Jak możesz być zadbana, będąc niezbadana?! Rzuciłam dzisiaj w żywej dyskusji z @kasia_coztymseksem. Kasia oczywiście jest mądra i się bada ale powiedziała, że mam to zapisać🙃
Rozmawiałyśmy o wielu rzeczach, np. o tym, że żyjemy w dziwnym kraju, w którym seks można uprawiać (nie lubię tego słowa, to nie pole) od 15-tego roku życia, a do ginekologa można iść od 18-ego. I tak sobie rozmawiamy o tym, co ja uważam, że Kasia fajnego robi dla kobiet ucząc je o tym, że seks może być fajny i przyjemny (a nie dla każdego niestety jest😥), i co Kasia uważa, że ja robię fajnego ucząc kobiety, że powinny mieć własne pieniądze a w relacje z innymi wchodzić bo chcą, a nie z ekonomicznej konieczności🙅🏻‍♀️💸
Gdzieś tam zawędrowałyśmy w odmęty relatywnie drogiego, szczególnie dla młodych ludzi dostępu do specjalistów.
I z jednej strony tak, totalnie się zgadzam. 15 minut wizyty bez żadnych badań to 150 zł (ja tyle płacę) a jak robisz przy okazji badania to kwota się zwiększa. To rzeczywiście może to boleć. Sama byłam w miejscu, w którym oglądałam każdą złotówkę 5x
✅ALE! Priorytety, dziewczyno, priorytety! Nigdy nie miałam problemu by określić, że są rzeczy ważne i ważniejsze.
Nie wiem i nie rozumiem, jak można co 3 tygodnie chodzić na rzęsy i hybrydy, a  3 lata nie być u ginekologa. Na tej samej zasadzie nie rozumiałam Gruzinów z nowymi telefonami, ale bez zębów🤯
Na studiach miałam stary model telefonu a mój pierwszy tablet, dzięki któremu mniej kserowałam i moglam czytać książki na legimi, nagrzewał się tak mocno, że musiałam go wkładać do lodówki by odpoczął. 
Ale zawsze mam zrobione badania i nie unikam lekarzy, bo to ważne❗️
Nie mówię zresztą tylko o finansach. Łatwiej jest „zadbać o siebie” idąc na te hybrydy niż pobiegać, prawda?
Don’t get me wrong, sama lubię mieć pomalowane paznokcie, lubię, a nawet uwielbiam Julię z @mayeye_warsaw , do której chodzę na rzęsy i chciałabym, aby jej biznes się rozkręcał.
Ale! First things first. Nie możesz być zadbana i niezbadana jednocześnie. Badaj się dziewczyno, ok? Gdy następnym razem gdy powiesz sobie „ale psycholog/ginekolog/terapeuta/fizjoterapeuta” jest drogi, zastanów się czy dobrze ustalasz priorytety. Nr 1 to Ty!

Jak możesz być zadbana, będąc...

Mój detoks od social mediów nadal trwa i dzielnie trzymam się narzuconej sobie maksymalnie godziny dziennie. Streszczając się powiem tylko, że wykorzystuję moment siedzenia na tyłku w Warszawie na spotkania z tymi wszystkimi cudownymi ludźmi, których przez ciągle bycie w rozjazdach nieco zaniedbałam. Podoba mi się to, chociaż dzisiaj naszło mnie na szybkie sklecenie „tygodnika”, więc macie coś do poczytania na blogu.
Zdjęcie w Tunezji zrobiła @ewaszabatin nie mam pojęcia kiedy, ale dobrze pokazuje mój mały problem z telefonem, który stał się przedłużeniem ręki. Kolory podkręciłam presetem Madryt, od @krzysztof_adamek i @instafiltry.pl, tylko zostawiłam po swojemu niebieski.

Pytanie za sto punktów: zerknij w zakładkę „twoja aktywność” na instagramie i napisz ile czasu dziennie spędzasz w tej aplikacji. Jestem ciekawa!
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #wakacje ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #lato #afryka #tunisia

Mój detoks od social mediów...

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

„Nie jestem w stanie znieść myśli, że ugnę się pod naporem ich spojrzeń i pozwolę się zawstydzić. Bo nie robię nic złego. Posiadanie ciała nie jest niczym złym. To kultura, która mówi kobiecie, że jest grzeszna jest do wymiany. Nie ważne, czy ktoś stwierdzi, że grzeszne są odsłonięte włosy czy sterczące sutki, to nie kobieta jest odpowiedzialna za odczucia, które budzi w mężczyznach. Każdy sam musi nauczyć się panować nad swoimi emocjami.” Na blogu o jeszcze jednym, ale super ważnym powodzie, dla którego chodzę bez stanika. Uświadomiłam sobie ten powód dopiero wczoraj, ale jest turbo, naprawdę turbo ważny.
Chodźcie na bloga, bo warto!
#blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #bodyshaming #ciałopozytywne #bodypositivity #bezstanika ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia #tunis #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka

„Nie jestem w stanie znieść...

Z pieskami w Gruzji jest jak z tym chłopakiem, który wpatruje się w ciebie cały wieczór i chociaż w ogóle ci się nie podoba, z grzeczności odwzajemnisz uśmiech. Albo wymienisz 5 grzecznościowych zdań, nic co wychodziłoby poza small talk, ale będziesz tego żałować przez najbliższe miesiące. Chłopak bowiem znajdzie cię na wszystkich możliwych kanałach social media (chociaż zna tylko twoje imię!) i będzie cię tam nękał aż znajdzie sobie inny cel.
No właśnie. Pieski. Jest ich dużo, brykają sobie wolno, są najedzone i zakolczykowane, ale Gruzja nie ma pieniędzy na schroniska a walka z niekontrolowanym rozrodem jest walką z wiatrakami - pieski mnożą się przecież na „terenach kontrolowanych przez Rosję”. Milutkie, łaszące się, kochane. Ale jak dasz o dwa głaski za dużo albo podzielisz się obiadem, będą za tobą łazić wszędzie i przyprowadzą kolegów.

Oczywiście noszę antybakteryjny żel do rąk i to byłby idealny moment na wplecienie w narrację reklamy, ale niestety nikt mi nie zapłacił. A szkoda!🤪
Anyway - i Gruzja i pieski spoko. Ciężko przestawić się tylko na myślenie, że one nie są bezdomne, a wolne, jak wiewiórki u nas, ale warto brać pod uwagę uwarunkowania kulturowe i ekonomiczne zanim wyda się osąd ;) #Gruzja #Georgia #georgiatravel #georgiatrip #aniamaluje #aniapodróżuje #pies #pieski #twierdza #fortyfikacje #podróże #podróżemałeiduże #dogsofinstagram #wakacje 
Fot: @troyann

Z pieskami w Gruzji jest...

Dawno się tak nie objadłam! Kocham podróże na wschód. Albo inaczej - ja kocham dzikość. Tu jest dziko, tu jest fajnie, tu jest smacznie. Jest mi dobrze. 
Właśnie zjadłam przepyszne jedzenie w knajpie w której taka potężna pani każe ci tonem nieznoszącym sprzeciwu zamówić. Liczy utarg na liczydle. Jedzenie jest obłędne. Zrobiłam sobie dzisiaj wolne od relacji na stories, ale jutro kierunek ➡️ #kazbegi. Już kupiłam rękawiczki, w poniedziałek chodziłam w letniej kiecce, jutro założę zimową kurtkę🙈
Cudowna ta #gruzja ♥️
#georiga #georgiatravel #georgiatrip #tbilisi #kaukaz #termy #łaźnie #podróżemałeiduże #podróże #aniamaluje #aniapodróżuje 
Zdj; @troyann

Dawno się tak nie objadłam!...

Proszę tylko nie osądzać skakania po dachach na obcasach, sama wiem, że to głupie! Ale te kozaki nie są bardzo wysokie a dachy term stabilne. 
#Gruzja jest niesamowita, #tbilisi jak wyjęte z jakiejś bajki. Nowoczesność miesza się z ruinami, z jednej strony wyluzowani hipsterzy w industrialnych przestrzeniach, z drugiej pobożni młodzi ludzie robiący znak krzyża przed każdym kościołem. Mityczna #kolchida zachwyca detalami, kontrastami, różnorodnością i pysznym jedzeniem. 
Ja szanuję też za to, że Gruzini totalnie potrafią w Cross selling i upselling. I wszyscy zawsze zadowoleni.
Fajnie tu, codziennie zachwyca mnie coś innego! 
#georgia #georgiatravel #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniamaluje #girlswhotravel 
Zdj: @troyann

Proszę tylko nie osądzać skakania...

Wypchałbyś własne zwierzę?

Po reportażu o kobietach, które decydowały się na lalki reborn zamiast dzieci, sądziłam, że nic mnie już nie zdziwi. Przeliczyłam się. Do takich zjawisk należy specjalne obchodzenie się z ciałem zmarłego zwierzaka.

Celowo nie piszę zdechłego. Odnoszę wrażenie, że ludzie dla których powstały produkty i usługi które przedstawię, traktują swoje zwierzęta nieco inaczej.

Pierwszym projektem są trumienki oraz urny na prochy pupila. Fundusze pozyskano na kickstarterze, między innymi dzięki temu filmowi:



Szczerze mówiąc, jestem w stanie zrozumieć ten projekt. Jako mały szkrab też bardzo chciałam pochować królika, zapaliłam mu nawet świeczki do tortu.
Problem godnego “pozbycia się” zwłok zwierzęcia jest w Polsce dość duży i większość ludzi decyduje się na rozwiązania które nie są u nas legalne.
Rozstanie się z ukochanym zwierzakiem jest trudne i każdy przeżywa je indywidualnie. Przenoszenie sztywnych zwłok mojego pierwszego kota było bardzo nieprzyjemnym doświadczeniem – zesztywniałe ciało tak ruchliwego zwierzaka było namacalnym zaprzeczeniem życia i energii kocura.
Dlatego bardzo ciężko jest mi wczuć się w myśli ludzi, którzy decydują się na taksydermię :



Widziałam o tym dłuższy reportaż i wprawił mnie w osłupienie. Zrozpaczeni właściciele decydowali się na specjalne preparowanie zwłok swoich ukochanych psów i kotów. Na zamówienie “wykonywano” zwłoki w wymyślonej przez właściciela pozie, zazwyczaj takiej,  w jakiej pupil najczęściej siadał lub leżał.
Przypomina to myśliwskie trofea, ale ma zupełnie inną funkcję – pozwala zatrzymać zwierzę przy sobie, nawet po jego śmierci. Właściciele nadal te martwe zwierzaki głaszczą, biorą na kolana…
Nie zamierzam oceniać, każdy sam decyduje o tym, co jest dla niego właściwe. Dopóki nikogo to nie krzywdzi, nie mnie wyrokować o słuszności takiego postępowania. Zastanawiam się tylko, czy nie utrudnia to naturalnego etapu żałoby i rozstania się ze zwierzakiem, którego już nie ma…

A tak wyglądają lalki reborn:

oczywiście nie każdy, kto decyduje się na taką lalkę zamierza ją “wychowywać” i kupować jej designerskie ubranka w których wozi maleństwo prawdziwym wózkiem. Analogicznie jest z ludźmi, którzy decydują się na taksydermię ukochanego zwierzaka. Nie każdy je głaszcze i tuli.
Jestem ciekawa co tym sądzisz 🙂

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostan obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

 

Follow on Bloglovin

Lubisz – zalajkuj 😉


Uściski, Ania

61
Dodaj komentarz

avatar
35 Comment threads
26 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujelithiumowaAnonimowyRuda_HennaMarianna Greenleaf Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

bardzo trudny temat, ja osobiscie bym tak nie mogla z tym wypchaniem zwierzęcia. Pogrzeb, jak najbardziej, mój pies jest zakopany w ogrodzie, potrzebna była zgoda której uzyskanie trwało aż 5 dni, co było dużym problemem, szczególnie latem 🙁 na spalenie nie chcieliśmy się decydować.

rocktechnika
Gość

No i się popłakałam, gdy włączyłam ten filmik. Nie było mnie w domu, gdy moja sunia odeszła. Rodzice bali się powiedzieć mi o tym, choć miałam wtedy… 24 lata. Do dziś każde wspomnienie o Tusi wywołuje łzy, bo strasznie za nią tęsknię, ale staram się wtedy myśleć o wszystkich fajnych chwilach razem. Była moją przyjaciółką. Uważam, że te trumienki są wspaniałym pomysłem, by pomóc dziecku (choć niekoniecznie – sama bym chętnie taką wykorzystała) pożegnać się z ukochanym pupilem. Żyjemy w kraju, w którym nie ma zbyt wiele szacunku dla zwierząt, dla większości kochanie pupila jest dziwactwem, pies ma być przy… Czytaj więcej »

Nath Madeline
Gość

Ciężki temat. Z jednej strony rozumiem ludzi, którzy się na to decydują, z drugiej zaś, sama myśl o posiadaniu wypchanego zwierzaka w domu mnie przeraża.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czemu ta lalka ma taki dziwny brzuch ;o

Polka w UK
Gość

Loooo Jezu, ja myslalam, ze po prawej to dziecko! =O

Polka w UK
Gość

omg, rzeczywiscie! 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

o matko,ja też myslalam że to dziecko "żywe" 😮

Obsession
Gość

jej! właśnie wczoraj pomyślałam o mojej dawnej, podstawówkowej koleżance która trzymała w pokoju kota…wypchanego po tym jak wcześniej wyskoczył biedak z czwartego piętra. Niestety nie był to skok na cztery łapy. Te 20 lat temu przyglądałam się być może z zaciekawieniem i osłupieniem, dziś ten fakt do mnie wraca i mnie przeraża. Jak widac trauma pozostała po dziś dzień

Agata Szymczak
Gość

Te lalki są przerażające… A na wypchanie też bym się nie zdecydowała – gdy moja Majka umarła (też nie lubię słowa 'zdechła', ma nacechowanie negatywne, słowo umiera jest neutralne i nie zarezerwowane tylko dla ludzi) nie mogłam nawet patrzeć na jej zabawki nie płacząc. Nie wyobrażam sobie, że musiałabym patrzeć na jej wypchane zwłoki i myśleć cały czas, że jej już nie ma.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

dokładnie ,mam tak samo. jeszcze bardziej by mnie to bolało i bym rozpamietywała,ze juz nie ma zwierzaka ze mna 🙁

margaritum
Gość

Rozumiem ideę tych trumienek. Kiedy byłam mała musieliśmy rozwiązać sprawę zdechłego chomika. Teraz sobie myślę że taki "pochówek" to dobry sposób na rozsądne pożegnanie się zwierzakiem, zwłaszcza dla dziecka.
Natomiast całkiem niedawno mój kot przegrał walkę z cukrzycą. Bardzo byłam do niego przywiązana, ale do głowy by mi nie przyszło żeby coś robić z jego ciałem. Pogodziłam się z tym że go nie ma i ciężko byłoby znieść jego "obecność" w domu. To w jakimś sensie utrudnianie sobie życia.

MeSzka
Gość

Mieliśmy niedawno na wykładzie z emocji o żałobie.Takie na siłę zatrzymywanie ukochanej osoby/zwierzęcia jest jednym z objawów nierozwikłanej (patologicznej) żałoby. Oczywiście samo to nie wystarczy do diagnozy, ale jest ważnym elementem. Nie chodzi mi o to, że każda z osób posiadających wypchanego pupila czy taką lalkę ma problemy ze sobą, ludzie są różni, a taka lalka może być zwykłym, modnym gadżetem 🙂Osobiście jednak na wypchanie zwierzaka nigdy bym się raczej nie zdecydowała. Nie mogłabym patrzeć na ukochanego pupila który jest MARTWY. Nie chcę zbytnio generalizować, każdy przypadek to inna sprawa, ale chyba wiele z osób, które "bawią" się dalej ze… Czytaj więcej »

MeSzka
Gość

Jasne że mogą być różne powody. I nie wszystkie muszą być patologiczne. Tak samo jak nie dla każdego pies czy kot będzie pełnoprawnym członkiem rodziny. Wszystko zależy od człowieka 🙂
Z krzywdzeniem siebie jest w ogóle duży problem. Niby wolność Tomku w swoim domku, każdy jest kowalem swojego losu i tak dalej, ale z drugiej strony prawie każdy ma jakąś rodzinę czy inne bliskie osoby, w które to krzywdzenie i tak uderza, wcześniej czy później, w mniejszym lub większym stopniu, ale zawsze. Praktycznie nie da się bycie całkowicie niezależną, niezwiązaną z innymi osobą.

Toyad Mordovnick
Gość

Znajoma kiedyś zajmowała się wypychaniem zwierząt i nawet mignęło mi raz w myślach, żeby ukochanego kota w-razie-WU wypchać… ale chyba jedyne, co by mnie w takiej sytuacji drażniło (poza tym, że nie lubię zbierających kurz durnostojek), to ten koszmarny, pusty wzrok… Wszystkie wypchane zwierzęta jakie widziałam mają taki sam, tępy i zimny wyraz ślipiów. Toteż kiedy mój najukochańszy kocur dokonał żywota, został pochowany z należnymi mu honorami. Jego mogiłkę do dziś porastają dzikie powoje.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dziecko po prawej stronie jest prawdziwe ? 🙂
Nigdy nie zdecydowałabym się na wypchanie zwierzaka 🙁

Niemoralna
Gość

Nie zdecydowałabym się na wypchanie mojej Mruzi. To przerażające.
Zresztą uważam, że zwierzęta mają duszę, nie są po prostu machinami stworzonymi do zdobywania pożywienia i rozmnażania się. Przecież przywiązują się, kochają, potrzebują czułości. Wyczuwają nasze nastroje.
To pytanie z tytułu posta to jak pytanie mnie, czy wypchałabym człowieka.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zgadzam się. Też tak uważam, jeżeli chodzi o zwierzęcą duszę. A takie wypchanie zwierzęcia mogłabym porównać do wypchania na przykład babci, z którą też się człowiek nie chce rozstać. To po prostu okropne i nie wiem, jak ktoś może się na to decydować. Wydaje mi się, że ci ludzie deklarujący wielką miłość do zwierząt, traktują je wbrew pozorom jak zabaweczki, nie członków rodziny. Członków rodziny się nie wypycha,

Lalki z kolei nie budzą we mnie takich emocji. To nie zwłoki, tylko plastik, więc to raczej nieszkodliwe hobby – tak jak my little pony 😀

Magda
Gość
Magda

Pamiętam program o babce, która po śmierci kota, zdecydowała się na jego sklonowanie.

Seldirima
Gość

Aniu – czytałaś "Smętarz dla zwierzaków" Kinga? 😉

Ale
Gość

Kurcze, mój ukochany pies ma już 11 lat, a podobno labradory nie dożywają sędziwego psiego wieku… Jak czasem myślę, że TEN dzień powolutku się zbliża to momentalnie mam łzy w oczach i nie potrafię sobie wyobrazić jak to przeżyję. Wiem jednak, że w życiu nie zdecydowałabym się na zabieg "wypchania". Posiadałabym jego martwe ciało i codziennie widząc je takie sztywne i zimne jeszcze mocniej odczuwałabym smutek. Całe piękno zwierzaka zawiera się właśnie w tych błyszczących oczach :). To by było takie odwlekanie w czasie momentu, w którym należałoby się z jego śmiercią pogodzić i iść dalej. Boże mam taką gulę… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Problem godnego "pozbycia się" zwłok zwierzęcia jest w Polsce dość duży

Read more: https://www.aniamaluje.com/2014/05/wypchabys-wasne-zwierze.html#ixzz30xmmhj6u
" jakto? co to niby za problem zanieść do weterynarza na kremację? nawet mój osiedlowy gabinet ma spalarnię zwłok

Anonimowy
Gość
Anonimowy

dla wielu osób nie jest to godne, np. dla mnie. Ja musiałam wystąpić o pozwolenie na pochowanie psa w ogrodzie, musiałam też zastosować wapno…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dla mnie "spalarnia zwłok" brzmi przerażająco i bardzo smutno.

Ania Abakercja
Gość

kurcze, do dzisiaj jak przypomnę sobie śmierć mojego Kubusia to łzy cisną mi się do oczu. a ja jakoś miłośniczką zwierząt nie jestem i nigdy nie byłam. nie pamiętam nawet dokładnej daty ani roku, w którym odszedł. pamiętam tylko, że to był wielki piątek. Kubusia pochowaliśmy na wsi u babci. zakopaliśmy go w kocyku. i nasypaliśmy mu ziarenek, chociaż on już i tak ich nigdy nie zje. czy wypchałabym mojego Kubusia? gdybym wiedziała wtedy, że jest w ogóle taka możliwość – może. myślę, że wypchanie zwłok zwierzątka nie różni się jakoś specjalnie od posiadania jego zdjęć, filmików z nim, jego… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

dla wielu osób nie jest to godne, np. dla mnie. Ja musiałam wystąpić o pozwolenie na pochowanie psa w ogrodzie, musiałam też zastosować wapno…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

to miala byc odpowiedz na inny koment

Fitterka
Gość

Mnie się pomysł ani tych lalek, ani tym bardziej wypchanych zwierząt nie podoba. W głębi duszy czuje sprzeciw. Kocham swoje psy, ale nie wyobrażam głaskać ich wypchanego futra po śmierci.

gorzkakokoszka
Gość

Miałam kota, który był ze mną przez prawie całe życie. Żył 18 lat, a dostałam go jak miałam 3 lata. Nie ma go już ze mną dwa lata, ale wiem, że musiał umrzeć i tak zył bardzo długo jak na kota, zaczął chorować i miał fajne życie. Strata zwierzaka jest bardzo przykra, ale nie wyobrażam sobie go wypychac, osobiście uważam, że to trochę chore i wynika z jakiś zaburzeń emocjonalnych… Miałam też kotkę, która udusuiła się w oknie jak nie było nikogo w domu 🙁 Straszny widok, wolę ją pamiętać jako mądrą, kochaną kotkę, która była super mamą dla kociąt… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, czyli Ty nie odnosisz wrażenia że słowo "zdychać" jest dla zwierząt krzywdzące? Nie widzisz nic nie fair w tym, że człowiek poniża tym słowem zwierzęta, podkreśla ich niższość. Dlaczego w języku polskim wciąż używamy tego słowa? Dlaczego nie możemy zacząć traktować zwierzaków z szacunkiem? Dlaczego nie możemy mówić tak jak w innych krajach: zwierzę umarło. Dla mnie to jest całkowicie logiczne. Ale widzę, że dla wielu osób niestety nie. Powiedzcie tak szczerze – w czym zwierzaki są gorsze od nas? Może Wy to rozumiecie, bo ja nie mogę tego pojąć. One na to z całą pewnością nie zasługują.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu piszesz "rozstania ze zwierzakiem, którego już nie ma". Z tego wnioskuję, że nie wierzysz w dusze zwierząt, prawda? Ale mimo to (a może także z tego względu) gorąco polecam Ci książkę pt.: "Dusza zwierząt" Jeana Prieura. Dzięki niej lepiej jeszcze lepiej poznasz zwierzaki – tak uważam. Miłej lektury 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Napisałam tu historię pożegnania ze swoim psem i po chwili ją skasowałam. Minęło już tyle czasu, a ja nadal nie potrafię się nią z nikim podzielić. Nie przeżyłam żałoby prawidłowo. Coś poszło nie tak skoro nawet anonimowo nie jestem w stanie opisać swoich uczuć towarzyszących pożegnaniu mojego psa.Nie można oceniać rozmiaru czyjegoś cierpienia. Nie można oceniać sposobów poradzenia sobie z bólem. Taksydermia wydaje mi się tak samo w porządku jak postawienie zdjęcia nieobecnego już członka rodziny (człowieka czy zwierzaka) na honorowym miejscu w pokoju. Patrząc na ludzi, którzy zdecydowali się na taksydermię pozostaje mi tylko cieszyć się, że są na… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

czuję tak samo jak Ty i cieszę się, że nie zostałam zhejtowana w tekście. Podłączam się pod pytanie

MeSzka
Gość

Przekonanie, że się coś przeoczyło, że moze gdyby zrobić inaczej, postarać się bardziej to nie doszłoby do śmierci i towarzyszące temu wyrzuty sumienia są naturalnym elementem przeżywania żałoby i powrotu "do normalności". Jeśli jednak trwają zbyt długo i towarzyszą temu jeszcze inne niepokojące "objawy" to może być to patologiczna żałoba, negatywnie wpływająca na życie człowieka, jak praktycznie każde zaburzenie zresztą. Psychologowie i psychoterapeuci nie gryzą – są po to, żeby pomagać między innymi w takich właśnie sytuacjach. Warto więc zwrócić się o pomoc, szczególnie że sama zauważasz swój problem. Jak dla mnie jest różnica pomiędzy wystawianiem zdjęć a taksydermią (chociaż… Czytaj więcej »

bognyprogram
Gość

Według mnie to jest spore odchylenie. Jestem 'świeżo' po pogrzebie dziadka. Na podlaskich wsiach czuwanie odbywa się w domu. Trumna z dziadkiem stała w salonie zamiast kanapy. Było okropnie, tłumy ludzi i 'dziadek' jak jakiś mebel. Zupełnie inny niż zawsze, biały jak woskowa świeca, która paliła się obok. Czytając ten post i komentarze pomyślałam sobie 'co by było gdyby on musiał tam zostać'? Moim zdaniem to nienormalne. Zarówno zwłok dziadka, babci, kota i kanarka nie powinno się trzymać w domu. Niczego, co kiedyś kochaliśmy, a teraz straszy zimnym, sztywnym korpusem. Możecie powiedzieć, że zbyt ostro się wypowiadam, że emocje, ból,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

zgadzam się, też mam taki stosunek do śmierci – ciało to tylko ciało, tego co kochaliśmy już w tym ciele nie ma, można wierzyć, że spotkamy się po śmierci. czułabym się serio dziwnie gdyby obserwowały mnie puste oczy, mojego wypchanego, zmarłego zwierzaka. ale też nie potrafiłabym ciałka zostawić np. w lecznicy, do tej pory przeżyłam odejście tylko jednego psa i kota, oba w domu i przyznam, że na nielegalu zakopałam je w ogródku.co do śmierci zwierzaków – to jasne boli. ale biorąc zwierzaka trzeba liczyć się z tym, że on będzie żył krócej od nas, szanować ten czas, który mamy… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

chciałabym jeszcze dodać przepiękny tekst, który ze mnie zawsze wyciska łzy i uważam, że to najlepsza odpowiedź na żałobę po straconym zwierzaku" Ludzie, nim odejdą zapisują w testamencie swój dom i wszystko co mają, tym którzy zostają . Gdybym mógł swoimi łapkami zrobić tak samo,moja Ostatnia Wola wyglądałaby tak :– mój szczęśliwy dom– moją miseczkę i posłanie– kolana, na których kładę głowę– ręce, które głaszczą– głos, który mnie woła– serce, które mnie kochazapisuję w Ostatniej Woli głodnemu, chudemu, smutnemu przerażonemu Psu w Potrzebie .Kochany Człowieku ! Twoja miłość to wszystko co mam, więc gdy odejdę nie mów " już nigdy… Czytaj więcej »

akwarelaplus
Gość

Jeszcze nie do końca minęła moja żałoba po śmierci psa, ale jestem pewna, że nie chciałbym mieć jego zwłok stojących w rogu pokoju. Nie wypchałbym ani go, ani kota, chomika czy wujka. Chociaż taki dziwny sposób mógłby pomóc niektórym w poradzeniu sobie ze smutkiem, skoro są osoby normalnie funkcjonujące w społeczeństwie, a żyjące w domu, który jest dosłownie wypełniony wypchanymi ssakami i ptakami.
Szkoda, że w Polsce nie są bardziej dostępne i w przystępnej cenie krematoria (indywidualne spalanie) dla zwierząt. Powszechna utylizacja to coś okrutnego. Traktowanie ich jak rzecz.

Seldirima
Gość

Polecam historię z bloga "Na wsi w Japonii" o tym, jak autorka żegnała swojego kota – głównie dlatego, że tak bardzo różni się to od polskiego podejścia.
Ja też mam swoją historię, ale wolałabym opisać ją na privie… Skrótowo – wypchanie absolutnie nie, specjalne trumny – całkowicie na tak.

Seldirima
Gość

Aha, niedaleko mojej miejscowości znajduje się cmentarz dla zwierząt.
http://www.cmentarz-dla-zwierzat.pl/

Daisy K
Gość

Trudno mi ocenić kogokolwiek, tak samo można by spreparować bliską zmarłą osobę, ale po co. Żeby jeszcze bardziej cierpieć patrząc na nią, czy na zmarłe zwierzątko? Myślę że każdy, nawet zwierzak zasługuje na godziwy pochówek, nie preparowanie. Lalki może sprawiają jakąś namiastkę, choć dla mnie to trochę przerażające.

Remedy
Gość

Kurcze takie lalki to nieco mnie przerażają.. Tak więc nie będę może zagłębiać się bardziej w ich temat 😀 Co do zwierzaków to nie zdecydowałabym się na 'wypchanie' mojego pupila. Według mnie umieranie jest naturalną koleją rzeczy i trzeba umieć przejść okres żałoby i rozstać się ze zwierzakiem który odszedł. Aczkolwiek może tym osobom, które wypychają zwierzaki jest po prostu łatwiej ten okres przejść i nie odczuwają aż tak wielkiego szoku po ich odejściu. Jeśli chodzi o trumienki to można rzec, że stosuję taki zamiennik, bo zawsze chowałam zwierzaczki w pudełkach, bo jest mi po prostu wtedy łatwiej się z… Czytaj więcej »

Karolina W
Gość

Na pewno nie zdecydowałabym się na taką formę zachowania pupila przy sobie. Przecież są zdjęcia i wspomnienia, które mogą przypominać nam o ukochanym zwierzaku. Dla mnie "wypchany" pies czy kot, który przecież kiedyś biegał, wydawał dźwięki i bawił się tylko pogłębiałby okres żałoby i niemożliwe było by pójście dalej i otrząśnięcie się ze straty.

ważki
Gość

Dla mnie to wszystko jest… nie chcę pisać nienormalne, ale na pewno wysoce niepokojące. Potrafię to sobie wytłumaczyć z antropologicznego punktu widzenia, ale osobiście nie zdecydowałabym się ani na wypchanie zwierzęcia, ani lalkę reborn. Rozumiem doskonale tęsknotę za zwierzakiem, którego już nie ma, ale wypchanie absolutnie do nie nie przemawia, nie wiem jak mogłoby pomóc, raczej działałoby na mnie przeciwnie, dodatkowo wydaje mi się strasznym uprzedmiotowieniem zwierzęcia – dosłownie robimy z niego przedmiot. Pudelka do chowania zwierzaków… Byłabym na tak, ale odrzuca mnie sposób podania tego produktu. Kojarzy mi się z reklama lalki i te rysunki tak wesoło- animowane niczym… Czytaj więcej »

paranoJa
Gość

niby co kto lubi, ale z drugiej strony nie chciałabym wpaść na kawę do kogoś, kto będzie podkładał mi pod rękę do pogłaskania swojego zdechłego zwierzaczka.

LotsOfSources
Gość

Natura i zycie mają swoje 'zasady', których nie należy na siłę zmieniać, bo obracają się przeciwko zmieniającym. Wiadomo, że to, co żyje- nie będzie żyć wiecznie a to co martwe nie zastapi żywego (zarówno jeśli chodzi o wypchane zwierzę jak i o lalkę). To jest forma samooszukiwania się, co z definicji na dłuższą metę jest po prostu zgubne i wypacza sens. Mimo różnych tragedii trzeba jak najszybciej starać się wrócić do 'rozsądku' i umieć zaakceptować rzeczywistość.

Marianna Greenleaf
Gość

Trochę straszne ale ludzie są różni i jeśli komuś to jakoś pomaga – nie mam nic przeciwko. Zmarłym zwierzakom jest już i tak wszystko jedno. Swoją drogą cholernie trudno jest legalnie pozbyć się zwłok – cmentarzy dla zwierząt mało, a nie każdy ma jakąś działkę czy inny kawałek ziemi żeby sobie zakopać. Znam z dość bliskiego otoczenia przypadek, gdy pewna rodzina chciała zakopać zdechłego owczarka (kawał psa) na zaniedbanym, pustym terenie znajdującym się zaraz za ich osiedlem (nic tam nie ma, tylko rury wodociągowe idą). Nieśli go w dywanie bodajże, ale któryś z sąsiadów zobaczył to przez okno i wezwał… Czytaj więcej »

Ruda_Henna
Gość

Zgadzam się z przedmówcami – takie sztywne, tępo patrzące wypchane zwierzę powodowałoby mój większy smutek i nie ułatwiłoby mi tematu. Ja chcę pamiętać ukochane zwierzę żywe, wesołe i patrzące na mnie myślącym wzrokiem. Wypchane zwierzę kojarzy mi się z horrorami a nie pamiątką po zwierzaku. Jak moja kotka odchodziła, sporo schudła, ciężko oddychała – była taka inna. teraz jak sobie przypominam ją bawiącą sie, myjącą czy śpiącą w naturalnej pozycji to uśmiecham się, doceniam jaka była wspaniała. Ale jak przypomnę sobie ją osłabioną chorobą niedługo przed śmiercią to czuję ten sam smutek jak wtedy. Staram się zapomnieć ten obraz.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ciekawy artykuł

może zrób post o tym jak zaczełasz blogować i co zrobiłasz że masz tak popularnego bloga

zapraszam http://iamemilia.blogspot.com/

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Temat rzeczywiście drażliwy i nieprzyjemny. Osobiście nigdy bym się na coś takiego nie zdecydowała. Po śmierci mojego ukochanego psa urządziliśmy mu "pogrzeb" na działce, co pewnie nie było legalne. Ale do dziś stoi tam wielki kamień jako pamiątka, a zawsze, jak tam przychodzę, idę w to miejsce, żeby porozmawiać z moim Fosiem. Ze śmiercią trzeba się pogodzić, zamiast na siłę zatrzymywać marne namiastki czyjegoś istnienia.

lithiumowa
Gość

https://www.youtube.com/watch?v=CtyOC6ayKoU – nie wiem czy widziałaś, ale od razu skojarzyło mi się z Tobą 🙂

Previous
Motywacyjny poniedziałek – być turystą u siebie
Wypchałbyś własne zwierzę?