Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Mity o życiu/szkole w USA w które wierzycie


Zapraszam na tekst Izy 🙂


Ja, Polka mieszkająca przez kilkanaście lat w tej samej, niewielkiej miejscowości na południu Polski nagle znalazłam się w… amerykańskim liceum.  Czasami naprawdę czuje się jak w filmie idąc korytarzem do swojej szafki gdzie muszę przepraszać całującego się footballiste z cheerliderka aby dostać się do książek.

Dobra, zdarzyło mi się to tylko raz. I nie wiem czy on był footbalistą.
No ale pomyśl. Przypomnij sobie te głupkowate amerykańskie filmy. Wszystkie wyglądają tak samo. Szczęśliwi sportowcy, dopingujące ich seksowne dziewczyny, kujony którym zawsze zabierane jest jedzenie na lunchu, tańce na korytarzach i imprezy z czerwonymi kubkami.  
Przyjechałam i się zdziwiłam, bo rzeczywistość okazała się być zupełnie inna. Oto kilka przykładów:
1.       Żółte autobusy nie są takie fajne i nikt nie chce nimi jeździć. Są niewygodne, śmierdzą i zawsze jadą okrężna drogą. Rano się spóźniają, przez co uczniowie muszą czekać w przeróżnych warunkach atmosferycznych.  I co najważniejsze- nie podwoża Cie pod sam dom, a jedynie na przystanek!
2.       Footballiści nie są tacy straszni i nie gadają tylko z cheerliderkami.  Sa otwarci i mają pełno innych znajomych.  Nie są chamscy i nie zabierają jedzenia nerdom.  W  pierwszy dzień szkoły nie znałam nikogo i nie miałam z kim usiąść na lunchu. To właśnie oni zaprosili mnie do ich stolika.
3.       W ramach przygotowania do życia w rodzinie, organizowany jest projekt gdzie znajdujesz sobie ojca i udajecie ze macie dziecko. Musicie wszędzie z nim chodzić,  zabierać je na lekcje, imprezy i mecze. W filmach jest to wypasiona lalka która robi kupkę, płacze kiedy jest głodna i marudzi. W realiach jest to zwykły misiek, którego sam musisz sobie przynieść z domu.
4.    Nie znajdziesz miłości wpadając na kogoś i upuszczając wszystkie papiery.
Kojarzycie ta scenę kiedy dziewczyna wpada na chłopaka tak, że wszystkie papiery lecą na ziemie, a on pomaga jej sprzątać co owocuję wielką miłością?  Zdarzyła się to i mi. Znaczy po części.  Zamiast słodkiego wzroku, powolnego podawania papierów i rumieńców gościu odburknął coś o moim akcencie i żebym uważała na następny raz.  Plus za to, że pomógł mi pozbierać kartki.
5.       Jak powszechnie wiadomo Ameryka słynie z fast foodów. Mc Donald jest na każdym rogu. Ceny są bardzo niskie. Tak niskie jak jakość tego jedzenia.  W Polsce uwielbiałam od czasu do czasu wpadnąc do Maca, nie ukrywam-smakowało mi. Ale tutaj? Kupiłam cheesburgera i wywaliłam go po pierwszym kęsie! Nawet te ich legendarne frytki są obrzydliwe. Nie wspomne juz o pizzy. Nie jadłam jeszcze dobrej w Stanach. Pierwsze co zrobię po przylocie do Polski to zamówię sobie pysznego, wielkiego hamburgera z sałatkami i ogórkami konserwowymi w środku. Takiego którym moge się najeść. Mmmm…

_____________________________
Autorką tekstu jest Iza z bloga Stayy-positive, na którym dzieli się swoim doświadczeniami z życia w USA. Czytam z dużym zainteresowaniem!

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

54
Dodaj komentarz

avatar
38 Comment threads
16 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
BarbaraAniamalujeollga90:: Martynasupergirl Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Daisy K
Gość

Ciekawe jest to co piszesz. Zazwyczaj w filmach wszystko jest ubarwiane. 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

czułam, ze ten cykl będzie fajny, dobry odcinek 🙂

Publiczna Pralnia
Gość

wchodzę do Izy a to blog Ani – mindfuck ;]

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Tekst Izy jak zawsze świetny, super Aniu że polecasz jej bloga, jesteś chyba jedyną blogerką która robi takie rzeczy 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

zdecydowanie nie jedyną… 😉

Natalia Slawek
Gość

Czyli jednak nie jest tak kolorowo.. fajnie było dowiedzieć się, jak wygląda szkolna rzeczywistość w USA.

Mimi K.
Gość

Bardzo ciekawy tekst 😉 Jestem jeszcze ciekawa, czy każda ładna blondynka ma obstawę dwóch przyjaciółek, a także czy szkoła żyje nauką czy samymi eventami, kółkami, konkursami i dyskotekami (jak to w filmach).

Karolina S.
Gość

Znam bloga Izy od jakiegoś czasu 🙂

Patis Home
Gość

Hej, świetny pomysł z tymi tekstami od czytelniczek 😉 Ogólnie sam, tak go nazwę, felieton bardzo mnie zaciekawił i pokazałam go również mojemu chłopakowi, który też chętnie przeczytał. Brawa dla autorki 😉 Mam nadzieję niebawem przeczytać coś więcej 😉
Jeśli masz chęci to w wolnej chwili zapraszam też do siebie 😉 http://www.patishome93.blogspot.com
Zachęcam też do polubienia na Facebook'u 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Pomysł z Megafonem super! A ten tekst o amerykanskiej szkole, hmm zaskoczył mnie ;p na filmach było to tak pokazane i powtarzane że aż uwierzyłam 😉 dobrze wiedzieć że te szkoły nie są tak super i tak rozne od naszych 😉 pozdrawiam Izę i Ciebie Aniu ;))

rose vanilla
Gość

Bardzo fajny pomysł na cykl i kolejny ciekawy blog, którego nie znałam 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Cykl zapowiada się bardzo interesująco! 🙂

Edyta D.
Gość

Ale to też zależy dużo od stanu gdzie jesteś i od szkoły do jakiej chodzisz 😛 ja znam inne opowieści znajomych i rodziny, która jest w stanach i to co się dzieje w ich szkołach niemalże całkowicie pokrywa się z filmami 😀

Izabela
Gość

No na pewno co szkoła to inaczej 🙂 Ja byłam w dwóch liceach i pisze tylko moje doświadczenia z nich.

Anne Mademoiselle
Gość

Nie znam tego bloga, ale już tam pędzę 🙂

aGwer
Gość

Ale super tekst kurcze, nie wiedziałam że tam McDonalds ma tak kiepską jakość! 😛

BlingAlley
Gość

Strasznie mi się ten tekst spodobał. Na szczęście nie wszystko jest takie jak w filmach.

Kasia
Gość

A jednak nie jest tak pięknie jak w filmach 😉 Już wiem, że blog Izy będzie kolejnym, na który chętnie zajrzę 🙂

Agata Tarkowska
Gość

Też jadłam w McDonalds w Stanach i zgadzam się w 10000%, tragedia. Kurczak to normalnie jedna wielka żyła z samą bułką, w której się nie mieści ^^
A jak kiedyś poszłam do "restauracji" na włoskie żarcie to mi dali wodę pomidorową z kluskami odgrzaną w mikrofali 😀 Masakra ;D
Musiałam kupować sobie zdrowe rzeczy i sama w motelu kombinować jakieś normalnie zjadliwe żarcie, albo szukać lepszych knajpek 😛

Camillie Eve
Gość

Uwielbiam bloga Izy! Można z niego dowiedzieć się mnóstwa ciekawostek na temat życia w USA 🙂

Niezrównoważona
Gość

Świetny post!;)

Donnalavita
Gość

Fajnie dowiedzieć się jak jest naprawdę 🙂

ona
Gość

Ciekawe, faktycznie Stany nie są tak kolorowe, a fast food i otyłość to norma, oglądałam Kobieta na krańcu świata Martyny Wojciechowskiej i tam kobieta ponad 300 kg, żywi się w fast food, oni nawet nie wysiadają z samochodów, a do tego mają takie bankomaty pod które, też można podjeżdżać.

Izabela
Gość

Dokładnie. Są w stanie zrobić wiele rzeczy wyglądając tylko przez okienko samochodu. Leniwość bierze górę

Izabela
Gość

Lenistwo!* 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie "wpadnąć" a wpaść 🙂

kubekczekolady
Gość

Odwiedzam bloga Izy regularnie, ciekawych rzeczy można się dowiedzieć 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mnie o uszy obił się mit (a może i nie mit) o tym, że dziewczyny w Anglii (podkreślam w Anglii, nie wiem jak z Ameryką) są strasznie "łatwe". Ile w tym prawdy to nie wiem. Ale może, jeśli to mit, to pewnie wziął się z tych głupkowatych komedii, gdzie każdy w szkole stracił już dziewictwo (mężczyźni nie są prawiczkami), tylko jedna jedyna para tego jeszcze nie robiła. Tak btw. nie przepadam za takimi filmami xd

Izabela
Gość

Poruszyłam ten temat na moim blogu 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zaciekawiona przeczytałam. A jednak to prawda. Cieszę się, że jednak mieszkam w Polsce, w małym miasteczku i temat seksu jest trochę wstydliwym tematem, zwierzać się można przyjaciółkom co najwyżej, nie opowiada się każdemu.

Szara Wiewiórka
Gość

To ja napiszę taką ciekawostkę; chodziłam do szkoły średniej w Anglii i w całej szkole (ok 1000 uczniów) jedyną nastolatką w ciąży (za moich czasów), była 15-letnia Polka. Ogólnie tu gdzie mieszkam mamy nie za dobrą opinię, niestety. To wszystko jednak zależy od dzielnicy, za mało znam ludzi, żeby ocenić czy to prawda, że Angielki są łatwe. Czasem tak mi się zdawało, ale teraz studiuję i widuję mnóstwo mądrych, wartościowych dziewczyn.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, ostatnio pisałaś o podpłomykach, a dzisiaj na jakimś programie (nie umiem sobie za nic przypomnieć na jakim) podawali na nie przepis. Ach, nie jadłam nigdy, ale podkusiłaś mnie bardzo swoim wpisem, a dzisiejszy program w tv jeszcze bardziej zaostrzył mój apetyt. Pytałam się i mamy i babci czy jadły kiedyś podpłomyki, niestety też nie jadły :<

bognyprogram
Gość

Świetna inicjatywa z Tym megafonem:) Blog Izabeli jest genialny!

Niezapominajka
Gość
Niezapominajka

Fajny ten Megafon 🙂 Muszę koniecznie pobuszować po blogu Izy 🙂

Lucyna M
Gość

To nie wiedzieliście, że filmy to bujda? Zazwyczaj realia są tam nieco koloryzowane, a to co zobaczycie w amerykańskim filmie to zazwyczaj wyobraźnia reżysera.

bez senność
Gość

bardzo fajny post:))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hmm to jest takie pisanie na wyrost jesli idzie o hamburgery i pizze.
Nie wiem gdzie ty mieszkasz, ale w chicagoland jest pelno wpanialych restauracji i pizzeri.
Tylko ze trzeba odwiedzac te prywatnie otwierane, rodzinne a nie molochy nastawione na konsumpcje jak olive garden, fridays etc. tam jest sam syf.
Aczkolwiek z koncernowych to polecilabym jesli idzie o hamburgery portillos – sa genialne, chick-fil-a poziom obslugi i czystosci zawsze rzuca mnie na kolana, steak and shake tez przejdzie.
Pizze tylko z wloskich knajp, a nie zade papa johns etc.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A to nie jest tak,ze izka porownala jakosc maca w pl i usa? 🙂 co w tym na wyrost?dla mnie to ciekawe,myslalam, ze mac jest wszedzie taki sam 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mam na mysli ten tekst o tym co zje jak wyladuje w pl.
Obalam ten mit ze nie da sie zjesc dobrych burgerow/pizzy w usa, trzeba tylko wiedziec gdzie szukac ;p
Nie wiem ile kosztuje mac, bo nie jadam w mcd, ale czego sie spodziwac po ich ofertach mcchicken za 1$, ze to jest prawdziwe mieso lol . Haha
I innych tego typu ofertach restauracyjnych ktorych jest tutaj multum.
Btw mcd tez roznia sie od siebie, bo to zalezy wszytko od pracownikow i lokacji.
W stanach wszystko sie rozni, od europejskich wersji takich produktow jak loreal, garnier, rimmel, wizir etc

akwarelaplus
Gość

Ciekawy wpis :). Film, nie tylko komedie, ale i obyczajowe, dramaty mogą być bardzo koloryzowane.Spytałam kiedyś na amerykańskiej stronie jak to jest z cheerleaderkami tzn. czy np. są najpopularniejsze w szkole. Jedna osoba odpisała, że to zależy do regionu/stanu i u niej nie wyróżniają się w liceum. Inne:"I’m from Texas. And yes, cheerleaders were the ones that all the guys wanted. Even if a cheerleader was not attractive, she was still considered extrememly popular. And same went for football players." "im from texas. i didnt go to a public school but my brother did and i can say for sure… Czytaj więcej »

Joanna (kosmetyczny-przekladaniec)
Gość

Świetny tekst i przede wszystkim – super pomysł na promowanie innych blogów, jak zwykle Aniu, zrobiłaś kawał dobrej roboty 🙂 Tekst ma naprawdę interesujący temat, ale przede wszystkim super się go czyta, lecę sobie zapisać bloga autorki!
PS. Ja mam tak samo z Mc Donald's w Anglii, w Polsce zdarzało mi się mieć na niego ochotę, a tutaj choć także bardzo tanie, to wszystko dla mnie smakuje tam zupełnie, jak papier. Czyli w sumie nie smakuje. Do tego rewolucje żołądkowe też są zawsze wliczone w cenę…

ollga90
Gość

No i teraz nie dziwie się, że amerykanie suszą koty w mikrofalówce i muszą mieć na kubku od kawy napisane, że jest gorąca, bo inaczej się parzą, a dzieci na rowerkach napisane, że rowerek nie służy do jeżdżenia pod wodą, bo inaczej się topią w fontannie, skoro zamiast uczyć się matematyki, chemii, fizyki chodzą z miśkiem i bawią się w rodziców

ollga90
Gość

w szkołach językowych troszkę ich poznałam i znajomych znajomych. sytuacje o których wspomniałam zdarzyły się w realu – kot/chomik w mikrofali jest dla mnie kompletnym odrealnieniem i nie mam pojęcia, co tacy ludzi w bani mają:)

Ola O.
Gość

Świetny post 🙂 Nie wiedziałam, że jest to aż tak odbiegające od tego co widać na filmach, a jednak 🙂

supergirl
Gość

hahaha rozwaliła mnie koleżanka z suszeniem chomika w mikrofali i napisami na rowerkach, nie no w to nie uwierze! 😀 mam kilku znajomych w stanach, jedna koleżanka jest bardzo dobra i sliczna uczennica, zamierza studiowac farmacje, uprawia spotry i sie uczy. druga z kolei kompletne przeciwienstwo, tylko faceci i imprezy w glowie, z kilku szkol juz wyrzucona, ale nawet ona jest mila i zabawna i napewno nie wysuszyla by kota w mikrofali, zreszta ma duzo zwierzakow i wciaz zyja 😀

ollga90
Gość

no to to się zdarzyło. w jakimś tvn24 było czy coś. Kiedyś też było podsumowanie najbzdurniejszych wygranych spraw sądowych w stanach: dziecko 4-letnie wjechało rowerkiem do fontanny,utopiło się i rodzice oskarżyli producenta,że nie było w informacji, że 'rowerek nie służy do jazdy pod wodą', tak samo na kubkach w mac'u masz informację, że napój jest gorący i zalanie się nim grozi poparzeniem, bo też kobita się zalała i wygrała, bo 'ona nie wiedziała, że kawa może być gorąca', a z suszeniem kota to mi kiedyś koleżanka podesłała. To że masz koleżankę mądrą, nie znaczy że wszyscy amerykanie są mądrzy, jak… Czytaj więcej »

:: Martyna
Gość

Lubie opowieści o szkołach w Stanach 🙂

Barbara
Gość

Wiele informacji, ciekawostek i faktów o Stanach Zjednoczonych odsłonły xbebe18 na youtube i Cat's Little Corner (Catkrm) na blogspocie 🙂 . Polecam, można się wielu rzeczy ciekawych (i zabawnych) dowiedzieć na temat ludu zza oceanu 😉

Previous
Współprace – co i jak + ankietka
Mity o życiu/szkole w USA w które wierzycie