Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

A może…wyluzuj?

Kiedyś traktowałam życie bardziej poważnie. Przejmowałam się wszystkimi rzeczami, które dzisiaj wrzucam do zamykanej z biodra szuflady o nazwie “pierdoły”.    Nie wyobrażam sobie marnowania swojej energii na myślenie o tym, że jakaś dziewczyna założyła krótką bluzkę do legginsów. A są tacy, co potrafią rozmawiać o tym 20 minut (sic!). Zmaganie się z problemami zdrowotnymi nauczyło mnie większego szacunku do swojego czasu i inwestowania swoich emocji w różne rzeczy.

Dla przykładu – kiedyś kończyłam każdą rozpoczętą książkę, a wyjście z kina przed końcem seansu było dla mnie czymś niewyobrażalnym. Obecnie nie wyobrażam sobie męczenia się nad nudną książką, czy siedzenia w kinie na filmie, który szybko okazał się klapą.

Szkoda mi na to życia. Dlatego tak boli mnie fakt, że studia magisterskie niewyobrażalnie marnują mój czas. Ten ostatni rok traktuję wyłącznie jako środek do realizacji celu, jakim jest dyplom. Zamierzam wyzerować wszystkie limity nieobecności i realizować plan minimum. Milion razy bardziej cenię valuable time. Dla przykładu – większy pożytek i dla mnie i dla innych jest wtedy, kiedy spędzam czas pracując z dzieckiem, które ma trudności w nauce.


Przy okazji odsyłam do mojego tekstu z lutego 2013:

NIE ZAPOMNIJ ŻYĆ!



   Nakładałam też na siebie dużo obowiązków. Dzisiaj też mam kalendarz mocno zapełniony, ale podchodzę ostrożniej do wybierania rzeczy wypełniających mój czas. Aby bardziej go szanować, w tym roku wykonałam prosty myk – kupiłam mniejszy kalendarz.

Łatwiej mi teraz powiedzieć – sorry, cały dzień mam zajęty. Banalne i niesamowicie skuteczne.

Totalnie nie rozumiem ludzi, którzy traktują rozwój osobisty bardzo zadaniowo. Dzień wypełniony zadaniami do odhaczenia,  skupienie wyłącznie na celach a rozrywka tylko jako forma nagrody. 

Dla mnie każdy czas spędzony przyjemnie, nie jest czasem zmarnowanym. 

Gdyby łucznik cały czas nosił  łuk z napiętą cięciwą, to pozbawiłby go elastyczności i zniszczył. Cięciwa przez większość czasu powinna znajdować się w stanie spoczynku.

Obserwuję ludzi, którzy robią wszystko, aby dokładać sobie zajęć – nadgodziny, dodatkowe zlecenia… Ja staram się robić wszystko, aby robić mniej rzeczy, ale za to o większej wadze (dla mojego rozwoju, ale też portfela). Dążę do jak największej ilości czasu dla siebie. Bo bardzo boleśnie przekonałam się o tym, że moje życie i oddechy nie są w ofercie bez limitu.


Dzisiaj z całą świadomością zdecydowałam się na wolny dzień.

Nie jest to rozsądne, bo to jedyny dzień, kiedy miałam czas na stworzenie artykułów związanych z praktykami. Szczerze? W tym momencie mam to gdzieś.

Lekki stan zapalny związany z nowym zębem wystarczył, aby regeneracyjne możliwości mojego organizmu zmalały. Od wczoraj rozkłada mnie choróbsko. 

Sygnał dla mnie, że działałam za szybko. Za dużo rzeczy w biegu, może trochę za dużo maślanych rogalików w stosunku do kaszy jaglanej. Zbyt duży dług snu, który nadrabiałam w weekendy…

Od wczoraj funduję sobie zmasowany atak – zapalenia gardła już się pozbyłam, został katar i kaszel. Ale nic na siłę, na spokojnie. Skoro potrzebuję odpoczynku, to chętnie wcisnę teraz publikuj i zakopię się pod kocem. bez wyrzutów sumienia, że nie odpowiedziałam na maile i komentarze. Bo są rzeczy ważniejsze.

Chciałam korzystając z okazji, wywołać może u kogoś refleksję, że czasem warto zwolnić. Że co z tego, że zarabia się więcej na nadgodzinach, skoro nie ma się czasu dla własnego dziecka. Dla siebie.

Napinając ciągle łuk, szybko go zniszczymy. Nawet penis nie może być cały czas we wzwodzie.


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

73
Dodaj komentarz

avatar
44 Comment threads
29 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AnonimowyArtinowy ŚwiatHinaobserwatoreKrasnal Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ostatni akapit mistrzowski 🙂 *.*
A teraz daję sobie rozgrzeszenie i idę pooglądać ulubione kanały na youtube "Dla mnie każdy czas spędzony przyjemnie, nie jest czasem zmarnowanym. "
Dziękuję, miałam wyrzuty z tego powodu zawsze. Zdrówka!

Paula
Gość

hahah podpisuję się 😀

Kinga N.
Gość

Wow, świetny wpis. Zdrowia

Polka w UK
Gość

Doskonale podsumowanie 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Chciałam korzystając z okazji, wywołać może u kogoś refleksję, że czasem warto zwolnić. Że co z tego, że zarabia się więcej na nadgodzinach, skoro nie ma się czasu dla własnego dziecka. Dla siebie.
Napinając ciągle łuk, szybko go zniszczymy. Nawet penis nie może być cały czas we wzwodzie."
Kolejny cytat, który wieszam sobie na tablicy korkowej 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Witaj Aniu.
Dobry post we wlasciwym dla mnie czasie. tez dopadla mnie choroba i zlapal jakis taki bezsens.
Masz gdzies moze jakis post, w ktorym pisalas jak takie zawieszenie ogarnac?
nie chce mi sie ogarnac dokumentacji z praktyk, nie chce mi sie sprzatnac w szafie, pomalowac paznokci… moglabym wymieniac.
A na katar polecam krople do nosa, o nazwie xylometazolin. Szczegolnie przed snem sa dla mnie niezastapione. 3 maj sie i jakbys miala ochote, napisz cos od siebie.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Xylometazolin paskudnie uzależnia, później nie można się bez niego obejść – szczególnie przed snem, nawet jeśli nie ma się kataru ;] już lepiej używać kropli z Xylometazolinem w niewielkim stężeniu, na przykład Otrivin.
Pozdrawiam :*

Anonimowy
Gość
Anonimowy

to ja autorka pierwszego komentarza:)
wiem, że uzalezniaja, naczytalam sie o tym, dlatego staram sie je stosowac bardzo rozsadnie- glownie przed snem, w dzien moge oddychac ustami, ale w nocy sprawia mi to dyskomfort, gdy sie przebudze, a migdaly przyklejone do jezyka;)
Slyszalam, ze mozna przez nie wech stracic, czyli na dluzsza mete szkodza.
*tak samo jak krople do oczu, ktore zwezaja naczynka, daja wizualnie fajny efekt, bialka sa bielutkie, ale za dlugo stosowane szkodza 🙂
w kazdym razie uwazam Twoj komenatrz za cenny, szczegolnie dla kogos kto o tym nie widzial, a przeczyta moj komentarz.
Rowniez pozdrawiam;*

Anonimowy
Gość
Anonimowy

inhalacje solą fizjologiczną lub olejkami eterycznymi też udrażniają nos, zatoki, ustaje katar. Wszystkie leki moga uzależniać. Po co się nimi faszerować, jeśli sa prostsze metody i bezpieczniejsze.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A to ja z 19.16 😉Miałam znajomą, która była traktowana tymi kroplami przez matkę, przy każdym małym katarku mniej więcej od początku podstawówki. Teraz ma 21 lat i nie może bez nich funkcjonować. Jak zapomni żeby kupić nowe opakowanie, to idzie w nocy przez pół miasta do apteki całodobowej bo bez nich po prostu nie zaśnie – nie może oddychać. Jej matka i dziadek też używają Xylometazolinu, dziadek powoli traci węch (chociaż może być to też związane ze starzeniem, ale myślę, że wieloletnie korzystanie z tych kropli do tego się przyczyniło).W każdym razie odradzam Xylometazolin, tak jak pisze Anonim wyżej… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ania a czy jest może u Ciebie post o tym jak naturalnymi sposobami pozbyć się przeziębienia? miałam ostatnio paskudny katar i nie wiedziałam jak go leczyć a nie chciałam lekami…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Tez bym chciała wiedzieć 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Święta racja! Mój organizm tez ostatnio dał mi pstryczka w nos i zaprotestowal! Dlatego od dwoch dni po pracy lezakuje pod kocem. Z ksiazka albo przed tv. I nie mam wyrzutow sumienia – zwlaszcza patrzac za okno! Czasem nalezy Nam sie blogie lenistwo I nie ma czego zalowac Nie ma sensu wypruwac sobie zyl i pozwalac zeby zycie przelecialo miedzy palcami Zebysmy nic z niego nie mieli…
Zdrowka Aniu! ;))

Jancia.

Barbara
Gość

Z nieba mi spadłaś z tą notką. Wczoraj miałam nawet pisać z prośbą o jakiś tekst, jak radzisz sobie w mniej szczęśliwych chwilach 🙂 . Dziękuję!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

post dobry, ale nie dla mnie, ja akurat nie mialam nigdy takiego podejcia do zycia i podobnych problemow;)

chcialam tylko napisac, ze under pressure to jedyna piosenka queen ktora mi sie podoba ;p
zawsze mnie to zastanawialo, Aniu, jak mozna ciagle sluchac jednego zespolu w kolko 😉 ja tak nie potrafie za szybko sie nudze 😉

zycze szybkiego powrotu do zdrowia 😉

Krasnal
Gość

Doskonale rozumiem Anię, bo też mam fizia na punkcie Queen. Szczególnie fizia na punkcie Freddiego. Być może wynika to z tego, że mam wykształcenie muzyczne i wiem, że taki talent i głos jaki posiadał Freddie nie zdarza się codziennie. Warto także prześledzić całą jego karierę – płyta nagrana z divą operową jest majstersztykiem i w niezwykły sposób pokazuje, jak wielki talent miał ten człowiek. Talent zarówno do tworzenia jak i do śpiewania. Nie każdy może go lubić, bo różne są gusta muzyczne, ale nie wierzę, że ktokolwiek znający się na muzyce nie stwierdził, że Freddie Mercury był głosowym geniuszem, a… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

To taka prywatna prośba. Jestem na etapie poszukiwania muzyki, jednak mało co mi się podoba/ zachwyca. Czy mogłabyś podać swoich ulubionych wykonawców? Rock, jazz, klasyka, … co lubisz 🙂

Szara Wiewiórka
Gość

Oj, a ja zazwyczaj słucham muzyki fazami, np. raz przez miesiąc słucham głównie Stinga, raz Myslovitz, od czasu do czasu przeplatając ich z czymś innym. Na dłuższą metę, wszystko mi się nudzi, poza Queen'em właśnie i Katie Melua. 🙂 Ich mogę słuchać zawsze, tylko piosenkę muszę dobrać do nastroju. 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja ubóstwiam The Smiths <3 Jedyny zespół, którego prawie każdą piosenkę uwielbiam i mogę słuchać non stop.

Krasnal
Gość

"Anonimowy"! Jeśli chodzi o dobrą muzykę, to każdy co innego rozumie pod tym pojęciem. Dla mnie zdecydowanie Queen jest najlepszą muzyką, ale rozumiem, że nie każdemu może się to podobać. Jeśli chodzi o inne gatunki to jako skrzypaczka nie mogę wspomnieć o Debussy – jeśli potrzebujesz czegoś prostego a jednocześnie pięknego, bajkowego i hmmm…. dziecięcego to jego kompozycje będą idealne. Tło idealne do jesiennego deszczowego popołudnia z dobrą książką i gorącą herbatą 🙂 Oprócz tego z bardziej współczesnej "klasyki" to oczywiście Frank Sinatra, ale to też nie każdy lubi. Ogólnie to, jeśli chodzi o mnie, jestem dość staromodna i zdecydowanie… Czytaj więcej »

Natasha
Gość

Masz rację. Nasz organizm też potrzebuje odpoczynku 🙂 Chciałabym umieć nie kończyć nieciekawej książki czy wyjść w trakcie nudnego filmu. Nie potrafię jeszcze tak robić, bo nie lubię niedokończonych spraw…

Kangarooo
Gość

czytasz mi w myślach? ej no walczę z tym, idzie mi coraz lepiej :p

Różowa Klara
Gość

Ostatni akapit jest najlepszym podsumowaniem 🙂 Można wrzucać pieniądze do przysłowiowej skarpety, siedzieć w pracy po godzinach, znosić pracę do domu tylko, aby nachapać się pieniędzy. Nowy dom, kolejny samochód, podróże i po kilku/kilkunastu latach ludzie budzą się z ręką w nocniku, że stracili cenny wydarzenia, osoby, sytuacje, których nie da się kupić mimo napchanej skarpety.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zdanie o penisie- mistrz 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Też mnie rozśmieszyło a jednocześnie jakie prawdziwe :D!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jako łuczniczka, potwierdzam, nie może.
Ja od dwóch dni zmagam się z bólem uciskowym przy przełykaniu, który raz się pojawia, raz znika. Odkryłam, że pojawia się jako reakcja nerwowa na nawet mały stresik, wzburzenie, na pewne trudne myśli, na zimno, a znika kiedy świadomie przestawiam się na stan uspokojenia, równowagi emocjonalnej, głeboko oddycham itd. Emocje odgrywają dużą rolę przy rozwoju infekcji, mhmmm.
Warto zaopatrzyć się w wit. D3 w mocnej dawce, bo też bojowo wspiera odporność.
Niki

Ewa
Gość

Zdrówka. Zawsze warto zauważać chwile 🙂 świetny tekst.

Aneta Marcol
Gość

Czasami czytając Twoje teksty zastanawiam się, czy aby mnie nie obserwujesz 🙂 Bardzo często trafiasz w moje "czułe punkty" i bijesz mnie po nich bez litości. Ale jestem Ci za to dozgonnie wdzięczna! Bardzo często karałam się za chwilę przyjemności. Uważałam, że na nie nie zasługuje, gdyż nie wykonałam wszystkich obowiązków zaplanowanych na dziś. Aczkolwiek staram się teraz zwolnić i ten wpis bardzo mi pomógł. A ostatnie zdanie jest kwintesencją mojego życia i będę je sobie powtarzać, jak tylko znowu przesadzę 🙂
Życzę Ci szybkiego powrotu do zdrowia i ściskam :*

Marudna Maruda
Gość

Niestety na pełnych obrotach nie da się zawsze. Zazdroszczę Ci ostatniego roku studiów. Ja swój czas muszę marnować jeszcze półtora roku 😉 smutne jest to, że w natłoku zajęć i obowiązków zapominamy o sobie i o własnym zdrowiu przede wszystkim psychicznym.

sto rm
Gość

Świetnie to podsumowałaś 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

wciąż zarzucam sobie, że nie robię nic albo robię za mało, i faktycznie, poddołowana nieproduktywnym dniem wpadam w ciąg takich dni, uważam nawet, że nie należy mi się dzień odpoczynku.

Hina
Gość

też tak robiłam, aż zmęczyłam się tak bardzo, że postanowiłam wszystko olać ;P ale jak sobie zrobisz ten dzień odpoczynku, to może potem lepiej będzie Ci się pracować? kiedy chodziłam do szkoły i siedziałam nad książkami przed jakimś testem, bo tak nie mogłam, ale przecież trzeba się nauczyć, mój tata zawsze powtarzał, że lepiej się skupić przez pół godziny, a potem nic nie robić, niż tak siedzieć i siedzieć, i męczyć się okropnie…ale teraz chyba idzie niestety taka pora roku, że wszystko co trzeba zrobić, jest jak ból zęba :/ im ciemniej i zimniej się robi, tym bardziej czuję, jak… Czytaj więcej »

Hina
Gość

;D

Zakrecony Kot
Gość

wydaje mi się,że strasznie przeżywasz tego magistra. Niestety mgr to studia uzupełniająca i nie ma się co nastawiać na faję nowej wiedzy ;/ ja swoim mgr też jestem rozczarowana tym bardziej, że robię go zaocznie więc płace jak na razie za to co już wiem-.- trochę żałuję że nie poszłam na inny kierunek magisterki, miałabym drugi "papier" a może nie byłoby tak nudno

Egoskupiona
Gość

Fakt. Często strącamy odpoczynek na samo dno worka z naszymi potrzebami, bowiem miewa pejoratywne skojarzenia – lenistwo, czy mówiąc kolokwialnie – opierdalanie się. A szkoda, bo spotykam wiele osób, które po prostu nie wyrabiają, cały czas dają z siebie 200%, a potem bach – stres, omdlenia, nerwice, czy nawet głupia bezsenność.
Z resztą, chyba każdemu z nas zdarza się czasem przeholować, mi także, więc dzięki za wpis! Także muszę sobie przypomnieć o porządnym relaksie <3

Aldona S.
Gość

Ciekawy wpis i blog. Zapraszam do mnie. Może wspólna obserwacja. http://kaloriaspalona.blogspot.de/

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hahaha! 😛

Świnka
Gość

Hahaha! Świetna ta opcja z mniejszym kalendarzem! Muszę wdrożyć w przyszłym roku! 🙂

Elizabeth Lawess
Gość

Wyluzować to najlepsza recepta na stres. Pamiętam moją starą ekipę ze studiów: jak ktoś powiedział "wyluzuj" to rozładowywało każde napięcie, każdą trudną sytuację. Potem już tylko się samych siebie śmialiśmy 😀

Świat Fuksji
Gość

Dzięki za tekst. Szybkiego powrotu do zdrowia;)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Miałam to samo na ostatnim roku studiów… a właściwie na całej magisterce 😛 plan minimum zrealizowany w 100%, ale przez to, że nawet do niego musiałam się zmuszać regeneruję się teraz z wypalenia. Jest coraz lepiej i w sumie fajnie na nowo odkrywać ile się chce zrobić, poznać, doświadczyć – tym razem, całkowicie w zgodzie z sobą 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

nigdy nie miałam problemu ze znalezieniem dla siebie wolnej chwili… chyba jestem leniuchem;) tylko kombinuję by zorganizować na przyjemności jak najwięcej czasu:). tym samym gdy jest coś ważnego do zrobienia, robię to z zaangażowaniem.

Madou
Gość

Czas dla nas jest bardzo ważny, często o tym zapominamy. Ja lubię mieć dużo do robienia – ale właśnie gdy czuję, że to co robię, to nie jest zwykłe marnowanie czasu. A tak poza tym to czytając Twojego bloga i wpisy typu działo się zastanawiam się, czy Twoja doba ma na pewno 24h czy czasem gdzieś nie wykombinowałaś jakichś dodatkowych 😉 Kuruj się i zdrowiej 🙂

Magda Lena
Gość

Ostatnie zdanie mistrz :P. Ja może z pół roku temu troszkę zluzowałam i to nie znaczy, że nie robię nic. Tylko przestałam skupiać się na "pierdoletach" właśnie :). Efekt? Jestem mniej nerwowa, a przede wszystkim milsza dla siebie i bliskich.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Na szczęście jakiś czas temu ta presja związana z tym, że "muszę" mnie opuściła. I tak nic nie robiłam, bo organizm się buntował przeciw takiemu narzucaniu sobie nienaturalnego trybu życia, ale jednak w głowie ciśnienie było. Nie chcę zapeszać ale chyba znalazłam sposób na siebie. 🙂 Naprawdę nie wiem czemu kiedyś wydawało mi się, że muszę mieć kalendarz, w którym będę zapisywać zadania do wykonania albo że muszę prowadzić bloga, na którym będę opisywać zmiany zachodzące w moim życiu albo, że idealny porządek we wszystkich możliwych miejscach wokoło mnie jest warunkiem koniecznym bym podjęła się tego, co mnie naprawdę kręci… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hmm, można tak powiedzieć. 🙂

Pozytywka

Alicja
Gość
Alicja

Myślę, że fajnie zrobiłoby ci w takich okresach gdy spada odporność srebro koloidalne. Miarka rano i wieczorem i człowiek jak nowy. I można spędzić kilka dni na luzie i się niczym nie przejmować.

Swoją drogą, tak sobie patrzę na te rozwojowe blogi, a tam walcz, twórz, działaj! i za kilka tygodni daj se na luz gdy padasz już na ryj. Niezdrowa sprawa taki brak balansu.

Hina
Gość

jejku, Alicja, nie pij tego! mój kolega robił badania do licencjatu o tym, jak takie koloidalne srebro wpływa na komórki i pozabijało mu białe krwinki w tym eksperymencie :/

english24na7
Gość

A mi z kolei Twój wpis po raz pierwszy lekko podniósł ciśnienie, a właściwie sama jego końcówka – 'Chciałam korzystając z okazji, wywołać może u kogoś refleksję, że czasem warto zwolnić. Że co z tego, że zarabia się więcej na nadgodzinach, skoro nie ma się czasu dla własnego dziecka.' Sama mam małe dziecko i właśnie podpisałam w sumie (niezależnie od formy) umowę z czwartym pracodawcą w ciągu ostatnich kilkunastu tygodni. Powiem tak – w zeszłym roku, kiedy Mała była Maleńka, a ja łączyłam studia z domem i prowadzeniem korepetycji, robiłam sobie wyrzuty, bo za mało czasu z nią spędzam. Tylko,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Odpowiem Ci anonimowo, bo jestem blogerką – a jakże – parentingową i nie mam ochoty, żeby komuś ulał się jadzik na mój temat.Rozpatruję Twój komentarz z dwóch perspekty – siebie kiedyś i siebie dziś. Z tej pierwszej – rozumiem Cię doskonale, walczysz o byt swojego dziecka, poświęcasz się. Miałam tak samo, musiałam szybko wrócić z macierzyńskiego, bo praca nie poczeka. A potem dramaty młodej mamy, czyli siedzenie w pracy do późna, bo na moje miejsce jest tysiąc innych.Ale…coś się zmieniło. Mąż całkiem przypadkiem, dodatkowo został agentem ubezpieczeniowym.W firmie zlecono mu wyszukanie najkorzystniejszego ubezpieczenia i zainteresował się tematem. System prowizyjny był… Czytaj więcej »

Veronika
Gość

Święta racja! Oczywiście, mam czasami dni, w których nie mogę się wyrobić ze wszystkim, co muszę zrobić. Ale są to takie zadania do wykonania bezwzględnie. Te mniej ważne potrafię czasami odkładać na dalszy plan przez kilka dni. 🙂 I bardzo dobrze, przynajmniej żyję odrobinę wolniej niż inni.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ania, są jeszcze takie 2 zioła zawierajace fitohormony wpływają na regulację krwawień, normują i wywołują, to czarnuszka i kozieradka. Tę kurację też robiłaś? Dodatkowo pobudzają apetyt, człowiek przybiera na wadze, regulują trawienie a więc dobre wypróżnianie codzienne też. Pije się napar, albo przyjmuję 1 łyżeczkę zmielonej czarnuszki i/lub kozieradki. Działają estrogennie, więc jeśli ktoś się zdecyduje na taką kurację niech nie bedzie zdziwiony lekkim powiększeniem piersi 🙂 oczywiście najkorzystniej wcześniej skonsultować to z lekarzem p/k lub naturopatą.

Justinee
Gość
Justinee

Queen! <3 Czytam i zgadzam się całkowicie, ale zauważam też to, co mogę zmienić. Dopiero teraz na III roku zaczęłam się angażować(wolontariat) i pracować i czuję, że zajęcia są kulą u nogi chodzę na te które mnie interesują i dzięki którym wiem, że nie zmarnuję czasu(oczywiście obowiązkowe ćwiczenia). Najważniejszy licencjat jako priorytet, wyciskam czas maksymalnie, ale staram się nie zapominać o sobie i to jest najważniejsze. Dużo zdrowia Aniu!

Szara Wiewiórka
Gość

Chcesz wyluzować, wyjedź do Włoch. Jak nie wyluzujesz to się wykończysz. Sprawdzone.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja za to za bardzo się lenię ._. Czasami mam aż wyrzuty, że zmarnowałam cały dzień, który mogłam poświęcić na tyle rzeczy! Dziś też nic nie zrobię, bo zaraz jadę do babci i znów cały dzień do tyłu ._.

hard-big-hand
Gość

wiesz co Aniu… dziś jestem na urlopie, nawet nie wiesz ile ten jeden wolny dzień daje mi radości, pomimo iż wstałam o 9.00 to zrobiłam bardzo dużo i to z uśmiechem 🙂
takie wyluzowanie jest ważne, a nawet nie wiesz ile książek ciepłam w kąt bo mnie znudziły, z seansów też nie raz wychodziłam w trakcie 🙂

Malwina
Gość
Malwina

Czytając ten tekst mam wrażenie,że ja czasami tak nie potrafię się wyluzować. Źle się czuje, kiedy dostanę jakie ważne zadanie np. na za tydzień i już dzisiaj nie zacznę go robić. Nie wiem czy idzie na + czy na – hehe.Odnosząc się do porzedniego postu- jak Ci się udało załatwić tyle praktyk, większośc to po prostu wolontariat jak Projektor ?( przy okazji, co się wybieram do Akademika to akurat tej koordynatorki nie ;( ) A co do stypendium rektora – wpisywałaś tam właśnie Projektor- ja jestem na I roku i na spotkaniu informacyjnym dziewczyna mówiła, że to się liczy. Jak… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Masz rację. Ludzie powinni przestać żyć w ciągłym napięciu i ciągle się miedzy sobą ścigać. Wystarczy kilka stron ulubionej książki, film który wprawia w radosny nastrój, kubek pysznej kawy albo spotkanie z kimś kogo lubimy. Spędzanie czasu z czymś takim przywraca równowagę do układu nerwowego i sprawia że jesteśmy szczęśliwsi 🙂

http://www.greekwayofliving.blogspot.com

Polowanie na zdrowie
Gość

Ja wciąż próbuję mniej przejmować się pierdołami, tym co ktoś o mnie myśli, jeśli wiem, że myśli niesłusznie itp., jednak póki co słabo mi idzie…

aleksandraag
Gość

Lubię zaplanowane dni, wiem co mam robić i nie lubię momentów pustych w ciągu dnia. Najczęściej robię wtedy tzw. nic. Wolę dzień zapełnić zadaniami do zrobienia, a później, ze świadomością, że zrobiłam postęp, parę kolejnych spraw jest dopiętych, usiąść i odpocząć z wolnym sumieniem 🙂

obserwatore
Gość

Święta prawda. Od roku pracuję we Włoszech. I dopiero teraz widzę jak się wcześniej napinałam. Nie to, że nauczyłam się olewactwa ale po prostu nabrałam dystansu. Grunt to brak spięcia!

Artinowy Świat
Gość

Zgadzam się z nieomalże 100 % i już w połowie października podjęłam bardzo ważną decyzję, związaną z przejściem na mniejszą część etaty niż teraz 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

To było genialne Aniu… Takich tekstów, nam – ludziom – potrzeba!!!
Pozdrawiam z Grecji!
Sałatka po grecku blog

Previous
Jak wypromować małego bloga, guz u mojego kota, co z tym stylem i dlaczego jestem ostatnio taka ponura…
A może…wyluzuj?