- Chcesz spróbować?
- Jasne!
Wolę czegoś spróbować z myślą, że najwyżej mi się nie spodoba, niż nie spróbować i żałować. W Malezji nadarzyła się okazja do sadzenia ryżu🌾 fajna przygoda! (Do momentu, aż coś dziwnego przepełzło po mojej stopie😅) A teraz siedzę i czytam wszystko o tym, jak ogarnąć przesiadkę w Chinach! Lecę w lutym do Wietnamu (znaczy loty mam do Bangkoku, ale resztę jakoś ogarnę!) i polowałam na sensowną przesiadkę aby zobaczyć #Pekin ♥️ marzyło mi się Zakazane miasto, ale teraz napaliłam się na Wielki Mur Chiński. Będę mieć 16h (gdzie same formalności wizowe to podobno 2-3h😱) i będę zupełnie sama, ale na samą myśl szczerzę się jak szalona 😁 co może pójść nie tak? Wszystko! Mogę nie dostać wizy, może oszukać mnie kierowca, przechowalnia bagażu może nie być czynna, mogę nie zdążyć na przesiadkę do Bangkoku... YOLO! Przeczytałam już cały internet, ale zapytam też tutaj - czy jest wśród Was ktoś, kto przebiegł przez Pekin podczas tej szalonej przesiadki?
Mam ochotę na trudne ustawienia tej gry i zrobić trasę nie z wynajętym kierowcą, ale pociągami i autobusami. No risk no fun!

W ogóle chciałabym, aby ta podróż była trochę inna i wypchnęła mnie mocniej ze strefy komfortu. Nie będę rezerwować noclegów z wyprzedzeniem, chcę przemieszczać się bardziej jak lokals, nie planować za dużo i dać się ponieść chwili. Będzie fajnie!🙃 #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #Azja #Chiny #Malezja #bejing #travelgirl #adventure #discoverunder50k #girlswhotravel #malaysia #china #riceplanting

- Chcesz spróbować? - Jasne!...

Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Emocje a zdrowienie : podstawy

Nigdy tego nie kryłam – w momencie, kiedy całą sobą postanowiłam, że wyzdrowieję, czerpałam z mądrości innych osób. Oprócz profesora z UCLA, dręczyłam pytaniami ludzi, którzy przeżyli, mimo, że postawiono na nich krzyżyk. Dzisiaj wstęp do tego, czego się od nich dowiedziałam. Bez mądrości życiowej innych osób byłabym dzisiaj nikim. Jestem wdzięczna za wszystko, czego dowiedziałam się życiu i za każdą chwilę którą ci zwykli-Niezwykli bohaterowie mi poświęcili.Mamy XXI wiek – dostęp do wiedzy jeszcze nigdy nie był tak łatwy. Tak samo, jak dostęp do doświadczenia innych ludzi. Postanowiłam z niego skorzystać i w pewnym momencie przestałam patrzeć na świat z perspektywy straceńca. Dotarło do mnie, że…są ludzie, którzy sobie RADZĄ. Ludzie, którzy z uśmiechem opowiadają w telewizji śniadaniowej o tym, jak pokonali raka czy coś innego, nawet gorszego. To znaczy hmmm, tak sobie strzelam, bo nie oglądam telewizji, ale tak sobie to wyobrażam :))

 Zapragnęłam dowiedzieć się, co takiego szczególnego ich charakteryzuje. ( wiem, angielskie something special brzmi 100 x lepiej). Więc interesowało mnie, co takiego special jest w ich myśleniu.

Obsesyjnie wypytywałam znajomych czy znają takie osoby. A tacy ludzie zazwyczaj znali inne osoby i inne… Nie będę czarować – nie każdy miał ochotę ze mną rozmawiać czy odpowiedzieć na moją wiadomość. Dla wielu ludzi to zbyt osobiste przeżycie, dla innych – zamknięty rozdział. Szanuję to. 

Są dwa typy reakcji na “wyrok” pod hasłem “zostało Pani/Panu X czasu życia”. 

Wściekłość, żal, poczucie niesprawiedliwości i uwierzenie w wyrok

– odrzucenie “wyroku”. Stosując język pewnego menela, potraktowanie słów “zostało Pani/Panu X czasu życia” na zasadzie pie#dol pier#ol, ja postoję (a potem zrobię swoje).


KAŻDY człowiek z którym rozmawiałam osobiście zaczął od reakcji numer jeden, a potem przeszedł w drugą. Większość z tych osób opowiada dzisiaj, że choroba była ważnym i potrzebnym doświadczeniem w ich życiorysie. Czymś, co odmieniło ich życie i sposób patrzenia na świat.

A ja patrzyłam wtedy na świat z filtrem osoby chorej. Nie rozumiałam ich. Wydawało mi się to totalnie…dziwne. Bezsensu. Jak, choroba wyjątkowym, budującym doświadczeniem? What the hell? 

Dlatego nie oczekuję, że zrozumiecie. To trzeba przeżyć.


Dużo się wtedy modliłam. Rzecz jasna, po swojemu, bo Bóg w którego wierzę jest miłością a ja nie jestem związana z żadną religią. Zawsze kiedy mówię, że wierzę w miłość, to ludzie traktują mnie jakbym miała cztery pary oczu i trzy nogi.  A przecież to cytat żywcem wyjęty z Pisma Świętego 🙂  Tutaj możecie przeczytać więcej na temat tego, w co wierzę.


Szokiem była dla mnie dopiero opowieść mojej koleżanki. Jej babcia wyczuła pewnego dnia u siebie guza w jednej z piersi. Nie zrobiła z nim nic. Rzecz rozgrywała się na wsi, babcia zaczęła jeść więcej zielonego a… guz sam zniknął.

Podobno powiedziała, że “nie ma czasu na takie bzdury” bo ma dzieci do wykarmienia. To było dla mnie jak kubeł zimnej wody. “Nie ma czasu na takie bzdury”… 


Ten punkt patrzenia na świat był mi całkiem obcy…aż stał się moim. Reakcję ucieczki zamieniłam w reakcję walki.


Niedawno trafiłam na ważny wykład jaki wygłosił Bruce Lipton. Wykład jest długi, ale Lipton mówi o wielu rzeczach które sama od dawna czułam, nie wiedząc co na to nauka.


Zastanawiałeś się kiedyś, czemu dzieciaki z patologicznych rodzin są często lepsze w sporcie, np. szybko biegają, ale z nauką idzie im słabo?

Jestem ciekawa, czy zrozumiesz po tym filmie.


Polecam zacząć od tego  momentu (57m, 45s) , a potem przejść do drugiej części. A do początku możecie wrócić na końcu. W przeciwnym razie szybko się znudzicie. No chyba, że jesteście w sytuacji bez wyjścia i chwycicie się wszystkiego.




Oczywiście nie namawiam do “łykania” wszystkiego, co Lipton mówi. Zachęcam do refleksji, samodzielnego sprawdzenia jego rewelacji. Gadanie, że to bzdury (bez obejrzenia i sprawdzenia) jest tak samo sensowne jak kiedyś krzyczenie, że ziemia jest płaska (bo zainwestowało się wiele myśli i czasu w wierzenie w tę herezję ;)).


Jeśli nie obejrzysz tego filmu, nie zrozumiesz  żadnego kolejnego tekstu o zdrowiu który napiszę. Nie zrozumiesz też co mam na myśli mówiąc, że “nie wierzę w choroby genetyczne”, co jest wielkim skrótem myślowym. Wiem, że istnieją, nie wierzę w ich nieuleczalność, bo wiele jeszcze do odkrycia.  Dlatego zachęcam do poświęcenia czasu. To może być lepsza inwestycja niż ubezpieczenia zdrowotne na wypadek raka.


Ps. jeśli jesteś wnikliwym obserwatorem zauważysz, dlaczego wycinanie “raka” nie jest skuteczną metodą terapii. A jeśli uważasz, że ta cała “energia”, to wielka bzdura, przypomnij sobie słowa Einsteina

“Everything is energy”

To nie religia, filozofia, zabobon ani bzdura. To fizyka.

Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

60
Dodaj komentarz

avatar
29 Comment threads
31 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeAnonimowyAgataMagda Dommumumka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Oglądałam ten film bo podpowiedział mi go kiedyś Youtube po obejrzeniu prezentacji na TEDzie. Polecam wszystkim nieprzekonanym, naprawdę warto.

Karola
Gość
Karola

Zainteresowałaś mnie swoim tekstem na tyle, że jak tylko przygotuję obiad to siadam do filmiku.

Magda
Gość
Magda

Bez urazy, ale ten film jest w stylu ''100 powodów, dla których ewolucja jest głupia'' i innych pseudonaukowych. Oczywiście wiara w lepsze itp. poprawia humor, psychikę, co może wzmocnić organizm, ale na pewno nikt się nie wyleczy bo sobie coś wmówi, ani nie zachoruje, bo sobie coś wmówi. Zwłaszcza nie na coś poważnego, do czego potrzeba konkretnych czynników na zachorowanie lub wyzdrowienie.

Gosia S
Gość

Oj, nie zgodziłabym się z tym, że nikt nie zachoruje, tylko dlatego że sobie to wmówi. Jestem przykładem zachorowania w dużej części dlatego że sobie to wmówiłam, uwierzyłam lekarzom że to mam i jest to nieuleczalne. Moja choroba może nie jest poważna, ale bardzo uciążliwa i utrudniajaca życie. Nie wyleczyłam się z lekami i super zdrowym jedzeniem, coraz bardziej przekonuje się że bez zmiany myślenia, podejścia nie pokonam tego.

AnisseQ13
Gość

Wmówić możemy sobie na prawdę wiele, chyba jednym z lepszych przykładów jest tu ciąża rzekoma…

Mika K
Gość

Można sobie wmówić chorobę i można sobie wmówić wyjście z niej. Mój tata jest najlepszym przykładem na to, że miłość i wiara może uzdrowić. Ostrzegam, opis drastyczny – pewnego dnia źle się poczuł, z godziny na godzinę słabł, wymiotował i zwijał się z bólu. W szpitalu usłyszeliśmy, że to prawdopodobnie coś z trzustką i koniecznie trzeba operować. Po operacji przyszedł do nas lekarz i powiedział, że nigdy czegoś takiego nie widział, zaawansowane krwotoczno-martwicze zapalenie trzustki, organ praktycznie w stanie rozkładu. Powiedział nam że nie ma nadziei, bo kolejno wszystko zacznie obumierać i procesu nie da się zatrzymać, ostrzegł, że możemy… Czytaj więcej »

Mika K
Gość

Jest w nas moc by góry przenosić (zwłaszcza w 4 babach i 1 nawet półprzytomnym facecie:)) Tylko trzeba o tym stale pamiętać, żeby moc nie straciła siły

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wow.niesamowita historia twojego taty. A co do filmiku to ja bym chciala takiego wykladowce miec z fizyki i wtedy pewnie bym ja zaliczyla :] nie dokonczylam ogladac bo musze leciec ale jeszcze do tego wroce .

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Tak samo "pseudonaukowe" są badania nad nocebo?
Wszystko można sobie wmówić – od tego, że coś szkodzi po chorobę. Nawet porażkę życiową wiele osób sobie wmawia, powtarzając, że "póki rządzą nami partacze, uczciwy człowiek nigdy niczego nie osiągnie".

Anonimowy
Gość
Anonimowy

oglądając ten fragment ze szczurami ze dwa miesiące temu pomyślałam dokładnie o tym samym (patologiczne rodziny). Wypowiedzi takich osób jak Magda są śmieszne 😀 Bo film jest o czymś zupełnie innym 😀
tutaj pasują mi słowa "lepsze znane piekło niż nieznany raj" które kiedyś cytowałaś na blogu (zapisałam :DD) ludzie nie lubią nic nowego i najprościej jest powiedzieć, że coś jest głupie zanim się to sprawdzi 🙂

ściągnęłam dzisiaj twoją książkę 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Problem ze słowem "energia" polega na tym, że ludzie stawiają je na tej samej półce co "magia" i "ściema", nie myśląc o tym w kategoriach fizyki i nauki. Słowa Einsteina są bardzo prawdziwe, bo światło jest energią świetlną, dźwięk jest energią innego rodzaju i można tak wymieniać w nieskończoność. tym bardziej, że atomy nie są statyczne i im bardziej rozbija się je na części, tym bardziej są dzikie i energiczne 😀
Pozdrawiam, studentka fizyki która powinna pisać teraz magisterkę.
A tak w ogóle, to polecam wszystkim zainteresowanie się fizyką kwantową, to jest coś niezwykłego!

:)
Gość

Jak dobrze kojarzę to Gary Zukav ładnie to tłumaczy w swojej książce "Siedlisko duszy". Autor ukończył Harvard i napisał również książkę "Tańczący Mistrzowie Wu Li: Przegląd Nowej Fizyki", która w społeczeństwie naukowym zyskała b.dobre recenzję.

:)
Gość

Mój dziadek mimo, że lekarze dawali mu kilka miesięcy żyje z rakiem ponad 10 lat. Dzięki mojej cudownej mamie, która świetnie zna się na jedzeniu i ziołach. Czasami wystarczy zmiana diety i popijanie właściwych ziółek żeby nagle cudownie ozdrowieć. Filmik obejrzę w wolnej chwili. Sama dzięki Twoim radom z bloga wychodzę ze zdrowotnego "dołka"" 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

mój tata też machnął ręką na raka płuc. zapisał się na jogę, zaczął świrować ze świeżymi sokami, rzucił faje i tak go odmieniło, że wymienił mamę na nowszy model 😀 Ale to akurat dobrze, bo mama też znalazła nowego partnera i żyję w ciekawym układzie. mieszkam już sama, ale wigilia z moją familią jest wyjątkowa 🙂
jest mi wstyd, że ojciec jest sprawniejszy fizycznie ode mnie (mam 26 lat )

2PlanetFromSun
Gość

Zaraz sobie obejrzę ten film, ale już się wypowiem. Jakiś czas temu trafiłam na takie informacje http://prawdaxlxpl.wordpress.com/2013/08/21/zwalczanie-nowotworow-soda-oczyszczona-przepis/ wcześniej W prawdzie czytałam o tym wcześniej na innym blogu, ale na potrzeby tego komentarza wyszukałam na szybko podobną notkę (zalinkowaną wyżej). Nie miałam wówczas pojęcia nawet, że rak to grzyb. Moja ciotka umierała na raka i szukałam wszystkiego na ten temat.Podesłałam tego linka koleżance ze Stanów, która jest lekarką. Chciałam zapytać co o tym sądzi, czy to prawda i czy to może poskutkować. Potwierdziła, mało tego. Wykryto u niej parę lat temu raka piersi.Wyleczyła się z tego, stosując sodę, zmieniając dietę, podejście… Czytaj więcej »

madosia
Gość

niestety wszystko co wyklucza drogie leki na raka i inne choroby jest negowane przez środowisko medyczne… farmacja to biznes, liczy się kasa nie człowiek

2PlanetFromSun
Gość

I tu pojawia się kolejne pytanie: ile chorób da się wyleczyć w łatwy lub bardzo łatwy sposób, na które są produkowane drogie leki i wciskane biednym pacjentom?
Czasem jak słyszę lub czytam w mediach, że ktoś zbiera na drogie lekarstwo, że leczenie kogoś kosztuje kilkanaście/kilkadziesiąt tysięcy złotych, zastanawiam się ile na prawdę wart jest ten lek, co ta mała pigułka, jedna, dwie, trzy w sobie zawierają tak drogiego?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

leki 'nowe' i te dla niszy są niestety drogie ze względu na to ze wynalezienie ich i przetestowanie (tak zwane B+R) pochłania niebotyczne sumy pieniędzy. potem dany lek się patentuje (nie wiem dokładnie na ile lat) a ceny są wysokie, żeby ta cała kasa się zwróciła bo potem wychodzą tańsze zamienniki. niestety tak działa rynek.

Patrycja Kania
Gość

Ze swojej strony mogę polecić dokument o Burzyńskim i jego zmaganiami z systemem zajmującym się rejestracją leków:
http://vod.pl/burzynski-rak-to-powazny-biznes-cz-1,131854,w.html
Bardzo ciekawe, warto obejrzeć mimo długości filmu.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Tylko jeśli już ktoś podejmie się kuracji sodą niech sobie zakupi sodę "czystą do analizy" bez aluminium.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, codziennie wchodzę na Twojego bloga i za każdym razem dowiem się czegoś ciekawego. Teraz bardzo interesuję się wpływem diety na organizm i innymi niekonwencjonalnymi metodami leczenia. Ale w niektórych sytuacjach, np. po obejrzeniu tego filmiku,który wstawiłaś (fragment o tym, że można wyleczyć raka zmianą energii, a nie silnymi lekami i usunięciem go) mam niesamowity misz-masz w głowie!! Mam niecałe 19 lat, nie mam aż tak dużej wiedzy i nie wiem już KOMU ZAUFAĆ w sprawach zdrowia – lekarzowi i firmom farmaceutycznym czy naturalnym metodom, które często są wyśmiewane przez "lekarzy". Ostatnio oglądałam przerażający materiał o szczepieniach, o tym, że… Czytaj więcej »

WakuOla Mała
Gość

Bardzo ciekawy wykład. Może naprawdę wiele zmienić w postrzeganiu swojego zdrowia.
Aniu, jestem bardzo wdzięczna, że 'los' zaprowadził mnie na Twojego bloga 🙂
Jest moc 😀 i to pozytywna

margaritum
Gość

W filmie jest dużo prawdy. Pomijając niektóre uproszczenia zbudowany jest na całkiem solidnych naukowych podstawach. Tak naprawdę największe znaczenie ma finał, w którym mowa o ogromnych możliwościach wpływu na własne życie i zdrowie. To jest dobra, wręcz genialna wiadomość, nie rozumiem ludzi, których przeraża odpowiedzialność za własny los. Piszę to jako dziecko rodziców zmarłych na nowotwory, więc TEORETYCZNIE mega obciążone. Powinnam trząść tyłkiem ze strachu o własne zdrowie, ale… cóż, to właśnie strach przyczynia się do wielu chorób. Mam świadomość tego, że to ode mnie zależy moje życie. A największą bronią w walce z chorobami jest miłość, zaufanie i zdrowy… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Z wielkim zainteresowaniem obejrzałam cały zamieszczony przez Ciebie wykład i podczas tych dwóch godzin moje oczy stawały się coraz większe i większe… Przez jakiś czas będę miała nad czym się zastanawiać. Bardzo cenię Twój blog właśnie za takie wpisy – niebanalne, skłaniające do refleksji. Pozdrawiam.

maugomaugo
Gość

zaraz zasiadam do pierwszej części wykładu.a jeżeli chodzi o poruszaną wyżej w komentarzach autosugestię, to myślę iż jest to bardzo bardzo ważny czynnik naszego samopoczucia, a co za tym idzie bycia chorym/bycia zdrowym. Mózg ma ogromną przewagę nad ciałem, kiedy mózg sądzi, że jest chory, ciało też tak uważa. Kiedy myśli, że jest zdrowy, to zaczyna to odczuwać ciało. Nie od dziś wiadomo o skutecznych działaniach placebo. Przecież to wszystko pozytywna autosugestia – oczywiście placebo działa tylko wtedy, kiedy chory całkowicie wierzy w swoje wyzdrowienie… mamy ogromną moc, której nie wykorzystujemy całkowicie, bo wcale łatwe to nie jest… Pozdrawiam Aniu,… Czytaj więcej »

Blandzia
Gość

Aniu:) Rzeczywiście wszystko jest z sobą powiązane. Wydaje mi się, że jedyne co mamy, to wciąż kilka kawałków wielkiej układanki. Aby zrozumieć czym jest życie, czym zdrowie i jak powstają choroby, by pojąć starzenie, by to wszystko ogarnąć- jeszcze wiele długich lat.

Kalyani
Gość

Tylko zerknęłam orientacyjnie na post. Później się z nim zapoznam rzetelniej. I z filmem. Czytałaś "Potęgę podświadomości"? Ja właśnie czytam i mam wrażenie, że to może być powiązane z tematem.

pidzamowa
Gość

Filmu jeszcze nie oglądałam, ale…Miałam sporo na psychologii zdrowia o przystosowywaniu się do diagnozy o chorobie 😉 Model Klingera: pobudzenie -> agresja -> depresja -> powrót do równowagiShontz: szok -> faza spotkania z tragedią <-> wycofywanie sięKarr: SZOK→ oczekiwanie poprawy → lament → obrona zdrowia → przystosowanie i chyba najoptymistyczniejszy model Tylor: • Poszukiwanie znaczenia:1. poszukiwanie przyczyn2 nadawanie pozytywnego znaczenia• Zdobycie poczucia mocy 3. sprawowanie kontroli• Wzrost Ja 4. stosowanie porównań społecznych 5. odzyskiwanie takiej samej samooceny lub jej poprawa Najważniejsze to dotrzeć do ostatniej fazy! 🙂 Ty dałaś radę sama, ale myślę że wielu osobom potrzebny jest właśnie psycholog,… Czytaj więcej »

pidzamowa
Gość

Niestety… Wciąż jeszcze nie ma w społeczeństwie przekonania, że psycholog jest specjalistą takim jak inni. Boli ząb? Dentysta! Szwankuje wzrok? Okulista. Ale kiedy pojawia się problem z życiem, psychiką, czy emocjami odpowiedź "psycholog" nie pojawia się tak automatycznie…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ostatnimi czasy, slyszalam w radiu, jest taka akcja rozpowszechniajaca przyznawanie się do korzystania z pomocy psychoterapeuty. "Mam psychoterapeutę" lub w podobnym brzmieniu, na fejsie można znaleźć, ludzie powoli zaczynają zmieniać mentalność.
~Niki

P.
Gość
P.

Też tak myślałam kiedyś, ale aż tak pięknie nie jest. Kiedy po paru miesiącach nieobecności weszłam sobie na bloga Pauliny Pruskiej zobaczyć czy wreszcie tego raka się pozbyła. Zobaczyłam sobie…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

a ja osobiście znam dwie osoby które sobie poradziły, jedni dają radę, inni nie. Nikt nie mówi, że to proste czy piękne.
Czytelnik wieczorową porą

LandOfLaces
Gość

Oglądając film raz po raz nachodziła mnie myśl, że przecież to wszystko jest napisane w Biblii. Tyle, że językiem jak..hmm no jak rybak do rybaka 😉 Enzymy, rezonanse, fale, jakieś skróty i słowa których nawet nie zapamiętałam….A w Biblii to jest tak prosto, to rób, tego nie rób, wierz, ufaj, nie bój się, kochaj. Nawet o tych "genetycznych" obciążeniach, o przekazywaniu wad, nieszczęść, chorób i problemów psychicznych -"przekleństwa" z pokolenia na pokolenie, nie genami, ale właśnie przez przykład, wychowanie od początku istnienia…i o przekazywaniu w ten sam sposób błogosławieństwa. Ludzie teraz zrobili się tacy "mądrzy", chcą naukowych dowodów, a jak… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

W filmie The Secret był przykład kobiety która sama uzdrowiła się z raka…

supergirl
Gość

Już wiem, za co Cie tak lubie 🙂 za wzorzec myślenia, mamy chyba identyczny 😛Od kąd obejrzałam 'The secret' bardzo czesto na ten temat rozmyslam i staram sie kształtowac siebie i swoje otoczenie 🙂 wrecz musze przyznac, że mi w domu starają sie wmówic choroby 😛 Babcia i mama, mają a w zasadzie miały problemy z 'kobiecymi sprawami' podobnie jak wszystkie inne kobiety w rodzinie (tak, napisalam WSZYSTKIE) i na siłe chcą mi wmówic, że ja również będę je miec! [Nie wiem czy pamietasz ale kiedyś pisałam Ci, że mam plamke na oku, taką jak Ty] …ale żadnych problemów zdrowotnych… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Przepraszam, że offtopic, ale kiedyś około rok temu pisałaś o depresji itp., i podałaś adres bloga dziewczyny, która jakoś z nią sobie dała radę, wplotłaś to w notkę… Wiesz może o jaki blog mi chodzi? Albo o jaką notkę? Jeszcze będę dokładnie szukała tu u Ciebie, ale jakbyś jakimś cudem skojarzyła o co mi chodzi, to byłabym Ci wdzięczna za podanie jej bloga albo tej notki. Przepraszam za problem i komentarz nie na temat. Całusy.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Przyznam sie, iz nie obejrzalam filmu i byc moze zabrzmi to zarozumiale, ale nikt nie musi przekonywac mnie, co oznacza energia i pozytywne nastawienie w chorobie. Przez poprzedni rok mialam wiele problemow ze stawami i sciegnami jak rowniez z bolem tak strasznym, ze nie zdawalam sobie sprawy iz czlowiek moze cos takiego przezywac. Otzrymalam 15 diagnoz, kazda inna, ladujac w siebie tony lekow, poki nie trafilam do reumatologa, ktory poinformowal mnie iz mam fibromialgie – wprawdzie sie nie umiera ale dozywotnio wspolzyje. Bylam na etapie inwalidki, ktora nie byla w stanie ubrac sie sama. Przepisal mi………psychotropy, poinformowal, iz moze byc… Czytaj więcej »

Agata
Gość

Niesamowity ten wątek i jest bardzo po drodze z tym, co czego ostatnio "dochodzę".Ja również zostałam zdiagnozowana "fibromialgia" – z tym że u mnie akurat było nieco inaczej, lekarka wysyłała mnie na kolejne badania i nie było tam żadnych informacji na temat tego, dlaczego tak strasznie mnie boli, dlaczego chodzę jak trzaśnięta obuchem i dlaczego mam milion innych symptomów jak nawracające infekcje, niespokojne nogi, zespół suchego oka i mnóstwo innych zespołów :). Poczytałam nieco w internecie i przyszłam do pani doktor z pytaniem "a może to fibromialgia?". No może, odpowiedziała pani doktor, ale nic więcej nie była w stanie mi… Czytaj więcej »

Natalia Sieradzka
Gość

dobrze, że są ludzie tacy jak Ty.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dziękuję za ten film. Na razie obejrzałam go raz, ale jeszcze nie raz zamierzam do niego wrócić. Dziękuję!

mumumka
Gość

obejrzałam cały wykład – bardzo interesujący 🙂
dzięki wielkie za te linki! 🙂

Magda Dom
Gość

"Energia jest równie ważna jak cząsteczki" – to akurat prawda, przecież właśnie słynne równanie Einsteina E=mc^2 to zależność między energią a masą. Skoro z energii może powstać masa, a z masy energia, energię powinniśmy traktować jako coś równie rzeczywistego jak masę, z której zbudowane są nasze ciała, ziemia, przyroda… A energię ma każde oddziaływanie, elektryczne także. A myśli to nic innego jak impulsy elektrycznego przemieszczające się między neuronami naszego mózgu. One również posiadają energię. Tą samą energię, która może zamienić się w masę…
Dlatego uważam, że myśli mają rzeczywistą siłę, wbrew temu, co powszechnie uważa się na ten temat.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hmm obejrzałam cały filmik i przyznam że coraz częściej np. wśród znajomych spotykam się z podobnymi (nie tylko dotyczącymi medycyny) poglądami. Podoba mi się to podejście – jego ślady widać w wielu religiach, filozofiach i codziennym instynktownym kojarzeniu przyczyn i skutków – często dając 'dobro' dostajemy je (choćby przez lepsze samopoczucie), często instynktownie widzimy w sobie tą 'chęć wzrostu',niestety tłumioną niejednokrotnie przez nasz strach i innych, równie wystraszonych ludzi. Żeby nie robić offtopu – ja mam taki patent, gdy nagle 'coś mnie bierze' a ja nie mogę chorować – mówię sobie że nic mi nie jest albo pomoże mi witamia… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja nie rozumiem jednej rzeczy. Skoro Bruce Lipton twierdzi, że w zachowaniu zdrowia najwiekszą rolę odgrywa umysł, to dlaczego jest gruby:P?

Previous
Dzieci “słudzy szatana”