Kiedyś stresowałam się, że to co polecam nie spodoba się komuś, kto skorzystał z mojej rekomendacji. Dzisiaj mam z tym luz. 
Nie podobał mi się Paryż, podobał Lwów. Wiecie dlaczego, wiecie co lubię - to jest ok, że czasem mamy różny gust, upodobania, zachwycają nas różne rzeczy.
Ktoś zwiedzając ruiny będące symbolem walki kultur i cywilizacji wzruszy ramionami i powie „kamienie jak kamienie”, albo zrobi sobie popielniczkę z zabytkowej kolumny.
Kogoś zachwyci przyroda, ktoś inny powie, że drzewa jak drzewa.
Jeden cieszy się na deszcz, bo rosną mu warzywa, drugi płacze, bo chciał się opalać.
Od kiedy myślę o tym w ten sposób, to zrzuciłam z siebie całą presję odpowiedzialności. Całkiem fajnie!
Jestem ciekawa, czy jest jakieś miejsce, które cię totalnie zachwyca, a inni tego zachwytu nie podzielają ;) #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wakacje #lato #tunsia #tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #pranie #sukienka #100dnibezspodni #afryka #tunis

Kiedyś stresowałam się, że to...

Long time no selfie!

Jaki jest sens wstawiać nieaktualne selfie, bo zmieniło się kolor włosów? Chyba żaden, ale mam taki problem, że rzadko umiem cieszyć się obecną chwilą. Moje myśli albo dotyczą czegoś, co było, albo (to częściej!) tego, co nadchodzi. Jakiś deadline, projekt, kolejna podróż. Nieustannie jestem głową w miejscach innych, niż jestem ciałem. Kiedyś bardzo pomagało mi na to bieganie - miałam swój ustalony czas na gonitwę myśli. Chyba pora do tego wrócić! #tuiteraz #szczerze_pisząc #aniamaluje #podróże 
#tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #blogerka #blogerkapodróżnicza #travelblogger #podróżemałeiduże #kropki #sukienka #selfiaczek #tunisia

Long time no selfie! Jaki...

Rzadkie zdjęcie mnie cieszącej się chwilą i nie reagującej na obiektyw jak na lufę karabinu. Monastyr 2019, koloryzowane.
##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #Tunisia #wakacje #monastir #monastyr #lato #kropki #sukienka #100dnibezspodni #aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #travelblogger

Rzadkie zdjęcie mnie cieszącej się...

Lecąc do Tunezji miałam jeden plan - uporządkować swoje myśli i całkowicie odpocząć. Bardzo lubię oddzielić się od grupy i pozachwycać się albo pomyśleć. Na tym wyjeździe to bez sensu. Ekipa jest tak fajna, że bardzo przyjemnie jest po prostu ludzi słuchać. Każdy ma do opowiedzenia coś, co w jakiś sposób mnie wzbogaca. Uwielbiam poszerzać swoją bańkę filtrującą i podróże są do tego idealną okazją, ale z tego wyjazdu wracam też z dużą listą książek do przeczytania. #Tunisia #wakcje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #blogerkapodróżnicza #lato #afryka 
#tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays

Lecąc do Tunezji miałam jeden...

Wrzucam dwa, bo nie wiem które lepsze. Oczywiście kolory domalowałam sobie sama (realne znajdziecie u @ewaszabatin ) ale chyba najbardziej w podróży lubię właśnie przystanąć, wystawić mordkę do słońca, zachwycić się widokiem. Fajnie!
#osiolek #osioł #donkey #tunezja #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #travelblogger #tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays

Wrzucam dwa, bo nie wiem...

Bardzo podoba mi się ta fotka! Idealnie oddaje klimat Hammametu. Niebieskie drzwi, białe ściany i dużo koteczków. 
#hammamet #podróże #podróżemałeiduże #kotki #koty #catstagram #tunisian_girl #wakacje #tunisia #blogerka #blogerkapodróżnicza #kotełki 
#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays 
Fot: @super_kristyne

Bardzo podoba mi się ta...

Pamiętacie jak śmiałam się z instagramerki, która na każdym zdjęciu dokleja te same chmurki? Karma wrocila 😅
W Odessie wyświetliło mi się pod hashtagiem „Odessa” zdjęcie z neonem „too late to die young”. Pomyślałam, że zajebiste z okazji nadchodzących urodzin, bo nie zdążyłam do klubu 27 i w sumie jest mi bliżej do pani pod trzydziestkę niż dwudziestolatki 😱 jakież było moje rozczarowanie, gdy po długim spacerze zastaliśmy pożegnalną popijawę pracowników, bo koniec sezonu i neonu włączyć się nie da😅 Nie mieli już prądu! Próbowałam neon włączyć sama w programie graficznym, ale nie umiem🙈 przesuń w bok by zobaczyć zdjęcie przed a potem zostaw mi urodzinowe serduszko ♥️🙈 Jedyne o czym w tym momencie marzę to zdrzemnąć się w samolocie. Kierunek #Tunezja!
28 lat, Thorze, kiedy to się stało😱😱😱
#urodziny #28lat #wakacje #aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #discoverunder50k

Pamiętacie jak śmiałam się z...

#podróże to jedna z największych radości mojego życia, ale jednoczenie też powód przez który NIE OGARNIAM.
Wschód słońca nad morzem w Odessie to piękny widok, ale spacer po jesiennym Żoliborzu również zapiera dech w piersiach. No chyba, że to był smog😉
W każdym razie - zrobiłam sobie wczoraj dłuższy spacer, bo nie chciało mi się czekać na tramwaj, a potem to już nie chciało mi się wracać, bo było tak kolorowo i pięknie. Gdyby nie ta decyzja, nie doświadczyłabym piękna jesieni w tym roku. Ledwo rozpakowałam walizkę po Budapeszcie, a tonę w praniu bo zaraz Tunezja. Tu praca, tam trzeba podskoczyć na pocztę, wizyta u lekarza i czas ucieka. Podejrzewam, że po powrocie złotych liści już nie będzie.
Chwile. Piękne chwile, to one się liczą najbardziej. Staram się je doceniać i chwytać.
Nawet dosłownie, bo podnoszę liście i kasztany🙃
Wiem, że nie każdy lubi jesień (ja tylko złotą i słoneczną część) ale wymień w komentarzu ulubioną rzecz związaną z jesienią.
Jesieniaro, do boju :)💪🏻
#jesień #jesieniara #hamak #hammock #odessa #odesa #morning #poranek #herbata #relaks #blogerka #blogerkapodróżnicza #travelblogger #blogger #robe #ukraine #ukraina #aniamaluje #jesień #październik #helloautumn

#podróże to jedna z największych...

Planowałam wylegiwać się w termach i objadać, tymczasem termy okazały się najsłabszym punktem wyjazdu a #Budapeszt jest idealnym miastem na niespieszne jesienne spacery przerywane zachwycaniem się widoczkami. I zbieraniem kasztanów ;). A widoczki są przeróżne i przepiękne! Od panoramy miasta z licznych wzniesień, przez modry Dunaj (cokolwiek ten kolor oznacza😅) po zapierającą dech w piersiach architekturę.
Kuchnia nie do końca moja, znalezienie „placka po węgiersku” to jak szukanie spaghetti bolognese w Bolonii albo dobrych pierogów w Warszawie :D ale za to cała reszta jest absolutnie magiczna.
O właśnie. Magiczny. Taki jest Budapeszt.
Wpadłam na krótko, ale pewnie wrócę!

Fot: @agnieszkazysk 
#podróże #podróżemałeiduże #blogerka #budgettraveler #budgettravel #travelblogger #girlswhotravel #maxidress #aniapodróżuje #budapest #hungary #budapestgram #węgry #zamek #castle #100dnibezspodni #sukienka

Planowałam wylegiwać się w termach...

Jaką książkę poleciłabyś młodszej sobie? Dla ułatwienia - wyobraź sobie, że masz dorastającą córkę. Co powinna przeczytać? Moje pokolenie miało bravo, do którego czytelnicy pisali listy, a potem ekspert odpowiadał - "nie Tomku, to normalne, że ciekawiło cię jak smakuje twoja sperma, nie zwariowałeś i nie pochorujesz się od tego". Pamiętam jak moja wychowawczyni próbowała przekonać na zebraniu rodziców, by nie pozwalali nam czytać takich  gazet. A czy były złe? Przynamniej wypowiadali się tam eksperci po psychologii albo specjalności z ginekologii czy seksuologii. Dzisiaj teoretycznie dostęp do wiedzy jest większy, ale kto tworzy te informacje? Na ile są wiarygodne? Nie muszę wam tego tłumaczyć, jestem copywriterką, napisałam sporo tekstów o maszynach rolniczych, na których znam się jak na historii Mongolii w XIX wieku.
Chociaż te teksty mają jakąś korektę merytoryczną!

Sto razy bardziej wolałabym, aby moja nieistniejąca córka przeczytała merytoryczną książkę o swoim ciele, niż trafiła na stronę, na której szukając informacji o włosach na ciele sprzeda jej krem do wybielania odbytu albo inną niebezpieczną rzecz.

Merytoryczna, zabawna, konkretna - taka jest książka "Obrzydliwa anatomia" Mary Altman. 
Opinia powstała przy współpracy z wydawnictwem kobiecym, ale swojej nieistniejącej córce polecam naprawdę!
Jaka jest najgłupsza rzecz związana z ciałem, w jaką wierzyłaś dorastając?

#obrzydliwaanatomia #maraaltman #cialopozytyw #wystarczajacodobra #aniamaluje #czytam #szczerze_pisząc #bookstagrampl #bookstagram #ksiazki #terazczytam #współpraca #blogerka

Jaką książkę poleciłabyś młodszej sobie?...

Mity o życiu/szkole w USA w które wierzycie


Zapraszam na tekst Izy 🙂


Ja, Polka mieszkająca przez kilkanaście lat w tej samej, niewielkiej miejscowości na południu Polski nagle znalazłam się w… amerykańskim liceum.  Czasami naprawdę czuje się jak w filmie idąc korytarzem do swojej szafki gdzie muszę przepraszać całującego się footballiste z cheerliderka aby dostać się do książek.

Dobra, zdarzyło mi się to tylko raz. I nie wiem czy on był footbalistą.
No ale pomyśl. Przypomnij sobie te głupkowate amerykańskie filmy. Wszystkie wyglądają tak samo. Szczęśliwi sportowcy, dopingujące ich seksowne dziewczyny, kujony którym zawsze zabierane jest jedzenie na lunchu, tańce na korytarzach i imprezy z czerwonymi kubkami.  
Przyjechałam i się zdziwiłam, bo rzeczywistość okazała się być zupełnie inna. Oto kilka przykładów:
1.       Żółte autobusy nie są takie fajne i nikt nie chce nimi jeździć. Są niewygodne, śmierdzą i zawsze jadą okrężna drogą. Rano się spóźniają, przez co uczniowie muszą czekać w przeróżnych warunkach atmosferycznych.  I co najważniejsze- nie podwoża Cie pod sam dom, a jedynie na przystanek!
2.       Footballiści nie są tacy straszni i nie gadają tylko z cheerliderkami.  Sa otwarci i mają pełno innych znajomych.  Nie są chamscy i nie zabierają jedzenia nerdom.  W  pierwszy dzień szkoły nie znałam nikogo i nie miałam z kim usiąść na lunchu. To właśnie oni zaprosili mnie do ich stolika.
3.       W ramach przygotowania do życia w rodzinie, organizowany jest projekt gdzie znajdujesz sobie ojca i udajecie ze macie dziecko. Musicie wszędzie z nim chodzić,  zabierać je na lekcje, imprezy i mecze. W filmach jest to wypasiona lalka która robi kupkę, płacze kiedy jest głodna i marudzi. W realiach jest to zwykły misiek, którego sam musisz sobie przynieść z domu.
4.    Nie znajdziesz miłości wpadając na kogoś i upuszczając wszystkie papiery.
Kojarzycie ta scenę kiedy dziewczyna wpada na chłopaka tak, że wszystkie papiery lecą na ziemie, a on pomaga jej sprzątać co owocuję wielką miłością?  Zdarzyła się to i mi. Znaczy po części.  Zamiast słodkiego wzroku, powolnego podawania papierów i rumieńców gościu odburknął coś o moim akcencie i żebym uważała na następny raz.  Plus za to, że pomógł mi pozbierać kartki.
5.       Jak powszechnie wiadomo Ameryka słynie z fast foodów. Mc Donald jest na każdym rogu. Ceny są bardzo niskie. Tak niskie jak jakość tego jedzenia.  W Polsce uwielbiałam od czasu do czasu wpadnąc do Maca, nie ukrywam-smakowało mi. Ale tutaj? Kupiłam cheesburgera i wywaliłam go po pierwszym kęsie! Nawet te ich legendarne frytki są obrzydliwe. Nie wspomne juz o pizzy. Nie jadłam jeszcze dobrej w Stanach. Pierwsze co zrobię po przylocie do Polski to zamówię sobie pysznego, wielkiego hamburgera z sałatkami i ogórkami konserwowymi w środku. Takiego którym moge się najeść. Mmmm…

_____________________________
Autorką tekstu jest Iza z bloga Stayy-positive, na którym dzieli się swoim doświadczeniami z życia w USA. Czytam z dużym zainteresowaniem!

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

54
Dodaj komentarz

avatar
38 Comment threads
16 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
BarbaraAniamalujeollga90:: Martynasupergirl Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Daisy K
Gość

Ciekawe jest to co piszesz. Zazwyczaj w filmach wszystko jest ubarwiane. 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

czułam, ze ten cykl będzie fajny, dobry odcinek 🙂

Publiczna Pralnia
Gość

wchodzę do Izy a to blog Ani – mindfuck ;]

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Tekst Izy jak zawsze świetny, super Aniu że polecasz jej bloga, jesteś chyba jedyną blogerką która robi takie rzeczy 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

zdecydowanie nie jedyną… 😉

Natalia Slawek
Gość

Czyli jednak nie jest tak kolorowo.. fajnie było dowiedzieć się, jak wygląda szkolna rzeczywistość w USA.

Mimi K.
Gość

Bardzo ciekawy tekst 😉 Jestem jeszcze ciekawa, czy każda ładna blondynka ma obstawę dwóch przyjaciółek, a także czy szkoła żyje nauką czy samymi eventami, kółkami, konkursami i dyskotekami (jak to w filmach).

Karolina S.
Gość

Znam bloga Izy od jakiegoś czasu 🙂

Patis Home
Gość

Hej, świetny pomysł z tymi tekstami od czytelniczek 😉 Ogólnie sam, tak go nazwę, felieton bardzo mnie zaciekawił i pokazałam go również mojemu chłopakowi, który też chętnie przeczytał. Brawa dla autorki 😉 Mam nadzieję niebawem przeczytać coś więcej 😉
Jeśli masz chęci to w wolnej chwili zapraszam też do siebie 😉 http://www.patishome93.blogspot.com
Zachęcam też do polubienia na Facebook'u 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Pomysł z Megafonem super! A ten tekst o amerykanskiej szkole, hmm zaskoczył mnie ;p na filmach było to tak pokazane i powtarzane że aż uwierzyłam 😉 dobrze wiedzieć że te szkoły nie są tak super i tak rozne od naszych 😉 pozdrawiam Izę i Ciebie Aniu ;))

rose vanilla
Gość

Bardzo fajny pomysł na cykl i kolejny ciekawy blog, którego nie znałam 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Cykl zapowiada się bardzo interesująco! 🙂

Edyta D.
Gość

Ale to też zależy dużo od stanu gdzie jesteś i od szkoły do jakiej chodzisz 😛 ja znam inne opowieści znajomych i rodziny, która jest w stanach i to co się dzieje w ich szkołach niemalże całkowicie pokrywa się z filmami 😀

Izabela
Gość

No na pewno co szkoła to inaczej 🙂 Ja byłam w dwóch liceach i pisze tylko moje doświadczenia z nich.

Anne Mademoiselle
Gość

Nie znam tego bloga, ale już tam pędzę 🙂

aGwer
Gość

Ale super tekst kurcze, nie wiedziałam że tam McDonalds ma tak kiepską jakość! 😛

BlingAlley
Gość

Strasznie mi się ten tekst spodobał. Na szczęście nie wszystko jest takie jak w filmach.

Kasia
Gość

A jednak nie jest tak pięknie jak w filmach 😉 Już wiem, że blog Izy będzie kolejnym, na który chętnie zajrzę 🙂

Agata Tarkowska
Gość

Też jadłam w McDonalds w Stanach i zgadzam się w 10000%, tragedia. Kurczak to normalnie jedna wielka żyła z samą bułką, w której się nie mieści ^^
A jak kiedyś poszłam do "restauracji" na włoskie żarcie to mi dali wodę pomidorową z kluskami odgrzaną w mikrofali 😀 Masakra ;D
Musiałam kupować sobie zdrowe rzeczy i sama w motelu kombinować jakieś normalnie zjadliwe żarcie, albo szukać lepszych knajpek 😛

Camillie Eve
Gość

Uwielbiam bloga Izy! Można z niego dowiedzieć się mnóstwa ciekawostek na temat życia w USA 🙂

Niezrównoważona
Gość

Świetny post!;)

Donnalavita
Gość

Fajnie dowiedzieć się jak jest naprawdę 🙂

ona
Gość

Ciekawe, faktycznie Stany nie są tak kolorowe, a fast food i otyłość to norma, oglądałam Kobieta na krańcu świata Martyny Wojciechowskiej i tam kobieta ponad 300 kg, żywi się w fast food, oni nawet nie wysiadają z samochodów, a do tego mają takie bankomaty pod które, też można podjeżdżać.

Izabela
Gość

Dokładnie. Są w stanie zrobić wiele rzeczy wyglądając tylko przez okienko samochodu. Leniwość bierze górę

Izabela
Gość

Lenistwo!* 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie "wpadnąć" a wpaść 🙂

kubekczekolady
Gość

Odwiedzam bloga Izy regularnie, ciekawych rzeczy można się dowiedzieć 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mnie o uszy obił się mit (a może i nie mit) o tym, że dziewczyny w Anglii (podkreślam w Anglii, nie wiem jak z Ameryką) są strasznie "łatwe". Ile w tym prawdy to nie wiem. Ale może, jeśli to mit, to pewnie wziął się z tych głupkowatych komedii, gdzie każdy w szkole stracił już dziewictwo (mężczyźni nie są prawiczkami), tylko jedna jedyna para tego jeszcze nie robiła. Tak btw. nie przepadam za takimi filmami xd

Izabela
Gość

Poruszyłam ten temat na moim blogu 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zaciekawiona przeczytałam. A jednak to prawda. Cieszę się, że jednak mieszkam w Polsce, w małym miasteczku i temat seksu jest trochę wstydliwym tematem, zwierzać się można przyjaciółkom co najwyżej, nie opowiada się każdemu.

Szara Wiewiórka
Gość

To ja napiszę taką ciekawostkę; chodziłam do szkoły średniej w Anglii i w całej szkole (ok 1000 uczniów) jedyną nastolatką w ciąży (za moich czasów), była 15-letnia Polka. Ogólnie tu gdzie mieszkam mamy nie za dobrą opinię, niestety. To wszystko jednak zależy od dzielnicy, za mało znam ludzi, żeby ocenić czy to prawda, że Angielki są łatwe. Czasem tak mi się zdawało, ale teraz studiuję i widuję mnóstwo mądrych, wartościowych dziewczyn.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, ostatnio pisałaś o podpłomykach, a dzisiaj na jakimś programie (nie umiem sobie za nic przypomnieć na jakim) podawali na nie przepis. Ach, nie jadłam nigdy, ale podkusiłaś mnie bardzo swoim wpisem, a dzisiejszy program w tv jeszcze bardziej zaostrzył mój apetyt. Pytałam się i mamy i babci czy jadły kiedyś podpłomyki, niestety też nie jadły :<

bognyprogram
Gość

Świetna inicjatywa z Tym megafonem:) Blog Izabeli jest genialny!

Niezapominajka
Gość
Niezapominajka

Fajny ten Megafon 🙂 Muszę koniecznie pobuszować po blogu Izy 🙂

Lucyna M
Gość

To nie wiedzieliście, że filmy to bujda? Zazwyczaj realia są tam nieco koloryzowane, a to co zobaczycie w amerykańskim filmie to zazwyczaj wyobraźnia reżysera.

bez senność
Gość

bardzo fajny post:))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hmm to jest takie pisanie na wyrost jesli idzie o hamburgery i pizze.
Nie wiem gdzie ty mieszkasz, ale w chicagoland jest pelno wpanialych restauracji i pizzeri.
Tylko ze trzeba odwiedzac te prywatnie otwierane, rodzinne a nie molochy nastawione na konsumpcje jak olive garden, fridays etc. tam jest sam syf.
Aczkolwiek z koncernowych to polecilabym jesli idzie o hamburgery portillos – sa genialne, chick-fil-a poziom obslugi i czystosci zawsze rzuca mnie na kolana, steak and shake tez przejdzie.
Pizze tylko z wloskich knajp, a nie zade papa johns etc.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A to nie jest tak,ze izka porownala jakosc maca w pl i usa? 🙂 co w tym na wyrost?dla mnie to ciekawe,myslalam, ze mac jest wszedzie taki sam 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mam na mysli ten tekst o tym co zje jak wyladuje w pl.
Obalam ten mit ze nie da sie zjesc dobrych burgerow/pizzy w usa, trzeba tylko wiedziec gdzie szukac ;p
Nie wiem ile kosztuje mac, bo nie jadam w mcd, ale czego sie spodziwac po ich ofertach mcchicken za 1$, ze to jest prawdziwe mieso lol . Haha
I innych tego typu ofertach restauracyjnych ktorych jest tutaj multum.
Btw mcd tez roznia sie od siebie, bo to zalezy wszytko od pracownikow i lokacji.
W stanach wszystko sie rozni, od europejskich wersji takich produktow jak loreal, garnier, rimmel, wizir etc

akwarelaplus
Gość

Ciekawy wpis :). Film, nie tylko komedie, ale i obyczajowe, dramaty mogą być bardzo koloryzowane.Spytałam kiedyś na amerykańskiej stronie jak to jest z cheerleaderkami tzn. czy np. są najpopularniejsze w szkole. Jedna osoba odpisała, że to zależy do regionu/stanu i u niej nie wyróżniają się w liceum. Inne:"I’m from Texas. And yes, cheerleaders were the ones that all the guys wanted. Even if a cheerleader was not attractive, she was still considered extrememly popular. And same went for football players." "im from texas. i didnt go to a public school but my brother did and i can say for sure… Czytaj więcej »

Joanna (kosmetyczny-przekladaniec)
Gość

Świetny tekst i przede wszystkim – super pomysł na promowanie innych blogów, jak zwykle Aniu, zrobiłaś kawał dobrej roboty 🙂 Tekst ma naprawdę interesujący temat, ale przede wszystkim super się go czyta, lecę sobie zapisać bloga autorki!
PS. Ja mam tak samo z Mc Donald's w Anglii, w Polsce zdarzało mi się mieć na niego ochotę, a tutaj choć także bardzo tanie, to wszystko dla mnie smakuje tam zupełnie, jak papier. Czyli w sumie nie smakuje. Do tego rewolucje żołądkowe też są zawsze wliczone w cenę…

ollga90
Gość

No i teraz nie dziwie się, że amerykanie suszą koty w mikrofalówce i muszą mieć na kubku od kawy napisane, że jest gorąca, bo inaczej się parzą, a dzieci na rowerkach napisane, że rowerek nie służy do jeżdżenia pod wodą, bo inaczej się topią w fontannie, skoro zamiast uczyć się matematyki, chemii, fizyki chodzą z miśkiem i bawią się w rodziców

ollga90
Gość

w szkołach językowych troszkę ich poznałam i znajomych znajomych. sytuacje o których wspomniałam zdarzyły się w realu – kot/chomik w mikrofali jest dla mnie kompletnym odrealnieniem i nie mam pojęcia, co tacy ludzi w bani mają:)

Ola O.
Gość

Świetny post 🙂 Nie wiedziałam, że jest to aż tak odbiegające od tego co widać na filmach, a jednak 🙂

supergirl
Gość

hahaha rozwaliła mnie koleżanka z suszeniem chomika w mikrofali i napisami na rowerkach, nie no w to nie uwierze! 😀 mam kilku znajomych w stanach, jedna koleżanka jest bardzo dobra i sliczna uczennica, zamierza studiowac farmacje, uprawia spotry i sie uczy. druga z kolei kompletne przeciwienstwo, tylko faceci i imprezy w glowie, z kilku szkol juz wyrzucona, ale nawet ona jest mila i zabawna i napewno nie wysuszyla by kota w mikrofali, zreszta ma duzo zwierzakow i wciaz zyja 😀

ollga90
Gość

no to to się zdarzyło. w jakimś tvn24 było czy coś. Kiedyś też było podsumowanie najbzdurniejszych wygranych spraw sądowych w stanach: dziecko 4-letnie wjechało rowerkiem do fontanny,utopiło się i rodzice oskarżyli producenta,że nie było w informacji, że 'rowerek nie służy do jazdy pod wodą', tak samo na kubkach w mac'u masz informację, że napój jest gorący i zalanie się nim grozi poparzeniem, bo też kobita się zalała i wygrała, bo 'ona nie wiedziała, że kawa może być gorąca', a z suszeniem kota to mi kiedyś koleżanka podesłała. To że masz koleżankę mądrą, nie znaczy że wszyscy amerykanie są mądrzy, jak… Czytaj więcej »

:: Martyna
Gość

Lubie opowieści o szkołach w Stanach 🙂

Barbara
Gość

Wiele informacji, ciekawostek i faktów o Stanach Zjednoczonych odsłonły xbebe18 na youtube i Cat's Little Corner (Catkrm) na blogspocie 🙂 . Polecam, można się wielu rzeczy ciekawych (i zabawnych) dowiedzieć na temat ludu zza oceanu 😉

Previous
Współprace – co i jak + ankietka
Mity o życiu/szkole w USA w które wierzycie