Jestem królową zaprzeczania sobie, bo napisałam tekst o tym jak zrobić coś raz a dobrze zamiast poprawiać w nieskończoność, podając przykłady największych firm świata... a sama nagrywałam prosty film na youtube trzy razy :). Jeśli chcesz poczytać co dziwnego próbowała wyprać moja babcia, obejrzeć dziwne zdjęcia z dzieciństwa i zgarnąć rabat na piękne fotoksiążki @colorland_pl to zapraszam Cię na bloga♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #colorland #fotoksiążkacolorland #fotoksiążka #podróż #travel #trip #wspomnienia #memories #photomemories #photobook #pasja #passion #holidays #vacation #urlop #Azja #Asia #współpraca 
Materiał przy współpracy z @colorland_pl

Jestem królową zaprzeczania sobie, bo...

Jedno z moich ulubionych zdjęć, zerkam na nie gdy zapomnę się z treningami (ostatnio się zapomniałam). Ale myślę też o tym jak tanie wakacje na Korfu wtedy upolowałam i jak koszmarnie drogo (proporcjonalnie do zarobków) jest w Polsce. Polska jest piękna, sama w końcu na weekend ruszam za miasto i ogromnie doceniam naszą naturę, ale nie mogę się doczekać aż zjem pizzę we Włoszech (kosztuje tyle, co w Warszawie), albo popiję winem chinkali z serem w Gruzji. 
Jesteśmy koszmarnie drogim do życia krajem, to jest nienormalne aby kawa w kawiarni kosztowała godzinę pracy przeciętnego człowieka.
Kocham Polskę jeśli chodzi o naturę, kuchnię, niektóre zwyczaje, ale światopoglądowo czuję się bardziej obywatelką świata niż patriotką. „Rosjanin był, który – nie jego to wina –
Za brata uważał pewnego Gruzina.
Czas drużby był krótki,
Bo ów nie pił wódki,
Rosjanin nie pijał zaś wina.

Napisał na niego gdzie trzeba więc donos
I łzę nad przyjaźnią utoczył wzmocnioną.
W obozie zaś Gruzin
Odsiedział lat tuzin,
Lecz przecież go w końcu zwolniono!

Narody, narody! Po diabła narody
Stojące na drodze do szczęścia i zgody?
Historia nam daje dobitne dowody:
Pragniecie pokoju? – Usuńcie przeszkody –
Narody, narody, narody!” #aniamaluje #szczerze_pisząc #wakacje #korfu #lato #tęsknota #maxi #sukienka #travelgirl #podróżemałeiduże

Jedno z moich ulubionych zdjęć,...

Gdy chciałaś loki a wyglądasz jak baran😅
Uczę się nie mieć wysokich oczekiwań odnośnie miejsc, ludzi, sytuacji i po prostu dać się miło zaskoczyć, ale końcówka sagi „Malowany człowiek” mnie jednak rozczarowała. Autor budował napięcie i skomplikowany świat po to, aby ostateczne starcie było takie meh? Tak nie wolno🙈

Jest taki cudowny cytat Junga, że but pasujący na jedną stopę będzie uwierał inną. I ja go bardzo lubię, bo ilekroć pytam was o jakieś polecenia zawsze trafi się głos „koniecznie XYZ, tu cudo!” I „nie wiem co zadziała, ale byle nie XYZ, W ogóle się nie sprawdziło, straciłam tylko kasę”.
Lubię o tym pamiętać za każdym razem, gdy komuś nie spodoba się coś, co zrobiłam. 
Daj mi znać w komentarzu o swoim najnowszym odkryciu, jakiejś perełce z dowolnej kategorii. Chciałabym powrócić do cyklu „ulubieńcy” (halo, czy to rok 2015?!) i nie wiem czy jest sens. Co fajnego ostatnio odkryłeś?

#monstera #aniamaluje #szczerze_pisząc #crazyplantlady #czerwonasukienka #zlumpeksu #zdrugiejszafy #włosy

Gdy chciałaś loki a wyglądasz...

Słuchałam ostatnio podcastu @lelcia (świetna dziewczyna!) o tym, jak zmieniało się jej podejście do treningów. A potem zerknęłam w swój stary tekst z aktualizacją włosową i ucieszyła mnie jedna rzecz - nigdy nie miałam takiego podejścia do swojego ciała jakbym była arkuszem w excelu, że tu centymetr miesięcznie a założony cel to było 1,5 i co teraz.
Boziu🙈 miałam taki szał tylko z mierzeniem przyrostu włosów i z perspektywy czasu uważam to za dość toksyczne. 
Jasne, uwielbiam widzieć postępy, to jest super! Ale nie chcę być skupiona tylko na wynikach, jakby cała ta droga nie miała żadnego sensu. To ona mnie kręci najbardziej! To, że mogę zrobić głębszy skłon, wyżej podnieść nogę, albo przebyć dłuższy dystans i nie sapać to dla mnie fajniejszy efekt niż to, co pokazuje waga. Na litość, ja nawet nie mam wagi!
Kiedyś miesiąc do miesiąca porównywałam wyniki odsłon bloga, zarobki i to ile znaków nastukałam jako copywriterka. Jakże wyzwalający był ten moment, gdy odinstalowałam Google analytics i porzuciłam napinkę! Mam takie poczucie, że najfajniejszych rzeczy w życiu nie da się zmierzyć liczbami. Żadna tabelka nie ma rubryki oddającej moją radochę gdy przeczytam wiadomość, że ktoś pod wpływem mojego bloga rozstał się z toksycznym partnerem albo odważył się zmienić pracę na taką super, ale zawsze teoretycznie poza zasięgiem. Bądźcie dla siebie proszę łagodni i wyrozumiali, nie jesteście bezduszną korporacją gdzie liczy się tylko wynik i realizacja planu kwartalnego😘
#monstera #crazyplantlady #rośliny #trening #wdomu #poćwiczone #aniamaluje #szczerze_pisząc #motywacja

Słuchałam ostatnio podcastu @lelcia (świetna...

Czy masz problem z zapłaceniem uczciwej ceny za jakiś produkt? Często słyszę jako argument za kupowaniem podróbki albo piraceniem, „ale mnie nie stać”.
Pomyślmy odwrotnie - ale za swoją pracę to już chcesz być wynagradzany uczciwie?🤔🙈
Pamiętam jak na studiach zostawało mi 300 zł po zapewnieniu sobie minimum egzystencji. Nie było łatwo, ale nie miałam problemu aby kupować legalnie książki, szybko zainwestowałam w abonament w @czytamzlegimi (nadal jestem psychofanką a to nie jest sponsorowane).
Wiesz dlaczego? Bo sama chcę być uczciwie wynagradzana za swoją pracę. @troyann który ogarnia moje maile nigdy nie dostał przelewu ode mnie po czasie, a najczęściej dostaje przed. Dlaczego? Bo nie cierpię gdy ktoś płaci mi po czasie!

Głęboko wierzę w zasadę „traktuj innych tak, jak chcesz być traktowany”. Nie lubię mieć konfliktu wartości.
W tym tygodniu kupiłam kurs robienia landing page, który wygeneruje konwersje (nie mogę go polecić, wszystko wiedziałam🤭) i @thecolorbundle (kilkaset presetów). Napisz mi w komentarzu w co ostatnio zainwestowałeś dla swojego rozwoju!
 Kurs? Książka? Webinar? Daj znać 🙌🏻
#Saigon #Vietnam #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniamaluje #szczerze_pisząc #motywacja #rozwój #kropki #colorbundlegiveaway

Czy masz problem z zapłaceniem...

Może dawno nikt ci tego nie mówił, ale życie to nie konkurs na bycie NAJ⭐️
Jednych napawa dumą, że mają wysprzątane na błysk, inni ściągają pranie z suszarki dopiero, gdy trzeba powiesić kolejne, albo płacą sprzątaczce. To nie tak, że jedna strona jest leniwa a druga „bez ambicji” bo jesteśmy różni, mamy inne priorytety, style życia, oba są tak samo ok!
👉🏻Ktoś lubi gotować, ktoś inny woli dietę pudełkową - i super! 👉🏻Ktoś robi sam remonty, ktoś płaci fachowcom. 👉🏻Ktoś ma warzywa z ogródka, ktoś z marketu.
Możemy mieć różne wizje swojego życia i nie ma żadnego sensu aby się porównywać!
O mojej wartości nie stanowi to, czy ugotuję dwudaniowy obiad z deserem, czy zjem pierogi z paczki - bywa i tak i tak. 
Ani to, czy zrobiłam w tym tygodniu 5 treningów, czy 2. 
Nie musisz się z nikim ścigać☺️
Ale nie musisz też budować swojego poczucia wartości na umniejszaniu innym, bo nie żyją tak jak ty.
Tak, ja też czasami myślę w duchu „ja bym tak nie mogła!” ale nie mówię tego na głos, bo inna widać mogła i ma się z tym dobrze✌🏻
Ważne, żeby mi z moimi wyborami też było dobrze😊 Nie zapominajmy o tym!
#aniamaluje #niezapominajka #szczerze_pisząc #darlingdaily #postitfortheaesthetics #forgetmenot #aestheticlypleasing #kwiaty #maj

Może dawno nikt ci tego...

TikTok made me do it! Zabrałam lustro na spacer i zrobiłam sobie selfie. Tym razem pretekstem nie była nowa fryzura ani sukienka, a nowe ubranko mojego telefonu. Z mocowanym na silny magnes ringiem, który mogę przesuwać gdy mam taką potrzebę (albo zamocować na stałe jeśli wolę). Czad! W ciągu ostatniego roku zepsułam 6 ringów (po czasie puszczał klej) więc jestem ciekawa jak się sprawdzi ten magnetyczny. Wszystko leci mi z rąk, więc ten pierścień ratuje mi zazwyczaj telefon🙈
Z kodem aniamaluje15 macie  15% rabatu na akcesoria @idealofsweden - ja mam case, ring i bezprzewodową ładowarkę, wszystko w tym samym wzorze ✨ Obecnie pojawiła się wiosenna kolekcja oraz firma ruszyła z rabatami 25-70%, które łączą się z moim kodem ;-)
Post we współpracy z marką @idealofsweden 
#tiktokmirrorchallenge #mirrorselfie #mirrorchallenge #portret #aniamaluje #wiosna #maj #maj2020

TikTok made me do it!...

Najbardziej cieszy mnie to, że jestem tak samo szczęśliwa z bukietem majowego bzu w Polsce, co w dalekiej podróży. Tylko w Azji mi się dużo lepiej oddycha! Dostałam na jesień zaproszenie na ślub w Tajlandii, więc z całego serca liczę, że to się uda i będzie dobrze. W zeszłym roku miałam o tej porze tak straszny kryzys, że tylko podróże mnie ratowały. Miło odkryć, że znów dobrze mi ze sobą nawet wtedy, gdy muszę siedzieć na 🍑.
#aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #wietnam #most #goldenbridge

Najbardziej cieszy mnie to, że...

WDŻ. Nauczycielka puszcza w obieg szklankę i każe uczniom ją pobrudzić palcami. Gdy🥛 zrobi kółko, stawia ją przed chłopcem i dokłada obok drugą. I pyta -  z której szklanki chcesz się napić, upalcowanej przez wszystkich, czy czystej? 
Szklanka w tym przykładzie jest kobietą, a picie seksem.
Czasami szklanką jest jabłko.
Ci sami ludzie, dla których kobiety są jak szklanki mówią, że kobiety się uprzedmiatawiają nosząc krótkie sukienki i są same winne gwałtom. 
To tylko dwie z największych bzdur, jakie można usłyszeć na lekcji WDŻ od nauczyciela. Więcej na moim kanale w filmie, który nagrałam w lutym z @kasia_coztymseksem 
To skandal, że mamy w szkołach wychowanie do życia w rodzinie zamiast edukacji seksualnej. To skandal, że dzieciaki uczą się tam czasami takich głupot, że głowa mała. Zapraszam na kanał Aniamaluje po więcej, link wrzucam w stories! #aniamaluje #edukacjaseksualna #wdż #szkoła #wrocław

WDŻ. Nauczycielka puszcza w obieg...

Pracuję przed komputerem, relaksuję się znowu patrząc w ekran - oglądam film albo czytam książkę na czytniku. Moje oczy nie mają ze mną łatwo!
⠀
Przyznam, że przez chwilę szukałam pomysłu na subtelne ulokowanie produktu, ale hej - ja się nie wstydzę tej współpracy! Nawilżające krople do oczu Hyabak (wiedzieliście, że HY to od hialuronianu sodu a ABAK to technologia pozwalająca kroplom zachować sterylność bez konserwantów?), to bardzo dobre krople, które przynoszą ulgę moim oczom. Szczerze, krótko i na temat - przestałam od Was dostawać troskliwe wiadomości "Ania, proszę, wyśpij się", nie pokazuję się z czerwonymi oczkami, nie mam uczucia piasku pod powiekami ani potrzeby tarcia ich co chwilę.
⠀
Jeśli czujesz zmęczenie oczu - polecam wypróbować. Moje są bardzo wrażliwe, a współpraca zmotywowała mnie do regularnego stosowania Hyabaku i szybko poczułam ulgę. Czemu nie wpadłam na to sama z siebie? Nie wiem, szczerze to pewnie trochę ze strachu przed zakraplaniem czegoś do oczu, ale ten okazał się irracjonalny, bo te krople nie przyniosły mi żadnego cierpienia, tylko dużo ulgi :)
⠀
#hyabak #nieprzeoczyszniczego #nawilzajacekrople  #ulgadlaoka  #bezkonserwantow #aniamaluje
Post we współpracy z marką HYABAK

Pracuję przed komputerem, relaksuję się...

Tygodnik z podtekstem – robienie laski, łaski i… oklaski

Pisząc ten tygodnik zerkam w kalendarz robiąc klasyczny rzut okiem wstecz i myślę sobie szczerze – z czym do ludzi? Cóż, dzisiaj będzie tak trochę niemrawo, a trochę szokująco. Nawet jedno zmartwychwstanie się załapie.

Niby lato, a już jesień. Od razu trzeba coś na siebie zarzucić, na sukienki robi się za chłodno, a moim domowym strojem nie jest już zwykły top w duecie z krótkimi spodenkami, a  grube spodnie do biegania i jeszcze grubszy golf. Czuję typowy dla siebie chłód przeszywający mnie aż do kości, brr 😀 Poważnie rozważam takie pokierowanie swoim życiem, by chłodniejszą część roku spędzać gdzieś pod uroczą palmą. Przynajmniej dopóki nie mam dzieci. Cóż, łudzę się, że ostatni tydzień września naprawdę będzie sporo cieplejszy, a potem spotka mnie łagodna i cieplutka zima, z temperaturami wyłącznie na plusie. 
Przynajmniej słońce ładnie zachodzi wieczorem…
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Ania Kęska (@aniamaluje) 4 Wrz, 2015 o 1:59 PDT

No, może jest jeszcze kilka drobnych plusów września. Np. własne maliny z ogródka.

Niestety w ogródku nie da się mieć wszystkiego, np. figi, melony i banany to skomplikowana sprawa, dlatego kupuję je w sklepie 🙂 Mój przykładowy zestaw owoców możecie zobaczyć w tekście :

Co ja w ogóle jem? Czy jem tylko “niezdrowo”?

Ostatni deser wyglądał natomiast tak :

Maliny, jeżyny, melon, bita śmietana i trochę lodów czekoladowych ;-). Uwielbiam jeżyny! Są wspaniałe. Niestety te kupiłam w okolicznym warzywniaku i smakowały jak… no tekturowo. Znam świetne miejsce z jeżynami na wsi za miastem, ale porastają rów i pełno tam pokrzyw… no dobra, chwilowo nie mogę znaleźć czasu by zrobić te śmieszne 12 km rowerem.
A nie mam czasu bo… sprzątam.
To znaczy pracuję, a sprzątam to w wolnych chwilach.
Może po kolei – na blogu trochę cicho (jak na mnie). Zazwyczaj publikuję dużo, bo sprawia mi to frajdę i raczej nie jestem jedną z tych blogerek, które piszą coś tylko wtedy, gdy sponsor sypnie groszem (to pierwsza liga), lub gdy przyjdzie paczka z kremem na zmarszczki(to w lidze podwórkowej). Lubię być z boku. Cenię sobie to, że piszę co chcę i kiedy chcę, ale ostatnio jestem za bardzo pochłonięta innymi sprawami. Przeładowanie informacji, że tak się wyrażę. W dodatku dostałam swój plan na studia doktoranckie i zaczynam się zastanawiać, na co ja się porwałam? Gdzie ja upchnę naukę?
Wrzesień to naprawdę jakaś magiczna graniczna data, bo dostałam jakieś piętnaście (ok, sprawdziłam,równe trzynaście) maili z informacją, że ktoś z kim na jakimś polu pracuję, zmienia firmę, odchodzi czy zakłada coś swojego. W niektórych przypadkach mocno opóźniło to moją własną pracę, bo przecież ktoś musi zapoznać się z poprzednią korespondencją, a ma takich rzeczy do ogarnięcia całą masę, nie tylko sprawy związane ze mną ;-). A może jestem lekko sfrustrowana, bo wszystkie te maile, które są najmniej angażującą częścią mojej pracy, załatwiałam zawsze z poziomu kanapy albo zamiast przerwy “na papierosa” na balkonie, a teraz musiałam siedzieć przed komputerem?
Krótko i na temat, bo to historia znana – padł mi ulubiony, niezawodny, cienki i wygodny tablet. Tablet, który pozwalał mi na załatwienie maili i innych spraw w kolejce na pobranie krwi, autobusie i w nielicznych kilkunastominutowych blokach czasu. Tablet padł, naprawa okazała się kosztowna i “bez sensu” (co różnymi słowami przekazano mi w siedmiu serwisach gsm), więc  z odłożonej na małą renowację pokoju kasy, kupiłam nowy.

Nowy lepiej działa na baterii i jest trochę szybszy. Ale jest gruby, mniej wygodny i ma beznadziejny aparat. Stary miał gorszą baterię, ale był cienki, wciąż szybki i miał dobry aparat. Gdy zaczęłam się przyzwyczajać… stary tablet na chwilę ożył, jakby robił mi łaskę. Zdążyłam wykasować wszystkie dane i chociaż jest takich trochę ptakiem nielotem, to jednak żyje i… czuję się lekko zła ;-). Najchętniej miałabym wciąż stary tablet, ale sprawny i z dłużej trzymającą baterią, zamiast bezsensownego wydatku.

Wydatku, który zmusza mnie do kombinowania. Bo powiem jeszcze raz – sprzątam 🙂
Kontynuując wywód z tekstu :

Czy warto przeczytać książkę “Magia sprzątania”? Czy posprzątałam? 😀

zajmuję się właśnie tym wszystkim, co składa się na 15%. Miała to być kosmetyka, a jest mnie j kolorowo :).

Po pierwsze – skurczył mi się budżet :)). Mogłabym przesunąć środki trzymane na inne cele, ale nie. Po prostu nie. Krótka ściana jest pokryta żółtą tapetą w tandetny wzór, który kiedyś mi się podobał. Mam przed sobą opcję – zerwanie tapety, gładź, grunt, farba (pewnie coś pominęłam). Ta opcja pozwoli mi uzyskać białą równiutką ścianę, która już na dobre zagościła w wizji w mojej głowie. Niestety zajmie to dużo więcej czasu niż na to mam i pieniędzy, których mi szkoda inwestować w to wnętrze. Druga opcja jest prostsza – pomalować tapetę. Szybciej, taniej i… z utrwaleniem tego beznadziejnego wzorka. AAAAAAAAAAAAAAaaa! Should I stay or should I go now?

Inne:

Wieszak na kółkach – kupiony po taniości na allegro, czekam na dostawę.
Rolety – też kupione i też taniej niż zakładałam – czekam na dostawę.
Kołdra antybakteryjna, prześcieradło, poduszki, pościel – kupione
Stare biurko – zdemontowane, znalazło lepszy dom, a ja znalazłam więcej przestrzeni.
Moja nowa pościel sprawdza się cudownie :

Na żywo jest bardziej błękitna, a z drugiej strony ma mniej pstrokaty wzór z nielicznymi kwiatami i kolibrem ;-).
Oprócz ostatecznych poprawek i rozstawania się z rzeczami, spędziłam sporo czasu nad myśleniem o nowym wystroju. Chociaż bardziej może pasuje – planowaniem bardziej funkcjonalnego wykorzystania przestrzeni.
Roleta – jasna sprawa, powinna znacznie umilić mi funkcjonowanie.
 Zanim skurczył mi się budżet, myślałam o:

  • Miękkim kocyku, np. tym (klik) lub tym (klik) – ostatecznie zadowolę się obecnym w panterkę 😉
  • Uroczych lampkach, które nadają wnętrzu przytulności. Po namyśle doszłam do wniosku, że mam podobny kulisty łańcuch. Co prawda w nieco bardziej świątecznych barwach i bez włóczki, ale jeśli zechcę otulić czymś lampki, pokuszę się jakieś małe DIY. Plus całej sytuacji jest taki, że swoją girlandę powiesiłam nad biurkiem i nie kurzy się w pudle. Te ze zdjęcia (są różne warianty kolorystyczne) kosztują 34,99 zł (kliki wydają się całkiem fajną opcją, szczególnie ze względu na zasilanie na baterie. Moje są typowo świąteczne z wielkim zasilaczem, który sporo ogranicza ich mobilność :(. 
  • Kusiła mnie też nowa szafa, ale stanęło na przenośnym wieszaku na kółkach, który idealnie wpasuje się we wnękę między obecną, niezbyt dobrze przemyślaną szafą a ścianą.
    Gdy wspomniałam o tym, że planuję zakup nowej pościeli, kilka osób pytało mnie, jaką polecam. Po przewertowaniu ofert sklepów stacjonarnych i internetowych, kupiłam antybakteryjną kołdrę w Netto (200×220 cm kosztowała chyba 79 zł), poduszki ostatecznie mam ciut większe niż poszewki, ale się dopasowały. Gdybym nie zdążyła kupić tej kołdry, miałabym całkiem spory wybór, bo chyba wszystkie sieciowe sklepy mają teraz takie rzeczy w aktualnej ofercie 😀 U mnie odpada opcja jeżdżenia specjalnie do Bydgoszczy, bo to zajmuje sporo czasu – takie zakupy robię albo blisko, albo przez internet. No ale do rzeczy – całkiem sensowną kołdrę będzie miał Lidl (klik) , jest o tyle fajna, że można ją prać w bardzo wysokiej temperaturze i składa się z dwóch warstw, które mogą funkcjonować jako osobne kołdry. Czyli cieniutka na lato, lub dwie spięte razem na zimę. Fajna sprawa 🙂 W lidlu jest też fajna pościel (klik) i prześcieradła, ale te drugie są tańsze w biedronie (klik) i chyba nawet mają ładniejsze kolory ;-).

    Opisując minusy książki “Magia sprzątania” (nadal podtrzymuję, że jest dziwna) zapomniałam dodać, że kompletnie nie przemawia do mnie wizja wyrzucania przedmiotów. Raczej nie kojarzy mi się to z lansowaną w tych samych książkach i przez tych samych autorów filozofią slow, zrównoważonych, odpowiedzialnych zakupów i tak dalej. Jasne, jako osoba potencjalnie często chorująca, utylizuję szczoteczki do zębów czy kołdry częściej niż inni i nie szukam dla nich opcji recyklingu, ale  generalnie wyrzucanie nie jest rozwiązaniem. Jest zmarnowaniem istniejących już zasobów. Afryka i tak jest już śmietnikiem Europy. Wiele zniszczonych sprzętów można naprawić lub odnowić, to samo z odzieżą. Można ją też przerobić lub oddać komuś, komu się przyda. Część rzeczy można sprzedać. Opcji jest bardzo wiele.

    Budowa domu z plastikowych butelek, Nigeria (fot: Andreas Froese/ECOTEC)

    Ja nie jestem pod tymi względami za bardzo utalentowana, ale szukam zastosowań dla przedmiotów, które zdaniem Marie Condo powinnam wyrzucić. Mam na to trochę mało czasu, ale traktuję to jako ćwiczenie kreatywności.

    Na zdjęciu nożyczki, folia lustrzana (resztki) oraz ozdobny talerz. Na którym ktoś nożem coś za mocno pokroił, zdrapując ozdobną warstwę.
    Powinnam pewnie się talerza oraz skrawków folii pozbyć, ale próbuję przerobić go na ozdobną paterę ;-). Próbuję też uruchomić inne pokłady kreatywności i wykorzystać możliwie jak najwięcej “zbędnych” przedmiotów.

    A już kończąc całkowicie temat wnętrz i dekoracji, to ukazał się nowy katalog IKEA. (klik). Tak, potrafi wciągnąć na długie chwile, dlatego nawet nie zaglądam do wersji elektronicznej. Prawdziwa ikea też wsysa człowieka na godziny – dlatego wyszukałam wieszak na allegro – wiem, że niewinny wypad do ikei skończyłby się na całym dniu zakupów, z wegańskimi klopsikami i tartą migdałową na deser. Spojrzałabym zdumiona na zegarek by zauważyć, że gdzieś mi się rozmyło kilka godzin, a to przecież niemożliwe 😀

    Ok, Ikea wciąga – ustalone. Natomiast książki z serii “Pokolenie ikea” wciągają mniej :

    Narratorem jest Piotr C, “Czarny”, prawnik w korporacji. Książka nie ma za bardzo fabuły, opowiada o wiecznym nienasyceniu, którego nie zaspokoi żadna przygoda na jedną lub kilka nocy. W zasadzie książka brzmi jak gimnazjalne przechwałki zakompleksionego samca. Jeśli zarabiasz 1500 zł i masz kredyt, a myślisz że zarabianie sumy sześć razy większej rozwiązałoby twoje problemy – przeczytaj, zobaczysz jak niewiele to zmienia, gdy mentalnie jest się wciąż dzieciakiem (i też ma się kredyt i meble z Ikei). Smuci mnie pogarda wobec ludzi urodzonych “niżej”, która kilka razy przewinęła się między słowami i ogólny promiskuityzm. Sporo fragmentów jest trafnych, sporo kojarzy mi się z tymi facebookowymi słowami typu “te myśli”, a jeszcze więcej fragmentów się powtarza. Wielokrotnie powtórzony dowcip przestaje śmieszyć. Drażni mnie też portret ludzi wysysanych przez korporacje, którzy tak przedmiotowo traktują własne dzieci. Pokolenie Ikea to nie moje pokolenie. To jakby drugi alternatywny świat, który wiem że istnieje, ale uosabia kierunek, którym nie chcę nigdy w życiu podążać.  Mimo to, jest kilka błyskotliwych myśli, czasem jakaś trafna autorefleksja, a końcówka drugiej części daje jakąś nadzieję.
    Można przeczytać gdy nie ma nic lepszego pod ręką. Ja przeczytałam tylko dlatego, że obie części były w abonamencie z czytnikiem za złotówkę (tutaj cały tekst o tym – klik)

    Na moim blogu ukazało się jeszcze:

    Fryzura dnia : nowoczesny bob Dianny Agron

    to tekst Moniki, podoba mi się sesja z magazynu Nylon i makijaże lat 60′ :). 
    Oraz mój przegląd butów, gdzie znajdziecie podlinkowane wszystkie elementy moje stroju :). Szczególnie pokochałam dopasowaną w talii spódnicę midi, która jest cudowna 🙂
    W sieci :
    • Konferencja Zmiany w życiu, z całkiem fajnymi prelegentami i jak mniemam – solidną dawką motywacji. Czytałam kilka książek Katarzyny Miller, gdybym była z Warszawy, poszłabym na konferencję w ciemno :).
    • Jakie ryzyko niesie za sobą bycie zdolnym uczniem – potrzebny tekst
    • 64% badanych internautów doświadczyło hejtu w internecie, a 68% badanych przyznało się do hejtowania innych wirutalnie – to najnowsze wyniki badania kampanii Recepta na hejt. Słabo to o nas świadczy, prawda? Tym bardziej w podobno chrześcijańskim kraju, gdzie kochamy bliźniego jak siebie samego, nie mówimy o nim fałszywego świadectwa i nie pożądamy żadnej jego rzeczy… Cały raport można przeczytać tutaj (klik)

    moje ukochane, cudownie wygodne buty (klik) – obiektywnie są idiotyczne – niby zabudowane, ale  z odkrytym palcem, niby szpilki, a skracają nogi… ale chyba właśnie za to je uwielbiam. Są niesamowicie stabilne, uwielbiam!

    • Mały throwback – nie mogę uwierzyć, że w 2013 miałam takie włosy. Nie dość, że długie, to jeszcze czarne i kurczę – ja pisałam takie krótkie posty na bloga?! Czuję się, jakby to było w innej galaktyce. Czarne włosy?! 
    Piosenka z klaskaniem lepszym niż u Rubika :

    i stara kampania zachęcająca do wizyt u dentysty. Jak tam twój oral?

    Tandetny podtekst można wybaczyć, bo w słusznym celu.

    Ah, i jeszcze jedna fajna rzecz z sieci :

    Od razu mniej petów na ulicach. Chociaż wolałabym, aby nie było ich wcale, palenie jest raczej głupie :).

    Zapraszam na mój instagram i życzę miłych snów 🙂

    Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

     jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

    Follow on Bloglovin

    Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

    Uściski, Ania
    Previous
    Fryzura dnia : nowoczesny bob Dianny Agron
    Tygodnik z podtekstem – robienie laski, łaski i… oklaski