Jakie mam podejście do minimalizmu?

prawda, że proste? 😀

Odpowiadając na pytanie w tytule, minimalistycznie mogłabym napisać : ROZSĄDNE. I zamknąć tym samym temat.
Ale mam trochę bardziej złożone podejście do tematu,więc będzie cały wpis 🙂


Więc od początku.
Lubię czasem pooglądać sobie bardzo proste obrazki, ekstremalnie minimalistyczne wariacje na temat plakatów filmowych. Z kolei minimalistyczna linia melodyczna utworów disco polo, oparta na naciskaniu naprzemiennie dwóch klawiszy na keyboardzie do mnie nie przemawia.

Chodzi mi o to, że czasami lubię jak jest prosto, a czasami nie.
Wiem, że niektórzy w minimalizmie upatrują panaceum, leku na całe zło który rozwiąże ich problemy, ale kurczę, mam wrażenie, że cała japońska filozofia została przez poradnikowych autorów wypaczona i zmanipulowana.


Np. Dominique Loreau i jej Sztuka prostoty. Męczyłam tę książkę długo, bo wcale nie czytało się jej prosto. Nie lubię, kiedy ktoś pisze co trzecią stronę o tym samym, w dodatku czasami używając DOKŁADNIE tych samych sformułowań. Ok, kiedy zdarza się to Murakamiemu – wybaczam, bo koleś fajnie pisze.
Ale pisanie  w ten sposób 
o minimalizmie,  przeczy samej jego idei.


 Nie chcę jednak bawić się w krytykanta, kilka rzeczy w tej książce jest ok. Zgadzam się z tym, że chomikowanie ssie i przytłacza. Zgadzam się z tym, że mając nadmiar przedmiotów, nie wykorzystujemy ich potencjału. Co więcej – zdarzyło mi się kiedyś wypożyczyć Wilka stepowego , chociaż miałam go na półce. To był dla mnie sygnał alarmowy i taki moment w którym stwierdziłam, że jednak nie mogę powiedzieć razem z Dylanem:

Ale myśl, że jedynym słusznym kosmetykiem jest oliwa z oliwek to już mocne przegięcie. Kiedy ktoś pisze co trzecią stronę o tym, że łyżka stołowa oliwy starcza na pokrycie całego ciała, które staje się jędrne, gładkie i sprężyste, a dobroczynne składniki oliwy docierają aż do kości,to mam ochotę wygooglować co to za niesłychana piękność, której oliwa pomogła się nie starzeć. I co widzę? Sami zobaczcie (zdjęcie autorki).
 Jasne, zgadzam się – oddzielny balsam do pięt,łokci, czoła i skóry za uszami to już przeginka. Oliwa jest ok, ale np. olej ze słodkich migdałów czy kokosowy lepiej sprawdzają się w niektórych miejscach.

100 przedmiotów

Według niektórych minimalistów kluczem do szczęścia jest 100 przedmiotów, w zależności od stopnia radykalności – jednym przedmiotem może być laptop, albo cały zestaw (laptop, kable, ładowarka).
Na blogach minimalistów można znaleźć takie zestawienia jak po prawej, np. minimalistyczny zestaw butów. Nawet, jeśli wyobrażę sobie, że te buty są ładne, to coś się we mnie buntuje 🙂
 Dla kontrastu, stylizacja z programu “My fat gipsy wedding” , która wywołuje we mnie jeszcze większy sprzeciw.  Żeby nie było, że jadę tylko po minimalizmie 😉
I nie, to nie był bal karnawałowy 😀

Więc jakie jest to moje podejście?
Jak wspomniałam na początku – rozsądne.
Prostota jest ok. Zgodnie z założeniami, miała wyzwolić ludzi z chęci posiadania wszystkiego. Nowego modelu telefonu co dwa miesiące, trzech samochodów. Słowem – przekonać ludzi, że nie warto być niewolnikami przedmiotów.
Jak mała dziewczynka podziwiałam Włóczykija, że wszędzie chodził z tym swoim małym woreczkiem na kiju i to było wszystko, czego potrzebował.
Ale czy muszę dorabiać do tego ideologię?

Jestem kobietą. Lubię ładne rzeczy. Lubię ładne buty. Czy byłabym szczęśliwsza posiadając “jedną parę eleganckich pantofli i klasyczne buty na co dzień”?  I don’t think so.

Jeden lakier do paznokci wysokiej jakości? Nuuuuda, wolę  kupić 10 lakierów safari za 3 zeta i mieć co tydzień inny kolor, bawić się tym.
Jeden rodzaj herbaty? O nie, ja lubię raz zieloną, raz czarną, raz z hibiskusem albo opuncją. Lubię mieć wybór.

Minimalizm w książkach? Jasne, lubię puszczać przeczytane książki w świat, ale żeby pozbywać się każdej? Może jeszcze będę przyprawiać wszystko tylko solą i pieprzem, będzie bardziej minimalistycznie…
Żyjemy w świecie, w którym wybór jest tak ogromny, że czasami przytłacza. Ale to my decydujemy, czy dajemy się przytłoczyć, czy nie. 
Moim zdaniem najlepiej jest pozbyć się wszystkich przedmiotów, które nas przytłaczają, zabierają człowiekowi energię, wprawiają w zły nastrój, a zostawić tylko to, co wprawia w dobry humor, cieszy oko, kojarzy się z dobrymi momentami. Nawet, jeśli zostawimy 2000 przedmiotów. 
Nie wyobrażam sobie w przyszłości wyrzucać rysunków moich dzieci i zamieniać je na skany tylko dlatego, że rysunki przytłaczają, a takie mądrości przekazuje pani Loreau. Zgodnie z minimalizmem, tworząc na ten temat cztery książki o tym samym.

A Wy? jesteście minimalistami czy chomikami? 
XOXO

Podziel się

60
Dodaj komentarz

avatar
35 Comment threads
25 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AnonimowyLenaPyra Z BzikiemMo blogujeJusta Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jeśli chodzi o wystrój wnętrza to jestem typową minimalistką. Nie lubię mieć niczego na wierzchu. Mam w pokoju kilka półek bez zamknięcia i na każdej mam położoną jedną rzecz, albo zamknięte pudełko z różnymi przedmiotami w środku 😉 Nadmiar rzeczy mnie przytłacza! Miałam kiedyś wielką kolekcję porcelanowych figurek, lubiłam je, ale kurz z nich ścierałam godzinami… 🙁

Pani Marta
Gość

Łoooo uwielbiam ten odcinek z "hiszpańską senioritą tylko z ananasem" 😀

tonia
Gość

Ja nie jestem ani minimalistką ani chomikiem- myśle ze jest tak akurat:)

rainy girl is me
Gość

Ale fajnie piszesz! Ja lubie i minimalizm i poszalec, zalezy;D

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Ale czy muszę dorabiać do tego ideologię?" – skojarzyło mi się z powiedzonkiem Zibiego – "dorabiać uszy piźdz*e". Nadal szacun dla Ciebie, że byłaś z nim po imieniu!
ja jestem chomikiem z chęcią do zmiany, ale brakiem zapału.
Igor

Anonimowy
Gość
Anonimowy

" I co widzę? Sami zobaczcie"

Moim zdaniem zdjęcie z linku nie przedstawia autorki omawianej ksiazki.
Tutaj np. jest zdjęcie autorki:

http://editionsflammarion.flammarion.com/Contents_Detail.cfm?ID=619

Diuna
Gość

Ja raczej chomikiem jestem …

marquisdered
Gość

Ja faktycznie mam jedną parę butów na obcasie (kupioną na egzamin gimnazjalny-nie żartuję:)), jesienno-zimowe i standardowe do biegania! 😀 A gdy współlokatorka szukała spodni i zrobiła bałagan w pokoju, wyrzucając parę rzeczy z szafy okazało się, że już na samej podłodze leży więcej ubrań, niż ja w ogóle posiadam, kolejna taka sterta znalazła się na łóżku i wiele pozostało jeszcze na miejscu w szafie…;) Ach, te kobiety…;)<3

strī-linga
Gość

Ja jestem chomikiem, ale nie pozwalam sobie na za duże chomikowanie tzn jak sobie pozwolę to później muszę zrównoważyć.

Eveline
Gość

Ja też jestem chomikiem:) Boję się czegoś wyrzucić, bo może się przyda. Czekam na wiosnę, żeby zrobić porządne sprzątanie!

Anna
Gość

Jestem trochę chomikiem trochę minimalistką. Bardzo ciekawie napisany post:) Pozdrawiam

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jestem pomieszana 😉 chciałam podać jakis przykład i nie musiałam szukać daleko ;p mój pokój minimalistyczny: Łóżko, biurko, regał, szafa – tylko to co potrzebne, wszystko ładnie, pięknie a szafa to drzwi do Narnii z ubraniami, regał przepełniony kosmetykami… – pomieszana jestem i już 😉

Szuszi
Gość

myślę, że jestem kimś po środku 🙂 są rzeczy, których lubię mieć trochę więcej: ołówków, ubrań, butów, czystych kartek, kosmetyków, lakierów do paznokci, reklamówek, torebek na prezenty, świeczek… zbieram to bez względu na to, czy potrzebuję czy nie – zawsze jakoś z tego korzystam, a cieszy mnie ten zapas 🙂 ale nie zbieram każdej pamiąteczki, każdego biletu, każdego korka z młodocianego taniego wina itp 😀 mam niewielkie pudełko z pamiątkami, co jakiś czas je opróżniam i wyrzucam rzeczy, które uważam za niepotrzebne lub nie przywołujące już żadnych wspomnień 🙂 jednak minimalizm nie jest dla mnie – wydaje mi się troche…… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie uważam aby minimalizm był nieludzki. Człowiek nie musi się wyrażać przez rzeczy które posiada, lecz przez swoją osobowość, czyny lub kreatywność. Faktem jest że skrajny minimalizm tzw. 100 rzeczy to już przesada, ale dobrze jest się skupić tylko na tym, co się bardzo lubi lub kocha. Ja obecnie jeśli chodzi o pasje to ukierunkowałem się na turystykę górską pieszą/rowerową oraz na projektowaniu graficznym i tylko to mi do szczęścia potrzebne. W kwestii zawodowej nie mam zamiaru zostać korporacyjnym robotem i dążyć do dużych pieniędzy kosztem wolnego weekendowego czasu. Racjonalny minimalizm to bardzo fajna sprawa

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, śledzę Twoje blogi od dawna i jeszcze nigdy się nie zawiodłam 🙂 Pamiętam Twojego photobloga gdzie dodawałaś różne zwariowane obrazki i bardzo długie teksty, co na PHOTOblogach było rzadkie. Fajnie się ciebie czyta, nie przestawaj nigdy. dużo zdrowia życzę,
anonimowa czytelniczka

dzolls
Gość

Aniu, moja bratnia duszo i koleżanko po fachu! 😀 Zgadzam się z Tobą w 100000% – minimalizm owszem, ale nie taki, że 100 przedmiotów, bo 100 przedmiotów, a tylko te, które sprawiają nam przyjemność. Nie bycie niewolnikiem przedmiotów – super ujęte. Ale jeśli ktoś kocha samochody, to czemu ma mieć jeden? Jeśli ktoś inny pasjonuje się odnawianiem mebli – czemu ma się pozbywać? Jak ktoś jest zapalonym czytelnikiem, dlaczego ma rozdawać przeczytane książki, byle mieć mniej niż 100? Minimalizm ma sens dla życia człowieka, jeśli pozwala uwolnić się od tego, czego nie potrzebujemy, albo bez czego potrafimy się obejść, tak… Czytaj więcej »

dzolls
Gość

No właśnie, tylko jak to wytłumaczyć otoczeniu, że ja MUSZĘ mieć wszystkie? :):)

ps. najbardziej na świecie nie umiem rysować konia 🙁

BogusiaM
Gość

Zgadzam się z Tobą;)jestem na tak z pozbywaniem się ubrań:a) za małych i tak do nich nie schudniemy, a tylko jak na nie spojrzymy to – 50 do atrakcyjności i własnej samooceny… po co się dołować?b) zniszczonych… nie potrzebujemy zniszczonych koszulek czy dresów do chodzenia po domu – ja bym się w tym nawet listonoszowi nie pokazała! a do biegania lubię ładne ubrania;)c) dużo za dużych, nie dopasowanych do figury – tylko sobie nimi szkodzimy i wyglądamy na grube rozlazłe babska;P butów dużo nie lubię, więc i u mnie minimalizm by się spełnił, ale kosmetyki kolorowe nie będę się ograniczać… Czytaj więcej »

OjKarola
Gość

Jestem strasznym chomikiem, nie potrafię pozbywać się niepotrzebnych rzeczy. Dziś w końcu rozkręciłam starego laptopa, który leży w pokoju rok, żeby wyjąć dysk i wyrzucić go na śmietnik. ROK nie potrafiłam się go pozbyć. Trochę ogarnęłam sie z ciuchami, bo te, które leżą wymieniam na facebookowej grupie wymiankowej, na jakieś herbaty, kosmetyki czy cokolwiek przydatnego. 1000 rzeczy to w moim przypadku za mało.

Talia
Gość

Niestety jestem chomikiem, ale staram się powoli oczyścić moją przestrzeń życiową i widzę, że mam coraz mniej niepotrzebnych rzeczy 🙂 Ale na pewno nigdy nie zejdę do 100 przedmiotów 😀

Klaudia
Gość

ja niestety nie potrafię nic wyrzucać 🙁 jestem na studiach 3ci rok a mam jeszcze książki i zeszyty z liceum , notatki z pierwszego roku… a jak szukam czegoś potrzebnego to nie ma 😀 ubrania przeglądam tak raz na rok i wtedy wyrzucam lub oddaję te, w których nie chodziłam przez ten czas.. na ogół. 😀 część zostawiam. Ostatnio stwierdziłam bana na kupowanie drogich modnych butów na obcasach, bo i tak dla wygody codziennie noszę płaskie i zanim te drogie piękne zniszczę to już są niemodne i leżą bo szkoda wyrzucić (czekam aż znów będą modne :d nie kupuję jakiś… Czytaj więcej »

młodsza-siostra
Gość

Aniu, uwielbiam Twoje wpisy! 😀
Mam bardzo podobne zdanie do Ciebie..
Chciałabym mieć dużo butów, niestety nie mam na nie kasy, więc wychodzi mi minimalistycznie, że teraz w sumie mam jedną parę butów i na wiosnę kupuję kolejną :D.. Mam za to dużo rzeczy, które są tanie, duperelki do włosów, lakiery, długopisy.. Jestem gdzieś tak pomiędzy. Minimalizm lubię, ale nie wszędzie. W niektórych wypadkach wręcz przeciwnie. 🙂

Fraise26 (My strawberry fields)
Gość

Kiedyś byłam strasznym chomikiem, ale to chyba bardziej wynikało z lenistwa niż z prawdziwej potrzeby chomikowania. Dzisiaj jestem gdzieś pomiędzy chomikiem a "złotym środkiem" i staram się zbliżać do tego drugiego. Minimalizm moim zdaniem jest równie idiotyczny co chomikowanie. Nie rozumiem jak dla idei można pozbyć się połowy rzeczy.

Urocza
Gość

zgadzam się, że trzeba znaleźc złoty środek dla wszystkiego! byłam okropnym chomikiem, zawsze miałam półki obstawione wszystkim co było w zasięgu wzroku, a teraz mam tylko najpotrzebniejsze rzeczy lub po prostu te na które lubię patrzec, przede wszystkim się łatwiej sprząta, robiąc porządek w teczkach opróżniłam aż 3! nie mogłam uwierzyc że uzbierałam tyle rzeczy ;/ z jednej strony chciałabym wszystko zachowac a z drugiej wszystko wyrzucic, ale teraz mam tylko to co potrzebuje i jest mi z tym dobrze 🙂

nikt_wielki_ona
Gość

Ja jestem minimalistką. Lubię mieć mało rzeczy, jednak takich, które podobają mi się i/ lub są dobrej jakości. Dbam wtedy bardziej o takie pojedyncze rzeczy niż gdybym miała ich całą masę. Butów mam np. tylko kilka par. Nie potrzebuję więcej. Wybieram obuwie i często ubraniach o uniwersalnych kolorach, które będą pasować do wszystkiego. Podobają mi się minimalistyczne wnętrza i w takich też prostych, bez zbędnych bibelotów przestrzeniach się odnajduję. Cieszy mi się wtedy wzrok i uspokaja dusza. Lubię mieć mało, bo jak mam czegoś za dużo to denerwuję się lub martwię – co ja z tym zrobię czy kiedy ja… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja jestem za tym, żeby mieć dużo przedmiotów, ale nie na widoku 😉 toteż pudła i pudełeczka wszelkiej maści są moimi przyjaciółmi. Co prawda ograniczyłam już chomikowanie w znacznym stopniu, ale nadal część rzeczy pozornie niepotrzebnych zachowuję. Bo już nie raz po iluś latach potrzebowałam akurat tego, co wyrzuciłam. 😉

Kocia
Gość

Uwielbiam Twój blog, piszesz świetne posty 😉

Remedy
Gość

Kiedyś byłam totalnym chomikiem zbierałam dosłownie wszystko zostawiałam gazety sprzed kilku lat, zabawki z kinder niespodzianek itp itd 😀 Byłam no całkiem przywiązana do wszystkich materialnych rzeczy. Potem najpierw zaczęło denerwować mnie sprzątanie pokoju wiadomo im więcej rzeczy tym więcej sprzątania, a potem uświadomiłam sobie, że chyba za bardzo przywiązuje sie do nich i postanowiłam części sie pozbyć i o dziwo poczułam się lepiej, taka mniej przytłoczona 🙂 Teraz nie wiem czemu tak troche imponuje mi jak ktoś potrafi 'funkcjonowac' mając niewiele rzeczy w swoim otoczeniu. Obecnie stawiam na minimalizm, ale nie przesadny niektórych rzeczy sie pozbywam, a niektóre odkładam/zbieram… Czytaj więcej »

Happier at Life
Gość

Ach! co za populistyczne przedstawienie minimalizmu – chciałoby się powiedzieć po przeczytaniu tekstu, napisanego rzeczywiście w sposób bardzo przystępny i z kontrprzykładami.
Minimalizm to pozbywanie się przytłaczającego nadmiaru i świadomy styl bycia, polegający na dokonywaniu wyborów.
Ten modny współcześnie minimalizm można sprowadzić do wyznaczanych przez rożne góru reguł, ale takie jego traktowanie, czy wręcz te osobymożna sprowadzić do konsumpcjonistów nowych trendów, a chyba nie o to chodzi.
Pozdrawiam!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

szkoda, że tak późno taki post – dlaczego tak późno? bo kupiłam książkę Dominique Loreau za 50 zł. Przebrnęłam do 40 strony i stoi, poza tym to uczepienie się kultury wschodu, czułam się jakoś namawiana do czegoś, czego wcale nie chcę, tak jakby w kulturze wschodu nie było żadnych minusów. trudno jest się przestawić z zachodniego trybu życia na dalekowschodni + pisanie,co kilka stron o tym samym. zwykle idealizuję wszystkie książki 🙂 (głupia wada),ale ta jest dziwna. może przebrnę, pozdrawiam.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jeju, ja to jestem taki chomik, że tragedia… I czasem mam napady manii posiadania i kupuję 5ty żel do twarzy bo jest w promocji/bo ma fajne opakowanie/bo to bo tamto. Ale dostrzegam swój problem, a to już duży krok w kierunku poprawy 🙂 Ostatnio ogarnęłam swój pokój z rzeczy totalnie zbędnych, a które z nie do końca wiadomych mi powodów kurczowo przetrzymywałam. Od razu lepiej, bo teraz kiedy wpadam lub wypadam z pokoju jak burza to zniszczenie jakie zasiałam jest łatwe do ogarnięcia. Wszystko ma swoje miejsce, gdzie może być ładnie odłożone i staram się nie przesadzać z ilością przedmiotów… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

minimalizm tylko w sensie pozbywania się rzeczy zbędnych i nie robienie z domu i życia graciarni co opanowałam, ale nie pozbywania się rzeczy które sprawiają nam radość chociaż i tu uważam że co za dużo to nie zdrowo 300 świeczek lub 100 wazoników chyba też nie jest dobre najwyżej będziemy się potem denerwować że nie ma na nic miejsca, najważniejsze to życie uporządkowane, rozsądek nie za dużo nie za mało uważam że przegięcie w jedną lub drugą stronę nikomu nie wyjdzie na dobre
pozdrawiam

Justa
Gość

mam wrażenie, że tak jak ty piszesz, tak myśli każdy. bo dla mnie to jest oczywiste, zmeiniłam myślenie i od wielu lat idę z tym tematem. jak dobrze znaleźć 'bratnią duszę' a jednak prawie każdy idzie tym schematem. (romowie to charakterystyczna narodowość a fani minimalizmu to inna sprawa)

Mo bloguje
Gość

Ja lubiłam i praktykowałam minimalizm do czasu aż nie zaszłam w ciążę. Teraz nikt nie szanuje mojej chęci posiadania małej liczby przedmiotów i dostaję setki prezentów dla dziecka, włącznie z meblami, etc. A wcale nie uważam, aby były potrzebne. W ten oto sposób przeprowadziłam sie do 3 razy większego mieszkania, a mam 10 razy mniej miejsca.

Pyra Z Bzikiem
Gość

Ja chomikuję… minimalizm. Mogłabym mieć 100 białych t-shirtów/par czarnych spodni/klasycznych marynarek. Mam więcej par butów, ale te 7-8 (ale idealnych) by mi wystarczyło i wliczam w to kapcie 🙂 Uwielbiam proste formy mebli, puste przestrzenie wnętrz ALE książek musi być dużo, w muzyce i filmie musi się dużo dziać, jedzenie musi być bardzo urozmaicone (ale powinno być go jednocześnie mało), a za najpiękniejszą formę architektury uważam przeładowane kamienice secesyjne. Kosmetycznie: nie do końca rozumiem osoby, które – nie będąc wizażystami – posiadają po kilka/kilkanaście produktów tego samego typu (może za wyjątkiem lakierów i cieni, ale też – bez przesady…). "Nie… Czytaj więcej »

Lena
Gość

Rozsądny minimalizm jest zdrowy:)