Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Emocje a zdrowienie : podstawy

Nigdy tego nie kryłam – w momencie, kiedy całą sobą postanowiłam, że wyzdrowieję, czerpałam z mądrości innych osób. Oprócz profesora z UCLA, dręczyłam pytaniami ludzi, którzy przeżyli, mimo, że postawiono na nich krzyżyk. Dzisiaj wstęp do tego, czego się od nich dowiedziałam. Bez mądrości życiowej innych osób byłabym dzisiaj nikim. Jestem wdzięczna za wszystko, czego dowiedziałam się życiu i za każdą chwilę którą ci zwykli-Niezwykli bohaterowie mi poświęcili.Mamy XXI wiek – dostęp do wiedzy jeszcze nigdy nie był tak łatwy. Tak samo, jak dostęp do doświadczenia innych ludzi. Postanowiłam z niego skorzystać i w pewnym momencie przestałam patrzeć na świat z perspektywy straceńca. Dotarło do mnie, że…są ludzie, którzy sobie RADZĄ. Ludzie, którzy z uśmiechem opowiadają w telewizji śniadaniowej o tym, jak pokonali raka czy coś innego, nawet gorszego. To znaczy hmmm, tak sobie strzelam, bo nie oglądam telewizji, ale tak sobie to wyobrażam :))

 Zapragnęłam dowiedzieć się, co takiego szczególnego ich charakteryzuje. ( wiem, angielskie something special brzmi 100 x lepiej). Więc interesowało mnie, co takiego special jest w ich myśleniu.

Obsesyjnie wypytywałam znajomych czy znają takie osoby. A tacy ludzie zazwyczaj znali inne osoby i inne… Nie będę czarować – nie każdy miał ochotę ze mną rozmawiać czy odpowiedzieć na moją wiadomość. Dla wielu ludzi to zbyt osobiste przeżycie, dla innych – zamknięty rozdział. Szanuję to. 

Są dwa typy reakcji na “wyrok” pod hasłem “zostało Pani/Panu X czasu życia”. 

Wściekłość, żal, poczucie niesprawiedliwości i uwierzenie w wyrok

– odrzucenie “wyroku”. Stosując język pewnego menela, potraktowanie słów “zostało Pani/Panu X czasu życia” na zasadzie pie#dol pier#ol, ja postoję (a potem zrobię swoje).


KAŻDY człowiek z którym rozmawiałam osobiście zaczął od reakcji numer jeden, a potem przeszedł w drugą. Większość z tych osób opowiada dzisiaj, że choroba była ważnym i potrzebnym doświadczeniem w ich życiorysie. Czymś, co odmieniło ich życie i sposób patrzenia na świat.

A ja patrzyłam wtedy na świat z filtrem osoby chorej. Nie rozumiałam ich. Wydawało mi się to totalnie…dziwne. Bezsensu. Jak, choroba wyjątkowym, budującym doświadczeniem? What the hell? 

Dlatego nie oczekuję, że zrozumiecie. To trzeba przeżyć.


Dużo się wtedy modliłam. Rzecz jasna, po swojemu, bo Bóg w którego wierzę jest miłością a ja nie jestem związana z żadną religią. Zawsze kiedy mówię, że wierzę w miłość, to ludzie traktują mnie jakbym miała cztery pary oczu i trzy nogi.  A przecież to cytat żywcem wyjęty z Pisma Świętego 🙂  Tutaj możecie przeczytać więcej na temat tego, w co wierzę.


Szokiem była dla mnie dopiero opowieść mojej koleżanki. Jej babcia wyczuła pewnego dnia u siebie guza w jednej z piersi. Nie zrobiła z nim nic. Rzecz rozgrywała się na wsi, babcia zaczęła jeść więcej zielonego a… guz sam zniknął.

Podobno powiedziała, że “nie ma czasu na takie bzdury” bo ma dzieci do wykarmienia. To było dla mnie jak kubeł zimnej wody. “Nie ma czasu na takie bzdury”… 


Ten punkt patrzenia na świat był mi całkiem obcy…aż stał się moim. Reakcję ucieczki zamieniłam w reakcję walki.


Niedawno trafiłam na ważny wykład jaki wygłosił Bruce Lipton. Wykład jest długi, ale Lipton mówi o wielu rzeczach które sama od dawna czułam, nie wiedząc co na to nauka.


Zastanawiałeś się kiedyś, czemu dzieciaki z patologicznych rodzin są często lepsze w sporcie, np. szybko biegają, ale z nauką idzie im słabo?

Jestem ciekawa, czy zrozumiesz po tym filmie.


Polecam zacząć od tego  momentu (57m, 45s) , a potem przejść do drugiej części. A do początku możecie wrócić na końcu. W przeciwnym razie szybko się znudzicie. No chyba, że jesteście w sytuacji bez wyjścia i chwycicie się wszystkiego.




Oczywiście nie namawiam do “łykania” wszystkiego, co Lipton mówi. Zachęcam do refleksji, samodzielnego sprawdzenia jego rewelacji. Gadanie, że to bzdury (bez obejrzenia i sprawdzenia) jest tak samo sensowne jak kiedyś krzyczenie, że ziemia jest płaska (bo zainwestowało się wiele myśli i czasu w wierzenie w tę herezję ;)).


Jeśli nie obejrzysz tego filmu, nie zrozumiesz  żadnego kolejnego tekstu o zdrowiu który napiszę. Nie zrozumiesz też co mam na myśli mówiąc, że “nie wierzę w choroby genetyczne”, co jest wielkim skrótem myślowym. Wiem, że istnieją, nie wierzę w ich nieuleczalność, bo wiele jeszcze do odkrycia.  Dlatego zachęcam do poświęcenia czasu. To może być lepsza inwestycja niż ubezpieczenia zdrowotne na wypadek raka.


Ps. jeśli jesteś wnikliwym obserwatorem zauważysz, dlaczego wycinanie “raka” nie jest skuteczną metodą terapii. A jeśli uważasz, że ta cała “energia”, to wielka bzdura, przypomnij sobie słowa Einsteina

“Everything is energy”

To nie religia, filozofia, zabobon ani bzdura. To fizyka.

Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

60
Dodaj komentarz

avatar
29 Comment threads
31 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeAnonimowyAgataMagda Dommumumka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Oglądałam ten film bo podpowiedział mi go kiedyś Youtube po obejrzeniu prezentacji na TEDzie. Polecam wszystkim nieprzekonanym, naprawdę warto.

Karola
Gość
Karola

Zainteresowałaś mnie swoim tekstem na tyle, że jak tylko przygotuję obiad to siadam do filmiku.

Magda
Gość
Magda

Bez urazy, ale ten film jest w stylu ''100 powodów, dla których ewolucja jest głupia'' i innych pseudonaukowych. Oczywiście wiara w lepsze itp. poprawia humor, psychikę, co może wzmocnić organizm, ale na pewno nikt się nie wyleczy bo sobie coś wmówi, ani nie zachoruje, bo sobie coś wmówi. Zwłaszcza nie na coś poważnego, do czego potrzeba konkretnych czynników na zachorowanie lub wyzdrowienie.

Gosia S
Gość

Oj, nie zgodziłabym się z tym, że nikt nie zachoruje, tylko dlatego że sobie to wmówi. Jestem przykładem zachorowania w dużej części dlatego że sobie to wmówiłam, uwierzyłam lekarzom że to mam i jest to nieuleczalne. Moja choroba może nie jest poważna, ale bardzo uciążliwa i utrudniajaca życie. Nie wyleczyłam się z lekami i super zdrowym jedzeniem, coraz bardziej przekonuje się że bez zmiany myślenia, podejścia nie pokonam tego.

AnisseQ13
Gość

Wmówić możemy sobie na prawdę wiele, chyba jednym z lepszych przykładów jest tu ciąża rzekoma…

Mika K
Gość

Można sobie wmówić chorobę i można sobie wmówić wyjście z niej. Mój tata jest najlepszym przykładem na to, że miłość i wiara może uzdrowić. Ostrzegam, opis drastyczny – pewnego dnia źle się poczuł, z godziny na godzinę słabł, wymiotował i zwijał się z bólu. W szpitalu usłyszeliśmy, że to prawdopodobnie coś z trzustką i koniecznie trzeba operować. Po operacji przyszedł do nas lekarz i powiedział, że nigdy czegoś takiego nie widział, zaawansowane krwotoczno-martwicze zapalenie trzustki, organ praktycznie w stanie rozkładu. Powiedział nam że nie ma nadziei, bo kolejno wszystko zacznie obumierać i procesu nie da się zatrzymać, ostrzegł, że możemy… Czytaj więcej »

Mika K
Gość

Jest w nas moc by góry przenosić (zwłaszcza w 4 babach i 1 nawet półprzytomnym facecie:)) Tylko trzeba o tym stale pamiętać, żeby moc nie straciła siły

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wow.niesamowita historia twojego taty. A co do filmiku to ja bym chciala takiego wykladowce miec z fizyki i wtedy pewnie bym ja zaliczyla :] nie dokonczylam ogladac bo musze leciec ale jeszcze do tego wroce .

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Tak samo "pseudonaukowe" są badania nad nocebo?
Wszystko można sobie wmówić – od tego, że coś szkodzi po chorobę. Nawet porażkę życiową wiele osób sobie wmawia, powtarzając, że "póki rządzą nami partacze, uczciwy człowiek nigdy niczego nie osiągnie".

Anonimowy
Gość
Anonimowy

oglądając ten fragment ze szczurami ze dwa miesiące temu pomyślałam dokładnie o tym samym (patologiczne rodziny). Wypowiedzi takich osób jak Magda są śmieszne 😀 Bo film jest o czymś zupełnie innym 😀
tutaj pasują mi słowa "lepsze znane piekło niż nieznany raj" które kiedyś cytowałaś na blogu (zapisałam :DD) ludzie nie lubią nic nowego i najprościej jest powiedzieć, że coś jest głupie zanim się to sprawdzi 🙂

ściągnęłam dzisiaj twoją książkę 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Problem ze słowem "energia" polega na tym, że ludzie stawiają je na tej samej półce co "magia" i "ściema", nie myśląc o tym w kategoriach fizyki i nauki. Słowa Einsteina są bardzo prawdziwe, bo światło jest energią świetlną, dźwięk jest energią innego rodzaju i można tak wymieniać w nieskończoność. tym bardziej, że atomy nie są statyczne i im bardziej rozbija się je na części, tym bardziej są dzikie i energiczne 😀
Pozdrawiam, studentka fizyki która powinna pisać teraz magisterkę.
A tak w ogóle, to polecam wszystkim zainteresowanie się fizyką kwantową, to jest coś niezwykłego!

:)
Gość

Jak dobrze kojarzę to Gary Zukav ładnie to tłumaczy w swojej książce "Siedlisko duszy". Autor ukończył Harvard i napisał również książkę "Tańczący Mistrzowie Wu Li: Przegląd Nowej Fizyki", która w społeczeństwie naukowym zyskała b.dobre recenzję.

:)
Gość

Mój dziadek mimo, że lekarze dawali mu kilka miesięcy żyje z rakiem ponad 10 lat. Dzięki mojej cudownej mamie, która świetnie zna się na jedzeniu i ziołach. Czasami wystarczy zmiana diety i popijanie właściwych ziółek żeby nagle cudownie ozdrowieć. Filmik obejrzę w wolnej chwili. Sama dzięki Twoim radom z bloga wychodzę ze zdrowotnego "dołka"" 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

mój tata też machnął ręką na raka płuc. zapisał się na jogę, zaczął świrować ze świeżymi sokami, rzucił faje i tak go odmieniło, że wymienił mamę na nowszy model 😀 Ale to akurat dobrze, bo mama też znalazła nowego partnera i żyję w ciekawym układzie. mieszkam już sama, ale wigilia z moją familią jest wyjątkowa 🙂
jest mi wstyd, że ojciec jest sprawniejszy fizycznie ode mnie (mam 26 lat )

2PlanetFromSun
Gość

Zaraz sobie obejrzę ten film, ale już się wypowiem. Jakiś czas temu trafiłam na takie informacje http://prawdaxlxpl.wordpress.com/2013/08/21/zwalczanie-nowotworow-soda-oczyszczona-przepis/ wcześniej W prawdzie czytałam o tym wcześniej na innym blogu, ale na potrzeby tego komentarza wyszukałam na szybko podobną notkę (zalinkowaną wyżej). Nie miałam wówczas pojęcia nawet, że rak to grzyb. Moja ciotka umierała na raka i szukałam wszystkiego na ten temat.Podesłałam tego linka koleżance ze Stanów, która jest lekarką. Chciałam zapytać co o tym sądzi, czy to prawda i czy to może poskutkować. Potwierdziła, mało tego. Wykryto u niej parę lat temu raka piersi.Wyleczyła się z tego, stosując sodę, zmieniając dietę, podejście… Czytaj więcej »

madosia
Gość

niestety wszystko co wyklucza drogie leki na raka i inne choroby jest negowane przez środowisko medyczne… farmacja to biznes, liczy się kasa nie człowiek

2PlanetFromSun
Gość

I tu pojawia się kolejne pytanie: ile chorób da się wyleczyć w łatwy lub bardzo łatwy sposób, na które są produkowane drogie leki i wciskane biednym pacjentom?
Czasem jak słyszę lub czytam w mediach, że ktoś zbiera na drogie lekarstwo, że leczenie kogoś kosztuje kilkanaście/kilkadziesiąt tysięcy złotych, zastanawiam się ile na prawdę wart jest ten lek, co ta mała pigułka, jedna, dwie, trzy w sobie zawierają tak drogiego?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

leki 'nowe' i te dla niszy są niestety drogie ze względu na to ze wynalezienie ich i przetestowanie (tak zwane B+R) pochłania niebotyczne sumy pieniędzy. potem dany lek się patentuje (nie wiem dokładnie na ile lat) a ceny są wysokie, żeby ta cała kasa się zwróciła bo potem wychodzą tańsze zamienniki. niestety tak działa rynek.

Patrycja Kania
Gość

Ze swojej strony mogę polecić dokument o Burzyńskim i jego zmaganiami z systemem zajmującym się rejestracją leków:
http://vod.pl/burzynski-rak-to-powazny-biznes-cz-1,131854,w.html
Bardzo ciekawe, warto obejrzeć mimo długości filmu.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Tylko jeśli już ktoś podejmie się kuracji sodą niech sobie zakupi sodę "czystą do analizy" bez aluminium.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, codziennie wchodzę na Twojego bloga i za każdym razem dowiem się czegoś ciekawego. Teraz bardzo interesuję się wpływem diety na organizm i innymi niekonwencjonalnymi metodami leczenia. Ale w niektórych sytuacjach, np. po obejrzeniu tego filmiku,który wstawiłaś (fragment o tym, że można wyleczyć raka zmianą energii, a nie silnymi lekami i usunięciem go) mam niesamowity misz-masz w głowie!! Mam niecałe 19 lat, nie mam aż tak dużej wiedzy i nie wiem już KOMU ZAUFAĆ w sprawach zdrowia – lekarzowi i firmom farmaceutycznym czy naturalnym metodom, które często są wyśmiewane przez "lekarzy". Ostatnio oglądałam przerażający materiał o szczepieniach, o tym, że… Czytaj więcej »

WakuOla Mała
Gość

Bardzo ciekawy wykład. Może naprawdę wiele zmienić w postrzeganiu swojego zdrowia.
Aniu, jestem bardzo wdzięczna, że 'los' zaprowadził mnie na Twojego bloga 🙂
Jest moc 😀 i to pozytywna

margaritum
Gość

W filmie jest dużo prawdy. Pomijając niektóre uproszczenia zbudowany jest na całkiem solidnych naukowych podstawach. Tak naprawdę największe znaczenie ma finał, w którym mowa o ogromnych możliwościach wpływu na własne życie i zdrowie. To jest dobra, wręcz genialna wiadomość, nie rozumiem ludzi, których przeraża odpowiedzialność za własny los. Piszę to jako dziecko rodziców zmarłych na nowotwory, więc TEORETYCZNIE mega obciążone. Powinnam trząść tyłkiem ze strachu o własne zdrowie, ale… cóż, to właśnie strach przyczynia się do wielu chorób. Mam świadomość tego, że to ode mnie zależy moje życie. A największą bronią w walce z chorobami jest miłość, zaufanie i zdrowy… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Z wielkim zainteresowaniem obejrzałam cały zamieszczony przez Ciebie wykład i podczas tych dwóch godzin moje oczy stawały się coraz większe i większe… Przez jakiś czas będę miała nad czym się zastanawiać. Bardzo cenię Twój blog właśnie za takie wpisy – niebanalne, skłaniające do refleksji. Pozdrawiam.

maugomaugo
Gość

zaraz zasiadam do pierwszej części wykładu.a jeżeli chodzi o poruszaną wyżej w komentarzach autosugestię, to myślę iż jest to bardzo bardzo ważny czynnik naszego samopoczucia, a co za tym idzie bycia chorym/bycia zdrowym. Mózg ma ogromną przewagę nad ciałem, kiedy mózg sądzi, że jest chory, ciało też tak uważa. Kiedy myśli, że jest zdrowy, to zaczyna to odczuwać ciało. Nie od dziś wiadomo o skutecznych działaniach placebo. Przecież to wszystko pozytywna autosugestia – oczywiście placebo działa tylko wtedy, kiedy chory całkowicie wierzy w swoje wyzdrowienie… mamy ogromną moc, której nie wykorzystujemy całkowicie, bo wcale łatwe to nie jest… Pozdrawiam Aniu,… Czytaj więcej »

Blandzia
Gość

Aniu:) Rzeczywiście wszystko jest z sobą powiązane. Wydaje mi się, że jedyne co mamy, to wciąż kilka kawałków wielkiej układanki. Aby zrozumieć czym jest życie, czym zdrowie i jak powstają choroby, by pojąć starzenie, by to wszystko ogarnąć- jeszcze wiele długich lat.

Kalyani
Gość

Tylko zerknęłam orientacyjnie na post. Później się z nim zapoznam rzetelniej. I z filmem. Czytałaś "Potęgę podświadomości"? Ja właśnie czytam i mam wrażenie, że to może być powiązane z tematem.

pidzamowa
Gość

Filmu jeszcze nie oglądałam, ale…Miałam sporo na psychologii zdrowia o przystosowywaniu się do diagnozy o chorobie 😉 Model Klingera: pobudzenie -> agresja -> depresja -> powrót do równowagiShontz: szok -> faza spotkania z tragedią <-> wycofywanie sięKarr: SZOK→ oczekiwanie poprawy → lament → obrona zdrowia → przystosowanie i chyba najoptymistyczniejszy model Tylor: • Poszukiwanie znaczenia:1. poszukiwanie przyczyn2 nadawanie pozytywnego znaczenia• Zdobycie poczucia mocy 3. sprawowanie kontroli• Wzrost Ja 4. stosowanie porównań społecznych 5. odzyskiwanie takiej samej samooceny lub jej poprawa Najważniejsze to dotrzeć do ostatniej fazy! 🙂 Ty dałaś radę sama, ale myślę że wielu osobom potrzebny jest właśnie psycholog,… Czytaj więcej »

pidzamowa
Gość

Niestety… Wciąż jeszcze nie ma w społeczeństwie przekonania, że psycholog jest specjalistą takim jak inni. Boli ząb? Dentysta! Szwankuje wzrok? Okulista. Ale kiedy pojawia się problem z życiem, psychiką, czy emocjami odpowiedź "psycholog" nie pojawia się tak automatycznie…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ostatnimi czasy, slyszalam w radiu, jest taka akcja rozpowszechniajaca przyznawanie się do korzystania z pomocy psychoterapeuty. "Mam psychoterapeutę" lub w podobnym brzmieniu, na fejsie można znaleźć, ludzie powoli zaczynają zmieniać mentalność.
~Niki

P.
Gość
P.

Też tak myślałam kiedyś, ale aż tak pięknie nie jest. Kiedy po paru miesiącach nieobecności weszłam sobie na bloga Pauliny Pruskiej zobaczyć czy wreszcie tego raka się pozbyła. Zobaczyłam sobie…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

a ja osobiście znam dwie osoby które sobie poradziły, jedni dają radę, inni nie. Nikt nie mówi, że to proste czy piękne.
Czytelnik wieczorową porą

LandOfLaces
Gość

Oglądając film raz po raz nachodziła mnie myśl, że przecież to wszystko jest napisane w Biblii. Tyle, że językiem jak..hmm no jak rybak do rybaka 😉 Enzymy, rezonanse, fale, jakieś skróty i słowa których nawet nie zapamiętałam….A w Biblii to jest tak prosto, to rób, tego nie rób, wierz, ufaj, nie bój się, kochaj. Nawet o tych "genetycznych" obciążeniach, o przekazywaniu wad, nieszczęść, chorób i problemów psychicznych -"przekleństwa" z pokolenia na pokolenie, nie genami, ale właśnie przez przykład, wychowanie od początku istnienia…i o przekazywaniu w ten sam sposób błogosławieństwa. Ludzie teraz zrobili się tacy "mądrzy", chcą naukowych dowodów, a jak… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

W filmie The Secret był przykład kobiety która sama uzdrowiła się z raka…

supergirl
Gość

Już wiem, za co Cie tak lubie 🙂 za wzorzec myślenia, mamy chyba identyczny 😛Od kąd obejrzałam 'The secret' bardzo czesto na ten temat rozmyslam i staram sie kształtowac siebie i swoje otoczenie 🙂 wrecz musze przyznac, że mi w domu starają sie wmówic choroby 😛 Babcia i mama, mają a w zasadzie miały problemy z 'kobiecymi sprawami' podobnie jak wszystkie inne kobiety w rodzinie (tak, napisalam WSZYSTKIE) i na siłe chcą mi wmówic, że ja również będę je miec! [Nie wiem czy pamietasz ale kiedyś pisałam Ci, że mam plamke na oku, taką jak Ty] …ale żadnych problemów zdrowotnych… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Przepraszam, że offtopic, ale kiedyś około rok temu pisałaś o depresji itp., i podałaś adres bloga dziewczyny, która jakoś z nią sobie dała radę, wplotłaś to w notkę… Wiesz może o jaki blog mi chodzi? Albo o jaką notkę? Jeszcze będę dokładnie szukała tu u Ciebie, ale jakbyś jakimś cudem skojarzyła o co mi chodzi, to byłabym Ci wdzięczna za podanie jej bloga albo tej notki. Przepraszam za problem i komentarz nie na temat. Całusy.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Przyznam sie, iz nie obejrzalam filmu i byc moze zabrzmi to zarozumiale, ale nikt nie musi przekonywac mnie, co oznacza energia i pozytywne nastawienie w chorobie. Przez poprzedni rok mialam wiele problemow ze stawami i sciegnami jak rowniez z bolem tak strasznym, ze nie zdawalam sobie sprawy iz czlowiek moze cos takiego przezywac. Otzrymalam 15 diagnoz, kazda inna, ladujac w siebie tony lekow, poki nie trafilam do reumatologa, ktory poinformowal mnie iz mam fibromialgie – wprawdzie sie nie umiera ale dozywotnio wspolzyje. Bylam na etapie inwalidki, ktora nie byla w stanie ubrac sie sama. Przepisal mi………psychotropy, poinformowal, iz moze byc… Czytaj więcej »

Agata
Gość

Niesamowity ten wątek i jest bardzo po drodze z tym, co czego ostatnio "dochodzę".Ja również zostałam zdiagnozowana "fibromialgia" – z tym że u mnie akurat było nieco inaczej, lekarka wysyłała mnie na kolejne badania i nie było tam żadnych informacji na temat tego, dlaczego tak strasznie mnie boli, dlaczego chodzę jak trzaśnięta obuchem i dlaczego mam milion innych symptomów jak nawracające infekcje, niespokojne nogi, zespół suchego oka i mnóstwo innych zespołów :). Poczytałam nieco w internecie i przyszłam do pani doktor z pytaniem "a może to fibromialgia?". No może, odpowiedziała pani doktor, ale nic więcej nie była w stanie mi… Czytaj więcej »

Natalia Sieradzka
Gość

dobrze, że są ludzie tacy jak Ty.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dziękuję za ten film. Na razie obejrzałam go raz, ale jeszcze nie raz zamierzam do niego wrócić. Dziękuję!

mumumka
Gość

obejrzałam cały wykład – bardzo interesujący 🙂
dzięki wielkie za te linki! 🙂

Magda Dom
Gość

"Energia jest równie ważna jak cząsteczki" – to akurat prawda, przecież właśnie słynne równanie Einsteina E=mc^2 to zależność między energią a masą. Skoro z energii może powstać masa, a z masy energia, energię powinniśmy traktować jako coś równie rzeczywistego jak masę, z której zbudowane są nasze ciała, ziemia, przyroda… A energię ma każde oddziaływanie, elektryczne także. A myśli to nic innego jak impulsy elektrycznego przemieszczające się między neuronami naszego mózgu. One również posiadają energię. Tą samą energię, która może zamienić się w masę…
Dlatego uważam, że myśli mają rzeczywistą siłę, wbrew temu, co powszechnie uważa się na ten temat.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hmm obejrzałam cały filmik i przyznam że coraz częściej np. wśród znajomych spotykam się z podobnymi (nie tylko dotyczącymi medycyny) poglądami. Podoba mi się to podejście – jego ślady widać w wielu religiach, filozofiach i codziennym instynktownym kojarzeniu przyczyn i skutków – często dając 'dobro' dostajemy je (choćby przez lepsze samopoczucie), często instynktownie widzimy w sobie tą 'chęć wzrostu',niestety tłumioną niejednokrotnie przez nasz strach i innych, równie wystraszonych ludzi. Żeby nie robić offtopu – ja mam taki patent, gdy nagle 'coś mnie bierze' a ja nie mogę chorować – mówię sobie że nic mi nie jest albo pomoże mi witamia… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja nie rozumiem jednej rzeczy. Skoro Bruce Lipton twierdzi, że w zachowaniu zdrowia najwiekszą rolę odgrywa umysł, to dlaczego jest gruby:P?

Previous
Dzieci “słudzy szatana”