Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Zmień swoje życie w 52 tygodnie – rozwojownik, zadanie trzecie


Witajcie w trzecim zadaniu rozwojownika. Nie bez przyczyny, publikuję je właśnie dzisiaj. Minęły dwa tygodnie nowego roku. Być może ekscytacja związana z nowym początkiem już gdzieś zniknęła… Miałeś codziennie jeść zdrowe śniadanie, ale zaspałeś, na bieganie było za zimno a waga ani drgnęła.

Mam nadzieję, że mnie posłuchałeś i dałeś sobie czas na postanowienia. Po pierwszej euforii (przebiegnę maraton, zrzucę 20 kg, stanę się piękna, zdrowa i bogata) nadeszła rzeczywistość. Jeśli wykonujesz sumiennie zadanie drugie, na pewno nie jest ona taka szara :). Jeśli bierzesz udział w zabawie, a odpuściłeś sobie dwójkę – zamknij tę stronę już teraz, nie ma sensu się oszukiwać 😉


Na czym polega zadanie tego tygodnia?
Właśnie nadszedł czas na zapisanie celów, jakie sobie stawiasz. Na początek weź na warsztat jeden.

Po lewej widzisz arkusz (aby go pobrać, kliknij na zdjęcie prawym przyciskiem ->otwórz w nowej karcie ->zapisz jako).

Zapisz swój cel dużymi literami w wykropkowanym miejscu.

Zanim to zrobisz, odpowiedz sobie szczerze na pytanie : czy to mój cel? Być może wcale nie chcesz biegać, ale czujesz, że wypada. Takich sytuacji jest wiele i czasami przebywając wśród ludzi, kopiujemy ich zachowania. Skup się na swoich potrzebach i swoich celach, nie na tym, czego oczekują od Ciebie inni. 

Jeśli jesteś już pewny swojego celu i go czujesz, przejdź do pola “korzyści”. 

Poświęć chwilę na to, aby wyobrazić sobie, jak osiągasz swój cel.  Co czujesz? Jak Ci z ty uczuciem? 
Zapisz wszystkie korzyści, jakie przychodzą Ci do głowy. Zastanów się, jak realizacja celu wpłynie na Ciebie, na Twoje samopoczucie, relacje z innymi, zdrowie, sytuację finansową – wypisz wszystko.  W ten sposób wzmocnisz swoją motywację i utwierdzisz się w przekonaniu, że warto.

Kolejny krok jest już mniej optymistyczny. Potrzebujesz chwili czasu, aby zastanowić się nad tym, jak zazwyczaj postępujesz. W końcu dobrze siebie znasz 😉 Zastanów się, jakie przeszkody mogą stanąć Ci na drodze. Może lenistwo? Brak systematyczności? Wypisz je, ale nie szukaj ich siłę. Pięć to maksymalna ilość.

Krok trzeci jest najtrudniejszy. Spójrz uważnie na większe i bardziej zapełnione pole z korzyściami. Jeśli jest ich mniej niż przeszkód – cofnij się i spróbuj to zmienić 😉 Następnie rzuć okiem na potencjalne przeszkody i rusz głową – wypisz sposoby na to, jak te przeszkody pokonać. Opracuj solidny program profilaktyczny, obalając swoje wymówki teraz, kiedy jeszcze się nie urodziły.

Gotowe!

Teraz nie możesz mieć głupich wymówek. Jeśli naprawdę zależy Ci na celu – nie mają już żadnego znaczenia, w końcu…każdą obaliłeś ;).
Przez cały rok możesz postępować tak z innymi celami, jakie przyjdą Ci do głowy. Ich hurtowe zapisywanie nie zawsze jest dobrym pomysłem. 

Cały czas wykonuj kluczowe zadanie z tygodnia drugiego. 

Plik .pdf z dziejszym zadaniem jest tutaj 

Pierwsze zadanie 

A jeśli masz problem ze znalezieniem celu, spróbuj wykonać zadanie “Jak znaleźć swoją pasję” 

Powodzenia! 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Uściski, Ania

61
Dodaj komentarz

avatar
27 Comment threads
34 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeAnonimowyEmilia BaczyńskaMonicavAntoś czy Anielka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Sovillian
Gość

Zapisuję, włączam drukarkę i biorę się za robotę. Pierwszy raz biorę się na poważnie za te rozwojowe ćwiczenia i póki co jestem wytrwała 😉

Martyna blog vendiee
Gość

Świetne te "rozwojowniki", wkładasz w to mnóstwo pracy i zaangażowania. 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jejku, Aniu, po prostu uwielbiam Cię! Zawsze 'próbowałam' wykonywać Twoje zadania, ale tym razem wzięłam się za to na serio i nie ma przeproś! Sumiennie wykonuję każde zadanie i już powoli zaczynam widzieć niesamowite efekty wdzięczności i o dziwo, nawet udało mi się znaleźć te 13 powodów do dumy z pierwszego zadania, wow, to naprawdę coś w moim leniwym przypadku! Teraz widzę, że będzie trochę trudniej, bo zauważyłam, że moje cele nie są do końca jasne i sprecyzowane, będę musiała się trochę pogłowić, ale wiem, że to się uda i na pewno będzie warto 🙂 A dzisiaj wypisując za co… Czytaj więcej »

Niedopowiedziane
Gość

Przyznam,że nie zrobiłam długiego zadania,ale za to się wezmę 🙂

sweetie
Gość

A ja jeszcze podziękuję za to drugie zadanie – motyw w sumie znany, ale naprawdę trudno znaleźć nawet 3 pozytywne aspekty jeżeli dzień był fatalny. Ale przedstawiłaś to w taki sposób, że jestem teraz wdzięczna za tyyle rzeczy i moje podejście też się w pewnym stopniu zmieniło, więc dzięki! Z pierwszym sobie rady nie dałam, ale może jeszcze.. zobaczymy 🙂

Karolina
Gość

Niesamowite jak to zadanie zmieniło mój dzisiejszy nastrój. Byłam w strasznym dołku, ale fejsbuk przypomniał o twoim rozwojniku, wzięłam się do roboty i od razu buzia mi sie cieszy 😉 Dzięki, Aniu 😉

Carrie
Gość

Zeszyt wdzięczności, łatwa, motywująca i przyjemna sprawa(i to bardzo!), kolejne zadanie mnie bardzo zaciekawiło i zmusza do głębokiego zastanowienia nad samym sobą, swoim życiem.. Aniu, kawał dobrej roboty za każdym razem, za tę psychologię w praktyce! 🙂

Paula eM
Gość

Na początku pomyślałam, że to strasznie trudne ćwiczenie, zakrawające na nieosiągalność. Ale usiadłam, zastanowiłam się i wypełniłam luki. Plan jest, tylko Aniu powiedz jak go wcielić w życie. Ja mam bardzo duże problemy z kontaktami interpersonalnymi, jak się spotykam z kimś pierwszy raz, nieważne jaka to okoliczność mam takie nerwy straszne, nie panuję totalnie nad tym, boję się odezwać, analizuję każde wypowiedziane słowo, zawsze się plątam ogólnie jest mi trudno, dziwne to zwłaszcza, że wśród znajomych osób jestem przebojowa, rozgadana i wszędzie mnie pełno. Nie znasz może jakichś ćwiczeń, które mogłyby mi realnie pomóc? Obawiam się, że to iż napisałam… Czytaj więcej »

Paula eM
Gość

Dziękuję Aniu, dajesz mi motywacje zebym ciagle walczyła z moimi słabościami .

Ża N
Gość

Wykonane:)

carmen instars
Gość

Zadanie drugie bardzo trudne, jeśli przychodze do domu i padam ze zmęczenia prawie od razu 🙁 Ale kiedy mogę-udaje mi się.
a to jest świetne! Nigdy bym nie pomyślała, żeby wypisać sobie korzyści i przeszkody. Btw chodzi o jeden cel, czy kilka? Kartka na jeden cel i kolejne na inne?
Wpadlas na genialny pomysł, dziękuję :))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A może jakiś post o zwalczaniu nałogów?? Mam problem z jednym i zwykłe wypisanie korzyści z nie robienia tego, po prostu nie działa, bo nałóg jest u mnie jak odruch (jak nawyk) i na ten moment po prostu zapominam o wszystkich złych stronach tego zachowania… A jednak bardzo chciałabym to zwalczyć. Usunąć potrzebę robienia tego i po prostu się odzwyczaić.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Naprawdę się cieszę, że znalazłam w internecie ten blog i stale go obserwuję 🙂 Te czwartkowe zadania naprawdę potrafią pomóc. Przy zadaniu pierwszym byłam niemalże pewna, że nie znajdę 13 powodów do dumy. Okazało się, że znalazłam, co więcej starczy, że o nich pomyślę i jestem o wiele szczęśliwsza. :)) Twoje zadania naprawdę pomagają i jestem Ci za nie niezwykle wdzięczna. 🙂

Emilia Baczyńska
Gość

Najtrudniejszy pierwszy krok – określenie celu 🙂 Może w końcu usiądę i się zastanowię, co chcę robić w życiu, tak na serio 😛
Przy tym zadaniu poprzednie to pestka, nie miałam problemu z drugim nawet wczoraj, jak wracałam z szycia łapy w środku nocy ^^
pozdrawiam i dziękuję za rozwojownik

Emilia Baczyńska
Gość

Nie boli 🙂 bolało tylko na początku, zaczyna za to swędzieć, czyli się goi 😀 Jest ok

pidzamowa
Gość

ojej, zapomniałam o dwójce! 🙁

hard-big-hand
Gość

super to nowe zadanie, a jeśli chodzi o poprzednie to mam wpisane 22 powody do wdzieczności 🙂

Kasia Gdańsk
Gość

Kurde ja chciałabym ale teraz sesja, nie ma do tego głowy..;<

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ciekawie brzmi to zadanie, jednak znając życie, nawet jak obalę 5 wymówek, to w ciągu maxymalnie 24 godzin wymyślę sobie 50 kolejnych, ważniejszych, których nie uwzględniłam z jakiegoś powodu w pierwszym rzucie 😛 O jeżu, albo tak źle ze mną albo mój własny umysł jest trollem.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu 🙂 u mnie z systematycznoscia zawsze bylo ciezko…ale postanowilam ze w weekend nadrobie poprzednie trzy czwartki i zaczne ten trzeci….zapisalam sie tez do akcji na fb 🙂 Dopiero "wczytuje "sie powoli w Twojego bloga w w szczegolnosci czytam o sprawach zdrowotnych..o pozbyciu sie metali ciezkich z organizmu…i ogolnie poprawy odpornosci 🙂 od tygodnia piję czytsek, wcinam listki kolendry…i chlorelle…. Wiem takze ze poztywne myslenie to bardzo potezna bron i droga do zdrowia…a w zwiazku z tym ze ten rok moze przyniesc spore zmiany w zyciu moim i mojej rodziny, chcialbym byc i w dobrym zdrowiu fizycznym i psychicznym…. i… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Uwielbiam wszystkie ćwiczenia rozwojowe, ale tym razem mam problem. Ja nie wiem, co jest moim celem. Jestem młodą osobą, ale ostatnio zawsze kiedy kładę się spać mam wrażenie, że życie przelatuje mi między palcami, że miniony dzień nie był spełniony. I bardzo chciałabym to zmienić. Dlatego zastanawiam się, co mogłabym z tym zrobić, ale jedyne, co jest dla mnie jasne to to, że jestem teraz w miejscu swojego życia, w którym nie chcę być. Moje studia, to co robię, robię tylko dlatego, że nie wiem, co innego mogłabym robić. Ale nie satysfakcjonuje mnie to. To znaczy mogę robić to co… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Tak. Kilka razy. Ale nie pod rząd. Trafiłam na niego kiedyś i regularnie go robię, żeby zobaczyć, czy coś się zmieniło. I nic. Chodzi o to, że jest masa rzeczy, które lubię robić. Tylko że one mnie nie porywają. Mgalbym robic te rzeczy zamiast studiowania, ale to by niczego nie zmieniło. Mam wrażenie, że otarłam się już w życiu o to, co chciałabym robić, ale nigdy nie trafiłam na to tak całkowicie. Dlatego teraz do czegoś tęsknie, chciałabym coś robić, ale nie wiem co, bo nie zrobiłam tego jeszcze nigdy. Tak w pełni. Próbuję co jakiś czas różnych rzeczy licząc,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

To znowu ja 😉 jak już zaczęłam tym myśleć, to doszłam do wniosku, że może ja wiem, czego chcę, ale nie zdaję sobie z tego sprawy. Może jakaś wewnętrzna niepewność i strach rosnący od zawsze i cały czas sprawiły, że wyparłam całkowicie myśl, że mogłabym TO robić. Może to, że nie wiem, też jest moją wymówką? Bo się boję, a nie chcę przyznać, że się boję, więc udaję, że nie wiem? Muszę o tym pomyśleć.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dzięki za to zadanie, mam nadzieję, że wreszcie uda mi się zmobilizować do pisania magisterki 🙂 A jeśli chodzi o poprzednie, to potwierdzam, praktykowanie wdzięczności jest bardzo skuteczne i pomaga przetrwać trudniejsze chwile. Pierwszy raz zabrałam się za to wiosną, ale po 48 dniach nadszedł kataklizm, ponownie zaczęłam w listopadzie, dziś jest mój 74. dzień i choć czasem wydaje się, że dzień był beznadziejny, to zawsze udaje się wypisać te 3 powody do wdzięczności 🙂 A ile radości daje przeglądanie tego notesu i wracanie do pozytywnych momentów!

Szczypta Magii
Gość

Świetne zadanie 🙂 Przechodzę do kolejnego 😀 Coprawda zdarza mi się zapomnieć spisac pozytywy w kazdym dniu ale staram się o nich mysleć przed snem jesli nie mam mozliwości juz ich zapisania 🙂 Lepsze to a rano nadrabiam notatki i spisuje to, o czym myslałam wieczorem. 🙂

Świnka
Gość

oj! od zawsze wiedziałam, że potrafisz zmotywować ale dziś przeszłaś samą siebie! Tak trzymać! 🙂

chocolate_lady
Gość

Zrobione! Dzięki za to świetne ćwiczenie, dzięki niemu zauważyłam, że rozwiązanie moich problemów z nie realizowaniem celów jest takie proste! Jedną z moich przeszkód jest to, że wolę sobie włączyć serial, niż szkolić języki i teraz widzę jakie to oczywiste – wystarczy oglądać seriale w wersji bez lektora 🙂

Antoś czy Anielka
Gość

Dziękuję za to zadanie! Na pewno je wykonam – mam kilka nierealistycznych celów w tym roku. I wcale nie jestem przekonana, że to są "moje" cele…

Formularz opracowany genialnie! Korzyści nad przeszkodami – to jest coś dla takich pesymistów jak ja 😉

Monicav
Gość

Mam jedno postanowienie ktore powinnam przeanalizować z pomocą Twojego rozwojwnika i na pewno to zrobię:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ja olałam 2 zadanie mimo wszystko :P, ale mam słoik szczęścia 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dziękuję Ci Aniu za ten rozwojownik. Założyłam malutki zeszyt z zadaniami z tej serii. Dostałam od przyjaciółki właśnie notes na którego okładce widnieje duży napis "Keep calm and love yourself" – w sam raz do rozwoju 😉 dzięki zadaniu numer trzy ruszyłam sprawę, która nurtowała mnie od września, a której "finał" nastąpi wraz z początkiem lata. To jeden z tych problemów, co nie dają spać po nocach i zaburzają strefę komfortu, ale sama myśl o przystąpieniu do walki wywołuje dreszcze i strach przed porażką. To mój cel na ten rok. To nad tym chcę pracować. Gdyby nie rozwojownik to nadal… Czytaj więcej »

Previous
Czy książki są drogie? Co warto przeczytać i jak czytać tanio.
Zmień swoje życie w 52 tygodnie – rozwojownik, zadanie trzecie