Emocje a zdrowienie : podstawy

Nigdy tego nie kryłam – w momencie, kiedy całą sobą postanowiłam, że wyzdrowieję, czerpałam z mądrości innych osób. Oprócz profesora z UCLA, dręczyłam pytaniami ludzi, którzy przeżyli, mimo, że postawiono na nich krzyżyk. Dzisiaj wstęp do tego, czego się od nich dowiedziałam. Bez mądrości życiowej innych osób byłabym dzisiaj nikim. Jestem wdzięczna za wszystko, czego dowiedziałam się życiu i za każdą chwilę którą ci zwykli-Niezwykli bohaterowie mi poświęcili.Mamy XXI wiek – dostęp do wiedzy jeszcze nigdy nie był tak łatwy. Tak samo, jak dostęp do doświadczenia innych ludzi. Postanowiłam z niego skorzystać i w pewnym momencie przestałam patrzeć na świat z perspektywy straceńca. Dotarło do mnie, że…są ludzie, którzy sobie RADZĄ. Ludzie, którzy z uśmiechem opowiadają w telewizji śniadaniowej o tym, jak pokonali raka czy coś innego, nawet gorszego. To znaczy hmmm, tak sobie strzelam, bo nie oglądam telewizji, ale tak sobie to wyobrażam :))

 Zapragnęłam dowiedzieć się, co takiego szczególnego ich charakteryzuje. ( wiem, angielskie something special brzmi 100 x lepiej). Więc interesowało mnie, co takiego special jest w ich myśleniu.

Obsesyjnie wypytywałam znajomych czy znają takie osoby. A tacy ludzie zazwyczaj znali inne osoby i inne… Nie będę czarować – nie każdy miał ochotę ze mną rozmawiać czy odpowiedzieć na moją wiadomość. Dla wielu ludzi to zbyt osobiste przeżycie, dla innych – zamknięty rozdział. Szanuję to. 

Są dwa typy reakcji na “wyrok” pod hasłem “zostało Pani/Panu X czasu życia”. 

Wściekłość, żal, poczucie niesprawiedliwości i uwierzenie w wyrok

– odrzucenie “wyroku”. Stosując język pewnego menela, potraktowanie słów “zostało Pani/Panu X czasu życia” na zasadzie pie#dol pier#ol, ja postoję (a potem zrobię swoje).


KAŻDY człowiek z którym rozmawiałam osobiście zaczął od reakcji numer jeden, a potem przeszedł w drugą. Większość z tych osób opowiada dzisiaj, że choroba była ważnym i potrzebnym doświadczeniem w ich życiorysie. Czymś, co odmieniło ich życie i sposób patrzenia na świat.

A ja patrzyłam wtedy na świat z filtrem osoby chorej. Nie rozumiałam ich. Wydawało mi się to totalnie…dziwne. Bezsensu. Jak, choroba wyjątkowym, budującym doświadczeniem? What the hell? 

Dlatego nie oczekuję, że zrozumiecie. To trzeba przeżyć.


Dużo się wtedy modliłam. Rzecz jasna, po swojemu, bo Bóg w którego wierzę jest miłością a ja nie jestem związana z żadną religią. Zawsze kiedy mówię, że wierzę w miłość, to ludzie traktują mnie jakbym miała cztery pary oczu i trzy nogi.  A przecież to cytat żywcem wyjęty z Pisma Świętego 🙂  Tutaj możecie przeczytać więcej na temat tego, w co wierzę.


Szokiem była dla mnie dopiero opowieść mojej koleżanki. Jej babcia wyczuła pewnego dnia u siebie guza w jednej z piersi. Nie zrobiła z nim nic. Rzecz rozgrywała się na wsi, babcia zaczęła jeść więcej zielonego a… guz sam zniknął.

Podobno powiedziała, że “nie ma czasu na takie bzdury” bo ma dzieci do wykarmienia. To było dla mnie jak kubeł zimnej wody. “Nie ma czasu na takie bzdury”… 


Ten punkt patrzenia na świat był mi całkiem obcy…aż stał się moim. Reakcję ucieczki zamieniłam w reakcję walki.


Niedawno trafiłam na ważny wykład jaki wygłosił Bruce Lipton. Wykład jest długi, ale Lipton mówi o wielu rzeczach które sama od dawna czułam, nie wiedząc co na to nauka.


Zastanawiałeś się kiedyś, czemu dzieciaki z patologicznych rodzin są często lepsze w sporcie, np. szybko biegają, ale z nauką idzie im słabo?

Jestem ciekawa, czy zrozumiesz po tym filmie.


Polecam zacząć od tego  momentu (57m, 45s) , a potem przejść do drugiej części. A do początku możecie wrócić na końcu. W przeciwnym razie szybko się znudzicie. No chyba, że jesteście w sytuacji bez wyjścia i chwycicie się wszystkiego.




Oczywiście nie namawiam do “łykania” wszystkiego, co Lipton mówi. Zachęcam do refleksji, samodzielnego sprawdzenia jego rewelacji. Gadanie, że to bzdury (bez obejrzenia i sprawdzenia) jest tak samo sensowne jak kiedyś krzyczenie, że ziemia jest płaska (bo zainwestowało się wiele myśli i czasu w wierzenie w tę herezję ;)).


Jeśli nie obejrzysz tego filmu, nie zrozumiesz  żadnego kolejnego tekstu o zdrowiu który napiszę. Nie zrozumiesz też co mam na myśli mówiąc, że “nie wierzę w choroby genetyczne”, co jest wielkim skrótem myślowym. Wiem, że istnieją, nie wierzę w ich nieuleczalność, bo wiele jeszcze do odkrycia.  Dlatego zachęcam do poświęcenia czasu. To może być lepsza inwestycja niż ubezpieczenia zdrowotne na wypadek raka.


Ps. jeśli jesteś wnikliwym obserwatorem zauważysz, dlaczego wycinanie “raka” nie jest skuteczną metodą terapii. A jeśli uważasz, że ta cała “energia”, to wielka bzdura, przypomnij sobie słowa Einsteina

“Everything is energy”

To nie religia, filozofia, zabobon ani bzdura. To fizyka.

Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

XOXO

Podziel się

60
Dodaj komentarz

avatar
29 Comment threads
31 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeAnonimowyAgataMagda Dommumumka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Oglądałam ten film bo podpowiedział mi go kiedyś Youtube po obejrzeniu prezentacji na TEDzie. Polecam wszystkim nieprzekonanym, naprawdę warto.

Karola
Gość
Karola

Zainteresowałaś mnie swoim tekstem na tyle, że jak tylko przygotuję obiad to siadam do filmiku.

Magda
Gość
Magda

Bez urazy, ale ten film jest w stylu ''100 powodów, dla których ewolucja jest głupia'' i innych pseudonaukowych. Oczywiście wiara w lepsze itp. poprawia humor, psychikę, co może wzmocnić organizm, ale na pewno nikt się nie wyleczy bo sobie coś wmówi, ani nie zachoruje, bo sobie coś wmówi. Zwłaszcza nie na coś poważnego, do czego potrzeba konkretnych czynników na zachorowanie lub wyzdrowienie.

Gosia S
Gość

Oj, nie zgodziłabym się z tym, że nikt nie zachoruje, tylko dlatego że sobie to wmówi. Jestem przykładem zachorowania w dużej części dlatego że sobie to wmówiłam, uwierzyłam lekarzom że to mam i jest to nieuleczalne. Moja choroba może nie jest poważna, ale bardzo uciążliwa i utrudniajaca życie. Nie wyleczyłam się z lekami i super zdrowym jedzeniem, coraz bardziej przekonuje się że bez zmiany myślenia, podejścia nie pokonam tego.

AnisseQ13
Gość

Wmówić możemy sobie na prawdę wiele, chyba jednym z lepszych przykładów jest tu ciąża rzekoma…

Mika K
Gość

Można sobie wmówić chorobę i można sobie wmówić wyjście z niej. Mój tata jest najlepszym przykładem na to, że miłość i wiara może uzdrowić. Ostrzegam, opis drastyczny – pewnego dnia źle się poczuł, z godziny na godzinę słabł, wymiotował i zwijał się z bólu. W szpitalu usłyszeliśmy, że to prawdopodobnie coś z trzustką i koniecznie trzeba operować. Po operacji przyszedł do nas lekarz i powiedział, że nigdy czegoś takiego nie widział, zaawansowane krwotoczno-martwicze zapalenie trzustki, organ praktycznie w stanie rozkładu. Powiedział nam że nie ma nadziei, bo kolejno wszystko zacznie obumierać i procesu nie da się zatrzymać, ostrzegł, że możemy… Czytaj więcej »

Mika K
Gość

Jest w nas moc by góry przenosić (zwłaszcza w 4 babach i 1 nawet półprzytomnym facecie:)) Tylko trzeba o tym stale pamiętać, żeby moc nie straciła siły

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wow.niesamowita historia twojego taty. A co do filmiku to ja bym chciala takiego wykladowce miec z fizyki i wtedy pewnie bym ja zaliczyla :] nie dokonczylam ogladac bo musze leciec ale jeszcze do tego wroce .

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Tak samo "pseudonaukowe" są badania nad nocebo?
Wszystko można sobie wmówić – od tego, że coś szkodzi po chorobę. Nawet porażkę życiową wiele osób sobie wmawia, powtarzając, że "póki rządzą nami partacze, uczciwy człowiek nigdy niczego nie osiągnie".

Anonimowy
Gość
Anonimowy

oglądając ten fragment ze szczurami ze dwa miesiące temu pomyślałam dokładnie o tym samym (patologiczne rodziny). Wypowiedzi takich osób jak Magda są śmieszne 😀 Bo film jest o czymś zupełnie innym 😀
tutaj pasują mi słowa "lepsze znane piekło niż nieznany raj" które kiedyś cytowałaś na blogu (zapisałam :DD) ludzie nie lubią nic nowego i najprościej jest powiedzieć, że coś jest głupie zanim się to sprawdzi 🙂

ściągnęłam dzisiaj twoją książkę 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Problem ze słowem "energia" polega na tym, że ludzie stawiają je na tej samej półce co "magia" i "ściema", nie myśląc o tym w kategoriach fizyki i nauki. Słowa Einsteina są bardzo prawdziwe, bo światło jest energią świetlną, dźwięk jest energią innego rodzaju i można tak wymieniać w nieskończoność. tym bardziej, że atomy nie są statyczne i im bardziej rozbija się je na części, tym bardziej są dzikie i energiczne 😀
Pozdrawiam, studentka fizyki która powinna pisać teraz magisterkę.
A tak w ogóle, to polecam wszystkim zainteresowanie się fizyką kwantową, to jest coś niezwykłego!

:)
Gość

Jak dobrze kojarzę to Gary Zukav ładnie to tłumaczy w swojej książce "Siedlisko duszy". Autor ukończył Harvard i napisał również książkę "Tańczący Mistrzowie Wu Li: Przegląd Nowej Fizyki", która w społeczeństwie naukowym zyskała b.dobre recenzję.

:)
Gość

Mój dziadek mimo, że lekarze dawali mu kilka miesięcy żyje z rakiem ponad 10 lat. Dzięki mojej cudownej mamie, która świetnie zna się na jedzeniu i ziołach. Czasami wystarczy zmiana diety i popijanie właściwych ziółek żeby nagle cudownie ozdrowieć. Filmik obejrzę w wolnej chwili. Sama dzięki Twoim radom z bloga wychodzę ze zdrowotnego "dołka"" 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

mój tata też machnął ręką na raka płuc. zapisał się na jogę, zaczął świrować ze świeżymi sokami, rzucił faje i tak go odmieniło, że wymienił mamę na nowszy model 😀 Ale to akurat dobrze, bo mama też znalazła nowego partnera i żyję w ciekawym układzie. mieszkam już sama, ale wigilia z moją familią jest wyjątkowa 🙂
jest mi wstyd, że ojciec jest sprawniejszy fizycznie ode mnie (mam 26 lat )

2PlanetFromSun
Gość

Zaraz sobie obejrzę ten film, ale już się wypowiem. Jakiś czas temu trafiłam na takie informacje http://prawdaxlxpl.wordpress.com/2013/08/21/zwalczanie-nowotworow-soda-oczyszczona-przepis/ wcześniej W prawdzie czytałam o tym wcześniej na innym blogu, ale na potrzeby tego komentarza wyszukałam na szybko podobną notkę (zalinkowaną wyżej). Nie miałam wówczas pojęcia nawet, że rak to grzyb. Moja ciotka umierała na raka i szukałam wszystkiego na ten temat.Podesłałam tego linka koleżance ze Stanów, która jest lekarką. Chciałam zapytać co o tym sądzi, czy to prawda i czy to może poskutkować. Potwierdziła, mało tego. Wykryto u niej parę lat temu raka piersi.Wyleczyła się z tego, stosując sodę, zmieniając dietę, podejście… Czytaj więcej »

madosia
Gość

niestety wszystko co wyklucza drogie leki na raka i inne choroby jest negowane przez środowisko medyczne… farmacja to biznes, liczy się kasa nie człowiek

2PlanetFromSun
Gość

I tu pojawia się kolejne pytanie: ile chorób da się wyleczyć w łatwy lub bardzo łatwy sposób, na które są produkowane drogie leki i wciskane biednym pacjentom?
Czasem jak słyszę lub czytam w mediach, że ktoś zbiera na drogie lekarstwo, że leczenie kogoś kosztuje kilkanaście/kilkadziesiąt tysięcy złotych, zastanawiam się ile na prawdę wart jest ten lek, co ta mała pigułka, jedna, dwie, trzy w sobie zawierają tak drogiego?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

leki 'nowe' i te dla niszy są niestety drogie ze względu na to ze wynalezienie ich i przetestowanie (tak zwane B+R) pochłania niebotyczne sumy pieniędzy. potem dany lek się patentuje (nie wiem dokładnie na ile lat) a ceny są wysokie, żeby ta cała kasa się zwróciła bo potem wychodzą tańsze zamienniki. niestety tak działa rynek.

Patrycja Kania
Gość

Ze swojej strony mogę polecić dokument o Burzyńskim i jego zmaganiami z systemem zajmującym się rejestracją leków:
http://vod.pl/burzynski-rak-to-powazny-biznes-cz-1,131854,w.html
Bardzo ciekawe, warto obejrzeć mimo długości filmu.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Tylko jeśli już ktoś podejmie się kuracji sodą niech sobie zakupi sodę "czystą do analizy" bez aluminium.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, codziennie wchodzę na Twojego bloga i za każdym razem dowiem się czegoś ciekawego. Teraz bardzo interesuję się wpływem diety na organizm i innymi niekonwencjonalnymi metodami leczenia. Ale w niektórych sytuacjach, np. po obejrzeniu tego filmiku,który wstawiłaś (fragment o tym, że można wyleczyć raka zmianą energii, a nie silnymi lekami i usunięciem go) mam niesamowity misz-masz w głowie!! Mam niecałe 19 lat, nie mam aż tak dużej wiedzy i nie wiem już KOMU ZAUFAĆ w sprawach zdrowia – lekarzowi i firmom farmaceutycznym czy naturalnym metodom, które często są wyśmiewane przez "lekarzy". Ostatnio oglądałam przerażający materiał o szczepieniach, o tym, że… Czytaj więcej »

WakuOla Mała
Gość

Bardzo ciekawy wykład. Może naprawdę wiele zmienić w postrzeganiu swojego zdrowia.
Aniu, jestem bardzo wdzięczna, że 'los' zaprowadził mnie na Twojego bloga 🙂
Jest moc 😀 i to pozytywna

margaritum
Gość

W filmie jest dużo prawdy. Pomijając niektóre uproszczenia zbudowany jest na całkiem solidnych naukowych podstawach. Tak naprawdę największe znaczenie ma finał, w którym mowa o ogromnych możliwościach wpływu na własne życie i zdrowie. To jest dobra, wręcz genialna wiadomość, nie rozumiem ludzi, których przeraża odpowiedzialność za własny los. Piszę to jako dziecko rodziców zmarłych na nowotwory, więc TEORETYCZNIE mega obciążone. Powinnam trząść tyłkiem ze strachu o własne zdrowie, ale… cóż, to właśnie strach przyczynia się do wielu chorób. Mam świadomość tego, że to ode mnie zależy moje życie. A największą bronią w walce z chorobami jest miłość, zaufanie i zdrowy… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Z wielkim zainteresowaniem obejrzałam cały zamieszczony przez Ciebie wykład i podczas tych dwóch godzin moje oczy stawały się coraz większe i większe… Przez jakiś czas będę miała nad czym się zastanawiać. Bardzo cenię Twój blog właśnie za takie wpisy – niebanalne, skłaniające do refleksji. Pozdrawiam.

maugomaugo
Gość

zaraz zasiadam do pierwszej części wykładu.a jeżeli chodzi o poruszaną wyżej w komentarzach autosugestię, to myślę iż jest to bardzo bardzo ważny czynnik naszego samopoczucia, a co za tym idzie bycia chorym/bycia zdrowym. Mózg ma ogromną przewagę nad ciałem, kiedy mózg sądzi, że jest chory, ciało też tak uważa. Kiedy myśli, że jest zdrowy, to zaczyna to odczuwać ciało. Nie od dziś wiadomo o skutecznych działaniach placebo. Przecież to wszystko pozytywna autosugestia – oczywiście placebo działa tylko wtedy, kiedy chory całkowicie wierzy w swoje wyzdrowienie… mamy ogromną moc, której nie wykorzystujemy całkowicie, bo wcale łatwe to nie jest… Pozdrawiam Aniu,… Czytaj więcej »

Blandzia
Gość

Aniu:) Rzeczywiście wszystko jest z sobą powiązane. Wydaje mi się, że jedyne co mamy, to wciąż kilka kawałków wielkiej układanki. Aby zrozumieć czym jest życie, czym zdrowie i jak powstają choroby, by pojąć starzenie, by to wszystko ogarnąć- jeszcze wiele długich lat.

Kalyani
Gość

Tylko zerknęłam orientacyjnie na post. Później się z nim zapoznam rzetelniej. I z filmem. Czytałaś "Potęgę podświadomości"? Ja właśnie czytam i mam wrażenie, że to może być powiązane z tematem.

pidzamowa
Gość

Filmu jeszcze nie oglądałam, ale…Miałam sporo na psychologii zdrowia o przystosowywaniu się do diagnozy o chorobie 😉 Model Klingera: pobudzenie -> agresja -> depresja -> powrót do równowagiShontz: szok -> faza spotkania z tragedią <-> wycofywanie sięKarr: SZOK→ oczekiwanie poprawy → lament → obrona zdrowia → przystosowanie i chyba najoptymistyczniejszy model Tylor: • Poszukiwanie znaczenia:1. poszukiwanie przyczyn2 nadawanie pozytywnego znaczenia• Zdobycie poczucia mocy 3. sprawowanie kontroli• Wzrost Ja 4. stosowanie porównań społecznych 5. odzyskiwanie takiej samej samooceny lub jej poprawa Najważniejsze to dotrzeć do ostatniej fazy! 🙂 Ty dałaś radę sama, ale myślę że wielu osobom potrzebny jest właśnie psycholog,… Czytaj więcej »

pidzamowa
Gość

Niestety… Wciąż jeszcze nie ma w społeczeństwie przekonania, że psycholog jest specjalistą takim jak inni. Boli ząb? Dentysta! Szwankuje wzrok? Okulista. Ale kiedy pojawia się problem z życiem, psychiką, czy emocjami odpowiedź "psycholog" nie pojawia się tak automatycznie…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ostatnimi czasy, slyszalam w radiu, jest taka akcja rozpowszechniajaca przyznawanie się do korzystania z pomocy psychoterapeuty. "Mam psychoterapeutę" lub w podobnym brzmieniu, na fejsie można znaleźć, ludzie powoli zaczynają zmieniać mentalność.
~Niki

P.
Gość
P.

Też tak myślałam kiedyś, ale aż tak pięknie nie jest. Kiedy po paru miesiącach nieobecności weszłam sobie na bloga Pauliny Pruskiej zobaczyć czy wreszcie tego raka się pozbyła. Zobaczyłam sobie…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

a ja osobiście znam dwie osoby które sobie poradziły, jedni dają radę, inni nie. Nikt nie mówi, że to proste czy piękne.
Czytelnik wieczorową porą

LandOfLaces
Gość

Oglądając film raz po raz nachodziła mnie myśl, że przecież to wszystko jest napisane w Biblii. Tyle, że językiem jak..hmm no jak rybak do rybaka 😉 Enzymy, rezonanse, fale, jakieś skróty i słowa których nawet nie zapamiętałam….A w Biblii to jest tak prosto, to rób, tego nie rób, wierz, ufaj, nie bój się, kochaj. Nawet o tych "genetycznych" obciążeniach, o przekazywaniu wad, nieszczęść, chorób i problemów psychicznych -"przekleństwa" z pokolenia na pokolenie, nie genami, ale właśnie przez przykład, wychowanie od początku istnienia…i o przekazywaniu w ten sam sposób błogosławieństwa. Ludzie teraz zrobili się tacy "mądrzy", chcą naukowych dowodów, a jak… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

W filmie The Secret był przykład kobiety która sama uzdrowiła się z raka…

supergirl
Gość

Już wiem, za co Cie tak lubie 🙂 za wzorzec myślenia, mamy chyba identyczny 😛Od kąd obejrzałam 'The secret' bardzo czesto na ten temat rozmyslam i staram sie kształtowac siebie i swoje otoczenie 🙂 wrecz musze przyznac, że mi w domu starają sie wmówic choroby 😛 Babcia i mama, mają a w zasadzie miały problemy z 'kobiecymi sprawami' podobnie jak wszystkie inne kobiety w rodzinie (tak, napisalam WSZYSTKIE) i na siłe chcą mi wmówic, że ja również będę je miec! [Nie wiem czy pamietasz ale kiedyś pisałam Ci, że mam plamke na oku, taką jak Ty] …ale żadnych problemów zdrowotnych… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Przepraszam, że offtopic, ale kiedyś około rok temu pisałaś o depresji itp., i podałaś adres bloga dziewczyny, która jakoś z nią sobie dała radę, wplotłaś to w notkę… Wiesz może o jaki blog mi chodzi? Albo o jaką notkę? Jeszcze będę dokładnie szukała tu u Ciebie, ale jakbyś jakimś cudem skojarzyła o co mi chodzi, to byłabym Ci wdzięczna za podanie jej bloga albo tej notki. Przepraszam za problem i komentarz nie na temat. Całusy.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Przyznam sie, iz nie obejrzalam filmu i byc moze zabrzmi to zarozumiale, ale nikt nie musi przekonywac mnie, co oznacza energia i pozytywne nastawienie w chorobie. Przez poprzedni rok mialam wiele problemow ze stawami i sciegnami jak rowniez z bolem tak strasznym, ze nie zdawalam sobie sprawy iz czlowiek moze cos takiego przezywac. Otzrymalam 15 diagnoz, kazda inna, ladujac w siebie tony lekow, poki nie trafilam do reumatologa, ktory poinformowal mnie iz mam fibromialgie – wprawdzie sie nie umiera ale dozywotnio wspolzyje. Bylam na etapie inwalidki, ktora nie byla w stanie ubrac sie sama. Przepisal mi………psychotropy, poinformowal, iz moze byc… Czytaj więcej »

Agata
Gość

Niesamowity ten wątek i jest bardzo po drodze z tym, co czego ostatnio "dochodzę".Ja również zostałam zdiagnozowana "fibromialgia" – z tym że u mnie akurat było nieco inaczej, lekarka wysyłała mnie na kolejne badania i nie było tam żadnych informacji na temat tego, dlaczego tak strasznie mnie boli, dlaczego chodzę jak trzaśnięta obuchem i dlaczego mam milion innych symptomów jak nawracające infekcje, niespokojne nogi, zespół suchego oka i mnóstwo innych zespołów :). Poczytałam nieco w internecie i przyszłam do pani doktor z pytaniem "a może to fibromialgia?". No może, odpowiedziała pani doktor, ale nic więcej nie była w stanie mi… Czytaj więcej »

Natalia Sieradzka
Gość

dobrze, że są ludzie tacy jak Ty.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dziękuję za ten film. Na razie obejrzałam go raz, ale jeszcze nie raz zamierzam do niego wrócić. Dziękuję!

mumumka
Gość

obejrzałam cały wykład – bardzo interesujący 🙂
dzięki wielkie za te linki! 🙂

Magda Dom
Gość

"Energia jest równie ważna jak cząsteczki" – to akurat prawda, przecież właśnie słynne równanie Einsteina E=mc^2 to zależność między energią a masą. Skoro z energii może powstać masa, a z masy energia, energię powinniśmy traktować jako coś równie rzeczywistego jak masę, z której zbudowane są nasze ciała, ziemia, przyroda… A energię ma każde oddziaływanie, elektryczne także. A myśli to nic innego jak impulsy elektrycznego przemieszczające się między neuronami naszego mózgu. One również posiadają energię. Tą samą energię, która może zamienić się w masę…
Dlatego uważam, że myśli mają rzeczywistą siłę, wbrew temu, co powszechnie uważa się na ten temat.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hmm obejrzałam cały filmik i przyznam że coraz częściej np. wśród znajomych spotykam się z podobnymi (nie tylko dotyczącymi medycyny) poglądami. Podoba mi się to podejście – jego ślady widać w wielu religiach, filozofiach i codziennym instynktownym kojarzeniu przyczyn i skutków – często dając 'dobro' dostajemy je (choćby przez lepsze samopoczucie), często instynktownie widzimy w sobie tą 'chęć wzrostu',niestety tłumioną niejednokrotnie przez nasz strach i innych, równie wystraszonych ludzi. Żeby nie robić offtopu – ja mam taki patent, gdy nagle 'coś mnie bierze' a ja nie mogę chorować – mówię sobie że nic mi nie jest albo pomoże mi witamia… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja nie rozumiem jednej rzeczy. Skoro Bruce Lipton twierdzi, że w zachowaniu zdrowia najwiekszą rolę odgrywa umysł, to dlaczego jest gruby:P?