Znasz to specyficzne uczucie rozczarowania, gdy wszyscy coś polecają i pod wpływem tych rekomendacji radośnie ruszasz do sklepu albo kupujesz wycieczkę i...lipa? Zachwalane miejsce jest rozczarowujące a produkt beznadziejny?
Nie mówię o tych sytuacjach, gdy dziewczyna o tłustej cerze kupuje krem do skóry suchej, bo często zapominamy o „tle”, ale o takich momentach gdy ktoś pokazywał same rajskie zakątki a miejsce okazuje się... brzydkie. Brudne, niebezpieczne, zaniedbane albo z niedobrym jedzeniem. Takie rozczarowanie miałam na #Santorini :D Bawiłam się fajnie, bo był ślub i wesele, byli fajni ludzie, ale tłok jak skurczysyn, ludzie stojący w 30 minutowych kolejkach by zrobić sobie zdjęcie z niebieską kopułą, męczone osiołki i mnóstwo zaniedbanych psów... Bardzo zaniedbanych i bezdomnych psów i wychudzonych kotów, chociaż hotele wyrzucały mnóstwo jedzenia.
To nie był mój jedyny wyjazd 2018, ale gdybym cały rok odkładała na urlop i zaciskała pasa by przekonać się, że Santorini w sezonie ocieka komerchą i nie jest całe białe i jak z pocztówki - chyba bym się popłakała. Jestem zupełnie szczerze ciekawa, czy masz takie swoje wielkie rozczarowanie. Produkt, miejsce, cokolwiek. Coś szeroko zachwalanego, co u ciebie się w ogóle nie sprawdziło ;)
#santorinigreece #santoriniisland #thira #oiasantorini #grecja #greekisland #lovegreece #discovergreece #summeringreece #sukienka #maxidresses #bohodress #stylizacja #instafashionblogger #vacationstyle #polishblogger #blogerka #travelwomen #girlvsglobe #girlsjustwannatravel #lovetravelling #podróż #podróżemałeiduże #travelstory

Znasz to specyficzne uczucie rozczarowania,...

Czasami czuję się jak te małe tarty -wczorajsza. Nie zawsze dzień układa się jakbym chciała. Bez powodu czuję się rozmemłana. A wiem, że jestem człowiekim zadaniowym i niektóre rzeczy muszę jak zadania traktować. Kolega mi się kiedyś żalił, że jego żona potwornie narzeka na to, że nie kupuje jej spontanicznie kwiatów i w ogóle rzadko ją zaskakuje. A kolega z tych, co to nawet zakup plecaka poprzedzają researchem i czytaniem analiz... Więc wpisałam mu te kwiaty w losowych miejscach w kalendarzu. Żona zadowolona, on pamięta o tej zupełnie niespontanicznej spontaniczności, wszystko się zgadza.
Teraz ja wpisałam sobie takie zadanie, by codziennie zrobić jedną rzecz DLA SIEBIE. Taki #selfcare, codziennie minimum jedna rzecz dla mnie. Jutro idę na rzęsy, dzisiaj to było snucie się po domu w pidżamie do piętnastej i przepyszne leniwe śniadanie. Czasem to coś dużego, czasem nie, ale zdecydowanie zbyt często jestem dla wszystkich pomocna i troskliwa, a zapominam o sobie. A Ty? Udało ci się dzisiaj zrobić coś dla siebie? •*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis 
#aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #różowaśroda #thinkpink #discoverunder50k #aniamaluje

Czasami czuję się jak te...

Czy jest coś co wygląda bardziej idiotycznie niż influencerka robiąca sobie zdjęcia? Z jednej strony sama się z tego śmieję, z drugiej - jak nie zrobię zdjęcia jedzenia, to nie stworzę tekstu o tym, gdzie najlepiej zjeść w danym mieście. Jakbym nie robiła sobie zdjęć w Kijowie czy na Korfu, nie mogłabym stworzyć sensownego wpisu o tym, co tam zobaczyć i jak nie przepłacić ;). Prawdą jednak jest, że 100 prób uchwycenia jakiegoś kadru wygląda komicznie🙈
Ja obecnie dzięki współpracy z @canonpolska testuję ich nowe maleństwo - zoemini S. Aparat natychmiastowy, który od razu drukuje zdjęcia, ale też pozwala je zapisać na karcie albo wydrukować jakieś zdjęcie wprost z Twojego telefonu.
Na razie jestem na początku swojej zabawy i więcej powiedzieć nie mogę (poza tym, że jest mały i śliczny), ale Ty możesz zgarnąć taki sam w konkursie, który właśnie wystartował na profilu @canonpolska - wystarczy opublikować zdjęcie i oznaczyć je odpowiednimi hashtagami😊. Będę szczęśliwa, jak trafi do kogoś z moich obserwatorów :) #CanonPolska #ZachowajChwile #CanonZoemini #ZoeminiS #LiveAndCreate  #kropki #groszki #sukienka #aniamaluje #summeroutfits #ootd #lookdojour #polkadots #summer #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Czy jest coś co wygląda...

🎈Nie umiem szczerzyć się nieszczerze😉 - dlatego na większości zdjęć jestem po prostu uśmiechnięta, tak zwyczajnie. Mój nieszczery uśmiech z zębami wyglada jak uśmiech pana Harolda ze stockowych zdjęć. Równie dobrze można sobie wyobrazić, że poza kadrem porywacz trzyma wymierzony pistolet i każe mi się uśmiechać do zdjęcia, by pokazać rodzinie, że jestem cała i można wpłacić za mnie okup🤪
Dlatego zamiast zdjęcia z balonami i wesołym 4️⃣0️⃣🎉, wrzucam zdjęcie z zeszłego roku, kiedy było mi naprawdę przesuper i szczerze szczerzyłam na wszystko, bo miałam cudowny dzień😊
Nie planowałam konkursu na 40 tysięcy followersów, ale zgodnie z Waszą wolą - zapraszam!🎉 Nie wiem, czy 40 000 to dużo, czy niedużo. Zależy od kontekstu.
👉🏻 aby policzyć od 1 do 40 000 po angielsku, potrzeba 11 godzin.
👉🏻 40 000 znaków to arkusz wydawniczy
👉🏻albo liczba mieszkańców Szczecinka 👉🏻 40 000 ludzi to też liczba osób, które umierają rocznie w Polsce przez smog☹️ 40 tysięcy to bywa dużo, bardzo dużo i za dużo. W porównaniu do wielkich insta kont to pewnie malutko, ale liczy się jakość. 
I dlatego chcę Wam symbolicznie podziękować za obecność. Za czytanie tego, co piszę, dawanie lajków, komentowanie, czasami polemikę (z której sama wiele się uczę, jesteście świadkami tego, jak dojrzewają moje poglądy!) a czasami złośliwość i wbijanie szpilki, dzięki czemu wiem, że przez 12 lat działalności w sieci nabyłam na to całkowitą odporność 😉. Nie adresuję zabawy do osób, które są pazerne na nagrody, tylko do tych, którzy serio lubią tu ze mną spędzać czas. Jeśli chcesz wygrać bon/kartę podarunkową o wartości  200 zł do wybranego przez Ciebie sklepu na terenie Polski,zadanie jest proste:
🎉 wstaw na publiczne instastories w dowolnej formie informację o tym, dlaczego warto mnie śledzić na instagramie i oznacz @aniamaluje #aniamalujecelebruje
Tylko tak będę mogła zobaczyć wszystkie stories. Powinny być dostępne 24h, każda wyświetlona zobowiązuję się zaserduszkować, byś miał pewność, że ją widziałam😊
I tyle! Możesz wstawić link do tekstu, który cię zainspirował; wypisać co mój profil zmienił w twoim życiu, wstawić zdjęcie czegoś upichconego z mojego przepisu. ciąg dalszy w komentarzu👇🏻

🎈Nie umiem szczerzyć się nieszczerze😉...

Ostatnio jestem dużo bardziej asertywna. Przestałam robić rzeczy, których nie lubię, a to co do tej pory mówiłam w myślach - mówię głośno. „Niedziela mi nie pasuje, bo to mój dzień dla siebie” „Nie pożyczę ci danej rzeczy, bo ostatnio wróciła do mnie porysowana.” I tak dalej. Lubię ludzi, nawet uwielbiam! Lubię robić dla nich miłe rzeczy, większość gości dostaje u mnie obiad i jakiś deser (często mam ciasto), sama w gości nigdy nie przychodzę z pustymi rękoma. Pomagam starszemu panu wnieść jego zakupy na czwarte piętro, zanoszę jedzenie i niektóre #darylosu do jadłodzielni, często nocuję znajomych. Ale kiedy odmawiam, jestem podobno NIEMIŁA.
Bo mam czelność jeden, jedyny dzień, który jest tylko dla mnie, woleć spędzić w wannie niż spotkać się z kimś na kawę (w ogóle jak ktoś zaprasza mnie na kawę, to znaczy, że mnie nie zna🤪).
Jestem niemiła, bo nie pożyczę drugi raz aparatu komuś, kto go porysował. „Bo przecież i tak był porysowany”. Niemiła, bo drugi raz nie przenocuję kogoś, kto poprzednio obudził mnie o szóstej pytając, gdzie trzymam kawę (serio, kawa weryfikuje czy się znamy dobrze, nie piję kawy🤪).
Okej, mogę być niemiła. Całkowicie wyrosłam z potrzeby bycia lubianą przez każdego. Jeśli bycie lubianą oznacza bycie wykorzystywaną - wolę jak ten ktoś nie będzie mnie lubić.
I o jeny, jakie to było proste. Serio. Jeśli ktoś mnie szanuje i naprawdę lubi, zrozumie moje nie, gdy czegoś mu odmówię. Jeśli będzie próbował mnie emocjonalnie szantażować - widocznie nigdy tak naprawdę mnie nie szanował.
Takie proste, a jakie trudne było kiedyś. Nie mogę uwierzyć, że kiedyś tak bardzo się z tymi odmowami w środku męczyłam!
#szczerze_pisząc #lato #kapelusz #canotier #hat #sukienka #100dnibezspodni #summeroutfits #ootdfashion #ootdsubmit #parisianstyle #parismood #theparisguru #aniamaluje

Ostatnio jestem dużo bardziej asertywna....

Pamiętacie mój tekst o tym, że byłam kiedyś konkursomaniaczką? Super było zobaczyć, jak zwycięzcy loterii Hochland otrzymują kluczyki do swoich nowych aut. Ja nigdy nie wygrałam tak cennej nagrody, najbardziej wartościową rzeczą jaką dostałam był laptop :). Jestem ciekawa jak to jest u Was, wierzycie w konkursy, czy macie wrażenie, że te nagrody istnieją jedynie na materiałach reklamowych? :) Byłam osobiście, sprawdziłam - zwycięzcy istnieją :D
Co najcenniejszego kiedykolwiek udało Cię się wygrać?

@hochland_pl; #25lathochland; #loteriahochland; #hochland; #szkolniprzyjaciele #konkurs #wygrana #konkursomaniaczka #wakacje #lato #100dnibezspodni #aniamaluje #summeroutfits 
Post we współpracy z @hochland_pl

Pamiętacie mój tekst o tym,...

Dbasz o odpoczynek? Za każdym razem, gdy o nim zapominałam, to trafiał się taki z musu. Np. był czas, że miałam deadline za deadlinem, do tego mnóstwo obowiązków na studiach doktoranckich, blog na głowie i jeszcze zajęcia z dziećmi. Spałam po 3-4h i jebs - w środku tego zapieprzu strasznie się pochorowałam. 
I tak jest zawsze, im bardziej sobie podkręcałam tempo, tym w bardziej niespodziewanym momencie uruchamiała się procedura awaryjnego odłączenia mi zasilania i elo - nie chciałaś babo odpocząć, to będziesz leżeć!
Kiedyś myślałam, że to dokręcanie śrubki to cnota, że tak trzeba. Że uczciwie zarobione pieniądze, to pieniądze zarobione ciężko. I że nie zasługuję na odpoczynek. Mając 33,5 stopnia Celsjusza wyszłam ze szpitala na dwie godziny, by napisać kolokwium i wrócić.

Ogromnym przełomem było wprowadzenie niedziel tylko dla siebie. A jak w środku dnia potrzebuję drzemki, to nie piję kawy ani energetyka, tylko ją sobie ucinam.
Kiedyś pomyślałabym - pff, co za leniwa dziewucha, czym ona się niby tak zmęczyła?
Dzisiaj jestem dumna z tego, że nauczyłam się siebie szanować.

Pssst!!! Na stories jest wielkie Q&A, możecie pytać o wszystko, będę odpowiadać za jakieś 2 godzinki ;)
#szczerze_pisząc #lato #wakacje #blogerka #podróże #korfu #kerkira #grecja #summeroutfit #lookdujour #outfitinspiration #summerdress #travelgirl #girlswhotravel #aniamaluje

Dbasz o odpoczynek? Za każdym...

Jest taki mało śmieszny żart, że diabeł proponuje Polakowi cokolwiek, ale pod warunkiem, że jego sąsiad dostanie dwa razy tyle. Dom, samochód, wspaniała żona, miliony na koncie, szczęśliwe życie... Niby bajka, ale wszystko to Polakowi wydawało się marne, gdy pomyślał, że sąsiad dostanie to x2.Więc po namyśle stwierdził: diable, wyłup mi oko!Nie chcę wierzyć, że tacy jesteśmy! Wielu z nas działa społecznie na rzecz ważnych dla nich spraw. Zgłasza własne wnioski wykorzystania środków z budżetu partycypacyjnego. Gdy pokazuję na stories że sprzątam czasem śmieci po innych ludziach na pikniku czy nad jeziorem, wysyłacie zdjęcia śmieci, które sami pozbieraliście.Wiele osób ma chęci i zapał, ale nie ma po prostu czasu albo pieniędzy.
Myślę, że spodoba im się akcja Cif Witaj Piękna Polsko, gdzie jeszcze do 11.07 możecie zgłaszać miejsca, które Cif powinien poddać renowacji. Wystarczy dodać zdjęcie i opis takiego zaniedbanego murka czy przejścia, a jak uda się trafić do zwycięzkiej ósemki - resztą zajmie się Cif.

Więcej na stronie witajpieknapolsko.pl

Wpis przy współpracy w ramach akcji Cif Witaj Piękna Polsko ————————————— #lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka #koszyk #kropki #polkadots

Jest taki mało śmieszny żart,...

Skok w nadświetlną.
Albo inny głupi podpis.
Uważam, że #Warszawa ma w sobie COŚ. Kiedyś jej nie lubiłam, dzisiaj uwielbiam. Jest pełna kontrastów i różnorodna, czasami szpetna, czasami piękna. Trochę jak taki brzydki patchworkowy koc dla pieska, zrobiony z niepasujących do siebie ścinków i skrawków materiału. Dziwnym trafem to właśnie ten koc pies musi mieć w legowisku, chociaż ma inne, porządne akcesoria i zabawki. 
Warszawa jest jak taki kocyk.
Z @maxozaurus 
#warszawa #warsaw #pkin #palaceofcultureandscience #igerswarsaw #palackultury #polska #poland #lato #wakacje #fontanna

Skok w nadświetlną. Albo inny...

Ładne zdjęcie? To przewiń w palcem w bok i zobacz to zrobione sekundę później :D 
A jak masz ochotę bardziej się pośmiać, to zapraszam na bloga. W najnowszym tygodniku jest streszczenie telenoweli. Płakałam ze śmiechu, bo takie głupoty oglądała moja babcia i wszystkie jej koleżanki.
Pomyśleć, że potem ci sami ludzie nam mówią „tylko w tych komputerach siedzą, nic mądrego tam nie ma” oglądaliście telenowele? Jeśli tak, jakie? Ja oglądałam Luz Clarita🙈🙈🙈 😅 #lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka #wzbożu #zboże #aniamaluje #lato #lato2019 #wakacje

Ładne zdjęcie? To przewiń w...

Jestem gotowa! jak przygotować się do podróży

10 minut do przyjazdu taksówki, a ja skaczę tyłkiem po walizce modląc się o to, by sprawiła mi tę przyjemność i się zamknęła.
Chciałabym w tym miejscu napisać, że tak wyglądało moje życie kiedyś, ale nie będzie to prawdą. Ono tak wygląda nadal.
Kocham podróże, ale nie jestem jeszcze na tym etapie życia, by móc podróżować nie rezygnując z innych rzeczy. Czasami w lutym muszę wykonać pracę zaplanowaną do połowy marca, innym razem pracować w trakcie wyjazdu a te, które są dla mnie wyłącznie wypoczynkiem, mogę policzyć na palcach jednej ręki. I zazwyczaj wystarcza mi na to jeden palec. 
Nie jest to dla mnie problematyczne, ja chyba po prostu tak lubię. Podczas studiów łączyłam wyjazdy z wolontariatami i zawsze musiałam się jakoś sensownie zorganizować.
Ale to nie jest wpis tylko o tym, jak trzeba przygotować się do podróży i powiedzieć Jestem Gotowa! To wpis o tym, co to znaczy być gotowym.


Zdarzyło ci się kiedyś zrobić coś, na co nie byłaś gotowa?
Pytałam o to swoje koleżanki, gdy przyszedł mi pomysł na ten tekst. Odpowiedzi były różne.
Jedna  nie była gotowa na pierwszy seks, poszło pod presją chłopaka. Żałuje. Miesiąc po rozstaniu poznała swojego obecnego męża.
Druga nie była gotowa do przejścia na dietę wegetariańską. Wymyśliła sobie, że zacznie już, teraz. Po roku jedzenia bułek z serem i obiadu bez kotleta zrezygnowała, bo czuła się słaba. Do wegetarianizmu wróciła dwa lata temu, już świadomie i spokojnie. Dojrzale. Trwa w nim nadal.
Ja nie byłam gotowa na chodzenie. Szybko nauczyłam się stawać na dwóch nóżkach i zapragnęłam chodzić szybciej niż powinnam. Kości nie były na to gotowe i  wykrzywiły się pod wpływem masy. Nie dało się mnie zatrzymać, nikt tu nie jest winny. Ale gdy podzieliłam się tym odnośnie mojego eks-kompleksu krzywych nóg, dostałam wiadomość od  Magdy, dziewczyny, która też ma szpotawe kolana. Jej mama nie mogła znieść, że dziecko sąsiadki chodzi w dziesiątym miesiącu życia, a ona w jedenastym jeszcze nie. Stawiała ją na siłę i na siłę trzymając za ręce kazała chodzić. Magda oczywiście tego nie pamięta, ale jej matka zasugerowała jej taką metodę odnośnie jej własnego dziecka mówiąc “ja tak z tobą robiłam i żyjesz”. 
Ze skrzywionymi nogami.
Do wszystkiego w życiu trzeba dojrzeć. Czasami lepiej poczekać, aż będzie się gotowym i zrobić coś z głową.
🌴🌴🌴
W grudniu dostałam od dziewczyn z MIYA prezent – dwie mgiełki i miniaturkę serum myPOWERelixir, które od zeszłego roku jest moim ulubieńcem. Potestowałam, zakochałam się w zapachu kokosowej mgiełki i w działaniu obu. Umówiłyśmy się na tekst na blogu, bo chciałam  powiedzieć o tych produktach komu tylko się da. Są totalnie super, więc wymyśliłam, że fajnie będzie zabrać je w lutym na Karaiby. Nikt nie lubi oglądać zdjęć kremów na instagramie, więc chciałam zwrócić Waszą uwagę interesującym otoczeniem. I stworzyć tekst o tym, co należy zrobić przed podróżą, żeby być na nią gotowym. A jedną z tych rzeczy jest odpowiednie przygotowanie skóry na nowe warunki. 
Napisałam ten tekst, ale… nie czułam tego.
Produkty były cudowne, ale mój tekst kompletnie tego nie opowiadał. 
🌴🌴🌴

Nie oddawał tego, że ja grubo ponad rok temu poznałam obie Anie, które stoją za marką Miya.  Że zjadłyśmy pyszne śniadanie, poznałyśmy swoje filozofie.
Mój tekst nie opowiadał o tym, że #JestemGotowa to nie tylko puste hasło, bo dziewczyny przygotowywały się do założenia marki bardzo solidnie. Że rzuciły dla niej prace – w branży kosmetycznej i podróżniczej.
Że z małym dzieckiem na utrzymaniu można wierzyć w swoją markę tak bardzo, by włożyć w nią wszystkie oszczędności, bo chcesz stworzyć przystępne cenowo produkty dla kobiet, które też mają małe dzieci i chcą szybko wycisnąć coś z tubki albo tym psiknąć i być gotowe na podbój świata.
Moja mama widząc mój pracoholizm zawsze krzyczała na mnie, bym nie mówiła że jestem leniwa, ale… jestem. 
Wierzcie mi, gdybym nie wierzyła w te produkty, nie chciałoby mi się szukać idealnych ujęć, tylko leżałabym plackiem na tej plaży czytając książkę.
A ujęć było… sporo 😀
Bo hej – oglądacie tyle reklamy w sieci, że jak tu wam pokazać, że to nie jest kolejna typowa reklama? Że to coś więcej?
Mogłabym przecież zrobić flatlay na kocyku, ustawić filiżankę z kawą, jakieś kwiatki,  położyć koło tego inspirujący napis, obok ustawić esencję, może jakąś mapę stylizowaną na starą i tyle. Byłoby po sprawie.
Ale ja tak nie chcę.
Czarna plaża, wulkaniczny piasek. Jest jakiś kontrast, może uda mi się nawiązać do tego, że co tam Karaiby i inna egzotyka. Że co tam pielęgnacja Koreanek, jak mamy dobre, nasze, polskie. Ale zdjęcie wydaje mi się sztuczne.
Nogi skrzyżowałam jakbym miała chorobę sierocą, gdybym wrzuciła to na instagram, na pewno więcej komentarzy miałyby moje cycki. W ogóle nie w tym rzecz, ja chcę pokazać fajny produkt, dla takich dziewczyn jak ja!
Takich, co nie mają czasu czekać aż krem się wchłonie zanim nałożą podkład. Takich, co latem lubią zrobić “psik” i nawilżyć twarz i dekolt tym jednym psiknięciem, a przy okazji przyjemnie się schłodzić. 
Kolejna próba
Układam górę od bikini tak, by zakryła cycki i ich nie podtrzymywała, ale mocniej zasłoniła. To produkty mają zwracać uwagę. Stanę w liściach, może uda mi się nawiązać do bardzo prostych i naturalnych składów. Bo Miya mówi NIE parabenom, olejom mineralnym, parafinie, silikonom, PEG-om i sztucznym barwnikom. Za to jest marką totalnie cruelty-free i wegańską. W składzie mgiełki Coco BeautyJuice jest ekstrakt z kokosa, sok z aloesu, woda termalna, kwas hialuronowy, witamina B3 i prowitamina B5. W składzie FlowerBeautyPower kokosa zastępuje esktrakt z peonii i hibiskusa, do tego jest hydrolat z róży i reszta bez zmian. Moja sucha skóra jest zadowolona.
Ale ja ze zdjęć nie. Bardzo ostre światło odbija się od ślicznych opakowań i nie widać napisów. Ja muszę patrzeć w dół albo w bok, bo inaczej razi mnie w oczy.
Damn it!
A przecież to super wyjazd i jestem radosna. Nie powinnam wyglądać jakbym zdjęcia robiła za karę, bo kocham te produkty. Więc może napiszę wprost.
Miya to coś więcej niż biznes. Dziewczyny zakładając markę, przemyślały to od A do Z. To nie jest kolejna firma kosmetyczna, która widząc modę na detoks, tworzy kosmetyki z “detox” w nazwie, a widząc modę na węgiel aktywny dosypuje szczyptę do wielkiej kadzi z kremami, z której to szczypty ostatecznie w słoiczku zostanie tyle, co nic (ale wystarczająco dużo, by stworzyć czarne opakowania i chwalić się węglem aktywnym).
To nie jest firma, która zbyt szybko zaczęła stawiać pierwsze kroczki i uszkodziła sobie kolana. Wszystko jest na maksa przemyślane. Olejkowy elixir był tworzony 9 miesięcy! To nie jest wielkie korpo, to nie jest coś z napompowaną ceną. Na dole będzie wpis o tym, jak stać się gotową do podróży, ten, który napisałam jeszcze na lotnisku na Karaibach. 
A ja chcę zapytać Ciebie – na co chciałabyś być gotowa, ale jeszcze nie jesteś?
Rzucenie pracy i założenie własnej firmy?
Ślub?
Kupno własnego M?


Daj znać w komentarzu – do wygrania  3 zestawy mini serum i wybrana esencja
Czas do: 26.06.2018


(wyniki poprzedniego konkursu ukażą się do niedzieli)
A teraz wklejam stary wpis, z którego nie byłam zadowolona.
O czym trzeba pomyśleć przed podróżą?
1.Przejrzyj kalendarz 
Może podróż pod koniec lutego to nie jest najlepszy pomysł, bo właśnie wtedy przychodzą wszelkie PIT-y? Listy na poczcie leżakują równie długo co Ty przez całe przedszkole. Przeżywam ten problem drugi raz w życiu i zadbałam o to, by miał je kto odebrać. Podobnie ma się sprawa z zaplanowaną wizytą u lekarza czy meczem ulubionego klubu. Sprawdź takie rzeczy wcześniej, odwołaj co trzeba, przełóż terminy, zorganizuj zastępstwa.
2. Rachunki! 
Zdążyłam się o tym przekonać, gdy bank prewencyjnie zablokował mi dostęp do konta podczas podróży do Tajlandii, a odblokować mogłam je wyłącznie za pomocą rozmowy z numeru, do którego karta leżała w innym tajskim mieście jak gdyby nigdy nic. Poza tym płatności z nieznanych ci sieci są średnio bezpieczne, więc czasami warto zapłacić za prąd, telefon i internet z wyprzedzeniem.
3.Kwiatki, pieski, kotki
Miła sąsiadka lub pomocna koleżanka, która nakarmi psa i wyprowadzi go na spacer to prawdziwy skarb. Nie zostawiaj takich rzeczy na ostatni moment, bo będziesz żałować. Podrzuć swoje drzewko bonsai komuś zaufanemu, zawieź kota do rodziców i upewnij się, czy masz plan B na wypadek nieprzewidzianych okoliczności.
4.Ubezpieczenie
Odnośnie okoliczności, ubezpieczenie to bardzo ważna rzecz! Daj sobie czas na przejrzenie oferty ubezpieczycieli, zastanów się, czy potrzebujesz ubezpieczenia bagażu, czy planujesz uprawiać ekstremalne sporty i co w razie poważnego zatrucia azjatyckim jedzeniem.
5. Badania i szczepienia
Nie mam zamiaru wchodzić w ideologiczne spory odnośnie szczepień, ale sprawdź jakie choroby grasują w miejscu twojej destynacji i zastanów się, czy jesteś na nie gotowy. Rezygnacja z jednego ukłucia przeciw wściekliźnie w najlepszym razie będzie kosztować cię wielokrotne jazdy do szpitala na bolesne zastrzyki, w najgorszym – życie. Zadbaj też o recepty i wykupienie potrzebnych ci leków.
6. Ważność dokumentów
To super, że masz ważny paszport, ale czasami musi być ważny aż sześć miesięcy od daty podróży. Cudownie, że w Polsce nie potrzebujesz prawa jazdy by przemieszczać się skuterem, ale w Tajlandii musisz mieć w tym celu prawko na motocykl. Międzynarodowe.Lekko skrzywiony dowód osobisty nie robi problemu gdy kupujesz wino na wieczór, ale na lotnisku – zdecydowanie może. Niby oczywiste, ale znam kogoś, kto z tego powodu nie poleciał. 
7.Jedzenie z lodówki
W zależności od nagromadzonych zapasów, tydzień lub dwa dni przed podróżą przestaję kupować jedzenie i staram się kombinować dania z tego, co mam w lodówce i pochowane po kuchenych szafkach. Czasami wychodzą z tego fajne połączenia. Co się da spróbuj zamrozić. Zadbaj także o to, by mieć co zjeść po powrocie. Zdarzyło mi się kiedyś zastać same słone paluszki i sklepy zamknięte na głucho, bo było święto a lot się opóźnił.

8. Przygotuj do podróży swoje ciało
Wiele dziewczyn dba o to, by przed wakacjami zrobić sobie hybrydy czy podciąć końcówki włosów, by lepiej wyglądać na zdjęciach. Ale to nie wszystko! 🙂
Bardzo ważne są zadbane stopy bez suchych pięt i ogólnie – piękna, nawilżona skóra. Suche powietrze w samolocie, klimatyzacja, zmiany temperatury – to wszystko bardzo odbija się na kondycji skóry – największego ludzkiego narządu. Jestem zabiegana, więc przed podróżą nawilżałam skórę twarzy i szyi mgiełkami z MIYA – uwielbiam ich kosmetyki, kibicuję dziewczynom tworzącym markę z całego serca, bo tworzą skuteczne produkty z dobrymi składami w przystępnych cenach. No i to polska firma 🙂 Pryskasz na twarz, szyję i dekolt i gotowe, warto zabrać mgiełkę do samolotu. Swoje mam od grudnia, chyba bardziej przemawiają do mnie orzeźwiające nuty zapachowe tej CocoBeuatyJuice
Sprawdzone rzeczy – nowiutkie, nierozchodzone buty potrafią wyrządzić więcej szkody niż pożytku. Podróż to nie najlepszy moment na zmianę szamponu do włosów czy różu do policzków. Eksperymenty zostaw sobie na inny moment. 
Zrobione? To możesz dopiąć walizkę i powiedzieć: 
#jestemgotowadopodróży
W bonusie ja – zadowolona, że moja walizka zmieściła się w limicie co do grama 😀

To jak? Na co chcesz być gotowa?

Wpis oczywiście powstał we współpracy z marką Miya 🙂

Bądź na bieżąco! 
INSTAGRAMFACEBOOK
Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) – jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂
Komentując oświadczasz, że znasz regulamin
Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Korzystałam z toalety po bracie – czy mogłam zajść w ciążę? – [TYGODNIK]
Jestem gotowa!  jak przygotować się do podróży