Jaki tablet na studia? Czy się przydaje?

Korzystam z tabletu dość często – jest to jedno z podstawowych narzędzi mojej pracy. W związku z dużą liczbą pytań o przydatność tego sprzętu, postanowiłam podzielić się swoimi refleksjami na temat jego użyteczności na studiach 😉
Informacje wstępne: nie lubię abonamentów, małych ekranów i ton kserówek. Ponieważ studia z obszaru nauk humanistycznych czy społecznych oznaczają mnóstwo tekstów, ciągle zmagałam się z ciężką torbą. Czytanie grubej lektury na każde zajęcia było normą – pamiętam, że gdy uczyłam się do kolokwium z socjologii, to miałam ponad 200 stron samych opracowań lektur 😀 Męczyło mnie często też to, że korzystałam z bezpłatnych materiałów wydawanych np. przez ORE (ośrodek rozwoju edukacji), z których potrzebowałam jedynie fragmentów. Drukowanie pojedynczych stron na jeden raz było totalnie bez sensu, a mały fragment bez kontekstu nie był szczególnie przydatny. 
Wtedy też (styczeń 2013) zapłaciłam 300 zł za tani tablet firmy Go Clever. Początkowo uważałam go za świetny zakup – nie byłam pewna czy potrzebuję takiego sprzętu i chciałam się przekonać. Dzisiaj mam dużo większe oczekiwania, ale nie żałuję tamtego zakupu. Myślę, z cena zwróciła się bardzo szybko, ponieważ zaoszczędziłam mnóstwo pieniędzy na kserowaniu :). A jeśli przy kserowaniu, to warto wrzucić odnośnie dozwolonego użytku w edukacji 🙂
 
Co było nie tak z tym tabletem? Był ciężki i wolny, dla mnie także za duży. Nie było to na tyle uciążliwe, bym myślała o zmianie go na inny model – oszczędzał mi czasu i pieniędzy, pozwalał mieć wszystkie materiały edukacyjne w jednym miejscu. Pomagał przy prezentacjach. Przeczytałam na nim wiele książek i nie było to dla mnie szczególnie uciążliwe (chociaż dzisiaj robię to na czytniku). Miałam w jednym miejscu rozkłady pkp, pks czy busa, jakieś faktury, instrukcje obsługi – bardzo przydatny sprzęt.
Potem niespodziewanie dostałam w prezencie coś znacznie lepszego – tablet Nexus 7 (firmy Asus), z pełnym wsparciem Google. Mogłabym porównać tę sytuację do tego typu związku, w którym kobieta jest bo… nie ma przeciwwskazań. Coś działa, to sobie działa, przyzwyczajenie, rutyna. Myśli, że wszystko jest ok, bo nie ma porównania z czymś lepszym i nagle bach! Poznaje kogoś niesamowitego, z miejsca rozstaje się z poprzednikiem i po 3 miesiącach ślubuje mu wierność przed ołtarzem… Tym kimś jest właśnie Nexus 🙂

Nie umiem powiedzieć jak dokładnie nazywał się mój model, ale nexus miał 7 cali, był niesamowicie cienki, lekki i szybki. Praca na nim była czystą przyjemnością – to właśnie wtedy zaczęłam aktywnie działać na instagramie, odpisywać na maile i rozkręcać swoje kanały social media ;-). Tablet niesamowicie pchnął moją sytuację zawodową do przodu – szybciej i sprawniej odpisywałam na maile, wszystkie umowy miałam w jednym miejscu, mogłam błyskawicznie coś zanotować i zawsze mieć taką notatkę pod ręką (google keep, uwielbiam cię). Robił też przyzwoitej jakości zdjęcia.

Dlaczego piszę o nim w czasie przeszłym? Bo niestety wykrzywił mu się port USB, ten od ładowania i kwalifikuje się do wymiany… której nie chce mi zrobić żaden salon, bo nie ma tak cieniutkich podzespołów – wersja mojego sprzętu nie jest już produkowana, a tabletu nie da się naładować! Co prawda miał chwilowe zmartwychwstanie, gdzie nagle ożył i się naładował, ale to były ostatnie podrygi. Nie mogąc znaleźć mojej wersji, zdecydowałam się na zakup innego.

 
 
 
Początkowo wchodząc do sklepów ze sprzętem, miałam ochotę cisnąć w te wszystkie tablety kamieniem… Były koszmarnie grube, toporne i nieporęczne. Kiedy mnie właśnie w nexusie urzekło to, że był cienki i miał niesamowicie przyjemny ekran. Cóż, od tamtej pory świat poszedł do przodu, a grubość tabletów została w tyle. Nie mogłam pojąć, że starszy model miał wszystko tak perfekcyjnie rozplanowane, a nowe są grube i brzydkie. Niestety potrzebowałam tego sprzętu “na już!” i z rozsądku a nie z miłości wybrałam Samsung Galaxy Tab 4, w wersji siedmiocalowej. Uwaga, zadecydowały dwa mało profesjonalne kryteria – miał być maksymalnie cienki i mieć 7 cali.
Co sądzę o Samsungu? Zaskakująco szybko do niego przywykłam. Robi dużo gorsze zdjęcia od Nexusa, co mnie irytuje… Oprócz tej wady, przewyższa poprzednika – bateria trzyma cały dzień, jest szybki, internet działa na nim bardzo płynnie.
Doceniam wyższość samsunga, ale gdybym miała wybór, najchętniej naprawiłabym gniazdo ładowania i przywróciła czas pracy baterii do fabrycznego na asusie…Dla mnie tablet to świetna sprawa i nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez tego sprzętu. Ale jak wspomniałam – to kwestia obszaru nauk, mojej pracy zdalnej czy ogarnianiu tekstów czy social mediów….

Podsumowując – dla mnie tablet to ogromna wygoda i usprawnienie mojej pracy. Nie sądzę jednak, aby to był dobry sprzęt dla każdego. Jeśli mogę coś zasugerować, to 7 cali jest idealną wielkością – strony internetowe są na tyle duże by komfortowo je przeglądać, a klawiatura jest na tyle mała, że obejmujemy ją spokojnie jednym i drugim kciukiem 🙂

Uściski, Ania
Previous
Złe suplementy i kołczingi oraz dwieście tysięcy [tygodnik]
Jaki tablet na studia? Czy się przydaje?