Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Skąd te sukienki i koszmar kobiet [TYGODNIK]

Spędziłam naprawdę piękny tydzień. Jestem niesamowicie wdzięczna za to, jak wygląda moje życie. Za dobrodziejstwo pracy zdalnej, dzięki której czasami mogę zarwać nockę na pisaniu tekstów dla klienta, by potem skoczyć na weekend do Lublina albo pochillować ze znajomymi z piwkiem (albo pięcioma) nad Wisłą.
Patka – moje życie bez znajomości z Patką z Patabloguje byłoby zdecydowanie uboższe. Jedna z najbardziej ‘spójnych’ światopoglądowo osób jakie znam. Jeśli robi “cheata”, a opowiada czytelnikom o diecie – informuje o tym. Wiele razy robiła mi hybrydy, i mimo przesyłek PR od wielu firm, które biją się o to, aby je promowała – wciąż jest wierna tej, którą reklamuje i która jest jej ulubioną. Bardzo ją za to szanuję. Patka wbiła do mnie na początku tygodnia, bo była na wyjeździe służbowym ze swoją firmą i mogła zostać.
W ten sposób mogłam się nagadać i ugościć Patkę na materacu, który jest ultra wygodny i wszystkim śnią się na nim jakieś odjechane sny 😀 Gościłam już wiele osób, ale prawie każdy ma jakieś prześmieszne akcje, super sprawa :D. O tym co to za materac (to produkt medyczny, ale jest super wygodny) pisałam w tekście -👉  jak lepiej się wysypiać.
Miałam okazję odwiedzić kino plenerowe i chociaż Lato 1993 nie przypadło mi jakoś wybitnie do gustu, to sposób prowadzenia narracji i niedosłownego informowania o tym, co się przydarzyło matce bohaterki bardzo mnie urzekł.
Środa – w Środę miałam swoje wystąpienie na cyklicznym wydarzeniu Środa Dzień Bloga. Z ręką na sercu – stresowałam się jak cholera. Najpierw ciśnienie podniósł mi fakt, że koło koleżanki kręcił się bardzo słusznie były chłopak, potem okazało się, że pilot się zacinał a moich slajdów nie było widać, bo 18:00 to dość wczesna pora na projektor w plenerze, ale i tak było super. Cieszę się, że mogłam podzielić się doświadczeniem i dziękuję za miły feedback.
Weekend spędziłam w doborowym towarzystwie. Jeszcze na Santorini dostałam zaproszenie do Lublina na Carnaval Sztukmistrzów no i się wybrałam.

W telegraficznym skrócie – podoba mi się Lublin, jest wiele uroczych zakątków i widać przeróżne inwestycje, co cieszy. Poezja na każdym kroku (na murach, chodnikach) całkowicie zdobyła moje serce. Nie mogłabym w Lublinie żyć, ale podoba mi się jego energia. Tylko plx, zmieńcie kogoś, kto gra jako DJ w klubie “radość”, bo ja po dwóch drinkach nie jestem wymagająca co do muzyki a naprawdę nie mieliśmy do czego tańczyć. 
CSK i ule na dachu/ paznokcie by Pata/ piweczko
Sukienka/Zamek,który wygląda jak sowa i coś, co kolekcjonuję jak niektórzy znaczki  – efekty moich poleceń.W roli głównej – jedna z moich ukochanych marek – 👉Miya.
Darek okazał się mistrzem nie tylko fryzjerstwa, ale też kuchni – żeberka, carbonara, zupa cebulowa – wszystko było mistrzostwem świata! Normalnie Darka znajdziecie w Salonie👉Fresh w Lublinie
Niezbędnik na weekend,spacer po Lublinie. Gdyby kogoś interesowała sukienka – link do niej 👉w poprzednim tygodniku
Carnaval to takie fajne wydarzenie, podczas którego ludzie chodzą po linach, żonglują ogniem i robią inne cuda na kiju i nie tylko. Bardzo przyjemnie 🙂 Byłam też na baszcie zamkowej (Tak, spłakałam się czytając opisy tego, co przeżyli więźniowie, ale jestem dość wrażliwą osobą i moje emocje widać dokładnie na mojej twarzy). Kiedyś wstydziłam się tego, że ryczę podczas wielu takich sytuacji i nie chciałam być taka emocjonalna. Dzisiaj lubię swoją wrażliwość i odbieram ją jako coś… ludzkiego. 
skrawki
chyba odkryłam swój ulubiony rodzaj piw 😉 chociaż… bardzo mi posmakowało kraftowe piwo “Murano” z browaru Palatum. Pychotka 🙂 A obok smalec z ogórkiem i jakieś ogłoszenie
Lublin – stan umysłu xD / Zaćmienie księżyca / Pizza – Rynek 5 – pychotka!
Paroburger z boczkiem w browarze Perła
placki zmieniaczane, cebularze, ładowanie się słonkiem
Radość, gdy robicie rzeczy z mojego polecenia. Czasami ktoś chce od razu link do sukienki, ale ja muszę dokładnie sprawdzić zanim polecę. Nie ma miejsca na lipę! Szukam ofert o najlepszym stosunku ceny do jakości. Po prostu to, co kupiłabym sama i nie ma miejsca na ściemę. Po lewej👉  inifnity dress u jednej z Was. W środku 👉moja zupa krem z pomidorów . Przepis na nią instagramie. Jutro wrzucę na stories pogadankę o  czymś, co zrewolucjonizowało moje podejście do blogowania i pomogło ruszyć z miejsca, w którym miałam 30 tys UU miesięcznie i to stało w miejscu. Postanowiłam, że niektóre rzeczy będą na insta i tyle. Kto nie obserwuje – szorować, bo będziesz żałować :)👉 https://www.instagram.com/aniamaluje
Kocham lato! Rok temu byłam o tej porze w Barcelonie. 
Tęsknię za ciemniejszymi włosami i żałuję, że psikałam je sprayem rozjaśniającym, ale z drugiej strony… dobrze, że to była stopniowa zmiana. Lubię swój naturalny kolor i będę mieć motywację do tego, by zapuszczać włosy 🙂 Pod wpływem Barcelony powstał tekst o tym, 👉dlaczego sukienki maxi potrafią zmienić życie. Bardzo lubię bycie kobietą. Ma to trochę wad, ale też wiele zalet. Kiedyś zazdrościłam chłopcom, że mogą robić więcej rzeczy niż ja, a dzisiaj po prostu te rzeczy bez zażenowania robię. 
Sukienka maxi , która zakrywa wszystko, a czuję się w niej jak królowa świata pochodzi z Shein, jej cena to ok. 55 zł. Ale uwaga – znalazłam ją też na ali. Niestety mogę ręczyć za zgodność z opisem i wymiarami tylko tej swojej. Mam 170 cm i bez obcasów ją przydeptuję, dlatego warto przemyśleć zakup 😉  mój rozmiar to S. Podaję dwa alternatywne linki: sukienka maxi – również w wersji zielonej
A teraz na prośbę druga :). Ta, która idealnie zbiera biust do środka, bo się ją na nim wiąże, co pokazywałam na stories:
Uwielbiam ją! Czuję się w niej bardzo lekko i dziewczęco. 
Moja pochodzi z Shein (zdjęcie po lewej i prawej, bardzo szanuję za pokazywanie różnych sylwetek!) i jest tam bardzo dużo kolorów i wzorów podobnych kiecek i bluzek. Ja na pewno postawię na taki top albo dwa, bo to wielka wygoda. Ta po środku to Mohito (są 3 kolory). To jest dokładnie taka sama sukienka. Sprawdziłam. Aktualnie jest na przecenie, ale jeden z powodów, dla których wolę zakupy online. Jeśli dobrze zmierzysz się centymetrem krawieckim, nie patrzysz na rozmiary tylko spokojnie na dokładny wymiar i życie staje się przyjemniejsze i… tańsze 🙂
No właśnie. Tu maxi, tam zwiewna sukienka, ja czuję się pięknie i kobieco – życie jest piękne. Dopiero co podzieliłam się swoimi sposobami na włoskość w Polsce  – bo kocham Włochy i nie lubię bylejakości w życiu, ale nie wszyscy mają szansę na radosne korzystanie z uroków bycia kobietą. Wczoraj lub dzisiaj napisała do mnie jedna z Was, że powinnam poruszyć ten temat, ale ja poruszałam, tylko może zbyt cicho. Krótko mówiąc – śledźcie moje stories, bo tracicie najważniejsze.
Więc… jakiś miesiąc temu przeczytałam książkę Cięcie -Hibo Wardere
Przeczytajcie fragment i same oceńcie:

– Moja śliczna córeczka… Najpiękniejsza na świecie…

Co jakiś czas przyciągała mnie do siebie, by ucałować moje skronie i powiedzieć mi, jak bardzo mnie kocha. Byłam jeszcze senna, więc nawet nie przyszło mi do głowy, by zapytać, czemu zbudziła mnie tak wcześnie albo dlaczego kąpię się o tej porze zamiast jak zawsze wieczorem – po prostu rozkoszowałam się jej czułością.

– Czeka cię wielki dzień, Hibo – powiedziała w pewnym momencie, całując moje namydlone ramię. – Będziesz dzielna, a ja nie opuszczę cię na krok. Nigdy tego nie zapomnisz. Będę przy tobie cały czas. – Uśmiechnęłam się lekko, kiedy uścisnęła mnie po raz kolejny, rozgrzaną i wciąż śpiącą. – Kocham cię – dodała, obsypując moją buzię całusami.

Czy gdybym przyjrzała się jej uważniej, dostrzegłabym na jej twarzy ślad niepokoju? Czy zauważyłabym, że jej brązowe oczy nie lśnią tego ranka jak zwykle?

W końcu przyszła pora, by wyjść z kąpieli. Matka ujęła mnie pod pachy, tak jak robiła to tysiące razy wcześniej(…)

– Bądź dzielna – powiedziała hoyo, znów mocno ściskając mi dłoń. – Jestem tutaj…

Nawet nie przyszło mi do głowy, by zapytać, co się wydarzy w tym namiocie albo dlaczego mam być dzielna. Czemu miałabym się martwić, skoro mama była przy mnie? Nigdy nie pomyślałabym, że w jej towarzystwie mogłoby przydarzyć mi się coś złego. Toteż kiedy zbliżałyśmy się do namiotu, odgarniając długie gałęzie niczym ulistnioną zasłonę, czułam jedynie podekscytowanie i słodycz, którą pozostawiły na moich wargach anjero.

Przed wejściem czekały na nas trzy kobiety. Nie były jednak ubrane w kolorowe sukienki, jak wszystkie panie, które zjawiły się na moim przyjęciu z prezentami w rękach. Na ich twarzach nie gościły radosne uśmiechy. Te kobiety były spowite od stóp do głów w ciemne abaje, a głowy miały dodatkowo okryte długimi szalami.(…)

– Ty – rzuciła, wskazując jedną ze swoich towarzyszek. – Usiądź za nią i przytrzymaj ją między nogami.

(…)Wpatrywałam się w twarze tak bliskich mi kobiet − matki i ciotki − w poszukiwaniu jakiegoś znaku, że wszystko będzie dobrze. Na próżno.

– Przytrzymasz jej nogę – poleciła mojej ciotce stara kobieta, „obrzezująca”, jak miałam się potem dowiedzieć.

Druga z jej towarzyszek chwyciła mnie za udo i szarpnęła w bok tak mocno, że przestraszyłam się, czy kość nie wyskoczy mi ze stawu; ciotka z całej siły zacisnęła palce na mojej prawej nodze. Nigdy dotąd nie zaznałam z jej strony takiej brutalności.

– Podciągnij jej sukienkę – poleciła znachorka kobiecie, która siedziała za mną.

Na ułamek sekundy ucisk wokół mojej piersi zelżał, tak że wreszcie mogłam nabrać powietrza, podczas gdy kobieta szarpnęła rąbek mojej sukienki i jednym szybkim ruchem odsłoniła mi pupę. Nawet gdybym miała czas na ucieczkę, nogi i tak odmówiłyby mi posłuszeństwa, leżałam więc bez ruchu, sparaliżowana strachem.

– Hoyo? – wyjąkałam, ale matka wciąż nie podnosiła wzroku. – Hoyo? – powtórzyłam, tym razem bardziej nagląco.

Nadal nic.

Serce podeszło mi do gardła, tak że nie zdołałabym chyba wydusić już nic więcej z zamkniętej w żelaznym uścisku piersi.

Popatrzyłam na siedzącą przede mną kobietę, szukając w jej twarzy najmniejszego śladu życzliwości. Ona jednak spokojnie rozsunęła zamek skórzanej torby, zwisającej jej z szyi na długim pasku i spoczywającej na brzuchu. Dopiero teraz zauważyłam, że palec wskazujący i kciuk jej prawej dłoni mają wyjątkowo długie paznokcie, dłuższe, niż kiedykolwiek wcześniej w życiu widziałam, tak że przypominały pęsetę. Obrzezująca włożyła sękatą rękę do torby, zawierającej, jak się okazało, kilkanaście żyletek. Nie przypominały one jednak żyletek, jakie widywałam w naszej łazience − tych srebrnych i lśniących. Te były brązowe od rdzy i zaschniętej krwi.

Wybrała jedną z nich i zanurzyła ją w czajniku z wodą. Potem wreszcie przelotnie na mnie zerknęła. I wtedy je zobaczyłam, te przerażające czarne oczy o tęczówkach otoczonych kręgiem zamglonej bieli. Wyglądała jak potwór.

Krzyknęłam.

Ale nikt nie zwracał uwagi na moje wołanie.


________
Czytamy takie rzeczy, jakby to były egzotyczne opowieści, coś szalenie odległego, nie mającego prawa wydarzyć się u nas, w naszym bezpiecznym świecie. Tymczasem w Europie jest coraz więcej obrzezanych dziewczynek. Możemy się wkurzać, wściekać i płakać, ale ja czytałam książkę by spróbować… zrozumieć? Dlaczego kobiety robią to kobietom? Matki, które przeżyły koszmar obrzezania a potem życia bez żadnej satysfakcji seksualnej robią to swoim córkom. Obrzezane koleżanki szydzą z nieobrzezanych, że są nieczyste. Ale takie rzeczy dzieją się też w Europie. Anglia, Wielka Brytania, Francja – tych przypadków jest coraz więcej.
 To kwestia bardziej kulturowa niż religijna, ale kultury nam się mieszają. Jeśli pracujesz z dziećmi i masz podejrzenie, że jakaś uczennica zaczęła się zachowywać dziwnie? Trzeba to zgłosić, zamknąć rodziców, ochronić jej rodzeństwo. Surowo karać znęcanie się nad kobietami, bo tym jest FGM, female genital mutilation. Zacytuję z wywiadu, który na dole:
Wyróżnia się cztery rodzaje okaleczenia kobiecych narządów płciowych. Typ pierwszy, zwany klitoridektomią, to wycięcie łechtaczki. Typ drugi polega na wycięciu całej łechtaczki wraz z częściową lub całkowitą resekcją warg sromowych mniejszych. W tym podtypie wejście do pochwy nie zostaje zasłonięte. Typ trzeci, tzw. infibulacja, to wycięcie zewnętrznych narządów płciowych oraz zwężenie wejścia do pochwy. Pozostawiony otwór wielkością przypomina główkę zapałki. To najcięższa postać okaleczenia, ponieważ związana jest z całkowitą resekcją łechtaczki i warg sromowych. Jest jeszcze typ czwarty, który obejmuje wszelkie inne okaleczenia kobiecych narządów płciowych.

To nie ma uzasadnienia medycznego. To okrutne dla kobiet – potężny ból podczas menstruacji, bo krew nie ma jak odpływać. Brak satysfakcji z seksu, powikłania


Opowiedziała mi o wszystkim dopiero po długim czasie, kiedy była już wystarczająco silna, by wyjść ze szpitala. Bo właśnie tak kończy się najczęściej noc poślubna obrzezanej panny młodej. Co gorsza, następnego dnia, wcześnie rano, do sypialni nowożeńców schodzi się cała rodzina pana młodego, by sprawdzić, czy ożenił się z „czystą” dziewczyną. Jeżeli prześcieradło jest zakrwawione, a panna młoda umiera z bólu, to rodzina ma powód do świętowania.
Rozumiecie coś takiego? W książce autorka pisała, że to się coraz częściej nie podoba nawet mężczyznom. Że co to za przyjemność zadwać żonie ból i cierpienie? Czy to nie jest tak, że w seksie kręci nas też to, że drugiej stronie też jest dobrze i mamy w tym swój udział? No szczerze?
To nie jest kwestia czegoś, co możemy akceptować jako element innej kultury.

Nawet czytając książkę, dopóki nie zobaczyłam rysunków jak to wygląda (a potem zdjęć w internecie, ale wam oszczędzę) nie zdawałam sobie sprawy, że aż-kurwa-tak.
Dlatego właśnie walczę o małe-wielkie sprawy. Dlaczego spacerując sobie nad Wisłą mijam wielu mężczyzn bez koszulek, bo są wielkie upały, a kobieta w bluzce czy sukience ale bez stanika pod spodem zbiera pełne pogardy spojrzenia innych kobiet? I dlaczego dziwnym trafem zazwyczaj są to te kobiety, które odłożyły swoją kobiecość na zakurzoną półkę w podobnym momencie, w którym zdecydowały się nosić fryzurę na kalafiora?
Trzeba robić swoje i o swoje walczyć zaczynając od takich małych spraw, by nigdy nikomu nie pozwolić przesunąć granicy. 
Dlatego prośba o jedną rzecz – przeczytaj ten wywiad z Hibo Wardere  autorką książki (z niego pochodzą cytaty) a potem NIGDY, ale to PRZENIGDY nie usprawiedliwiaj ignorancji, przemocy, zła, okrucieństwa słowami “taka jest tradycja”.
SRYCJA.
W żadnej sprawie. Żadnej.
Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Jak przenieść włoski luz do Polski, czyli sposoby na celebrację życia z prosecco w tle
Skąd te sukienki i koszmar kobiet [TYGODNIK]