Ej misie moje,tęskniłam! Wyzwanie z detoksem od mediów społecznościowych było mi bardzo potrzebne. Musiałam się zastanowić, na ile jestem tu z przyzwyczajenia, a na ile z własnej, autentycznej chęci. Oczywiście godzina dziennie to utopia, moja średnia to 1h 35 minut. Nie jest usprawiedliwieniem poniedziałkowy live ani Q&A, po prostu - nie ogarniałam w godzinę! A to i tak czas, do którego nie wlicza się przeglądanie insta z fejkowego konta 🤣
Tęskniłam! Zrobiłam właśnie śliwki w boczku na blogowigilię i uciekam nagadać się z ludźmi, bo z niektórymi rzadko jest okazja się spotkać! Ale tęskniłam też za niektórymi stories i czuję, że śledzę tu na IG fajnych ludzi, skoro brakowało mi ich paplania.

Przy okazji! Chłopaku, nie polecam siebie na koleżankę twojej dziewczyny! Mam małą obsesję na punkcie zastanawiania się, czy każda sytuacja w której jestem, jest moim świadomym wyborem. Już 2 razy mi się zdarzyło, że jakaś koleżanka powiedziała „wiesz co Ania? Tak sobie myślałam o tym co mówiłaś, wiesz, o rzeczach, które robimy z przyzwyczajenia albo nawyku i doszłam do wniosku, że muszę się rozstać z Tomkiem”

Baduum-tss🥁

#aniamaluje #szczerze_pisząc #blogowigilia #śliwkiwboczku #grudzień #gotowanie #blogerka

Ej misie moje,tęskniłam! Wyzwanie z...

Jakiś czas temu Basia (@barbgrabowska) musiała się tłumaczyć, że może być jednocześnie feministką i być zauroczona postacią Berlina z La casa de papel. Chwilę później ktoś udostępnił artykuł z pytaniem, „Czy feministka może być uległa w łóżku?” w tytule. 
W książce, którą właśnie czytam jest mnóstwo głosów przerażonych mężczyzn, którzy mają jakieś tam fantazje aby ich partnerka (kobieta!) dokonała na nich penetracji albo chcą być stroną otrzymującą przyjemność podczas rimmingu. No i to rodzi w ich głowie pytanie, czy nie czyni ich to mniej hetero, albo czy mężczyzna hetero w ogóle może mieć takie fantazje.

Czy można być za prawami kobiet i nie lubić Tarantino za to, że brzydko traktował Umę Thurman, ale jednocześnie uważać, że „Pulp fiction” to dobry film? 
Czy można wierzyć ofiarom (prawdziwej lub nie, już się nie dowiemy) pedofilii Jacksona, ale jednocześnie tupać nóżką do jego piosenek?

Miałam w głowie te wszystkie pytania, które widziałam ostatnio w sieci, gdy tłukłam się z myślami, czy napisać ten tekst o tym, co fascynuje mnie w Putinie, czy nie.
I napisałam, bo w moim świecie ludzie są na tyle inteligentni by wiedzieć, że rzeczy nie są czarne lub białe, bo miedzy nimi jest tyle odcieni szarości, że tylko osoby wybierające odcień ściany w salonie zdają sobie sprawę.
Bo wierzę, że żyjemy w świecie, w którym można rozdzielić czyn albo dzieło od człowieka i że działa to w dwie strony, bo dzieło też nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla niegodziwości.

Ale myśląc o pytaniach zadawanych Basi, chciałabym tylko poprosić - jeśli nadajecie sobie jakieś etykietki, to proszę uważajcie, by nie stać się ich niewolnikami. 
Nie wiem czemu jako tło do tego wpisu wybrałam zdjęcie z San Marino💁🏻‍♀️ Wiem natomiast, że tekst o tym, co kręci mnie we Vladimirze Putinie jest na blogu. I jest napisany szczerze.

#szczerze_pisząc #sanmarino #zamek #castle #jesieniara #liście #jesień #autumn #etykietki #aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #travelgirl #girlwhotravels

Jakiś czas temu Basia (@barbgrabowska)...

- Chcesz spróbować?
- Jasne!
Wolę czegoś spróbować z myślą, że najwyżej mi się nie spodoba, niż nie spróbować i żałować. W Malezji nadarzyła się okazja do sadzenia ryżu🌾 fajna przygoda! (Do momentu, aż coś dziwnego przepełzło po mojej stopie😅) A teraz siedzę i czytam wszystko o tym, jak ogarnąć przesiadkę w Chinach! Lecę w lutym do Wietnamu (znaczy loty mam do Bangkoku, ale resztę jakoś ogarnę!) i polowałam na sensowną przesiadkę aby zobaczyć #Pekin ♥️ marzyło mi się Zakazane miasto, ale teraz napaliłam się na Wielki Mur Chiński. Będę mieć 16h (gdzie same formalności wizowe to podobno 2-3h😱) i będę zupełnie sama, ale na samą myśl szczerzę się jak szalona 😁 co może pójść nie tak? Wszystko! Mogę nie dostać wizy, może oszukać mnie kierowca, przechowalnia bagażu może nie być czynna, mogę nie zdążyć na przesiadkę do Bangkoku... YOLO! Przeczytałam już cały internet, ale zapytam też tutaj - czy jest wśród Was ktoś, kto przebiegł przez Pekin podczas tej szalonej przesiadki?
Mam ochotę na trudne ustawienia tej gry i zrobić trasę nie z wynajętym kierowcą, ale pociągami i autobusami. No risk no fun!

W ogóle chciałabym, aby ta podróż była trochę inna i wypchnęła mnie mocniej ze strefy komfortu. Nie będę rezerwować noclegów z wyprzedzeniem, chcę przemieszczać się bardziej jak lokals, nie planować za dużo i dać się ponieść chwili. Będzie fajnie!🙃 #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #Azja #Chiny #Malezja #bejing #travelgirl #adventure #discoverunder50k #girlswhotravel #malaysia #china #riceplanting

- Chcesz spróbować? - Jasne!...

Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Chcąc pomóc – psujesz, czyli jak uwolnione norki wpadły pod samochody

Gdy zaczęłam podróżować, nie rozmyślałam nad tym za bardzo. Ani nad emisją CO2 przez podróż samolotem, ani nad kremem z filtrem, który niszczy rafę koralową. Cieszyłam się że po prostu mogę, że mam z kim*, że mam za co, a  świat stoi przede mną otworem. Jeśli chodzi o środowisko – nie myślałam nad tym za dużo. Tak samo jak pokolenie naszych rodziców i dziadków nie zastanawiało się nad skutkami używania jednorazowych opakowań. Radość i wygoda korzystania z pieluch, podpasek i tamponów na jeden raz była zbyt wielka.

*Jeśli nie masz z kim podróżować, to w tym wpisie też znajdziesz rozwiązanie 🙂

Pokochaliśmy lekkie, wygodne i łatwe rozwiązania. Problem w tym, że my już urodziliśmy się w plastikowym świecie urządzonym nam przez poprzednie pokolenia. Nawet jak będziemy bardzo eko, to i tak musimy zmagać się z tonami plastiku, które na tym świecie juz były i zostały nam łaskawie ofiarowane. Politycy to często starsi ludzie, których nie bardzo interesuje świat, który po sobie zostawią. Liczy się uzyskanie mandatu w kolejnych wyborach, nic więcej. A że zasoby naturalne się kończą a powietrze coraz gorsze? Pff, ich już wtedy nie będzie!

W Pionte-a-Pitre na Gwadelupie była taka piękna wystawa o oceanie plastiku. Zrobiono DIY rafę koralową z butelek, całe wstęgi fal i innych rzeczy w tej samej estetyce co łabędzie z opon w ogródkach działkowych. To wciąż były śmieci. Paskudne, brzydkie śmieci. Ale uformowane w podwodny świat robiły piorunujące wrażenie na żywo.

zdj. basiaszmydt.pl
zdj. basiaszmydt.pl

Szczególnie, gdy przyjrzało im się z bliska. Ciągnący się na kilkadziesiąt metrów łańcuch to całe morze szyjek od plastikowych butelek. Samych szyjek! A gdzie reszta butelek? One się magicznie nie rozpływają 🙁

Pamiętam jak w 2014 napisałam, że przeszkadzał mi brud w Paryżu. Usłyszałam, że narzekam. To samo w 2016 w Tajlandii. A potem na Malcie, Korfu i Sycylii.
Nie dziwię się ludziom – oglądają stories dla pięknych widoków, których chwilowo nie mogą mieć. Jeśli wszyscy inni influencerzy pokazują śliczne paryskie kamienice, berety, bluzki w paski, bagietki i makaroniki, to ta sfotografowana przeze mnie plastikowa zupa na środku Sekwany wydaje się ewenementem. Ale nie jest.
300 metrów od Luwru

Małe dzieci bawiąc się w a kuku! zasłaniają rączkami oczy i myślą, że znikają. Jesteśmy zbyt duzi by wierzyć, że wystarczy zasłonić oczka by problemy się rozpłynęły.

Zmienia się. Zaczynamy obracać aparat i pokazywać mniej ładne behind the scenes a nawet oczekujący totalnego relaksu klienci biur podróży zaczynają zadawać pytania.
Ale które by tu zadać?

Totalnie szczerze – ja czuję się zagubiona. Nie wiem czy lepiej nosić wełnę i wspierać przemysłową hodowlę owiec, czy sportową odzież wykonaną z poliestru z recyklingu. Nie z nowego, tylko z tego, który i tak już jest, np. w postaci butelek PET.
Piję kranówkę, ale czy kupując wodę w plastiku na Korfu (kranówka jest słona i niezdatna do picia) robię źle? Ostatnio moja koleżanka dorisinsocialmedia zapytała na stories czy nurkowanie i oglądanie rafy koralowej w Tajlandii jest ok.
Myślę sobie – no kiepsko, bo łódka z napędem, olejek z filtrem. A ona na kolejnej planszy pokazuje, że zanim zarabiali na tych wycieczkach, to w tym rejonie łowili ryby. Dynamitem.
I zwiedzanie tej rafy jest już lepsze, bo ci ludzie muszą z czegoś żyć, a lepiej jak żyją z wycieczek.

Nie tylko ja jestem zagubiona. Czasami nawet aktywiści walczący o prawa zwierząt chcą dobrze, a wychodzi im bardzo źle. Jak przy tej słynnej akcji z uwolnieniem kilku tysięcy norek przeznaczonych na futerka. Chciano dać im wolność, ale doprowadziło to do wielu tragedii.  Norki nie potrafiły żyć na wolności, powpadały pod koła samochodów, zostały pozagryzane przez psy albo mordowane ludzi, bo porywały im kury.

Nie jestem ekspertem od zwierząt i przyrody, ale to nie powód, by nie pomagać. Chciałabym tylko, aby to była właściwa pomoc. Efektywna i mądra.

I tutaj przechodzę do sedna wpisu. Klub podróżników Soliści wymyślił fajną akcję i poprosił mnie o nagłośnienie sprawy. Można u nich kupić pakiety członkowskie, które dają sporo rabatów, ale też pozwalają robić paczki humanitarne, sadzić drzewa i zwiększać populację pszczół:

Ja zamierzam kupić* pakiet drugi, bo wydaje jest dla mnie optymalny. Funduję w ten sposób posadzenie 5 drzew, 30 nowych pszczół i swój udział w paczce z pomocą humanitarną. Może trochę kupuję w ten sposób czyste sumienie? Może próbuję poczuć się lepszym człowiekiem? Nie wiem.Wiem jedynie, że nie wiem już jakie wybory są dobre, a jakie złe.

*pakiet kupiony 🙂

Chcę zaufać komuś, to wie jak pomagać efektywnie i się na tym po prostu zna, ale nie w ten naiwny sposób co “uwolnijmy norki”.

Kim są w ogóle Ci soliści i dlaczego myślę, że się znają?

To klub podróżników, ludzi totalnie zajaranych poznawaniem świata w ten bliższy normalnemu życiu sposób. Nie, że wycieczka objazdowa klimatyzowanym autokarem z panem w koszuli i pod krawatem i spanie w pięciogwiazdkowych hotelach, tylko namioty, albo noclegi u lokalsów. Zostawianie po sobie tylko śladów stóp i miłych wspomnień. Przygoda. Poznawanie kultury od środka, podróże lokalnymi środkami transportu.

To też wspaniała opcja dla tych, którzy mają pieniądze i czas, ale nie mają z kim. Soliści organizują wyprawy w wiele miejsc – od Islandii przez podróż koleją transsyberyjską aż po Stany Zjednoczone.
Cudowna sprawa! Oni zbierają ekipę, więc nie dość, że problem “chcę, ale nie mam z kim” udaje się rozwiązać, to jeszcze można poznać innych ludzi, podobnie zajaranych podróżowaniem.

Ale to nie reklama Solistów, tylko ich działań pomocowych ;-). Wiem, że ciężko namówić ludzi do wydawania pieniędzy w jakimś celu tak, o. Bez niczego w zamian. Tutaj jest poradnik, audiobooki w storytel na miesiąc, są zniżki na ubezpieczenia i tańsze bilety do kina. Tutaj cała tabelka członkowska

Ale chyba najważniejsze jest to, że można sensownie pomóc.
To wpis we współpracy z Klubem Podróżników Soliści i chciałam dodać, że z każdego “leadu”, czyli pakietu kupionego z mojego linku, jest 10 zł “prowizji” dla mnie. To totalnie normalna praktyka, Unicef na przykład daje 15 zł (i tak, ludzie namawiający na ulicy na inne akcje też dostają za to pieniądze)

Kiedyś chciałam ten system trochę oszukać, i każde takie 15 zł wpłacać znowu na Unicef, ale program afiliacyjny mnie oszukał i nie naliczyło się za żadną wpłatę (chociaż sama ze swojego linku wpłacałam…). Pieniądze są po prostu największym motywatorem do włączenia ludzi w promowanie akcji. Chciałam tylko z tego miejsca przekazać, że każde 10 zł które w ten sposób zarobię, trafi na wybrany przez Was na stories cel charytatywny.

Mój specjalny link znajdziesz tutaj
Pod koniec miesiąca rozliczeniowego poproszę Was na stories o rekomendacje fundacji i przekażemy każde 10 zł mojej “prowizji” na wybrany cel charytatywny 🙂
Zatem cała wpłacona kwota zostanie przeznaczona na cele charytatywne




I zachęcam do akcji niezależnie od tego, czy podróżujecie z plecakiem i pod namiotem, czy jakby luksusowo. Ta planeta jest piękna i jest tyle zachwycających miejsc do zobaczenia, więc byłoby przykro, gdyby nasze dzieci i wnuki nie miały takiej okazji, bo interesowała nas jedynie własna przyjemność, bez myślenia o konsekwencjach.

Siejcie dobro! <3

(I nie rozdawajcie dzieciom cukierków na Zanzibarze. One potem mają zepsute zęby).

Za zdjęcia z Gwadelupy dziękuję Basi z basiaszmydt.pl, moje pliki uległy uszkodzeniu 🙁

Uściski, Ania

6
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
Justyna39/10aniamalujeAniela DzikaSomeoneElse Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
maartysia.blogspot.com
Gość

mądrego zawsze dobrze poczytać! ilość śmieci które produkujemy mnie przeraża… ale ostatnio moja babcia opowiadała mi jak segreguje śmieci – tu wszystko jest pod linijkę, kilka oddzielnych koszy, nie pali śmieciuchów w piecu. Moja duma! Ja też segreguję śmieci – to mój mały krok w stronę ekologii. Ale jak ktoś mi mówi: to tylko kilka plastików, każdy wyrzuca, po co mam to segregować, szkoda czasu, miejsca itd. …

Aniela Dzika
Gość
Aniela Dzika

Kiedyś czytałam, że gdzieś były sprzedawane konie na rzeź. Ludzie z jakieś organizacji ratującej zwierzęta bardzo się oburzali i postanowili coś z tym zrobić, bo spora część z tych koni była po prostu w nie najlepszej kondycji. Zaczęli wykupywać od sprzedających konie, które wyglądały gorzej od pozostałych. Co niektórzy sprzedający podbijali trochę cenę za konie a ci ludzie z organizacji szli im na rękę no bo cena może i trochę się podniosła ale przecież takiego konia nie zostawią na pastwę losu. I co się okazało? Że sprzedający te konie zwietrzyli dobry interes. Wiedzieli, że ludzie z organizacji są zainteresowani zaniedbanymi,… Czytaj więcej »

aniamaluje
Gość

Nie wiem teraz jest we mnie silniejsze. Uczucie niezgody i przykrość którą odczuwam, czy brak zdziwienia 🙁

SomeoneElse
Gość
SomeoneElse

I to jest problem. Ludzie mają dobre intencje, ale działają pod wpływem impulsu, niewiele myśląc. Efektywna pomoc to taka pomoc, której oczekuje świat. Niestety wydaje się często, jakby ludzie również i pomagać chcieli idąc po linii najmniejszego oporu. Pomóc, ale tak by się nie narobić, a już na pewno za wiele nie namyśleć. I potem wypuszcza się na wolność zwierzęta nieprzystosowane do życia w dziczy, karmi się dzieci cukierkami w krajach, które mają problem z dostępem do stomatologów i tak dalej. To autentycznie przykre. I w dodatku przekłada się na wiele innych dziedzin życia. PS: Napisałem maila, ale nie wiem,… Czytaj więcej »

Justyna
Gość
Justyna

Podoba mi się,że poruszasz istotne sprawy dotyczące społeczeństwa, środowiska etc ale…piszesz o uwalnianiu norek z farm i od razu płynnie przechodzisz do…kolei transsyberyjskiej. Przykładowy temat hodowli zwierząt futerkowych jest bardziej złożony i jeżeli istotnie ten temat jest dla Ciebie istotny to oczekiwałabym jakiej konkluzji.Pozdrawiam, Justyna

39/10
Gość
39/10

ja ostatnio wspieram Kuchnię za ścianą 🙂

Previous
Jaki buty by nogi wyglądały na dłuższe?
Chcąc pomóc – psujesz, czyli jak uwolnione norki  wpadły pod samochody