Jak się zmieniałam – wygląd

Początek jesieni to dla mnie naturalny czas podsumowań. Jestem osobą sentymentalną i nostalgiczną. Staram się robić sobie regularnie aktualizacje własnych poglądów, przekonań i celów. 
Na jesienne podsumowania składa się kilka czynników:
  • okolice moich urodzin to dla mnie czas podsumowań i rozliczania się ze sobą samą
  • wrzesień jest dla mnie naturalnym początkiem
  • z automatu od zawsze funkcjonowałam jak w kalendarzu żydowskim. Jest bardziej dostosowany do rytmu natury i mojego wewnętrznego, chociaż nie wiem dlaczego.

Nie da się ukryć, że całe moje dorosłe (i trochę przed) życie, kręciło się wokół kwestii związanych ze zdrowiem. Problemy z oskrzelami zabrały mi wiele. Moje ciało zmieniało się nieustannie – od wypadających włosów, przez suchą i bladą skórę, bruzdy na paznokciach i twarz pokrzywioną grymasem bólu. Był czas, że miałam niecałe 33 stopnie Celsjusza. W końcu zaczęło być tak źle, że przestałam słuchać lekarzy i zaczęłam pomagać sobie na własną rękę,może dlatego dzisiaj wyglądam bardziej tak:

 niż tak:
Nie namawiam, to nie było zbyt mądre.
Ale
When you got nothing,you got nothing to lose

Skupiając się na zdrowiu, skupiłam na nim prawie całą swoją życiową energię, mając totalnie wywalone na sprawy związane z ubraniami. Jeśli chodzi o makijaż – oczy łzawiły z bólu – wszystko by się rozmazało. Czerwony nos, sucha skóra – przekrwione oczy i twarz tępej dzidy, chociaż to po prostu grymas bólu – nie było sensu. Próbowałam ale efekty były przez to wszystko straszne.
Zapraszam Was na malutką wędrówkę po tym jak się zmieniłam… będzie trochę strasznie, trochę śmiesznie.
Przed blogiem 😀
 15 lat
 też coś koło tego 💩
 16?
 warsztaty dziennikarskie, kiedyś chciałam zmieniać świat na lepsze, ale wybierałam nieefektywne drogi. Baaaaardzo żałuję, że z powodu oskrzeli i bólu i sposobu oddychania straciłam całą dykcję…
 twarz jak księżyc w pełni, przybieranie wody…
To zdjęcie towarzyszy mi w internetach od photobloga, to jest 2008 rok 🙂 Nosiłam włosy tej długości 
A potem zaczęłam cudować z kolorami
Chciałabym, aby to był żart. Nie jest. To po lewej miało być wzorkiem (przed wyczyszczeniem skórek). Miałam tak suchą skórę, że… zresztą popatrzcie na kształt paznokci na drugim zdjęciu i te linie… a blog zaczął się mniej więcej od kiedy zniszczyłam sobie włosy farbą i szukałam sposobów na ich nawilżenie
Aj, z włosami cudowałam
 💩💩💩💩
przed blogiem byłam wielką fanką czerwieni i rudości 😀 w trakcie już dużo mniej, ale bywało
a to z liceum jeszcze xD
Zabawne jest to, że katując włosy farbami, hennami, rozjaśniaczami i innymi rzeczami miałam je w lepszej kondycji niż teraz. Niestety -włosy są w ostatniej kolejce przy dzieleniu przez organizm tego co trzeba. Priorytetem jest umożliwienie mi oddychania
Styl…a raczej jego brak xD
Ok, co chwilę blog mi miesza, więc wrzucam miks z podpisami
 To przypadkowe zdjęcia z różnych momentów, gdy było ze mną źle
 A to zeszły rok (!) gdy znowu zatrzymałam wodę w ciele…
 Holter…
 Nie da się wyglądać dobrze, gdy nie śpisz 3 noc z rzędu a każda próba makijażu kończy się rozmazaniem bo płaczesz kaszląc, pocisz się na zimno i wyglądasz jak bezdomna. Alternatywą było nie wychodzić z domu i gnić?
A gdy próbujesz, i tak masz minę jak srający pies, gdyż boli. Mówienie, oddychanie, wszystko.
Jeszcze w 2014 mówienie sprawiło mi tak straszny wysiłek jak tu:
OMG. Przy tej temperaturze człowiek myśli wolniej i wszystko jest wolniej.
Auć.
Bardziej blada już być nie mogłam… 
Nienawidziłam tego, Im bardziej się starałam, tym bardziej g. z tego było. Dopiero odstawienie leków pozwoliło mi zacząć jakoś to ogarniać.

Za to styl… ekhem, nie mam gustu, to nieuleczalne.

 Zanim zaczęłam wyglądać jak człowiek, zaczęło się tak… cieszę się, że upubliczniałam to na blogu – dzięki temu mogłam uczyć się na swoich błędach. Krytyki nigdy się nie bałam – wiele uczy.

Nie wiem jak to skomentować.

 Praca z dziećmi była dla mnie kiedyś bardzo ważna, dzisiaj działam trochę inaczej. Decyduję się na aktywności, które pomagają nie garstce, a większej grupie. Inna skala rażenia, ale nie chcę o tym pisać na blogu.

 Mimo sukienek moje ciało wyglądało inaczej, zresztą twarz…

 Uwielbienie do czarnych rajstop…

 …

 Znowu ruda..

 Zanim zaczęłam pracować nad nogami…

 Te buty były straszne, nie pamiętam którą sukienkę wybrałam, za to zamazałam twarz bo mi usta spuchły od grejpfruta xD

Co jakiś czas ścinałam włosy by odżyły, ale znowu było tak samo – sucha skóra głowy – suche włosy.

 Zero życia na twarzy.

 Chciałam zadedykować ten wpis czytelniczce Kasi, która walczy z miastenią i wie co to leki sterydowe. Ostatnio wysłała mi zdjęcie swoich włosów, tak bardzo ją rozumiem. Wysiłki wkładane w walkę o siebie są z góry skazane na klęskę. Człowiek patrzący na to z boku myśli pewnie “ale zaniedbana osoba”.
Czasami mam tak suchą skórę, że litr olejku by nie pomógł.
Mam nadzieję, że za kilka lat będę śmiała się z obecnych zdjęć.

Czasami ktoś mi pisze, że mój blog nie jest taki jak kiedyś.
No nie jest. Najczarniejsze chwile już (mam nadzieję!) bezpowrotnie za mną. Nie jestem tą dziewczyną ze zdjęć. Ogarnęłam się na tyle, na ile potrafiłam. Nie mam też już potrzeby pisania o tym, czym się zajmuję, o granice prywatności dbałam zawsze.
Moje ciało w końcu zaczęło nadążać za tym, jakie jest moje wnętrze.
Może czasami wyglądam zdzirowato – cóż, ja serio nie umiem znaleźć umiaru. Za to udało mi się znaleźć harmonię ze sobą i od dawna lubię siebie.

Zmieniłam się. Nie jestem taka jak kiedyś.



Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Podziel się

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o