Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga - łatwiej tak powiedzieć niż zastanowić się, dlaczego ktoś taki jest i jak mu pomóc, prawda?
👉🏻 duszą mnie golfy, wysokie stójki, szaliki - jest mi w nich fizycznie niedobrze
👉🏻 zdjęcie stanika to największa ulga na świecie - dopiero od roku przestałam się zmuszać do noszenia
👉🏻 nieustannie obijam się o futryny, drzwi, stoły i szafy
👉🏻 zdarza mi się spaść z krzesła. Tak po prostu
👉🏻 na samą myśl o karuzeli mam ochotę zwymiotować 👉🏻 nienawidzę gdy ktoś mnie dotyka bez pozwolenia
👉🏻 chodzę bez skarpet, bo nie rozumiem sensu skarpet. Skarpety są dla mnie jak obcierający but dla innych 👉🏻 to samo z biżuterią - nie noszę pętli na szyi, więc nie noszę pierścionków
👉🏻 mogę jeść pyszne ciasto albo wyśmienitego kotleta, ale jak natrafię na jakąś grudkę albo „żyłę” - mam fizycznie odruch wymiotny. Nie jestem księżniczką, moje ciało to odrzuca 👉🏻 mogę nie polubić człowieka tylko dlatego, że odbieram uścisk jego ręki jako nieprzyjemny. Istnieją dla mnie ludzie, których nazywam w swojej głowie „obślizgłymi”

Jeśli masz tak jak ja i czujesz się z tego powodu dziwnie - nie obniżaj poczucia swojej własnej wartości z tego powodu. Może tak jak ja - masz po prostu zaburzenia integracji sensorycznej. Twój mózg trochę inaczej odbiera bodźce. Ja mam nadwrażliwość dotykową, są osoby wybitnie nadwrażliwe na światło albo hałas. 
Za to lubią mnie wszystkie pieski i kotki, bo nigdy nie próbuję egoistycznie głaskać ich dla swojej przyjemności na siłę. 
Nie jest też prawdą, że nie lubię dotyku. Lubię. Po prostu nie każdy i nie od każdego.

Obejrzyjcie stories, a ja solidaryzuję się z każdym, któremu rodzice kupili w ramach niespodzianki bilet do wesołego miasteczka (skończyło wie wymiotowaniem), wciskali w golfy, skarpetki, zabraniali chodzić boso albo robili dramę, że ubierasz się dziwnie albo koszulka jest dawno do wyrzucenia.
Dla kogoś z nadwrażliwością dotykową to jak wycie przez megafon wprost do ucha kogoś, komu chce się spać.

Przypinam relacje o zaburzeniach integracji sensorycznej (SI) i polecam poczytać po angielsku pod hasłem „sensory procesing disorder” (SPD). #aniamaluje #szczerze_pisząc #spd #si #dziecko #kot #kotek

Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga -...

Na blogu 5 seriali które polecam. Okrutnie żałuję, że odpaliłam trzeci sezon #lacasadepapel 😭 Drugi sezon kończył kompletną historię a trzeci zostawił mnie z zaciekawieniem, co stanie się dalej. Efekt Zeigarnik, powód, dla którego zawsze czekam aż wyjdą wszystkie tomy książki by nie zaprzątać umysłu niedomkniętą sprawą... do dziś nie wybaczyłam Murakamiemu zakończenia roku 1Q84 i scenarzystom LOST nierozwiązanych zagadek :( ciekawi jakie seriale polecam? Sru na bloga 💥 #aniamaluje #seriale #nogi #sushi #pycha #netflix #serial #domzpapieru

Na blogu 5 seriali które...

Uczę się opierdalanka bez moralniaka. #Hamaczek to najlepsza rzecz ♥️
Pięknie, słonecznie, nie za gorąco. Czasami fajnie uciec na chwilę z Warszawy.
Przymierzam się do montażu hamaka w mieszkaniu. Ktoś ma? Jakieś wskazówki? Marzy mi się na jesienne wieczory. Albo czasami do spania.
Jak byłam dzieciaczkiem, to dziadek bujał mnie w hamaku całymi dniami. Uwielbiałam tak zasypiać, miedzy dwiema średnio okazałymi wiśniami. 
#szczerze_pisząc #piątek #piąteczek #weekend #relaks #hammock #hamak #lato #summervibes #sukienka #sierpień

Uczę się opierdalanka bez moralniaka....

Jak sobie pomyślę w jakim nastroju byłam ze 3 miesiące temu, to aż nie mogę uwierzyć. Dużo zmian!
💥Np.uczę się odpoczywać bez poczucia winy. Co prawda nie mam pojęcia jak ludzie połykają sezon serialu w jeden dzień, ale hello, ja jestem dziewczyną, która unikała seriali w ogóle,bo konsumują za dużo czasu. To jest dla mnie ogromny postęp! Obejrzenie 3 odcinków jednego dnia to dla mnie wciąż wydarzenie :)
💥Szanuję bardziej swój czas i przestrzeń. Wciąż w mojej naturze leży troszczenie się o innych, ale nie mam wyrzutów sumienia gdy komuś odmawiam przysługi. A jeśli ktoś próbuje we mnie je wywołać, to tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie muszę.
💥Przestałam nadmiernie przepraszać za bałagan, staram się trochę ogarnąć z wierzchu, ale jak ktoś do mnie wbija to raczej mnie zna i wie czego się spodziewać. Herbatę dostanie w czystym kubku, ale na podłodze zastanie plamę ze smoothie które blendowałam 5 dni temu. Bardziej lubię nie sprzątać niż mieć posprzątane. Kobieta na którą nigdy nie powiem „babcia” prasowała nawet majtki i skarpetki, więc  ten cały dom ułożony w kosteczkę kojarzy mi się okrutnie źle.
💥Wydaję pieniądze na swoje przyjemności. Np. roślinki. Wiem, że begonia nie jest mi niezbędna ani potrzebna, nie jest to książka ani nic ważnego, ale sprawia mi frajdę
💥częściej piekę ciasta, połowa nie wychodzi😅 ale lubię to robić 💥wyciszam ludzi piszących upierdliwe wiadomości w stylu „czym zastąpić pomidory w pomidorowej”, bo szkoda mi czasu.
💥prawie w ogóle nie jem sklepowych słodyczy i mięsa, ale jak mi się zachce to wsuwam bez wyrzutów sumienia. Ostatnio robiłam schabowe. Rzadko kiedy robię, bo nie lubię hałasować (mój eks sąsiad z rodzinnych stron to wielbiciel nieustannych remontów, #najgorzej) a ja nie chcę nawalać tłuczkiem, ale że za ścianą remont, to bez różnicy że postukam mocno. 💥 Nie wyrzucam sobie, że moje dwa ebooki wciąż w toku i więcej o nich myślę niż je piszę
Myślę, że więcej osób z późnego kapitalizmu i wychowanych w duchu „nudzisz się? Zaraz znajdę ci zajęcie” zmaga się z tym poczuciem, że trzeba być produktywnym aby być wartościowym. 
Nie trzeba
#szczerze_pisząc #aniamaluje #crazyplantlady #urbanjungle #zamioculcas #redlips

Jak sobie pomyślę w jakim...

W byciu dorosłą najfajniejsze jest robienie tych wszystkich rzeczy, których nie było wolno za dzieciaka. Kruszenie w łóżku, spanko w niedzielę do oporu (bez Ania wstawaj, bo jedziemy na zakupy/do kościoła/do babci). Chodzenie boso po domu. Jedzenie nachosów z dipem serowym w wannie, chociaż „w łazience się nie je”. W ogóle długie leżenie w wannie. Jedzenie czasami obiadu na śniadanie, a czasami niejedzenie obiadu wcale, bo się np. nie ma ochoty.

#Niedziela #śniadanie #breakfast #breakfastinbed 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

W byciu dorosłą najfajniejsze jest...

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż czyściłam buty na mokro i wciąż są mokre 🤣 to czuję się ładnie. I mam takie małe spostrzeżenie, że rzadko kiedy jesteśmy zadowoleni ze swoich ciał i narzekamy a to na nogi, a to na cycki, cerę, włosy, a zawsze jest ktoś, dla kogo to na co narzekamy jest w głowie w szufladce „goalz”. Ja całe życie narzekałam na nogi, koleżanka na swoje kręcone włosy. I obie się zawsze dziwiłyśmy na każde „ile ja bym dała za takie...”.
Co w sobie lubisz najbardziej?♥️
Wymień jedną rzecz, ale tym razem tylko odnośnie ciała🥰

#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #party #małaczarna #littleblackdress #sukienka

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż...

My latest #secondhand jewel💎
Na zdjęciu #sukienka - zdobycz z lumpeksu w Łodzi, a ja mam codzienne pytanie - nie kryję, na potrzeby filmu na youtube.
Mówienie do nauczyciela w liceum „profesorze”. Za, przeciw, anegdoty, opinie, luźne przemyślenia.
Scenariusz tego co jutro nagram już mam, ale może zapomniałam o jakimś aspekcie? Leave you thoughts!🤗
#thrifted #lumpeks 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #piwonie #peonies #różowaśroda

My latest #secondhand jewel💎 Na...

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała się na odwagę by zagadać do chłopaka, który zawsze jeździł tym samym autobusem co ona. Nigdy nie było dobrego momentu, zawsze było - jutro, następnym razem.
No i pewnego dnia przestał jeździć. Tak zupełnie, bez ostrzeżenia. Myślała, że może się rozchorował, albo odwołali mu zajęcia, ale minął tydzień, potem drugi a on nadal nie wsiadał  i tyle go widziała. Nie znała nawet imienia by go jakoś odszukać.
Nie zliczę ile rzeczy ja przegapiłam, bo „zrobię to jutro”. Od zebrania się by iść na pocztę i odebrać list polecony, przed upływem terminu, aż po gorsze rzeczy. 
Za każdym razem gdy organizuję jakiś konkurs, dostaję kilka zgłoszeń po terminie. Dlaczego? Bo też odkładacie wszystko na jutro, zamiast działać TU i TERAZ! 
A jak nie teraz, to kiedy?
Podoba mi się ta filozofia życiowa i dlatego wszędzie noszę ze sobą swojego małego Canona Zoemini S, który drukuje zdjęcia od razu. Teraz, już.
I właśnie teraz możecie wygrać jeden z dwóch takich ślicznych aparatów natychmiastowych, konkurs na profilu @CanonPolska trwa do końca lipca.
If not now, when?
Lub w polskiej wersji - jutro będzie...
Podpowiedź mam na sobie 🧥😜
#LiveAndCreate #ZachowajChwile #CanonZoemini 
___________________________________________________
#konkurs #blogerka #szpilki #rozwojosobisty  #cytaty  #inspiracje #cytatdnia #quote #quoteoftheday  #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily 
Post we współpracy z marką Canon

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała...

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję chwili zupełnie dla siebie. Kiedyś miałam z tym straszny problem, myślałam, że zawsze potrzebuję POWODU. Wiecie, czegoś takiego, co będzie godną wymówką gdy ktoś będzie chciał do mnie wpaść albo gdzieś mnie wyciągnąć. Miałam poczucie, że odmowa z niewystarczająco godnego powodu to coś niemiłego. Na szczęście mi przeszło. Wprowadzenie zasady, że #niedziela jest dniem dla mnie i o mnie  było jedną z fajniejszych rzeczy, na jakie kiedykolwiek wpadłam.
W moim życiu jest dużo różnych ludzi i to jest super, ale też trochę potrzebuję takiego dystansu i krótkiego odpoczynku od wszystkich. Takiego uczucia jak powrót z wyjazdu, gdy wchodzisz do mieszkania i nagle uświadamiasz sobie jak dobrze jest usiąść na własnym kibelku i jak dobrze jest spać we własnym łóżku. Bez tych wyjazdów jakoś to tak nie cieszy.
#crazyplantlady #szczerze_pisząc #wakacje #gwadelupa #karaiby #podróże #podróżemałeiduże #guadeloupe #asertywność #meday #sunday #sundayz #sundayfundays #collar #kolnierzyk #sukienka #roślinki #dżungla #aniamaluje

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję...

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska - 2x #mango🥭 po złotówce - 2 zł, 4 #banany 🍌2 zł, #szpinak 🥬 (pęczek?)- 1,40 zł, 2 x #papryka z koszyka 3 zł/kg  i #ogórek 🥒- razem 2,50 z. Razem 7,90 zł. Ale byłam wybredna. Marysia z @makemyplace potrafi za 10 zł kupić mnóstwo dobroci. Zasada? Na zupę nadadzą się bardzo dojrzałe pomidory, a jeśli awokado po złotówce będzie tak dojrzałe, że nada się tylko 3/4, to wciąż jest nieprzyzwoicie tanie awokado, które by się zmarnowało. Polak marnuje statystycznie 235 kg jedzenia rocznie😢
Jak można prosto ograniczyć marnowanie jedzenia?
👉🏻 planuj posiłki, zrób sobie raz w tyg. dzień gotowania z resztek. Zupa? Zapiekanka makaronowa, a może omlet? 👉🏻 kupuj tylko tyle ile zjesz, a jak nie dasz rady - podziel się z sąsiadką albo zanieś do jadłodzielni
👉🏻 korzystanie z jadłodzielni to żaden wstyd! Jeśli czegoś potrzebujesz - weź, to jedzenie normalnie by się zmarnowało
👉🏻kupuj samotne banany, bo ludzie wolą jak jest kiść i się marnują 🍌
👉🏻 z lekko suchego chleba wychodzą super zapiekanki albo grzanki, a suche bułki można wysuszyć na bułkę tartą
👉🏻 istnieją na fejsie grupy dot. freeganizmu (sama jestem na warszawskiej) gdzie ludzie ogłaszają, gdy mają do rozdania np. jedzenie z wesela. Warto korzystać w obie strony🤗
Gdy mówiłam o wolnostojących lodówkach w ramach jadłodzielni, kilka osób pisało, że w czasach studenckich bardzo by się to przydało, ale trochę wstyd...
Otóż jadłodzielnie są często wolnostojące, samoobsługowe i 24/7 👉🏻brać to żaden wstyd, wstyd to jedzenie marnować.
Jeśli jesteś studentem albo masz mało hajsu, polecam zakupy na Hali Mirowskiej (albo targu) przed zamknięciem można zgarnąć obtłuczone jabłka czy pomidory za darmola. Albo uśmiech.
Dzisiaj widziałam skrzynkę darmowych mocno dojrzałych bananów, w sam raz na chlebek bananowy.
Owoce na smoothie nie muszą być super jędrne, pieczone warzywa albo zupa też nie wymagają najświeższych.
🥰możecie pisać  w komentarzach swoje sposoby na to, by nie marnować jedzenia ;)
#kupujeniemarnuje #kupuję #warzywa #owoce #lesswaste #zerowastepolska #zerowaste #groceries #grocery #healthyfood #freeganism #veggies #omnomnom #pycha #jedzonko

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska...

ROZWOJOWY CZWARTEK : ZRÓB COŚ WRESZCIE!

Ostatnio pisałam o tym, że ludzie narzekają, a nic nie robią aby zmienić to, na co narzekają. No i tak zrodziło się kolejne zadanie.
 Całkiem niedawno, bo pod koniec ubiegłego roku stwierdziłam twardo, że chcę w końcu poprawić swój stan zdrowia. (Tak, znowu posłużę się tym przykładem, chociaż ktoś mi właśnie zarzucił, że w sumie, to nic mi nie jest i jestem hipochondryczką 😛 Serio, chciałabym.)
Ale do rzeczy. Zapisałam sobie na kartce wszystko, co do tej pory zrobiłam, aby sobie pomóc. Do tej pory wydawało mi się, że zrobiłam dużo. Wiadomo, lekarze, skierowania, leki, czytanie czegośtam… i nagle zorientowałam się, że poza bieganiem do lekarzy do których mnie kierowano i postępowaniem wg. ich rad i zaleceń oraz masakrowaniem swojego organizmu lekami z masą skutków ubocznych (ostatni okres miałam prawie rok temu! -.-) nie zrobiłam tak naprawdę NIC.
Nie kryję – zabolało mnie to. Zawsze myślałam, że wypruwam sobie flaki, żeby sobie pomóc, wydaję kupę kasy na lekarstwa, rezygnuję z wielu rzeczy, jadę zamiast na kolokwium na badania na które czekam na kilka miesięcy a potem staję na głowie żeby dostać jakiś termin na zaliczenie… Ale zadałam sobie pytanie Czy moje dotychczasowe działania przyniosły oczekiwane skutki?

Odpowiedź prosta : nie.
Więc znowu pomedytowałam nad kartką i wypisałam wszystko inne, co jeszcze mogę zrobić. Wymyśliłam jedną rzecz : przeczytać wszystko na temat płuc, oskrzeli i układu oddechowego… niezadowolona poszłam spać.
Zaraz po przebudzeniu miałam mnóstwo pomysłów i zapisałam całą kartkę.
Od działań typu całkowita zmiana myślenia, po kontaktowanie się ze specjalistami z zagranicy, czytanie po angielsku, przez medytację aż do różnych dziwnych praktyk.

I co?
Do tej pory jak zapomniałam jakiejś tabletki to każdy “atak” duszenia się był bardzo groźny, czasami traciłam przytomność.
A teraz nie biorę nic chemicznego i żyję 🙂
Jedna pozytywna zmiana pociągnęła za sobą MASĘ kolejnych. Słucham medytacji, skupiam się na swoich myślach, “kręcę” sobie leki z substancji występujących w naturze (dzięki cudownym wskazówkom lekarzy z UCLA), rozciągam swoje ciało tak, żeby płuca miały pełną swobodę (jeszcze trochę, a zrobię ten mostek!). Nie powiem, żeby było idealnie, bo będzie zbyt cukierkowo i skłamię, ale doszłam do stanu w którym bardziej panuję nad swoim organizmem. I zachęcona tymi pozytywnymi zmianami mam apetyt na więcej. No i przy okazji trenuję angielski, bo rozmawiam z lekarzem przez Skype’a. Tylko wczesne wstawanie przy tym kuleje, bo trochę męczy mnie różnica wynikająca z innej strefy czasowej 🙂

Tak więc, krótko pisząc :
wysyłasz CV i nic – skończ narzekać, zmień coś. Nie w innych, nie w rekruterach, w sobie!
masz depresję dwubiegunową i nic – zmień coś!
nie masz znajomych i wkurzasz się , że nie masz z kim wyjść – zmień coś!
jesteś gruba, chcesz schudnąć, ale waga ani drgnie – zmień coś! Od oglądania inspiracji na tumblr nikt jeszcze nie schudł!




Nigdy nie myślałam o sobie jako o kimś, kto zwala winę na innych. Dopiero zapisanie tego wszystkiego co robię solidnie grzmotnęło mnie między żebra. Usłyszałam od siebie samej Dziewczyno, weź się w garść i zrób coś z tym, bo będzie tylko gorzej.  If you change nothing, nothing will change

Jeśli kogoś zabolało to co piszę – tak, miało.
Nie lubię już wymówek typu “to nie takie proste…” albo “łatwo Ci powiedzieć”. Chcesz tych zmian, czy nie?

Uściski, Ania

86
Dodaj komentarz

avatar
36 Comment threads
50 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
JustaDorARTtheaAniamalujeAnonimowyVicky Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Cześć. Chciałabym bardzo prowadzić bloga (Tematyka podobna do Twojego) Ale brak mi do tego motywacji.
Ty pewnie bierzesz motywacji z tego, że Twojego bloga przegląda mnóstwo osób i pisze komentarze. Lecz wiadomo, że na początku tak nie jest. Dużo czasu minęło aż ludzie "odkryli" tego bloga? 🙂
Jest świetny i przeglądam go codziennie. Pozdrawiam!

Zyskowa
Gość

po prostu zacznij, dobrego bloga czytelnicy sami odkryją, podeślij mi linka, ja z chęcią zajrzę na blog o takiej tematyce. Poza tym myślę, ze najważniejsze mieć z tego przyjemność i pisać choćby dla siebie, a nie robić to ze względu na czytelników.

Zyskowa
Gość

chcę! idę pokręcić hh. Bo nie robię nic dla swojej sylwetki, oprócz kilkudniowych ćwiczeń, które wynagradzam sobie potem słodkościami:(

Barb Brussels
Gość

Oj, skad ja to znam!

Gaffi
Gość

Ty masz zupełną rację.
To ile wychodzi od nas owocuje w przyszłości, ale czasami łapie się na tym, że nie robię wszystkiego co bym mogła z powodu zwykłego lenistwa a czasami strachem przed zmianą lub krytyką. Ale znam osobę, która się nie poddaje i jest konsekwentna, powoli osiąga to co założyła. Zmuszam sie dlatego czasami bo jakiś wewnętrzny czart blokuje moje działania i tylko ja mam na to wpływ;-)

DorARTthea
Gość

Tak, to dobry temat na kolejne rozważania. Lubię Twoje rozwojowe czwartki, kilka z nich bardzo mi pomaga, odkąd zaczęłam COŚ robić w kilku sprawach… Czytając ten wpis, i ten poprzedni w temacie nicnierobienia i narzekania, pomyślałam sobie, że jednak są rzeczy, których nie robimy, mimo, że wiemy jak bardzo trzeba je zrobić, "chcemy"…a jednak jak przychodzi co do czego, nie robimy…Dlaczego? To tak, jakbyś miała rozmawiać z tym lekarzem przez Skype (wiesz, po co, masz nadzieję na poprawę stanu dzięki temu)…ale (załóżmy) masz blokadę przed mówieniem w innym języku. Jeśli sobie nie uświadomisz DLACZEGO nie podejmujesz prób nawiązania kontaktu z… Czytaj więcej »

Szuszi
Gość

Bardzo podoba mi się ten wpis, bardzo 🙂 Aż czuję taki pozytywny dreszczyk emocji 😀 Bardzo się cieszę, że już jest lepiej i mocno wierzę w moc ludzkiego umysłu, więc oby tak dalej, niech wszystko idzie w dobrym kierunku!
Ciekawi mnie bardzo czy próbowałaś jogi… 🙂 Moja siostra ostatnio zaczęła i zamierzam się przyłączyć, bo podobno to naprawdę skutkuje.
Trzymam kciuki za Ciebie!

PS Dziś robię swój pierwszy rozwojowy czwartek, trzeba coś zmienić 🙂

Szuszi
Gość

ja doskonale wiem, że nic nie robię, może dlatego mnie to nie zabolało, a zmotywowało 😀
w takim razie polecam Ci stronkę http://www.joga-medytacja.pl/ 😀
właśnie ogarnęłam 15 minutową sesję, wyszła mi 40 minutowa, bo nie mam intuicji czasowej 😀 napisz potem czy Ci się podoba i w ogóle 🙂

Vicky
Gość

Jeju jak ja Cie uwielbiam 🙂

Vicky
Gość

Duzo ostatnio czytam o zywnosci, o tym co znajduje sie w produktach ktore kupujemy I jak wplywaja one na nasze cialo I zdrowie. blog cudowne diety, ktory pilecilas w poprzednim poscie rowniez mnie bardzo zainteresowal. Zaczelam karmic swoje cialo tylko tym co dla niego najlepsze (oczywiscie jesli nagle najdzie mnie ochota na marsa to poprostu go zjem bo od jednego batonika jeszcze nikt nie umarl). Codziennie dowiaduje sie czegos nowego, szperam w internecie I wcielam w zycie. To jest moj cel, zadbac o siebie od srodka 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

super! bardzo mi się podoba to nastawienie, sama muszę wziąc się w garść 😉
Pozdrawiam!

Agata
Gość

Gratuluję Ci zmiany myślenia! I cieszę się, że metody naturalne działają. Kryje się w nich ogromna moc. Bardzo motywujący wpis, idę się zabrać tą metodą za kilka spraw 🙂

DorARTthea
Gość

To się tyczy wszystkiego! Jakość nie zawsze jest tożsama z ceną. Np najlepsze jakościowo tkaniny to te z odzysku z "ciuchów" (dawniej produkowali trwalsze, a nie obliczone na jeden sezon), a najlepszy kosmetyk wszechczasów to dla mnie…siemię lniane za dwa złote paczka, starczy mi chyba na pół roku!
Dobrze, że sobie zdajesz sprawę z medialnego marketingu. Bo to nie jest informacja, tylko reklamowanie najdroższych produktów!

Madzia B
Gość

Uwielbiam Twoje rozwojowe czwartki, zawsze dają kopa w tyłek! Ja właśnie zaczęłam działać zamiast narzekać i jest to o wiele przyjemniejsze!

tonia
Gość

Bardzo motuwujący post i świetnie jak kogos zabolało (np mnie 😛 ) – zabieram sie do roboty 😉

BogusiaM
Gość

prawda zawsze boli:p

Enka
Gość

o matko… właśnie takiego czwartku mi było trzeba! nie potrafię się skutecznie zmobilizować do działanie i dlatego żyję od dłuższego czasu w czarnej d**pie…. trzymaj za mnie kciuki 🙂

Ania
Gość

plik ściągnięty, teraz czas wybrać cel i poprawić go. Twój blog jest niesamowity!

Maxi A.
Gość

Chciałam schudnąć i rok 2013 ogłosiłam rokiem zmian:) Wzięłam się zawzięłam i chodzę na siłownię:) I podoba mi sie bardzo!! To była dobra decyzja:) Czekam teraz na efekty.

agazmaluje@gmail.com
Gość

Nie mieć okresu przez rok – rewelacja! Zawsze jest pozytywna strona, oszczędzasz na podpaskach i tamponach 🙂 Tak, u mnie pora też coś zmienić 🙂 Kwestia z szukaniem pracy i CV była zdecydowanie dla mnie 🙂

Nadine
Gość

Ja walczę o spoko-sylwetkę (niestety w ostatnich dniach naukę zagryzam słodkościami i właśnie kończę drugie piwo. I chciałabym… Naprawdę chciałabym poprawić powieść i w końcu ją gdzieś wysłać.
Chociaż jak tak teraz się zastanawiam… Właściwie dlaczego się za to nie biorę? Chyba boję się, że "to nie przejdzie"…

Nadine
Gość

Marzyłam zawsze o tytule w księgarni. Jeszcze nikt nigdy nie dostał całej mojej powieści do przeczytania. Jej, ja naprawdę boję się, że nikt tego nie zaakceptuje. To strasznie smutne.

Nadine
Gość

Aniu, a może by tak post motywacyjny o osiąganiu celów długoterminowych (takich jak pisanie powieści…)? Taki kopniak bardzo by się przydał. Dobrze kopiesz. 🙂

Jak napiszę licencjat (dałam sobie czas do końca lutego) to biorę się za poprawki i wysyłanie. Przysięgam.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, myślałaś kiedyś o zajęciu się motywowaniem ludzi zawodowo? Śledzę rozwojowe czwartki i zawsze wyczekuję na kolejny odcinek 🙂 i nawet czwartki zaznaczam zielony kwadracikami które stworzyłaś. A słoik jest wspaniały! mam już 4 karteczki

Nadine
Gość

Coaching. 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

BARDZO byś się nadawała! Pomyśl o tym na poważnie, zastanów się. Być może wiele ze swoich mądrości czerpiesz z książek, ale chyba kluczem do sukcesu jest to, co masz – potrafisz te rady i mądrości odnieść do życia, wycisnąć z nich miąższ, to, co jest najbardziej wartościowe, nie podajesz truizmów, tylko motywujesz do działania. Niby to tylko jeden z kilku(nastu) tego typu postów na blogu, a jednak ma się wrażenie, jakbyś z każdym rozmawiała indywidualnie.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

nie czuję się wystarczająco kopnięta Twoim tekstem… wiem, że powinnam zrobić mnóstwo rzeczy ze swoim życiem, bo nie daję rady i długo tak nie pociągnę, a z czasem robi się coraz ciężej, ale nie mam siły, fizycznej siły co jest najśmieszniejsze, cały czas czuję się jak po roku ciężkich robót na syberii…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Anonimku, pierwszym krokiem być może powinny być badania profilaktyczne – przede wszystkie pełna morfologia. Może masz anemię, a może problemy z tarczycą? U mnie tak właśnie było. Miałam ciężką anemię i niedoczynność tarczycy, walczę z tym od dwóch lat i dopiero teraz widzę poprawę. Wyniki mam coraz lepsze, coraz więcej siły i energii, spinam tyłek i walczę o siebie i swoje marzenia. Miałam dość myślenia typu: "nie mam siły na nic, nic mi się nie chce, nie dam rady tego zrobić". Naprawdę czułam się przemęczona, do tego doszły różne smutki i skłonności do depresji, ale zmiana diety, nawyków, podejścia do… Czytaj więcej »

Chill Cake
Gość

ze wszystkim się zgadzam… no, prawie. co do ględzenia o figurze – kurde, no raczej, że od gadania się nie chudnie (inną sprawą oczywiście są choroby, których skutkiem ubocznym jest otyłość, ale mam nadzieję że o takich przypadkach nie myślałaś, kiedy pisałaś ten post), ale jeśli chodzi o depresję… no tu już sprawa niestety nie jest taka prosta, bo nawet jeśli w epizodzie manii lub zdrowia psychicznego (cały czas rozpatruję dwubiegunową, o której napisałaś) sobie postawimy jakieś cele i zaczniemy do nich dążyć, to kiedy przyjdzie epizod depresyjny, może zabraknąć siły do ich realizacji… wiem, bo, powiedzmy, byłam w podobnym… Czytaj więcej »

Megalaska
Gość

ja zastanawiam się nad sprawą związaną z pracą, jestem studentką, szukam pracy, zgłaszasz się na rozmowy kwalifikacyjne ale nigdzie nie chcą mnie przyjąć, często słyszę ze potrzebują ludzi do pracy na weekend a ja w weekend ide na uczelnie wiec w pracy nie moge byc albo mowią ze nie dadzą mi tyle dni wolnego bo dla pozostalych pracownikow byloby to niesprawiedliwe, denerwuje mnie to ze nigdzie nie chcą mnie przyjąć do pracy, ale pomyślę nad Twoim wpisem, przeczytam jeszcze raz i zastanowie się co mogę zmienić zeby w koncu dostać się do jakiejś pracy:) Pozdrawiam Cię i przy okazji zapraszam… Czytaj więcej »

Nikola
Gość

A ja na nieco inny temat- mówisz, że chcesz zrobić mostek. Możesz się podzielić jakimiś ćwiczeniami? Mamy z tym ogromny problem, a bardzo mi zależy i po prostu nie wiem, na których partiach i jak mam się skupić. 😉

Cosmetics Freak
Gość

Potrafisz zmotywować do działania:)

Fraise26 (My strawberry fields)
Gość

Tak samo jak Ty borykam się od dłuższego czasu z chorobą i poza latanie do lekarzy nie zrobiłam nic sensownego, żeby sobie pomóc. Dzięki za motywację do działania!

Zulka
Gość

Bardzo zachęcam Cię, żebyś dała drugą szansę jodze. I nie z płyty czy z netu, bo ćwiczyć samemu można świadomie dopiero po jakimś czasie, ale w prawdziwej szkole jogi u doświadczonego nauczyciela. Jeśli jesteś z Warszawy, mogę polecić Ci sprawdzone miejsca. I jeszcze dodam, że pozytywne działanie jogi sprawdzam na sobie od 2,5 roku 🙂

strī-linga
Gość

tak, rozwojowe czwartki są potrzebne nam wszystkim.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Serio!

Marta - MC
Gość

a ja cały tydzień robię to co lubię i co mnie rozwija – polecam każdemu "rozwojowy tydzień" ;D
obserwuję 🙂

rouesik
Gość

Zamierzam przytyć 5kg! Mam niedowagę odkąd pamiętam i jestem często wyczerpana po "byle czym". Niby staram się więcej jeść, ale z przewagą na "niby" więc taki wstrząs dobrze mi zrobi.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Należysz do typu studentów, którzy wszystko kserują, czy raczej do typu, który czyta książki i sam robi notatki? 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Tak zapytałam, bo też jestem na pedagogice, a konretnie na terapii pedagogicznej i tak przy okazji zbliżającej się sesji mnie natchnęło ;d wkurza mnie, że muszę strasznie dużo czasu poświęcać na mało istotne rzeczy (ok, może nie mało istotne, ale na pewno nieużyteczne) typu historia, czy filozofia. A niestety te najważniejsze przedmioty często prowadzone są po łebkach. A szkoda

Katarzyna
Gość

Czasem szpilke trzeba wsadzic 😉 Zabolalo 😉 A nie naleze do osob, ktore sie uzalaja nad soba i zwalaja wine na innych.

Powodzenia ze zdrowiem 🙂

Kokodylek
Gość

Ostatnio sama doszłam do takich wniosków Chociaż wydają się na pozór oczywiste, to wiele osób zapomina, że chcąc zmian, należy działać 🙂 Pozdrawiam.

CZEKO ADA
Gość

Koniec z wymówkami – działamy! Podoba mi się 🙂

Talia
Gość

Świetny post 🙂 Bardzo motywujący. Ja moimi sukcesami i porażkami w realizacji celów dziele się na blogu 🙂

Magda Zieterska
Gość

Fajny blog . 🙂
Zapraszam do mnie : http://modowyszpital.blogspot.com/

Bina!
Gość

dobra opcja 🙂 ja od zeszłego roku wcielam w życie coś podobnego, zdałam sobie sprawę, że wszystko zależy ode mnie! życia nikt za mnie nie przeżyje i to ja musze nim kierować jak najlpiej zmieniając to, co mogę i powinnam zmienić w swoim postępowaniu 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Depresja dwubiegunowa jest praktycznie niemożliwa do wyleczenia. Jest to depresja, która ma dwie fazy: fazę popularnej depresji (obniżenie nastroju, melancholia) i manii(gadatliwości, ciągły przymusu bycia w ruchu, mocno zawyżona samoocena). Taką depresję miał m.in Roosevelt 🙂
Natomiast jednobiegunowa jest do wyleczenia za pomocą terapii i leków.
Pozdrawiam! 🙂

obserwatorka
Gość

Z tym CV to jest taki paradoks – chodzi o doświadczenie… a jak można mieć doświadczenie, skoro nie przyjmują do pracy bez? A pracowałam tylko raz, nie licząc trzech lat nauki pod kierunek turystyczny. Nieważne, jutro po raz kolejny atakuję rekrutów aplikacjami:) Nawiasem pisałam o Twoim słoikowym pomyśle i dwie osoby z tego skorzystały(ją). 🙂 A ja dziś szukałam słoika, oczywiście okazało się że nie mam… poczekam, aż ktoś zje ogórki, albo sama to zrobię.

obserwatorka
Gość

Mam wrażenie, że Ty masz na wszystko rozwiązanie, surowa z Ciebie kobieta.:P Właśnie nie chcę wolontariatu, a krótką praktykę hotelową mam za sobą. Myślałam też o freelancingu, ale musiałabym pisać po angielsku a trochę obawiam się błędów gramatycznych. Jeden błąd i odpadasz. Będę dalej szukać pracy, w końcu coś się musi znaleźć. :]

obserwatorka
Gość

Dziękuję za podpowiedź. Na razie spojrzałam pobieżnie, ale nie widzę informacji na temat możliwości zapłaty na zagraniczne konto. jeszcze obadam tą stronę i ewentualnie pogrzebię za czymś podobnym. nie ma nic lepszego nad zarobek z pracy przy czymś, co się lubi

Justa
Gość

cel: poprawić stan mojego brzucha
co zrobię?
używanie balsamu !codziennie!
jeden dzień z a6w raz w tygodniu
kręcenie hula hop (nowo zamówionym ;))

wiem że mi się uda, bo zamalowuję kratki na zielono i czerwono.
Dziękuję!
(moje rzęsy już są wdzięczne za codziennie smarowanie wazeliną c:)

Justa

Previous
Share week, czyli ulubione blogi
ROZWOJOWY CZWARTEK : ZRÓB COŚ WRESZCIE!