Jak stosować wcierki do włosów? – Najlepszy sposób

Najlepsze wcierki do włosów
Wcierki do włosów – dobrze dobrane świetnie działają – zarówno na porost włosów jak i ich wypadanie. Trafiają precyzyjnie tam, gdzie trafić powinny i są bardzo skuteczne. Ale mam z nimi mały problem – potwornie denerwuje mnie ich aplikacja.

Pewnie dla niektórych to żadna nowość, ale staram się pisać takiego bloga, jakiego sama chciałabym czytać. Gdybym dwa czy trzy lata temu trafiła na taki tekst, oszczędziłabym sobie sporo frustracji.
Np. wtedy, gdy wcierka rozlewała się po głowie, albo gdy miałam wrażenie, że trafia bardziej na włosy niż skórę głowy. Nie mówiąc o poczuciu, że pokrywa skalp (nieziemsko bawi mnie to słowo :D) nierównomiernie.
Sposoby aplikacji wcierek:

1. Opuszki palców – moczymy, smarujemy. Jak dla mnie – bardzo upierdliwe i mało precyzyjne, szczególnie w kontakcie z wodnistymi wcierkami (np. jantarem, wodą brzozową). Plusem natomiast jest masaż
2. Spray
Wcierki w sprayu wydawały mi się wybawieniem, ale szybko dostrzegłam ich wady. Bardzo lubię produkty Seboradinu ale każdy kto wąchał jak pachnie czarna rzepa lub czarna rzodkiew, nie chciałby nosić na sobie tego zapachu cały dzień. Przepraszam jeśli generalizacją skrzywdziłam jakiegoś fana tej woni, ale nie sądzę by taki istniał 😀 Dodatkowo gdy robię sobie przedziałek i w niego z atomizera strzelam, to wcierka ląduje nie tylko na nim, ale także na włosach w promieniu kilku centymetrów. A tam jest potrzebna jak kwiat przy kożuchu. Marnuję produkt, śmierdzę i jeszcze szybko go zużywam 😀 Aplikator tego typu ma np. ta wcierka.
3. Aplikator
Butelki ze specjalnym dziubkiem, jak przy dużych butelkach keczupu doczekały się swojej wersji w produktach do włosów. Po raz pierwszy zetknęłam się z nim kilka lat temu, gdy dostałam do testów tonik Novoxidyl. Wiem, że taki aplikator ma np. wcierka Joanna Rzepa. Plusy? Precyzyjny, wąski wylot pozwala trafiać w przedziałek czy po prostu w skórę głowy, jeśli nie robicie miliona przedziałków. Nieustannie miałam jednak wrażenie, że gdzieniegdzie naleje mi się za dużo, a gdzie indziej za mało. Nie umiałam powiedzieć ile ml wcierki zużywam. Buteleczkę trzymałam w szufladzie bardzo długo i przelewałam do niej większość wcierek,  natomiast wady zaczęły być wkurzające 😀
4. Strzykawka
Wtedy wpadłam na pomysł ze strzykawką, na który wpadł pewnie każdy, kto wcierkę zechciał odmierzyć :). Usunęłam kroplomierz z butelki jantaru (polecam w tym celu nożyczki lub pęsetę) i zwykła strzykawka 5 ml okazała się idealnie pasować. Do kupienia w każdej aptece bez żadnego problemu. 
Następnie mogę wykonać myk, którego zawsze zazdrościłam pielęgniarkom – odwrócić preparat do góry dnem i zassać tyle produktu, ile trzeba. A potem już wprost ze strzykawki aplikować na włosy.
Wydaje się idealne? No, nie do końca.
Strzykawka biła na głowę poprzednie metody – zawsze odmierzałam równe 5 ml, mogłam też precyzyjnie trafić w odpowiednie miejsce. Ogromnym plusem tej metody jest pobranie wcierki do ostatniej kropelki. Bardzo łatwo można też oszacować na ile dni wystarczy kuracja – np. gdybym chciała w ciągu miesiąca zużyć jedną butelkę, musiałabym pobierać każdorazowo 3,3 ml. Dla mnie to ciut za mało, natomiast 5 ml to trochę za dużo ;-). Dopiero dzięki strzykawce każdego dnia aplikowałam taką samą ilość wcierki. Natomiast metoda ma pewien irytujący minus – ciężko jest naciskać tłok strzykawki z taką samą siłą. Tym samym odnosiłam wrażenie, że w niektórych miejscach bywałam bardziej hojna niż w innych :). 
Miesiąc temu zastanawiałam się nad swoim stylem i postępami w szukaniu go – założyłam dokładnie taki sam zestaw jak w tym tekście  (zmieniły się buty) i postanowiłam odgrzebać zdjęcie, na którym miałam go na sobie po raz pierwszy. Przy okazji przeczytałam sobie swój stary tekścik i znalazłam w nim to zdjęcie . I eureka! To może być “to”! :)). 
Poszukałam w swoich szufladach opakowania (pojemność 8 ml)  i przelałam do niego 6,5 ml jantaru oraz resztę esencji Andrea  (aktualizacja włosów ukaże się 19.02). 
Taki miks aplikuję za pomocą sposobu piątego.
5. Pipeta
W buteleczce mam przelaną dawkę na dwa dni – w połowie zaznaczyłam małą kreseczkę, dzięki czemu zawsze mam 4 ml. Za pomocą pipety z małym otworkiem, precyzyjnie aplikuję po kropli w każde miejsce.
Aby wcierka dobrze działała, najpierw masuję skórę głowy, potem lekko drażnię tangle teezerem i jadę po kolei od jednej do drugiej strony, poświęcając na każdą strefę tyle samo “naciśnięć”.  Potem jeszcze chwilę wykonuję masaż i gotowe :).

Plusy:
– nie marnuję wcierki
– aplikuję wszędzie tyle samo
– dawka jest taka sama każdego dnia
– jestem precyzyjna
– nie śmierdzą mi włosy
Minusy – jest z tym chwila zabawy, ponieważ co dwa dni muszę sobie przygotować buteleczkę. Święty spokój całkowicie to rekompensuje 😀
A może istnieje jeszcze jakiś sposób, o którym nie wiem?
Powiązane tematy:
Jestem ciekawa jaka jest twoja ulubiona wcierka, oraz sposób jej aplikacji :))
long blonde hair
Fryzura z kolażu pochodzi z najnowszej kolekcji Francka Provosta, w moim posiadaniu za sprawą materiałów prasowych, które otrzymuje Monika :).

Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Podziel się

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o