Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

A czy twoje dziecko jest NORMALNE?

Napisała do mnie wczoraj czytelniczka. Mail dotyczył innej sprawy, ale na końcu  podzieliła się swoją historią. Ma Łojotokowe Zapalenie skóry (objawia się na owłosionej skórze głowy).  Przeczuwała to od okresu dorastania, ale za każdym razem jak chciała iść z tym do dermatologa, rodzice mówili:

– taki wiek.

Gdy “taki wiek” się przeciągał, pojawiło się drugie wytłumaczenie – źle spłukujesz szampon. Koniec dyskusji.

Ostatecznie czytelniczka do dermatologa poszła dopiero, jak wyjechała z domu na studia. Oczywiście to nie był źle spłukany szampon. To było ŁZS.


Czytelniczka była duża, sprawa nie miała wielkiego kalibru, ale u wielu matek występuje pewien rodzaj przewrażliwienia połączonego z wyparciem. Otoczenie w irytujący sposób się wcina, bo wystarczy przyjść z malcem na plac zabaw, a zaraz pojawią się nie mające lepszych zajęć panie dobra rada. A co to maleństwo tak grubo ubrane? A nie za tłuściutki jak na swój wiek?  Córa stryjenki brata szwagra ciotki Władzi szybciej chodziła… przy okazji polecam tekst o zjawisku :ja sie tylko martwię”

Nie dziwię się matkom, że mają coś w rodzaju alergii na dobre rady. Ale martwi mnie to, że nie słuchają specjalistów.

Nauczyciele robią czasami tzw. diagnozę. Jeśli uważają, że dziecko ma jakiś głębszy problem, np. ze wzrokiem czy czytaniem, zalecają zabranie dziecka do poradni na specjalne badania. Większość matek reaguje:

a) oburzeniem

b) wyparciem

c) połączeniem tych obu

Tak więc był sobie Kamil, co mało mówił i jakiś taki osowiały był. Bawił się tylko na uboczu. Nie wiem co robił lekarz rodzinny na wizytach, że tego nie zauważył, ale zauważyła nauczycielka przedszkola. Była pod jej skrzydłami grupka maluchów w wieku 3-4 lat. Zachowanie Kamila bardzo ją niepokoiło, bo o ile w okresie adaptacyjnym to normalne, o tyle sytuacja niepokojąco się przedłużała. Na sugestię udania się z małym do specjalisty, matka się ciężko obraziła. Kazała się nauczycielce zamknąć, pilnować własnego nosa i się nie wcinać.
Do przedszkola Kamil poszedł już innego. Pracuje w nim koleżanka tej pierwszej nauczycielki. I od tej koleżanki moja znajoma dowiedziała się, że mają w grupie takiego Kamila, co ma Zespół Aspergera i otwierają oddział integracyjny. Tak, tego Kamila.

Super, że w końcu dziecko zdiagnozowano. Ale przy całościowych zaburzeniach rozwoju czas jest bardzo ważny. Temu dziecku można było pomóc wcześniej. Im szybciej zaczyna się pracę, tym większa szansa na normalne funkcjonowanie w przyszłości.

______________

Jakieś dwa lata temu. Do poradni przyszła zadbana pani z synkiem. Przedstawiła papierek, że przedszkole wysyła dziecko na badanie.

 – Bo ich zdaniem, Tymon nie osiągnął gotowości szkolnej. Przecież on jest NORMALNY!

Zapamiętałam to doskonale, bo pierwszy raz wtedy interpretowałam wyniki testu z baterii testów 5/6.
Otóż Tymek rzecz jasna był normalny, jak każde inne dziecko. Ale miał ogromne problemy z pamięcią krótkotrwałą, co rzutowało na umiejętności językowe. Na pierwszą klasę zwyczajnie było jeszcze dla Tymka za wcześnie.
Matka nie mogła tego zrozumieć, o czymś takim jak terapia słyszeć nie chciała.

_____________
Oliwia. Żywiołowe, bystre fajne dziecko. Ale panią w zerówce zaniepokoiło to, że Oliwia słabo widzi z odległości. A była to dziewczynka, która błyskawicznie nauczyła się czytać i problemów żadnych nie miała. Nauczycielka zaproponowała mamie Oliwii wizytę u okulisty, żeby sprawdzić co i jak. Kobieta wpadła we wściekłość:

Ona  małe literki czyta, jaka wada wzroku? Zajmij się babo swoim życiem!

Trzasnęła drzwiami, fuknęła i poszła. Po chwili wróciła po córkę, bo z wściekłości zostawiła ją w szatni.
To akurat moje miasto a sytuacji sama byłam świadkiem. Oliwia nie a na imię Oliwia (podobnie jak Kamil i Tymek nie są Kamilem i Tymkiem), ale nosi okulary i wadę ma sporą. Szkoda, że ktoś zajął się nią tak późno…

Gdy miałam cztery lata, dostawałam zastrzyki z gentamycyny. Moich rodziców zaniepokoił fakt, że z dziecka które pięknie mówiło, zamieniłam się w dziecko, które zaczęło mówić końcówki wyrazów.

Np. Szczółka aja (pszczółka maja). Coś było nie tak. Dodali dwa do dwóch i zabrali mnie do lekarza. Zbagatelizował problem. Ale nie zrobiła tego pielęgniarka, która była w gabinecie podrzucić szarą kopertę z danymi pacjenta. Poleciła szybko jechać na badania słuchu.
Pojechałam z rodzicami do szpitala – zamknięta w śmiesznej kabinie popłakałam się, bo niemiła pielęgniarka na mnie krzyczała, że nie rozróżniam dźwięki pukania od dźwięku kroków.

Gentamycyna uszkodziła mi słuch oraz błędnik. Ponoć odwracalnie. Niestety nie do końca, bo mam problemy z równowagą i gorzej słyszę na prawe ucho.

Gdyby moi rodzice machnęli to na ręką, bo “oni mają NORMALNE dziecko”, dzisiaj mogłoby być dużo gorzej. Ale nie jest.

Oliwia, Tymek, Kamil – takich dzieci jest MASA. 

Drogi rodzicu, siostro, bracie, przyjacielu rodziny – kiedy do twojego życia wtrącają się znudzone sąsiadki – olej. Ale kiedy specjalista, lekarz, nauczyciel, pedagog kieruje Twoje dziecko do psychologa, lekarza, ortopedy – nie wypieraj tego. Co Ci szkodzi sprawdzić? 

Nie bój się, że twoje dziecko nie okaże się normalne. Każde dziecko jest inne, dysfunkcja to nie porażka rodzica – takie rzeczy się zdarzają, a wypierając to, nie zagniesz rzeczywistości. Pogłębisz problem nie udzielając pomocy…

Jeśli znasz rodzica, który wypiera istnienie jakiegoś problemu – podeślij mu proszę ten tekst…

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

67
Dodaj komentarz

avatar
36 Comment threads
31 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Mila
Gość

Całkowicie się zgadzam. Moja ciocia przez lata uważała, że jej syn był normalny. Był normalny, ale niestety miał duże problemy z mową ( w wieku 6 lat mówił "po swojemu", nikt nie rozumiał co on mówi), nie umiał bawić się z innymi dziećmi w ogóle… A na każdą sugestię ze strony jej sióstr czy nauczycieli reagowała "nic mu nie jest"… W końcu jednak szkoła wysłała go na terapię i okazało się, że coś było.

Carrie
Gość

Bardzo zainteresował mnie ten temat, jednak to fakt, bardzo brakuje tego, co napisałaś Aniu edukacji w tym temacie.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Moi rodzice też reagowali na moje problemy wyparciem, tyle że kiedy miałam 15-18 lat. Miałam depresję, rodzice zauważali że coś się ze mną dzieje, odsuwam się od przyjaciół, okaleczam się. Martwili się o mnie, mieli pretensje że się tak zachowuję. Jednocześnie nic nie robili żeby na mnie wpłynąć, bali się że ich dziecko będzie nienormalne. I żałuję jedynie tego, że nie sprzedali mi kopniaka w dupę i nie zmusili do tego, żebym zaczęła coś ze sobą robić.
Pozdrawiam, Pola

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Moi rodzice też udawali, że nic się nie dzieje. Nigdy nie widzieli, że wracam pijana albo śmierdząca papierosami. Kiedy wylądowałam na pogotowiu z pociętą ręką, dostałam skierowanie do psychiatry i było "taki wiek, każdy ma czasem doła". Dopiero na studiach zapisałam się na terapię i ogarnęłam swoje życie. Uczę się nazywać emocje i ufać ludziom. Przeraża mnie, że takich osób, w których domach był obecny alkoholizm jest od groma, a terapię podejmują nieliczni. 🙁

ania notuje
Gość

Cieszę się, że poruszasz takie sprawy na blogu. Nie tak dawno sugestia, żeby iść do psychologa kończyła się oburzeniem znajomych (np. od nauczyciela). Teraz wiele młodszych znajomych wybiera się wraz z rodzicami na takie wizyty, bo wiedzą, że tego potrzebują. nie wstydzą się o tym mówić. Zmienia się podejście ludzi, ale nadal tylko w pewnym odsetku.

Paula
Gość

Dobry i prawdziwy tekst. Powinien pojawić na pierwszych stronach poradników dla mam, portalach internetowych itp. tam gdzie te mamy przesiadują, a nie widzą co dzieje się z ich dziećmi.

Paula
Gość

Myślę, że dużo mam siedzi na wizaż.pl tak też są fora takie z poradami i mamusie dyskutują na różne tematy 🙂 Też za bardzo nie znam takich stron bo mamą nie jestem 😀

Polowanie na zdrowie
Gość

Najbardziej widoczne jest to chyba w przypadku chorób psychicznych.

Co do łojotokowego zapalenia skóry, to prawdopodobnie pomoże sylimaryna w dawce 140-300 mg na dobę, palma sabałowa ekstrakt 320 mg/dobra, 2-3 napary dziennie z wierzbownicy dorbnokwiatowej, olej z pestek dyni i same pestki dyni…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Tekst mądry, zgadzam się w 100 %. A ja podam odwrotny przykład, opowiedziany mi przez panią z elementów diagnozy psychiczno- pedagogicznej. W przedszkolu do matki chłopca, który troszeczkę izolował się od grupy (nazwijmy go Jaś) podeszła przedszkolanka i powiedziała "Jaś chyba ma autyzm".
(Autyzm!) Okazało się, że mama Jasia (na szczęście) jest psychologiem i dobrze wiedziała, że syn nie tylko autyzmu nie ma, ale że taka "diagnoza" na podstawie tego, że zamiast zabawy z kolegami woli oglądać obrazki jest śmieszna.

Kocie oko
Gość

Mój ojciec, dawno, dawno temu po studiach pedagogicznych miał praktyki w szkole podstawowej w bardzo małej miejscowości i opowiadał mi o kilku podobnych zdarzeniach. Problem w tym, że to było 20 lat temu i wielka szkoda, że takie sytuacje nadal mają miejsce.

Wreddu
Gość

Moi rodzice na całe szczęście reagowali na szkolną higienistkę i przedszkolanki. Dzięki temu noszę okulary tylko do pracy z komputerem i czytania, a nie jestem ślepa jak kret. Tak samo jak mam "jako taki" prosty kręgosłup, a nie pod katem 45°. Również moja alergia rozwinęła się w astmę tylko i wyłącznie z mojej winy, a nie machanie ręką moich rodziców, więc chyba po twoim poście powinnam im teraz serdecznie podziękować, bo robili wszystko, żebym (tak samo jak 3 mojego rodzeństwa) była w miarę zdrowa i normalna. Sądzę, że to równie ważne jak pomoc w odrabianiu lekcji czy poszukanie korepetytora. W… Czytaj więcej »

Karolina Franieczek
Gość

Dobrze, że o tym piszesz, bo to jest problem, duży problem. Może któryś z takich uprzedzonych rodziców przeczyta i weźmie to sobie do serca.

Karolina
Gość

Szczerze mówiąc dziwi mnie taka reakcja na zwrócenie uwagi na to, że dziecko ma wade wzroku. Pamiętam, że moi rodzice i rodzice moich koleżanek reagowali normalnie na taką wiadomość. Dziecko ma wade wzroku, okej, potrzebne okulary i tyle, przecież to normalne. Ale najgorsza jest bierność niektórych rodziców kiedy widzą, że ich dziecko nie jest "normalne", ale nic z tym nie zrobią, bo przecież taki wstyd, żeby dziecko chodziło do psychologa, bo przecież jak chodzi na terapie to jest jakieś inne, gorsze. Przeraża mnie to, że ludzie niszczą życie sobie i dzieciom ze strachu przed tym co pomyślą inni. Tak było… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

U mnie w podobny sposób był traktowany mój trądzik, który zaatakował mnie, gdy miałam 11-12 lat…Tzn. mama kupiła mi jakieś tam drogeryjne myjadło do skóry trądzikowej, ale no, chyba nie muszę mówić, że to nic nie dało 🙁 Potem lekarka pierwszego kontaktu stwierdziły razem z mamą, że to przez grzywkę, którą miałam ściętą na równo, no, to zapuściłam. Trądzik nadal tam był… potem z czoła zniknął (miałam w międzyczasie powrót do grzywki na dłużej, ale już nigdy na czoło pryszcze nie wróciły, więc argument – inwalida) – zadomowił się na policzkach. Co robiła moja mama? Ano, brała moją facjatę między… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A zaglądasz na http://www.tlustezycie.pl tam jest mnóstwo informacji o przyczynach trądziku i jak sobie z nim poradzić:-)

olala
Gość

W parentingach rozgorzała afera dotycząca akcji : Dwa słowa na dwa lata to o 270 za mało.Kobiety informujące: Ej hej są darmowe badania, logopedzi chcą za darmo przebadać wasze dzieci, zapoznajcie się z akcją -były linczowane 🙁 Smutne,bo robiły to za darmo, logopedzi również, a poszedł hejt, bo …bo co zarzuca się coś ich idealnemu dziecku? Krytykuje ich uważność jako rodzica? Narzuca się pójście do specjalisty? Ojej specjalista jak to brzmi? Co ludzie powiedzą? Okropność. Mam wrażenie, że niektórzy rodzice wraz z przyjściem dzieci na świat stali się bardzo krótkowzroczni i wszechwiedzący….:/ Poza tym kurcze! Ja tam lubię dostawać rady… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zgadzam się z Twoim punktem widzenia. Jak zawsze dobrze to ubrałaś w słowa.

Ale dzisiaj ja trochę w innej sprawie – nie wiem dlaczego, ale od pewnego czasu (2-3 tygodnie?) te rubryki po prawej stronie cały czas drżą. Przez to ciężko się czyta post, bo one odwracają uwagę. Drżą wszystkie od rubryki "archieve". Nie wiem czy tylko ja tak mam. Drży w przeglądarce Google Chrome, a w Mozilli jest ok.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zmniejsz lub zwiększ o 10% przeglądarkę 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Znam to. W mojej rodzinie jest przypadek, gdzie dałoby się zmniejszyć konsekwencje choroby. No i niestety osoba ta aktualnie cierpi. Są jednak sytuacje odwrotne. W przedszkolu nauczycielki wciskały kit, że jestem opóźniona w rozwoju. Zatrzymały mnie w młodszej grupie, przez co rozstałam się z przyjaciółmi. Zrobiły mi także krzywdę, bo przebywając wśród młodszych odzwyczaiłam się od kontaktów z rówieśnikami, znacznie łatwiej było dogadywać z małolatami. Uważały, że powinnam iść do specjalnej szkoły, bo będę miała problemy w nauce. Moi rodzice jednak po długim myśleniu zaryzykowali i wysłali mnie do normalnej szkoły do klasy z moim rocznikiem. O ironio zamiast mieć… Czytaj więcej »

Zakrecony Kot
Gość

nie znam tego problemu, w moim domu jak coś z kimś było nie tak to coś się z tym robiło. dzięki temu m.in. dzisiaj nie seplenię 🙂 i strasznie mnie drażni jak dorośli nie mówią r czy to takie trudne pójść z dzieckiem do logopedy i poświęcić z nim codziennie 3minuty na proste ćwiczenia? ;/

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja mam 31 lat i nie mówię "r" 🙂 Z jednej strony, czytajac tekst Ani, pomyslalam o swoim przypadku, z drugiej – myslalam juz o tym wczesniej i pytalam wtedy mamę, dlaczego nie poszla ze mna do logopedy. Poszla za to z moim 10 lat mlodszym bratem, na ktorego wade wymowy zwrocili uwage w szkole i dali skierowanie i nauczyl sie w krotkim czasie, natomiast ze mna nie byla bo wtedy ani nikt nie zwracal uwagi ani nie wysylal do poradni, a moja mama uwazala ze to zadna wada wymowy bo u mnie w rodzinie wiele osob ''tak ma''. Tzn… Czytaj więcej »

Żelikowska
Gość

Też nie mówiłam "r". I większość mojej rodziny również – mama, babcia, wujek itd. Ale w drugiej klasie podstawówki mama zaprowadziła mnie do logopedy (którą była jedna z nauczycielek w szkole i jej "poradnia" znajdowała się w gabinecie pedagoga, więc chyba było dzięki temu łatwiej) i w ciągu jednego roku problem zniknął.
Ale mam kolegę, któremu i logopeda żaden nie pomógł (a był u wielu) i wadę wymowy jak miał tak ma. Tak też się zdarza.

Khaleesi
Gość
Khaleesi

W ostatniej klasie gimnazjum poszłam porozmawiać z psychologiem szkolnym o zaburzeniach odżywiania. Nauczyciele zwracali mi uwagę, że bardzo schudłam i sama zdawałam sobie sprawę ze swoich problemów – wiadomo prowokowanie wymiotów, niejedzenie, wilcze głody i napady paniki. Moja mama również to widziała. Kiedy pani psycholog rozmawiała z nią o moich problemach, bagatelizowała to. W domu na mnie nakrzyczała, że wymyślam sobie problemy, mam zamknąć ryj i jeść normalnie, a nie sobie anoreksje wymyślam. Od tamtej pory jestem na jakby huśtawce raz jem, raz nie jem. Najbardziej nie mogę się doczekać momentu, w którym będę pełnoletnia i będę się mogła zapisać… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czasem Aneta na alpacasquare.blogspot.com pisze o zaburzeniach w jedzeniu i podaje blogi do osób które też z tym walczą, i jak sobie z tym poradziły.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Oooo ile ja się nasłuchałem takich rzeczy od swojej matki. Nie poddawaj się. Spróbuj gdzieś dorabiać, znajdź miejsce gdzie możesz spędzać czas zamiast w domu, rób wszystko żeby się jak najszybciej usamodzielnic. Niestety nie każda kobieta może zbudować ciepły dom, tylko my córki musimy przez to cierpieć. Pamiętaj żeby nie popełniać jej błędów. Twoja anoreksja może wynikać z relacji z matka.

Eowina1818
Gość

U mnie nauczycielka w 3 klasie zdiagnozowała dysleksję. Mama zabrała mnie do poradni na badania i dzięki latom ćwiczeń i ciągłej walki o siebie samą skończyłam studia i mało kto dostrzega, że dalej mam tą dysfunkcję. Nie należy bać się diagnozy ale tego, że za późno coś zostanie wykryte.

Bardzo dziękuję Ci za ten wpis!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja jestem córką takiej matki jak ta opisana w Twoim poście. Ja sama, a nie nikt inny mówiłam jej o swoich problemach ze wzrokiem, ale usłyszałam, że 'wymyślam'. Był krzyk żebym siadała dalej od telewizora i nie mrużyła oczu, a ja sobie na to nie mogłam pozwolić z prostej przyczyny- jestem krótkowidzem i już wtedy jeśli usiadłam dalej słabo widziałam. W szkole przesiadałam się do pierwszych ławek, ale i to już nie pomagała. W końcu po długich namowach matka zabrała mnie do okulisty. Oczywiście okazało się, że mam wadę i to nie małą… Nawet po tylu latach mam do niej… Czytaj więcej »

MillyM
Gość

przypadek z Aspergerem był identyczny w mojej miejscowości. o tyle sytuacja była inna, że szanowna mama była osobą powiedzmy znaną w gminie i z plecami, wobec czego załamanej nauczycielce, która nie dawała sobie już rady z chłopcem mówiła, że "ją zniszczy". cała batalia trwała ze dwa lata, na czym straciło i chore dziecko i reszta dzieci w klasie… nie wspominając o zdrowiu nauczycielki… zauważyłam zresztą, że z każdym kolejnym rocznikiem dzieci są coraz bardziej rozwydrzone, nie nauczone szacunku do niczego, a na jakiekolwiek sugestie nauczyciela, czy skarcenie dziecka "czarnym słoneczkiem" matki reagują pretensjami i ogólnie traktują nauczycieli jak śmieci. najlepiej… Czytaj więcej »

Polka w UK
Gość

U mnie bylo wrecz przeciwnie: bylam jedyna osoba, ktora widziala ze z naszym dzieckiem cos jest "nie tak". Szukalam pomocy u nauczycieli, lekarzy, psychologow, rodziny… Kazdy mowil, ze chlopcy pozniej sie rozwijaja, ze dwujezyczne dzieci tak maja, ze niesmialy, ze jeszcze "nadrobi"… Po dwoch latach walki z wiatrakami wywalczylam diagnoze: autyzm. Sama osobiscie znam matki , ktore nie chca przyjac do wiadomosci , ze ich dziecko ma problemy. Wbrew wszystkiemu upychaja swoje dzieci w normalnych szkolach i oczekuja dobrych wynikow w nauce krzywdzac najbardziej dziecko.

ona
Gość

bardzo potrzebny tekst, mój brat po testach w zerówce czy szkole podstawowej został skierowany do poradni, okazało się, że ma dysleksje, za to od zawsze był i jest uzdolniony plastycznie i technicznie, to pozwoliło mu ukończyć szkołę zawodową z wyróżnieniem. A to że czasami coś napisze z błędem, chociaż teraz już wszędzie w komputerach podkreślają się i w ten sposób korygują. Ja też w jakimś stopniu byłam krzywdzona przez rodziców, bo nikt oprócz mnie nie zauważał mojego problemu jakim był trądzik. Był bo sama z pomocą lekarzy dopiero na studiach go wyleczyłam. Tak jak piszesz Ania, każda matka chce żeby… Czytaj więcej »

Carrie
Gość

Znam ten problem bardzo dobrze.. Tak w II klasie szkoły podstawowej moja wychowawczyni zauważyła, że spoglądając na tablicę mrużę oczy, przepisuję z błędami i zaglądam do koleżanki, gdy czegoś nie mogłam odczytać. Szybko zareagowała i poinformowała moich rodziców-i słusznie, bo już wtedy moja wada wzroku była spora. Dziś często spotykam swoją dawną nauczycielkę i jestem jej za to wdzięczna. Przykłady, które podałaś Aniu, w komentarzach i mój dowodzą, że rodzice powinni schować ego, dumę w kieszeń i posłuchać pedagoga.

ANA BLOG ZONE
Gość

Jestem pod ogromnym wrażeniem twojego bloga, treści jakich tu zamieszczasz i sposobu w jaki nam ,,czytelnikom'' go przekazujesz. Naprawdę jestem zachwycona 🙂 Pozdrawiam

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Moja mama akurat jest tu odwrotnym przypadkiem – zdiagnozowali bratu dysleksję i dysgrafię. Mama zaczęła biegać po wszystkich specjalistach, poradniach by załatwić bratu papiery "to nie będzie się w szkole tak męczył". Niestety pani z poradni zaleciła bratu pisanie na tablecie, zamiast w zeszytach. Tylko pytanie: po co? Rozumiem, że to wygoda dla nauczycieli, ale dla brata to najgorsze rozwiązanie. Niestety mama zgodziła się na taki układ, wydała kilka stów na sprzęt, który brat odrzucił po pół roku. Sam stwierdził, że woli pisać w zeszycie, że gdy będzie ćwiczył, to po pewnym czasie będą efekty. Teraz pisze już lepiej, co… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

U mnie było podobnie z alergią, zwłaszcza tata mówił mi że coś wymyślam z nadmiaru czasu, były uczulenia ale mama mówiła że to nic takiego, aż po jakimś czasie zaczęłam odczuwać lekkie duszności..poszłam do lekarza i okazało się że to astma która zrobiła mi się z nieleczonej alergii :/

Barbara
Gość

Temat bardzo mi bliski, bo moja rodzicielka to polonistka i wychowawczyni z 25-letnim stażem. Niestety takie sytuacje to nie wspomnienie przeszłości, ale wizja przyszłości. Smutne to bardzo, bo naprawdę szkoda dzieci, które wówczas cierpią najbardziej 🙁 .

animale
Gość
animale

Jako natarczywa sąsiadka ,,dobra rada" wypatrzyłam u jednego chłopca zeza (okulista potwierdził, ale dziecko okularów nie nosi bo ,,nie lubi"), u trzech dziewczynek problemy z nóżkami (ortopedzi najczęściej problemy olewali i dopiero n-ty lekarz potwierdzał problem i zarządzał leczenie; jedna dziewczynka później przez 2 lata chodziła w usztywniaczu na nóżki i bioderka, drugiej wystarczyły specjalne buciki i ćwiczenia nóżek, trzeciej lekarz też potwierdził wadę, ale jej matka stwierdziła, że koszta leczenia są zbyt duże… wcześniej wystarczyłyby ćwiczenia, teraz na nie za późno), u ostatniej dziewczynki dość szybko zauważyłam że w ogóle się nie rusza i nie łapie kontaktu z otoczeniem.… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Znam przypadki w ktorych lekarze specjalisci zlekcewazyli problem. Naszczescie nie jestesmy skazani na jednego lekarza, ale jesli cos sie nam nie podoba to zawsze mozna zmienic.

PAPROCH
Gość

Aniu, siedzę również w branży, zdarza mi się diagnozować dzieciaki (ach, ta bateria 5/6! 🙂 ) Zgadzam się z Tobą w 100% – jeśli ktoś, kto zna się na rzeczy, sugeruje, że warto dziecko skonsultować u specjalisty, to na pewno warto, często dowiemy się przy tej okazji, że z dzieckiem wszystko OK lub że ma deficyty, z którymi można sobie poradzić. Ale apeluję też o rozsądek w drugą stronę – przychodzą czasem do poradni rodzice, którzy "upierają się", żeby dziecku coś "znaleźć", podczas, gdy to rzeczywiście "taki wiek" albo po prostu kompletna norma. Nie chcą wierzyć, że wszystko jest w… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Gdy byłam w 2 klasie podstawówki sama stwierdziłam że "nie jestem" normalna. Zdiagnozowałam u siebie krótkowzroczność a wychowawczyni? Stawiała mi jedynki za dobrze rozwiązane zadanie na matematyce, bo źle przepisałam cyferki z tablicy i na pewno zrobiłam to specjalnie żeby mieć lepszą ocenę. Z płaczem poleciałam do mamy i powiedziałam jej że widziałam inne cyfry, ale dobrze rozwiązałam zadanie…Rodzice zapisali mnie do okulisty i jak parę dni później nauczycielka zobaczyła u mnie okulary nic nie powiedziała i mimo wszystko nie pozwoliła poprawić sprawdzianu. W tekście jest odwrotna sytuacja, nauczyciele widzą problem, rodzice nie, ale chciałam zaznaczyć że jest też inaczej.

paranoJa
Gość

Problem leży też w tym, że u nas wypiera się również problemy dorosłych. Mało kto ma odwagę iść do psychologa, kiedy tego potrzebuje, a jeszcze mniej ludzi się do takich wizyt przyznaje. Paranoja.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

W kwestii tej "normalności" i ja dorzucę kilka słów. I w kwestii specjalistów też. Obecnie jestem w klasie drugiej liceum, mam siostrę w klasie szóstej. Kiedy byłam w jej wieku – i młodsza – podobnie jak ona teraz, nie bardzo chciało mi się uczyć, wolałam czytać książki albo bawić się z psem. Moja siostra również nie należy do dzieci wiecznie siedzących przy książkach. Jednak mnie zarówno ta beztroska, jak i problemy, między innymi z ortografią, w jakiś sposób minęły. Mojej siostrze nie do końca… Jestem osobą przejmującą się losami ważnych dla mnie osób, a moja siostra jest mi naprawdę bliska,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jestem mamą autystycznego chłopczyka. Proszę mi wierzyć, że dużo częściej to nam wpiera się, że z dzieckiem wszystko w porządku. W naszym przypadku diagnozę podważali: lekarka pierwszego kontaktu, pani pedagog, znajomi i rodzina, przedszkolanki oraz pani ordynator oddziału neurologicznego w Centrum Zdrowia Dziecka! Dwóch neurologów i panie psycholog potwierdziły moje obawy. Gdyby nie mój upór, synek nie miałby terapii, nie chodziłby do przedszkola integracyjnego, w zamian pewnie panie w dawnym przedszkolu nadal uważałyby, że dziecko jest niegrzeczne, a winę za to ponoszą rodzice. Tylko dlaczego córeczka mimo temperamentu jest bardzo grzeczna? Ma tych samych rodziców przecież. Tak to wyglądało: http://kijem.blox.pl/2013/04/Obrazki.html.… Czytaj więcej »

Emma
Gość

Znam dziecko, które matka leczy na własną rękę antybiotykami, bo 'antybiotyk to antybiotyk'. Sama jestem przypadkiem, u którego bagatelizowano problem. Nie oddycham jedną dziurką nosa. Po konsultacji u chirurga, okazało się, że od wieku około gimnazjalnego mam pourazowy nos – przegroda skrzywiła się do tego stopnia, że nie mam światła w jednej z dziurek. Moja mama przez długi czas myślała, że wymyślam. Dopiero wizyta u specjalisty uświadomiła sobie jak duży był problem. Pamiętam sytuację, kiedy złamałam obojczyk. Płakałam, mówiłam, że boli … Rodzice zorientowali się o złamaniu dopiero wieczorem, kiedy zdążyłam już samodzielnie się ubrać po basenie i rozebrać –… Czytaj więcej »

Farizah (Kobieta z Filiżanką kawy...)
Gość

Jestem takim Tymkiem. Przez stres, to że jestem DDA i mam CHAD mam problemy z pamięcią krótkotrwałą. Przyzwyczaiłam się już bo problemy z pamięcią mam od ok 10-15 lat. Najgorsze jest że czasem jest to niebezpieczne. Ostatnio okazuję się jednak że zapominam też swoje dzieciństwo i np to co się działo 3-4 lata temu, np zabawę z synem u babci na działce. Kiedy mąż mi o tym mówi mam wrazenie że czyta mi książkę a ponoć na działce byłam…

Żałuję ze moi rodzice bagatelizowali moje zdrowie. Może teraz byłoby inaczej

Magda Dom
Gość

Jejku, niektóre z opisanych tu historii są okropne :/ W sumie moi rodzice również popełnili kilka sporych błędów wychowawczych, ale nie mam im tego za złe – pewnie dlatego, że wiem, iż chcieli dla mnie dobrze, a te błędy nie wynikały z tego, że ktoś im sygnalizował problem, a oni to olewali, ale raczej z tego, że albo nikt im informacji nie udzielił, chociaż powinien (pamiętam, jak w mojej podstawówce robione były badania wzroku, ale wyniki mieliśmy przekazać ustnie rodzicom – ja nie przekazałam, bo nie chciałam nosić okularów – i do dziś nie wiem dlaczego nikt osobiście nie informował… Czytaj więcej »

Previous
Ratunku! Nie mam stylu!
A czy twoje dziecko jest NORMALNE?