Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Ulubione – Noblista, którym gardzili, ferrari wśród kosmetyków i krem który zjadł mi brat

Na rozgrzewkę powracam z czymś lżejszym i przyjemnym – z ulubieńcami. 
To nie jest zbyt regularny cykl na blogu. Jestem marudna i wymagająca, ale też stanowcza i trochę za bardzo szczera (za co nieustannie obrywam :D). Na szczęście trochę tych produktów się zebrało, więc zapraszam do lektury!
Po kolei 😉
Książki – jakiś czas temu facebook wypluł mi informację, że jest rocznica przeczytania przeze mnie książki “Myszy i ludzie” Steinbecka. Do dziś pamiętam, jak poruszyła mnie ta krótka książeczka i jak trudną decyzję musiał podjąć bohater. Steinbeck jest laureatem Literackiej Nagrody Nobla, ma dar pisania prostym językiem o trudnych sprawach. Ogólnie to jest z nim skomplikowana sprawa – w młodości był pracownikiem fizycznym, kontakty z innymi ludźmi w podobnym położeniu ukształtowały jego osobowość i trochę tematykę dzieł. Potrafił jednak pisać o  bardzo skomplikowanych sprawach w niezwykle poruszający sposób.
To, co zachwyciło w jego pisarstwie ludzi, nie znalazło uznania wśród tzw. “elit”, które były rozczarowane jego płytkim postrzeganiem problemów społecznych i ubogim językiem.
Szkoda, że ci wielcy intelektualiści siedzą i myślą, a nie potrafią do prostego człowieka trafić, bo są całkowicie oderwani od problemów codziennego życia.
Pewne rzeczy się nie zmieniają – dzisiaj  “elity” też toną w tromtadracji.
Aż mam ochotę zacytować ukochanego Tuwima z tą jego intelektualną zupą, ale ugryzę się ten jeden raz w język.
Facebook przypomniał, ja przeczytałam po raz drugi. Byłabym zaszczycona, gdyby ktoś z Was poświęcił godzinkę (to tylko 70 stron!) na lekturę (klik)
Dla odmiany – coś lżejszego 🙂 Tak, okładka nie kłamie – sprawdzam czy moje drzwi są dobrze zamknięte za każdym razem i chyba szybko nie przestanę 😀 Ze smutkiem muszę przyznać, że poprzednia pozycja autorki (“Idealna”) mocniej budowała napięcie, ale to wciąż jest świetna, naprawdę świetna pozycja. Akcja rozgrywa się w Krakowie (aż mam ochotę odwiedzić to miasto!) i nie mam pojęcia co więcej o tej książce napisać, by nic nie zdradzić. Zazwyczaj nie lubię tkania fabuły z wielu pozornie niepowiązanych wątków jednocześnie, ale tutaj bardzo gładko splatają się w pewnym momencie. Wróżę autorce dużą karierę 😉
Kombinezon ze zdjęcia służy mi za pidżamę. Super wygodny, aż do momentu gdy masz ochotę zrobić siku. Ale to problem z wszystkimi kobinezonami 😀
Uwielbiam być opalona, ale nie lubię długo leżeć plackiem. Bez książki to już w ogóle sobie nie wyobrażam. Opalanie odbieram mniej więcej tak, jak poznany we Włoszech Kenijczyk, który powiedział “dopóki nie przyjechałem do Europy, nie rozumiałem co to jest to całe opalanie. Myślałem, że ci ludzie po prostu śpią na plaży” 😀
Kosmetyk marki PUPA przyspiesza proces opalania i przedłuża opaleniznę. Cudeńko 😉

 Chciałam napisać “jestem leniwa”, ale zobaczyłam w głowie wzrok mojej mamy, która się wkurza gdy tak mówię. Okej, nie jestem leniwa, ale jestem wygodna i lubię proste rozwiązania. Prawie nigdy nie chce mi się malować, a już tym bardziej w podróży. Dość dawno dostałam od Hebe piękne nowe pędzle, konkretniej:

F01 – pędzel do pudrów
F07 – pędzel do podkładów płynnych
E02 – pędzel do cieni kremowych
E06 – pędzel do „smokey eyes”
Etui
Gąbkę do makijażu 3D (to fioletowe jajeczko ze zdjęcia)

Muszę to jednak napisać – wyjdzie na to, że jestem leniwa, bo od tamtego czasu korzystam wyłącznie z tych pędzli – wrzuciłam je do kosmetyczki gdzieś jadąc i w sumie to nie zmieniłam zestawu od tej pory. Przeżyły bez szwanku kilka prań i nie gubią włosia. Zapewne jajeczko zużyje się najszybciej, ale zdecydowanie zestaw zdaje egzamin! Moim ulubionym okazał się E06, dokupię pewnie sobie jeszcze pędzle do różu. No i ważna rzecz – to są pędzle wolne od cierpień, czyli nikt nie wyczesywał dla nich kozy, łasicy czy innej norki. Jem mięso i tak dalej, ale maziając się czymś takim po twarzy miałabym uczucie jakbym ucięła kotu ogon aby się nim gdzieś posmyrać. Creepy!
Ciemne szminki – tutaj mam na ustach Cherry Nectar z Sephory, widziałam, że kilka odcieni przecenili na 12 zł! (niestety nie ten).
Maska do włosów od Anwen – dostałam wszystkie trzy, wersję do włosów niskoporowatych puściłam dalej w świat (spokojnie, Anwen wie :D) i przyszła pora umieścić ją w ulubieńcach. Uświadomiłam to sobie, gdy nie zabrałam jej na wyjazd i użyłam czegoś bardzo randomowego. maska pięknie pachnie kakao, ale  ja wolę na włosach świeże lub cytrusowe zapachy więc gryzie mi się z każdym szamponem. Zapach sam w sobie jest piękny i mogłabym mieć np. taki balsam do ciała.
Maski Anwen kupicie tutaj http://sklepanwen.pl/

 Ten migadłowy krem z rossmanna to jest niebo. Nie mam nic więcej do dodania 🙂

 Znacie coś takiego jak podstawowy błąd atrybucji? Jednym z takich zachowań jest nieuzasadnione przypisywanie pozytywnych cech komuś lub czemuś ze względu na np. dobre wspomnienia. Uwielbiam kremy Miya (myWonderBalm). Tanie (30 pln bez promocji), wydajne, w tubie, o pięknym zapachu (zużyłam kilka tubek mango, a ja generalnie nie pamiętam nigdy o kremie!). No i otrzymałam miłą niespodziankę – nowość… która jest zupełnym przeciwieństwiem poprzednich kremów.
W słoiczku.
Kosztuje prawie 100 zł
nie pachnie Mango
Ale… ten krem jest genialny. Wróć. To nie krem. To eliksir.
Musicie wiedzieć, że miałam okazję poznać założycielki marki MIYA. Prawdopodobnie tylko dlatego nie zareagowałam przewróceniem oczami na informację o tym, że można eliksir stosować jako krem, serum, olejek, maseczkę do twarzy, preparat na końcówki włosów, rozświetlacz (!)…
Czytając to miałam przed oczami jedną z dwóch założycielek opowiadającą o nowym produkcie, który chce wprowadzić. O kremie, który będzie jak “kulka mocy” – kondensował w sobie wszystko, co najlepsze. 
O mamo, dziewczyny z MIYA naprawdę to zrobiły!
Napakowały samą dobroć do jednego małego słoiczka. Skoncentrowały tam olejek chia, ze słodkich migdałów, kokosowy, ekstrakt z planktonu i jeszcze mnóstwo innych rzeczy, jednocześnie nie pakując tam żadnych zapychaczy – silikonów, PEG-ów, parafiny, olejów  mineralnych…
WOW.
Naprawdę WOW.
Tak bardzo się cieszę, że dostałam go w prezencie, bo pewnie sama nie kupiłabym sobie kremu za 100 zł i straciłabym przez to wiele fajnego. 
myPowerElixir nadaje się do suchej i atopowej skóry. Gdybym musiała ograniczyć się do jednego kosmetyku pielęgnacyjnego, musiałabym nagiąć tę zasadę i wybrać dwa – myPowerElixir i żel aloesowy 😉
Ferrari wśród kosmetyków.
Z tą różnicą, że mnie na nie stać 😀
Chciałam rozpłynąć się nad tym scrubem do ust, ale był w poprzednich ulubieńcach. ups!

 Paznokcie – nigdy nie byłam fanką paznokci. Ba! był czas, że długimi paznokciami gardziłam. Jako nastolatka nazywałam inne laski tipsiarami, paskudnie szufladkując je na bazie czego tak powierzchownego jak wygląd. Jest mi za to bardzo wstyd.
Gdy Pata z patabloguje (widzimy się w piątek, yay!) zrobi mi paznokcie, czuję się zadbana.  Dziękuję Patka!

No i Włochy. Spędziłam cudny tydzień.
Poparzyłam sobie język i usta gorącą pizzą.
Nie żałuję.
Zjadłam pyszne Calzone w nieprzyzwoitej ilości.
Było super. Z całego serca dziękuję za to Ani Kani z bluekangaroo! http://blue-kangaroo.pl/, najlepszego studenckiego bloga ever, pisanego przez studentkę, która wycisnęła studia jak soczystą cytrynkę z wybrzeża Amalfi 😉

Psst! Od jutra wracam z tekstami. Dzięki za cierpliwość, potrzebowałam przerwy, za dużo zmian w życiu w krótkim czasie.
:*





Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Dlaczego chciałam rzucić bloga?
Ulubione – Noblista, którym gardzili, ferrari wśród kosmetyków i krem który zjadł mi brat