Kiedyś stresowałam się, że to co polecam nie spodoba się komuś, kto skorzystał z mojej rekomendacji. Dzisiaj mam z tym luz. 
Nie podobał mi się Paryż, podobał Lwów. Wiecie dlaczego, wiecie co lubię - to jest ok, że czasem mamy różny gust, upodobania, zachwycają nas różne rzeczy.
Ktoś zwiedzając ruiny będące symbolem walki kultur i cywilizacji wzruszy ramionami i powie „kamienie jak kamienie”, albo zrobi sobie popielniczkę z zabytkowej kolumny.
Kogoś zachwyci przyroda, ktoś inny powie, że drzewa jak drzewa.
Jeden cieszy się na deszcz, bo rosną mu warzywa, drugi płacze, bo chciał się opalać.
Od kiedy myślę o tym w ten sposób, to zrzuciłam z siebie całą presję odpowiedzialności. Całkiem fajnie!
Jestem ciekawa, czy jest jakieś miejsce, które cię totalnie zachwyca, a inni tego zachwytu nie podzielają ;) #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wakacje #lato #tunsia #tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #pranie #sukienka #100dnibezspodni #afryka #tunis

Kiedyś stresowałam się, że to...

Long time no selfie!

Jaki jest sens wstawiać nieaktualne selfie, bo zmieniło się kolor włosów? Chyba żaden, ale mam taki problem, że rzadko umiem cieszyć się obecną chwilą. Moje myśli albo dotyczą czegoś, co było, albo (to częściej!) tego, co nadchodzi. Jakiś deadline, projekt, kolejna podróż. Nieustannie jestem głową w miejscach innych, niż jestem ciałem. Kiedyś bardzo pomagało mi na to bieganie - miałam swój ustalony czas na gonitwę myśli. Chyba pora do tego wrócić! #tuiteraz #szczerze_pisząc #aniamaluje #podróże 
#tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #blogerka #blogerkapodróżnicza #travelblogger #podróżemałeiduże #kropki #sukienka #selfiaczek #tunisia

Long time no selfie! Jaki...

Rzadkie zdjęcie mnie cieszącej się chwilą i nie reagującej na obiektyw jak na lufę karabinu. Monastyr 2019, koloryzowane.
##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #Tunisia #wakacje #monastir #monastyr #lato #kropki #sukienka #100dnibezspodni #aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #travelblogger

Rzadkie zdjęcie mnie cieszącej się...

Lecąc do Tunezji miałam jeden plan - uporządkować swoje myśli i całkowicie odpocząć. Bardzo lubię oddzielić się od grupy i pozachwycać się albo pomyśleć. Na tym wyjeździe to bez sensu. Ekipa jest tak fajna, że bardzo przyjemnie jest po prostu ludzi słuchać. Każdy ma do opowiedzenia coś, co w jakiś sposób mnie wzbogaca. Uwielbiam poszerzać swoją bańkę filtrującą i podróże są do tego idealną okazją, ale z tego wyjazdu wracam też z dużą listą książek do przeczytania. #Tunisia #wakcje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #blogerkapodróżnicza #lato #afryka 
#tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays

Lecąc do Tunezji miałam jeden...

Wrzucam dwa, bo nie wiem które lepsze. Oczywiście kolory domalowałam sobie sama (realne znajdziecie u @ewaszabatin ) ale chyba najbardziej w podróży lubię właśnie przystanąć, wystawić mordkę do słońca, zachwycić się widokiem. Fajnie!
#osiolek #osioł #donkey #tunezja #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #travelblogger #tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays

Wrzucam dwa, bo nie wiem...

Bardzo podoba mi się ta fotka! Idealnie oddaje klimat Hammametu. Niebieskie drzwi, białe ściany i dużo koteczków. 
#hammamet #podróże #podróżemałeiduże #kotki #koty #catstagram #tunisian_girl #wakacje #tunisia #blogerka #blogerkapodróżnicza #kotełki 
#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays 
Fot: @super_kristyne

Bardzo podoba mi się ta...

Pamiętacie jak śmiałam się z instagramerki, która na każdym zdjęciu dokleja te same chmurki? Karma wrocila 😅
W Odessie wyświetliło mi się pod hashtagiem „Odessa” zdjęcie z neonem „too late to die young”. Pomyślałam, że zajebiste z okazji nadchodzących urodzin, bo nie zdążyłam do klubu 27 i w sumie jest mi bliżej do pani pod trzydziestkę niż dwudziestolatki 😱 jakież było moje rozczarowanie, gdy po długim spacerze zastaliśmy pożegnalną popijawę pracowników, bo koniec sezonu i neonu włączyć się nie da😅 Nie mieli już prądu! Próbowałam neon włączyć sama w programie graficznym, ale nie umiem🙈 przesuń w bok by zobaczyć zdjęcie przed a potem zostaw mi urodzinowe serduszko ♥️🙈 Jedyne o czym w tym momencie marzę to zdrzemnąć się w samolocie. Kierunek #Tunezja!
28 lat, Thorze, kiedy to się stało😱😱😱
#urodziny #28lat #wakacje #aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #discoverunder50k

Pamiętacie jak śmiałam się z...

#podróże to jedna z największych radości mojego życia, ale jednoczenie też powód przez który NIE OGARNIAM.
Wschód słońca nad morzem w Odessie to piękny widok, ale spacer po jesiennym Żoliborzu również zapiera dech w piersiach. No chyba, że to był smog😉
W każdym razie - zrobiłam sobie wczoraj dłuższy spacer, bo nie chciało mi się czekać na tramwaj, a potem to już nie chciało mi się wracać, bo było tak kolorowo i pięknie. Gdyby nie ta decyzja, nie doświadczyłabym piękna jesieni w tym roku. Ledwo rozpakowałam walizkę po Budapeszcie, a tonę w praniu bo zaraz Tunezja. Tu praca, tam trzeba podskoczyć na pocztę, wizyta u lekarza i czas ucieka. Podejrzewam, że po powrocie złotych liści już nie będzie.
Chwile. Piękne chwile, to one się liczą najbardziej. Staram się je doceniać i chwytać.
Nawet dosłownie, bo podnoszę liście i kasztany🙃
Wiem, że nie każdy lubi jesień (ja tylko złotą i słoneczną część) ale wymień w komentarzu ulubioną rzecz związaną z jesienią.
Jesieniaro, do boju :)💪🏻
#jesień #jesieniara #hamak #hammock #odessa #odesa #morning #poranek #herbata #relaks #blogerka #blogerkapodróżnicza #travelblogger #blogger #robe #ukraine #ukraina #aniamaluje #jesień #październik #helloautumn

#podróże to jedna z największych...

Planowałam wylegiwać się w termach i objadać, tymczasem termy okazały się najsłabszym punktem wyjazdu a #Budapeszt jest idealnym miastem na niespieszne jesienne spacery przerywane zachwycaniem się widoczkami. I zbieraniem kasztanów ;). A widoczki są przeróżne i przepiękne! Od panoramy miasta z licznych wzniesień, przez modry Dunaj (cokolwiek ten kolor oznacza😅) po zapierającą dech w piersiach architekturę.
Kuchnia nie do końca moja, znalezienie „placka po węgiersku” to jak szukanie spaghetti bolognese w Bolonii albo dobrych pierogów w Warszawie :D ale za to cała reszta jest absolutnie magiczna.
O właśnie. Magiczny. Taki jest Budapeszt.
Wpadłam na krótko, ale pewnie wrócę!

Fot: @agnieszkazysk 
#podróże #podróżemałeiduże #blogerka #budgettraveler #budgettravel #travelblogger #girlswhotravel #maxidress #aniapodróżuje #budapest #hungary #budapestgram #węgry #zamek #castle #100dnibezspodni #sukienka

Planowałam wylegiwać się w termach...

Jaką książkę poleciłabyś młodszej sobie? Dla ułatwienia - wyobraź sobie, że masz dorastającą córkę. Co powinna przeczytać? Moje pokolenie miało bravo, do którego czytelnicy pisali listy, a potem ekspert odpowiadał - "nie Tomku, to normalne, że ciekawiło cię jak smakuje twoja sperma, nie zwariowałeś i nie pochorujesz się od tego". Pamiętam jak moja wychowawczyni próbowała przekonać na zebraniu rodziców, by nie pozwalali nam czytać takich  gazet. A czy były złe? Przynamniej wypowiadali się tam eksperci po psychologii albo specjalności z ginekologii czy seksuologii. Dzisiaj teoretycznie dostęp do wiedzy jest większy, ale kto tworzy te informacje? Na ile są wiarygodne? Nie muszę wam tego tłumaczyć, jestem copywriterką, napisałam sporo tekstów o maszynach rolniczych, na których znam się jak na historii Mongolii w XIX wieku.
Chociaż te teksty mają jakąś korektę merytoryczną!

Sto razy bardziej wolałabym, aby moja nieistniejąca córka przeczytała merytoryczną książkę o swoim ciele, niż trafiła na stronę, na której szukając informacji o włosach na ciele sprzeda jej krem do wybielania odbytu albo inną niebezpieczną rzecz.

Merytoryczna, zabawna, konkretna - taka jest książka "Obrzydliwa anatomia" Mary Altman. 
Opinia powstała przy współpracy z wydawnictwem kobiecym, ale swojej nieistniejącej córce polecam naprawdę!
Jaka jest najgłupsza rzecz związana z ciałem, w jaką wierzyłaś dorastając?

#obrzydliwaanatomia #maraaltman #cialopozytyw #wystarczajacodobra #aniamaluje #czytam #szczerze_pisząc #bookstagrampl #bookstagram #ksiazki #terazczytam #współpraca #blogerka

Jaką książkę poleciłabyś młodszej sobie?...

Do myślących, że lampka wina w ciąży jest OK

Jestem z wykształcenia pedagogiem-terapeutą. I praca z dziećmi zawsze przynosiła mi ogromną radość i satysfakcję. Poczucie radości, z drobnych nawet postępów. Ale jest też poczucie frustracji gdy widzisz, że dzieciak stara się z calutkich sił i robi co tylko może, a mu nie wychodzi. Zapamiętanie jednego słupka tabliczki mnożenia przerasta jego możliwości. Koledzy mają go za debila, koleżanki mówią, że jest jakiś dziwny, nauczyciele – że leniwy. A to wszystko w ogóle nie dziecka wina! Ono się stara ze wszystkich sił, po prostu jego matka usłyszała kiedyś, że wino jest dobre na krążenie w ciąży i posłuchała teścia. Ale nie tak, że chlała do nieprzytomności! Raz kiedyś lampka wina. Może ze dwa razy w całej ciąży. I jedno piwo, ale to przecież na nerki…
FAS większości z nas kojarzy się z pewnymi cechami wyglądu jak wyłupiaste oczy, niska masa ciała, brak rynienki pod nosem. Przewróciłam kiedyś mocno oczami, gdy zobaczyłam komentarz pod zdjęciem jednej celebrytki, że jej zdjęcie to podręcznikowy przykład FAS. Po pierwsze dlatego, że to nieprawda (FAS to coś więcej niż te widoczne gołym okiem cechy, diagnoza jest skomplikowana), po drugie dlatego, że to miała być obelga a komentarz miał sprawić przykrość. Bardzo nie podoba mi się śmianie się z chorób i wyzywanie kogoś od “Downów” czy osób z FAS, bo to nie jest osoby tym dotkniętej wina.
A przy okazji – hejt to miecz obusieczny, każdym takim zachowaniem robisz straszną krzywdę swojej psychice, rozwijając cechy z mrocznej tetrady, więc nie polecam pielęgnowania w sobie tej złośliwości.
I w ogóle to myślałam, że to wszystko jest dla większości oczywiste, bo mamy XXI wiek i jednak te rzeczy są już jasne, a potem zobaczyłam stories Asi z zenibyfit. I tam ponad 1/4 osób zaznaczyła, że w ciąży rzadko, ale jednak można napić się lampki wina. Ten profil śledzi prawie 90 tysięcy osób! Co więcej, gdy ja udostępniłam to na swoich stories, pojawiło się kilka głosów w stylu “mi lekarz zalecił w ciąży” “moja mama jakoś piła od czasu do czasu i urodziłam się zdrowa, 10 pkt w skali Apgar!”.
Więc po kolei.
Jasne, lekarze być może KIEDYŚ zalecali. Tak samo jak kiedyś zalecano palenie papierosów, cukier reklamowano jako coś, co krzepi, a prawdziwa kokaina w coca-coli nikogo nie dziwiła. Ale te czasy już minęły. Mamy lepsze metody badawcze i póki co nie udało się ustalić bezpiecznej dawki alkoholu przyjmowanego w ciąży. A to oznacza, że jedno jedyne piwko może spowodować FAS lub FAE u twojego dziecka.
Być może za jakiś czas uda się ustalić bezpieczną dawkę, ale na razie czegoś takiego nie ma, więc w ciąży alkoholu nie pije się wcale. Ja zresztą uważam, że jeśli damy (świadomie lub nie) plamę, to warto za nią przeprosić i zaprzestać krzywdzenia innych tak szybko, jak tylko zdamy sobie z tego sprawę. To dotyczy też lekarzy – zobacz : co zrobić, gdy dasz plamę?
Jeśli twój lekarz zaleca ci wino na krążenie albo piwo na nerki – czym prędzej zgłoś lekarza!!! Ty jesteś świadoma i wiesz, że to herezja przeciwko nauce, ale inna pacjentka może być podatna na wpływ białego kitla i w to uwierzyć. 
te wszystkie mądrości w stylu “moja mama jakoś piła na nerki i jestem zdrowa” czy “siostra koleżanki stryjka babci piła na krążenie i jakoś urodziła zdrowe dziecko” to po pierwsze nic nie znaczący dowód anegdotyczny, a po drugie – niekoniecznie prawda. FAS to nie brak nóżki, nie zawsze diagnozę stawia się od razu. Zresztą, sama diagnoza jest bardzo skomplikowana!
Istnieje czterocyfrowy kwestionariusz FASD, w którym każda kategoria:
1. Niedobór wzrostu (masy i długości ciała),
2. Cechy dysmorfii twarzy charakterystyczne dla FAS,
3. Stopień uszkodzenia/dysfunkcji OUN,
4. Prenatalna ekspozycja na alkohol
Oceniana jest w skali od 1 do 4, co tworzy FAS np. 4444 – pełnoobjawowy, ostry, lub np. 1234, 4321, 1342 itp. Kombinacji może być aż 256!
Sukienka ze zdjęcia: http://bit.ly/2Pz0TS6 

Okej, ale czasami kobieta pije alkohol, bo jeszcze nie wie, że jest w ciąży. Co wtedy? Ech, przykra sprawa. Ja generalnie jestem zwolenniczką świadomego planowania rodzicielstwa (a jak planujesz, to nie pijesz, starając się o ciążę zachowujesz się jak w ciąży). Często jest tak, że na tym wczesnym etapie dochodzi do poronienia z powodu uszkodzenia płodu przez alkohol, ale na pewno jestem ostatnią osobą, która oceniałaby takie kobiety. Przypomnę, że żyjemy w kraju, w którym ktoś może zgwałcić nastolatkę, lekarze odmówią jej aborcji a potem gwałciciel uzyska prawa do opieki nad dzieckiem i jeszcze pozwie dziewczynę o alimenty, zmuszając ją do kontaktu z nim przez najbliższe plus minus 20 lat. Nie każda decyzja jest czarno-biała.

Nie rozumiem jednak picia alkoholu dla towarzystwa. Nie mieści mi się to w głowie. Na rynku obecnie jest wiele win bezalkoholowych. Pamiętam jak Miłosz Stanisławski, general menager mojego ukochanego Sound Garden Hotel (pozdrawiam) zorganizował w Sopocie imprezę, dla kluczowych klientów. Jasne, wszyscy piliśmy alkohol, ale ponieważ w tym gronie była ciężarna, zadbał o dobre bezalkoholowe wino dla niej. Co więcej, ja to wino piłam! I było bardzo smaczne. Zero wykluczenia z toastów i całej zabawy. Bardzo szanuję. 
Jestem osobą, która ma duże problemy z nietolerancją laktozy  (nawet na zdjęciach z tego wpisu to widać), ale czasami wygląda to ostrzej
Mój brzuch jest wielki jak na zdjęciu, a głaskanie się po nim tylko potęguje efekt. Zawsze głaszczę się po brzuchu, gdy zjem coś pysznego. Pamiętam jak na plenerowej, dość otwartej imprezie nakrzyczał na mnie pewien obcy pan, że jak ja mogę pić piwo w takim stanie (wskazał na mój brzuch). Nigdy wcześniej nie czułam się taka szczęśliwa, że ktoś na mnie nakrzyczał!

A potem zastanowiłam się, dlaczego w sumie to była jedyna osoba, która zwróciła mi uwagę. Moje najbliższe otoczenie wie, że to laktoza, ale obcych mi ludzi było tam więcej…

Reagowanie i uświadamianie to nasz obowiązek. Także wtedy, gdy ktoś mówi, że “to z tą jedną lampką, to głupie strasznie, przecież jedna nikomu nie zaszkodzi”. Uświadamiaj wtedy! Lampka wina to może nic takiego dla dorosłego człowieka, ale podałbyś lampkę wina rocznemu dziecku?
To dlaczego okej jest podawanie jej temu nienarodzonemu, które nie może nawet się wykrzywić i wypluć, ani w żaden sposób obronić?

Ah, no właśnie! Zawsze odzywa się tutaj jakiś biedny, dyskryminowany mężczyzna, który czuje się wykluczony z dyskusji. Otóż uwaga… nie tylko matki odpowiadają za FAS/E! Jeśli tatuś lubił alkohol (codziennie jedno piwko to też alkohol) to jego plemniki mogą być dużo gorszej jakości i nawet jeśli mama będzie stronić od trunków, dziecko może mieć FAS/E. Za ten syndrom odpowiadają też ojcowie. To stosunkowo świeże, ale ważne odkrycie warte popularyzacji. Do tej pory nikt nie wierzył matkom, które serio nigdy. A one mogą mówić prawdę. Planowanie potomstwa to wielka odpowiedzialność!

Jasne, czasami nic się nie dzieje. Czasami to tylko życiowe rozkojarzenie lub inteligencja poniżej normy, których nikt nie wiąże z tą lampką wina czy lubiącym alkohol tatusiem

PAP podaje, że co roku w Polsce rodzi się ok. dziewięciu tysięcy dzieci z FAS. To potwornie dużo, zważywszy na dzisiejszy stan wiedzy. Co więcej – to i tak nie jest “komplet” – wiele osób uzyska diagnozę w późniejszym okresie, lub nie uzyska jej nigdy, bo cechy wyglądu nie będą o tym świadczyć. 
A ponieważ odezwała się do mnie jedna dziewczyna, która uważa, że to o jednym kieliszku to tylko głupie straszenie matek, to napiszę Wam tutaj to, co napisałam jej.
Nie ma dzisiaj badań, które pozwolą sprawdzić ile alkoholu można wypić w ciąży. Nikt nie będzie przecież podawał ciężarnym alkoholu, żeby to w warunkach klinicznych sprawdzić. I mając wiedzę, że nawet jeden kieliszek może spowodować FAS/E, uważasz, że warto podjąć takie ryzyko? Ryzyko urodzenia chorego dziecka, które zawsze już będzie się gubić w prostych poleceniach, będzie mieć problemy z funkcjonowaniem w społeczeństwie, zapamiętywaniem i samodzielnym myśleniem? Dla kaprysu uważasz, że warto podjąć ryzyko skazania go na niepowodzenia życiowe? Bo masz ochotę napić się latem piwa? Bo lubisz wino? Wino wedle mojej wiedzy nie jest najlepszym znanym medycynie lekiem na krążenie. Piwo działa dobrze na nerki, ale spokojnie, moczopędnie działa też sok z pokrzywy albo woda. Anemia?  Walczę z nią całe życie, polecam sok z pokrzywy i słuchanie zaleceń lekarza, nie koleżanki siostry, która jakoś czasem sobie kieliszek strzeliła i jakoś nic się nie stało. Na zdrowie można walnąć sobie zdrowego shota bezalkoholowego.  Nie ma ani jednego logicznego i sensownego argumentu za wypiciem tego piwa czy wina w ciąży. Jeśli świadomie chcesz podjąć taką decyzję, to dla mnie jesteś potworem.
Wierzę, że większość moich odbiorców to osoby świadome, dlatego apeluję do was o reagowanie w takich sytuacjach. A ja? Pewnie zbiorę za to masę unfollow, ale tak, jestem za legalną aborcją. Jeśli alkoholiczka zajdzie w ciążę, powinna mieć prawo ją usunąć, bo nie widzę powodu dla którego niewinne dziecko ma do końca życia być skazane na niepowodzenia życiowe, z powodu jej głupiej decyzji. To ona z ojcem dziecka byli nieodpowiedzialni, nie dziecko.
Uściski, Ania

31
Dodaj komentarz

avatar
31 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
31 Comment authors
MarteneAzraBasia LaskowskaShadoreKraszynka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Shadore
Gość
Shadore

Zgadzam się z tobą całkowicie. Alkohol nie jest nikomu niezbędny a te dziewięć miesięcy bez niego nikogo nie zabije. To nie jest lekarstwo na wszelkie znane choroby, wręcz przeciwnie. Co do aborcji – prywatnie jestem raczej na nie jeśli chodzi o mnie, jednak jestem młoda i ciąża to dla mnie póki co abstrakcja. Jednak miałam do czynienia z chorymi dziećmi i nie wiem czy świadomie zdecydowałabym się na donoszenie ciąży z chorym dzieckiem. Szanuję jednak zdanie i potrzeby innych. Jeśli kobieta nie jest gotowa do posiadania dziecka to czemu mamy ją przymuszać do tego. Nikt oprócz niej nie zajmie się… Czytaj więcej »

Kaczka
Gość
Kaczka

Chwała Ci za ten post!!! Tego samego uczono mnie na moich studiach, ale gdy znajoma powiedziała, że jej lekarz pozwolił jej wypić w ciąży lampkę wina lub szklankę piwa raz na jakiś czas, to sama zwątpiłam w swoją wiedzę… Udostępniam!

princess.malpka
Gość

Jak najbardziej zgadzam sie z kazdym Twoim slowem w tym wpisie <3

Azra
Gość
Azra

Zgadzam sie- zero alkoholu w ciąży!!! Ale co do końcówki, z tym przykładem że alkoholiczka powinna moc usunąć ciążę: skąd wiesz że to dziecko do końca życia będzie skazane na niepowodzenia? Skąd wiesz czy alkoholiczka nie rzuci alkoholu i nie będzie dla niego dobra matka? A może dziecko wychowa jakaś inna dobra rodzina? Nie jesteśmy wrozkami. Czy dlatego że rodzice są przykładowo tymi alkoholikami to dziecko nie ma mieć prawa do życia bo zrobili je tacy ludzie? Nikt nie przewidzi jak ułoży się jego zycie. Ciekawe co odpowiedziałoby dziecko alkoholików jakby je zapytać czy wolałoby zostać wyskrobane? Pozdro Aniu 🙂

Edzia
Gość
Edzia

Przeczytałam właśnie o wszystkich objawach FAS na Wikipedii i to jest coś strasznego. Nie rozumiem, jak świadomie można zdecydować się na takie ryzyko względem dziecka. Dobrze, że o tym piszesz, być może ktoś jest po prostu źle poinformowany, trzeba szerzyć taką ważną wiedzę.

Kraszynka
Gość

Ja również jestem z wykształcenia nauczycielem – terapeutą i podpisuję się tutaj pod wszystkim co napisałaś! Takie teksty są niesamowicie potrzebne, bo to co obserwuję na co dzień mnie przeraża. Nawet wśród koleżanek “po fachu” znalazły się takie, które uważały, że lampka wina lub piwo nie zaszkodzi. “Przecież moja … urodziła się zdrowa, a zdarzyło mi się wypić kilka łyków piwa”. No tak, ale nie myślą nawet o tym, że konsekwencje mogą być odroczone. Kiedy zwróciłam uwagę jednej dziewczynie, która w ciąży chciała wypić piwo, powiedziała do mnie: “Oj daj spokój, czytałam o tym, najwyżej urodzi się malutki”. Niby każdy… Czytaj więcej »

Marzena Stępak
Gość
Marzena Stępak

Ja w ciąży nie piłam absolutnie, tylko raz wpadło piwo bezalkoholowe a i tak dziwnie się z tym czułam.. Niestety parę razy słyszałam głupie teksty w stylu “dla zdrowotności jednego kielicha możesz się napić”, “to przecież na zdrowie dzidziusiowi”, z reguły to było w wykonaniu starszych wujków którzy serio guzik wiedza o tym co wolno w ciąży a co nie :/ No nie dało się wtedy nie zareagować agresją, bo takie to wkurzające było, szczególnie jak delikwent zaczynał się jeszcze że mną wykłócać, ale w odpowiedzi i tak zawsze słyszałam że histeryzuję nie pijąc całą ciążę i jestem NIEKULTURALNA, że… Czytaj więcej »

Ania Lwsx
Gość
Ania Lwsx

A ja jestem za legalną aborcją, bo kobieta ma prawo decydować o własnym ciele i życiu, to w końcu wielka odpowiedzialność. We wczesnym etapie ciąży powinna mieć ten komfort by ją przerwać + może więcej wsparcia, mniej oceniania. Bywają matki potwory, czerpiące przyjemność z cierpienia słabszej istoty, natomiast większość jest po prostu niedoskonałym człowiekiem. Nie podoba mi się taka ostra ocena

Cate An Michalska
Gość

w konci ktos to glosno powiedzial. sa sytuacje, ze aborcja naprawde jest mniejszym zlem. to raz, a dwa- zylam we Włoszech i widzialam kobiety popijajace to czy owo…. po wywiadzie odkrylam, ze tam to nawet lekarze sa na tak. jak w ‘how i met your mother’- “just a little bit”. calego narodu nie nawrocisz…. zawsze wkurzal mnie fakt, ze moi rodzice sa cieci na alkohol. ale tak przesadnie.! oswoilam ich dopiero szczerościa w wieku 20 kilku lat- nigdy nie krylam ze wychodzilam na piwo. ale i tak potrafia nawet dzis nna mnie krzywo spojrzec. jednak w kontekście Twojego tekstu to… Czytaj więcej »

Paula
Gość
Paula

Uwielbiam Cię Aniu za poruszanie tych tematów. Bolesnych, trudnych i niewygodnych. Byłam w ciąży, nie dane mi było donosić bo poroniłam w 10 tyg, ale nawet gdy już było pewne że tego dziecka nie będzie, a ja marzyłam tylko o tym by wypić ze 2 butelki wina, zasnąć i nie myśleć, nie piłam. Jakoś nawet na te wszystkie 0% patrzyłam krzywym okiem… Bo co jeśli jednak? Lepiej zrobic sobie kakao, zdrowiej i spokojniej. Po co mi potem wyrzuty sumienia? Po co mam się całe życie obarczać winą? Mogłoby by się nic nie stać, ok. Ale mogłoby się stać… A potem… Czytaj więcej »

Mira
Gość
Mira

Lubie Cie Aniu bardzo, ze masz takie poglady – a tymico przestana cie po tym tekście czytać to tylko sie cieszyc ze takie okaleczone intelektualnie jednostki przestana sie udzielać. Jak mozna pic alkohol w ciazy to mi sie w glowie noe miesci. Ale o tych ojcach i wpływie na ich plemniki nie slyszalam , ale wynika z tego tulko to ze planowanie rodziny to nie jest od tak pstryk i robimy dzieci, warto to zaplanowac i dbac o siebie m in nie pijac alkoholu. Pozdrawiam

Maleza
Gość
Maleza

Nieźle. Urodziłam dwoje zdrowych dzieci. Nie miałam pojęcia, że alkohol jest tak szkodliwy, ale to było dawno, dwadzieścia lat temu. Nie pamietam, czy w ciąży wypiłam jakikolwiek alkohol, ale w świetle tego co napisałaś, mam nadzieję, że nie. Nasze społeczeństwo niestety uważa, że alkohol jest super, a ci co nie piją to są dziwni, albo jakies snoby, no bo jak to? nie napijesz się z nami?

Małgorzata
Gość

Ja nawet z kawy zrezygnowałam, gdy byłam w ciąży, a co dopiero tu mówić o alkoholu…

Dorota
Gość

Popieram. Pamiętam jak mi pociskali z tym piwem, kiedy cierpiałam na kamicę. Człowiek o mało nerki nie stracił, ale “piwo jest wskazane!”.

Monika
Gość
Monika

Aniu popieram Twoje podejście w całej rozciągłości! Masz jakieś źródła do tego męskiego wkładu w FAS? Chętnie poczytam 🙂

Panna Nika
Gość

To jest niestety to, o czym mówiła też mamaginekolog – dowód anegnotyczny ponad medycynę :/ Właśnie ona mówiła, że “wolałaby”, jako lekarz, żeby ten FAS pojawiał się za każdym razem, po każdej ilości alkoholu, bo wtedy nie byłoby miejsca na hasła “a mama koleżanki siostry brata piła i ona jest normalna”. A niestety, ten jeden kieliszek wina bo teściowa namówiła że pomoże na krążenie może być decydującym dla zdrowia dziecka. BTW oprócz win bez alkoholu pojawia się też coraz więcej piw craftowych bezalkoholowych (i wiele niskoalkoholowych, ale te dla ciężarnych się nie nadają). Są naprawdę smaczne i sama często po… Czytaj więcej »

nati
Gość
nati

Cieszę się, że jak byłam w liceum mieliśmy zajęcia o FAS na wychowawczej. Chyba jakoś z inicjatywy studentek medycyny. Od tamtej pory wiem, że nawet tego kieliszka na krążenie się nie powinno. Utkwiło mi też coś o tym, że to właśnie na początku ciąży wypicie alkoholu może być najgorsze w skutkach. Fajnie, że rozgłaszasz takie rzeczy bo zwłaszcza starsze pokolenie nie ma o tym świadomości.

Aurelia
Gość
Aurelia

O piciu alkoholu, gdy jeszcze się nie wie, że jest w ciąży, pisała mamaginekolog: https://mamaginekolog.pl/hipotetyczna-hania/
Oczywiście, że lepiej nie pić. Mi się jednak zdarzyło, choć ciążę planowałam, bo… byłam 100% pewna, że nie miałam owulacji 😐 Owulacja u mnie zawsze była bolesna, a tym razem nic nie czułam, więc myślałam, że nic z tego. A tu psikus. Na szczęście na razie z córą wszystko w porządku, a ja od kiedy wiem, nie wypiłam ani łyka.

Co szokujące, zdarzyło się, że ludzie mnie namawiali o.O “Jedna lampka nie zaszkodzi” słyszałam już dziesiątki razy…

Kosmetolog Marta
Gość

Aniu zajebiście że poruszasz ten temat ! Ja sama znam osoby, którym lampka wina, czy kieliszeczek babcinej nalewki (babcia sama zachęcała) nie robił różnicy w ciąży. Sama na swoim weselu miałam wino bezalkoholowe, które piły nie tylko kobiety w ciąży, ale i kierowcy i osoby, które po prostu alkoholu nie piją jak ja. Wiesz co mnie boli najbardziej? Że byle Sebix ma w telefonie internet, ale jest za głupi na to żeby sprawdzić chociażby podstawowe informacje. Mam wrażenie, że pomimo tego że wiedza jest na wyciągnięcie palca, bo już nawet nie ręki to nasze społeczeństwo jest jeszcze durniejsze. Powiem szczerze,… Czytaj więcej »

Pani Górecka
Gość

Też widziałam to pytanie na story Asi i nie mogłam uwierzyć, że wciąż są ludzie, którzy twierdzą, że w ciąży można pić. Twój głos jest bardzo mocny i ważny. Dzięki za ten artykuł. Dowiedziałam się z niego, że pijący panowie też mają wpływ na zdrowie dziecka. Tego nie wiedziałam. Zapisuję sobie ten post, aby pokazać pewnemu człowiekowi, który takie piwko lubi sobie codziennie strzelić.

W.
Gość
W.

Aniu, ostatnio jak napisałaś, że pomyślałaś, że social media i blog są Ci niepotrzebne i przestaniesz pisać (nie pamiętam co dokładnie napisałaś, ale chyba coś takiego, przynajmniej w pierwszym momencie tak to przetworzyłam) to aż mnie coś zakuło. Bo jesteś jedną z niewielu osób, które poruszają takie tematy. Nie raz, nie dwa, ale regularnie. I dobrze, że uświadamiasz w różnych kwestiach. Bo dla mnie to jest oczywista oczywistość, ale może ktoś w ciąży właśnie chciał zapalić albo kupić wino na wieczór, bo “jedna lampka nie zaszkodzi”. Także dziękuję Ci za to! Ps.: Mój profesor z embriologii i genetyki na zajęciach… Czytaj więcej »

Nat
Gość
Nat

Niestety to prawda, biedne są te dzieci. Leczę chłopca z FAS.ma 9 lat jest na poziomie intelektualnym dwulatka. Jest mi szkoda całej tej rodziny, szczególnie, że wiem, że krążą te głupie mity o zdrowym winie… Zawsze się zastanawiam, czy to aby właśnie nie był ten jeden jedyny kieliszek w ciąży. Nie mogę, serio, uwierzyć, że ktokolwiek po studiach, a szczególnie po medycynie może polecać alko w ciąży.

Martene
Gość
Martene

Miałam taką dyskusję ze znajomymi, również przytoczyłam porównanie jak kieliszek wina wpływa na dorosłego a jak na małe dziecko. Na szczęście nie są to częste przypadki. Drugi problem moim zdaniem to papierosy w ciąży. Widziałam kilka takich przypadków, miałam kiedys widok z okna na “palarnię” szpitala z porodówką 🙁

Basia Laskowska
Gość
Basia Laskowska

Bardzo Ci dziękuję, za ten wpis. Mam też prośbę, jeśli już jesteśmy w temacie ciężarnych. Możesz napisać o paleniu podczas ciąży? Bardzo bym była wdzięczna ❤

Ania Kalemba
Gość

jedno słowo – MA SA KRA! Nie wiem jak można być takim nieodpowiedzialnym!!!!

szarlota77
Gość
szarlota77

Aniu, zazwyczaj zgadzam się z tym, co piszesz, zwłaszcza z braniem odpowiedzialności za swoje życie (w tym za swoje wybory, ale też za to, co nam się przytrafia, jak np. choroba). Tym razem jednak nie podzielam Twojego zdania z ostatniego akapitu. Podam porównanie, które wydaje mi się dość trafne, choć oczywiście to nie to samo: czy idąc tym tropem należałoby uznać, że ludzie, którzy ucierpieli na wojnie fizycznie lub psychicznie, nie ze swojej winy, a ich życie przez to już na zawsze będzie obarczone tym brzemieniem – powinni zostać po wojnie od razu uśmierceni? No bo czy uśmiercenie dziecka nienarodzonego… Czytaj więcej »

Basia
Gość

Aniu, ja przede wszystkim dziękuję, że poruszasz ten temat. I dzięki blogom takim jak Twój ciągle się rozwijam i dowiaduję rzeczy, które otwierają mi oczy na wiele kwestii (choć kwestię alkoholu znam już dłużej). Myślę, że problemem jest niska świadomość społeczeństwa i powielanie mitów, które wynosimy z domu (u mnie też mówiło się, że troszkę czerwonego wina raz na jakiś czas nie zaszkodzi) – tyle że czasem jest to po prostu wina tego, że rodzice nie mieli dostępu do dobrych źródeł informacji. My mamy, więc edukujmy się i nie popełniajmy tych błędów. Bądźmy otwarci na nowe badania i nowe zalecenia.… Czytaj więcej »

Ewa
Gość
Ewa

Bardzo się cieszę że podjęłaś taki temat. Dla mnie na czasie, bo akurat jestem w ciąży. Po kilka razy sprawdzam, upewniam się w internecie, konsultuje również z lekarzem co mi wolno a czego nie. Wszystko co może, choć nie musi stwarzać zagrożenia jest dla mnie wykluczone z diety, po co ryzykować a później mieć wyrzuty sumienia że to przeze mnie dziecko będzie miało zniszczone życie? Co do alkoholu, od zawsze unikałam, piłam bardzo rzadko. Jak dowiedziałam się że jestem w ciąży po głowie chodziła mi myśl o tym właśnie ze lampka wina w ciąży jest dozwolona, a nawet zalecana. Bardzo… Czytaj więcej »

Klaudia Jaroszewska
Gość

Szkoda, że potem szykanuje się te dzieci, tak jak piszesz, bo leniwe, bo głupie, bo coś tam… a rodzice? tego już nikt nie widzi…

karola0912 .
Gość
karola0912 .

Mamaginekolog jakis czas temu wrzuciła na swoim fb link do filmiku na yt, kanalu najprościej mówiąc “czy można pić alkohol w ciąży?”. Na początku pytają ludzi na ulicy czy można no i niestety część uważa ze tak. Jeżeli po twoim wpisie ktoś dalej uwaza ze mozna to niech sobie ten film zobaczy. (Ogolnie polecam kazdemu zobaczyć)

Nihil Novi
Gość

Nigdy nie słyszałam o bezalkoholowym winie, zaskoczyłaś mnie! Czasem to sobie myślę, że na macierzyństwo powinien być egzamin jak na prawko…

Previous
Trujące mieszkania i najfajniejsza szafa świata [TYGODNIK]
Do myślących, że lampka wina w ciąży jest OK