- Chcesz spróbować?
- Jasne!
Wolę czegoś spróbować z myślą, że najwyżej mi się nie spodoba, niż nie spróbować i żałować. W Malezji nadarzyła się okazja do sadzenia ryżu🌾 fajna przygoda! (Do momentu, aż coś dziwnego przepełzło po mojej stopie😅) A teraz siedzę i czytam wszystko o tym, jak ogarnąć przesiadkę w Chinach! Lecę w lutym do Wietnamu (znaczy loty mam do Bangkoku, ale resztę jakoś ogarnę!) i polowałam na sensowną przesiadkę aby zobaczyć #Pekin ♥️ marzyło mi się Zakazane miasto, ale teraz napaliłam się na Wielki Mur Chiński. Będę mieć 16h (gdzie same formalności wizowe to podobno 2-3h😱) i będę zupełnie sama, ale na samą myśl szczerzę się jak szalona 😁 co może pójść nie tak? Wszystko! Mogę nie dostać wizy, może oszukać mnie kierowca, przechowalnia bagażu może nie być czynna, mogę nie zdążyć na przesiadkę do Bangkoku... YOLO! Przeczytałam już cały internet, ale zapytam też tutaj - czy jest wśród Was ktoś, kto przebiegł przez Pekin podczas tej szalonej przesiadki?
Mam ochotę na trudne ustawienia tej gry i zrobić trasę nie z wynajętym kierowcą, ale pociągami i autobusami. No risk no fun!

W ogóle chciałabym, aby ta podróż była trochę inna i wypchnęła mnie mocniej ze strefy komfortu. Nie będę rezerwować noclegów z wyprzedzeniem, chcę przemieszczać się bardziej jak lokals, nie planować za dużo i dać się ponieść chwili. Będzie fajnie!🙃 #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #Azja #Chiny #Malezja #bejing #travelgirl #adventure #discoverunder50k #girlswhotravel #malaysia #china #riceplanting

- Chcesz spróbować? - Jasne!...

Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Do myślących, że lampka wina w ciąży jest OK

Jestem z wykształcenia pedagogiem-terapeutą. I praca z dziećmi zawsze przynosiła mi ogromną radość i satysfakcję. Poczucie radości, z drobnych nawet postępów. Ale jest też poczucie frustracji gdy widzisz, że dzieciak stara się z calutkich sił i robi co tylko może, a mu nie wychodzi. Zapamiętanie jednego słupka tabliczki mnożenia przerasta jego możliwości. Koledzy mają go za debila, koleżanki mówią, że jest jakiś dziwny, nauczyciele – że leniwy. A to wszystko w ogóle nie dziecka wina! Ono się stara ze wszystkich sił, po prostu jego matka usłyszała kiedyś, że wino jest dobre na krążenie w ciąży i posłuchała teścia. Ale nie tak, że chlała do nieprzytomności! Raz kiedyś lampka wina. Może ze dwa razy w całej ciąży. I jedno piwo, ale to przecież na nerki…
FAS większości z nas kojarzy się z pewnymi cechami wyglądu jak wyłupiaste oczy, niska masa ciała, brak rynienki pod nosem. Przewróciłam kiedyś mocno oczami, gdy zobaczyłam komentarz pod zdjęciem jednej celebrytki, że jej zdjęcie to podręcznikowy przykład FAS. Po pierwsze dlatego, że to nieprawda (FAS to coś więcej niż te widoczne gołym okiem cechy, diagnoza jest skomplikowana), po drugie dlatego, że to miała być obelga a komentarz miał sprawić przykrość. Bardzo nie podoba mi się śmianie się z chorób i wyzywanie kogoś od “Downów” czy osób z FAS, bo to nie jest osoby tym dotkniętej wina.
A przy okazji – hejt to miecz obusieczny, każdym takim zachowaniem robisz straszną krzywdę swojej psychice, rozwijając cechy z mrocznej tetrady, więc nie polecam pielęgnowania w sobie tej złośliwości.
I w ogóle to myślałam, że to wszystko jest dla większości oczywiste, bo mamy XXI wiek i jednak te rzeczy są już jasne, a potem zobaczyłam stories Asi z zenibyfit. I tam ponad 1/4 osób zaznaczyła, że w ciąży rzadko, ale jednak można napić się lampki wina. Ten profil śledzi prawie 90 tysięcy osób! Co więcej, gdy ja udostępniłam to na swoich stories, pojawiło się kilka głosów w stylu “mi lekarz zalecił w ciąży” “moja mama jakoś piła od czasu do czasu i urodziłam się zdrowa, 10 pkt w skali Apgar!”.
Więc po kolei.
Jasne, lekarze być może KIEDYŚ zalecali. Tak samo jak kiedyś zalecano palenie papierosów, cukier reklamowano jako coś, co krzepi, a prawdziwa kokaina w coca-coli nikogo nie dziwiła. Ale te czasy już minęły. Mamy lepsze metody badawcze i póki co nie udało się ustalić bezpiecznej dawki alkoholu przyjmowanego w ciąży. A to oznacza, że jedno jedyne piwko może spowodować FAS lub FAE u twojego dziecka.
Być może za jakiś czas uda się ustalić bezpieczną dawkę, ale na razie czegoś takiego nie ma, więc w ciąży alkoholu nie pije się wcale. Ja zresztą uważam, że jeśli damy (świadomie lub nie) plamę, to warto za nią przeprosić i zaprzestać krzywdzenia innych tak szybko, jak tylko zdamy sobie z tego sprawę. To dotyczy też lekarzy – zobacz : co zrobić, gdy dasz plamę?
Jeśli twój lekarz zaleca ci wino na krążenie albo piwo na nerki – czym prędzej zgłoś lekarza!!! Ty jesteś świadoma i wiesz, że to herezja przeciwko nauce, ale inna pacjentka może być podatna na wpływ białego kitla i w to uwierzyć. 
te wszystkie mądrości w stylu “moja mama jakoś piła na nerki i jestem zdrowa” czy “siostra koleżanki stryjka babci piła na krążenie i jakoś urodziła zdrowe dziecko” to po pierwsze nic nie znaczący dowód anegdotyczny, a po drugie – niekoniecznie prawda. FAS to nie brak nóżki, nie zawsze diagnozę stawia się od razu. Zresztą, sama diagnoza jest bardzo skomplikowana!
Istnieje czterocyfrowy kwestionariusz FASD, w którym każda kategoria:
1. Niedobór wzrostu (masy i długości ciała),
2. Cechy dysmorfii twarzy charakterystyczne dla FAS,
3. Stopień uszkodzenia/dysfunkcji OUN,
4. Prenatalna ekspozycja na alkohol
Oceniana jest w skali od 1 do 4, co tworzy FAS np. 4444 – pełnoobjawowy, ostry, lub np. 1234, 4321, 1342 itp. Kombinacji może być aż 256!
Sukienka ze zdjęcia: http://bit.ly/2Pz0TS6 

Okej, ale czasami kobieta pije alkohol, bo jeszcze nie wie, że jest w ciąży. Co wtedy? Ech, przykra sprawa. Ja generalnie jestem zwolenniczką świadomego planowania rodzicielstwa (a jak planujesz, to nie pijesz, starając się o ciążę zachowujesz się jak w ciąży). Często jest tak, że na tym wczesnym etapie dochodzi do poronienia z powodu uszkodzenia płodu przez alkohol, ale na pewno jestem ostatnią osobą, która oceniałaby takie kobiety. Przypomnę, że żyjemy w kraju, w którym ktoś może zgwałcić nastolatkę, lekarze odmówią jej aborcji a potem gwałciciel uzyska prawa do opieki nad dzieckiem i jeszcze pozwie dziewczynę o alimenty, zmuszając ją do kontaktu z nim przez najbliższe plus minus 20 lat. Nie każda decyzja jest czarno-biała.

Nie rozumiem jednak picia alkoholu dla towarzystwa. Nie mieści mi się to w głowie. Na rynku obecnie jest wiele win bezalkoholowych. Pamiętam jak Miłosz Stanisławski, general menager mojego ukochanego Sound Garden Hotel (pozdrawiam) zorganizował w Sopocie imprezę, dla kluczowych klientów. Jasne, wszyscy piliśmy alkohol, ale ponieważ w tym gronie była ciężarna, zadbał o dobre bezalkoholowe wino dla niej. Co więcej, ja to wino piłam! I było bardzo smaczne. Zero wykluczenia z toastów i całej zabawy. Bardzo szanuję. 
Jestem osobą, która ma duże problemy z nietolerancją laktozy  (nawet na zdjęciach z tego wpisu to widać), ale czasami wygląda to ostrzej
Mój brzuch jest wielki jak na zdjęciu, a głaskanie się po nim tylko potęguje efekt. Zawsze głaszczę się po brzuchu, gdy zjem coś pysznego. Pamiętam jak na plenerowej, dość otwartej imprezie nakrzyczał na mnie pewien obcy pan, że jak ja mogę pić piwo w takim stanie (wskazał na mój brzuch). Nigdy wcześniej nie czułam się taka szczęśliwa, że ktoś na mnie nakrzyczał!

A potem zastanowiłam się, dlaczego w sumie to była jedyna osoba, która zwróciła mi uwagę. Moje najbliższe otoczenie wie, że to laktoza, ale obcych mi ludzi było tam więcej…

Reagowanie i uświadamianie to nasz obowiązek. Także wtedy, gdy ktoś mówi, że “to z tą jedną lampką, to głupie strasznie, przecież jedna nikomu nie zaszkodzi”. Uświadamiaj wtedy! Lampka wina to może nic takiego dla dorosłego człowieka, ale podałbyś lampkę wina rocznemu dziecku?
To dlaczego okej jest podawanie jej temu nienarodzonemu, które nie może nawet się wykrzywić i wypluć, ani w żaden sposób obronić?

Ah, no właśnie! Zawsze odzywa się tutaj jakiś biedny, dyskryminowany mężczyzna, który czuje się wykluczony z dyskusji. Otóż uwaga… nie tylko matki odpowiadają za FAS/E! Jeśli tatuś lubił alkohol (codziennie jedno piwko to też alkohol) to jego plemniki mogą być dużo gorszej jakości i nawet jeśli mama będzie stronić od trunków, dziecko może mieć FAS/E. Za ten syndrom odpowiadają też ojcowie. To stosunkowo świeże, ale ważne odkrycie warte popularyzacji. Do tej pory nikt nie wierzył matkom, które serio nigdy. A one mogą mówić prawdę. Planowanie potomstwa to wielka odpowiedzialność!

Jasne, czasami nic się nie dzieje. Czasami to tylko życiowe rozkojarzenie lub inteligencja poniżej normy, których nikt nie wiąże z tą lampką wina czy lubiącym alkohol tatusiem

PAP podaje, że co roku w Polsce rodzi się ok. dziewięciu tysięcy dzieci z FAS. To potwornie dużo, zważywszy na dzisiejszy stan wiedzy. Co więcej – to i tak nie jest “komplet” – wiele osób uzyska diagnozę w późniejszym okresie, lub nie uzyska jej nigdy, bo cechy wyglądu nie będą o tym świadczyć. 
A ponieważ odezwała się do mnie jedna dziewczyna, która uważa, że to o jednym kieliszku to tylko głupie straszenie matek, to napiszę Wam tutaj to, co napisałam jej.
Nie ma dzisiaj badań, które pozwolą sprawdzić ile alkoholu można wypić w ciąży. Nikt nie będzie przecież podawał ciężarnym alkoholu, żeby to w warunkach klinicznych sprawdzić. I mając wiedzę, że nawet jeden kieliszek może spowodować FAS/E, uważasz, że warto podjąć takie ryzyko? Ryzyko urodzenia chorego dziecka, które zawsze już będzie się gubić w prostych poleceniach, będzie mieć problemy z funkcjonowaniem w społeczeństwie, zapamiętywaniem i samodzielnym myśleniem? Dla kaprysu uważasz, że warto podjąć ryzyko skazania go na niepowodzenia życiowe? Bo masz ochotę napić się latem piwa? Bo lubisz wino? Wino wedle mojej wiedzy nie jest najlepszym znanym medycynie lekiem na krążenie. Piwo działa dobrze na nerki, ale spokojnie, moczopędnie działa też sok z pokrzywy albo woda. Anemia?  Walczę z nią całe życie, polecam sok z pokrzywy i słuchanie zaleceń lekarza, nie koleżanki siostry, która jakoś czasem sobie kieliszek strzeliła i jakoś nic się nie stało. Na zdrowie można walnąć sobie zdrowego shota bezalkoholowego.  Nie ma ani jednego logicznego i sensownego argumentu za wypiciem tego piwa czy wina w ciąży. Jeśli świadomie chcesz podjąć taką decyzję, to dla mnie jesteś potworem.
Wierzę, że większość moich odbiorców to osoby świadome, dlatego apeluję do was o reagowanie w takich sytuacjach. A ja? Pewnie zbiorę za to masę unfollow, ale tak, jestem za legalną aborcją. Jeśli alkoholiczka zajdzie w ciążę, powinna mieć prawo ją usunąć, bo nie widzę powodu dla którego niewinne dziecko ma do końca życia być skazane na niepowodzenia życiowe, z powodu jej głupiej decyzji. To ona z ojcem dziecka byli nieodpowiedzialni, nie dziecko.
Uściski, Ania

31
Dodaj komentarz

avatar
31 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
31 Comment authors
MarteneAzraBasia LaskowskaShadoreKraszynka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Shadore
Gość
Shadore

Zgadzam się z tobą całkowicie. Alkohol nie jest nikomu niezbędny a te dziewięć miesięcy bez niego nikogo nie zabije. To nie jest lekarstwo na wszelkie znane choroby, wręcz przeciwnie. Co do aborcji – prywatnie jestem raczej na nie jeśli chodzi o mnie, jednak jestem młoda i ciąża to dla mnie póki co abstrakcja. Jednak miałam do czynienia z chorymi dziećmi i nie wiem czy świadomie zdecydowałabym się na donoszenie ciąży z chorym dzieckiem. Szanuję jednak zdanie i potrzeby innych. Jeśli kobieta nie jest gotowa do posiadania dziecka to czemu mamy ją przymuszać do tego. Nikt oprócz niej nie zajmie się… Czytaj więcej »

Kaczka
Gość
Kaczka

Chwała Ci za ten post!!! Tego samego uczono mnie na moich studiach, ale gdy znajoma powiedziała, że jej lekarz pozwolił jej wypić w ciąży lampkę wina lub szklankę piwa raz na jakiś czas, to sama zwątpiłam w swoją wiedzę… Udostępniam!

princess.malpka
Gość

Jak najbardziej zgadzam sie z kazdym Twoim slowem w tym wpisie <3

Azra
Gość
Azra

Zgadzam sie- zero alkoholu w ciąży!!! Ale co do końcówki, z tym przykładem że alkoholiczka powinna moc usunąć ciążę: skąd wiesz że to dziecko do końca życia będzie skazane na niepowodzenia? Skąd wiesz czy alkoholiczka nie rzuci alkoholu i nie będzie dla niego dobra matka? A może dziecko wychowa jakaś inna dobra rodzina? Nie jesteśmy wrozkami. Czy dlatego że rodzice są przykładowo tymi alkoholikami to dziecko nie ma mieć prawa do życia bo zrobili je tacy ludzie? Nikt nie przewidzi jak ułoży się jego zycie. Ciekawe co odpowiedziałoby dziecko alkoholików jakby je zapytać czy wolałoby zostać wyskrobane? Pozdro Aniu 🙂

Edzia
Gość
Edzia

Przeczytałam właśnie o wszystkich objawach FAS na Wikipedii i to jest coś strasznego. Nie rozumiem, jak świadomie można zdecydować się na takie ryzyko względem dziecka. Dobrze, że o tym piszesz, być może ktoś jest po prostu źle poinformowany, trzeba szerzyć taką ważną wiedzę.

Kraszynka
Gość

Ja również jestem z wykształcenia nauczycielem – terapeutą i podpisuję się tutaj pod wszystkim co napisałaś! Takie teksty są niesamowicie potrzebne, bo to co obserwuję na co dzień mnie przeraża. Nawet wśród koleżanek “po fachu” znalazły się takie, które uważały, że lampka wina lub piwo nie zaszkodzi. “Przecież moja … urodziła się zdrowa, a zdarzyło mi się wypić kilka łyków piwa”. No tak, ale nie myślą nawet o tym, że konsekwencje mogą być odroczone. Kiedy zwróciłam uwagę jednej dziewczynie, która w ciąży chciała wypić piwo, powiedziała do mnie: “Oj daj spokój, czytałam o tym, najwyżej urodzi się malutki”. Niby każdy… Czytaj więcej »

Marzena Stępak
Gość
Marzena Stępak

Ja w ciąży nie piłam absolutnie, tylko raz wpadło piwo bezalkoholowe a i tak dziwnie się z tym czułam.. Niestety parę razy słyszałam głupie teksty w stylu “dla zdrowotności jednego kielicha możesz się napić”, “to przecież na zdrowie dzidziusiowi”, z reguły to było w wykonaniu starszych wujków którzy serio guzik wiedza o tym co wolno w ciąży a co nie :/ No nie dało się wtedy nie zareagować agresją, bo takie to wkurzające było, szczególnie jak delikwent zaczynał się jeszcze że mną wykłócać, ale w odpowiedzi i tak zawsze słyszałam że histeryzuję nie pijąc całą ciążę i jestem NIEKULTURALNA, że… Czytaj więcej »

Ania Lwsx
Gość
Ania Lwsx

A ja jestem za legalną aborcją, bo kobieta ma prawo decydować o własnym ciele i życiu, to w końcu wielka odpowiedzialność. We wczesnym etapie ciąży powinna mieć ten komfort by ją przerwać + może więcej wsparcia, mniej oceniania. Bywają matki potwory, czerpiące przyjemność z cierpienia słabszej istoty, natomiast większość jest po prostu niedoskonałym człowiekiem. Nie podoba mi się taka ostra ocena

Cate An Michalska
Gość

w konci ktos to glosno powiedzial. sa sytuacje, ze aborcja naprawde jest mniejszym zlem. to raz, a dwa- zylam we Włoszech i widzialam kobiety popijajace to czy owo…. po wywiadzie odkrylam, ze tam to nawet lekarze sa na tak. jak w ‘how i met your mother’- “just a little bit”. calego narodu nie nawrocisz…. zawsze wkurzal mnie fakt, ze moi rodzice sa cieci na alkohol. ale tak przesadnie.! oswoilam ich dopiero szczerościa w wieku 20 kilku lat- nigdy nie krylam ze wychodzilam na piwo. ale i tak potrafia nawet dzis nna mnie krzywo spojrzec. jednak w kontekście Twojego tekstu to… Czytaj więcej »

Paula
Gość
Paula

Uwielbiam Cię Aniu za poruszanie tych tematów. Bolesnych, trudnych i niewygodnych. Byłam w ciąży, nie dane mi było donosić bo poroniłam w 10 tyg, ale nawet gdy już było pewne że tego dziecka nie będzie, a ja marzyłam tylko o tym by wypić ze 2 butelki wina, zasnąć i nie myśleć, nie piłam. Jakoś nawet na te wszystkie 0% patrzyłam krzywym okiem… Bo co jeśli jednak? Lepiej zrobic sobie kakao, zdrowiej i spokojniej. Po co mi potem wyrzuty sumienia? Po co mam się całe życie obarczać winą? Mogłoby by się nic nie stać, ok. Ale mogłoby się stać… A potem… Czytaj więcej »

Mira
Gość
Mira

Lubie Cie Aniu bardzo, ze masz takie poglady – a tymico przestana cie po tym tekście czytać to tylko sie cieszyc ze takie okaleczone intelektualnie jednostki przestana sie udzielać. Jak mozna pic alkohol w ciazy to mi sie w glowie noe miesci. Ale o tych ojcach i wpływie na ich plemniki nie slyszalam , ale wynika z tego tulko to ze planowanie rodziny to nie jest od tak pstryk i robimy dzieci, warto to zaplanowac i dbac o siebie m in nie pijac alkoholu. Pozdrawiam

Maleza
Gość
Maleza

Nieźle. Urodziłam dwoje zdrowych dzieci. Nie miałam pojęcia, że alkohol jest tak szkodliwy, ale to było dawno, dwadzieścia lat temu. Nie pamietam, czy w ciąży wypiłam jakikolwiek alkohol, ale w świetle tego co napisałaś, mam nadzieję, że nie. Nasze społeczeństwo niestety uważa, że alkohol jest super, a ci co nie piją to są dziwni, albo jakies snoby, no bo jak to? nie napijesz się z nami?

Małgorzata
Gość

Ja nawet z kawy zrezygnowałam, gdy byłam w ciąży, a co dopiero tu mówić o alkoholu…

Dorota
Gość

Popieram. Pamiętam jak mi pociskali z tym piwem, kiedy cierpiałam na kamicę. Człowiek o mało nerki nie stracił, ale “piwo jest wskazane!”.

Monika
Gość
Monika

Aniu popieram Twoje podejście w całej rozciągłości! Masz jakieś źródła do tego męskiego wkładu w FAS? Chętnie poczytam 🙂

Panna Nika
Gość

To jest niestety to, o czym mówiła też mamaginekolog – dowód anegnotyczny ponad medycynę :/ Właśnie ona mówiła, że “wolałaby”, jako lekarz, żeby ten FAS pojawiał się za każdym razem, po każdej ilości alkoholu, bo wtedy nie byłoby miejsca na hasła “a mama koleżanki siostry brata piła i ona jest normalna”. A niestety, ten jeden kieliszek wina bo teściowa namówiła że pomoże na krążenie może być decydującym dla zdrowia dziecka. BTW oprócz win bez alkoholu pojawia się też coraz więcej piw craftowych bezalkoholowych (i wiele niskoalkoholowych, ale te dla ciężarnych się nie nadają). Są naprawdę smaczne i sama często po… Czytaj więcej »

nati
Gość
nati

Cieszę się, że jak byłam w liceum mieliśmy zajęcia o FAS na wychowawczej. Chyba jakoś z inicjatywy studentek medycyny. Od tamtej pory wiem, że nawet tego kieliszka na krążenie się nie powinno. Utkwiło mi też coś o tym, że to właśnie na początku ciąży wypicie alkoholu może być najgorsze w skutkach. Fajnie, że rozgłaszasz takie rzeczy bo zwłaszcza starsze pokolenie nie ma o tym świadomości.

Aurelia
Gość
Aurelia

O piciu alkoholu, gdy jeszcze się nie wie, że jest w ciąży, pisała mamaginekolog: https://mamaginekolog.pl/hipotetyczna-hania/
Oczywiście, że lepiej nie pić. Mi się jednak zdarzyło, choć ciążę planowałam, bo… byłam 100% pewna, że nie miałam owulacji 😐 Owulacja u mnie zawsze była bolesna, a tym razem nic nie czułam, więc myślałam, że nic z tego. A tu psikus. Na szczęście na razie z córą wszystko w porządku, a ja od kiedy wiem, nie wypiłam ani łyka.

Co szokujące, zdarzyło się, że ludzie mnie namawiali o.O “Jedna lampka nie zaszkodzi” słyszałam już dziesiątki razy…

Kosmetolog Marta
Gość

Aniu zajebiście że poruszasz ten temat ! Ja sama znam osoby, którym lampka wina, czy kieliszeczek babcinej nalewki (babcia sama zachęcała) nie robił różnicy w ciąży. Sama na swoim weselu miałam wino bezalkoholowe, które piły nie tylko kobiety w ciąży, ale i kierowcy i osoby, które po prostu alkoholu nie piją jak ja. Wiesz co mnie boli najbardziej? Że byle Sebix ma w telefonie internet, ale jest za głupi na to żeby sprawdzić chociażby podstawowe informacje. Mam wrażenie, że pomimo tego że wiedza jest na wyciągnięcie palca, bo już nawet nie ręki to nasze społeczeństwo jest jeszcze durniejsze. Powiem szczerze,… Czytaj więcej »

Pani Górecka
Gość

Też widziałam to pytanie na story Asi i nie mogłam uwierzyć, że wciąż są ludzie, którzy twierdzą, że w ciąży można pić. Twój głos jest bardzo mocny i ważny. Dzięki za ten artykuł. Dowiedziałam się z niego, że pijący panowie też mają wpływ na zdrowie dziecka. Tego nie wiedziałam. Zapisuję sobie ten post, aby pokazać pewnemu człowiekowi, który takie piwko lubi sobie codziennie strzelić.

W.
Gość
W.

Aniu, ostatnio jak napisałaś, że pomyślałaś, że social media i blog są Ci niepotrzebne i przestaniesz pisać (nie pamiętam co dokładnie napisałaś, ale chyba coś takiego, przynajmniej w pierwszym momencie tak to przetworzyłam) to aż mnie coś zakuło. Bo jesteś jedną z niewielu osób, które poruszają takie tematy. Nie raz, nie dwa, ale regularnie. I dobrze, że uświadamiasz w różnych kwestiach. Bo dla mnie to jest oczywista oczywistość, ale może ktoś w ciąży właśnie chciał zapalić albo kupić wino na wieczór, bo “jedna lampka nie zaszkodzi”. Także dziękuję Ci za to! Ps.: Mój profesor z embriologii i genetyki na zajęciach… Czytaj więcej »

Nat
Gość
Nat

Niestety to prawda, biedne są te dzieci. Leczę chłopca z FAS.ma 9 lat jest na poziomie intelektualnym dwulatka. Jest mi szkoda całej tej rodziny, szczególnie, że wiem, że krążą te głupie mity o zdrowym winie… Zawsze się zastanawiam, czy to aby właśnie nie był ten jeden jedyny kieliszek w ciąży. Nie mogę, serio, uwierzyć, że ktokolwiek po studiach, a szczególnie po medycynie może polecać alko w ciąży.

Martene
Gość
Martene

Miałam taką dyskusję ze znajomymi, również przytoczyłam porównanie jak kieliszek wina wpływa na dorosłego a jak na małe dziecko. Na szczęście nie są to częste przypadki. Drugi problem moim zdaniem to papierosy w ciąży. Widziałam kilka takich przypadków, miałam kiedys widok z okna na “palarnię” szpitala z porodówką 🙁

Basia Laskowska
Gość
Basia Laskowska

Bardzo Ci dziękuję, za ten wpis. Mam też prośbę, jeśli już jesteśmy w temacie ciężarnych. Możesz napisać o paleniu podczas ciąży? Bardzo bym była wdzięczna ❤

Ania Kalemba
Gość

jedno słowo – MA SA KRA! Nie wiem jak można być takim nieodpowiedzialnym!!!!

szarlota77
Gość
szarlota77

Aniu, zazwyczaj zgadzam się z tym, co piszesz, zwłaszcza z braniem odpowiedzialności za swoje życie (w tym za swoje wybory, ale też za to, co nam się przytrafia, jak np. choroba). Tym razem jednak nie podzielam Twojego zdania z ostatniego akapitu. Podam porównanie, które wydaje mi się dość trafne, choć oczywiście to nie to samo: czy idąc tym tropem należałoby uznać, że ludzie, którzy ucierpieli na wojnie fizycznie lub psychicznie, nie ze swojej winy, a ich życie przez to już na zawsze będzie obarczone tym brzemieniem – powinni zostać po wojnie od razu uśmierceni? No bo czy uśmiercenie dziecka nienarodzonego… Czytaj więcej »

Basia
Gość

Aniu, ja przede wszystkim dziękuję, że poruszasz ten temat. I dzięki blogom takim jak Twój ciągle się rozwijam i dowiaduję rzeczy, które otwierają mi oczy na wiele kwestii (choć kwestię alkoholu znam już dłużej). Myślę, że problemem jest niska świadomość społeczeństwa i powielanie mitów, które wynosimy z domu (u mnie też mówiło się, że troszkę czerwonego wina raz na jakiś czas nie zaszkodzi) – tyle że czasem jest to po prostu wina tego, że rodzice nie mieli dostępu do dobrych źródeł informacji. My mamy, więc edukujmy się i nie popełniajmy tych błędów. Bądźmy otwarci na nowe badania i nowe zalecenia.… Czytaj więcej »

Ewa
Gość
Ewa

Bardzo się cieszę że podjęłaś taki temat. Dla mnie na czasie, bo akurat jestem w ciąży. Po kilka razy sprawdzam, upewniam się w internecie, konsultuje również z lekarzem co mi wolno a czego nie. Wszystko co może, choć nie musi stwarzać zagrożenia jest dla mnie wykluczone z diety, po co ryzykować a później mieć wyrzuty sumienia że to przeze mnie dziecko będzie miało zniszczone życie? Co do alkoholu, od zawsze unikałam, piłam bardzo rzadko. Jak dowiedziałam się że jestem w ciąży po głowie chodziła mi myśl o tym właśnie ze lampka wina w ciąży jest dozwolona, a nawet zalecana. Bardzo… Czytaj więcej »

Klaudia Jaroszewska
Gość

Szkoda, że potem szykanuje się te dzieci, tak jak piszesz, bo leniwe, bo głupie, bo coś tam… a rodzice? tego już nikt nie widzi…

karola0912 .
Gość
karola0912 .

Mamaginekolog jakis czas temu wrzuciła na swoim fb link do filmiku na yt, kanalu najprościej mówiąc “czy można pić alkohol w ciąży?”. Na początku pytają ludzi na ulicy czy można no i niestety część uważa ze tak. Jeżeli po twoim wpisie ktoś dalej uwaza ze mozna to niech sobie ten film zobaczy. (Ogolnie polecam kazdemu zobaczyć)

Nihil Novi
Gość

Nigdy nie słyszałam o bezalkoholowym winie, zaskoczyłaś mnie! Czasem to sobie myślę, że na macierzyństwo powinien być egzamin jak na prawko…

Previous
Trujące mieszkania i najfajniejsza szafa świata [TYGODNIK]
Do myślących, że lampka wina w ciąży jest OK