Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

– Masz juz chłopaka?
– Kiedy ci się w końcu oświadczy?
– Kiedy ślub?
– Kiedy dziecko? Staracie się?
- Kiedy drugie?

Są pytania, których się po prostu nie zadaje🤫... w tym momencie słyszę głośny śmiech wszystkich moich znajomych, którym zadałam najbardziej niedyskretne pytania na świecie, ale proszę Was, przypomnijcie sobie - zanim ustaliliśmy, że jesteśmy ok z tym levelem szczerości, zapytałam „czy mogę ci zadać BARDZO osobiste pytanie?”.
No, to wyjaśnione🙈🤣
Osobiście bliskie jest mi zdanie - „nikt nie jest w stanie zranić cię, bez twojej zgody”. Jak zapytasz singielki z wyboru o to, kiedy w końcu sobie kogoś znajdzie, to jej nie dotknie, w odróżnieniu od dziewczyny, która rozpaczliwie szuka od  lat „tego jedynego”.
Nigdy nie wiemy, co przeżywa kobieta, którą pytasz „to jak, kiedy planujecie dziecko?”. Mogła niedawno poronić albo starać się bezskutecznie od kilku lat i sprawisz jej tym niepotrzebną przykrość. 
NAWET JA😂 wiem, że pewnych pytań nie zadaje się ludziom, z którymi nie jesteśmy bardzo blisko. I chciałabym, abyście zapamiętali. Ale też warto nauczyć się trochę asertywności! Nie mam problemu z rozmawianiem szczerze o pieniądzach, wyborach, traumach z dzieciństwa  z ludźmi, z którymi jestem bliżej, ale też nie mam problemu z powiedzeniem „wybacz, nie odpowiem ci na to pytanie”, „podpisałam srogie NDA, nie mogę powiedzieć”, „to moja osobista sprawa”.
Moja czytelniczka z kolei na pytanie „kiedy w końcu dziecko, wszystkie twoje koleżanki już mają” zapytała starej ciotki „kiedy w końcu twój pogrzeb? wszystkie twojego koleżanki już po”.
No tak też można, ale po co🤪
Trzymajcie się!

#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #aniamaluje #szczerze_pisząc #święta

– Masz juz chłopaka? –...

Skąd te sukienki i koszmar kobiet [TYGODNIK]

Spędziłam naprawdę piękny tydzień. Jestem niesamowicie wdzięczna za to, jak wygląda moje życie. Za dobrodziejstwo pracy zdalnej, dzięki której czasami mogę zarwać nockę na pisaniu tekstów dla klienta, by potem skoczyć na weekend do Lublina albo pochillować ze znajomymi z piwkiem (albo pięcioma) nad Wisłą.
Patka – moje życie bez znajomości z Patką z Patabloguje byłoby zdecydowanie uboższe. Jedna z najbardziej ‘spójnych’ światopoglądowo osób jakie znam. Jeśli robi “cheata”, a opowiada czytelnikom o diecie – informuje o tym. Wiele razy robiła mi hybrydy, i mimo przesyłek PR od wielu firm, które biją się o to, aby je promowała – wciąż jest wierna tej, którą reklamuje i która jest jej ulubioną. Bardzo ją za to szanuję. Patka wbiła do mnie na początku tygodnia, bo była na wyjeździe służbowym ze swoją firmą i mogła zostać.
W ten sposób mogłam się nagadać i ugościć Patkę na materacu, który jest ultra wygodny i wszystkim śnią się na nim jakieś odjechane sny 😀 Gościłam już wiele osób, ale prawie każdy ma jakieś prześmieszne akcje, super sprawa :D. O tym co to za materac (to produkt medyczny, ale jest super wygodny) pisałam w tekście -👉  jak lepiej się wysypiać.
Miałam okazję odwiedzić kino plenerowe i chociaż Lato 1993 nie przypadło mi jakoś wybitnie do gustu, to sposób prowadzenia narracji i niedosłownego informowania o tym, co się przydarzyło matce bohaterki bardzo mnie urzekł.
Środa – w Środę miałam swoje wystąpienie na cyklicznym wydarzeniu Środa Dzień Bloga. Z ręką na sercu – stresowałam się jak cholera. Najpierw ciśnienie podniósł mi fakt, że koło koleżanki kręcił się bardzo słusznie były chłopak, potem okazało się, że pilot się zacinał a moich slajdów nie było widać, bo 18:00 to dość wczesna pora na projektor w plenerze, ale i tak było super. Cieszę się, że mogłam podzielić się doświadczeniem i dziękuję za miły feedback.
Weekend spędziłam w doborowym towarzystwie. Jeszcze na Santorini dostałam zaproszenie do Lublina na Carnaval Sztukmistrzów no i się wybrałam.

W telegraficznym skrócie – podoba mi się Lublin, jest wiele uroczych zakątków i widać przeróżne inwestycje, co cieszy. Poezja na każdym kroku (na murach, chodnikach) całkowicie zdobyła moje serce. Nie mogłabym w Lublinie żyć, ale podoba mi się jego energia. Tylko plx, zmieńcie kogoś, kto gra jako DJ w klubie “radość”, bo ja po dwóch drinkach nie jestem wymagająca co do muzyki a naprawdę nie mieliśmy do czego tańczyć. 
CSK i ule na dachu/ paznokcie by Pata/ piweczko
Sukienka/Zamek,który wygląda jak sowa i coś, co kolekcjonuję jak niektórzy znaczki  – efekty moich poleceń.W roli głównej – jedna z moich ukochanych marek – 👉Miya.
Darek okazał się mistrzem nie tylko fryzjerstwa, ale też kuchni – żeberka, carbonara, zupa cebulowa – wszystko było mistrzostwem świata! Normalnie Darka znajdziecie w Salonie👉Fresh w Lublinie
Niezbędnik na weekend,spacer po Lublinie. Gdyby kogoś interesowała sukienka – link do niej 👉w poprzednim tygodniku
Carnaval to takie fajne wydarzenie, podczas którego ludzie chodzą po linach, żonglują ogniem i robią inne cuda na kiju i nie tylko. Bardzo przyjemnie 🙂 Byłam też na baszcie zamkowej (Tak, spłakałam się czytając opisy tego, co przeżyli więźniowie, ale jestem dość wrażliwą osobą i moje emocje widać dokładnie na mojej twarzy). Kiedyś wstydziłam się tego, że ryczę podczas wielu takich sytuacji i nie chciałam być taka emocjonalna. Dzisiaj lubię swoją wrażliwość i odbieram ją jako coś… ludzkiego. 
skrawki
chyba odkryłam swój ulubiony rodzaj piw 😉 chociaż… bardzo mi posmakowało kraftowe piwo “Murano” z browaru Palatum. Pychotka 🙂 A obok smalec z ogórkiem i jakieś ogłoszenie
Lublin – stan umysłu xD / Zaćmienie księżyca / Pizza – Rynek 5 – pychotka!
Paroburger z boczkiem w browarze Perła
placki zmieniaczane, cebularze, ładowanie się słonkiem
Radość, gdy robicie rzeczy z mojego polecenia. Czasami ktoś chce od razu link do sukienki, ale ja muszę dokładnie sprawdzić zanim polecę. Nie ma miejsca na lipę! Szukam ofert o najlepszym stosunku ceny do jakości. Po prostu to, co kupiłabym sama i nie ma miejsca na ściemę. Po lewej👉  inifnity dress u jednej z Was. W środku 👉moja zupa krem z pomidorów . Przepis na nią instagramie. Jutro wrzucę na stories pogadankę o  czymś, co zrewolucjonizowało moje podejście do blogowania i pomogło ruszyć z miejsca, w którym miałam 30 tys UU miesięcznie i to stało w miejscu. Postanowiłam, że niektóre rzeczy będą na insta i tyle. Kto nie obserwuje – szorować, bo będziesz żałować :)👉 https://www.instagram.com/aniamaluje
Kocham lato! Rok temu byłam o tej porze w Barcelonie. 
Tęsknię za ciemniejszymi włosami i żałuję, że psikałam je sprayem rozjaśniającym, ale z drugiej strony… dobrze, że to była stopniowa zmiana. Lubię swój naturalny kolor i będę mieć motywację do tego, by zapuszczać włosy 🙂 Pod wpływem Barcelony powstał tekst o tym, 👉dlaczego sukienki maxi potrafią zmienić życie. Bardzo lubię bycie kobietą. Ma to trochę wad, ale też wiele zalet. Kiedyś zazdrościłam chłopcom, że mogą robić więcej rzeczy niż ja, a dzisiaj po prostu te rzeczy bez zażenowania robię. 
Sukienka maxi , która zakrywa wszystko, a czuję się w niej jak królowa świata pochodzi z Shein, jej cena to ok. 55 zł. Ale uwaga – znalazłam ją też na ali. Niestety mogę ręczyć za zgodność z opisem i wymiarami tylko tej swojej. Mam 170 cm i bez obcasów ją przydeptuję, dlatego warto przemyśleć zakup 😉  mój rozmiar to S. Podaję dwa alternatywne linki: sukienka maxi – również w wersji zielonej
A teraz na prośbę druga :). Ta, która idealnie zbiera biust do środka, bo się ją na nim wiąże, co pokazywałam na stories:
Uwielbiam ją! Czuję się w niej bardzo lekko i dziewczęco. 
Moja pochodzi z Shein (zdjęcie po lewej i prawej, bardzo szanuję za pokazywanie różnych sylwetek!) i jest tam bardzo dużo kolorów i wzorów podobnych kiecek i bluzek. Ja na pewno postawię na taki top albo dwa, bo to wielka wygoda. Ta po środku to Mohito (są 3 kolory). To jest dokładnie taka sama sukienka. Sprawdziłam. Aktualnie jest na przecenie, ale jeden z powodów, dla których wolę zakupy online. Jeśli dobrze zmierzysz się centymetrem krawieckim, nie patrzysz na rozmiary tylko spokojnie na dokładny wymiar i życie staje się przyjemniejsze i… tańsze 🙂
No właśnie. Tu maxi, tam zwiewna sukienka, ja czuję się pięknie i kobieco – życie jest piękne. Dopiero co podzieliłam się swoimi sposobami na włoskość w Polsce  – bo kocham Włochy i nie lubię bylejakości w życiu, ale nie wszyscy mają szansę na radosne korzystanie z uroków bycia kobietą. Wczoraj lub dzisiaj napisała do mnie jedna z Was, że powinnam poruszyć ten temat, ale ja poruszałam, tylko może zbyt cicho. Krótko mówiąc – śledźcie moje stories, bo tracicie najważniejsze.
Więc… jakiś miesiąc temu przeczytałam książkę Cięcie -Hibo Wardere
Przeczytajcie fragment i same oceńcie:

– Moja śliczna córeczka… Najpiękniejsza na świecie…

Co jakiś czas przyciągała mnie do siebie, by ucałować moje skronie i powiedzieć mi, jak bardzo mnie kocha. Byłam jeszcze senna, więc nawet nie przyszło mi do głowy, by zapytać, czemu zbudziła mnie tak wcześnie albo dlaczego kąpię się o tej porze zamiast jak zawsze wieczorem – po prostu rozkoszowałam się jej czułością.

– Czeka cię wielki dzień, Hibo – powiedziała w pewnym momencie, całując moje namydlone ramię. – Będziesz dzielna, a ja nie opuszczę cię na krok. Nigdy tego nie zapomnisz. Będę przy tobie cały czas. – Uśmiechnęłam się lekko, kiedy uścisnęła mnie po raz kolejny, rozgrzaną i wciąż śpiącą. – Kocham cię – dodała, obsypując moją buzię całusami.

Czy gdybym przyjrzała się jej uważniej, dostrzegłabym na jej twarzy ślad niepokoju? Czy zauważyłabym, że jej brązowe oczy nie lśnią tego ranka jak zwykle?

W końcu przyszła pora, by wyjść z kąpieli. Matka ujęła mnie pod pachy, tak jak robiła to tysiące razy wcześniej(…)

– Bądź dzielna – powiedziała hoyo, znów mocno ściskając mi dłoń. – Jestem tutaj…

Nawet nie przyszło mi do głowy, by zapytać, co się wydarzy w tym namiocie albo dlaczego mam być dzielna. Czemu miałabym się martwić, skoro mama była przy mnie? Nigdy nie pomyślałabym, że w jej towarzystwie mogłoby przydarzyć mi się coś złego. Toteż kiedy zbliżałyśmy się do namiotu, odgarniając długie gałęzie niczym ulistnioną zasłonę, czułam jedynie podekscytowanie i słodycz, którą pozostawiły na moich wargach anjero.

Przed wejściem czekały na nas trzy kobiety. Nie były jednak ubrane w kolorowe sukienki, jak wszystkie panie, które zjawiły się na moim przyjęciu z prezentami w rękach. Na ich twarzach nie gościły radosne uśmiechy. Te kobiety były spowite od stóp do głów w ciemne abaje, a głowy miały dodatkowo okryte długimi szalami.(…)

– Ty – rzuciła, wskazując jedną ze swoich towarzyszek. – Usiądź za nią i przytrzymaj ją między nogami.

(…)Wpatrywałam się w twarze tak bliskich mi kobiet − matki i ciotki − w poszukiwaniu jakiegoś znaku, że wszystko będzie dobrze. Na próżno.

– Przytrzymasz jej nogę – poleciła mojej ciotce stara kobieta, „obrzezująca”, jak miałam się potem dowiedzieć.

Druga z jej towarzyszek chwyciła mnie za udo i szarpnęła w bok tak mocno, że przestraszyłam się, czy kość nie wyskoczy mi ze stawu; ciotka z całej siły zacisnęła palce na mojej prawej nodze. Nigdy dotąd nie zaznałam z jej strony takiej brutalności.

– Podciągnij jej sukienkę – poleciła znachorka kobiecie, która siedziała za mną.

Na ułamek sekundy ucisk wokół mojej piersi zelżał, tak że wreszcie mogłam nabrać powietrza, podczas gdy kobieta szarpnęła rąbek mojej sukienki i jednym szybkim ruchem odsłoniła mi pupę. Nawet gdybym miała czas na ucieczkę, nogi i tak odmówiłyby mi posłuszeństwa, leżałam więc bez ruchu, sparaliżowana strachem.

– Hoyo? – wyjąkałam, ale matka wciąż nie podnosiła wzroku. – Hoyo? – powtórzyłam, tym razem bardziej nagląco.

Nadal nic.

Serce podeszło mi do gardła, tak że nie zdołałabym chyba wydusić już nic więcej z zamkniętej w żelaznym uścisku piersi.

Popatrzyłam na siedzącą przede mną kobietę, szukając w jej twarzy najmniejszego śladu życzliwości. Ona jednak spokojnie rozsunęła zamek skórzanej torby, zwisającej jej z szyi na długim pasku i spoczywającej na brzuchu. Dopiero teraz zauważyłam, że palec wskazujący i kciuk jej prawej dłoni mają wyjątkowo długie paznokcie, dłuższe, niż kiedykolwiek wcześniej w życiu widziałam, tak że przypominały pęsetę. Obrzezująca włożyła sękatą rękę do torby, zawierającej, jak się okazało, kilkanaście żyletek. Nie przypominały one jednak żyletek, jakie widywałam w naszej łazience − tych srebrnych i lśniących. Te były brązowe od rdzy i zaschniętej krwi.

Wybrała jedną z nich i zanurzyła ją w czajniku z wodą. Potem wreszcie przelotnie na mnie zerknęła. I wtedy je zobaczyłam, te przerażające czarne oczy o tęczówkach otoczonych kręgiem zamglonej bieli. Wyglądała jak potwór.

Krzyknęłam.

Ale nikt nie zwracał uwagi na moje wołanie.


________
Czytamy takie rzeczy, jakby to były egzotyczne opowieści, coś szalenie odległego, nie mającego prawa wydarzyć się u nas, w naszym bezpiecznym świecie. Tymczasem w Europie jest coraz więcej obrzezanych dziewczynek. Możemy się wkurzać, wściekać i płakać, ale ja czytałam książkę by spróbować… zrozumieć? Dlaczego kobiety robią to kobietom? Matki, które przeżyły koszmar obrzezania a potem życia bez żadnej satysfakcji seksualnej robią to swoim córkom. Obrzezane koleżanki szydzą z nieobrzezanych, że są nieczyste. Ale takie rzeczy dzieją się też w Europie. Anglia, Wielka Brytania, Francja – tych przypadków jest coraz więcej.
 To kwestia bardziej kulturowa niż religijna, ale kultury nam się mieszają. Jeśli pracujesz z dziećmi i masz podejrzenie, że jakaś uczennica zaczęła się zachowywać dziwnie? Trzeba to zgłosić, zamknąć rodziców, ochronić jej rodzeństwo. Surowo karać znęcanie się nad kobietami, bo tym jest FGM, female genital mutilation. Zacytuję z wywiadu, który na dole:
Wyróżnia się cztery rodzaje okaleczenia kobiecych narządów płciowych. Typ pierwszy, zwany klitoridektomią, to wycięcie łechtaczki. Typ drugi polega na wycięciu całej łechtaczki wraz z częściową lub całkowitą resekcją warg sromowych mniejszych. W tym podtypie wejście do pochwy nie zostaje zasłonięte. Typ trzeci, tzw. infibulacja, to wycięcie zewnętrznych narządów płciowych oraz zwężenie wejścia do pochwy. Pozostawiony otwór wielkością przypomina główkę zapałki. To najcięższa postać okaleczenia, ponieważ związana jest z całkowitą resekcją łechtaczki i warg sromowych. Jest jeszcze typ czwarty, który obejmuje wszelkie inne okaleczenia kobiecych narządów płciowych.

To nie ma uzasadnienia medycznego. To okrutne dla kobiet – potężny ból podczas menstruacji, bo krew nie ma jak odpływać. Brak satysfakcji z seksu, powikłania


Opowiedziała mi o wszystkim dopiero po długim czasie, kiedy była już wystarczająco silna, by wyjść ze szpitala. Bo właśnie tak kończy się najczęściej noc poślubna obrzezanej panny młodej. Co gorsza, następnego dnia, wcześnie rano, do sypialni nowożeńców schodzi się cała rodzina pana młodego, by sprawdzić, czy ożenił się z „czystą” dziewczyną. Jeżeli prześcieradło jest zakrwawione, a panna młoda umiera z bólu, to rodzina ma powód do świętowania.
Rozumiecie coś takiego? W książce autorka pisała, że to się coraz częściej nie podoba nawet mężczyznom. Że co to za przyjemność zadwać żonie ból i cierpienie? Czy to nie jest tak, że w seksie kręci nas też to, że drugiej stronie też jest dobrze i mamy w tym swój udział? No szczerze?
To nie jest kwestia czegoś, co możemy akceptować jako element innej kultury.

Nawet czytając książkę, dopóki nie zobaczyłam rysunków jak to wygląda (a potem zdjęć w internecie, ale wam oszczędzę) nie zdawałam sobie sprawy, że aż-kurwa-tak.
Dlatego właśnie walczę o małe-wielkie sprawy. Dlaczego spacerując sobie nad Wisłą mijam wielu mężczyzn bez koszulek, bo są wielkie upały, a kobieta w bluzce czy sukience ale bez stanika pod spodem zbiera pełne pogardy spojrzenia innych kobiet? I dlaczego dziwnym trafem zazwyczaj są to te kobiety, które odłożyły swoją kobiecość na zakurzoną półkę w podobnym momencie, w którym zdecydowały się nosić fryzurę na kalafiora?
Trzeba robić swoje i o swoje walczyć zaczynając od takich małych spraw, by nigdy nikomu nie pozwolić przesunąć granicy. 
Dlatego prośba o jedną rzecz – przeczytaj ten wywiad z Hibo Wardere  autorką książki (z niego pochodzą cytaty) a potem NIGDY, ale to PRZENIGDY nie usprawiedliwiaj ignorancji, przemocy, zła, okrucieństwa słowami “taka jest tradycja”.
SRYCJA.
W żadnej sprawie. Żadnej.
Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Jak przenieść włoski luz do Polski, czyli sposoby na celebrację życia z prosecco w tle
Skąd te sukienki i koszmar kobiet [TYGODNIK]