100 żetonów, czyli dlaczego nie śledzę dram i nie wiem co zrobił który celebryta

autor Posted on

Zazwyczaj gdy poruszam ten temat, ludzie mylą RAM z czasem. A to bardziej przepustowość. Postaram się to wyjaśnić tak, jakbym tłumaczyła dziecku. Dbanie o własną przepustowość jest dla mnie bardziej fascynujące niż zarządzanie czasem czy pieniędzmi. Od uzyskania diagnozy, moje życie kręci się właśnie wokół zwalniania tej przestrzeni, którą zajmują w mojej głowie różne sprawy. Jestem bowiem świadoma, że jest ona ograniczona. To jak słoik, do którego mieści się dokładnie litr kompotu ani mililitra więcej. Może pojemność będzie brzmieć tu lepiej?

To co piszę nie jest oczywiście niczym odkrywczym, ale zauważyłam, że ludzie są zafiksowani na zarządzaniu sobą w czasie, a kompletnie ignorują zarządzanie swoim RAM-em.

Wyobraź sobie, że każdego dnia masz do wydania 100 żetonów (100% twojej pojemności) Nie wydasz, to przepadają. Ładujesz je między innymi śpiąc, ale nigdy nie będzie ich więcej niż 100. Za to jak się słabo wyśpisz, będziesz ich mieć np. 80, albo wszystko stanie się trochę droższe.

W jakim sensie? Każda jedna rzecz którą robisz, kosztuje cię żetony. Są sprawy ułamkowe, to czynności nawykowe, rutynowe, automatyczne, jak mycie zębów czy siusiu. Chociaż i tu nie jest tak łatwo, bo jeśli masz zaniedbane mięśnie dna miednicy i potrzebujesz do toalety często, to kosztuje cię to codziennie kilka żetonów uwagi, np. na znalezienie kibelka podczas zwiedzania Rzymu czy uwagi na doniesienie tego gdy jesteś na kajakach. Wybranie się do fizjoterapeuty uro-gin też oczywiście kosztuje i to nie tylko czas i pieniądze, ale też żetony twojej uwagi. Twoje myśli zajmuje szukanie właściwego specjalisty, dojazd, może stres związany z wizytą. Ale zainwestowane żetony zwrócą się w postaci braku konieczności ich wydawania potem, bo to ty będziesz mieć władzę nad swoim pęcherzem, a nie on nad tobą.

Twój RAM zżera wybieranie dekoracji do mieszkania, oglądanie nowych sukienek w sieci, śledzenie influencerów (tak, mnie też!), dram w internecie, portali plotkarskich. Podejmowanie decyzji o tym, co dzisiaj założysz, co zjesz, jak się uczeszesz i myśleniem o obowiązkach zawodowych.

Gdy wracasz codziennie do domu tą samą trasą, to często robisz to niemal na autopilocie i nie wykorzystujesz żetonów. Ale już zajmująca tyle samo czasu (i zżerająca tyle samo paliwa, a więc też kasy) droga już te żetony pochłania. Bo przyglądasz się jej uważnie, zwracasz uwagę na różne rzeczy.

w 2019 przydarzył mi się kryzys. Nie wiedziałam co jest grane. Żyłam oszczędnie, ale miałam i poduszkę finansową i normalne oszczędności. Starczało mi i na podróże, i na rzęsy i na awokado. Nie nazwałabym siebie oczywiście bogatą, ale miałam komfort finansowy, który (jak mi się kiedyś wydawało) do tej pory był jedynym, czego brakowało mi do rozwiązania wszystkich moich problemów. Może poza zdrowiem😉. Miałam też czas. Mimo, że jednocześnie pracowałam jako copywriterka na freelance i ciągnęłam bloga, to nawet jeśli czasami przesiadywałam przed komputerem do nocy, to był to mój własny wybór. W inne dni mogłam dzięki temu podróżować. Był czas na to, by połazić po Hali Mirowskiej i wybierać najładniejsze pomidory, chodzić po lumpach i leżeć z książką w wannie. Tylko co z tego, jak żadnej nie byłam w stanie przeczytać. Czytałam dwie strony i orientowałam się, że nie mam pojęcia co w ogóle przeczytałam. Poszłam wtedy na terapię i przepracowałam to, co wymagało pracy. Dzisiaj wiem, że nie byłam w 100% zadowolona z efektów terapii, bo to był ból na który panadol nie pomoże i mój stan wynikał z zupełnie innych powodów, ale wtedy tego nie wiedziałam, terapeuta powiedział, że my job here is done i ostatecznie nawet byłam w jakimś tam stopniu usatysfakcjonowana. Ścięłam włosy, zafundowałam sobie brwi permanentne i zaczęłam z myślą „Nowa ja!”

W środy, czyli dzień spotkań z terapeutą często leżałam po nich na lewym boczku i odwoływałam wszystkie spotkania, rezygnowałam z pójścia do kina i tak dalej. Miałam czas, ale w te dni nie byłam w stanie poświęcić nikomu uwagi, bo wydawałam cały RAM. Ale wydawałam, by nie tracić potem przez kolejne lata kilku żetonów dziennie na żale, pretensje, nieprzepracowany shit, który by się za mną ciągnął.

Jakoś też w tamtym czasie, szukając prawdziwego źródła swoich problemów zaczęłam dużo czytać właśnie o tej przestrzeni w głowie i natknęłam się na kilka ciekawych badań na temat niedostatku. Bieda sprawia, że wydajemy bardzo wiele żetonów uwagi na rzeczy, na które inni nie muszą ich wydawać (albo wydawać aż tyle) i nie starcza im na dokształcanie się, podniesienie kwalifikacji itp. Nawet, jeśli całymi dniami „siedzą w domu” i teoretycznie mają na to czas. Ten post znajdziesz niżej:

Momenty, gdy miałam czas i pieniądze, a nie miałam przestrzeni w głowie zdarzały się oczywiście też później. Mój wielki kryzys z jesieni 2020 czy potem czas dochodzenia do siebie po 👨🏻‍⚕️🔪, kiedy to planowałam czytać mnóstwo książek i nadrabiać filmowe zaległości, a nie mogłam się na niczym skupić.

Uważam, że uwaga to jedna z najcenniejszych walut jakimi dysponujemy

Stąd dla uproszczenia mówię o tych żetonach. No i ja… w pewnym sensie żyję z waszej uwagi. Tu nie ma znaczenia, czy ktoś mnie lubi czy nie. Sam fakt, że mnie śledzi przekłada się na rozmaite decyzje, także zakupowe. To nie musi być mój e-book, wystarczy, że spodoba się mu sukienka, którą miałam na sobie. Nawet może celowo ominąć mojego linka i kupić normalnie, ale firma przeanalizuje ścieżkę zakupową i wróci do mnie z kolejną współpracą. Twórcy czasami celowo nakręcają dramy i podsycają je w nieskończoność, bo to jakie komentarze pojawiają się pod postem jest bez większego znaczenia, liczy się uwaga, którą można zmonetyzować. W pewnym sensie wymieniacie swoje żetony na pieniądze, które trafiają do ich kieszeni. Oto sekret, dla którego wielu twórców pozwala na wielowątkowe kłótnie w komentarzach i wrzuca polaryzujące posty (inne sekrety są w moich e-bookach o budowaniu społeczności i zarabianiu na instagramie 😜)

Jakiś czas temu zaczęłam rezygnować z wielu rzeczy przynoszących mi pieniądze, jeśli tylko zjadają za dużo RAM-u. Na co mi czas wolny, w którym nie mam przestrzeni na czytanie książek a jedyny film jaki jestem w stanie skonsumować to jakiś mózgotrzep? Na co mi wolny czas, gdy nie jestem w stanie skupić się na tym, co mówi do mnie bliska osoba (czy ty mnie w ogóle słuchasz? tak tak…). Uważniej wydaję swoje żetony. Mam od dawna wyłączone szybkie odpowiedzi na stories, chociaż interakcje przekładają się na szybsze wzrosty. Live na moim profilu? Może przy okazji premiery kolejnego e-booka, ale chociaż sprawiało mi to radochę i przekładało się na fajne wyniki, to zbyt mocno mnie drenowało i potem nie miałam już za wiele wolnej tej przestrzeni w głowie. Ogrom RAM-u zwalnia mi pomoc menadżera i asystentki. Nie każdy sobie może na to pozwolić, ale już na powiadomienia i kalendarz jak najbardziej. Na biurku zawsze leży bloczek na którym zapisuję najmniej istotne zadania, bo pamiętanie o nich też zjada żetony. Bloczek z którego korzystam literalnie nazywa się „Lista zadań pierdołowatych” (jest od PSC), ale równie dobrze wcześniej sprawdzały się losowe karteluszki, tyły zużytych kopert czy rachunków.

Nie chcę demonizować social mediów, bo to tylko narzędzie. Śledząc odpowiednich twórców możemy oszczędzić RAM, który normalnie kosztuje szukanie odpowiedniego dentysty, zebranie na własną rękę wiedzy o tym jak wydobyć skręt włosów czy upiec bezę tak, by zawsze wyszła. Znaleźć polecany i niedrogi nocleg na Bali. Właśnie takich twórców polecam wam śledzić. Tych, dzięki którym wasz bilans żetonów wciąż dobrze wypada.

Ostatnio ktoś mnie zapytał, czemu w jednym dniu udostępniłam stories dwóch dziewczyn, które mają między sobą dramę. Ja po prostu nie wiedziałam, że ją mają, bo dram nie śledzę. Nawet te sporadyczne hejterskie wiadomości kasuję po pierwszej linijce i nie doczytuję dalej. Co więcej! Komentarze na blogu moderuje asystentka, więc widzę je po fakcie, odfiltrowane ze spamu ;-).

RAM można oszczędzić także idąc do fryzjera, który zetnie włosy tak, by nie trzeba było ich długo układać. Decydując się na szafę kapsułową (to nie dla mnie), albo mając kilka sprawdzonych setów ubrań (to już bardziej ja). Korzystając z gotowych jadłospisów albo mając sprawdzone przepisy i stałą listę składników, które zawsze czekają w lodówce. RAM można oszczędzić wybierając się na manicure do salonu (śmiem twierdzić, że czasami z dojazdem zajmuje to więcej czasu niż hybrydy w domu) albo rezygnując z niego wcale. Lub trzymając się zawsze jednego klasycznego koloru. RAM oszczędzi nam analiza kolorystyczna i wybieranie ubrań tylko z przypisanej nam palety oraz subskrypcja tamponów, by nie musieć o nich pamiętać.

Na tej samej zasadzie nie wybrałabym lepiej płatnej pracy, gdyby wymagała ode mnie bycie stale pod telefonem, nawet po godzinach.

Niestety świat nie jest sprawiedliwy. Dla przykładu, osoby z OCD mogą wydawać żetony na rzeczy, które nie są warte niczyjej uwagi. Moje zżera hałas pralki albo trąbka na proteście, a czasem samo czucie skarpetki na stopie. Dużo żetonów schodzi ludziom na stres związany z zadłużeniem, a wiele rzeczy staje się dla nas droższych, gdy mało śpimy albo pijemy alkohol, bo nagle ta sama rzecz wymaga więcej uwagi.

Za to nabywanie nowych umiejętności kosztuje tylko na czas nauki, potem pozwala te żetony oszczędzać ;).

Ja chciałabym tylko zostawić cię z myślą na temat tego, czy to czemu poświęcasz uwagę jest tego warte i czy wydajesz swoje żetony mądrze ;). Warto sobie zadać je za każdym razem, gdy wchodzisz na portal plotkarski albo marnujesz swój RAM na śledzenie romansów koleżanki z liceum.

Uściski, Ania

Podziel się

Subscribe
Powiadom o
guest
19 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Zielona karuzela
Zielona karuzela
4 miesięcy temu

Matko, nie wiem jak to robisz ale nikogo teksty lub stories nie wbijają mi takiego „kija w mrowisko” w mojej głowie, jak Twoje. Wiem ze temat tych „żetonów” to będzie u mnie rozkmina na najbliższe dni

Burgundowy Kangur
4 miesięcy temu

To prawda, że przestrzeń w głowie jest nam potrzebna i bez niej zaczynamy pogrążać się w chaosie, jakiejś depresji czy innych problemach mentalnych. Cieszę się, że w poście podkreśliłaś to, że niestety zajmowanie się przestrzenią w swojej głowie czasami nie nadaje się dla ludzi biednych, bo wtedy potrzeby z niższego szczebelka drabiny są jeszcze nie rozwiązane, więc ci ludzie nie mają tego luksusu, by zająć się problemami wyższego rzędu. Nie do końca przekonuje mnie, że działanie na autopilocie (gotowe przepisy, gotowe zestawy ciuchów) to rozwiązanie dla wszystkich- a co z kreatywnymi duszami? Dla mnie takie rozwiązanie byłoby świetne, ale chętnie… Czytaj więcej »

Burgundowy Kangur
3 miesięcy temu
Reply to  Aniamaluje

Hym, ciekawe. Ja właśnie nie jestem w ogóle kreatywna (albo przynajmniej tak o sobie myślę) – miałam na myśli moją kreatywną mamę, znudzoną wszelkimi powtarzalnymi czynnościami ☺ Dlatego ciężko mi się do tego odnieść- we wszystkim wolę zaplanowane rutynowe zestawy/ plany itp.

Ola
Ola
3 miesięcy temu
Reply to  Aniamaluje

Ja tak mam 🙂
Żeby się wyżyć kreatywnie w jakiejś dziedzinie potrzebuję poświęcić swoje zasoby, więc oszczędzam je w innych sprawach
Można być kreatywnym w różnych dziedzinach, ale nie wydaje mi się by można się było skupić na wszystkich na raz

Hana
Hana
3 miesięcy temu

Aniu, bardzo ważny tekst. Od ponad roku prowadzę firmę. Lubię to, zwłaszcza że pracuje zdalnie, mam fajnie ułożone życie, ale zauważyłam jedną rzecz. Przychodzi 17, myślę sobie że odpocznę, i nic nie mogę zrobić. Zaczynam książki i rzucam po kilku stronach. Tak samo seriale i filmy. Nic mnie nie wciąga. Czasem na siłę jadę do miasta na jogę bo jak już pojadę to poćwiczę, w domu mnie dopada zniechęcenie. Szczerze to zamiast odpoczywać czekam na godzinę 21, żeby już moc iść się zbierać do spania i witam to z ulgą… W weekendy pracuje i sprawia mi to przyjemność. Gdybym tego… Czytaj więcej »

Bartłomiej
3 miesięcy temu

Metafora z RAMem, chyba całkiem trafna. Ja stosuję to od dawna, bo po prostu człowiek nie da rady wszystkiego ogarnąć. Trzeba mieć priorytety. Czas to współczesna waluta. Po prostu w pewnym momencie, gdy się tego nie kontroluje, dochodzi się do skraju, gdy robi się „tylko” absolutne minimum, by życie się nie zawaliło. Trzeba z czegoś rezygnować. Życie to sztuka wyboru. Jedyny minus takiego wybierania, to fakt, że nie oglądam praktycznie nowych seriali i filmów (wybrałem inne zajęcia w wolnym czasie) i raczej rzadko gdzieś wychodzę ze znajomymi. Ale głowa spokojniejsza.

Magdalena
3 miesięcy temu

To bardzo mądry post. Nie śledzę dram w necie ani w życiu realnym, ale czasami ludzie sami do mnie piszą i zarzucają mnie swoimi problemami. Zerwałam znajomość z koleżanką, która głównie żerowała na mojej pomocy i jest mi z tym super. Jednak prowadzę instagrama, ludzie z jakiegoś powodu myślą, że ekstra byłoby się mi wyżalić, pomimo tego, że kilka razy zwróciłam uwagę. Muszę znaleźć na to sposób.

Zuzia
3 miesięcy temu

Bardzo mnie to uderzyło jak zaczęłam się leczyć psychiatrycznie i nagle mam ochotę i siłę wykorzystywać wolny czas na jakieś ciekawe rzeczy, np. książki, filmy, wyjścia, a nie tylko leżeć i scrollowac telefon, jak wcześniej, gdy większość moich żetonów pochłaniały lęki.

Justyna
Justyna
3 miesięcy temu

Chyba jeden z najważniejszych Twoich tekstów takich „codziennych”. Nawet kiedy człowiek o tym wie, trzeba sobie to weryfikować raz na jakiś czas. Dziękuję!

Partyzantka
3 miesięcy temu

Bardzo ciekawy punkt widzenia. 🙂 Od teraz będę zwracać na to większą uwagę.

Żaba
3 miesięcy temu

Gdzieś spotkałam się z pojęciem emotional capacity i mimo że wiem że chodzi w nim głównie właśnie o emocje (że czasem po prostu nie mamy siły konstruktywnie i aktywnie wesprzeć przyjaciół i najlepsze na co nas stać to wysłuchanie przy winku) ale wydaje mi się że też pasuje do takich codziennych sytuacji. Takich „niby nic nie zrobiłam, nie jestem zmęczona ale dziś jest dzień na bezproduktywny odpoczynek szarej komórki, nie na jej aktywność”. Myślę że czasami trzeba się z tym pogodzić, odpuścić i obejrzeć tego mózgotrzepa a na aktywność przyjdzie czas 😉 Przy okazji – szukałam ostatnio informacji o wpływie… Czytaj więcej »

Ola
Ola
3 miesięcy temu

Zastanawia mnie stwierdzenie, że nabywanie nowych umiejętności kosztuje nas tylko czas nauki
Odnoszę wrażenie, że właśnie robienie czegoś po raz pierwszy zużywa największe ilości mentalnego RAMu
I teraz jestem ciekawa, czy to tylko ja mam tendencje do myślenia za dużo szczególnie, jeśli mierze się z czymś nowym?

Katarzyna
Katarzyna
3 miesięcy temu

Cześć,
Chciałam Ci podziękować. Dałaś mi do myślenia wieloma tekstami, poukładałam w głowie masę rzeczy i właśnie zmieniam swoje życie – zaczynam myśleć o diagnozie autyzmu u siebie oraz zmieniam pracę nie dość, że na lepiej płatną (ponad dwa razy lepiej!) to jeszcze idealną dla osób ze spectrum. Dziękuję:)
Pozdrawiam
Kasia

Justa
Justa
3 miesięcy temu

W punkt Aniu 🙂 dałaś mi trochę do myślenia. Zdecydowanie przydałoby mi się przefiltrowanie tego, co zabiera codziennie bezsensownie moje żetony. Trzeba będzie nad tym przysiąść. Dzięki za kopniaka motywującego 🙂

19
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x