Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

– Masz juz chłopaka?
– Kiedy ci się w końcu oświadczy?
– Kiedy ślub?
– Kiedy dziecko? Staracie się?
- Kiedy drugie?

Są pytania, których się po prostu nie zadaje🤫... w tym momencie słyszę głośny śmiech wszystkich moich znajomych, którym zadałam najbardziej niedyskretne pytania na świecie, ale proszę Was, przypomnijcie sobie - zanim ustaliliśmy, że jesteśmy ok z tym levelem szczerości, zapytałam „czy mogę ci zadać BARDZO osobiste pytanie?”.
No, to wyjaśnione🙈🤣
Osobiście bliskie jest mi zdanie - „nikt nie jest w stanie zranić cię, bez twojej zgody”. Jak zapytasz singielki z wyboru o to, kiedy w końcu sobie kogoś znajdzie, to jej nie dotknie, w odróżnieniu od dziewczyny, która rozpaczliwie szuka od  lat „tego jedynego”.
Nigdy nie wiemy, co przeżywa kobieta, którą pytasz „to jak, kiedy planujecie dziecko?”. Mogła niedawno poronić albo starać się bezskutecznie od kilku lat i sprawisz jej tym niepotrzebną przykrość. 
NAWET JA😂 wiem, że pewnych pytań nie zadaje się ludziom, z którymi nie jesteśmy bardzo blisko. I chciałabym, abyście zapamiętali. Ale też warto nauczyć się trochę asertywności! Nie mam problemu z rozmawianiem szczerze o pieniądzach, wyborach, traumach z dzieciństwa  z ludźmi, z którymi jestem bliżej, ale też nie mam problemu z powiedzeniem „wybacz, nie odpowiem ci na to pytanie”, „podpisałam srogie NDA, nie mogę powiedzieć”, „to moja osobista sprawa”.
Moja czytelniczka z kolei na pytanie „kiedy w końcu dziecko, wszystkie twoje koleżanki już mają” zapytała starej ciotki „kiedy w końcu twój pogrzeb? wszystkie twojego koleżanki już po”.
No tak też można, ale po co🤪
Trzymajcie się!

#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #aniamaluje #szczerze_pisząc #święta

– Masz juz chłopaka? –...

Jak wyglądać na bardziej pewnego siebie, genialna książka i laser [TYGODNIK]

Opóźnienie w publikacji tego tygodnika wynika z nadmiaru zajęć. Nie narzekam ostatnio na nudę. Bardzo selekcjonuję jednak to, co zamieszczam na blogu i przeglądając zdjęcia do tego wpisu poczułam jakbym kreśliła przed Wami obraz dziewczyny, która rzuciła studia doktoranckie by latać po eventach producenta kanap i płynu do płukania 😂. To tak bardzo nieprawda…
Z drugiej strony, gdybym chciała pokazać inną część mnie, to co zajmuje moje myśli, to wyjdę na egzaltowaną panienkę pragnącą pokoju na świecie…
oh wait, tego pragnę

The one thing we’re all waiting for, is peace on earth – an end
to war,
It’s a miracle we need – the miracle, the miracle we’re all
waiting for today,



Kocham ten kawałek. I Queen tak ogólnie, bo w sumie istnieje utwór dotyczący każdego ważniejszego wydarzenia i stanu i wszystkiego istotnego z mojego życia. Identyfikuję się mocno.

Chyba ze sto osób w ostatnim miesiącu dzieliło się ze mną informacją o planowanej ekranizacji losów Queen i… ech.
wybaczcie, dla mnie Queen odeszło wtedy, gdy odszedł Freddie. Hajs nie jest najważniejszy na świecie. Myślałam, że istnieje ktoś, kto mógłby uratować ten projekt i był to Sacha Baron Cohen, ale reszta zespołu bardzo intensywnie pracuje na to, by film był klapą 😔.

Dziękuję jednak za pamięć!
Dopadła mnie przedurodzinowa jesienna nostalgia. Lubię sporo myśleć o tym kim jestem, co na to wpłynęło, dokąd zmierzam. Sprawdzać co jakiś czas, czy idę we właściwą stronę. Każde urodziny są dla mnie właśnie takim momentem.

Z tego powodu wybrałam się w rodzinne strony. No ok, głównym powodem były urodziny siostry i mamy i w sumie trochę moje. Musiałam też zabrać kilka ważnych rzeczy.

Wiedzieliście, że istnieje coś takiego jak kolorowe karty intercity? Np.  roczna, upoważnia do przejazdów w dowolnej ilości i na dowolnych trasach. Z pewnością to bardzo wygodne rozwiązanie dla firm i osób, które często muszą przemieszczać się pociągami na przeróżnych trasach.   Ja od jakiegoś czasu bardzo lubię jeździć pociągami, na telefonie zawsze mam aplikację ICC mobile navigator – można w niej sprawdzać opóźnienia, kupić bilet w apce tuż przed odjazdem a ja wybieram nowe pociągi, żeby móc wygodnie pracować z laptopem.
Te trzy godziny w trasie pozwala mi na spokojnie ogarnąć sporą część obowiązków. Moja wskazówka: warto wybrać miejsce przy stole.

 Kto zaśmiał się na widok słowa “Kambodża”? 😀 Ta wiadomość zrobiła mi cały dzień. Caluteńki, bo druga partia muffinek mi się przypiekła trochę za bardzo 🙁

Ostatnio staram się nosić luźno i komfortowo. Należę do pechowego grona osób bardzo wrażliwych na dotyk w tym negatywnym sensie. Masaż w Tajlandii to moja mała osobista trauma (a masaż stóp to już najgorsza ever), z powodów zdrowotnych czasami mam wrażenie że szalik czy golf dosłownie mnie duszą, podobnie bywa gdy podkreślę talię – wystarczy zbyt przylegający ściągacz rajstop, pasek, wysoki stan w spodniach a mi się robi niedobrze. Dlatego tak chętnie sięgam po sukienki w gorsze dni.
To jedna z moich wygodniejszych sukienek (klik). Tania i dostępna w wielu kolorach, myślę też nad szarą, co jest zabawne, bo szara kosztuje 29 PLN a najdroższy kolor 51 😀 (klik). Po prawej zaś rajstopy w kropeczki i zdobienie jakie wykonała mi Pata. Obczajcie jej kanał na Youtube, pokazuje tam jak wykonać różne zdobienia krok po kroku.

Hej hej, czyżbym była hipokrytką? Nie lubię jak ktoś mnie dotyka a potem pozwalam grzebać Patce przy moich paznokciach? No właśnie, tu jest pies pogrzebany. Nie lubię, gdy dotyka mnie ktoś obcy. Wzdrygam się gdy ktoś przeciska się w sklepie i dotyka mnie po plecach. Wrrr.

Książka, którą czytam to coś niesamowitego. Spora cegła (kocham e-booki!) … nie wiem jakim cudem sięgnęłam po “Młokosa” dopiero teraz, skoro kocham Dostojewskiego miłością wielką i ślepą.

Nie wiem czy po całej lekturze podtrzymam swoją opinię, ale czyta mi się to wspaniale. Główny bohater tej książki to Arkadiusz, młodzieniec który właśnie brutalnie zderza się z rzeczywistością, weryfikując swoje naiwne ideały o dorosłości. Dostojewski w książce opowiada o trudnej relacji syna z ojcem, ale też pragnieniu bogactwa i tym, co za nim idzie. Bohater brzydzi się bowiem kobiet (szczególnie nagich), ale jest przekonany, że gdy będzie już bogaty, to wszystkie będą do niego lgnąć.

Piszę o tej książce, bo jestem przepełniona radością gdy korzystacie z moich rekomendacji:

Serce mocno rośnie. Właśnie dla takich momentów piszę bloga.
A po prawej maliny (kocham) oraz Niunio, słodki i głupawy piesek o strasznym imieniu, ale nie mój pies, nie ja wymyślałam 😀 Zawsze kochałam duże psy, sama miałam dużego, ale miłość jest dziwna i ślepa, tego małego ciapę też kocham. Mocno.

Gdyby masło nie podrożało, robiłabym takie muffinki częściej.
Niedawno poprosiłam rodziców, by przygotowali mi do zabrania najpotrzebniejsze rzeczy (przeprowadzka tak bardzo na raty…). Spakowali mi wagę. Dzięki.
Ale przyda się do zważenia walizki przed kolejnym wyjazdem ^^.

 Byłam też na prezentacji nowej linii kosmetyków Claudia Schiffer dla Art deco.  Na środkowym zdjęciu jestem pomalowana przez wizażystę, ale ja chciałam o czymś innym – to była najpiękniejsza i najsłodsza prezentacja na jakiej kiedykolwiek byłam. Claudia była nazywana przez przyjaciołkę “cloudy”, czyli chmurka. Dlatego chmurki i krople deszczu są tłoczone na kosmetykach i… nazwijcie to infantylnym, ale to jest tak urocze, że hej! W dodatku ciasteczka i wszystkie słodkości zostały utrzymane w tej samej słodkiej konwencji. So sweet! Kosmetyki dostępne są na douglas.pl, tam możecie je obejrzeć 😉

Tutaj zaś zdjęcie nalewki z kasztanów, którą Rita zrobiła z mojego polecenia. Dziękuję! Zdarzyło mi się też być na prezentacji nowej serii płynów Lenor. W jej trakcie odbyły się warsztaty zapachowe, miałam stworzyć własną kompozycję ale efekt jest taki, że wyszło mi coś, co pachnie jak odświeżacz do toalet, a i te wąchałam lepsze. Cóż 😀

W odwiedzinach u Tosi 😉 I zupa kukurydziana, czyli eksploatuję mocno mój nowy blender i robię dania, które wcześniej były trochę poza moim zasięgiem. Poza zupami mojej mamy, toleruję tylko zupy-krem 😀

Kocham jesień. Za zakolanówki i rajstopy.

 A Was za takie wiadomości ;*

Z rzeczy, którymi chcę się podzielić – byłam też na laserze, w zeszłym roku pisałam tekst “depilacja laserowa, czy warto?” no i uważam, że warto, bo pokornie wróciłam i zamierzam skończyć rozpoczętą serię i mieć spokój raz na zawsze.

A w sieci?

Uwielbiam Alvaro, jest w sam raz do kręcenia hula-hoop albo sprzątania. Uwielbiam Też Sofię Ellar, ostatnio ją tu wrzucałam i padłam z zachwytu widząc oboje razem:

Post udostępniony przez Alvaro Soler (@alvarosolermusic) 28 Wrz, 2017 o 11:17 PDT

Albo raczej – słysząc 🙂

Na moim blogu:

50 drobnych rzeczy, które możesz bez wysiłku zrobić dla innych

oraz tekst o tym jak się zmieniałam
Pisaliście, że zawsze wydawałam się bardzo pewna siebie. Hmmm. Przeraża mnie dzisiejsza gloryfikacja fałszywej skromności, hołubienie zostawania po godzinach, przychodzenia do pracy z grypą, rodzenia w sposób naturalny wraz z pęknięciem krocza aż do odbytu mimo przeciwskazań medycznych, bo przecież trzeba cierpieć.
Pokora jest bardzo ważna w życiu, ale też warto być świadomym siebie i traktować się dobrze.

Zaś pewność siebie jest turbo-przydatna, polecam bardzo wartościowy film Tomasza Kammela

Lubię w byciu blogerką to, że mam szansę uczestniczenia w wydarzeniach, do których normalnie nie miałabym dostępu. Zdarzyło mi się być na konferencji prasowej czy czymś tam z okazji premiery perfum, gdzie konferansjerem był właśnie pan Kammel. Akurat byłam w trakcie lektury jego książki o wystąpieniach publicznych i obserwowałam jak stosuje w praktyce wszystkie spisane w niej wskazówki. To było super!
(tak, nie pamiętam nawet co to była za marka ani zapach, oopsie!).

Artur Jabłoński zebrał w jednym miejscu wartościowe podcasty o marketingu – uwielbiam to, że w Internecie są ludzie, którzy ułatwiają innym życie. Zrzucam je sobie na telefon by jeszcze produktywniej wykorzystać czas spędzany w drodze.

Na moim blogu 10 pomysłów na to, jak spędzić październik – można kliknąć w zdjęcie

A humorystycznie – koleżanka podesłała mi zdjęcie wybitnie paskudnych butów 🙂

No i kończąc kolejnym naiwnym cytatem z Queen,  w który zresztą wierzę, bo ludzie powinni darzyć się wzajemnym szacunkiem i kochać bliźniego…
And loves (People on streets) dares you to change our way of
Caring about ourselves



Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Jak się zmieniałam – wygląd
Jak wyglądać na bardziej pewnego siebie, genialna książka i laser [TYGODNIK]