Śmiesznie tu stoję, ale mam nadzieję, że widzicie - jestem w Azji na maksa szczęśliwa, wszystko mnie cieszy! W tym klimacie oddycha mi się wspaniale (nawet w Bangkoku!) każda drobna rzecz jest przygodą! Mnóstwo nowych bodźców, smaków, tekstur, zapachów. Tym razem zamiast wygodnego mieszkania z dostępem do basenu i siłowni wybrałam hostel i zbieram inne przeżycia. Poznaję ludzi z taką samą zajawką na doświadczanie podróży jak ja. Wymieniam setki uśmiechów dziennie, próbuję mówić „dziękuję” po tajsku, unikać jednorazowego plastiku, zachwycać się myjącym pupę kibelkiem i cieszyć z masażu, po którym chodzę lekkim krokiem. Tak lekkim, że zrobiłam ich dzisiaj 25 tysięcy😊. Kocham #Bangkok, kocham tę część Azji, uwielbiam wieczorem składać dla Was relację z tego wszystkiego, co mnie spotyka. Moim marzeniem jest zachęcić innych do tego samego! Chcę rozwiać Twoje obawy i uprzedzenia, pokazać, że to jest proste i da się na własną rękę bez stresu!
#podróże #podróżemałeiduże #travelgirl #femalesolotraveler #solotravel #bangkok #wakacje #aniamaluje #blogerka #blogerkapodróżnicza

Śmiesznie tu stoję, ale mam...

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem towarzystwa do podróżowania - ja pracuję skąd chcę, innych ogranicza urlop. Szybciutko się to zmieniło i teraz nie mam najmniejszego problemu z ogarnięciem towarzystwa. I co zabawne - gdy jest w zasięgu ręki, mam ogromną potrzebę podróży solo. To zupełnie inny vibe, inne przygody, inny rodzaj doświadczenia!
Kiedyś bardzo chciałam wydać książkę z wydawnictwem. Dzisiaj co miesiąc jakieś  mi to proponuje. Wolę sama. I bardzo często gdy podobał mi się jakiś chłopak i okazało się, że z wzajemnością - automatycznie traciłam nim zainteresowanie🙈. To okropny sposób życia, wiecznie chcę tego, czego nie mam, a gdy mam, to już nie chcę😏. Staram się z tym walczyć, ale tez obserwować bacznie z czego wynikają te moje pragnienia.
Wow, dzisiaj zaczyna się moja podróż. Spędzę w niej 35 dni, planuję odwiedzić 3 kraje, w których jeszcze nie byłam i do jednego wrócić. Jak wyjdzie? Czas pokaże. Jedno jest pewne - ja zawsze sobie poradzę i zawsze znajdę sposób by mieć to, czego chcę. Tutaj np. chciałam zjeść śniadanie z widokiem na morze, ale nie było sensownej knajpy więc... przytargałam z @aleksandranajda stół i krzesła z mieszkania. 
Najbliższe 24h spędzę pewnie offline, bo mam cholernie długą przesiadkę, którą zamierzam przeznaczyć na zwiedzanie... sami zgadnijcie jakiego miasta 😉 mam czas aby wykombinować w jaki sposób chcę zamieszczać relacje i jednocześnie zachować bezpieczeństwo nie oznaczając się w czasie rzeczywistym😊 
Trzymajcie za mnie kciuki! #podróże #girlswhotravel #solotravel #solofemaletraveler #aniamaluje #karaiby #podróżemałeiduże

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem...

Piszecie, że:
👉 N-ele z km widzą pomalowane rzęsy lub paznokcie, ale śladów po samookaleczeniach już nie. Lub pada "zakryj to".
👉 Uczniom ze szkół plastycznych jakoś dziwnie strój nie odbiera inteligencji. Czymś się różnią?
👉 Zasady utrwalają kulturę gwałtu. To dziewczynki mają "nie rozpraszać chłopców". A może oni powinni się skupiać? Ślinią się też na widok n-elek, co to zmienia?
👉 Wzmacniamy przekaz ALBO mądra, ALBO pomalowana. To złe!
👉 Obrywacie za naturalną oprawę oczu. Bo n-elka "nie wierzy". Nie pada PRZEPRASZAM.
👉"to kwestia szacunku". Dla mnie szacunek, to bycie przygotowanym do lekcji, mówienie "dzień dobry" i "przepraszam". Nauka to 46h tygodniowo, dorośli pracują 40h. Kiedy wyrażać się ubiorem? Rudym powiecie, że mogą być rudzi po pracy?
👉 Jeśli obrażają cię  różowe włosy, to przemyśl swoje wartości.
👉 Przypięłam w relacjach opinię prawną. Zasady są niezgodne z prawem.
👉 i seksistowskie wobec każdej płci. 👉 Są głosy o bardzo przesadnym stroju w szkole. Rozumiem. ale zakaz ani groźba nic nie zmienią. Może warto porozmawiać?

Bolą wiadomości o samookaleczeniach. Popłakałam się. Te same n-elki siłą zmywają komuś makijaż płynem do naczyń, ale siniaków bitego ucznia nie widzą. Dręczonym radzą: "spróbuj się więcej uśmiechać".
👉 Strój dodaje  pewności siebie. Bez względu, czy to kolczyk w nosie, czy t-shirt z napisem "I'm lesbian". Dostajecie uwagi za odzież i akcesoria z tęczą.  Psychologia i socjologia mówią o potrzebie ekspresji, przynależności, manifestowania swoich przekonań, ale te spory wciąż wygrywa "KIEDYŚ TO BYŁO, KRÓTKO SIĘ TRZYMAŁO" i "JA SWOJE WIEM". Co wiesz? Że oceniasz ludzi po wyglądzie? Gratulacje!

Na szczęście mamy wielu cudownych n-eli. Dla nich ważne jest przygotowanie do lekcji i nie oceniają za wygląd. Dziękuję za Wasz za otwarty umysł.Jesteście wspaniali!

PS. Mam AZS, stres nasila objawy. Z emocji znowu mam czerwony skalp, skóra się sypie. Represje i karność ze strony nauczycieli zaostrzają objawy np. łuszczycy i trądziku, o czym piszecie. Dobro uczniów to atmosfera szacunku, zaufania i życzliwości. Nie ciągłego stresu i strachu. #aniamaluje #protest #szkoła #szacunek

Piszecie, że: 👉 N-ele z...

„opowiada takie rzeczy, to niech nie dziwi się, że traktują ją przedmiotowo” Nie wiem po co szykuję się do podróży do Azji - przeżyłam podróż w czasie😱Jestem w szoku, że moje stories wywołały takie reakcje i część z Was uważa, że skoro autorka nagrała film z poradami jak zrobić partnerowi dobrze, to daje innym prawo by ją obrażać. Jakie prawo?! Czy kobieta nie może lubić seksu i swojej seksualności? Poczytałam z rana kilka wiadomości w duchu „no sorry taka prawda!” „Opowiada to się nie dziwi!”, że przecieram oczy. Obejrzałam ten filmik i wiecie co? Można go streścić do „rób to z radochą, a nie jak za karę”. To wywołuje takie oburzenie?! Laski! Gdyby facet nagrał film w którym radzi pieścić partnerki z radością a nie tylko by w dwie minuty „odbębnić grę wstępną”, to byście pisały „wreszcie ktoś to powiedział” „taka prawda” „rację ma”.
Zachowanie typowe dla studenta I roku filozofii, który rozstrzyga dawno rozstrzygnięte spory. Nie wiem czy wiecie- doszliśmy już dawno do wniosku, że: 1) sukienka nie gwałci - krótka, obcisła, strój nie ma nic do rzeczy. 2)Nawet jeśli dziewczyna jest striptizerką, to nie można dotykać jej bez jej zgody 3) Prostytutkę też można zgwałcić
Tymczasem u nas wszystkie spory wciąż wygrywa „ja swoje wiem”😱.
Pamiętam jak w 2016 wrzuciłam post z zachętą do posiadania „masażera osobistego”. To był mały, dyskretny, ładny gadżet. Post miał jakieś chore zasięgi, bo mnóstwo osób go sobie wysłało z komentarzem, że ta Aniamaluje to wstydu nie ma, całkiem odpłynęła, takie rzeczy publicznie. Kilka osób się pomyliło i zamiast obgadać mnie do koleżanki, wysłało to do mnie.
Pomyślałam wtedy - wow, czuję się jak podróżnik w czasie, jakbym przybyła z przyszłości, może kiedyś to nie będzie tabu. 
Mamy 2020 a ja liczę, że na takie komentarze będziemy kiedyś patrzeć jak na wystawianie kobietom mandatów za bycie na plaży w bikini, bo to nieobyczajne. 
#aniamaluje #szczerze_pisząc 
#lavieparisienne #frenchfashion #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #lookdujour #parisianlifestyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

„opowiada takie rzeczy, to niech...

Kupiłam loty! Może powinnam wstrzymać się z ogłaszaniem tego światu, poprzednio napaliłam się na lot przez Chiny, znalazłam w Google zdjęcie każdego jednego przystanku (na Mur Chiński potrzebowałam chyba 3 przesiadek!) i chciałam zrobić to na dziko, ale pojawił się wirus i tyle z moich planów. 
Lecę do Bangkoku, z Bangkoku na Bali, dalej nie mam żadnych lotów, ale będzie grany Wietnam.
Ciągle pytacie, czy się nie boję sama. Boję, ale nie w tym sensie o który zazwyczaj pytacie. Boję się, że wszystko zepsuła komercha.
O siebie się nie boję, opalałam się topless na plaży dilerów, nic głupszego już nie mogę zrobić, serio😁. Poza tym w takiej podróży nie będę sama, mam łatwość poznawania ludzi, przyciągania przygód i wielkich przypałów!

#podróże #podróżemałeiduże #plaża #girlswhotravel #aniamaluje #szczerze_pisząc #solofemaletraveler #solofemaletravel #beachlife #azja #wakacje

Kupiłam loty! Może powinnam wstrzymać...

#Luty to najkrótszy miesiąc w roku. Aż się prosi o jakieś #wyzwanie!😁
Uważam, że bycie dobrym nauczycielem, trenerem czy instruktorem jest dużo trudniejsze od bycia w jakiejś dziedzinie świetnym. Zrozumieć coś samemu - spoko, ale potrafić się zniżyć do poziomu początkującego i mu to wytłumaczyć, bez irytowania się, że „nie rozumie oczywistych rzeczy” jest mega trudne! Ja sama za oczywiste uznałam, że wszyscy wiedzą o moich „motywach przewodnich” każdego miesiąca. Zupełnie jakby każdy na tym insta śledził mojego bloga z lat 2012-2013😁. Jeju, przecież część z Was nawet nigdy nie była na blogu (żałujcie, jest super!).
Od dawna wybieram sobie temat przewodni danego miesiąca. Czasami nie jem mięsa, czasami uczę się rozsądniej planować posiłki, innym razem skupiam się na relacjach - zawsze wypływa to naturalnie, w zależności od potrzeb albo zdiagnozowanego deficytu😉.
W lutym chciałabym spróbować oswoić się z obiektywem. Przestać reagować na niego jak na lufę karabinu😏. Częściej się wygłupiać i brać to mniej na serio!
Zanim odwołałam loty ustawiłam się nawet na małą sesję w Bangkoku, ale czy ta cała moja podróż wypali - czas pokaże. Jestem dobrej myśli!
Nie chcę by życie mi upłynęło na „kiedyś się nauczę, kiedyś zrobię”. Lubię działać od razu, nawet jeśli jestem w stanie postawić tylko mały koślawy krok - to jest krok do przodu!
No, to dawaj znać nad czym Ty będziesz pracować w lutym! 👊🏻
#aniamaluje #szczerze_pisząc #motywacja #monstera #crazyplantlady #plants #jungle #urbanjungle #onthebed #kubek #herbata #łóżko #blogerka #discoverunder50k

#Luty to najkrótszy miesiąc w...

Znasz kogoś, kto trafił sobie słomką w dziurkę w nosie zamiast do ust? To ja! Na zdjęciu widać jak niedoszacowałam wymiarów 2 osłonek na doniczki. Co ciekawe - z pająkami mam odwrotnie😅 w moich opowieściach są 2x większe niż były.
Jestem człowiekiem i akceptuję to, że moje zmysły albo wrażenia mnie czasami oszukują. I nigdy nie cieszyłam się tak bardzo z decyzji o rezygnacji z oglądania i słuchania wiadomości (tv i radio) jak teraz, przy panice w związku z wirusem🙈. Nie oznacza to, że jestem ignorantką, wprost przeciwnie! Staram się być zorientowana w rzeczach ważnych, dlatego kolejny raz polecam:
👉🏻 „Factfulness” świetna książka o tym, że świat jest lepszy niż nam się wydaje i jak zerkać na liczby i statystki 👉🏻 @janina.daily na FB - pokazuje jak te same liczby na 2 wykresach mogą nasunąć laikowi inne wnioski i na co zwracać uwagę. Uwielbiam! 👉🏻 „Pułapki myślenia” Daniela Kahnemana - o tym, że myślenie „szybkie” dostarcza innych wniosków niż „wolne”. I od razu 👉🏻 „Błysk” Gladwella, o tym jakie decyzje podejmujemy w ułamkach sekund. Świetne, zweryfikowane i dobrze przedstawione informacje to cotygodniowy newsletter 👉🏻 Brief by @outrid3rs -polecam całym serduszkiem. Plus świetną robotę na stories robi 👉🏻 @lukaszbok_kiks (na fejsie za dużo dziwnych komentarzy). Co by było z moim zdrowiem psychicznym gdybym śledziła media żerujące na moim strachu? Nie wiem. Brałam już kiedyś leki sterydowe przez które miałam dużo za dużo kortyzolu i na pewno nie chcę tego sobie fundować na własne życzenie, żyjąc spiskami i paniką.
Dbajcie o swoje głowy!🥰
#aniamaluje #szczerzepiszac #crazyplantlady #zamioculcas #interior #100dnibezspodni #rośliny #plants #sukienka #bezmakijazu #nomakeup #natural (sukienka jest z #nakdlounge #nakdfashion #nakdxpolska, 100% wiskoza, na @nakdfashionpolska są przeceny do 60%😉)

Znasz kogoś, kto trafił sobie...

Gdy masz już bikini body, ale musiałaś anulować bilety i nie założysz bikini🤷🏻‍♀️
A  na poważnie, to nigdy nie rozumiałam tej napinki w stylu „schudnę do wakacji”. Ja zazwyczaj na wakacjach wyglądam najgorzej😁! Na Karaibach jedzenie mi nie smakowało (nie lubię owoców morza...) więc białe pieczywo, biały makaron i sos ze słoika przez dwa tygodnie i  z brzucha  zrobił się flaczek. I co? Normalnie wrzucałam zdjęcia z wyjazdu! To samo wydarzyło się w Izraelu - fajnie jest próbować falafelków i hummusu, ale dzięki nim miałam wiecznie wzdęty brzuch. Nie odmawiam sobie serów, chociaż zawsze wyskakuje mi po nich pryszcz na brodzie. Widzieliście jak zniknęła moja talia na zdjęciach z matą z Gruzji - jak opętana jadłam tam mączne i serowe rzeczy! Nie zdążyłam się zregenerować, bo chwilę wcześniej wróciłam z Tunezji, gdzie też jadłam słabo, więc było combo. I co z tego?Jak mi wywali brzuch to głaszczę się po nim czule i tyle😉. No, może jeszcze nagram stories z tego głaskania!
Nigdy nie uzależniałam tego czy założę 👙albo krótką sukienkę od tego, jak aktualnie wyglądało moje ciało, chociaż wyglądało różnie. Nie mam jakiejś kiepskiej figury, bo zawsze dużo (10 lat karate) albo przynajmniej regularnie ćwiczyłam, ale nie wyglądam jak modelka. Często natomiast słyszałam, że bardzo fajnie jest być z dziewczyną, która nie ma problemu ze swoim ciałem i żadnych kompleksów. I że to właśnie pewność siebie i akceptacja swojego ciała są sexy ;).
Jedna serdeczna prośba - nie bądźcie dla swoich ciał tacy surowi, bądźcie troskliwi!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #ciało #cialopozytywne #bodypositivity #motywacja #wakacje #lavieparisienne #frenchfashion #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #lookdujour #parisianlifestyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Gdy masz już bikini body,...

Zapomnijmy o kiepskiej godzinie publikacji, pora na chwilę chwały dla wspaniałego Kamila, mężczyzny, który zawsze czyni mnie szczęśliwą😉 Kamil @sie_tnie to nie tylko świetny fryzjer, ale też super kolega, uwielbiam jego energię i podejście do życia. I co rzadkie - dzielimy ten sam poziom szczerości🙈. Możecie go kojarzyć z mojej podróży do Odessy! Niby z moimi włosami nic szczególnego się nie zadziało (blondy, czerwienie, czerń i fioletowe już dawno za mną🤣), ale czuję się z nimi świetnie. Mam niestety suchą skórę (zobaczcie co się zadziało na czole miedzy brwiami...) i tej części na której rosną włosy niestety też to dotyczy. Poza tym moja skóra jest bardzo wrażliwa, więc nie jest z nią łatwo. A Kamil sobie radzi!
Tak swoją drogą, to przerażające ile babskich sekretów znają fryzjerzy🤣

Kamil mi za to nie płaci, serio go uwielbiam! #aniamaluje #portret #fryzjer #hairdresser #pofryzjerze #włosy #włosomaniaczka #radość #piątek #zamioculcas #crazyplantlady

Zapomnijmy o kiepskiej godzinie publikacji,...

Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Wypchałbyś własne zwierzę?

Po reportażu o kobietach, które decydowały się na lalki reborn zamiast dzieci, sądziłam, że nic mnie już nie zdziwi. Przeliczyłam się. Do takich zjawisk należy specjalne obchodzenie się z ciałem zmarłego zwierzaka.

Celowo nie piszę zdechłego. Odnoszę wrażenie, że ludzie dla których powstały produkty i usługi które przedstawię, traktują swoje zwierzęta nieco inaczej.

Pierwszym projektem są trumienki oraz urny na prochy pupila. Fundusze pozyskano na kickstarterze, między innymi dzięki temu filmowi:



Szczerze mówiąc, jestem w stanie zrozumieć ten projekt. Jako mały szkrab też bardzo chciałam pochować królika, zapaliłam mu nawet świeczki do tortu.
Problem godnego “pozbycia się” zwłok zwierzęcia jest w Polsce dość duży i większość ludzi decyduje się na rozwiązania które nie są u nas legalne.
Rozstanie się z ukochanym zwierzakiem jest trudne i każdy przeżywa je indywidualnie. Przenoszenie sztywnych zwłok mojego pierwszego kota było bardzo nieprzyjemnym doświadczeniem – zesztywniałe ciało tak ruchliwego zwierzaka było namacalnym zaprzeczeniem życia i energii kocura.
Dlatego bardzo ciężko jest mi wczuć się w myśli ludzi, którzy decydują się na taksydermię :



Widziałam o tym dłuższy reportaż i wprawił mnie w osłupienie. Zrozpaczeni właściciele decydowali się na specjalne preparowanie zwłok swoich ukochanych psów i kotów. Na zamówienie “wykonywano” zwłoki w wymyślonej przez właściciela pozie, zazwyczaj takiej,  w jakiej pupil najczęściej siadał lub leżał.
Przypomina to myśliwskie trofea, ale ma zupełnie inną funkcję – pozwala zatrzymać zwierzę przy sobie, nawet po jego śmierci. Właściciele nadal te martwe zwierzaki głaszczą, biorą na kolana…
Nie zamierzam oceniać, każdy sam decyduje o tym, co jest dla niego właściwe. Dopóki nikogo to nie krzywdzi, nie mnie wyrokować o słuszności takiego postępowania. Zastanawiam się tylko, czy nie utrudnia to naturalnego etapu żałoby i rozstania się ze zwierzakiem, którego już nie ma…

A tak wyglądają lalki reborn:

oczywiście nie każdy, kto decyduje się na taką lalkę zamierza ją “wychowywać” i kupować jej designerskie ubranka w których wozi maleństwo prawdziwym wózkiem. Analogicznie jest z ludźmi, którzy decydują się na taksydermię ukochanego zwierzaka. Nie każdy je głaszcze i tuli.
Jestem ciekawa co tym sądzisz 🙂

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostan obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

 

Follow on Bloglovin

Lubisz – zalajkuj 😉


Uściski, Ania

61
Dodaj komentarz

avatar
35 Comment threads
26 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

bardzo trudny temat, ja osobiscie bym tak nie mogla z tym wypchaniem zwierzęcia. Pogrzeb, jak najbardziej, mój pies jest zakopany w ogrodzie, potrzebna była zgoda której uzyskanie trwało aż 5 dni, co było dużym problemem, szczególnie latem 🙁 na spalenie nie chcieliśmy się decydować.

rocktechnika
Gość

No i się popłakałam, gdy włączyłam ten filmik. Nie było mnie w domu, gdy moja sunia odeszła. Rodzice bali się powiedzieć mi o tym, choć miałam wtedy… 24 lata. Do dziś każde wspomnienie o Tusi wywołuje łzy, bo strasznie za nią tęsknię, ale staram się wtedy myśleć o wszystkich fajnych chwilach razem. Była moją przyjaciółką. Uważam, że te trumienki są wspaniałym pomysłem, by pomóc dziecku (choć niekoniecznie – sama bym chętnie taką wykorzystała) pożegnać się z ukochanym pupilem. Żyjemy w kraju, w którym nie ma zbyt wiele szacunku dla zwierząt, dla większości kochanie pupila jest dziwactwem, pies ma być przy… Czytaj więcej »

Nath Madeline
Gość

Ciężki temat. Z jednej strony rozumiem ludzi, którzy się na to decydują, z drugiej zaś, sama myśl o posiadaniu wypchanego zwierzaka w domu mnie przeraża.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czemu ta lalka ma taki dziwny brzuch ;o

Polka w UK
Gość

Loooo Jezu, ja myslalam, ze po prawej to dziecko! =O

Polka w UK
Gość

omg, rzeczywiscie! 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

o matko,ja też myslalam że to dziecko "żywe" 😮

Obsession
Gość

jej! właśnie wczoraj pomyślałam o mojej dawnej, podstawówkowej koleżance która trzymała w pokoju kota…wypchanego po tym jak wcześniej wyskoczył biedak z czwartego piętra. Niestety nie był to skok na cztery łapy. Te 20 lat temu przyglądałam się być może z zaciekawieniem i osłupieniem, dziś ten fakt do mnie wraca i mnie przeraża. Jak widac trauma pozostała po dziś dzień

Agata Szymczak
Gość

Te lalki są przerażające… A na wypchanie też bym się nie zdecydowała – gdy moja Majka umarła (też nie lubię słowa 'zdechła', ma nacechowanie negatywne, słowo umiera jest neutralne i nie zarezerwowane tylko dla ludzi) nie mogłam nawet patrzeć na jej zabawki nie płacząc. Nie wyobrażam sobie, że musiałabym patrzeć na jej wypchane zwłoki i myśleć cały czas, że jej już nie ma.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

dokładnie ,mam tak samo. jeszcze bardziej by mnie to bolało i bym rozpamietywała,ze juz nie ma zwierzaka ze mna 🙁

margaritum
Gość

Rozumiem ideę tych trumienek. Kiedy byłam mała musieliśmy rozwiązać sprawę zdechłego chomika. Teraz sobie myślę że taki "pochówek" to dobry sposób na rozsądne pożegnanie się zwierzakiem, zwłaszcza dla dziecka.
Natomiast całkiem niedawno mój kot przegrał walkę z cukrzycą. Bardzo byłam do niego przywiązana, ale do głowy by mi nie przyszło żeby coś robić z jego ciałem. Pogodziłam się z tym że go nie ma i ciężko byłoby znieść jego "obecność" w domu. To w jakimś sensie utrudnianie sobie życia.

MeSzka
Gość

Mieliśmy niedawno na wykładzie z emocji o żałobie.Takie na siłę zatrzymywanie ukochanej osoby/zwierzęcia jest jednym z objawów nierozwikłanej (patologicznej) żałoby. Oczywiście samo to nie wystarczy do diagnozy, ale jest ważnym elementem. Nie chodzi mi o to, że każda z osób posiadających wypchanego pupila czy taką lalkę ma problemy ze sobą, ludzie są różni, a taka lalka może być zwykłym, modnym gadżetem 🙂Osobiście jednak na wypchanie zwierzaka nigdy bym się raczej nie zdecydowała. Nie mogłabym patrzeć na ukochanego pupila który jest MARTWY. Nie chcę zbytnio generalizować, każdy przypadek to inna sprawa, ale chyba wiele z osób, które "bawią" się dalej ze… Czytaj więcej »

MeSzka
Gość

Jasne że mogą być różne powody. I nie wszystkie muszą być patologiczne. Tak samo jak nie dla każdego pies czy kot będzie pełnoprawnym członkiem rodziny. Wszystko zależy od człowieka 🙂
Z krzywdzeniem siebie jest w ogóle duży problem. Niby wolność Tomku w swoim domku, każdy jest kowalem swojego losu i tak dalej, ale z drugiej strony prawie każdy ma jakąś rodzinę czy inne bliskie osoby, w które to krzywdzenie i tak uderza, wcześniej czy później, w mniejszym lub większym stopniu, ale zawsze. Praktycznie nie da się bycie całkowicie niezależną, niezwiązaną z innymi osobą.

Toyad Mordovnick
Gość

Znajoma kiedyś zajmowała się wypychaniem zwierząt i nawet mignęło mi raz w myślach, żeby ukochanego kota w-razie-WU wypchać… ale chyba jedyne, co by mnie w takiej sytuacji drażniło (poza tym, że nie lubię zbierających kurz durnostojek), to ten koszmarny, pusty wzrok… Wszystkie wypchane zwierzęta jakie widziałam mają taki sam, tępy i zimny wyraz ślipiów. Toteż kiedy mój najukochańszy kocur dokonał żywota, został pochowany z należnymi mu honorami. Jego mogiłkę do dziś porastają dzikie powoje.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dziecko po prawej stronie jest prawdziwe ? 🙂
Nigdy nie zdecydowałabym się na wypchanie zwierzaka 🙁

Niemoralna
Gość

Nie zdecydowałabym się na wypchanie mojej Mruzi. To przerażające.
Zresztą uważam, że zwierzęta mają duszę, nie są po prostu machinami stworzonymi do zdobywania pożywienia i rozmnażania się. Przecież przywiązują się, kochają, potrzebują czułości. Wyczuwają nasze nastroje.
To pytanie z tytułu posta to jak pytanie mnie, czy wypchałabym człowieka.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zgadzam się. Też tak uważam, jeżeli chodzi o zwierzęcą duszę. A takie wypchanie zwierzęcia mogłabym porównać do wypchania na przykład babci, z którą też się człowiek nie chce rozstać. To po prostu okropne i nie wiem, jak ktoś może się na to decydować. Wydaje mi się, że ci ludzie deklarujący wielką miłość do zwierząt, traktują je wbrew pozorom jak zabaweczki, nie członków rodziny. Członków rodziny się nie wypycha,

Lalki z kolei nie budzą we mnie takich emocji. To nie zwłoki, tylko plastik, więc to raczej nieszkodliwe hobby – tak jak my little pony 😀

Magda
Gość
Magda

Pamiętam program o babce, która po śmierci kota, zdecydowała się na jego sklonowanie.

Seldirima
Gość

Aniu – czytałaś "Smętarz dla zwierzaków" Kinga? 😉

Ale
Gość

Kurcze, mój ukochany pies ma już 11 lat, a podobno labradory nie dożywają sędziwego psiego wieku… Jak czasem myślę, że TEN dzień powolutku się zbliża to momentalnie mam łzy w oczach i nie potrafię sobie wyobrazić jak to przeżyję. Wiem jednak, że w życiu nie zdecydowałabym się na zabieg "wypchania". Posiadałabym jego martwe ciało i codziennie widząc je takie sztywne i zimne jeszcze mocniej odczuwałabym smutek. Całe piękno zwierzaka zawiera się właśnie w tych błyszczących oczach :). To by było takie odwlekanie w czasie momentu, w którym należałoby się z jego śmiercią pogodzić i iść dalej. Boże mam taką gulę… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Problem godnego "pozbycia się" zwłok zwierzęcia jest w Polsce dość duży

Read more: https://www.aniamaluje.com/2014/05/wypchabys-wasne-zwierze.html#ixzz30xmmhj6u
" jakto? co to niby za problem zanieść do weterynarza na kremację? nawet mój osiedlowy gabinet ma spalarnię zwłok

Anonimowy
Gość
Anonimowy

dla wielu osób nie jest to godne, np. dla mnie. Ja musiałam wystąpić o pozwolenie na pochowanie psa w ogrodzie, musiałam też zastosować wapno…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dla mnie "spalarnia zwłok" brzmi przerażająco i bardzo smutno.

Ania Abakercja
Gość

kurcze, do dzisiaj jak przypomnę sobie śmierć mojego Kubusia to łzy cisną mi się do oczu. a ja jakoś miłośniczką zwierząt nie jestem i nigdy nie byłam. nie pamiętam nawet dokładnej daty ani roku, w którym odszedł. pamiętam tylko, że to był wielki piątek. Kubusia pochowaliśmy na wsi u babci. zakopaliśmy go w kocyku. i nasypaliśmy mu ziarenek, chociaż on już i tak ich nigdy nie zje. czy wypchałabym mojego Kubusia? gdybym wiedziała wtedy, że jest w ogóle taka możliwość – może. myślę, że wypchanie zwłok zwierzątka nie różni się jakoś specjalnie od posiadania jego zdjęć, filmików z nim, jego… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

dla wielu osób nie jest to godne, np. dla mnie. Ja musiałam wystąpić o pozwolenie na pochowanie psa w ogrodzie, musiałam też zastosować wapno…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

to miala byc odpowiedz na inny koment

Fitterka
Gość

Mnie się pomysł ani tych lalek, ani tym bardziej wypchanych zwierząt nie podoba. W głębi duszy czuje sprzeciw. Kocham swoje psy, ale nie wyobrażam głaskać ich wypchanego futra po śmierci.

gorzkakokoszka
Gość

Miałam kota, który był ze mną przez prawie całe życie. Żył 18 lat, a dostałam go jak miałam 3 lata. Nie ma go już ze mną dwa lata, ale wiem, że musiał umrzeć i tak zył bardzo długo jak na kota, zaczął chorować i miał fajne życie. Strata zwierzaka jest bardzo przykra, ale nie wyobrażam sobie go wypychac, osobiście uważam, że to trochę chore i wynika z jakiś zaburzeń emocjonalnych… Miałam też kotkę, która udusuiła się w oknie jak nie było nikogo w domu 🙁 Straszny widok, wolę ją pamiętać jako mądrą, kochaną kotkę, która była super mamą dla kociąt… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, czyli Ty nie odnosisz wrażenia że słowo "zdychać" jest dla zwierząt krzywdzące? Nie widzisz nic nie fair w tym, że człowiek poniża tym słowem zwierzęta, podkreśla ich niższość. Dlaczego w języku polskim wciąż używamy tego słowa? Dlaczego nie możemy zacząć traktować zwierzaków z szacunkiem? Dlaczego nie możemy mówić tak jak w innych krajach: zwierzę umarło. Dla mnie to jest całkowicie logiczne. Ale widzę, że dla wielu osób niestety nie. Powiedzcie tak szczerze – w czym zwierzaki są gorsze od nas? Może Wy to rozumiecie, bo ja nie mogę tego pojąć. One na to z całą pewnością nie zasługują.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu piszesz "rozstania ze zwierzakiem, którego już nie ma". Z tego wnioskuję, że nie wierzysz w dusze zwierząt, prawda? Ale mimo to (a może także z tego względu) gorąco polecam Ci książkę pt.: "Dusza zwierząt" Jeana Prieura. Dzięki niej lepiej jeszcze lepiej poznasz zwierzaki – tak uważam. Miłej lektury 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Napisałam tu historię pożegnania ze swoim psem i po chwili ją skasowałam. Minęło już tyle czasu, a ja nadal nie potrafię się nią z nikim podzielić. Nie przeżyłam żałoby prawidłowo. Coś poszło nie tak skoro nawet anonimowo nie jestem w stanie opisać swoich uczuć towarzyszących pożegnaniu mojego psa.Nie można oceniać rozmiaru czyjegoś cierpienia. Nie można oceniać sposobów poradzenia sobie z bólem. Taksydermia wydaje mi się tak samo w porządku jak postawienie zdjęcia nieobecnego już członka rodziny (człowieka czy zwierzaka) na honorowym miejscu w pokoju. Patrząc na ludzi, którzy zdecydowali się na taksydermię pozostaje mi tylko cieszyć się, że są na… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

czuję tak samo jak Ty i cieszę się, że nie zostałam zhejtowana w tekście. Podłączam się pod pytanie

MeSzka
Gość

Przekonanie, że się coś przeoczyło, że moze gdyby zrobić inaczej, postarać się bardziej to nie doszłoby do śmierci i towarzyszące temu wyrzuty sumienia są naturalnym elementem przeżywania żałoby i powrotu "do normalności". Jeśli jednak trwają zbyt długo i towarzyszą temu jeszcze inne niepokojące "objawy" to może być to patologiczna żałoba, negatywnie wpływająca na życie człowieka, jak praktycznie każde zaburzenie zresztą. Psychologowie i psychoterapeuci nie gryzą – są po to, żeby pomagać między innymi w takich właśnie sytuacjach. Warto więc zwrócić się o pomoc, szczególnie że sama zauważasz swój problem. Jak dla mnie jest różnica pomiędzy wystawianiem zdjęć a taksydermią (chociaż… Czytaj więcej »

bognyprogram
Gość

Według mnie to jest spore odchylenie. Jestem 'świeżo' po pogrzebie dziadka. Na podlaskich wsiach czuwanie odbywa się w domu. Trumna z dziadkiem stała w salonie zamiast kanapy. Było okropnie, tłumy ludzi i 'dziadek' jak jakiś mebel. Zupełnie inny niż zawsze, biały jak woskowa świeca, która paliła się obok. Czytając ten post i komentarze pomyślałam sobie 'co by było gdyby on musiał tam zostać'? Moim zdaniem to nienormalne. Zarówno zwłok dziadka, babci, kota i kanarka nie powinno się trzymać w domu. Niczego, co kiedyś kochaliśmy, a teraz straszy zimnym, sztywnym korpusem. Możecie powiedzieć, że zbyt ostro się wypowiadam, że emocje, ból,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

zgadzam się, też mam taki stosunek do śmierci – ciało to tylko ciało, tego co kochaliśmy już w tym ciele nie ma, można wierzyć, że spotkamy się po śmierci. czułabym się serio dziwnie gdyby obserwowały mnie puste oczy, mojego wypchanego, zmarłego zwierzaka. ale też nie potrafiłabym ciałka zostawić np. w lecznicy, do tej pory przeżyłam odejście tylko jednego psa i kota, oba w domu i przyznam, że na nielegalu zakopałam je w ogródku.co do śmierci zwierzaków – to jasne boli. ale biorąc zwierzaka trzeba liczyć się z tym, że on będzie żył krócej od nas, szanować ten czas, który mamy… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

chciałabym jeszcze dodać przepiękny tekst, który ze mnie zawsze wyciska łzy i uważam, że to najlepsza odpowiedź na żałobę po straconym zwierzaku" Ludzie, nim odejdą zapisują w testamencie swój dom i wszystko co mają, tym którzy zostają . Gdybym mógł swoimi łapkami zrobić tak samo,moja Ostatnia Wola wyglądałaby tak :– mój szczęśliwy dom– moją miseczkę i posłanie– kolana, na których kładę głowę– ręce, które głaszczą– głos, który mnie woła– serce, które mnie kochazapisuję w Ostatniej Woli głodnemu, chudemu, smutnemu przerażonemu Psu w Potrzebie .Kochany Człowieku ! Twoja miłość to wszystko co mam, więc gdy odejdę nie mów " już nigdy… Czytaj więcej »

akwarelaplus
Gość

Jeszcze nie do końca minęła moja żałoba po śmierci psa, ale jestem pewna, że nie chciałbym mieć jego zwłok stojących w rogu pokoju. Nie wypchałbym ani go, ani kota, chomika czy wujka. Chociaż taki dziwny sposób mógłby pomóc niektórym w poradzeniu sobie ze smutkiem, skoro są osoby normalnie funkcjonujące w społeczeństwie, a żyjące w domu, który jest dosłownie wypełniony wypchanymi ssakami i ptakami.
Szkoda, że w Polsce nie są bardziej dostępne i w przystępnej cenie krematoria (indywidualne spalanie) dla zwierząt. Powszechna utylizacja to coś okrutnego. Traktowanie ich jak rzecz.

Seldirima
Gość

Polecam historię z bloga "Na wsi w Japonii" o tym, jak autorka żegnała swojego kota – głównie dlatego, że tak bardzo różni się to od polskiego podejścia.
Ja też mam swoją historię, ale wolałabym opisać ją na privie… Skrótowo – wypchanie absolutnie nie, specjalne trumny – całkowicie na tak.

Seldirima
Gość

Aha, niedaleko mojej miejscowości znajduje się cmentarz dla zwierząt.
http://www.cmentarz-dla-zwierzat.pl/

Daisy K
Gość

Trudno mi ocenić kogokolwiek, tak samo można by spreparować bliską zmarłą osobę, ale po co. Żeby jeszcze bardziej cierpieć patrząc na nią, czy na zmarłe zwierzątko? Myślę że każdy, nawet zwierzak zasługuje na godziwy pochówek, nie preparowanie. Lalki może sprawiają jakąś namiastkę, choć dla mnie to trochę przerażające.

Remedy
Gość

Kurcze takie lalki to nieco mnie przerażają.. Tak więc nie będę może zagłębiać się bardziej w ich temat 😀 Co do zwierzaków to nie zdecydowałabym się na 'wypchanie' mojego pupila. Według mnie umieranie jest naturalną koleją rzeczy i trzeba umieć przejść okres żałoby i rozstać się ze zwierzakiem który odszedł. Aczkolwiek może tym osobom, które wypychają zwierzaki jest po prostu łatwiej ten okres przejść i nie odczuwają aż tak wielkiego szoku po ich odejściu. Jeśli chodzi o trumienki to można rzec, że stosuję taki zamiennik, bo zawsze chowałam zwierzaczki w pudełkach, bo jest mi po prostu wtedy łatwiej się z… Czytaj więcej »

Karolina W
Gość

Na pewno nie zdecydowałabym się na taką formę zachowania pupila przy sobie. Przecież są zdjęcia i wspomnienia, które mogą przypominać nam o ukochanym zwierzaku. Dla mnie "wypchany" pies czy kot, który przecież kiedyś biegał, wydawał dźwięki i bawił się tylko pogłębiałby okres żałoby i niemożliwe było by pójście dalej i otrząśnięcie się ze straty.

ważki
Gość

Dla mnie to wszystko jest… nie chcę pisać nienormalne, ale na pewno wysoce niepokojące. Potrafię to sobie wytłumaczyć z antropologicznego punktu widzenia, ale osobiście nie zdecydowałabym się ani na wypchanie zwierzęcia, ani lalkę reborn. Rozumiem doskonale tęsknotę za zwierzakiem, którego już nie ma, ale wypchanie absolutnie do nie nie przemawia, nie wiem jak mogłoby pomóc, raczej działałoby na mnie przeciwnie, dodatkowo wydaje mi się strasznym uprzedmiotowieniem zwierzęcia – dosłownie robimy z niego przedmiot. Pudelka do chowania zwierzaków… Byłabym na tak, ale odrzuca mnie sposób podania tego produktu. Kojarzy mi się z reklama lalki i te rysunki tak wesoło- animowane niczym… Czytaj więcej »

paranoJa
Gość

niby co kto lubi, ale z drugiej strony nie chciałabym wpaść na kawę do kogoś, kto będzie podkładał mi pod rękę do pogłaskania swojego zdechłego zwierzaczka.

LotsOfSources
Gość

Natura i zycie mają swoje 'zasady', których nie należy na siłę zmieniać, bo obracają się przeciwko zmieniającym. Wiadomo, że to, co żyje- nie będzie żyć wiecznie a to co martwe nie zastapi żywego (zarówno jeśli chodzi o wypchane zwierzę jak i o lalkę). To jest forma samooszukiwania się, co z definicji na dłuższą metę jest po prostu zgubne i wypacza sens. Mimo różnych tragedii trzeba jak najszybciej starać się wrócić do 'rozsądku' i umieć zaakceptować rzeczywistość.

Marianna Greenleaf
Gość

Trochę straszne ale ludzie są różni i jeśli komuś to jakoś pomaga – nie mam nic przeciwko. Zmarłym zwierzakom jest już i tak wszystko jedno. Swoją drogą cholernie trudno jest legalnie pozbyć się zwłok – cmentarzy dla zwierząt mało, a nie każdy ma jakąś działkę czy inny kawałek ziemi żeby sobie zakopać. Znam z dość bliskiego otoczenia przypadek, gdy pewna rodzina chciała zakopać zdechłego owczarka (kawał psa) na zaniedbanym, pustym terenie znajdującym się zaraz za ich osiedlem (nic tam nie ma, tylko rury wodociągowe idą). Nieśli go w dywanie bodajże, ale któryś z sąsiadów zobaczył to przez okno i wezwał… Czytaj więcej »

Ruda_Henna
Gość

Zgadzam się z przedmówcami – takie sztywne, tępo patrzące wypchane zwierzę powodowałoby mój większy smutek i nie ułatwiłoby mi tematu. Ja chcę pamiętać ukochane zwierzę żywe, wesołe i patrzące na mnie myślącym wzrokiem. Wypchane zwierzę kojarzy mi się z horrorami a nie pamiątką po zwierzaku. Jak moja kotka odchodziła, sporo schudła, ciężko oddychała – była taka inna. teraz jak sobie przypominam ją bawiącą sie, myjącą czy śpiącą w naturalnej pozycji to uśmiecham się, doceniam jaka była wspaniała. Ale jak przypomnę sobie ją osłabioną chorobą niedługo przed śmiercią to czuję ten sam smutek jak wtedy. Staram się zapomnieć ten obraz.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ciekawy artykuł

może zrób post o tym jak zaczełasz blogować i co zrobiłasz że masz tak popularnego bloga

zapraszam http://iamemilia.blogspot.com/

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Temat rzeczywiście drażliwy i nieprzyjemny. Osobiście nigdy bym się na coś takiego nie zdecydowała. Po śmierci mojego ukochanego psa urządziliśmy mu "pogrzeb" na działce, co pewnie nie było legalne. Ale do dziś stoi tam wielki kamień jako pamiątka, a zawsze, jak tam przychodzę, idę w to miejsce, żeby porozmawiać z moim Fosiem. Ze śmiercią trzeba się pogodzić, zamiast na siłę zatrzymywać marne namiastki czyjegoś istnienia.

lithiumowa
Gość

https://www.youtube.com/watch?v=CtyOC6ayKoU – nie wiem czy widziałaś, ale od razu skojarzyło mi się z Tobą 🙂

Previous
Motywacyjny poniedziałek – być turystą u siebie
Wypchałbyś własne zwierzę?