę czerwonego wina raz na jakiś czas nie zaszkodzi) – tyle że czasem jest to po prostu wina tego, że rodzice nie mieli dostępu do dobrych źródeł informacji. My mamy, więc edukujmy się i nie popełniajmy tych błędów. Bądźmy otwarci na nowe badania i nowe zalecenia.… Czytaj więcej »

Ewa
Gość
Ewa

Bardzo się cieszę że podjęłaś taki temat. Dla mnie na czasie, bo akurat jestem w ciąży. Po kilka razy sprawdzam, upewniam się w internecie, konsultuje również z lekarzem co mi wolno a czego nie. Wszystko co może, choć nie musi stwarzać zagrożenia jest dla mnie wykluczone z diety, po co ryzykować a później mieć wyrzuty sumienia że to przeze mnie dziecko będzie miało zniszczone życie? Co do alkoholu, od zawsze unikałam, piłam bardzo rzadko. Jak dowiedziałam się że jestem w ciąży po głowie chodziła mi myśl o tym właśnie ze lampka wina w ciąży jest dozwolona, a nawet zalecana. Bardzo… Czytaj więcej »

Klaudia Jaroszewska
Gość

Szkoda, że potem szykanuje się te dzieci, tak jak piszesz, bo leniwe, bo głupie, bo coś tam… a rodzice? tego już nikt nie widzi…

karola0912 .
Gość
karola0912 .

Mamaginekolog jakis czas temu wrzuciła na swoim fb link do filmiku na yt, kanalu najprościej mówiąc “czy można pić alkohol w ciąży?”. Na początku pytają ludzi na ulicy czy można no i niestety część uważa ze tak. Jeżeli po twoim wpisie ktoś dalej uwaza ze mozna to niech sobie ten film zobaczy. (Ogolnie polecam kazdemu zobaczyć)

Nihil Novi
Gość

Nigdy nie słyszałam o bezalkoholowym winie, zaskoczyłaś mnie! Czasem to sobie myślę, że na macierzyństwo powinien być egzamin jak na prawko…

Previous
Trujące mieszkania i najfajniejsza szafa świata [TYGODNIK]
Do myślących, że lampka wina w ciąży jest OK