Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Kiedy dziecko? Pytania, których lepiej nie zadawać

Kiedy w końcu będziecie mieć dzieci? Latka lecą…

Życie kobiety nie jest łatwe. Ledwo zacznie dojrzewać, pojawiają się niedyskretne pytania o to, czy ma już miesiączkę. A potem jest tylko gorzej.
– Masz juz chłopaka?
Gdy znajdzie
– Kiedy ci się w końcu oświadczy?
Gdy się oświadczy
– Kiedy ślub?
Po ślubie
– Kiedy dziecko? Staracie się?
Tutaj pytań “pomocniczych” robi się dużo więcej. Życzliwi rzucają niewinne “zaokrągliłaś się na buzi, będzie bobo, heheh” albo “ooo jak ładnie przybrałaś, który to miesiąc?”. 
Załóżmy, że kobieta zaszła w ciążę. Litania pytań nie znika.
– Ile ty będziesz jeszcze w tej ciąży chodzić?
– Dlaczego zamierzasz rodzić przez cesarkę? Prawdziwa kobieta rodzi…
dalej:
– Czemu to dziecko nie ma czapeczki?
– Czemu nie karmisz piersią?
– Czemu jeszcze karmisz piersią? 
– Nie masz pokarmu? Ja miałam praktycznie od razu
– Nie sądzisz, że powinnaś juz zrzucić kilogramy po ciąży?
Zobacz: dlaczego warto ograniczyć używanie słowa “powinnaś”?
– Kiedy wracasz do pracy? Nie będziesz chyba z dzieckiem tylko siedzieć?
– Kiedy drugie?
– Zamierzacie tak całe życie wynajmować?
________
Ktoś powie – ale to tylko pytania, co w nich złego?
Każdy ma inne granice tego, co jest dla niego sprawą intymną a co nie. Jeśli ktoś nie dzieli się z Tobą takimi szczegółami swojego życia, to widocznie nie ma takiej potrzeby lub ochoty. Te pytania można spokojnie zadać zupełnie inaczej i delikatniej jeśli masz bardzo bliską relację z osobą, z którą rozmawiasz. Skoro pytasz – najpewniej nie masz.

Różne drogi

Szczerze wierzę, że możemy robić przeróżny użytek z wolnej woli i życie można przejść na nieskończenie wiele sposobów. Może osoby z którymi rozmawiasz nie mają w swojej wizji życia miejsca na narzeczeństwo i ślub? Albo dzieci?
Pytając o to, kiedy ślub czy dziecko zakładasz, że ta osoba powinna chcieć zrealizować w życiu plan, który uwzględnia te punkty.
A jeśli nie chce?
Pomyślisz – najwyżej powie, że nie, proste.
No niezbyt, bo dlaczego ktoś ma mieć obowiązek tłumaczyć ci się ze swojej wizji życia?
Ukryty atak
Ludzie zadają takie pytania w myśl zasady, że atak jest najlepszą samoobroną.
– Dlaczego dajesz temu dziecku tablet?
– Dlaczego nie dajesz młodemu czekolady? Raz kiedyś przecież nic mu się nie stanie.
– Dlaczego wciąż karmisz piersią?
Już tłumaczę.
Wiele osób jest bardzo wrażliwych na punkcie swoich wyborów. Gdy pojawia się ktoś, kto dokonuje zupełnie innych, czują się oceniane/osądzane i muszą szybciutko odbić piłeczkę. Bo skoro ja nie daję dziecku tabletu albo przestałam karmić piersią po  trzech miesiącach, a inna matka to robi to może coś jest ze mną nie tak?
Baby, baby… nie możemy zacząć akceptować swoich wyborów i przestać tak ukrycie oceniać wybory innych kobiet? Masz swoje dziecko, skup się na nim, jeśli chcesz pomóc koleżance, możesz powiedzieć “gdybyś potrzebowała rad dotyczących karmienia piersią – możesz na mnie liczyć” i tyle. Daj żyć innym według ich zasad.


Niektórzy czują oceniani tam, gdzie oceny nikt nie dokonuje. Dokładnie to się stało, gdy napisałam, że nie uśmiecha mi się w dwudziestych latach mojego życia pracować na etacie i władowywać się w kredyt hipoteczny, bo mam zupełnie inne oczekiwania wobec tego czasu. Kilku etatowców z kredytami poczuło się urażonych. Bez sensu, przecież to super, że realizują się według swojego pomysłu na życie! Mój jest inny, ale różnice są piękne (zobacz też mój tekst: dlaczego pięknie jest się różnić?) i nie widzę nic złego w etacie i kredycie ;-).
Nie doszukuj się w tym, że koleżanka karmi piersią osądu w twoim kierunku, bo nie karmisz. 

Nie znasz faktów (i nie musisz ich znać).
Bo wiesz, ktoś może starać się o dziecko bardzo długo, ale nie zawsze wychodzi. I to nie jest Twoja sprawa, czy mężczyzna ma mało ruchliwe plemniki, czy kobieta miała torbiel na jajniku albo poroniła już trzy razy.
Nie wiesz, czy nie karmi piersią bo nie chce, czy może ktoś ją zaraził anginą, musiała brać antybiotyk i było pozamiatane.
Bo to bardzo niedyskretne
Pytanie o to kiedy ktoś stara się o dziecko jest tak naprawdę pytaniem o to, czy uprawia seks w dni płodne bez zabezpieczenia.
Pytanie kogoś o to, czy dziecko było planowane czy jest wpadką to też wchodzenie komuś do sypialni głębiej niż wchodzą ekipy filmowe kręcące filmy porno. 

Zapytałam na  naszej tajnej facebookowej grupie  jakie pytania dziewczyny uważają za wysoce niestosowne. Poza wymienionymi przeze mnie:

– Kiedy magisterka? (czy to obowiązek?)
– Kiedy zrobisz prawko? (oo, to ja też słyszę bardzo często. Mam problemy z błędnikiem, nie jestem terrorystką by jeździć autem)
– Dlaczego nie jesz glutenu? (Bo siedzę potem trzy godziny w toalecie?)

Mariola:
 Braliśmy ślub jako młodzi i goście na weselu nie potrafili się powstrzymać od pytania czy ślub z przymusu czy z miłości…

Natalia:
“ile dostałaś podwyżki?” “ile zarabiasz?” i raz świeżo po awansie usłyszałam “to komu strugalas ołówki hehehe

Kamila:
Przytylas czy w ciąży jesteś?

Anna:
Kiedy wracasz do pracy? (Do swiezo upieczonej mamy)

Natalia:
Kiedy w końcu pojdziesz do prawdziwej/porządnej pracy?

Agnieszka:
“Skad masz na to kase?” “Kiedy slub? Staracie sie o dzieci? Kiedy dziecko? Dlaczego zakladasz tylko czarne ubrania? Dlaczego sie nie opalisz? Skad masz tyle czasu na robienie takich rzeczy?

Agata: mój hit na depresję “czemu nie wyjdziesz do ludzi, nie zamiesz się czymś?

Weronika: A to Ci jeszcze nie przeszło? – pytanie dot. orientacji seksualnej i diety wegetariańskiej..

Małgorzata: 1. Dlaczego nie przyjechałaś z [imię męża]? Poklociliscie się? (I to niedowierzanie, że nie, bo przecież małżeństwa wszędzie chodzą razem).
2. [Imię męża] się to podoba, że wychodzisz ze znajomymi/bez niego?
3) Co na to [imię męża]?
I generalnie te wszystkie pytania, z których wychodzi, że sama nie istnieję, teraz jest już tylko małżeństwo i powinnam prosic męża o zgodę w każdej sprawie

🙂

I 4) Wiesz, że małżeństwa niewierzące częściej się rozpadają?

Anna: I jeszcze ile zarabiasz oraz ile zapłaciłaś i dlaczego tak dużo. Ja bym kupiła taniej. Nie szkoda Ci?

Jedna ważna rzecz: nie zadawaj ludziom pytań, które mogą wprawić ich w zakłopotanie, sprawić im przykrość albo ich zawstydzić. Sprawy osobiste nie bez przyczyny są osobiste, a każdy może ustalić sobie granicę intymności w dowolnym miejscu. 




Pozwólmy innym żyć po swojemu.
Jeśli uważasz, że ten tekst jest przydatny – polub, udostępnij, podeślij koleżance :*

Zdjęcia zrobione na Korfu, sukienka: lumpeks, buty: Renee






Bądź na bieżąco! 


  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

10
Dodaj komentarz

avatar
9 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
10 Comment authors
Werathermopolis16klaudia_GośćMadix Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
thermopolis16
Gość
thermopolis16

Byliśmy dwa dni po ślubie, kiedy wszystkie babcie, ciocie, wujki, sąsiadki i kierowca z autobusu (tak to jest w małych miejscowościach) zaczęli pytać: kiedy dziecko? jesteś w ciąży? ja wiem jak to się młodym było heheheh będzie bobas? bardzo mnie te pytania bolą i mam ochotę wrzeszczeć, żeby się wszyscy, pardon my french, odpierdolili. mam fajną pracę, studiuję zaocznie, chcemy z mężem zobaczyć trochę świata… czy muszę to każdemu tłumaczyć? raz spróbowałam mojej babci to wytłumaczyć, powiedziała że jestem już stara (mam 26 lat) i POWINNAM mieć dzieci bo później nie zajdę w ciążę a czas na studia był dawno… Czytaj więcej »

klaudia_
Gość
klaudia_

Moim faworytem jest “a kiedy zaczniesz mówić MAMO do swojej teściowej?” (!) wtf, NIGDY! mamę mam tylko jedną i nie wiem jak można do obcej kobiety mówić mamo… I oczywiście standardowe “kiedy ślub?”, więc na następne takie okazje już mam przygotowaną odpowiedź: “a kiedy Twój pogrzeb?” może i mało eleganckie, ale oby raz na zawsze zamknęło wieśniakom buzie!

Gość
Gość
Gość

Uwielbiam…
Nikt nikogo nie pyta ‘czemu wierzysz w Boga?’ bo w Polsce to niejako obowiązek, ale inny światopogląd to już powód do setek pytań na ten temat. ‘ślubu Ci się zachce to się nawrócisz’ a wcale nie.. ale nie zamierzam się o to z nikim kłócić ja nikomu nie mówię że jego przekonania są złe. O bycie wege to też standard. Ostatnio przenosilam stół i pytanie ‘Ooo a ty możesz dźwigać?’ Sporo schudłam ale do szczypiorów nie należę, moja samoocena leci na łeb na szyję jak słyszę takie hasła

Madix
Gość
Madix

Mnie denerwują pytania “kiedy ślub” albo nawet stwierdzenie ostatnio wprost od teściowej, że “powinniśmy najpierw wziąć ślub zanim zamieszkamy razem [w nowym mieszkaniu, które planujemy kupić]” -.- O tempora, o mores, teściowa sama się rozwodzi, więc powinna doskonale wiedzieć, że ślub nie jest gwarantem niczego. Ja mam z kolei kiepskie relacje z ojcem, nie wiem, czy w ogóle go zaproszę na ślub (skłaniam się obecnie do tego, by go nie zapraszać jednak), a te wszystkie pytania tylko przypominają mi o napiętej sytuacji rodzinnej. Przecież tradycyjnymi elementami ślubu jest prowadzenie panny młodej przez ojca do ołtarza albo taniec weselny ojca z… Czytaj więcej »

Czuu
Gość
Czuu

Rodzina mojego faceta lubiła zadawać takie pytania. Nie uznawałam ich za bardzo niestosowne, albo jako atak, bo pytali najbliżsi członkowie rodziny. Poza tym wiem, że hołdują tradycyjnym wartościom więc dla nich ślub, dziecko = nasze szczęście. Zawsze robiliśmy sobie z tego żarty i chyba przez to już nie pytają.

– Kiedy ślub?
– Jak poznam kogoś fajnego.

– A co z dzieckiem?
– Niech X sobie zrobi, byle nie ze mną.

Stonka
Gość
Stonka

Niestety i mnie dotykają pytania o dziecko i ślub. I choć wszystko układało się w kolejności jak “powinno być” to życie jednak jest nieprzewidywalne. Po zaręczynach rezerwacja sali bo przecież wesele na 200 osób musi byc. Była taka presja że w końcu nie wytrzymalismy, 8 miesięcy przed wszystko odwolalismy. Zapadła decyzja że lepiej zrobić małe przyjęcie niż ogromne pieniądze wydać na jedną noc. Wolimy kupić działkę i postawić dom. Wielkie oburzenie rodziny co my wyprawiamy. A to co chcemy bo nikt nam działki ani domu nie da a to ważne gdzie będziemy mieszkać. Więc teraz wszyscy zaczęli kiedy dziecko bo… Czytaj więcej »

Klaudia Jaroszewska
Gość

uwielbiam takie pytania… tak sama teraz, gdy ludzie dowiedzielisię, że w przyszłym roku bierzemy ślub to dziwnie patrzą… ale hello, jesteśmy razem 6 i pół roku 😀

Ala
Gość
Ala

Antybiotyki nie oznaczają końca kamienia piersią. To ważne aby nie powielać mitów żeby matki nie czuly dezorientacji.

aniamaluje
Gość

Nie do końca. Są takie, których nie można brać karmiąc piersią

Wera
Gość

Strasznie nie lubiłam, gdy ludzie się pytali “jak tam twoje prawo jazdy?”, a ja wtedy pół roku podchodziłam do egzaminow i zdałam za 7 razem. Odopowiadałam “w trakcie”, ale inni na to “no ale chyba podchodziłaś już do jakiś egzaminów”. To była jedna taka sytuacja. Później na studiach jedna osoba według mnie zachowała się nietaktowie. Nie było to pytanie, tylko po prostu napisała, że gdyby była przez tyle lat w związku co ja, a jej mąż by się nie oświadczył, to stwierdziłaby, że traktuje ją nie poważnie, a my po prostu nie mamy kasy na ślub i wynajmowanie mieszkania, bo… Czytaj więcej »

Previous
Skąd te sukienki i koszmar kobiet [TYGODNIK]
Kiedy dziecko? Pytania, których lepiej nie zadawać