Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

„Nie jestem w stanie znieść myśli, że ugnę się pod naporem ich spojrzeń i pozwolę się zawstydzić. Bo nie robię nic złego. Posiadanie ciała nie jest niczym złym. To kultura, która mówi kobiecie, że jest grzeszna jest do wymiany. Nie ważne, czy ktoś stwierdzi, że grzeszne są odsłonięte włosy czy sterczące sutki, to nie kobieta jest odpowiedzialna za odczucia, które budzi w mężczyznach. Każdy sam musi nauczyć się panować nad swoimi emocjami.” Na blogu o jeszcze jednym, ale super ważnym powodzie, dla którego chodzę bez stanika. Uświadomiłam sobie ten powód dopiero wczoraj, ale jest turbo, naprawdę turbo ważny.
Chodźcie na bloga, bo warto!
#blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #bodyshaming #ciałopozytywne #bodypositivity #bezstanika ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia #tunis #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka

„Nie jestem w stanie znieść...

Z pieskami w Gruzji jest jak z tym chłopakiem, który wpatruje się w ciebie cały wieczór i chociaż w ogóle ci się nie podoba, z grzeczności odwzajemnisz uśmiech. Albo wymienisz 5 grzecznościowych zdań, nic co wychodziłoby poza small talk, ale będziesz tego żałować przez najbliższe miesiące. Chłopak bowiem znajdzie cię na wszystkich możliwych kanałach social media (chociaż zna tylko twoje imię!) i będzie cię tam nękał aż znajdzie sobie inny cel.
No właśnie. Pieski. Jest ich dużo, brykają sobie wolno, są najedzone i zakolczykowane, ale Gruzja nie ma pieniędzy na schroniska a walka z niekontrolowanym rozrodem jest walką z wiatrakami - pieski mnożą się przecież na „terenach kontrolowanych przez Rosję”. Milutkie, łaszące się, kochane. Ale jak dasz o dwa głaski za dużo albo podzielisz się obiadem, będą za tobą łazić wszędzie i przyprowadzą kolegów.

Oczywiście noszę antybakteryjny żel do rąk i to byłby idealny moment na wplecienie w narrację reklamy, ale niestety nikt mi nie zapłacił. A szkoda!🤪
Anyway - i Gruzja i pieski spoko. Ciężko przestawić się tylko na myślenie, że one nie są bezdomne, a wolne, jak wiewiórki u nas, ale warto brać pod uwagę uwarunkowania kulturowe i ekonomiczne zanim wyda się osąd ;) #Gruzja #Georgia #georgiatravel #georgiatrip #aniamaluje #aniapodróżuje #pies #pieski #twierdza #fortyfikacje #podróże #podróżemałeiduże #dogsofinstagram #wakacje 
Fot: @troyann

Z pieskami w Gruzji jest...

Dawno się tak nie objadłam! Kocham podróże na wschód. Albo inaczej - ja kocham dzikość. Tu jest dziko, tu jest fajnie, tu jest smacznie. Jest mi dobrze. 
Właśnie zjadłam przepyszne jedzenie w knajpie w której taka potężna pani każe ci tonem nieznoszącym sprzeciwu zamówić. Liczy utarg na liczydle. Jedzenie jest obłędne. Zrobiłam sobie dzisiaj wolne od relacji na stories, ale jutro kierunek ➡️ #kazbegi. Już kupiłam rękawiczki, w poniedziałek chodziłam w letniej kiecce, jutro założę zimową kurtkę🙈
Cudowna ta #gruzja ♥️
#georiga #georgiatravel #georgiatrip #tbilisi #kaukaz #termy #łaźnie #podróżemałeiduże #podróże #aniamaluje #aniapodróżuje 
Zdj; @troyann

Dawno się tak nie objadłam!...

Proszę tylko nie osądzać skakania po dachach na obcasach, sama wiem, że to głupie! Ale te kozaki nie są bardzo wysokie a dachy term stabilne. 
#Gruzja jest niesamowita, #tbilisi jak wyjęte z jakiejś bajki. Nowoczesność miesza się z ruinami, z jednej strony wyluzowani hipsterzy w industrialnych przestrzeniach, z drugiej pobożni młodzi ludzie robiący znak krzyża przed każdym kościołem. Mityczna #kolchida zachwyca detalami, kontrastami, różnorodnością i pysznym jedzeniem. 
Ja szanuję też za to, że Gruzini totalnie potrafią w Cross selling i upselling. I wszyscy zawsze zadowoleni.
Fajnie tu, codziennie zachwyca mnie coś innego! 
#georgia #georgiatravel #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniamaluje #girlswhotravel 
Zdj: @troyann

Proszę tylko nie osądzać skakania...

Czasem lubię dodać zwykłe zdjęcie, przełamać przeestetyzowany świat.  Dziś jest ten dzień ;)
Lubię sobie też narzucić jakiś motyw przewodni podróży. W Tunezji chciałam odpocząć, żadnych innych oczekiwań. Gruzję odwiedzam naiwna jak dziecko. Chcę interpretować wszystko jako fajne, piękne i ciekawe, nie szukać złych rzeczy. Poczytać dopiero jak z podróży wrócę. Wtedy skonfrontować z tym, co widziałam.
Chociaż mamy inny sposób patrzenia na świat, szalenie spodobało mi się jak @cam_myy przygotowując się porodu wybrała sobie zasadę, że nie słucha opowieści koleżanek o ich traumach porodowych, że nie czyta złych rzeczy, same dobre relacje. 
Ileż to razy ja się naczytałam o tym jakie coś jest złe i niedobre a potem się okazało, niepotrzebnie się stresowałam i spinałam, bo to było totalnie lajtowe.
Tym razem mam ochotę widzieć wszystko przez różowe okulary. Zdejmę je w Polsce. Uszanujcie proszę mój eksperyment myślowy! „You know, it's funny... when you look at someone through rose-colored glasses, all the red flags just look like flags.”
Kto wie skąd to cytat?! ;) #gruzja #georgia #kutaisi #wakacje #worktion #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc

Czasem lubię dodać zwykłe zdjęcie,...

Czy na podstawie jednego miasta albo regionu mam prawo wypowiadać się na temat tego, jak odbieram dany kraj?
#Tunezja okazała się zupełnie inna na północy niż południu. Zupełnie. Ale też przecież co innego czuje turysta w Warszawie i Krakowie, nie mówiąc nawet o Tatrach czy polskiej wsi. Takiej pięknej jak Zalipie, albo tej innej - pełnej uwiązanych na łańcuchach psów o zaropiałych oczach i klientów ustawiających się rano pod sklepem by przed pracą walnąć małpkę.

Gdziekolwiek jestem w turystycznym miejscu, Freddie śpiewa w mej głowie „Is this the real life? Is this just fantasy?”. W Tunezji akurat widziałam i jedno i drugie (na zdjęciu np. „Wioska Star wars” autentyczny plan zdjęciowy, który tu został). A co widzę w innych podróżach?
Czasami więcej niż bym chciała, jak wtedy gdy przypadkiem trafiam na plażę dilerów na Karaibach.

To jeszcze przy okazji - w myśl filozofii „zacznij tu gdzie jesteś i z tym co masz” zrobiłam najbardziej low budget amatorski cosplay ever. 
Umiem też ugotować coś dla niespodziewanych gości gdy mam „światło w lodówce”. A w liceum  nie chciało mi się prowadzić zeszytu do polskiego, więc gdy musiałam przeczytać swoją wypowiedź, to tworzyłam ją na bieżąco, udając, że czytam. Nie zapomnę wzroku mojej polonistki, gdy chciała mi wpisać do zeszytu ocenę, a tam nie było nic.😂 Nigdy nikt tak płynnie nie przeszedł od chęci wstawienia piątki do jedynki. Nie pamietam to jak się skończyło :D
Nie wiem dokąd zmierza ten wpis, traktujcie to jak myślodsiewnię.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia #throwbackthursday #podróżemałeiduże #podróże #wakacje #travelblogger #cosplay #lowbudgetcosplay #budgettravel #aniamaluje #szczerze_pisząc #blogerka #travelgirl #matmata #starwars #rey #pustynia #sahara #tatooine #gwiezdnewojny

Czy na podstawie jednego miasta...

Czy jestem w ciąży i ukradli mi aparat? [TYGODNIK]

 Właśnie chciałam pisać tygodnik, otwieram torebkę by zgrać z aparatu zdjęcia, a aparatu nie ma. Pytanie – ktoś mi go zabrał gdy zasnęłam w pociągu, czy został w domu? Jedno i drugie jest równie prawdopodobne.

Jestem jedną z tych osób, które nigdy nie dadzą sobie ręki uciąć, że coś na pewno miały lub zrobiły. Nie zliczę ile razy odhaczyłam jakieś zadanie bo właśnie siadałam je wykonać, a potem coś mnie rozproszyło i zadania nie wykonałam, moja głowa uznała je za wykonane i leżało w niepamięci aż ktoś się upomniał.
Niezbyt fajne.

Ten tydzień był – jak ostatnio zawsze – intensywny. Sporo zmian, zadań i zajęć. Do tego dużo czasu spędzonego z ludźmi, których lubię i trochę dziwnie pisać tylko o tych, którzy działają też w necie, ale taką mam zasadę – nie pokazuję tych osób, które nie wybrały takie drogi jak ja i nie upubliczniają części swojego życia w internecie.

Zatem w zupełnie losowej kolejności 🙂

1. Jedzonko na szybciutki bifor przed kinem plenerowym – przygotowałam trochę lekkich przekąsek, w tym niezawodne śliwki w boczku 🙂
2. Gra w karty dżentelmenów – bardzo przyjemna i pełna czarnego humoru, ale trzeba dobrze dobrać do niej towarzystwo. Humor bywa absurdalny, dla mnie takie żarty z pogranicza są całkowicie akceptowalne, bo pomagają mówić o trudnych rzeczach, ale są wrażliwcy, dla których niektóre pytania będą sporą przesadą. Ja osobiście polecam!
3. Prawie popsuliście mi bloga! 475 osób jednocześnie na stronie to chyba rekord 🙂
4. Pasta z czarnych oliwek, tymianku i słonecznika z przepisu jadłonomii – moim zdaniem smaczniejsza niż klasyczna tapenada.

 Jestem wkręcona w to, by nie marnować jedzenia i  w ogóle różnych rzeczy, ale jedzenie boli mnie najbardziej. W poście o tym jak przygotować się do podróży pisałam, że zaczynam od zjadania produktów spożywczych, które zmarnują się podczas mojej nieobecności. Teraz najczęściej rozdaję nadprogramowe jedzenie znajomym, tak jak w piątek – niespodziewanie zmieniły mi się plany weekendowe. A po prawej spacer z Agą i mój ulubiony budynek w Warszawie, czyli Politechnika.

Dla Agi czas znalazłam cudem – kursuje między jedną pracą a drugą, tym bardziej jest mi miło, że wbiła po tarty i odprowadziła mnie na kolację.
Dziwną kolację, bo w jednym z tych miejsc, gdzie serwują maleńkie porcje. Ku mojemu zaskoczeniu – oceniam takie doświadczenie bardzo pozytywnie. A zazwyczaj jem przecież zupełnie inaczej. Moje refleksje pod zdjęciem na instagramie.

Grill, pieszczoty z kotem i but, który zepsuł się w trakcie powrotu z kolacji. Przechodziłam w nich piękne dwa lata, mam masę dobrych wspomnień z tymi butami. Dziwny fakt o moim życiu – zazwyczaj pamiętam gdzie byłam w danych butach 😀 Te nie były szczególnie wysokie ani nawet najpiękniejsze jakie mam, ale szalenie praktyczne. Wdrapałam się w nich na Tibidabo w Barcelonie!

 Ogrody na dachu BUW, rodzinny obiadek i relaks z Tuwimem. Uwielbiam Tuwima! Jeśli ktoś nie czytał, serdecznie polecam mój ukochany Bal w Operze. Równie dobrze mógłby być pamflet na celebryckie eventy podczas których liczy się tylko kto z kim i w czym przyszedł. I za ile to w czym przyszedł było.

Smutna dla mnie sprawa. Fundacja MATIO (zajmująca się chorymi na mukowiscydozę) dostała sygnał, że jestem kimś, kto może pomóc nagłośnić pewien temat. Nie wiem jak do mnie trafili, ale zgodziłam się pomóc w działaniach zimą, bo tego dotyczyła prośba. A potem pomyślałam o specjalnym hashtagu #NieWidaćPrawda? mającym zwrócić uwagę na problemy chorych. I o jednym, jedynym hejcie jaki poruszył mnie przez całe blogerskie życie. Ktoś kiedyś napisał, że wymyśliłam sobie chorobę aby zdobyć fanów. Zagotowałam się, miałam ochotę wykrzyczeć tej osobie, żeby zabierała sobie ich wszystkich i każdą jedną korzyść jaką zdobyłam przez bloga razem z moją chorobą. Z każdym jednym objawem. Obrzydziło mnie, że ktoś zdolny jest do tak durnego myślenia. Nie chcę wiedzieć jaką hierarchię wartości ma taki człowiek.
Wiecie, ja nie mam diagnozy (co podkreślałam wiele razy) i nauczyłam się z tym żyć. Są naprawdę paskudne momenty, są rzeczy, których nie przeskoczę – nie wiem sposób mówienia, wyraz twarzy, rozkojarzenie, czasami wywrócę się tak, że ktoś myśli pewnie “pijana!”. Czasami ktoś widzi jak kaszlę i z bólu płaczę, ale zazwyczaj to wszystko rozgrywa się w czterech ścianach a najgorszym stanie widziały mnie wyłącznie osoby, z którymi jestem bardzo blisko.
Nie spodziewałam się, że ludzie są takimi… kreaturami także wobec tych, którzy mają dużo gorzej niż ja. Chorują na tyle poważnie, że muszą zbierać na leki czy czekać na przeszczep płuc. I wierzcie mi – to potworna choroba, której nie widać. Ona niszczy od środka, ja mam namiastkę i nie wyobrażam sobie jak silni są ci, którzy mają pełne spektrum objawów.
Więc wyobraźcie sobie, że ludzie wypominają komuś, kto zbiera 1% podatku, że nosi ładne ubrania, albo nie wygląda na chorego. Albo mimo orzeczenia o niepełnosprawności ktoś wytyka, że ta osoba na pewno nie jest chora. Nagle ku*wa wszyscy lekarze specjaliści pulmunolodzy w tym kraju! Oświecę was – choroby genetycznej nie da się “udawać”. Pod tym wpisem dostałam tyle wiadomości do chorych, że chciało mi się wymiotować z obrzydzenia ludźmi. Ciężko chorzy ludzie słuchają czasami tak obrzydliwych rzeczy na swój temat, że brakuje mi słów by to wyrazić. A jestem raczej wygadana. Na priv dostałam tyle szokujących wypowiedzi od osób dziękujących za poruszenie tematu, że poczułam się bardzo, bardzo źle. Pamiętajcie – to, że czegoś nie widzicie nie oznacza, że tego nie ma. Tak samo jest z wieloma innymi chorobami, także psychicznymi.
Osoba chora na mukowiscydozę może biegać w maratonach i pokonywać siebie, a krótko potem umrzeć w wieku dwudziestu lat z powodu malutkiej, niewinnej bakterii.

 Bar mleczny, spacer po lesie, moja pomidorowa w interpretacji Olga Oktawia, znowu domowy obiadek. Przez większość czasu chodzę bez makijażu (wiadomo, mam rzęsy), albo ewentualnie pomaluję usta. Jest mi tak dobrze 🙂

 Zamknęłam możliwość zadawania pytań pod moimi stories, bo spędzałam na tym zbyt wiele czasu. W zamian raz na jakiś czas chcę robić Q&A i odpowiadać na komentarze, z czego skorzysta więcej osób. Najwięcej pytań dostałam o szalenie osobiste sprawy. Czy masz chłopaka, z kim mieszkasz, kiedy dziecko, czy jesteś w ciąży. Mamma mia!
Napisałam niedawno wpis o tym, dlaczego zadawanie takich pytań jest szalenie nie w porządku.

Kiedy dziecko? Pytania, których nie wypada zadawać

W skrócie – pytanie kogoś kiedy dziecko bo “już czas” jest tak samo nieeleganckie jak pytanie starszej pani kiedy umrze, bo już pora.

 Wisła,fajne rzeczy ze śmieciami (wierzę w małe kroczki, nie musimy być radykalni), kino plenerowe i mała impreza. Do zdjęcia odtworzyłam ‘look’ bo w trakcie nic nie obfociłam, ale życie.

A niżej mój sposób na odpoczynek. Cisza, spokój, las. Totalny reset.
Na blogu i w sieci:

Zdesperowany człowiek przypomina sobie różne rzeczy. Nie wiem jak Ty – ja latem mam duży problem by zasnąć, chociaż kocham spać. Po takiej nocy z przewracaniem się z boku na bok budzę się jak na kacu. Co innego, gdy za oknem pada przyjemny deszczyk.

Lubię spać przykryta i to też jest problem. Zazwyczaj śpię z jedną nogą na kołdrze. Latem wzorem mieszkańców południowych kultur śpię tylko pod prześcieradłem, ale obecne upały wygrywają nawet z tym. Jest jednak ↓↓↓

Niedawno gruchnęła wieść o tym, że amerykańscy żołnierze ponoć dostawali rozkaz, by przymykać oczy i nawet odwracać głowy, widząc szczególną “zażyłość” między dorosłymi Pasztunami i młodymi chłopcami. Przy czym pod terminem “zażyłość” kryje się – według ustaleń nowojorskiego dziennika – i spacerowanie za rękę z młodzieńcem, i brutalny na nim gwałt.

Nagle cały świat dowiedział się, co to jest bacza bazi. I zdumiał się, i oburzył, i poczuł zniesmaczony. Ale amerykański Departament Stanu wiedział już wcześniej. W jednym z raportów ocenił wprost: bacza bazi to “szeroko rozpowszechniona, sankcjonowana kulturowo forma męskiego gwałtu”.


Moje pożycie z Encortonem doszło pewnego dnia do momentu, w którym zdominował zupełnie moje myślenie podczas pisania. Lubi mi szeptać słowa, które nic nie znaczą, kiedy z kimś rozmawiam albo podsuwać małe lingwistyczne kłamstewka, które napawają rozmówcę głębokim zdumieniem, że oto kontekst taki, użycie takie, uzus niespodziwny.
Do czego to doszło, że przed wysłaniem mejlu najpierw musiałam go napisać ręcznie w zeszycie w kratkę, a potem przepisać słowo w słowo na klawiaturę smartfonu. Żeby wstydu uniknąć, i słownego mezaliansu, sens zachować. Pod koniec klepania w klawiaturę, kiedy moje skupienie osiągnęło apogeum i byłam pewna, że mogę rozwiązywać równania kwadratowe, nagle okazało się, że co drugie słowo pomyliłam, przeinaczyłam, a jak już udało mi się takiego błędu nie osiagnąć, to uderzałam w jakieś tony rymowane.

Znalazłam genialny wpis kobiety, która też musiała brać dużo Encortonu i opisała swoje przeżycia we wpisie

O mamo! Jej styl pisania jest jak mój dawny photoblog. Tego się nie da zrozumieć, jeśli nigdy nie brało się silnych leków w ilości dużo.
____
Na grupach antymadkowych czułam się świetnie przez prawie dwa lata. Byli tam i dzietni, i bezdzietni, Ci, którzy dzieci lubią i Ci, którzy ich nienawidzą. Wszyscy dogadywali się świetniem chociaż wiadomo, że czasami zdarzały się zgrzyty. Coś jednak zaczęło się zmieniać z upływem czasu.




Mało mnie tu? Zmieniłam się, nie jestem jak kiedyś? Cóż, po prostu część treści jest teraz na instagramie i insta stories.
Musisz nauczyć się z tym handlować. Buziak!


Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Prosty i dziwny sposób na spanie w tych upałach
Czy jestem w ciąży i ukradli mi aparat? [TYGODNIK]