Jak wyglądać na bardziej pewnego siebie, genialna książka i laser [TYGODNIK]

Opóźnienie w publikacji tego tygodnika wynika z nadmiaru zajęć. Nie narzekam ostatnio na nudę. Bardzo selekcjonuję jednak to, co zamieszczam na blogu i przeglądając zdjęcia do tego wpisu poczułam jakbym kreśliła przed Wami obraz dziewczyny, która rzuciła studia doktoranckie by latać po eventach producenta kanap i płynu do płukania 😂. To tak bardzo nieprawda…
Z drugiej strony, gdybym chciała pokazać inną część mnie, to co zajmuje moje myśli, to wyjdę na egzaltowaną panienkę pragnącą pokoju na świecie…
oh wait, tego pragnę

The one thing we’re all waiting for, is peace on earth – an end
to war,
It’s a miracle we need – the miracle, the miracle we’re all
waiting for today,



Kocham ten kawałek. I Queen tak ogólnie, bo w sumie istnieje utwór dotyczący każdego ważniejszego wydarzenia i stanu i wszystkiego istotnego z mojego życia. Identyfikuję się mocno.

Chyba ze sto osób w ostatnim miesiącu dzieliło się ze mną informacją o planowanej ekranizacji losów Queen i… ech.
wybaczcie, dla mnie Queen odeszło wtedy, gdy odszedł Freddie. Hajs nie jest najważniejszy na świecie. Myślałam, że istnieje ktoś, kto mógłby uratować ten projekt i był to Sacha Baron Cohen, ale reszta zespołu bardzo intensywnie pracuje na to, by film był klapą 😔.

Dziękuję jednak za pamięć!
Dopadła mnie przedurodzinowa jesienna nostalgia. Lubię sporo myśleć o tym kim jestem, co na to wpłynęło, dokąd zmierzam. Sprawdzać co jakiś czas, czy idę we właściwą stronę. Każde urodziny są dla mnie właśnie takim momentem.

Z tego powodu wybrałam się w rodzinne strony. No ok, głównym powodem były urodziny siostry i mamy i w sumie trochę moje. Musiałam też zabrać kilka ważnych rzeczy.

Wiedzieliście, że istnieje coś takiego jak kolorowe karty intercity? Np.  roczna, upoważnia do przejazdów w dowolnej ilości i na dowolnych trasach. Z pewnością to bardzo wygodne rozwiązanie dla firm i osób, które często muszą przemieszczać się pociągami na przeróżnych trasach.   Ja od jakiegoś czasu bardzo lubię jeździć pociągami, na telefonie zawsze mam aplikację ICC mobile navigator – można w niej sprawdzać opóźnienia, kupić bilet w apce tuż przed odjazdem a ja wybieram nowe pociągi, żeby móc wygodnie pracować z laptopem.
Te trzy godziny w trasie pozwala mi na spokojnie ogarnąć sporą część obowiązków. Moja wskazówka: warto wybrać miejsce przy stole.

 Kto zaśmiał się na widok słowa “Kambodża”? 😀 Ta wiadomość zrobiła mi cały dzień. Caluteńki, bo druga partia muffinek mi się przypiekła trochę za bardzo 🙁

Ostatnio staram się nosić luźno i komfortowo. Należę do pechowego grona osób bardzo wrażliwych na dotyk w tym negatywnym sensie. Masaż w Tajlandii to moja mała osobista trauma (a masaż stóp to już najgorsza ever), z powodów zdrowotnych czasami mam wrażenie że szalik czy golf dosłownie mnie duszą, podobnie bywa gdy podkreślę talię – wystarczy zbyt przylegający ściągacz rajstop, pasek, wysoki stan w spodniach a mi się robi niedobrze. Dlatego tak chętnie sięgam po sukienki w gorsze dni.
To jedna z moich wygodniejszych sukienek (klik). Tania i dostępna w wielu kolorach, myślę też nad szarą, co jest zabawne, bo szara kosztuje 29 PLN a najdroższy kolor 51 😀 (klik). Po prawej zaś rajstopy w kropeczki i zdobienie jakie wykonała mi Pata. Obczajcie jej kanał na Youtube, pokazuje tam jak wykonać różne zdobienia krok po kroku.

Hej hej, czyżbym była hipokrytką? Nie lubię jak ktoś mnie dotyka a potem pozwalam grzebać Patce przy moich paznokciach? No właśnie, tu jest pies pogrzebany. Nie lubię, gdy dotyka mnie ktoś obcy. Wzdrygam się gdy ktoś przeciska się w sklepie i dotyka mnie po plecach. Wrrr.

Książka, którą czytam to coś niesamowitego. Spora cegła (kocham e-booki!) … nie wiem jakim cudem sięgnęłam po “Młokosa” dopiero teraz, skoro kocham Dostojewskiego miłością wielką i ślepą.

Nie wiem czy po całej lekturze podtrzymam swoją opinię, ale czyta mi się to wspaniale. Główny bohater tej książki to Arkadiusz, młodzieniec który właśnie brutalnie zderza się z rzeczywistością, weryfikując swoje naiwne ideały o dorosłości. Dostojewski w książce opowiada o trudnej relacji syna z ojcem, ale też pragnieniu bogactwa i tym, co za nim idzie. Bohater brzydzi się bowiem kobiet (szczególnie nagich), ale jest przekonany, że gdy będzie już bogaty, to wszystkie będą do niego lgnąć.

Piszę o tej książce, bo jestem przepełniona radością gdy korzystacie z moich rekomendacji:

Serce mocno rośnie. Właśnie dla takich momentów piszę bloga.
A po prawej maliny (kocham) oraz Niunio, słodki i głupawy piesek o strasznym imieniu, ale nie mój pies, nie ja wymyślałam 😀 Zawsze kochałam duże psy, sama miałam dużego, ale miłość jest dziwna i ślepa, tego małego ciapę też kocham. Mocno.

Gdyby masło nie podrożało, robiłabym takie muffinki częściej.
Niedawno poprosiłam rodziców, by przygotowali mi do zabrania najpotrzebniejsze rzeczy (przeprowadzka tak bardzo na raty…). Spakowali mi wagę. Dzięki.
Ale przyda się do zważenia walizki przed kolejnym wyjazdem ^^.

 Byłam też na prezentacji nowej linii kosmetyków Claudia Schiffer dla Art deco.  Na środkowym zdjęciu jestem pomalowana przez wizażystę, ale ja chciałam o czymś innym – to była najpiękniejsza i najsłodsza prezentacja na jakiej kiedykolwiek byłam. Claudia była nazywana przez przyjaciołkę “cloudy”, czyli chmurka. Dlatego chmurki i krople deszczu są tłoczone na kosmetykach i… nazwijcie to infantylnym, ale to jest tak urocze, że hej! W dodatku ciasteczka i wszystkie słodkości zostały utrzymane w tej samej słodkiej konwencji. So sweet! Kosmetyki dostępne są na douglas.pl, tam możecie je obejrzeć 😉

Tutaj zaś zdjęcie nalewki z kasztanów, którą Rita zrobiła z mojego polecenia. Dziękuję! Zdarzyło mi się też być na prezentacji nowej serii płynów Lenor. W jej trakcie odbyły się warsztaty zapachowe, miałam stworzyć własną kompozycję ale efekt jest taki, że wyszło mi coś, co pachnie jak odświeżacz do toalet, a i te wąchałam lepsze. Cóż 😀

W odwiedzinach u Tosi 😉 I zupa kukurydziana, czyli eksploatuję mocno mój nowy blender i robię dania, które wcześniej były trochę poza moim zasięgiem. Poza zupami mojej mamy, toleruję tylko zupy-krem 😀

Kocham jesień. Za zakolanówki i rajstopy.

 A Was za takie wiadomości ;*

Z rzeczy, którymi chcę się podzielić – byłam też na laserze, w zeszłym roku pisałam tekst “depilacja laserowa, czy warto?” no i uważam, że warto, bo pokornie wróciłam i zamierzam skończyć rozpoczętą serię i mieć spokój raz na zawsze.

A w sieci?

Uwielbiam Alvaro, jest w sam raz do kręcenia hula-hoop albo sprzątania. Uwielbiam Też Sofię Ellar, ostatnio ją tu wrzucałam i padłam z zachwytu widząc oboje razem:

Post udostępniony przez Alvaro Soler (@alvarosolermusic) 28 Wrz, 2017 o 11:17 PDT

Albo raczej – słysząc 🙂

Na moim blogu:

50 drobnych rzeczy, które możesz bez wysiłku zrobić dla innych

oraz tekst o tym jak się zmieniałam
Pisaliście, że zawsze wydawałam się bardzo pewna siebie. Hmmm. Przeraża mnie dzisiejsza gloryfikacja fałszywej skromności, hołubienie zostawania po godzinach, przychodzenia do pracy z grypą, rodzenia w sposób naturalny wraz z pęknięciem krocza aż do odbytu mimo przeciwskazań medycznych, bo przecież trzeba cierpieć.
Pokora jest bardzo ważna w życiu, ale też warto być świadomym siebie i traktować się dobrze.

Zaś pewność siebie jest turbo-przydatna, polecam bardzo wartościowy film Tomasza Kammela

Lubię w byciu blogerką to, że mam szansę uczestniczenia w wydarzeniach, do których normalnie nie miałabym dostępu. Zdarzyło mi się być na konferencji prasowej czy czymś tam z okazji premiery perfum, gdzie konferansjerem był właśnie pan Kammel. Akurat byłam w trakcie lektury jego książki o wystąpieniach publicznych i obserwowałam jak stosuje w praktyce wszystkie spisane w niej wskazówki. To było super!
(tak, nie pamiętam nawet co to była za marka ani zapach, oopsie!).

Artur Jabłoński zebrał w jednym miejscu wartościowe podcasty o marketingu – uwielbiam to, że w Internecie są ludzie, którzy ułatwiają innym życie. Zrzucam je sobie na telefon by jeszcze produktywniej wykorzystać czas spędzany w drodze.

Na moim blogu 10 pomysłów na to, jak spędzić październik – można kliknąć w zdjęcie

A humorystycznie – koleżanka podesłała mi zdjęcie wybitnie paskudnych butów 🙂

No i kończąc kolejnym naiwnym cytatem z Queen,  w który zresztą wierzę, bo ludzie powinni darzyć się wzajemnym szacunkiem i kochać bliźniego…
And loves (People on streets) dares you to change our way of
Caring about ourselves



Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Podziel się

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o