Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

ROZWOJOWY CZWARTEK : ZRÓB COŚ WRESZCIE!

Ostatnio pisałam o tym, że ludzie narzekają, a nic nie robią aby zmienić to, na co narzekają. No i tak zrodziło się kolejne zadanie.
 Całkiem niedawno, bo pod koniec ubiegłego roku stwierdziłam twardo, że chcę w końcu poprawić swój stan zdrowia. (Tak, znowu posłużę się tym przykładem, chociaż ktoś mi właśnie zarzucił, że w sumie, to nic mi nie jest i jestem hipochondryczką 😛 Serio, chciałabym.)
Ale do rzeczy. Zapisałam sobie na kartce wszystko, co do tej pory zrobiłam, aby sobie pomóc. Do tej pory wydawało mi się, że zrobiłam dużo. Wiadomo, lekarze, skierowania, leki, czytanie czegośtam… i nagle zorientowałam się, że poza bieganiem do lekarzy do których mnie kierowano i postępowaniem wg. ich rad i zaleceń oraz masakrowaniem swojego organizmu lekami z masą skutków ubocznych (ostatni okres miałam prawie rok temu! -.-) nie zrobiłam tak naprawdę NIC.
Nie kryję – zabolało mnie to. Zawsze myślałam, że wypruwam sobie flaki, żeby sobie pomóc, wydaję kupę kasy na lekarstwa, rezygnuję z wielu rzeczy, jadę zamiast na kolokwium na badania na które czekam na kilka miesięcy a potem staję na głowie żeby dostać jakiś termin na zaliczenie… Ale zadałam sobie pytanie Czy moje dotychczasowe działania przyniosły oczekiwane skutki?

Odpowiedź prosta : nie.
Więc znowu pomedytowałam nad kartką i wypisałam wszystko inne, co jeszcze mogę zrobić. Wymyśliłam jedną rzecz : przeczytać wszystko na temat płuc, oskrzeli i układu oddechowego… niezadowolona poszłam spać.
Zaraz po przebudzeniu miałam mnóstwo pomysłów i zapisałam całą kartkę.
Od działań typu całkowita zmiana myślenia, po kontaktowanie się ze specjalistami z zagranicy, czytanie po angielsku, przez medytację aż do różnych dziwnych praktyk.

I co?
Do tej pory jak zapomniałam jakiejś tabletki to każdy “atak” duszenia się był bardzo groźny, czasami traciłam przytomność.
A teraz nie biorę nic chemicznego i żyję 🙂
Jedna pozytywna zmiana pociągnęła za sobą MASĘ kolejnych. Słucham medytacji, skupiam się na swoich myślach, “kręcę” sobie leki z substancji występujących w naturze (dzięki cudownym wskazówkom lekarzy z UCLA), rozciągam swoje ciało tak, żeby płuca miały pełną swobodę (jeszcze trochę, a zrobię ten mostek!). Nie powiem, żeby było idealnie, bo będzie zbyt cukierkowo i skłamię, ale doszłam do stanu w którym bardziej panuję nad swoim organizmem. I zachęcona tymi pozytywnymi zmianami mam apetyt na więcej. No i przy okazji trenuję angielski, bo rozmawiam z lekarzem przez Skype’a. Tylko wczesne wstawanie przy tym kuleje, bo trochę męczy mnie różnica wynikająca z innej strefy czasowej 🙂

Tak więc, krótko pisząc :
wysyłasz CV i nic – skończ narzekać, zmień coś. Nie w innych, nie w rekruterach, w sobie!
masz depresję dwubiegunową i nic – zmień coś!
nie masz znajomych i wkurzasz się , że nie masz z kim wyjść – zmień coś!
jesteś gruba, chcesz schudnąć, ale waga ani drgnie – zmień coś! Od oglądania inspiracji na tumblr nikt jeszcze nie schudł!




Nigdy nie myślałam o sobie jako o kimś, kto zwala winę na innych. Dopiero zapisanie tego wszystkiego co robię solidnie grzmotnęło mnie między żebra. Usłyszałam od siebie samej Dziewczyno, weź się w garść i zrób coś z tym, bo będzie tylko gorzej.  If you change nothing, nothing will change

Jeśli kogoś zabolało to co piszę – tak, miało.
Nie lubię już wymówek typu “to nie takie proste…” albo “łatwo Ci powiedzieć”. Chcesz tych zmian, czy nie?

Uściski, Ania

86
Dodaj komentarz

avatar
36 Comment threads
50 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
JustaDorARTtheaAniamalujeAnonimowyVicky Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Cześć. Chciałabym bardzo prowadzić bloga (Tematyka podobna do Twojego) Ale brak mi do tego motywacji.
Ty pewnie bierzesz motywacji z tego, że Twojego bloga przegląda mnóstwo osób i pisze komentarze. Lecz wiadomo, że na początku tak nie jest. Dużo czasu minęło aż ludzie "odkryli" tego bloga? 🙂
Jest świetny i przeglądam go codziennie. Pozdrawiam!

Zyskowa
Gość

po prostu zacznij, dobrego bloga czytelnicy sami odkryją, podeślij mi linka, ja z chęcią zajrzę na blog o takiej tematyce. Poza tym myślę, ze najważniejsze mieć z tego przyjemność i pisać choćby dla siebie, a nie robić to ze względu na czytelników.

Zyskowa
Gość

chcę! idę pokręcić hh. Bo nie robię nic dla swojej sylwetki, oprócz kilkudniowych ćwiczeń, które wynagradzam sobie potem słodkościami:(

Barb Brussels
Gość

Oj, skad ja to znam!

Gaffi
Gość

Ty masz zupełną rację.
To ile wychodzi od nas owocuje w przyszłości, ale czasami łapie się na tym, że nie robię wszystkiego co bym mogła z powodu zwykłego lenistwa a czasami strachem przed zmianą lub krytyką. Ale znam osobę, która się nie poddaje i jest konsekwentna, powoli osiąga to co założyła. Zmuszam sie dlatego czasami bo jakiś wewnętrzny czart blokuje moje działania i tylko ja mam na to wpływ;-)

DorARTthea
Gość

Tak, to dobry temat na kolejne rozważania. Lubię Twoje rozwojowe czwartki, kilka z nich bardzo mi pomaga, odkąd zaczęłam COŚ robić w kilku sprawach… Czytając ten wpis, i ten poprzedni w temacie nicnierobienia i narzekania, pomyślałam sobie, że jednak są rzeczy, których nie robimy, mimo, że wiemy jak bardzo trzeba je zrobić, "chcemy"…a jednak jak przychodzi co do czego, nie robimy…Dlaczego? To tak, jakbyś miała rozmawiać z tym lekarzem przez Skype (wiesz, po co, masz nadzieję na poprawę stanu dzięki temu)…ale (załóżmy) masz blokadę przed mówieniem w innym języku. Jeśli sobie nie uświadomisz DLACZEGO nie podejmujesz prób nawiązania kontaktu z… Czytaj więcej »

Szuszi
Gość

Bardzo podoba mi się ten wpis, bardzo 🙂 Aż czuję taki pozytywny dreszczyk emocji 😀 Bardzo się cieszę, że już jest lepiej i mocno wierzę w moc ludzkiego umysłu, więc oby tak dalej, niech wszystko idzie w dobrym kierunku!
Ciekawi mnie bardzo czy próbowałaś jogi… 🙂 Moja siostra ostatnio zaczęła i zamierzam się przyłączyć, bo podobno to naprawdę skutkuje.
Trzymam kciuki za Ciebie!

PS Dziś robię swój pierwszy rozwojowy czwartek, trzeba coś zmienić 🙂

Szuszi
Gość

ja doskonale wiem, że nic nie robię, może dlatego mnie to nie zabolało, a zmotywowało 😀
w takim razie polecam Ci stronkę http://www.joga-medytacja.pl/ 😀
właśnie ogarnęłam 15 minutową sesję, wyszła mi 40 minutowa, bo nie mam intuicji czasowej 😀 napisz potem czy Ci się podoba i w ogóle 🙂

Vicky
Gość

Jeju jak ja Cie uwielbiam 🙂

Vicky
Gość

Duzo ostatnio czytam o zywnosci, o tym co znajduje sie w produktach ktore kupujemy I jak wplywaja one na nasze cialo I zdrowie. blog cudowne diety, ktory pilecilas w poprzednim poscie rowniez mnie bardzo zainteresowal. Zaczelam karmic swoje cialo tylko tym co dla niego najlepsze (oczywiscie jesli nagle najdzie mnie ochota na marsa to poprostu go zjem bo od jednego batonika jeszcze nikt nie umarl). Codziennie dowiaduje sie czegos nowego, szperam w internecie I wcielam w zycie. To jest moj cel, zadbac o siebie od srodka 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

super! bardzo mi się podoba to nastawienie, sama muszę wziąc się w garść 😉
Pozdrawiam!

Agata
Gość

Gratuluję Ci zmiany myślenia! I cieszę się, że metody naturalne działają. Kryje się w nich ogromna moc. Bardzo motywujący wpis, idę się zabrać tą metodą za kilka spraw 🙂

DorARTthea
Gość

To się tyczy wszystkiego! Jakość nie zawsze jest tożsama z ceną. Np najlepsze jakościowo tkaniny to te z odzysku z "ciuchów" (dawniej produkowali trwalsze, a nie obliczone na jeden sezon), a najlepszy kosmetyk wszechczasów to dla mnie…siemię lniane za dwa złote paczka, starczy mi chyba na pół roku!
Dobrze, że sobie zdajesz sprawę z medialnego marketingu. Bo to nie jest informacja, tylko reklamowanie najdroższych produktów!

Madzia B
Gość

Uwielbiam Twoje rozwojowe czwartki, zawsze dają kopa w tyłek! Ja właśnie zaczęłam działać zamiast narzekać i jest to o wiele przyjemniejsze!

tonia
Gość

Bardzo motuwujący post i świetnie jak kogos zabolało (np mnie 😛 ) – zabieram sie do roboty 😉

BogusiaM
Gość

prawda zawsze boli:p

Enka
Gość

o matko… właśnie takiego czwartku mi było trzeba! nie potrafię się skutecznie zmobilizować do działanie i dlatego żyję od dłuższego czasu w czarnej d**pie…. trzymaj za mnie kciuki 🙂

Ania
Gość

plik ściągnięty, teraz czas wybrać cel i poprawić go. Twój blog jest niesamowity!

Maxi A.
Gość

Chciałam schudnąć i rok 2013 ogłosiłam rokiem zmian:) Wzięłam się zawzięłam i chodzę na siłownię:) I podoba mi sie bardzo!! To była dobra decyzja:) Czekam teraz na efekty.

agazmaluje@gmail.com
Gość

Nie mieć okresu przez rok – rewelacja! Zawsze jest pozytywna strona, oszczędzasz na podpaskach i tamponach 🙂 Tak, u mnie pora też coś zmienić 🙂 Kwestia z szukaniem pracy i CV była zdecydowanie dla mnie 🙂

Nadine
Gość

Ja walczę o spoko-sylwetkę (niestety w ostatnich dniach naukę zagryzam słodkościami i właśnie kończę drugie piwo. I chciałabym… Naprawdę chciałabym poprawić powieść i w końcu ją gdzieś wysłać.
Chociaż jak tak teraz się zastanawiam… Właściwie dlaczego się za to nie biorę? Chyba boję się, że "to nie przejdzie"…

Nadine
Gość

Marzyłam zawsze o tytule w księgarni. Jeszcze nikt nigdy nie dostał całej mojej powieści do przeczytania. Jej, ja naprawdę boję się, że nikt tego nie zaakceptuje. To strasznie smutne.

Nadine
Gość

Aniu, a może by tak post motywacyjny o osiąganiu celów długoterminowych (takich jak pisanie powieści…)? Taki kopniak bardzo by się przydał. Dobrze kopiesz. 🙂

Jak napiszę licencjat (dałam sobie czas do końca lutego) to biorę się za poprawki i wysyłanie. Przysięgam.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, myślałaś kiedyś o zajęciu się motywowaniem ludzi zawodowo? Śledzę rozwojowe czwartki i zawsze wyczekuję na kolejny odcinek 🙂 i nawet czwartki zaznaczam zielony kwadracikami które stworzyłaś. A słoik jest wspaniały! mam już 4 karteczki

Nadine
Gość

Coaching. 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

BARDZO byś się nadawała! Pomyśl o tym na poważnie, zastanów się. Być może wiele ze swoich mądrości czerpiesz z książek, ale chyba kluczem do sukcesu jest to, co masz – potrafisz te rady i mądrości odnieść do życia, wycisnąć z nich miąższ, to, co jest najbardziej wartościowe, nie podajesz truizmów, tylko motywujesz do działania. Niby to tylko jeden z kilku(nastu) tego typu postów na blogu, a jednak ma się wrażenie, jakbyś z każdym rozmawiała indywidualnie.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

nie czuję się wystarczająco kopnięta Twoim tekstem… wiem, że powinnam zrobić mnóstwo rzeczy ze swoim życiem, bo nie daję rady i długo tak nie pociągnę, a z czasem robi się coraz ciężej, ale nie mam siły, fizycznej siły co jest najśmieszniejsze, cały czas czuję się jak po roku ciężkich robót na syberii…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Anonimku, pierwszym krokiem być może powinny być badania profilaktyczne – przede wszystkie pełna morfologia. Może masz anemię, a może problemy z tarczycą? U mnie tak właśnie było. Miałam ciężką anemię i niedoczynność tarczycy, walczę z tym od dwóch lat i dopiero teraz widzę poprawę. Wyniki mam coraz lepsze, coraz więcej siły i energii, spinam tyłek i walczę o siebie i swoje marzenia. Miałam dość myślenia typu: "nie mam siły na nic, nic mi się nie chce, nie dam rady tego zrobić". Naprawdę czułam się przemęczona, do tego doszły różne smutki i skłonności do depresji, ale zmiana diety, nawyków, podejścia do… Czytaj więcej »

Chill Cake
Gość

ze wszystkim się zgadzam… no, prawie. co do ględzenia o figurze – kurde, no raczej, że od gadania się nie chudnie (inną sprawą oczywiście są choroby, których skutkiem ubocznym jest otyłość, ale mam nadzieję że o takich przypadkach nie myślałaś, kiedy pisałaś ten post), ale jeśli chodzi o depresję… no tu już sprawa niestety nie jest taka prosta, bo nawet jeśli w epizodzie manii lub zdrowia psychicznego (cały czas rozpatruję dwubiegunową, o której napisałaś) sobie postawimy jakieś cele i zaczniemy do nich dążyć, to kiedy przyjdzie epizod depresyjny, może zabraknąć siły do ich realizacji… wiem, bo, powiedzmy, byłam w podobnym… Czytaj więcej »

Megalaska
Gość

ja zastanawiam się nad sprawą związaną z pracą, jestem studentką, szukam pracy, zgłaszasz się na rozmowy kwalifikacyjne ale nigdzie nie chcą mnie przyjąć, często słyszę ze potrzebują ludzi do pracy na weekend a ja w weekend ide na uczelnie wiec w pracy nie moge byc albo mowią ze nie dadzą mi tyle dni wolnego bo dla pozostalych pracownikow byloby to niesprawiedliwe, denerwuje mnie to ze nigdzie nie chcą mnie przyjąć do pracy, ale pomyślę nad Twoim wpisem, przeczytam jeszcze raz i zastanowie się co mogę zmienić zeby w koncu dostać się do jakiejś pracy:) Pozdrawiam Cię i przy okazji zapraszam… Czytaj więcej »

Nikola
Gość

A ja na nieco inny temat- mówisz, że chcesz zrobić mostek. Możesz się podzielić jakimiś ćwiczeniami? Mamy z tym ogromny problem, a bardzo mi zależy i po prostu nie wiem, na których partiach i jak mam się skupić. 😉

Cosmetics Freak
Gość

Potrafisz zmotywować do działania:)

Fraise26 (My strawberry fields)
Gość

Tak samo jak Ty borykam się od dłuższego czasu z chorobą i poza latanie do lekarzy nie zrobiłam nic sensownego, żeby sobie pomóc. Dzięki za motywację do działania!

Zulka
Gość

Bardzo zachęcam Cię, żebyś dała drugą szansę jodze. I nie z płyty czy z netu, bo ćwiczyć samemu można świadomie dopiero po jakimś czasie, ale w prawdziwej szkole jogi u doświadczonego nauczyciela. Jeśli jesteś z Warszawy, mogę polecić Ci sprawdzone miejsca. I jeszcze dodam, że pozytywne działanie jogi sprawdzam na sobie od 2,5 roku 🙂

strī-linga
Gość

tak, rozwojowe czwartki są potrzebne nam wszystkim.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Serio!

Marta - MC
Gość

a ja cały tydzień robię to co lubię i co mnie rozwija – polecam każdemu "rozwojowy tydzień" ;D
obserwuję 🙂

rouesik
Gość

Zamierzam przytyć 5kg! Mam niedowagę odkąd pamiętam i jestem często wyczerpana po "byle czym". Niby staram się więcej jeść, ale z przewagą na "niby" więc taki wstrząs dobrze mi zrobi.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Należysz do typu studentów, którzy wszystko kserują, czy raczej do typu, który czyta książki i sam robi notatki? 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Tak zapytałam, bo też jestem na pedagogice, a konretnie na terapii pedagogicznej i tak przy okazji zbliżającej się sesji mnie natchnęło ;d wkurza mnie, że muszę strasznie dużo czasu poświęcać na mało istotne rzeczy (ok, może nie mało istotne, ale na pewno nieużyteczne) typu historia, czy filozofia. A niestety te najważniejsze przedmioty często prowadzone są po łebkach. A szkoda

Katarzyna
Gość

Czasem szpilke trzeba wsadzic 😉 Zabolalo 😉 A nie naleze do osob, ktore sie uzalaja nad soba i zwalaja wine na innych.

Powodzenia ze zdrowiem 🙂

Kokodylek
Gość

Ostatnio sama doszłam do takich wniosków Chociaż wydają się na pozór oczywiste, to wiele osób zapomina, że chcąc zmian, należy działać 🙂 Pozdrawiam.

CZEKO ADA
Gość

Koniec z wymówkami – działamy! Podoba mi się 🙂

Talia
Gość

Świetny post 🙂 Bardzo motywujący. Ja moimi sukcesami i porażkami w realizacji celów dziele się na blogu 🙂

Magda Zieterska
Gość

Fajny blog . 🙂
Zapraszam do mnie : http://modowyszpital.blogspot.com/

Bina!
Gość

dobra opcja 🙂 ja od zeszłego roku wcielam w życie coś podobnego, zdałam sobie sprawę, że wszystko zależy ode mnie! życia nikt za mnie nie przeżyje i to ja musze nim kierować jak najlpiej zmieniając to, co mogę i powinnam zmienić w swoim postępowaniu 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Depresja dwubiegunowa jest praktycznie niemożliwa do wyleczenia. Jest to depresja, która ma dwie fazy: fazę popularnej depresji (obniżenie nastroju, melancholia) i manii(gadatliwości, ciągły przymusu bycia w ruchu, mocno zawyżona samoocena). Taką depresję miał m.in Roosevelt 🙂
Natomiast jednobiegunowa jest do wyleczenia za pomocą terapii i leków.
Pozdrawiam! 🙂

obserwatorka
Gość

Z tym CV to jest taki paradoks – chodzi o doświadczenie… a jak można mieć doświadczenie, skoro nie przyjmują do pracy bez? A pracowałam tylko raz, nie licząc trzech lat nauki pod kierunek turystyczny. Nieważne, jutro po raz kolejny atakuję rekrutów aplikacjami:) Nawiasem pisałam o Twoim słoikowym pomyśle i dwie osoby z tego skorzystały(ją). 🙂 A ja dziś szukałam słoika, oczywiście okazało się że nie mam… poczekam, aż ktoś zje ogórki, albo sama to zrobię.

obserwatorka
Gość

Mam wrażenie, że Ty masz na wszystko rozwiązanie, surowa z Ciebie kobieta.:P Właśnie nie chcę wolontariatu, a krótką praktykę hotelową mam za sobą. Myślałam też o freelancingu, ale musiałabym pisać po angielsku a trochę obawiam się błędów gramatycznych. Jeden błąd i odpadasz. Będę dalej szukać pracy, w końcu coś się musi znaleźć. :]

obserwatorka
Gość

Dziękuję za podpowiedź. Na razie spojrzałam pobieżnie, ale nie widzę informacji na temat możliwości zapłaty na zagraniczne konto. jeszcze obadam tą stronę i ewentualnie pogrzebię za czymś podobnym. nie ma nic lepszego nad zarobek z pracy przy czymś, co się lubi

Justa
Gość

cel: poprawić stan mojego brzucha
co zrobię?
używanie balsamu !codziennie!
jeden dzień z a6w raz w tygodniu
kręcenie hula hop (nowo zamówionym ;))

wiem że mi się uda, bo zamalowuję kratki na zielono i czerwono.
Dziękuję!
(moje rzęsy już są wdzięczne za codziennie smarowanie wazeliną c:)

Justa

Previous
Share week, czyli ulubione blogi
ROZWOJOWY CZWARTEK : ZRÓB COŚ WRESZCIE!