Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

Jak możesz być zadbana, będąc niezbadana?! Rzuciłam dzisiaj w żywej dyskusji z @kasia_coztymseksem. Kasia oczywiście jest mądra i się bada ale powiedziała, że mam to zapisać🙃
Rozmawiałyśmy o wielu rzeczach, np. o tym, że żyjemy w dziwnym kraju, w którym seks można uprawiać (nie lubię tego słowa, to nie pole) od 15-tego roku życia, a do ginekologa można iść od 18-ego. I tak sobie rozmawiamy o tym, co ja uważam, że Kasia fajnego robi dla kobiet ucząc je o tym, że seks może być fajny i przyjemny (a nie dla każdego niestety jest😥), i co Kasia uważa, że ja robię fajnego ucząc kobiety, że powinny mieć własne pieniądze a w relacje z innymi wchodzić bo chcą, a nie z ekonomicznej konieczności🙅🏻‍♀️💸
Gdzieś tam zawędrowałyśmy w odmęty relatywnie drogiego, szczególnie dla młodych ludzi dostępu do specjalistów.
I z jednej strony tak, totalnie się zgadzam. 15 minut wizyty bez żadnych badań to 150 zł (ja tyle płacę) a jak robisz przy okazji badania to kwota się zwiększa. To rzeczywiście może to boleć. Sama byłam w miejscu, w którym oglądałam każdą złotówkę 5x
✅ALE! Priorytety, dziewczyno, priorytety! Nigdy nie miałam problemu by określić, że są rzeczy ważne i ważniejsze.
Nie wiem i nie rozumiem, jak można co 3 tygodnie chodzić na rzęsy i hybrydy, a  3 lata nie być u ginekologa. Na tej samej zasadzie nie rozumiałam Gruzinów z nowymi telefonami, ale bez zębów🤯
Na studiach miałam stary model telefonu a mój pierwszy tablet, dzięki któremu mniej kserowałam i moglam czytać książki na legimi, nagrzewał się tak mocno, że musiałam go wkładać do lodówki by odpoczął. 
Ale zawsze mam zrobione badania i nie unikam lekarzy, bo to ważne❗️
Nie mówię zresztą tylko o finansach. Łatwiej jest „zadbać o siebie” idąc na te hybrydy niż pobiegać, prawda?
Don’t get me wrong, sama lubię mieć pomalowane paznokcie, lubię, a nawet uwielbiam Julię z @mayeye_warsaw , do której chodzę na rzęsy i chciałabym, aby jej biznes się rozkręcał.
Ale! First things first. Nie możesz być zadbana i niezbadana jednocześnie. Badaj się dziewczyno, ok? Gdy następnym razem gdy powiesz sobie „ale psycholog/ginekolog/terapeuta/fizjoterapeuta” jest drogi, zastanów się czy dobrze ustalasz priorytety. Nr 1 to Ty!

Jak możesz być zadbana, będąc...

Mój detoks od social mediów nadal trwa i dzielnie trzymam się narzuconej sobie maksymalnie godziny dziennie. Streszczając się powiem tylko, że wykorzystuję moment siedzenia na tyłku w Warszawie na spotkania z tymi wszystkimi cudownymi ludźmi, których przez ciągle bycie w rozjazdach nieco zaniedbałam. Podoba mi się to, chociaż dzisiaj naszło mnie na szybkie sklecenie „tygodnika”, więc macie coś do poczytania na blogu.
Zdjęcie w Tunezji zrobiła @ewaszabatin nie mam pojęcia kiedy, ale dobrze pokazuje mój mały problem z telefonem, który stał się przedłużeniem ręki. Kolory podkręciłam presetem Madryt, od @krzysztof_adamek i @instafiltry.pl, tylko zostawiłam po swojemu niebieski.

Pytanie za sto punktów: zerknij w zakładkę „twoja aktywność” na instagramie i napisz ile czasu dziennie spędzasz w tej aplikacji. Jestem ciekawa!
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #wakacje ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #lato #afryka #tunisia

Mój detoks od social mediów...

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

Zerżnę cię, a potem zarżnę, czyli typowy internet [TYGODNIK]





Mam internetowy pożar z dwóch stron. Po jednej – sfrustrowani, prymitywni chłopcy komentujący niewybrednie moje cycki. Po drugiej – dziewczyny piszące mi o tym, jak były molestowane. W tym momencie nie umiem wyobrazić sobie dziwniejszego połączenia.

Ale może po kolei. 
A w zasadzie nie, bo kolejność mocno przypadkowa 🙂
Chłopak koleżanki wymyślił dla niej imprezę-niespodziankę z okazji urodzin. Pierwszy raz dmuchałam balony i wieszałam dekoracje schowana pod nieobecność zaskoczonego gościa. Fajnie, że ludzie robią dla siebie takie miłe rzeczy, cieszę się, że zostałam zaproszona. Jako etatowa ciapa i niezdara stłukłam tylko jeden kieliszek i wysypałam przekąski na kanapę, naprawdę dziwię się czasem, że ludzie wciąż chcą mnie gdzieś zapraszać.  Na zdjęciach karty dżentelmenów, gra dla ludzi raczej o czarnym humorze.
Spotkałam się też w końcu z Aśką Rzeźnik, która jak na wegankę ma pięknie dopasowane nazwisko ;). Ale suche żarty na bok – krótko potem Aśka trafiła do szpitala, więc pomyślałam, że miło jej się zrobi, gdy wspomnę jeszcze tutaj. Smart vegan to książka, która zauroczyła nawet mnie – wielbicielkę boczku tak wielką, że czytelnicy podsyłają ma priv info zawsze wtedy, gdy jeden z dwóch popularnych dyskontów zrobi na boczek promkę. Aśka tak bardzo wierzy w swoją książkę, że wzięła kredyt aby sfinansować jej druk. I przyznam – książkę mam od premiery, która była w zeszłym roku i sięgam po nią czasami nadal. Wiem, że teraz jest moda na ebooki pod tytułem – przejrzę sobie pinteresta i zrobię z tego książkę, bo co druga fit-instagramerka takie dzieło wydała, ale książka Aśki jest inna i bardzo szczerze polecam. Do kupienia tutaj.
W ogóle mam taką zasadę, że lubię wspierać fajnych ludzi. Mam też szczęście, że i mnie ktoś co chwilę poleca. To jest naprawdę miłe, tym bardziej, że poruszam też bardzo przykre tematy.
No właśnie. Odnośnie takich tematów:
Brałam udział w akcji z przekąskami Maretti. I hmmm, moi odbiorcy mnie znają. Wiedzą, że ubieram się, jak mi się podoba, wiedzą, że jem na noc śledzie opiekane a chipsy z jarmużu to raczej nie u mnie. I mój post miał spoko odbiór, nigdy nie ukrywałam przed Wami, że prowadzenie bloga to sporo kosztów. Lepszy sprzęt, którego prywatnie bym  nie potrzebowała czy same abonamenty na legalne oprogramowanie, nie wiem disquss, adobe. Walnęłam paskudny błąd pisząc “netflix and chill”. Jak tylko się o tym dowiedziałam (za zwrócenie uwagi dziękuję), edytowałam, dałam Wam znać. Okazało się, że masa osób o tym nie wiedziała tak jak ja.
Niestety – reklamodawca (bo jak widzicie, nie ja ja jestem autorką i zdjęcia z tyloma reakcjami próżno szukać na moim profilu, to dark post) nie dość, że puścił w świat zdjęcie przed edycją, to jeszcze usunął hashtag “reklama”. Jest mi przykro, bo ja zawsze wszystkie oznaczam a po poinformowaniu o tym nic się nie zadziało. Sama nie mogę edytować posta.
Jasne, pojawiło się sporo brzydkich komentarzy, bo to jakby udostępnić tekst Kai Godek na stronie dla feministek albo mój na frondzie – raczej zdecydowanie nie ta grupa odbiorców. Ja mam grubą skórę i mnie to nie rusza, naprawdę -jak na zasięg grubo ponad milion odsłon – nie było tych brzydkich reakcji jakoś dużo, chociaż ktoś stargetował reklamę niemal na samych… chciałabym napisać mężczyzn, ale chyba nawet nie bardzo.
Mężczyźni nie piszą tak obleśnych komentarzy. Ja mam grubą skórę i mnie to nie rusza, ale pojawiła się okazja by poruszyć temat seksismu ojeju, ile ja dostałam wiadomości od dziewczyn, które przeżyły bardzo przykre, obrzydliwe i paskudne rzeczy.
Serio, wiele osób mi pisało (kobiet, mężczyzn) na priv, że mam się nie przejmować prymitywnymi Sebami, ale spójrzmy liczbom  w oczy
Gdyby odjąć te 700 tysięcy osób i uznać, że reklamę widział tylko milion osób, procent użytkowników fejsa którzy kliknęli, że nie podoba im się reklama wyniósł 0.000034.  Czyny mówią głośniej niż słowa.
To z czym ja się zmierzyłam, to jest w sumie nic. Naprawdę, są w sieci gorsze rzecz.Np.
Po lewej – reakcje nauczycieli na zgłaszanie przez uczennice, że kolega z klasy je obmacywał bez ich zgody… (wyrzucałabym z pracy bezlitośnie). W środku – kolejny “codzienny” przypadek żenującego zachowania. Po prawej – dziewczyna pytała o rzeźnika w Lublinie. “Ja Cię najpierw zerżnę, a później zarżne”. Chwilę później chłopak po oględzinach zdjęć rezygnuje z rżnięcia.
Mój wewnętrzny żenadometr eksplodował.
Wiecie, ja siebie znam, koleżanki się śmieją, że nie umiem się bawić, bo w klubie nie przyjęłam piwa od kolesia, z którym nie miałam ochoty zatańczyć. A tu ktoś mi pisze, że mój strój to “jawne kurwienie się”. Przerażająco smutne jest to, że ludzie wydają oceny w tak prymitywny sposób. Jestem raczej nie w smak wielu feministkom, bo jawnie mówię, że mężczyźni też są na wielu polach dyskryminowani. Za niemęskie uznaje się łzy i wrażliwość, marginalizuje się problemy takie jak samobójstwa (bardziej powszechne wśród mężczyzn). To ich częściej dotyka bezdomność a za te same przestępstwa dostają wyższe wyroki niż kobiety. Wkurzam się tylko, gdy piszę, że przeczytałam książkę o obrzezaniu kobiet, a ktoś porównuje męskie jako analogiczne cierpienie. Ale zdecydowanie bardziej lubię słowo egalitaryzm. Uważam, że człowieczeństwo polega na tym, że silniejszy pomaga słabszemu i płeć ma tu niewiele do rzeczy. Dostaję regularnie krytykę od obu stron barykady – tu jest nie halo,że nie poruszam tylko tematyki kobiecej, tam . że jestem kobietą. Ale pogląd o tym, że ubiór świadczy o jawnym kurwieniu się, jest bardzo zaściankowy.
Jest bardzo fajna akcja, pokazująca jakie ubrania miały na sobie kobiety – ofiary gwałtów.
Linkowałam to dawno temu, ale widocznie trzeba drugi raz.  Akcja nazywa się guilty clothes
 Jako ciekawostkę powiem, że rok temu usłyszałam od eks-koleżanki, że jest z chłopakiem tylko dlatego, że samej nie stać jej na wynajem mieszkania, więc będzie z nim aż “znajdzie sobie coś lepszego”. Coś.
To pewnie według pana wykopka nie jest “jawnym kurwieniem się”. Ja zachęcam do tego, by każda kobieta miała własne pieniądze , bo chociaż zachowanie mojej byłej koleżanki mnie obrzydza, to wiele kobiet pozostaje w związkach z gnojkami bo nie stać ich na samodzielne życie. Przeraża mnie to.
O samym ocenianiu kobiet nagrałam film na IGTV  i nie zamierzam powielać tego tutaj, ale siłą rzeczy – ten tygodnik jest mocno sfokusowany wokół jednego tematu.
Pod moim zdjęciem niejaki Piotrek Antoniuk napisał, że sama prowokuję wyglądem takie komentarze. Moja czytelniczka przejrzała jego profil i znalazła zdjęcie z plaży w samych majtkach. Pozostałe użyły tych samych komentarzy, których używają zazwyczaj mężczyźni w odniesieniu do kobiet. Facet się speszył i zablokował swój profil.
To się może komuś wydawać śmieszne, ale śmieszne nie jest. Jak mówiłam – ja mam grubą skórę, po mnie to spływa.  Ale dziewczyny spotykają gorsze rzeczy:
Zmieniłam też sobie zdjęcie w tle. to “Zero malowideł” jest tak urocze <3
Ale wracając do rzeczy poważnych. Niezbyt ambitna produkcja (oglądałam jednym okiem na przyspieszeniu 1.8, zerknij na mój tekst “jak nie marnować czasu w internecie“) – “Nie jestem łatwy” na netflixie.
Ojeju, jakie to celne odwrócenie ról! Seksistowski mężczyzna uderza głową w latarnię i budzi się w świecie, w którym role są totalnie odwrócone. To za mężczyznami gwiżdżą kobiety, to oni depilują nogi, pachwiny i wszystko. To facet w pracy słyszy sugestię, że jakby mały oral to może uda mu się zatrzymać posadę i to on jest zdziwiony, gdy seks kończy się gdy kobieta dochodzi, a on zostaje ze swoim podnieceniem sam. 
Bardzo przejaskrawiony, ale przyznam – oglądając ten film jednym okiem się zapatrzyłam i z rozpędu zamiast nalać na patelnię płyn do mycia naczyń – nalałam olej i dziwiłam się, że się nie pieni 😉

W ogóle polecam niektóre  produkcje oglądać na ostrym przyspieszeniu.

Polecam też dwie wartościowe książki – Mężczyźni objaśniają mi świat, oraz obsesja piękna – obie poruszają ważne tematy. A po prawej kinder country bez pieczenia

Garść luźnych rzeczy z tygodnia

Opowiadałam o tym, co warto kupić dziecku do szkoły  i dlaczego nasadka na ołówek jest taka ważna. Pobanowałam mężczyzn wytykających, że dzisiejsze dzieciaki nawet ołówka…
Przeraża mnie brak szacunku do słabości. Mam czytelniczkę, której matka kazała chodzić, gdy jej nóżki jeszcze nie dawały rady, bo miała 9 miesięcy (?) ale dzieciak sąsiadki czy tam kogoś innego chodził, więc matka twardo stawiała na dwóch nóżkach i “chodź bachorze”. Muszę mówić, że dziewczyna ma krzywe nogi i problemy z kręgosłupem? Dajmy się ludziom rozwijać w ich własnym tempie! Wiek szkolny teraz zaczyna się wcześniej, a nadgarstek sześciolatka nie jest na długie pisanie przygotowany. Respektujmy słabości innych, proszę!

Nagrałam też ulubieńców na youtube 🙂 

A co jeszcze się działo?

Prawdziwe problemy, które mnie oburzają.  Czuję się bezsilna.

Jakieś tam rzeczy ze stories, mój tekst o tym jak jeść marakuję, spotkanie z Asią i escape room.

To jest naprawdę piękna akcja!
Zaliczyłam wszystkie trzy pokoje na Inżynierskiej (w tym dzisiaj jeden prawie popsuliśmy :P), ale polecam w kolejności – rycerski, wehikuł czasu, muzeum. Przewspaniała zabawa! Ale dzisiaj nie o zabawie.

Ja będę w Barcelonie, ale można się pobawić i cały dochód z tej zabawy przekazać na leczenie Kuby. Kuba jest braciszkiem chłopaków, którzy ogarniają te Escape Roomy. Zabawa warta każdej złotówki, ja bawiłam się cudownie już dwa razy z nimi. Szef udostępnia chłopakom Escape room na cały dzień by pomogli bratu.  Pracownicy  się włączyli i w ten dzień pracują za darmo. W skrócie – kupujesz sobie bilet na 10.09.2018 na dowolny Escape Room przy Inżynierskiej 1 w Warszawie. Wspaniale się bawisz ze znajomymi rozwiązując zagadki, a cały hajs idzie na leczenie i terapię Kuby.

Ja poznałam tych ludzi osoboście. Oczywiście słuchając tej historii się poryczałam.
Dla mnie pokoje tej sieci totalnie wymiatają i bardzo wysokie oceny nie bez przyczyny.  Szczegóły wydarzenia macie tutaj. Będę przeszczęśliwa, jak ktoś się włączy, bo to wspaniała okazja brzy skrzyknąć grupkę znajomych i dobrze się bawić w szczytnym celu.
Byłam też na pokazie nowej kolekcji Mohito

i w dwóch całkiem spoko knajpkach – tej powyżej i w ósmej kolonii.

Poza tym – po staremu.
To jeszcze linki tygodnia  🙂

Jak prawidłowo myć włosy – dacie wiarę, że cale życie myłam źle? Pudełko po lodach już stoi w mojej łazience i jest lepiej.


Kotleciki z kurczaka z pieczarkam – pycha!!!!


Lubię oglądać zdjęcia zaniedbanych zwierząt przed i po, ale to przeszło moje ekhem… pojęcie

Marta, która przyznaje wprost, że… nie ogarnia. jedna z nielicznych szczerych osób w internecie.


Mój tekst – największy błąd, jaki popełniłam na blogu

i KasiSzantażowanie seksem

Jeśli ktoś zarezerwuje escape room dla Kuby – będę przeszczęśliwa!

Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Marakuja – zanim ją kupisz. Jak jeść? Jaką wybrać?
Zerżnę cię, a potem zarżnę, czyli typowy internet [TYGODNIK]