Instagram has returned invalid data.

Co robić w październiku? 10 pomysłów!

Dzisiaj kolejny odcinek cyklu o tym co robić w danym miesiącu. Tym razem bez obsuwy i znowu… z telefonu. Jestem w Warszawie ale wpis musi być! Nie ma zmiłuj :).

Piszecie, że lubicie ten cykl. Ja lubię być z Wami szczera. Tak zupełnie uczciwie jak na imprezie przy wódce – tworzyłam sobie te listy dla siebie. By każdy kolejny dzień nie był tylko smutną kalką poprzedniego. By mieć jakieś motywy przewodnie. By oprócz zadań codziennych, zawodowych, uczelnianych i blogowych, mieć też jakieś zadania takie – kurczę – banalne, przyziemne. Niby lista to-do, ale nie taka kojarząca się  z obowiązkiem. Jestem więc trochę zdziwiona że sami z tych moich list korzystacie, ale to bardzo miłe ;-). Ja na Waszym miejscu postukałabym się po głowie wchodząc na blog dwudziestopięciolatki zapisującej sobie w kalendarzu, że ma pozbierać kasztany.
A wiecie co jest najlepsze? Że ja te swoje listy naprawdę skrupulatnie wypełniam, dzisiaj (zaczęłam pisać ten tekst o 23:30 1.10) odhaczyłam ostatni punkt z listy rzeczy do zrobienia we wrześniu. Byłam na fajnych warsztatach zapachowych i znalazłam perfumy dla siebie. 
Proszę, bierzcie zatem poprawkę na to, że listy są pisane z myślą o czytelniku takim jak ja :).
Okej, to co warto robić w październiku?

1. Spacerować po szeleszczących, kolorowych liściach
Koniecznie! Osobiście łatwo jest mi się zagubić w codzienności i zanim docenię liście to drzewa są już łyse. A spacer taką alejką, doświadczenie tego wszystkimi zmysłami to coś naprawdę wyjątkowego. Gdy czuję radochę z kilku kolorowych liści to jest dobrze.
Okej, wszystkie zmysły to przesada, smakować nie trzeba. Ale powąchać jesień, dotknąć jej, usłyszeć ten szelest – bezcenne.
2. Rozpocząć jesienną rutynę treningową
Odpuszczam sobie treningi tylko na wyjazdach, jednak w październiku bieganie robi się bardziej skomplikowane. Rano mam ochotę narzucić na siebie dodatkowy kocyk i zrobić z siebie naleśnikowego potwora a nie wyskoczyć z domu jak sprężyna i biec przed siebie. Bieganie dało mi bardzo dużo , ale jesień wymaga ode mnie pewnej taktyki. A to oznacza trochę inną playlistę, bluzę z długim rękawem, grubsze spodnie do biegania i….
3. Zastrzyku energii 
Jesienią jestem senna, bo dostosowuję się do rytmu natury a październik to taki okres przejściowy kiedy jestem w stanie zaaplikować sobie dawkę energii zanim będzie za późno. Mam swoje triki które stosuję stale, np. kropienie wszystkie olejkiem eterycznym o zapachu grejpfrutowym i bezczelnie się nimi wspomagam. W podlinkowanym tekście przeczytasz jakie mam sztuczki na dodanie sobie energii
4. Jeść śniadania
Koniecznie coś ciepłego z rana, u mnie jest to zupa. To nie jest typowe śniadanie ale zupę można łatwo podgrzać a ja muszę poczuć rozlewające się po mnie ciepło zanim wychylę się na zewnątrz.
5. Kupić rękawiczki
I szalik i czapkę… Albo znaleźć te z zeszłego roku. Ja rękawiczki ciągle gubię, więc jeśli nie ogarnę tematu z listą, to pewnego ranka się bardzo wkurzę. Wyrzucę zawartość szuflady na podłogę i wkurzę się jeszcze bardziej przypominając sobie, że rękawiczki są w pudle na szafie. Auć! Już zamówiłam sobie takie, które pozwalają na obsługę smartfona.
6. Zacząć nosić kapelusze
Czyli wyczyścić je z wszystkich włosów, sprawdzić czy się nie odkształciły i po prostu przywdziewać na łeb. Bo kapelusz to jeszcze nie czapka, ale grzeje i chroni przed wiatrem. Zdjęcie jest z zeszłego roku (klik), ale kapelusze mają dla mnie wymiar dość symboliczny. W 2014 pisałam o tym tekście “Zawsze będą mieć “ale”. Idź do przodu“.
7. Zacząć z przytupem nowy semestr
U mnie w roli podwójnej –  studentki i prowadzącej konwersatoria. Nie miałam żadnej przerwy między magisterką a doktoratem i bardzo się takowej boję. Dopóki poszerzanie wiedzy o sobie i świecie jest wpisane w mój kalendarz – dopóty się mobilizuję by robić to systematycznie a nie z doskoku. Stąd październik kojarzy mi się z białym kołnierzykiem. Nowy semestr, nowy zeszyt, nowy rozdział. Jeśli nie chcesz zapisać się na żaden kurs, rozważ proszę propozycję z tekstu o tym co warto zrobić, gdy nie czuje się sensu istnienia. Ja na poważnie mam ochotę zacząć się uczyć…. hebrajskiego. Serio,
8. Ogarnąć budżet
Początek jesieni jest dla mnie kryzysowy. Wydatki wzrastają bo jak jest zimno to częściej poruszam się na czterech kołach niż własnych nogach. Świeżo wyciskany sok jabłkowy z cynamonem (na ciepło!) tak bardzo kusi, że zostawiam w sokowirowni małą fortunę. Na pociąg czy autobus czekam w galerii handlowej. Oczywiście w księgarni. Oczywiście nie potrafię wyjść z pustymi rękami. A ponieważ 31.10 to dwa święta – Światowy dzień oszczędzania oraz dzień rozrzutności… ustalam sobie jakieś sensowne limity. Jesień zawsze boli mnie po kieszeni. Ał!
9.  Zjeść jabłka z cynamonem 
Mój ukochany przepis prosty jak zalanie zupki chińskiej. Kroję jabłka w kostkę, posypuję cynamonem i smażę/duszę. Jem to za każdy razem gdy mam ochotę na batona. Na crumble albo szarlotkę nie starcza mi siły.
10. Klasycznie – dziesiątka to miejsce na Twoją propozycję 🙂

Znowu piszę do Was ten tekst z hotelowego łóżka, ale ty razem na laptopie. Powinnam już dawno spać ale cóż – nie potrafię tak bez obiecanego tekstu. Zaległe komentarze ogarnę z telefonu rano :* Czekam na Wasze propozycje!



Sukienka ze zdjęcia (klik), ukochane baletki (klik)
Właśnie przeczytałam co napisałam i widzę rozdwojenie jaźni 😂 zaczęłam z telefonu, skończyłam na laptopie 😉



Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Patrycja Szewczyk Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Lady Di
Gość

Jesień to specyficzny czas. Najbardziej lubię przed-jesień i po-lecie – moja ulubiona pora roku, kiedy jest jeszcze cieplutko, są liście na drzewach i świeci słońce. Nie lubię szarugi, deszczu i wycia wiatru za oknem… kojarzy mi się bardzo smutno. Tak jak Ty Aniu będę jeszcze korzystać z pogody i spacerować, zmieniam zwyczaje treningowe i dietę 🙂 w październiku stawiam na rozciąganie i zajmę się tym w domu, siłę będę budować na treningach w klubie sportowym 🙂 mam zamiar wkręcić się w nowe pozytywne nawyki takie jak codzienne picie koktajli i herbat zdrowotnych. Coś jeszcze znajdę, zainspiruję się Twoimi propozycjami lub… Czytaj więcej »

Patrycja Szewczyk
Gość
Patrycja Szewczyk

Drugi rok z rzędu czytam ten post i w tym roku jest dla mnie tak bardzo aktualny. Spacer po szeleszczących liściach zaraz będę mogła odhaczyć, właśnie jadę zapisać się na kurs hiszpańskiego a powrót na silownie zaliczę wieczorem. Gorzej z ogarnieciem budżetu, niestety przeprowadzka do nowego mieszkania na początku pochłania za dużo, ale przy tak piękniej jesieni nie da się o to martwić! Dzięki Aniu, że jesteś i piszesz tak pięknie!

Previous
Nikt nie jest ode mnie lepszy!
Co robić w październiku? 10 pomysłów!