Ktoś mi napisał, że #Bangkok to syf, brudne miejsca z jedzeniem i szczury. „Sam jesteś syf” pomyślałam najpierw🙈 a potem stwierdziłam, że po prostu pokażę inne oblicze miasta.
Ja mam teraz taki mindset, że obecnie cieszy mnie nawet wycieczka do śmietnika (kwitną forsycje!) ale w podróży doświadczysz tego, co jest w Tobie, serio!
Jeden na Bali odnajdzie swoją duchowość, drugi smoothie bowla z ładną łyżeczką, trzeciego zachwycą fale a czwartego wodospady. Piąty będzie się cieszył, że z jego zachodnią pensją jest tanio i może robić co chce, bo stać go na mandaty. Znaczy - łapówki, nie znam nikogo kto zapłacił mandat na Bali, nawet jadąc napruty bez kasku.

Z Bangkokiem i każdym innym miejscem na ziemi jest tak samo. Znajdziesz to, czego szukasz, albo co przyciągasz swoim zachowaniem. Ja zawsze znajduję przygody!
A to jedzenie... nie tylko wyglądało, ale też smakowało. Sernik z cheddara to był taki foodgasm, że oglądając te zdjęcia aż się ślinię! Na wyżerkę zabrałam @justdeliciousx - trochę dlatego, że jest super, trochę dlatego, że mogłyśmy się dzielić i więcej spróbować🙈 ale Justyna jest dobrą kompanką foodgazmicznych wypraw, więc się nawet nie zastanawiała😁

Jedzenie było wyśmienite, ale ja lubię być nim dostymulowana, lubię jak coś ma różne smaki jednocześnie, jak ma różne faktury i tekstury, jak coś jest jednocześnie kremowe i miło rozpływa się po brzuszku, ale też ma coś chrupiącego. Kremowa jajecznica z plastrem boczku cieszy mnie tak samo jak... Burger z maczka🤣 może nie spodziewaliście się takiego zwrotu akcji, ale uwielbiam, cóż począć 🙈
Więcej na stories!
#foodporn #bangkok #cafebangkok #cafehoppingbkk #foodlover #omnomnom #slodkosci #cukiernia #ciastka #ciasto #podrozemaleiduze #podróże

Ktoś mi napisał, że #Bangkok...

Na bloga wskoczyły 3 propozycje filmów na wieczór, po których mam nadzieję, każda dziewczyna czytająca mojego bloga będzie mieć jakieś przemyślenia. A już najlepiej jak  wyrośnie z pomysłów na manipulacyjne „ja mu pokażę” i inne żenujące gierki, które tak ochoczo podpowiadają koleżanki przy winie😉

Ja tymczasem odkładam telefon (nie ma wstępu do łóżka przed snem!) i zamierzam przeczytać chociaż rozdział książki zanim zasnę po całym dniu zasuwania.
Straciłam przez tego wirusa masę projektów i nie kryję - boli! Ale chwyciłam się zaraz za inne rzeczy i nie mam czasu rozpaczać nad tamtym, trzeba iść do przodu. To jest moment na poprawienie CV, potrenowanie do rozmów kwalifikacyjnych, nauczenie się obsługi nowego programu - polecam bardzo niedoceniany profil @dorisinsocialmedia, która zdradza naprawdę fajne wskazówki jako specjalistka od Linked In. Na rekrutacji zna się jak mało kto, a wiedzą dzieli się za darmo na insta.
Dobrej nocy!
#kwarantanna #bangkok #podróże #podrozemaleiduze #kiedytobylo #filmy #aniamaluje

Na bloga wskoczyły 3 propozycje...

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Czy jestem w ciąży i ukradli mi aparat? [TYGODNIK]

 Właśnie chciałam pisać tygodnik, otwieram torebkę by zgrać z aparatu zdjęcia, a aparatu nie ma. Pytanie – ktoś mi go zabrał gdy zasnęłam w pociągu, czy został w domu? Jedno i drugie jest równie prawdopodobne.

Jestem jedną z tych osób, które nigdy nie dadzą sobie ręki uciąć, że coś na pewno miały lub zrobiły. Nie zliczę ile razy odhaczyłam jakieś zadanie bo właśnie siadałam je wykonać, a potem coś mnie rozproszyło i zadania nie wykonałam, moja głowa uznała je za wykonane i leżało w niepamięci aż ktoś się upomniał.
Niezbyt fajne.

Ten tydzień był – jak ostatnio zawsze – intensywny. Sporo zmian, zadań i zajęć. Do tego dużo czasu spędzonego z ludźmi, których lubię i trochę dziwnie pisać tylko o tych, którzy działają też w necie, ale taką mam zasadę – nie pokazuję tych osób, które nie wybrały takie drogi jak ja i nie upubliczniają części swojego życia w internecie.

Zatem w zupełnie losowej kolejności 🙂

1. Jedzonko na szybciutki bifor przed kinem plenerowym – przygotowałam trochę lekkich przekąsek, w tym niezawodne śliwki w boczku 🙂
2. Gra w karty dżentelmenów – bardzo przyjemna i pełna czarnego humoru, ale trzeba dobrze dobrać do niej towarzystwo. Humor bywa absurdalny, dla mnie takie żarty z pogranicza są całkowicie akceptowalne, bo pomagają mówić o trudnych rzeczach, ale są wrażliwcy, dla których niektóre pytania będą sporą przesadą. Ja osobiście polecam!
3. Prawie popsuliście mi bloga! 475 osób jednocześnie na stronie to chyba rekord 🙂
4. Pasta z czarnych oliwek, tymianku i słonecznika z przepisu jadłonomii – moim zdaniem smaczniejsza niż klasyczna tapenada.

 Jestem wkręcona w to, by nie marnować jedzenia i  w ogóle różnych rzeczy, ale jedzenie boli mnie najbardziej. W poście o tym jak przygotować się do podróży pisałam, że zaczynam od zjadania produktów spożywczych, które zmarnują się podczas mojej nieobecności. Teraz najczęściej rozdaję nadprogramowe jedzenie znajomym, tak jak w piątek – niespodziewanie zmieniły mi się plany weekendowe. A po prawej spacer z Agą i mój ulubiony budynek w Warszawie, czyli Politechnika.

Dla Agi czas znalazłam cudem – kursuje między jedną pracą a drugą, tym bardziej jest mi miło, że wbiła po tarty i odprowadziła mnie na kolację.
Dziwną kolację, bo w jednym z tych miejsc, gdzie serwują maleńkie porcje. Ku mojemu zaskoczeniu – oceniam takie doświadczenie bardzo pozytywnie. A zazwyczaj jem przecież zupełnie inaczej. Moje refleksje pod zdjęciem na instagramie.

Grill, pieszczoty z kotem i but, który zepsuł się w trakcie powrotu z kolacji. Przechodziłam w nich piękne dwa lata, mam masę dobrych wspomnień z tymi butami. Dziwny fakt o moim życiu – zazwyczaj pamiętam gdzie byłam w danych butach 😀 Te nie były szczególnie wysokie ani nawet najpiękniejsze jakie mam, ale szalenie praktyczne. Wdrapałam się w nich na Tibidabo w Barcelonie!

 Ogrody na dachu BUW, rodzinny obiadek i relaks z Tuwimem. Uwielbiam Tuwima! Jeśli ktoś nie czytał, serdecznie polecam mój ukochany Bal w Operze. Równie dobrze mógłby być pamflet na celebryckie eventy podczas których liczy się tylko kto z kim i w czym przyszedł. I za ile to w czym przyszedł było.

Smutna dla mnie sprawa. Fundacja MATIO (zajmująca się chorymi na mukowiscydozę) dostała sygnał, że jestem kimś, kto może pomóc nagłośnić pewien temat. Nie wiem jak do mnie trafili, ale zgodziłam się pomóc w działaniach zimą, bo tego dotyczyła prośba. A potem pomyślałam o specjalnym hashtagu #NieWidaćPrawda? mającym zwrócić uwagę na problemy chorych. I o jednym, jedynym hejcie jaki poruszył mnie przez całe blogerskie życie. Ktoś kiedyś napisał, że wymyśliłam sobie chorobę aby zdobyć fanów. Zagotowałam się, miałam ochotę wykrzyczeć tej osobie, żeby zabierała sobie ich wszystkich i każdą jedną korzyść jaką zdobyłam przez bloga razem z moją chorobą. Z każdym jednym objawem. Obrzydziło mnie, że ktoś zdolny jest do tak durnego myślenia. Nie chcę wiedzieć jaką hierarchię wartości ma taki człowiek.
Wiecie, ja nie mam diagnozy (co podkreślałam wiele razy) i nauczyłam się z tym żyć. Są naprawdę paskudne momenty, są rzeczy, których nie przeskoczę – nie wiem sposób mówienia, wyraz twarzy, rozkojarzenie, czasami wywrócę się tak, że ktoś myśli pewnie “pijana!”. Czasami ktoś widzi jak kaszlę i z bólu płaczę, ale zazwyczaj to wszystko rozgrywa się w czterech ścianach a najgorszym stanie widziały mnie wyłącznie osoby, z którymi jestem bardzo blisko.
Nie spodziewałam się, że ludzie są takimi… kreaturami także wobec tych, którzy mają dużo gorzej niż ja. Chorują na tyle poważnie, że muszą zbierać na leki czy czekać na przeszczep płuc. I wierzcie mi – to potworna choroba, której nie widać. Ona niszczy od środka, ja mam namiastkę i nie wyobrażam sobie jak silni są ci, którzy mają pełne spektrum objawów.
Więc wyobraźcie sobie, że ludzie wypominają komuś, kto zbiera 1% podatku, że nosi ładne ubrania, albo nie wygląda na chorego. Albo mimo orzeczenia o niepełnosprawności ktoś wytyka, że ta osoba na pewno nie jest chora. Nagle ku*wa wszyscy lekarze specjaliści pulmunolodzy w tym kraju! Oświecę was – choroby genetycznej nie da się “udawać”. Pod tym wpisem dostałam tyle wiadomości do chorych, że chciało mi się wymiotować z obrzydzenia ludźmi. Ciężko chorzy ludzie słuchają czasami tak obrzydliwych rzeczy na swój temat, że brakuje mi słów by to wyrazić. A jestem raczej wygadana. Na priv dostałam tyle szokujących wypowiedzi od osób dziękujących za poruszenie tematu, że poczułam się bardzo, bardzo źle. Pamiętajcie – to, że czegoś nie widzicie nie oznacza, że tego nie ma. Tak samo jest z wieloma innymi chorobami, także psychicznymi.
Osoba chora na mukowiscydozę może biegać w maratonach i pokonywać siebie, a krótko potem umrzeć w wieku dwudziestu lat z powodu malutkiej, niewinnej bakterii.

 Bar mleczny, spacer po lesie, moja pomidorowa w interpretacji Olga Oktawia, znowu domowy obiadek. Przez większość czasu chodzę bez makijażu (wiadomo, mam rzęsy), albo ewentualnie pomaluję usta. Jest mi tak dobrze 🙂

 Zamknęłam możliwość zadawania pytań pod moimi stories, bo spędzałam na tym zbyt wiele czasu. W zamian raz na jakiś czas chcę robić Q&A i odpowiadać na komentarze, z czego skorzysta więcej osób. Najwięcej pytań dostałam o szalenie osobiste sprawy. Czy masz chłopaka, z kim mieszkasz, kiedy dziecko, czy jesteś w ciąży. Mamma mia!
Napisałam niedawno wpis o tym, dlaczego zadawanie takich pytań jest szalenie nie w porządku.

Kiedy dziecko? Pytania, których nie wypada zadawać

W skrócie – pytanie kogoś kiedy dziecko bo “już czas” jest tak samo nieeleganckie jak pytanie starszej pani kiedy umrze, bo już pora.

 Wisła,fajne rzeczy ze śmieciami (wierzę w małe kroczki, nie musimy być radykalni), kino plenerowe i mała impreza. Do zdjęcia odtworzyłam ‘look’ bo w trakcie nic nie obfociłam, ale życie.

A niżej mój sposób na odpoczynek. Cisza, spokój, las. Totalny reset.
Na blogu i w sieci:

Zdesperowany człowiek przypomina sobie różne rzeczy. Nie wiem jak Ty – ja latem mam duży problem by zasnąć, chociaż kocham spać. Po takiej nocy z przewracaniem się z boku na bok budzę się jak na kacu. Co innego, gdy za oknem pada przyjemny deszczyk.

Lubię spać przykryta i to też jest problem. Zazwyczaj śpię z jedną nogą na kołdrze. Latem wzorem mieszkańców południowych kultur śpię tylko pod prześcieradłem, ale obecne upały wygrywają nawet z tym. Jest jednak ↓↓↓

Niedawno gruchnęła wieść o tym, że amerykańscy żołnierze ponoć dostawali rozkaz, by przymykać oczy i nawet odwracać głowy, widząc szczególną “zażyłość” między dorosłymi Pasztunami i młodymi chłopcami. Przy czym pod terminem “zażyłość” kryje się – według ustaleń nowojorskiego dziennika – i spacerowanie za rękę z młodzieńcem, i brutalny na nim gwałt.

Nagle cały świat dowiedział się, co to jest bacza bazi. I zdumiał się, i oburzył, i poczuł zniesmaczony. Ale amerykański Departament Stanu wiedział już wcześniej. W jednym z raportów ocenił wprost: bacza bazi to “szeroko rozpowszechniona, sankcjonowana kulturowo forma męskiego gwałtu”.


Moje pożycie z Encortonem doszło pewnego dnia do momentu, w którym zdominował zupełnie moje myślenie podczas pisania. Lubi mi szeptać słowa, które nic nie znaczą, kiedy z kimś rozmawiam albo podsuwać małe lingwistyczne kłamstewka, które napawają rozmówcę głębokim zdumieniem, że oto kontekst taki, użycie takie, uzus niespodziwny.
Do czego to doszło, że przed wysłaniem mejlu najpierw musiałam go napisać ręcznie w zeszycie w kratkę, a potem przepisać słowo w słowo na klawiaturę smartfonu. Żeby wstydu uniknąć, i słownego mezaliansu, sens zachować. Pod koniec klepania w klawiaturę, kiedy moje skupienie osiągnęło apogeum i byłam pewna, że mogę rozwiązywać równania kwadratowe, nagle okazało się, że co drugie słowo pomyliłam, przeinaczyłam, a jak już udało mi się takiego błędu nie osiagnąć, to uderzałam w jakieś tony rymowane.

Znalazłam genialny wpis kobiety, która też musiała brać dużo Encortonu i opisała swoje przeżycia we wpisie

O mamo! Jej styl pisania jest jak mój dawny photoblog. Tego się nie da zrozumieć, jeśli nigdy nie brało się silnych leków w ilości dużo.
____
Na grupach antymadkowych czułam się świetnie przez prawie dwa lata. Byli tam i dzietni, i bezdzietni, Ci, którzy dzieci lubią i Ci, którzy ich nienawidzą. Wszyscy dogadywali się świetniem chociaż wiadomo, że czasami zdarzały się zgrzyty. Coś jednak zaczęło się zmieniać z upływem czasu.




Mało mnie tu? Zmieniłam się, nie jestem jak kiedyś? Cóż, po prostu część treści jest teraz na instagramie i insta stories.
Musisz nauczyć się z tym handlować. Buziak!


Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania
Previous
Prosty i dziwny sposób na spanie w tych upałach
Czy jestem w ciąży i ukradli mi aparat? [TYGODNIK]