Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga - łatwiej tak powiedzieć niż zastanowić się, dlaczego ktoś taki jest i jak mu pomóc, prawda?
👉🏻 duszą mnie golfy, wysokie stójki, szaliki - jest mi w nich fizycznie niedobrze
👉🏻 zdjęcie stanika to największa ulga na świecie - dopiero od roku przestałam się zmuszać do noszenia
👉🏻 nieustannie obijam się o futryny, drzwi, stoły i szafy
👉🏻 zdarza mi się spaść z krzesła. Tak po prostu
👉🏻 na samą myśl o karuzeli mam ochotę zwymiotować 👉🏻 nienawidzę gdy ktoś mnie dotyka bez pozwolenia
👉🏻 chodzę bez skarpet, bo nie rozumiem sensu skarpet. Skarpety są dla mnie jak obcierający but dla innych 👉🏻 to samo z biżuterią - nie noszę pętli na szyi, więc nie noszę pierścionków
👉🏻 mogę jeść pyszne ciasto albo wyśmienitego kotleta, ale jak natrafię na jakąś grudkę albo „żyłę” - mam fizycznie odruch wymiotny. Nie jestem księżniczką, moje ciało to odrzuca 👉🏻 mogę nie polubić człowieka tylko dlatego, że odbieram uścisk jego ręki jako nieprzyjemny. Istnieją dla mnie ludzie, których nazywam w swojej głowie „obślizgłymi”

Jeśli masz tak jak ja i czujesz się z tego powodu dziwnie - nie obniżaj poczucia swojej własnej wartości z tego powodu. Może tak jak ja - masz po prostu zaburzenia integracji sensorycznej. Twój mózg trochę inaczej odbiera bodźce. Ja mam nadwrażliwość dotykową, są osoby wybitnie nadwrażliwe na światło albo hałas. 
Za to lubią mnie wszystkie pieski i kotki, bo nigdy nie próbuję egoistycznie głaskać ich dla swojej przyjemności na siłę. 
Nie jest też prawdą, że nie lubię dotyku. Lubię. Po prostu nie każdy i nie od każdego.

Obejrzyjcie stories, a ja solidaryzuję się z każdym, któremu rodzice kupili w ramach niespodzianki bilet do wesołego miasteczka (skończyło wie wymiotowaniem), wciskali w golfy, skarpetki, zabraniali chodzić boso albo robili dramę, że ubierasz się dziwnie albo koszulka jest dawno do wyrzucenia.
Dla kogoś z nadwrażliwością dotykową to jak wycie przez megafon wprost do ucha kogoś, komu chce się spać.

Przypinam relacje o zaburzeniach integracji sensorycznej (SI) i polecam poczytać po angielsku pod hasłem „sensory procesing disorder” (SPD). #aniamaluje #szczerze_pisząc #spd #si #dziecko #kot #kotek

Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga -...

Na blogu 5 seriali które polecam. Okrutnie żałuję, że odpaliłam trzeci sezon #lacasadepapel 😭 Drugi sezon kończył kompletną historię a trzeci zostawił mnie z zaciekawieniem, co stanie się dalej. Efekt Zeigarnik, powód, dla którego zawsze czekam aż wyjdą wszystkie tomy książki by nie zaprzątać umysłu niedomkniętą sprawą... do dziś nie wybaczyłam Murakamiemu zakończenia roku 1Q84 i scenarzystom LOST nierozwiązanych zagadek :( ciekawi jakie seriale polecam? Sru na bloga 💥 #aniamaluje #seriale #nogi #sushi #pycha #netflix #serial #domzpapieru

Na blogu 5 seriali które...

Uczę się opierdalanka bez moralniaka. #Hamaczek to najlepsza rzecz ♥️
Pięknie, słonecznie, nie za gorąco. Czasami fajnie uciec na chwilę z Warszawy.
Przymierzam się do montażu hamaka w mieszkaniu. Ktoś ma? Jakieś wskazówki? Marzy mi się na jesienne wieczory. Albo czasami do spania.
Jak byłam dzieciaczkiem, to dziadek bujał mnie w hamaku całymi dniami. Uwielbiałam tak zasypiać, miedzy dwiema średnio okazałymi wiśniami. 
#szczerze_pisząc #piątek #piąteczek #weekend #relaks #hammock #hamak #lato #summervibes #sukienka #sierpień

Uczę się opierdalanka bez moralniaka....

Jak sobie pomyślę w jakim nastroju byłam ze 3 miesiące temu, to aż nie mogę uwierzyć. Dużo zmian!
💥Np.uczę się odpoczywać bez poczucia winy. Co prawda nie mam pojęcia jak ludzie połykają sezon serialu w jeden dzień, ale hello, ja jestem dziewczyną, która unikała seriali w ogóle,bo konsumują za dużo czasu. To jest dla mnie ogromny postęp! Obejrzenie 3 odcinków jednego dnia to dla mnie wciąż wydarzenie :)
💥Szanuję bardziej swój czas i przestrzeń. Wciąż w mojej naturze leży troszczenie się o innych, ale nie mam wyrzutów sumienia gdy komuś odmawiam przysługi. A jeśli ktoś próbuje we mnie je wywołać, to tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie muszę.
💥Przestałam nadmiernie przepraszać za bałagan, staram się trochę ogarnąć z wierzchu, ale jak ktoś do mnie wbija to raczej mnie zna i wie czego się spodziewać. Herbatę dostanie w czystym kubku, ale na podłodze zastanie plamę ze smoothie które blendowałam 5 dni temu. Bardziej lubię nie sprzątać niż mieć posprzątane. Kobieta na którą nigdy nie powiem „babcia” prasowała nawet majtki i skarpetki, więc  ten cały dom ułożony w kosteczkę kojarzy mi się okrutnie źle.
💥Wydaję pieniądze na swoje przyjemności. Np. roślinki. Wiem, że begonia nie jest mi niezbędna ani potrzebna, nie jest to książka ani nic ważnego, ale sprawia mi frajdę
💥częściej piekę ciasta, połowa nie wychodzi😅 ale lubię to robić 💥wyciszam ludzi piszących upierdliwe wiadomości w stylu „czym zastąpić pomidory w pomidorowej”, bo szkoda mi czasu.
💥prawie w ogóle nie jem sklepowych słodyczy i mięsa, ale jak mi się zachce to wsuwam bez wyrzutów sumienia. Ostatnio robiłam schabowe. Rzadko kiedy robię, bo nie lubię hałasować (mój eks sąsiad z rodzinnych stron to wielbiciel nieustannych remontów, #najgorzej) a ja nie chcę nawalać tłuczkiem, ale że za ścianą remont, to bez różnicy że postukam mocno. 💥 Nie wyrzucam sobie, że moje dwa ebooki wciąż w toku i więcej o nich myślę niż je piszę
Myślę, że więcej osób z późnego kapitalizmu i wychowanych w duchu „nudzisz się? Zaraz znajdę ci zajęcie” zmaga się z tym poczuciem, że trzeba być produktywnym aby być wartościowym. 
Nie trzeba
#szczerze_pisząc #aniamaluje #crazyplantlady #urbanjungle #zamioculcas #redlips

Jak sobie pomyślę w jakim...

W byciu dorosłą najfajniejsze jest robienie tych wszystkich rzeczy, których nie było wolno za dzieciaka. Kruszenie w łóżku, spanko w niedzielę do oporu (bez Ania wstawaj, bo jedziemy na zakupy/do kościoła/do babci). Chodzenie boso po domu. Jedzenie nachosów z dipem serowym w wannie, chociaż „w łazience się nie je”. W ogóle długie leżenie w wannie. Jedzenie czasami obiadu na śniadanie, a czasami niejedzenie obiadu wcale, bo się np. nie ma ochoty.

#Niedziela #śniadanie #breakfast #breakfastinbed 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

W byciu dorosłą najfajniejsze jest...

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż czyściłam buty na mokro i wciąż są mokre 🤣 to czuję się ładnie. I mam takie małe spostrzeżenie, że rzadko kiedy jesteśmy zadowoleni ze swoich ciał i narzekamy a to na nogi, a to na cycki, cerę, włosy, a zawsze jest ktoś, dla kogo to na co narzekamy jest w głowie w szufladce „goalz”. Ja całe życie narzekałam na nogi, koleżanka na swoje kręcone włosy. I obie się zawsze dziwiłyśmy na każde „ile ja bym dała za takie...”.
Co w sobie lubisz najbardziej?♥️
Wymień jedną rzecz, ale tym razem tylko odnośnie ciała🥰

#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #party #małaczarna #littleblackdress #sukienka

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż...

My latest #secondhand jewel💎
Na zdjęciu #sukienka - zdobycz z lumpeksu w Łodzi, a ja mam codzienne pytanie - nie kryję, na potrzeby filmu na youtube.
Mówienie do nauczyciela w liceum „profesorze”. Za, przeciw, anegdoty, opinie, luźne przemyślenia.
Scenariusz tego co jutro nagram już mam, ale może zapomniałam o jakimś aspekcie? Leave you thoughts!🤗
#thrifted #lumpeks 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #piwonie #peonies #różowaśroda

My latest #secondhand jewel💎 Na...

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała się na odwagę by zagadać do chłopaka, który zawsze jeździł tym samym autobusem co ona. Nigdy nie było dobrego momentu, zawsze było - jutro, następnym razem.
No i pewnego dnia przestał jeździć. Tak zupełnie, bez ostrzeżenia. Myślała, że może się rozchorował, albo odwołali mu zajęcia, ale minął tydzień, potem drugi a on nadal nie wsiadał  i tyle go widziała. Nie znała nawet imienia by go jakoś odszukać.
Nie zliczę ile rzeczy ja przegapiłam, bo „zrobię to jutro”. Od zebrania się by iść na pocztę i odebrać list polecony, przed upływem terminu, aż po gorsze rzeczy. 
Za każdym razem gdy organizuję jakiś konkurs, dostaję kilka zgłoszeń po terminie. Dlaczego? Bo też odkładacie wszystko na jutro, zamiast działać TU i TERAZ! 
A jak nie teraz, to kiedy?
Podoba mi się ta filozofia życiowa i dlatego wszędzie noszę ze sobą swojego małego Canona Zoemini S, który drukuje zdjęcia od razu. Teraz, już.
I właśnie teraz możecie wygrać jeden z dwóch takich ślicznych aparatów natychmiastowych, konkurs na profilu @CanonPolska trwa do końca lipca.
If not now, when?
Lub w polskiej wersji - jutro będzie...
Podpowiedź mam na sobie 🧥😜
#LiveAndCreate #ZachowajChwile #CanonZoemini 
___________________________________________________
#konkurs #blogerka #szpilki #rozwojosobisty  #cytaty  #inspiracje #cytatdnia #quote #quoteoftheday  #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily 
Post we współpracy z marką Canon

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała...

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję chwili zupełnie dla siebie. Kiedyś miałam z tym straszny problem, myślałam, że zawsze potrzebuję POWODU. Wiecie, czegoś takiego, co będzie godną wymówką gdy ktoś będzie chciał do mnie wpaść albo gdzieś mnie wyciągnąć. Miałam poczucie, że odmowa z niewystarczająco godnego powodu to coś niemiłego. Na szczęście mi przeszło. Wprowadzenie zasady, że #niedziela jest dniem dla mnie i o mnie  było jedną z fajniejszych rzeczy, na jakie kiedykolwiek wpadłam.
W moim życiu jest dużo różnych ludzi i to jest super, ale też trochę potrzebuję takiego dystansu i krótkiego odpoczynku od wszystkich. Takiego uczucia jak powrót z wyjazdu, gdy wchodzisz do mieszkania i nagle uświadamiasz sobie jak dobrze jest usiąść na własnym kibelku i jak dobrze jest spać we własnym łóżku. Bez tych wyjazdów jakoś to tak nie cieszy.
#crazyplantlady #szczerze_pisząc #wakacje #gwadelupa #karaiby #podróże #podróżemałeiduże #guadeloupe #asertywność #meday #sunday #sundayz #sundayfundays #collar #kolnierzyk #sukienka #roślinki #dżungla #aniamaluje

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję...

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska - 2x #mango🥭 po złotówce - 2 zł, 4 #banany 🍌2 zł, #szpinak 🥬 (pęczek?)- 1,40 zł, 2 x #papryka z koszyka 3 zł/kg  i #ogórek 🥒- razem 2,50 z. Razem 7,90 zł. Ale byłam wybredna. Marysia z @makemyplace potrafi za 10 zł kupić mnóstwo dobroci. Zasada? Na zupę nadadzą się bardzo dojrzałe pomidory, a jeśli awokado po złotówce będzie tak dojrzałe, że nada się tylko 3/4, to wciąż jest nieprzyzwoicie tanie awokado, które by się zmarnowało. Polak marnuje statystycznie 235 kg jedzenia rocznie😢
Jak można prosto ograniczyć marnowanie jedzenia?
👉🏻 planuj posiłki, zrób sobie raz w tyg. dzień gotowania z resztek. Zupa? Zapiekanka makaronowa, a może omlet? 👉🏻 kupuj tylko tyle ile zjesz, a jak nie dasz rady - podziel się z sąsiadką albo zanieś do jadłodzielni
👉🏻 korzystanie z jadłodzielni to żaden wstyd! Jeśli czegoś potrzebujesz - weź, to jedzenie normalnie by się zmarnowało
👉🏻kupuj samotne banany, bo ludzie wolą jak jest kiść i się marnują 🍌
👉🏻 z lekko suchego chleba wychodzą super zapiekanki albo grzanki, a suche bułki można wysuszyć na bułkę tartą
👉🏻 istnieją na fejsie grupy dot. freeganizmu (sama jestem na warszawskiej) gdzie ludzie ogłaszają, gdy mają do rozdania np. jedzenie z wesela. Warto korzystać w obie strony🤗
Gdy mówiłam o wolnostojących lodówkach w ramach jadłodzielni, kilka osób pisało, że w czasach studenckich bardzo by się to przydało, ale trochę wstyd...
Otóż jadłodzielnie są często wolnostojące, samoobsługowe i 24/7 👉🏻brać to żaden wstyd, wstyd to jedzenie marnować.
Jeśli jesteś studentem albo masz mało hajsu, polecam zakupy na Hali Mirowskiej (albo targu) przed zamknięciem można zgarnąć obtłuczone jabłka czy pomidory za darmola. Albo uśmiech.
Dzisiaj widziałam skrzynkę darmowych mocno dojrzałych bananów, w sam raz na chlebek bananowy.
Owoce na smoothie nie muszą być super jędrne, pieczone warzywa albo zupa też nie wymagają najświeższych.
🥰możecie pisać  w komentarzach swoje sposoby na to, by nie marnować jedzenia ;)
#kupujeniemarnuje #kupuję #warzywa #owoce #lesswaste #zerowastepolska #zerowaste #groceries #grocery #healthyfood #freeganism #veggies #omnomnom #pycha #jedzonko

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska...

Emocje a zdrowienie : podstawy

Nigdy tego nie kryłam – w momencie, kiedy całą sobą postanowiłam, że wyzdrowieję, czerpałam z mądrości innych osób. Oprócz profesora z UCLA, dręczyłam pytaniami ludzi, którzy przeżyli, mimo, że postawiono na nich krzyżyk. Dzisiaj wstęp do tego, czego się od nich dowiedziałam. Bez mądrości życiowej innych osób byłabym dzisiaj nikim. Jestem wdzięczna za wszystko, czego dowiedziałam się życiu i za każdą chwilę którą ci zwykli-Niezwykli bohaterowie mi poświęcili.Mamy XXI wiek – dostęp do wiedzy jeszcze nigdy nie był tak łatwy. Tak samo, jak dostęp do doświadczenia innych ludzi. Postanowiłam z niego skorzystać i w pewnym momencie przestałam patrzeć na świat z perspektywy straceńca. Dotarło do mnie, że…są ludzie, którzy sobie RADZĄ. Ludzie, którzy z uśmiechem opowiadają w telewizji śniadaniowej o tym, jak pokonali raka czy coś innego, nawet gorszego. To znaczy hmmm, tak sobie strzelam, bo nie oglądam telewizji, ale tak sobie to wyobrażam :))

 Zapragnęłam dowiedzieć się, co takiego szczególnego ich charakteryzuje. ( wiem, angielskie something special brzmi 100 x lepiej). Więc interesowało mnie, co takiego special jest w ich myśleniu.

Obsesyjnie wypytywałam znajomych czy znają takie osoby. A tacy ludzie zazwyczaj znali inne osoby i inne… Nie będę czarować – nie każdy miał ochotę ze mną rozmawiać czy odpowiedzieć na moją wiadomość. Dla wielu ludzi to zbyt osobiste przeżycie, dla innych – zamknięty rozdział. Szanuję to. 

Są dwa typy reakcji na “wyrok” pod hasłem “zostało Pani/Panu X czasu życia”. 

Wściekłość, żal, poczucie niesprawiedliwości i uwierzenie w wyrok

– odrzucenie “wyroku”. Stosując język pewnego menela, potraktowanie słów “zostało Pani/Panu X czasu życia” na zasadzie pie#dol pier#ol, ja postoję (a potem zrobię swoje).


KAŻDY człowiek z którym rozmawiałam osobiście zaczął od reakcji numer jeden, a potem przeszedł w drugą. Większość z tych osób opowiada dzisiaj, że choroba była ważnym i potrzebnym doświadczeniem w ich życiorysie. Czymś, co odmieniło ich życie i sposób patrzenia na świat.

A ja patrzyłam wtedy na świat z filtrem osoby chorej. Nie rozumiałam ich. Wydawało mi się to totalnie…dziwne. Bezsensu. Jak, choroba wyjątkowym, budującym doświadczeniem? What the hell? 

Dlatego nie oczekuję, że zrozumiecie. To trzeba przeżyć.


Dużo się wtedy modliłam. Rzecz jasna, po swojemu, bo Bóg w którego wierzę jest miłością a ja nie jestem związana z żadną religią. Zawsze kiedy mówię, że wierzę w miłość, to ludzie traktują mnie jakbym miała cztery pary oczu i trzy nogi.  A przecież to cytat żywcem wyjęty z Pisma Świętego 🙂  Tutaj możecie przeczytać więcej na temat tego, w co wierzę.


Szokiem była dla mnie dopiero opowieść mojej koleżanki. Jej babcia wyczuła pewnego dnia u siebie guza w jednej z piersi. Nie zrobiła z nim nic. Rzecz rozgrywała się na wsi, babcia zaczęła jeść więcej zielonego a… guz sam zniknął.

Podobno powiedziała, że “nie ma czasu na takie bzdury” bo ma dzieci do wykarmienia. To było dla mnie jak kubeł zimnej wody. “Nie ma czasu na takie bzdury”… 


Ten punkt patrzenia na świat był mi całkiem obcy…aż stał się moim. Reakcję ucieczki zamieniłam w reakcję walki.


Niedawno trafiłam na ważny wykład jaki wygłosił Bruce Lipton. Wykład jest długi, ale Lipton mówi o wielu rzeczach które sama od dawna czułam, nie wiedząc co na to nauka.


Zastanawiałeś się kiedyś, czemu dzieciaki z patologicznych rodzin są często lepsze w sporcie, np. szybko biegają, ale z nauką idzie im słabo?

Jestem ciekawa, czy zrozumiesz po tym filmie.


Polecam zacząć od tego  momentu (57m, 45s) , a potem przejść do drugiej części. A do początku możecie wrócić na końcu. W przeciwnym razie szybko się znudzicie. No chyba, że jesteście w sytuacji bez wyjścia i chwycicie się wszystkiego.




Oczywiście nie namawiam do “łykania” wszystkiego, co Lipton mówi. Zachęcam do refleksji, samodzielnego sprawdzenia jego rewelacji. Gadanie, że to bzdury (bez obejrzenia i sprawdzenia) jest tak samo sensowne jak kiedyś krzyczenie, że ziemia jest płaska (bo zainwestowało się wiele myśli i czasu w wierzenie w tę herezję ;)).


Jeśli nie obejrzysz tego filmu, nie zrozumiesz  żadnego kolejnego tekstu o zdrowiu który napiszę. Nie zrozumiesz też co mam na myśli mówiąc, że “nie wierzę w choroby genetyczne”, co jest wielkim skrótem myślowym. Wiem, że istnieją, nie wierzę w ich nieuleczalność, bo wiele jeszcze do odkrycia.  Dlatego zachęcam do poświęcenia czasu. To może być lepsza inwestycja niż ubezpieczenia zdrowotne na wypadek raka.


Ps. jeśli jesteś wnikliwym obserwatorem zauważysz, dlaczego wycinanie “raka” nie jest skuteczną metodą terapii. A jeśli uważasz, że ta cała “energia”, to wielka bzdura, przypomnij sobie słowa Einsteina

“Everything is energy”

To nie religia, filozofia, zabobon ani bzdura. To fizyka.

Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

60
Dodaj komentarz

avatar
29 Comment threads
31 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeAnonimowyAgataMagda Dommumumka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Oglądałam ten film bo podpowiedział mi go kiedyś Youtube po obejrzeniu prezentacji na TEDzie. Polecam wszystkim nieprzekonanym, naprawdę warto.

Karola
Gość
Karola

Zainteresowałaś mnie swoim tekstem na tyle, że jak tylko przygotuję obiad to siadam do filmiku.

Magda
Gość
Magda

Bez urazy, ale ten film jest w stylu ''100 powodów, dla których ewolucja jest głupia'' i innych pseudonaukowych. Oczywiście wiara w lepsze itp. poprawia humor, psychikę, co może wzmocnić organizm, ale na pewno nikt się nie wyleczy bo sobie coś wmówi, ani nie zachoruje, bo sobie coś wmówi. Zwłaszcza nie na coś poważnego, do czego potrzeba konkretnych czynników na zachorowanie lub wyzdrowienie.

Gosia S
Gość

Oj, nie zgodziłabym się z tym, że nikt nie zachoruje, tylko dlatego że sobie to wmówi. Jestem przykładem zachorowania w dużej części dlatego że sobie to wmówiłam, uwierzyłam lekarzom że to mam i jest to nieuleczalne. Moja choroba może nie jest poważna, ale bardzo uciążliwa i utrudniajaca życie. Nie wyleczyłam się z lekami i super zdrowym jedzeniem, coraz bardziej przekonuje się że bez zmiany myślenia, podejścia nie pokonam tego.

AnisseQ13
Gość

Wmówić możemy sobie na prawdę wiele, chyba jednym z lepszych przykładów jest tu ciąża rzekoma…

Mika K
Gość

Można sobie wmówić chorobę i można sobie wmówić wyjście z niej. Mój tata jest najlepszym przykładem na to, że miłość i wiara może uzdrowić. Ostrzegam, opis drastyczny – pewnego dnia źle się poczuł, z godziny na godzinę słabł, wymiotował i zwijał się z bólu. W szpitalu usłyszeliśmy, że to prawdopodobnie coś z trzustką i koniecznie trzeba operować. Po operacji przyszedł do nas lekarz i powiedział, że nigdy czegoś takiego nie widział, zaawansowane krwotoczno-martwicze zapalenie trzustki, organ praktycznie w stanie rozkładu. Powiedział nam że nie ma nadziei, bo kolejno wszystko zacznie obumierać i procesu nie da się zatrzymać, ostrzegł, że możemy… Czytaj więcej »

Mika K
Gość

Jest w nas moc by góry przenosić (zwłaszcza w 4 babach i 1 nawet półprzytomnym facecie:)) Tylko trzeba o tym stale pamiętać, żeby moc nie straciła siły

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wow.niesamowita historia twojego taty. A co do filmiku to ja bym chciala takiego wykladowce miec z fizyki i wtedy pewnie bym ja zaliczyla :] nie dokonczylam ogladac bo musze leciec ale jeszcze do tego wroce .

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Tak samo "pseudonaukowe" są badania nad nocebo?
Wszystko można sobie wmówić – od tego, że coś szkodzi po chorobę. Nawet porażkę życiową wiele osób sobie wmawia, powtarzając, że "póki rządzą nami partacze, uczciwy człowiek nigdy niczego nie osiągnie".

Anonimowy
Gość
Anonimowy

oglądając ten fragment ze szczurami ze dwa miesiące temu pomyślałam dokładnie o tym samym (patologiczne rodziny). Wypowiedzi takich osób jak Magda są śmieszne 😀 Bo film jest o czymś zupełnie innym 😀
tutaj pasują mi słowa "lepsze znane piekło niż nieznany raj" które kiedyś cytowałaś na blogu (zapisałam :DD) ludzie nie lubią nic nowego i najprościej jest powiedzieć, że coś jest głupie zanim się to sprawdzi 🙂

ściągnęłam dzisiaj twoją książkę 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Problem ze słowem "energia" polega na tym, że ludzie stawiają je na tej samej półce co "magia" i "ściema", nie myśląc o tym w kategoriach fizyki i nauki. Słowa Einsteina są bardzo prawdziwe, bo światło jest energią świetlną, dźwięk jest energią innego rodzaju i można tak wymieniać w nieskończoność. tym bardziej, że atomy nie są statyczne i im bardziej rozbija się je na części, tym bardziej są dzikie i energiczne 😀
Pozdrawiam, studentka fizyki która powinna pisać teraz magisterkę.
A tak w ogóle, to polecam wszystkim zainteresowanie się fizyką kwantową, to jest coś niezwykłego!

:)
Gość

Jak dobrze kojarzę to Gary Zukav ładnie to tłumaczy w swojej książce "Siedlisko duszy". Autor ukończył Harvard i napisał również książkę "Tańczący Mistrzowie Wu Li: Przegląd Nowej Fizyki", która w społeczeństwie naukowym zyskała b.dobre recenzję.

:)
Gość

Mój dziadek mimo, że lekarze dawali mu kilka miesięcy żyje z rakiem ponad 10 lat. Dzięki mojej cudownej mamie, która świetnie zna się na jedzeniu i ziołach. Czasami wystarczy zmiana diety i popijanie właściwych ziółek żeby nagle cudownie ozdrowieć. Filmik obejrzę w wolnej chwili. Sama dzięki Twoim radom z bloga wychodzę ze zdrowotnego "dołka"" 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

mój tata też machnął ręką na raka płuc. zapisał się na jogę, zaczął świrować ze świeżymi sokami, rzucił faje i tak go odmieniło, że wymienił mamę na nowszy model 😀 Ale to akurat dobrze, bo mama też znalazła nowego partnera i żyję w ciekawym układzie. mieszkam już sama, ale wigilia z moją familią jest wyjątkowa 🙂
jest mi wstyd, że ojciec jest sprawniejszy fizycznie ode mnie (mam 26 lat )

2PlanetFromSun
Gość

Zaraz sobie obejrzę ten film, ale już się wypowiem. Jakiś czas temu trafiłam na takie informacje http://prawdaxlxpl.wordpress.com/2013/08/21/zwalczanie-nowotworow-soda-oczyszczona-przepis/ wcześniej W prawdzie czytałam o tym wcześniej na innym blogu, ale na potrzeby tego komentarza wyszukałam na szybko podobną notkę (zalinkowaną wyżej). Nie miałam wówczas pojęcia nawet, że rak to grzyb. Moja ciotka umierała na raka i szukałam wszystkiego na ten temat.Podesłałam tego linka koleżance ze Stanów, która jest lekarką. Chciałam zapytać co o tym sądzi, czy to prawda i czy to może poskutkować. Potwierdziła, mało tego. Wykryto u niej parę lat temu raka piersi.Wyleczyła się z tego, stosując sodę, zmieniając dietę, podejście… Czytaj więcej »

madosia
Gość

niestety wszystko co wyklucza drogie leki na raka i inne choroby jest negowane przez środowisko medyczne… farmacja to biznes, liczy się kasa nie człowiek

2PlanetFromSun
Gość

I tu pojawia się kolejne pytanie: ile chorób da się wyleczyć w łatwy lub bardzo łatwy sposób, na które są produkowane drogie leki i wciskane biednym pacjentom?
Czasem jak słyszę lub czytam w mediach, że ktoś zbiera na drogie lekarstwo, że leczenie kogoś kosztuje kilkanaście/kilkadziesiąt tysięcy złotych, zastanawiam się ile na prawdę wart jest ten lek, co ta mała pigułka, jedna, dwie, trzy w sobie zawierają tak drogiego?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

leki 'nowe' i te dla niszy są niestety drogie ze względu na to ze wynalezienie ich i przetestowanie (tak zwane B+R) pochłania niebotyczne sumy pieniędzy. potem dany lek się patentuje (nie wiem dokładnie na ile lat) a ceny są wysokie, żeby ta cała kasa się zwróciła bo potem wychodzą tańsze zamienniki. niestety tak działa rynek.

Patrycja Kania
Gość

Ze swojej strony mogę polecić dokument o Burzyńskim i jego zmaganiami z systemem zajmującym się rejestracją leków:
http://vod.pl/burzynski-rak-to-powazny-biznes-cz-1,131854,w.html
Bardzo ciekawe, warto obejrzeć mimo długości filmu.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Tylko jeśli już ktoś podejmie się kuracji sodą niech sobie zakupi sodę "czystą do analizy" bez aluminium.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, codziennie wchodzę na Twojego bloga i za każdym razem dowiem się czegoś ciekawego. Teraz bardzo interesuję się wpływem diety na organizm i innymi niekonwencjonalnymi metodami leczenia. Ale w niektórych sytuacjach, np. po obejrzeniu tego filmiku,który wstawiłaś (fragment o tym, że można wyleczyć raka zmianą energii, a nie silnymi lekami i usunięciem go) mam niesamowity misz-masz w głowie!! Mam niecałe 19 lat, nie mam aż tak dużej wiedzy i nie wiem już KOMU ZAUFAĆ w sprawach zdrowia – lekarzowi i firmom farmaceutycznym czy naturalnym metodom, które często są wyśmiewane przez "lekarzy". Ostatnio oglądałam przerażający materiał o szczepieniach, o tym, że… Czytaj więcej »

WakuOla Mała
Gość

Bardzo ciekawy wykład. Może naprawdę wiele zmienić w postrzeganiu swojego zdrowia.
Aniu, jestem bardzo wdzięczna, że 'los' zaprowadził mnie na Twojego bloga 🙂
Jest moc 😀 i to pozytywna

margaritum
Gość

W filmie jest dużo prawdy. Pomijając niektóre uproszczenia zbudowany jest na całkiem solidnych naukowych podstawach. Tak naprawdę największe znaczenie ma finał, w którym mowa o ogromnych możliwościach wpływu na własne życie i zdrowie. To jest dobra, wręcz genialna wiadomość, nie rozumiem ludzi, których przeraża odpowiedzialność za własny los. Piszę to jako dziecko rodziców zmarłych na nowotwory, więc TEORETYCZNIE mega obciążone. Powinnam trząść tyłkiem ze strachu o własne zdrowie, ale… cóż, to właśnie strach przyczynia się do wielu chorób. Mam świadomość tego, że to ode mnie zależy moje życie. A największą bronią w walce z chorobami jest miłość, zaufanie i zdrowy… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Z wielkim zainteresowaniem obejrzałam cały zamieszczony przez Ciebie wykład i podczas tych dwóch godzin moje oczy stawały się coraz większe i większe… Przez jakiś czas będę miała nad czym się zastanawiać. Bardzo cenię Twój blog właśnie za takie wpisy – niebanalne, skłaniające do refleksji. Pozdrawiam.

maugomaugo
Gość

zaraz zasiadam do pierwszej części wykładu.a jeżeli chodzi o poruszaną wyżej w komentarzach autosugestię, to myślę iż jest to bardzo bardzo ważny czynnik naszego samopoczucia, a co za tym idzie bycia chorym/bycia zdrowym. Mózg ma ogromną przewagę nad ciałem, kiedy mózg sądzi, że jest chory, ciało też tak uważa. Kiedy myśli, że jest zdrowy, to zaczyna to odczuwać ciało. Nie od dziś wiadomo o skutecznych działaniach placebo. Przecież to wszystko pozytywna autosugestia – oczywiście placebo działa tylko wtedy, kiedy chory całkowicie wierzy w swoje wyzdrowienie… mamy ogromną moc, której nie wykorzystujemy całkowicie, bo wcale łatwe to nie jest… Pozdrawiam Aniu,… Czytaj więcej »

Blandzia
Gość

Aniu:) Rzeczywiście wszystko jest z sobą powiązane. Wydaje mi się, że jedyne co mamy, to wciąż kilka kawałków wielkiej układanki. Aby zrozumieć czym jest życie, czym zdrowie i jak powstają choroby, by pojąć starzenie, by to wszystko ogarnąć- jeszcze wiele długich lat.

Kalyani
Gość

Tylko zerknęłam orientacyjnie na post. Później się z nim zapoznam rzetelniej. I z filmem. Czytałaś "Potęgę podświadomości"? Ja właśnie czytam i mam wrażenie, że to może być powiązane z tematem.

pidzamowa
Gość

Filmu jeszcze nie oglądałam, ale…Miałam sporo na psychologii zdrowia o przystosowywaniu się do diagnozy o chorobie 😉 Model Klingera: pobudzenie -> agresja -> depresja -> powrót do równowagiShontz: szok -> faza spotkania z tragedią <-> wycofywanie sięKarr: SZOK→ oczekiwanie poprawy → lament → obrona zdrowia → przystosowanie i chyba najoptymistyczniejszy model Tylor: • Poszukiwanie znaczenia:1. poszukiwanie przyczyn2 nadawanie pozytywnego znaczenia• Zdobycie poczucia mocy 3. sprawowanie kontroli• Wzrost Ja 4. stosowanie porównań społecznych 5. odzyskiwanie takiej samej samooceny lub jej poprawa Najważniejsze to dotrzeć do ostatniej fazy! 🙂 Ty dałaś radę sama, ale myślę że wielu osobom potrzebny jest właśnie psycholog,… Czytaj więcej »

pidzamowa
Gość

Niestety… Wciąż jeszcze nie ma w społeczeństwie przekonania, że psycholog jest specjalistą takim jak inni. Boli ząb? Dentysta! Szwankuje wzrok? Okulista. Ale kiedy pojawia się problem z życiem, psychiką, czy emocjami odpowiedź "psycholog" nie pojawia się tak automatycznie…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ostatnimi czasy, slyszalam w radiu, jest taka akcja rozpowszechniajaca przyznawanie się do korzystania z pomocy psychoterapeuty. "Mam psychoterapeutę" lub w podobnym brzmieniu, na fejsie można znaleźć, ludzie powoli zaczynają zmieniać mentalność.
~Niki

P.
Gość
P.

Też tak myślałam kiedyś, ale aż tak pięknie nie jest. Kiedy po paru miesiącach nieobecności weszłam sobie na bloga Pauliny Pruskiej zobaczyć czy wreszcie tego raka się pozbyła. Zobaczyłam sobie…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

a ja osobiście znam dwie osoby które sobie poradziły, jedni dają radę, inni nie. Nikt nie mówi, że to proste czy piękne.
Czytelnik wieczorową porą

LandOfLaces
Gość

Oglądając film raz po raz nachodziła mnie myśl, że przecież to wszystko jest napisane w Biblii. Tyle, że językiem jak..hmm no jak rybak do rybaka 😉 Enzymy, rezonanse, fale, jakieś skróty i słowa których nawet nie zapamiętałam….A w Biblii to jest tak prosto, to rób, tego nie rób, wierz, ufaj, nie bój się, kochaj. Nawet o tych "genetycznych" obciążeniach, o przekazywaniu wad, nieszczęść, chorób i problemów psychicznych -"przekleństwa" z pokolenia na pokolenie, nie genami, ale właśnie przez przykład, wychowanie od początku istnienia…i o przekazywaniu w ten sam sposób błogosławieństwa. Ludzie teraz zrobili się tacy "mądrzy", chcą naukowych dowodów, a jak… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

W filmie The Secret był przykład kobiety która sama uzdrowiła się z raka…

supergirl
Gość

Już wiem, za co Cie tak lubie 🙂 za wzorzec myślenia, mamy chyba identyczny 😛Od kąd obejrzałam 'The secret' bardzo czesto na ten temat rozmyslam i staram sie kształtowac siebie i swoje otoczenie 🙂 wrecz musze przyznac, że mi w domu starają sie wmówic choroby 😛 Babcia i mama, mają a w zasadzie miały problemy z 'kobiecymi sprawami' podobnie jak wszystkie inne kobiety w rodzinie (tak, napisalam WSZYSTKIE) i na siłe chcą mi wmówic, że ja również będę je miec! [Nie wiem czy pamietasz ale kiedyś pisałam Ci, że mam plamke na oku, taką jak Ty] …ale żadnych problemów zdrowotnych… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Przepraszam, że offtopic, ale kiedyś około rok temu pisałaś o depresji itp., i podałaś adres bloga dziewczyny, która jakoś z nią sobie dała radę, wplotłaś to w notkę… Wiesz może o jaki blog mi chodzi? Albo o jaką notkę? Jeszcze będę dokładnie szukała tu u Ciebie, ale jakbyś jakimś cudem skojarzyła o co mi chodzi, to byłabym Ci wdzięczna za podanie jej bloga albo tej notki. Przepraszam za problem i komentarz nie na temat. Całusy.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Przyznam sie, iz nie obejrzalam filmu i byc moze zabrzmi to zarozumiale, ale nikt nie musi przekonywac mnie, co oznacza energia i pozytywne nastawienie w chorobie. Przez poprzedni rok mialam wiele problemow ze stawami i sciegnami jak rowniez z bolem tak strasznym, ze nie zdawalam sobie sprawy iz czlowiek moze cos takiego przezywac. Otzrymalam 15 diagnoz, kazda inna, ladujac w siebie tony lekow, poki nie trafilam do reumatologa, ktory poinformowal mnie iz mam fibromialgie – wprawdzie sie nie umiera ale dozywotnio wspolzyje. Bylam na etapie inwalidki, ktora nie byla w stanie ubrac sie sama. Przepisal mi………psychotropy, poinformowal, iz moze byc… Czytaj więcej »

Agata
Gość

Niesamowity ten wątek i jest bardzo po drodze z tym, co czego ostatnio "dochodzę".Ja również zostałam zdiagnozowana "fibromialgia" – z tym że u mnie akurat było nieco inaczej, lekarka wysyłała mnie na kolejne badania i nie było tam żadnych informacji na temat tego, dlaczego tak strasznie mnie boli, dlaczego chodzę jak trzaśnięta obuchem i dlaczego mam milion innych symptomów jak nawracające infekcje, niespokojne nogi, zespół suchego oka i mnóstwo innych zespołów :). Poczytałam nieco w internecie i przyszłam do pani doktor z pytaniem "a może to fibromialgia?". No może, odpowiedziała pani doktor, ale nic więcej nie była w stanie mi… Czytaj więcej »

Natalia Sieradzka
Gość

dobrze, że są ludzie tacy jak Ty.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dziękuję za ten film. Na razie obejrzałam go raz, ale jeszcze nie raz zamierzam do niego wrócić. Dziękuję!

mumumka
Gość

obejrzałam cały wykład – bardzo interesujący 🙂
dzięki wielkie za te linki! 🙂

Magda Dom
Gość

"Energia jest równie ważna jak cząsteczki" – to akurat prawda, przecież właśnie słynne równanie Einsteina E=mc^2 to zależność między energią a masą. Skoro z energii może powstać masa, a z masy energia, energię powinniśmy traktować jako coś równie rzeczywistego jak masę, z której zbudowane są nasze ciała, ziemia, przyroda… A energię ma każde oddziaływanie, elektryczne także. A myśli to nic innego jak impulsy elektrycznego przemieszczające się między neuronami naszego mózgu. One również posiadają energię. Tą samą energię, która może zamienić się w masę…
Dlatego uważam, że myśli mają rzeczywistą siłę, wbrew temu, co powszechnie uważa się na ten temat.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hmm obejrzałam cały filmik i przyznam że coraz częściej np. wśród znajomych spotykam się z podobnymi (nie tylko dotyczącymi medycyny) poglądami. Podoba mi się to podejście – jego ślady widać w wielu religiach, filozofiach i codziennym instynktownym kojarzeniu przyczyn i skutków – często dając 'dobro' dostajemy je (choćby przez lepsze samopoczucie), często instynktownie widzimy w sobie tą 'chęć wzrostu',niestety tłumioną niejednokrotnie przez nasz strach i innych, równie wystraszonych ludzi. Żeby nie robić offtopu – ja mam taki patent, gdy nagle 'coś mnie bierze' a ja nie mogę chorować – mówię sobie że nic mi nie jest albo pomoże mi witamia… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja nie rozumiem jednej rzeczy. Skoro Bruce Lipton twierdzi, że w zachowaniu zdrowia najwiekszą rolę odgrywa umysł, to dlaczego jest gruby:P?

Previous
Dzieci “słudzy szatana”