Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

Najlepsze rzeczy na porost i wypadanie włosów

Najlepsze rzeczy na wypadanie włosów

Włosy wypadają mi od zawsze. Co prawda była krótka przerwa, gdy brałam leki sterydowe (a wtedy włosy były gęste i długie) ale tuż po ich odstawieniu problem wrócił jak bumerang. Ponieważ przerobiłam tego tyle, że huhu, po kolei opowiem czego używałam i co polecam. To są produkty z różnych przedziałów cenowych, niektóre dostałam w ramach współpracy i kupowałam drugi czy trzeci raz, inne – kupowałam sama. Tak było np. z dwoma największymi włosowymi hitami – wcierką Andrea i tabletkami Calcium Pantothenicum. Tak, to ja nakręciłam hype na obie te rzeczy i nikt mi za to nie zapłacił 🙂

To jest w ogóle cudowne, że blog istnieje do 2011 roku i przetestowałam przez ten czas multum rzeczy, a polecić mogę jedynie kilka. Może komuś się przyda!

Wypadanie ma różne przyczyny ale nie tego dotyczy mój tekst. To subiektywny przegląd różnych rzeczy na porost włosów. Miałam też kilka razy propozycje reklamowania różnych tabletek na porost włosów i przynajmniej trzy razy zrezygnowałam ze współpracy mimo podpisanej umowy, bo na moich włosach nie zadziałało. O moim podejściu do współprac możecie przeczytać w tekście czy blogerki to słupy reklamowe?
Mam nawracające anemie i bardzo wrażliwą skórę głowy, więc problem jest u mnie złożony. A przy przewlekłej chorobie każdy spadek odporności to mnóstwo włosów na szczotce, w odpływie wanny i w pościeli. Dlatego nie mogę powiedzieć, że coś zlikwidowało ten problem raz na zawsze, ale było kilka hitów i są produkty, do których wracam.
Okej, to po kolei, moi ulubieńcy na wypadanie włosów:
Placenta – wcieranie sobie krowiego łożyska w skórę głowy nie brzmi miło, ale było bardzo skuteczne. Na pewno nie jest to produkt dla wegan, ale za każdym razem byłam zadowolona. Szklane fiolki z wcierką sprawdzają się rewelacyjnie, a przy tym placenta jest bardzo tania!
Tutaj znajdziecie wpis na temat Placenty : placenta na porost włosów
Najbardziej zadowolona byłam z placenty Placo  oraz ampułek z placentą marki Mila
Z rzeczy które wcierałam w skórę głowy, najlepsze efekty zauważyłam po wcierce Andrea
 To był moment, gdy moje włosy naprawdę ruszyły z kopyta. Minus jest taki, że to zupełnie nieprzebadany produkt z Chin i chociaż jedna z czytelniczek rzeczywiście robiła mu kiedyś analizę i w składzie był naprawdę imbir, to jednak chińczyk mógł wlać tam wszystko. Nie jest to odpowiedzialne, ale było skuteczne. Jest to również bardzo tani produkt, jednak długo trzeba na niego czekać. Mój wpis: wcierka andrea na porost włosów. To jedna z tych rzeczy, którą się kocha lub nienawidzi. Andreę mieszałam z Jantarem. Minusem kuracji była przesuszona skóra głowy.
Z rzeczy do wcierania w skórę głowy bardzo dobrze sprawdziła się u mnie kuracja Dermedic Capilarte. Po skończonej współpracy kupiłam drugą buteleczkę i również zauważyłam wysyp baby hair i ograniczone wypadanie. Jest to produkt już trochę droższy, ale bardzo skuteczny. Mam o niej wpis na blogu oraz filmik:

Kuracji szukajcie w aptekach lub internecie : tu kupisz kurację dermedic capilarte

Najdroższa z działających rzeczy to kuracja Fitocell marki Seboradin – bardzo mi pomogła i jej skład jest rzeczywiście imponujący i być może skorzystam z niej w aktualnej cenie. Skutkiem ubocznym wcierania były zauważalnie mocniejsze paznokcie, bardzo lubiłam ten produkt.
Mój wpis o kuracji:
Kuracja fitocell

Swego czasu sprawdzała się u mnie prosta woda brzozowa, jednak bardzo pogarszała stan przesuszenia głowy. Jeśli ktoś chciałby spróbować – moją ulubioną była ta z Rossmanna.

Z szeroko polecanych włosomaniaczych hitów zupełnie nie sprawdziły się u mnie wcierka jantar solo, maść końska rozgrzewająca, domowa wcierka z imbiru, amlavichy dercos aminexil i olej musztardowy Nie oznacza to, że to są złe produkty, po prostu u mnie bez efektów. Wiele moich koleżanek czy czytelniczek było zachwyconych 🙂

Produkty przyjmowane doustnie:

Bardzo polecam picie skrzypokrzywy (herbatka ziołowa, saszetka skrzypu, saszetka pokrzywy). Minusem był wysyp niespodzianek na twarzy, ale popędzało włosy zdrowo. Bardzo byłam zadowolona z tabletek Calcium pantothenicum. To nic innego, jak witamina B5. To druga rzecz, po której moje włosy dostały swego czasu ogromnego kopa. SPuszenie nie było winą tabletek:D

2011 rok, zdjęcia dzielił miesiąc. Mój wpis o calcium pantothenicum. Tabletek szukajcie w aptekach i internecie, są bardzo tanie! – CP w internecie. Inni producenci sprzedają te tabletki po 60 zł, ale to jest tylko witamina B5, nie ma sensu przepłacać. Obecnie kosztują ok. 8 zł max 🙂

Drugie tabletki które u mnie zadziałały to Hairvity. Śmierdzą pomidorami suszonymi z cebulą, ale urosło mi po nich bardzo dużo malutkich włosków. Mój wpis o Hairvity. Tabletki do kupienia przez internet.

Z połykanych rzeczy sprawdziła się jeszcze u mnie biotyna z witaminą H (ale koniecznie ta z linku!). Nie dość, że bardzo tania, to jeszcze smakowała ananasem i nie miałam problemów z regularnym zażywaniem.

Nie zauważyłam efektów po większości tabletek na porost włosów, tych szeroko reklamowanych. Kolejną rzeczą, którą chciałabym wypróbować jest wcierka banfi . Ma rewelacyjne opinie :).

Napisałam ten post na prośby dziewczyn, mam nadzieję, że okaże się przydatny dla kogoś, kto poszukuje czegoś dla siebie.

Jeśli chodzi o aplikację wcierek : polecam sposób ze strzykawką lub pipetą, no i wiadomo – warto ograniczyć czynniki odpowiadające za kruszenie się włosów, czyli rozjaśniacz, palenie końcówek prostownicą, używanie szczotki tangle teezer jeśli masz cienkie włosy 🙂

Ah, włosy zawsze szybciej mi rosną w ciepłych krajach 😉


Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

12
Dodaj komentarz

avatar
11 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
12 Comment authors
MałaMiBeataKamabognyprogramprincess.malpka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
princess.malpka
Gość

U mnie sprawdza sue olejek z czarnuszki, rewelacja <3

Anetta
Gość
Anetta

Bardzo dobry post! Dla mnie przydał się on niezmiernie i chętnie sama wypróbuje tego typu kurację 🙂 Masz przepięknie ułożone i lśniące włosy o których marze. O plancecie już nie raz słyszałam, że nie jedna celebrytka używała do tego swoje specyfiki. Mam nadzieję, że portale modowe i urodowe takie jak Modny Blogporuszą trochę więcej informacji na ten temat. Może nawet skusiłabym się, żeby kupić ją na prezent dla mamy 😉 pozdrawiam!

bognyprogram
Gość

Aniu. Te placenty są roślinne, weganie mogą smarować do woli.
Banfi muszę koniecznie gdzieś dorwać, bardzo jestem ciekawa tej wcierki!

Basia
Gość

Część z tych sposobów sama stosowałam, m.in. Calcium Pantothenicum i skrzypopokrzywę 🙂

Kasia B.
Gość
Kasia B.

a ja się kurka zastanawiałam, czemu miałam w ciąży takie mega gęste włosy, a teraz sypią mi się garściami… brałam CP na skurcze łydek przez pół roku, po porodzie przestałam i proszę 😀 pokornie wracam do łykania 😉

modro6y
Gość

Jak dla mnie wcieranie sobie krowiego łożyska w skórę głowy to zbyt drastyczna metoda na walkę z wypadaniem włosów 🙂

Ula
Gość
Ula

Widać sporą różnicę Ci powiem. Ja to zaczęłam używać szamponu z Kaminomoto nie wiem czy o nim słyszłaś, bo to japoński szampon ale soją drogą bardzo dobry. Ja się strasznie przejęłam jak zobaczyłam ile włosów mi wypada.. od razu trzeba działać.. zrobiłam sobie jeszcze dodatkowo badania i okazało się , że brakuje mi witaminy D to teraz ją codziennie łykam po jednej kapsułce.

Klaudia Jaroszewska
Gość

ja piję herbatę skrzypopokrzywową i nie mam wysypu na twarzy, a wręcz przeciwnie – w końcu udało mi się go pokonac. To nie zasługa herbaty, bo pewnego kosmetyku, ale herbata nie miała tu żadnego złego wpływu 🙂

Beata
Gość
Beata

jakiego kosmetyku? 🙂

Anulkahw
Gość
Anulkahw

Dlaczego odradzasz szczotkę tt do cienkich włosów?

Kama
Gość

Dobrze wiedzieć! Ja łykam biotynę plus stosuję ziołowe wcierki.

MałaMi
Gość

Stawiam przede wszystkim na dokładne oczyszczanie skóry głowy i maseczki, najlepiej domowe 🙂 po drożdżach mam dużo nowych włosów:)

Previous
Do myślących, że lampka wina w ciąży jest OK
Najlepsze rzeczy na  porost i wypadanie włosów