Cera lepsza w 3 tygodnie? Wyniki mojego wyzwania

Całkiem niedawno rzucono mi wyzwanie – przez trzy tygodnie miałam robić wszystko, by poprawić stan swojej cery. No i trafiło w najgorszy możliwy czas – byłam już pozbawiona wakacyjnej opalenizny, a skóra zrobiła się przez te zmiany trochę kapryśna. W dodatku przez przedłużanie rzęs zdążyłam wcześniej całkowicie zrezygnować z makijażu. Za tym niestety poszła kolejna zmiana – przestałam zmywać go olejkami. No i cera się zbuntowała.

Z drugiej strony – wyzwanie w takich okolicznościach było mi potrzebne ;-). Zmotywowało mnie, by trochę popracować nad swoją cerą.

Moja skóra :
– jest sucha, miejscami przesuszona
Nawadnianie średnio pomaga, bo woda w moim ciele wiązana jest w śluz, który wiecznie brzęczy mi po płucach ;-). Takie uroki chorowania. W pewnym sensie jestem więc “odwodniona”, nawet gdy mocno się nawadniam. Widać to szczególnie na czole i po suchych ustach 
– jest kapryśna
Bywa bardzo wrażliwa i reaguje na wszystkie zmiany. Wypad na weekend? Mogę być niemal pewna, że hotelowa poduszka była prana w jakimś innym proszku i na poliku coś się pojawi 😉
– jest piegowata
Dlatego nie lubię mocnego krycia. Nie chcę nakładać na siebie maski, a jedynie stać się najlepszą wersją siebie

zafundowała mi zmarszczki  na czole
Kto brał kiedyś leki sterydowe ten wie, że najpierw twarz puchnie, a potem opada. Skóra się rozciąga, a gdy do kompletu jest jeszcze sucha… 

Zdecydowałam się przyjąć rzuconą mi rękawicę. A rzuciła mi ją marka Maybelline i akcja better skin= better selfie.
Co robiłam przez ten tydzień?  Oprócz stosowania podkładu SuperStay Better Skin (u mnie w odcieniu nude/beige 21), starałam się bardziej przyłożyć do oczyszczania – zmieniłam płyn micelarny, odkopalam szczoteczkę do twarzy. Starałam się jeść zdrowiej (starałam – słowo klucz), ale przede wszystkim – jak najmniej się stresować. Napięcie i nerwy nigdy nie były sprzymierzeńcem dbania o urodę :). Z tego powodu uznałam, że ta akcja pasuje do mojego bloga – wielokrotnie udowadniano związek między chorobami skóry a zaburzeniami psychicznymi. Istnieje bardzo wiele badań na ten temat. Wiedzieliście, że istnieje coś takiego jak psychodermatologia? To, że wypryski powodują obniżoną samoocenę jest rozumiane samo przez się, ale czasami bywa na odwrót i to problemy natury psychiatrycznej (nie wiem jak to inaczej zgrabnie ująć ;-)) powodują wypryski. Jeśli interesuje was ten temat, odsyłam do artykułu najeżonego ciekawymi przypisami : 

Psychodermatologia. Stan psychiczny a schorzenia dermatologiczne

Wiecie już co robiłam podczas wyzwania. Jakie są moje wnioski?
Początkowo robieniu “selfies” towarzyszyła pewna doza onieśmielenia. Nie jestem wielką fanką zdjęć, nie przepadam za staniem przed aparatem. Gdy ktoś robi zdjęcie które trzeba poprawić (bo np. jedna osoba mrugnęła), robię się poirytowana ;-).  Z drugiej strony, zaczęłam doceniać spontaniczność tego typu ujęć. Pamiętacie jakie zamieszanie wywołało selfie z Oscarów, albo to, które zrobił sobie papież Franciszek?  Naczytałam się też artykułów na temat zjawiska “selfie” (jak ktoś jest uważny to nawet skojarzy, że jeden niedawno linkowałam) i chyba główny wniosek jest taki, że wszystko zależy od kontekstu. No i umiar, słowo klucz. Ale tak jest ze wszystkim, prawda? Jedząc śliwki też można przesadzić, a nikt ich z tego powodu nie hejtuje :). 
Z czasem zaczęło mi to sprawiać frajdę. Ale znowu podkreślę – umiar!

Jeśli chodzi o efekty i moją cerę. Bardzo ciężko jest mi powiedzieć, na ile jest to zasługa podkładu i jego formuły, a na ile dokładnego oczyszczania twarzy, unikania czekolady, regularnych spacerów czy medytacji. Z ośmiogodzinnym snem pod sam koniec schrzaniłam – nie wyspałam się przed wyjazdem na weekend na Blog Forum Gdańsk, a potem nie było kiedy nadrobić. Jednego dnia bifor, drugiego after, sami wiecie ;-))) Podkład jak dla mnie był bardzo ok, lubię produkty zamknięte w opakowaniach z pompką, bo idealnie nadają się do jedynego sposobu nakładania podkładu jaki stosuję – kropla produktu zmieszana z kremem do twarzy.
Niestety jestem jedną z tych osób, które opalenizny pozbywają się na “brudno”. Na pewno znacie kogoś takiego, kto pod wpływem słońca nie wygląda na opalonego, tylko takiego… niedomytego. To się dzieje ze mną gdy kolor opuszcza moją twarz. W duecie z piegami bywa różnie 🙂 Podkład nie uczulił mnie ani nie zapchał, chociaż od czasu gdy wypróbowałam oczyszczanie twarzy za pomocą duetu inhalacja + olejek (chwilowo zarzuconego na rzecz rzęs 1:1), jestem bardziej krytycznie nastawiona do słowa “zapchał” ;-). Podkład generalnie jest bardzo lekki.

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Ania (@aniamaluje) 22 Wrz, 2015 o 8:33 PDT

Odrobina podkładu po imprezie – dwa dni niewyspania i ogromny stres w windzie . Poza brakiem fryzury i byciem beznadziejnym w selfie, to chyba nie jest źle.

A wiecie co było najfajniejsze? Że nawet niewyspany człowiek (patrz : cienie pod oczami) nie wstydzi się potem siebie na zdjęciu zrobionym przez kogoś innego:

To zrobiła Monika drLifestyle, u której możecie zobaczyć mnie całkowicie bez makijażu po 3 dniach braku snu i jednym darmowych drinków…shame on me :)). (klik)

I dzisiaj, bez podkładu, z rana. Dzisiaj się wyspałam, ale mam jeszcze trochę snu do nadrobienia :

Wedle obecnych trendów takie zdjęcia podpisuje się “takie tam po wstaniu” czy “I woke up like this?” :DD 
Ogólny wniosek będzie banalny – gdy cera lepiej wygląda, czujemy się fajniej sami ze sobą. A to sprzyja otwartości i pozwala na cieszenie się chwilą. Dobrze jest czuć się ze sobą dobrze.

Ponieważ każdy ma inną cerę, mam dla was mały prezent. Chciałabym, abyście opisali swoje sposoby na lepszą cerę. Mam dla was pięć podkładów i chętnie je rozdam. Kolory będą wybierane losowo (mam po jednym z każdego). Wystarczy zostawić pod postem komentarz. Nie zostawiajcie adresów e-mail – komentując przez disquss i tak je podajecie. Chciałabym aby to były zwykłe, szczere komentarze, dlatego nie traktujcie tego jako konkursu (jak przeczytam rymowankę to chyba mnie strzeli ;-)) tylko taką okazję do podzielenia się czymś, co być może przyda się innym czytelnikom. Byłam zaskoczona istnieniem tak głębokich związków między emocjami a stanem cery. Najbardziej zaniepokoiły mnie badania dotyczące prób samobójczych. Oczywiście przede wszystkim odsyłam do dermatologa, ale być może macie jakieś swoje fajne sposoby, które komuś się przydadzą. Za czasów gdy brałam leki sterydowe, moim odkryciem był tonik z mleka. Oprócz tego, że śmierdział, idealnie uspokajał moją cerę. Cieszę się, że istnieją podkłady, ponieważ pozwalają poczuć się pewniej wszystkim tym, którym z powodów związanych z cerą nie zawsze ta pewność siebie towarzyszy.
Ósmego października wybiorę wypowiedzi osób, które uznam w jakiś sposób za przydatne dla innych.
Uściski!

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Tekst powstał we współpracy z marką Maybelline. 

WYNIKI:

Podkłady powędrują do osób, których maile to:


Zwycięzców konkursu proszę o kontakt z powyższych maili na adres napiszani mała gmail.com do końca listopada 2015


dopisek grudzień 2015:

w celu ochrony danych osobowych adresy e-mail zdjęłam z “afisza” 😉

Uściski, Ania

Podziel się

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Kasia Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kasia
Gość

Wyglądasz rewelacyjnie! Czy spróbujesz z podjąć podobne wyzwanie w tym roku ?