Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Cudze chwalicie, swego nie znacie – o fajnym miejscu na ładowanie baterii


Każdy z nas czasem potrzebuje resetu i odpoczynku. Ja wyróżniam u siebie dwa jego rodzaje – całkowity reset i odcięcie się od spraw bieżących, albo przeniesienie się  z pracą w jakieś nowe miejsce. Lubię zmieniać raz na jakiś czas otoczenie, bo to pozwala mi utrzymać flow. Tak się składa, że chyba znalazłam miejsce które nadaje się do obu rodzajów ładowania baterii. Ciekawi?


Dwór Droblin to kompleks hotelowo-rekreacyjny usytuowany w województwie lubelskim. Ma bogatą historię sięgającą połowy XVI wieku – ten późnoklasycystyczny Dwór był zarówno siedzibą rodu Wężyków, jak i szkołą. Po jej zamknięciu zaczął podupadać – sami wiecie jak to jest kiedy za coś zabiera się Skarb Państwa ;)). Na szczęście obecnie Dwór jest odrestaurowany i cały kompleks czeka na gości którzy docenią jego urok.
Mnie urzekł sposób w jaki łączy tradycję z nowoczesnością.
Zerknijcie sami:





Co mnie urzekło?
Miejsce wydaje się piękne, nie widzę żadnej tandety, natomiast wspaniale przeplata się tu natura, tradycja i nowoczesność.


Jako osoba chcąca naładować baterie, zachwycona jestem huśtawkami (wiecie, że mam do nich słabość), otoczeniem i zielenią. Właśnie w takim otoczeniu wypoczywam najlepiej. Można korzystać z kajaków, wypożyczyć rower (albo kijki do nordic walkingu czy quada), łowić ryby czy uwaga – wędzić je w wędzarni! Zapach musi być cudowny 🙂 Do tego strzelnica, konie… jest w czym wybierać, a jak się człowiek zmęczy, to zawsze można z książką rzucić się na huśtawkę 🙂

Jako pedagog, doceniam moc atrakcji dla dzieci – oprócz typowych pobytów dla rodzin z dziećmi, w ofercie są też jednodniowe wycieczki szkolne. I to nie takie, że się siedzi na tyłku albo chodzi i umiera z nudy słuchając przewodnika – można zobaczyć, jak wygląda w praktyce praca w stajni, przejechać się wozem drabiniastym po okolicy czy zjeść kiełbaski z prawdziwego ogniska. Słowem – jest moc.
Baterie w tak malowniczym miejscu naładują też zwolennicy klasycznego odpoczynku. Pokoje hotelowe łączą klasykę z nowoczesnym udogodnieniami, całość jest w czterogwiazdkowym standardzie.

Dwór Droblin urzeka mnie tym, jak wspaniale wykorzystuje potencjał malowniczego południowego Podlasia. Mam wrażenie, że chłonie energię z otoczenia, podoba mi się to. Ogromnym plusem jest także elastyczna oferta – można wybrać pobyt samodzielny, romantyczny pobyt we dwoje, czy całorodzinną zabawę. Znajdzie się też miejsce na imprezy integracyjne, a Dwór organizuje także imprezy okolicznościowe, np. Andrzejki czy Sylwestra.



Zachęcam do odwiedzenia strony internetowej:


A może ktoś z Was był już w Droblinie?

Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :  

Follow on Bloglovin
lub polubisz na fejsie 😉
Uściski, Ania

28
Dodaj komentarz

avatar
13 Comment threads
15 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Anne MademoiselleWiktoria ArdillaAniamalujeBerciuchKasia Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Kolejna osoba piszę o tym miejscu. Zapewne zafundowali Wam darmowy pobyt za reklamę…

kubekczekolady
Gość

Nie obraź się Aniu, ale jakiś sztuczny jest ten tekst, nie w Twoim stylu…

Coonfiesame
Gość

Faktycznie świetne miejsce 🙂 Sama chciałabym gdzieś się wyrwać, i po raz kolejny spróbować swoich sił w jeździe konnej 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A co skłania Cię do tak entuzjastycznej reklamy, byłaś tam?

Maxi
Gość

Pierwszy raz "źle" mi się Ciebie czytało. Tak jakbyś to nie Ty napisała tylko ktoś inny. Taki inny flow:) Czegoś brakuje.

Miejsce fajne. Zapiszę sobie w jakimś notatniku i może uda się w przyszłym roku wybrać:)

PS. Dobrą chwilę zajęło mi znalezienie opisu że to tekst sponsorowany:) Strasznie schowany:) Myślę że czytelniej by było albo w tytule albo zaraz na początku tekstu:)

Maxi
Gość

🙂

No może dlatego:)

Będzie lepiej:) Każdy ma prawo czuć się czasem źle nawet jak chciałby żeby cały czas było dobrze:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Do mnie też napisali maila w sprawie reklamy (z tymi samymi zdjęciami), ale odmówiłem. Wg mnie to nie jest fair, że reklamuje się miejsce, o którego walorach poinformował nas zleceniodawca reklamy.
Wielki minus, nie spodziewałem się, że 'poczytniejsi' blogerzy przyjmą tę ofertę.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hajs się musi zgadzać, rozumiem to. Fajnie, że masz odwagę się do tego przyznać.
Nie zgadzam się natomiast ze 'szczerym opisaniem odczuć odnośnie oferty', skoro piszesz na podstawie marketingowego tekstu, nigdy tam nie będąc.

Ale nie oceniam postępowania, bo każdy ma swoje motywy.
Życzę szybkiego powrotu do zdrowia 🙂

Wiktoria Ardilla
Gość

Nie rozumiem jednej rzeczy: jak ktoś ma inne zdanie niż Ty, i nie mówię tu o wyzwiskach, tylko o kulturalnym przedstawieniu poglądów, a dodaje komentarz anonimowy, ZAWSZE zwracasz na to uwagę, że przecież masz dystans do siebie, że nie trzeba się wylogowywać. Jestem w stanie zrozumieć, że trole piszą anonimowo, ale takim nie warto odpisywać, a jak kulturalny anonim zwraca Ci na coś uwagę w stosowny sposób, to chyba nie jest anonimem dlatego, że się Ciebie boi. No chyba, że podpalasz domy ludzi, którzy sie z Tobą nie zgadzają, a ja o tym nie wiem. Naprawdę, przy każdym anonimowym komentarzu,… Czytaj więcej »

Wiktoria Ardilla
Gość

"napisanie miłego komentarza po czym wylogowanie się i napisanie niemiłego jest zwyczajnie słabe" A, jak tak też robią, to zwracam honor. Nie prowadzę bloga, więc takie zachowanie ludzi jest mi obce, nie przyszło mi do głowy, że komuś się chce robić tyle zamieszania z wylogowaniem, żeby komuś 'dołożyć' 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Daj spokój, szafiarki też zamieszczają inspiracje ciuchów których nawet nie dotknęły. Dopóki wpis jest taką inspiracją, to jest ok. Przynajmniej nie reklamuje majonezu jak niektóre blogerki i oznaczyła post. Zwykłe przedstawienie oferty moim zdaniem jest ok, gorzej jak ktoś leci wazeliną albo nie pisze, ze dostał kosmetyk w ramach współpracy.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

mi pasuje, miejsce z wędzarnią zawsze spoko, ale wolę szynki niż ryby 😛
Dla mnie taki post jest w porządku, udostępniasz za darmo czwartki,książkę raz na jakiś czas możesz dać wpis sponsorowany, akurat jeśli chodzi o brak sprzedajności to komu jak komu, ale tobie ufam. Gdybyś nagle poleciła jakąś Hurghadę, to wtedy bym tego nie kupiła za grosz. Zdrówka!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dla mnie też jest ok, gorsza sto razy była ta kampania o słodzikach, jakbym tutaj przeczytała o dobrym aspartamie to już bym nigdy nie wróciła. Nie dlatego, że mam coś do słodzików, ale to by się gryzło z wcześniejszymi tekstami.
Z tego co napisałaś, to do mnie przemawiają quady 🙂

smakpodniebienia
Gość
smakpodniebienia

Można i tak. Ale miasto pobudza i odpręża najbardziej. Choć wiejskie klimaty też są dobre.

bialy krukk
Gość

Juz nie bądźcie tacy zawistni o jakies pewnie pare groszy, które Ania dostała… -.- Wg mnie firma powinna jej zaproponować jakiś fajny weekend w tym dworku, żeby autorka miała własną opinie i własne zdjęcia, a wtedy reklama bylaby bardziej wiarygodna. Wygląda na prawde ciekawie i gdyby nie ten wpis to nie miałabym pojęcia że gdzieś w Polsce jest tak pięknie wyremontowany budynek, który ma już swoją historie. Fajnie że ktoś zainwestował w takie polskie miejsce, a jak będę miała pare zbędnych stówek to sie tam wybiore, cya. Pozdrawiam złośników i życzę miłego dnia. 🙂

bialy krukk
Gość

Wgl jak przeglądałam galerie tego dworku, to wyobrażałam sobie swój ślub w tym miejscu, kareta z końmi i wiecie, wszystko w takim starym stylu połączonym z elementami nowoczesności. Łał! Rozmarzyłam się 😉

TheColourfulSummer
Gość

ah!
buziaki :*

Kasia
Gość

Z fajnych miejsc do ładowania baterii jakie ostatnio mi wpadły: http://www.bryla.pl/bryla/51,85301,14903175.html
Do najtańszych nie należy, ale na jeden dzień można sobie nocleg wykupić przy okazji pobytu w okolicy. 😉

Berciuch
Gość

Ktoś wcielił w życie moje marzenie z dzieciństwa *___*

Anne Mademoiselle
Gość

Miejsce wygląda na fajne. Jeszcze nie miałam okazji zwiedzić tych rejonów Polski. Szkoda tylko, że firma nie pomyślała o trochę innej kampanii reklamowej. Jednak autorska relacja ze zdjęciami danego blogera byłaby bardziej emocjonalna i ciekawsza w odbiorze. Ale to tylko moje zdanie 🙂

Previous
Rozwojowy czwartek : ćwiczenie które sprawi, że momentalnie poczujesz się bardziej szczęśliwy
Cudze chwalicie, swego nie znacie – o fajnym miejscu na ładowanie baterii