Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

Motywacyjny poniedziałek – być turystą u siebie

Kto śledzi, ten wie, że rozwojowe czwartki przeszły transformację w motywacyjne poniedziałki 🙂 A kto nie śledzi, ten nie ma wpływu na takie decyzje. Tym razem konsultowałam się z Wami na fejsie i poparliście pomysł. Uff! 🙂

Formuła nadal bez zmian. Czasami arkusz z ćwiczeniem, czasami ćwiczenie wychodzące poza kartkę. Tym razem będzie…terenowe 🙂


Jakiś czas temu zaskoczyli mnie obcokrajowcy pstrykający telefonami pola i łąki. Wyglądali na totalnie zauroczonych tym widokiem. Innym razem, podczas jazdy polskimbusem widziałam innego obcokrajowca, który robił dokładnie to samo – strzelał fotki jedna za drugą – pól, łąk, lasów…

I uderzyło mnie to, że ja nigdy na to tak nie patrzyłam. Przecież Polska jest piękna!

Postanowiłam trenować uważność i zachwycanie się tym, co ładne. Następnego dnia już w drodze na uczelnię dostrzegłam tyle pięknych rzeczy, że cały czas byłam oczarowana. 

Jedyne, co było mi potrzebne, to zmiana perspektywy i wczucie się w rolę “turysty”. Mój eksperyment trwa na razie tylko kilka dni, ale nauczył mnie dostrzegania tych wszystkich drobnych, pięknych i malowniczych fragmentów rzeczywistości. W codzienności i prozie życia jest mnóstwo piękna.

Trąci to ostrym banałem, zupełnie jak z metodą na ludzi, którzy nas denerwują, ale życie nauczyło mnie, że prostota bywa najskuteczniejsza. Dlatego jeśli masz ochotę się przyłączyć, spróbuj zachwycić się jutro jak największą ilością rzeczy 😉 To uzależnia!


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostan obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

 

Follow on Bloglovin

Lubisz – zalajkuj 😉

Uściski, Ania

58
Dodaj komentarz

avatar
47 Comment threads
11 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
PandaLandOfLacesAnneAniamalujeOli Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

rzeczywiście wydaje się banalne, ale przetestuję jutro w drodze do pracy. To znaczy dzsiaj 🙂

Agata Szymczak
Gość

Porada dobra, chociaż z tym akurat problemu nie mam. Jako fotograf muszę "widzieć więcej". I tylko czasem żałuję, że aparatu ze sobą nie mam 🙂

rocktechnika
Gość

Ile w tym prawdy! Przyjechała do mnie koleżanka spod Warszawy. W Poznaniu była po raz pierwszy. Wybrałyśmy się na spacer po mieście. I nagle ona, na deptaku, którym ja przechodziłam kilka razy razy w tygodniu, zauważyła tyle pięknych drobiazgów! Witraż nad drzwiami, sztukaterie, ozdobne lampy na budynkach. Wiecie, że ja nigdy tego nie widziałam?! Też powinnam być takim turystą, na początku, jak zamieszkałam w Poznaniu, ale od razu zostałam wrzucona w wir niezgubienia się, obowiązków, braku czasu itd. – nie miałam na takie rzeczy czasu ani ochoty… Do tego jestem kompletnie niespostrzegawcza, ale koniecznie muszę nad tym popracować 🙂

Niemoralna
Gość

Ja od dziecka jestem wrażliwa na estetykę, doceniam piękno rzeczy, które mnie otaczają. Mogę śmiało powiedzieć, ze jestem turystą swojego życia, to moja filozofia (slow life);

forbiddenparadise
Gość

z tym akurat nie mam najmniejszego problemu:) uwielbiam spacerowac i podziwiać najrózniejsze widoki, nawet te z pozoru zupełnie banalne..wiejskie chatki, rozłożyste drzewa,chmury albo promienie słońca przebijające między galęziami ..;)

Cute Old Lady
Gość

Ja uwielbiam jeździć z mężem po okolicy rowerami. Niby znamy już wszystkie ścieżki, ale zawsze napotykamy coś nowego. Ostatnim hitem było spotkanie bażanta. 🙂

Ania Abakercja
Gość

ostatnio zachwyciłam się ślimakiem na chodniku. szłam w nocy na siłownię i prawie go rozdeptałam. a później spostrzegłam, że chodnik jest pełen ślimaków. wiem, że ślimaki mogą wydawać się obrzydliwe i obślizgłe, ale mnie ten widok zauroczył. nawet jednemu zrobiłam zdjęcie.

Angelika Przyborowska
Gość

Osobiście przechodząc 5 razy obok trawnika, spostrzegam za każdym razem jak trawa rośnie, czy nie trzeba by było jej skosić. Do innych miast wyjeżdżam rzadko. Cieszę się, że umiem dostrzegać piękno nawet pod swoim blokiem gdy jest tam tylko parking i ulica. 😉

Ewelina K
Gość

Coś w tym jest!:)

happiness
Gość

Na szczęście nauczyłam się zachwycać tym co mnie otacza i od czasu do czasu spojrzeć na to co znam, tak jakbym widziała to pierwszy raz w życiu. Ale to prawda, że rzadko doceniamy to co widzimy na co dzień, niedawno odwiedziłam śląsk, zupełnie inny krajobraz od nizinnego mazowsza i ciągle tylko powtarzałam jak tam pięknie, że to wszystko takie ładne i tak fajnie, że wszędzie są pagórki, nikt mnie nie rozumiał :D.

Ale
Gość

Praktykuję postawę turysty już od jakiegoś czasu. Wraz z nadejściem wiosny zaczęłam częściej wychodzić na spacery, na rower i odkąd "otworzyłam oczy" dostrzegam tak fantastyczne zjawiska, że czasem aż nie mogę uwierzyć. Mieszkam na obrzeżach Warszawy (ale wciąż w jej granicach) i mam to szczęście , że w mojej okolicy jest dużo niezagospodarowanych pól, małych lasów. Ostatnio jechałam rowerem i drogę zastąpiły mi dwa bażanty :). W ogóle te bażanty słyszę całymi dniami, bo krzyczą niemiłosiernie (przy okazji zainteresowałam się ptakami i zaczęłam o nich googlować :P). Któregoś dnia miałam okropny humor więc również wybrałam się na rower i nieopodal… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Bardzo często błąkam się z chłopakiem uliczkami Poznania, przyjechaliśmy tu oboje na studia, i zawsze znajdziemy coś nowego co nas zachwyci, jakiś nowy detal. Poza tym ja zawsze lubiłam być turystą, więc w Poznaniu też chodzę oglądać zabytkowe kościoły, czasami wpadam do muzeum, jeżdżę w inne części miasta. Tak po prostu, żeby po tych pięciu latach studiowania móc powiedzieć, że dobrze poznałam to miasto:)

english24na7
Gość

Dobry pomysł na wiosnę. Chodząc z córą na spacery nauczyłam się śmiać z szeleszczących liści i mrużyć oczy przed wielkim słońcem 🙂 uczmy się tej radości od dzieci 🙂 i błagajmy żeby one jej nie straciły 😀

Fitterka
Gość

Pójdę na spacer dzisiaj i poszukam czegoś niezwykłego 🙂 Ja najczęściej zachwycam się takim banałem jak chmury – czasem przybierają takie wspaniałe formy i kolory że nie mogę oczu oderwać 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Doceń moment 🙂 owszem korzystam z tego dobrodziejstwa. Gdzieś na jakimś blogu była taka akcja w stylu "zatrzymaj się i doceń to, co widzisz". To uczy zmieniać perspektywę, zamieniać negatywy na pozytywy.
Niki

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ohhh a jeszcze korzystając z tego, że jeszcze dziś tu jestem i podglądam 🙂 Ania, też korzystasz na zajęciach z dziećmi z zagadnienia prawa przyciągania, ćwiczeń? Wczoraj o tym czytałam i tak mi się skojarzyło… a sam portal jest fajnie prowadzony, ale prowadzą też sklep, więc odcinam się od reklamowania 😉
http://www.samouzdrawianie.pl/jak-nauczac-dzieci-o-prawie-przyciagania/

Niki

Artinowy Świat
Gość

Nie wiem czy byłaś kiedyś w Łodzi, ale całe Śródmieście słynie z pięknych, zabytkowych kamienic (część nawet odnowionych ;D). Łodzianie również tego nie zauważają (tak, ja często też) natomiast wszyscy obco-miastowi, chodzą z głowami wiecznie do góry 😉 Wydaje mi się, że my nie widzimy swojego piękna, bo jesteśmy zbyt zabiegani ;x

Anonimowy
Gość
Anonimowy

to chyba nie kwestia zabiegania, tylko takiego znieczulenia, ja podziwiam moją okolicę tylko wtedy, kiedy wszystko kwitnie, ale jak o tym pomyślę i wyglądam przez okno biura, to rzeczywiście jest wiele pięknych rzeczy które można zauważyć.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

To samo było chyba na happyholic czy podobnym blogu. W każdym razie praktykuję to od jakiegoś czasu. co więcej, zauważyłam pewna modę na bycie turysta u siebie.

Ala

margaritum
Gość

Kiedyś jadąc rano do pracy, w jakiś banalny zwykły dzień tygodnia, postanowiłam spojrzeć na moje miasto tak,jakbym była w nim po raz pierwszy. Jak turysta, dla którego wszystko jest nowe.
Ile wspaniałych nowych rzeczy dostrzegłam! 🙂

Mirielka
Gość

Ja tak zawsze postrzegałam Polskę. Mamy cudowne pola,lasy, łąki. Nawet coś w tych moich biednych, brudnych Katowicach sprawia że można dostrzec w nich piękno. I nie trzeba być ani fotografem, ani estetą ani nawet niedzielnym turystą. Trzeba mieć otwarte serce 😉

Tanika i Wojtas
Gość

Doceniam każdą chwilę i staram się zwracać uwagę na wszystkie szczegóły, za każdym razem " moje otoczenie " nabiera innego wyglądu 🙂

MeSzka
Gość

Ale dlaczego zachwycać się dopiero jutro? Jak zmieniać coś to od dzisiaj, bo "jutro – to za tysiąc lat!" (ah, dopadł mnie jakiś taki dziwny dla mnie entuzjazm, mam nadzieję, że to na dłużej!:)
A jak będę już w Bydgoszczy to wyruszam na poszukiwania hula-hop! 😀

Milka Belleza
Gość

Mój chłopak na początku związku jak mnie gdzieś zabierał to ciągle mówił: patrz! Jakie piękne drzewo!, potrafił zwalniać wieczorem auto jadąc przez las żebym zobaczył jak ładnie księżyc świeci. Było to nawet trochę irytujące, choć sama jestem wrażliwa, to myślałam sobie… 'ale chłopak? serio?'. A teraz… Cieszymy się razem, z każdego dnia, z piękna otoczenia i z siebie samych 😀 Brzmi jak sielanka, ale musiałam to napisać:D

LotsOfSources
Gość

Czasem nawet nasz mózg płata nam figla pt. "jamais vu" (odwrotność 'deja vu') 🙂

Szi
Gość
Szi

Wracając z Wrocławia i wjezdzajac do Rzeszowa wlasnie spojrzalam pierwszy raz na moje miasto " okiem turysty":) Duzo nowych rzeczy idzie odkryc!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja też uwielbiam nasze krajobrazy: pola, łąki, lasy, góry! 😀 Tylko czasem martwię się, że to wszystko przepadnie, że zostanie zabudowane albo zniszczone i nie mam pojęcia, gdzie wtedy będę medytować, filozofować, pisać i co będziemy podziwiać 🙁

Justinee
Gość
Justinee

Podoba mi się to zadanie 🙂 Od jutra wprowadzam je w życie, choć przyznam, że czasami zdarza mi się zachwycić np rozkwitającą, mieniącą się kolorami kwiatów przyrodą, takie małe a cieszy! Pozdrawiam!

aniolekania
Gość

Mi zawsze łatwiej doceniać piękno naszego kraju i jego specyfikę, po wyjeździe do innego kraju z innym klimatem, albo łatwiej – do mniejszego miasta/ na wieś / do lasu aby na chwilę odpocząć od miasta. Wtedy najlepiej wychodzi mi zachwycanie się pięknem przyrody 🙂

Pattie
Gość

Z tą metodą na ludzi, którzy nas denerwują to przetestowałam i muszę przyznać, że więcej śmiechu niż zdenerwowania. Działa! Serio! 🙂

makapaka
Gość

Często tak robię jak wracam pociągiem do domu 😉 Polska jest piękna, warto to dostrzec 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Też mi się zdarzyło, że jadąc autobusem spoglądam przez okno i zachwycam się wszystkim… zwłaszcza zwierzętami – sarenki, koniki, nawet krówki… inni patrzą na mnie jak wariata a ja strzelam im foty 🙂

Medexa
Gość

Motywacyjne Poniedziałki – podoba mi się ten pomysł c:
Co do samego postu, muszę powiedzieć, ze poczułam się.. "doceniona".. no cos w ten deseń. Osobiście zachwycanie się przyrodą leży w mojej naturze i zawsze, kiedy jadę jakimkolwiek środkiem transportu moim głównym źródłem rozrywki jest patrzenie przez okno. Uwielbiam obserwować świat a w szczególnosci ten naturalny c:

Pozytywka
Gość

Od jakiegoś czasu mieszkam w cichym spokojnym miejscu i chociaż muszę kombinować z dojazdami do pracy, to warto, szczególnie biorąc pod uwagę porę roku jaką mamy. Jest wiosna i wszystko budzi się do życia i na mnie to wyjątkowo działa. Jestem wrażliwa na przyrodę dlatego dość często dostrzegam jej piękno wokół siebie. Z kilkudziesięciu zdjęć z majówkowej wycieczki do Wrocławia i Opola, które pokazywała mi dzisiaj koleżanka w drodze do pracy, najbardziej spodobały mi się te, na których uwieczniła morze żółtych kwiatów czy zielone bujne ogrody. Sama idąc na przystanek zwróciłam uwagę na kwitnącego na drodze kasztana, a w piątek… Czytaj więcej »

Wymarzone życie
Gość

W pełni się z Tobą zgadzam! Zazwyczaj jest tak, że nie dostrzegamy tego, co mamy przed własnym nosem, tylko narzekamy jak to u nas źle, brzydko i w ogóle! A wystarczy się tylko troszkę rozejrzeć 😉

Katarzyna Kędzierska
Gość

Miałam dokładnie taką samą refleksję kilka miesięcy temu, dlatego postanowiłam włączyć się do wyzwania 100 Happy Days. Polecam!

megirosa
Gość

Tak mi się skojarzył ten filmik, bo głównie ukazany jest w nim mój region (swoją drogą, rozwaliły mnie komentarze Polaków pod nim, w stylu "nie wierzcie w to, Polska jest brzydka" …). Generalnie lubię swój Rzeszów i doceniam jego urok (choć pewnie dla większości tu nie ma nic ciekawego) i jeśli ktoś mnie odwiedza, z wielkim entuazjamem go pokazuję. Choć mnie już rzadko zdarza się odkryć coś nowego.

Polka w UK
Gość

Ja od zawsze mam tego swiadomosc, niezaleznie od tego gdzie mieszkam czy mieszkalam, a powiem CI, ze mieszkalam juz chyba wszedzie: mala wiocha, duza wies, male miasteczko, miejscowosc nadmorska, duze miasto i wielgachne miacho (teraz, Birmingham) i w kazde z tych miejsc przyjezdzaja ludzie spragnieni widokow, nowych wrazen, wlasnie owi "cykacze fotek"… Ba, docieniam nawet parki wokolo, widzac, ze sa ludzie, ktorzy musza pokonac znacznie wiekszy dystans niz ja, by sie tam dostac.. Po 19 przeprowadzkach w zyciu musze stwierdzic, ze KAZDE miejsce ma swoj niepowtarzalny urok 😉

Vashti
Gość

Obecnie miesykam w samzm centrum mojego miasta. Naprzeciwko mojego bloku znajduje się kamienica. Z pozoru jest brzydka, stara i obdrapana. A ja jestem nią zachwycona! Uwielbiam siadać z kotem przy oknie i ją obserwować. Zwracać uwagę na najdrobniejsze detale. Często wyobrażam sobie jakie historie mogły się wydarzyć w jej murach, jacy ludzie tam mieszkali…narobiłam jej już mnóstwo zdjęć. Mój chłopak też w końcu się w niej zakochał. A tak poza tym to ja gdzieś wyczytałam, żeby chociaż raz spróbować spojrzeć na wszystko tak, jakbyśmy widzieli to po raz ostatni. I poszłam na spacer do parku, zrobiłam duuużo zdjęć. Innym razem… Czytaj więcej »

Wreddu
Gość

Masz rację 🙂 pamiętam, jak sprowadzilismy się do Niemiec i przez pierwsze dwa tygodnie odkrywalam zakamarki zabytkowej starówki z roku 1200. Po jakimś czasie przechodzi się z takimi rzeczami do porządku dziennego. I wszystko staje się szare i bure. Ostatnio gdy wracalam do domu późną pora i pociąg przejeżdżał nad rzeką zwrocilam uwagę na śluzę na niej i nie mogłam wyjść z podziwu jak pięknie wygląda po zmroku z tymi wszystkimi światłami. Aż mi się święta przypominały 🙂 gdzieś zawsze jest jakieś piękno ukryte 🙂

Lady
Gość

Jak widzę turystów pstrykających zdjęcia w moim mieście (Lublin), to tak sobie myślę, że tu ładnie u mnie jest ;))

Anne
Gość
Anne

Wykrakałaś turystę na maturze z matematyki! 🙂

Anne
Gość
Anne

80 przewiduję tylko, więc nie jest najgorzej. 🙂

Anne
Gość
Anne

Dziękuję <3

Jula.
Gość

Świetny blog!!!! 🙂
Blog-klik

Seldirima
Gość

Ja mam tak zawsze :)))

Oli
Gość
Oli

Aniu, a może jakieś posty dotyczące zbliżającej się sesji? 🙂

LandOfLaces
Gość

Pamiętam jak wprowadziłam się na jakiś czas do Krakowa. Jak się przyjrzeć czemuś spoza folderów, Kraków piękny/zielony/zadbany nie jest… znaczy zależy gdzie 😉 Ale mimo to zachwycałam się zachowanymi gzymsikami okien kamienic i kutymi kratami. Jak się chce, to się wypatrzy detaliki 🙂 a jak się nie chce, to się widzi tylko szarość i śmieci.

Panda
Gość

ja ostatnio podczas roznoszenia cv w uliczkach na krakowskim rynku czuję się jak turysta. oglądam witryny których w zyciu nie widzialam i nie mialam pojecia ze takie sklepy są w krakowie, chodze po uliczkach w które sie nie zapuszczam, szukając niby to malej karteczki z napisem "szukam pracownika", ale dzięki temu odkrywam piękno miasta 🙂

Previous
Czcionki na bloga i nie tylko :)
Motywacyjny poniedziałek – być turystą u siebie