Instagram has returned invalid data.

Majtki z kotem, mocna książka i trik by odmienić buty – Ulubieńcy

Ulubieńcy nie są zbyt regularnym cyklem. Niedawno na stories pokazywałam Wam, że wciąż używam wielu kosmetyków poznanych i polecanych na blogu lata temu. Bardzo trudno jest mi wyłuskać naprawdę godne polecenia perełki. Ale udało się!

Większość widzicie na powyższym zdjęciu.
Przede wszystkim – wygodna pidżama. Lubię piękne rzeczy. Sprawiają mi przyjemność, dzięki nim czuję się bardziej otoczona troską. Oczywiście w swoim ułomnym pojmowaniu piękna.
Zimą sypiam tak – zdjęcie z tekstu – Tajlandia, gust Karyny i 500 zł do Zalando [TYGODNIK]
Latem zazwyczaj tak:
Często pracuję przed komputerem wcześnie rano lub późnym wieczorem, więc pidżama towarzyszy mi przez znaczny kawałek życia.
Kombinezon ze zdjęcia jest piękny.  Dopóki nie zachce mi się siku 🙈 – wtedy muszę cała się rozebrać, co jest mocno bez sensu.
Na szczęście znalazłam godnego następcę – uroczy różowy komplet, który pokochałam od pierwszego założenia. Link do niego znajdziecie w tekście o trikach na dobry sen.
Dawno nic nie dało mi takiej frajdy, jak majtki z kotem. Serio. Bielizna jest kolejną rzeczą, na punkcie której mam świra. Mogę mieć sukienkę za 30 pln, ale bielizna musi być po prostu ładna.
Od kiedy zobaczyłam to zdjęcie (gif jeszcze fajniejszy), majtki z kotem były na mojej mentalnej liście życzeń. No i mam!
Jakiś czas temu dostałam przesyłkę od Hebe z kosmetykami Gosh. Gwiazdkami oznaczyłam to, co dostałam – reszta była moja własna 😉
Otrzymałam też tusz do rzęs, ale nie korzystam więc nie miałam okazji sprawdzić. 3/3 testowane kosmetyki okazały się strzałami w dziesiątkę, jeden posiadam także w drugiej wersji kolorystycznej.
To był mój poprzedni podkład – Gosh Foundation Plus+ – sprawdzał się bardzo dobrze, więc z ogromną ciekawością sięgnęłam po jego braciszka – Gosh Foundation Drops
 Nie jestem fanką podkładów. Zmycie makijażu jest jedną z pierwszych rzeczy, jakie robię po powrocie do domu. Od kiedy mieszkam w większym mieście, wacik jest cały brudny nawet gdy nie miałam nic na twarzy. Zresztą – opowiadałam już o tym na snapie. Nakładam więc na twarz coś dla ochrony i bardzo zależy mi na tym, by było to niewidoczne. Ten podkład pięknie stapia się z cerą. Po prostu go nie widać. Konsystencja nie przypomina mi w niczym podkładu – to rzadkie kropelki, które nie tworzą tłustej, kremowej warstwy. Zaraz zobaczycie zdjęcie na twarzy :). 
Ale najpierw hit hitów – lumi drops – mam je od września ubiegłego roku i są bardzo wydajne (ciemna buteleczka):
Gdy otrzymałam wersję jasną, zaczęłam sięgać po obie zdecydowanie częściej.
Lumi drops to takie kropelki rozświetlające. Można je stosować solo, z kremem, podkładem albo na 100 innych sposobów.
Moje ulubione to – zmieszanie kropelki z podkładem – pięknie wtedy rozświetla
Użycie jaki rozświetlacza w kremie
dodanie do balsamu po opalaniu, szczególnie w przypadku tej ciemniejszej wersji.
Na twarzy mam sam podkład oraz obie wersje lumi drops (tyle, co czubek od szpilki). Oprócz tego tylko pomalowałam oczy.
Ostatnim ulubieńcem z kolorówki jest olejek do ust, również z Gosh Copenhagen . Posiadam wersję malinową. Obawiałam się, że to działa jak błyszczyki modne 10 lat temu, ale nic z tych rzeczy – to świetnie nawilżający olejek. Po prostu.
Często używam, bo mam fazę na ciemne szminki, również te matowe i obawiam się przesuszonych ust 🙂
Bardzo polecam!
W temacie kosmetyków – Nivea ma rewelacyjne musypod prysznic.
Różowy – rabarbar i malina stosuję przed snem, bo ma miły, kojący zapach. Zostawia skórę gładką i miękką, nie muszę niczym więcej się smarować. Przez konsystencję musu mam też wrażenie, że produktu jest dużo i nie marnuję go bez sensu (czy jest na sali ktoś, komu udaje się przestrzegać zasady typu – porcja wielkości orzecha?). 
Drugi, o zapachu cytryny i moringi…
okej, ja też musiałam sprawdzić czym jest ta moringa. Drzewo życia, odporne na suszę, liście zaliczane są do super foods.
Dla mnie najważniejsze jest to, że pięknie pachnie oraz dobrze działa. Cytrusowy zapach pobudza mnie z rana.
Na stronie Nivea często można załapać się na testowanie nowych produktów, więc odsyłam po więcej szczegółów.
Jedna z czytelniczek, Agnieszka nawet się taką przesyłką ostatnio pochwaliła:
Lubię dzielić się takimi informacjami!
Wciąż używam też pędzli z Hebe Professional, o których wspominałam w poprzednich ulubieńcach 
Wychodząc z tematyki kosmetycznej –
Przeczytałam w końcu kolejną książkę mojego ulubionego Fromma – tym razem – Anatomia ludzkiej destrukcyjności 
Jeśli ciekawi Was tematyka przyczyn wojen, ludzkiej agresji, zabójstw oraz co kierowało Hitlerem czy jakie korzenie ma nekrofilia – to książka dla Was. Nieustannie zastanawia mnie źródło zła i jego przyczyny, stąd zgłębiam temat gdy mogę. Tym razem impulsem były zamachy w Barcelonie…
Fromm nie tworzył słabych dzieł – jego nazwisko jest najlepszą reklamą. W sumie – gdyby poczytać “Mieć czy być”, nie byłoby potrzeby tworzenia żadnych nowych książek na temat posiadania przedmiotów, minimalizmu i tak dalej. Polecam całym sercem. 
Obejrzałam też całkiem dobry film – Gifted (Obdarowani):
Dziewczynka uczona w domu trafia do szkoły, jest wyjątkowo “zdolna”, informacja wypływa dalej no i tak zaczyna się walka o dziecko, o którym przypomniała sobie przesiąknięta ambicjami babcia.
Banalna historia, ale dzięki dobrze zarysowanym rolom pierwszoplanowym – świetnie się to oglądało. Popłakałam się w kinie!
Mam oczywiście swoje zastrzeżenia do słowa “gifted”, przeprowadzano już wiele badań na temat zdolności, uzdolnień i talentu i to działa “troszkę” inaczej, ale gdyby tutaj trafił się ktoś myślący, że geniusze mają piątki w szkołach – odeślę do tabelki na dole tej strony.
Mam słabość do ludzi, którzy myślą w nieszablonowy sposób.
Ostatnie na mojej liście są
– President w płynie -omg, jakie to dobre! Można moczyć bagietkę albo grissini, selera czy co tam kto lubi. Pokochałam w Barcelonie, przywiozłam i poluję w sklepach, bo podobno u nas też bywa dostępny.
Klipsy do butów – coquet. Kokardkę czy serduszko można doczepić z przodu albo z tyłu. Niewyczuwalne, a pozwala zmienić wygląd butów w 5 sekund. Do kupienia tutaj
No i liść. I ja uległam i nabyłam sztuczny. Im dalej człowiek od natury, tym bardziej rosną w siłę trendy na eko. Rekordy popularności biją książki o życiu seksualnym zwierząt a także o sekretach pszczół i drzew. Modne są tapety w ananasy, zeszyty we flamingi i zielone dekoracje. Cóż, mnie też dopadło – nie mam pojęcia po co mi liść monstery, ale mam i ja.

Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
7 sposobów na to, by lepiej się wysypiać
Majtki z kotem, mocna książka i trik by odmienić buty – Ulubieńcy