Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

Jak możesz być zadbana, będąc niezbadana?! Rzuciłam dzisiaj w żywej dyskusji z @kasia_coztymseksem. Kasia oczywiście jest mądra i się bada ale powiedziała, że mam to zapisać🙃
Rozmawiałyśmy o wielu rzeczach, np. o tym, że żyjemy w dziwnym kraju, w którym seks można uprawiać (nie lubię tego słowa, to nie pole) od 15-tego roku życia, a do ginekologa można iść od 18-ego. I tak sobie rozmawiamy o tym, co ja uważam, że Kasia fajnego robi dla kobiet ucząc je o tym, że seks może być fajny i przyjemny (a nie dla każdego niestety jest😥), i co Kasia uważa, że ja robię fajnego ucząc kobiety, że powinny mieć własne pieniądze a w relacje z innymi wchodzić bo chcą, a nie z ekonomicznej konieczności🙅🏻‍♀️💸
Gdzieś tam zawędrowałyśmy w odmęty relatywnie drogiego, szczególnie dla młodych ludzi dostępu do specjalistów.
I z jednej strony tak, totalnie się zgadzam. 15 minut wizyty bez żadnych badań to 150 zł (ja tyle płacę) a jak robisz przy okazji badania to kwota się zwiększa. To rzeczywiście może to boleć. Sama byłam w miejscu, w którym oglądałam każdą złotówkę 5x
✅ALE! Priorytety, dziewczyno, priorytety! Nigdy nie miałam problemu by określić, że są rzeczy ważne i ważniejsze.
Nie wiem i nie rozumiem, jak można co 3 tygodnie chodzić na rzęsy i hybrydy, a  3 lata nie być u ginekologa. Na tej samej zasadzie nie rozumiałam Gruzinów z nowymi telefonami, ale bez zębów🤯
Na studiach miałam stary model telefonu a mój pierwszy tablet, dzięki któremu mniej kserowałam i moglam czytać książki na legimi, nagrzewał się tak mocno, że musiałam go wkładać do lodówki by odpoczął. 
Ale zawsze mam zrobione badania i nie unikam lekarzy, bo to ważne❗️
Nie mówię zresztą tylko o finansach. Łatwiej jest „zadbać o siebie” idąc na te hybrydy niż pobiegać, prawda?
Don’t get me wrong, sama lubię mieć pomalowane paznokcie, lubię, a nawet uwielbiam Julię z @mayeye_warsaw , do której chodzę na rzęsy i chciałabym, aby jej biznes się rozkręcał.
Ale! First things first. Nie możesz być zadbana i niezbadana jednocześnie. Badaj się dziewczyno, ok? Gdy następnym razem gdy powiesz sobie „ale psycholog/ginekolog/terapeuta/fizjoterapeuta” jest drogi, zastanów się czy dobrze ustalasz priorytety. Nr 1 to Ty!

Jak możesz być zadbana, będąc...

Mój detoks od social mediów nadal trwa i dzielnie trzymam się narzuconej sobie maksymalnie godziny dziennie. Streszczając się powiem tylko, że wykorzystuję moment siedzenia na tyłku w Warszawie na spotkania z tymi wszystkimi cudownymi ludźmi, których przez ciągle bycie w rozjazdach nieco zaniedbałam. Podoba mi się to, chociaż dzisiaj naszło mnie na szybkie sklecenie „tygodnika”, więc macie coś do poczytania na blogu.
Zdjęcie w Tunezji zrobiła @ewaszabatin nie mam pojęcia kiedy, ale dobrze pokazuje mój mały problem z telefonem, który stał się przedłużeniem ręki. Kolory podkręciłam presetem Madryt, od @krzysztof_adamek i @instafiltry.pl, tylko zostawiłam po swojemu niebieski.

Pytanie za sto punktów: zerknij w zakładkę „twoja aktywność” na instagramie i napisz ile czasu dziennie spędzasz w tej aplikacji. Jestem ciekawa!
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #wakacje ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #lato #afryka #tunisia

Mój detoks od social mediów...

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

Demakijaż samą WODĄ? GLOV Hydro Demaquillage…

Czyli nanotechnologia w natarciu 🙂


Pamiętacie jak kiedyś pisałam o demakijażu za pomocą gąbki i oliwki? Jeśli nie, to odsyłam (tutaj). Jest to rozwiązanie nieco bardziej eko – nie kupuję wacików, a do tego przyjazne mojej skórze, bo oliwka dobrze mi służy.
 Jakiś czas temu ludzie od GLOV Hydro Demaquillage zaproponowali mi przetestowanie ich produktów, czyli dwóch rękawic które miały poradzić sobie ze zmywaniem makijażu przy użyciu samej wody

Przeczytałam opis technologii i poczułam się mocno zaintrygowana:


Niepokojące doniesienia ze świata nauki, coraz częściej publikowane niezależne badania dotyczące negatywnego wpływu na organizm człowieka chemicznych składników kosmetyków oraz detergentów, a także troska o środowisko naturalne, stały się inspiracją do stworzenia linii produktów GLOV Hydro Demaquillage. Jest to przykład wykorzystania nowoczesnych dokonań mikro-technologii do stworzenia produktów, które ułatwią codzienną pielęgnację każdej współczesnej kobiecie.
Wykonane z włókna 100 razy cieńszego od ludzkiego włosa oraz 30 razy cieńszego od włókna bawełny, akcesoria GLOV są niezwykle delikatne dla skóry i nie wywołują podrażnień nawet przy skórze atopowej, co potwierdzają badania laboratoryjne przeprowadzone przez Skin Lab. Dodatkowo przekrój rozgwiazdy zapewnia efektywność i szybkość zmywania makijażu, ponieważ zanieczyszczenia zbierają się w mikroskopijnych rowkach na powierzchni przędzy. Po zwilżeniu jednego z wariantów GLOV wodą, aktywowane zostaje działanie czyszczące. To wszystko sprawia, że przy wykonywaniu demakijażu wyeliminowane zostają wszelkie chemiczne produkty myjące i detergenty, ponieważ jedynym wykorzystywanym w rzeczywistości substratem jest naturalnie czysta woda.
Skuteczne oczyszczanie nienaruszające naturalnej bariery hydro-lipidowej skóry, delikatne
działanie pilingujące, poprawienie ukrwienia skóry dzięki efektowi masażu, brak szkodliwego wpływu detergentów, a także odpowiednie przygotowanie skóry na przyjęcie dobroczynnych składnikówkosmetyków pielęgnacyjnych, pozwala na znaczące poprawienie stanu cery.

Przyznam, że mnie to mocno zaintrygowało, ale też wydawało się zbyt piękne, aby było prawdziwe. Zresztą, zerknijcie jak wyglądają produkty które otrzymałam do recenzji :

Większym wariantem GLOV Hydro Demaquillage jest produkt GLOV comfort, zaopatrzony w system
czterech rogów dla zmycia nawet mocnego, profesjonalnego makijażu. Polecany jest głównie do użytku w domowym zaciszu, gdzie wygodnie można wykorzystać ciepłą wodę i wykonać m.in. kompres otwierający pory przed zastosowaniem maseczek pielęgnacyjnych.





Mniejszy wariant GLOV Hydro Demaquillage, to GLOV on-the-go mając y postać niewielkiej rękawiczki. Stworzony głównie jako produkt do torebki czy bagażu podręcznego, pozwala na szybkie poprawienie makijażu w ciągu dnia czy też odświeżenie skóry w podróży.


Pierwsza myśl – i to ma być TO ? Dostałam coś, co przypomina śmieszny ręczniczek i małą rękawicę. W dotyku także nic specjalnego. W dodatku w liście którym dostałam od marki, rekomendowali pranie tego w białym jeleniu. Ręcznie! Trzymając w ręku te akcesoria miałam wrażenie, że dałam się zrobić w jajo – jak TO COŚ ma zmyć makijaż przy pomocy samej wody?

Tak się składa, że miałam akurat oczy pomalowane eyelinerem i wodoodporny tusz (który – na marginesie – łzoodporny już nie jest…), oprócz tego tylko róż na policzkach, ale wzięłam mniejszą wersję, skierowałam na nią strumień letniej wody i po prostu przetarłam delikatnie po twarzy. Niewiarygodne, ale mój eyeliner i tusz wylądowały na rękawiczce, nie pozostawiając na twarzy żadnych “mazów”. Wiecie, mam na myśli to rozmazywanie się kolorówki po całej twarzy.

mikrofibra
 Ale… żeby nie było tak różowo – jak chcę chronić włókna, to w pralce sobie tego nie wypiorę. Kostka białego jelenia na luzie daje sobie radę  z ręcznym praniem, ale dla niektórych to może być minus. Ja jestem przyzwyczajona, bo myję tak gąbeczki, ale dla kogoś, kto po prostu zawsze wyrzucał waciki, może to być istotny minus 🙂
porównanie włos – mikrofibra. To grubsze to włos 🙂

Jestem bardzo zaskoczona działaniem produktów. Większą rękawicę podarowałam mamie, bo jej bardziej przydadzą się te rogi – wkładając w nie palce można bardzo precyzyjnie dotrzeć np. do kącika oka, albo do dolnej powieki tuż przy linii rzęs. Z rękawicy “podróżnej” korzystam sama, ale w domu, nie w drodze. Doceniam innowacyjność i jest to fajna sprawa jak lecimy gdzieś samolotem – wiadomo, odpada kolejna rzecz którą trzeba przelać w specjalny pojemniczek 🙂
Obie rękawiczki błyskawicznie schną i działają równie dobrze z ciepłą, jak i zimną wodą. Ja osobiście preferuję najpierw letnią, a potem zimną na drugiej stronie rękawiczki, żeby domknąć pory.

Skóra jest bardzo fajnie oczyszczona i co najważniejsze – nic mi się po twarzy nie maże. Bardzo lubię oliwkę, ale kurcze, czasami dostanie się do oka i zostawia na nim taki okropny film który powoduje widzenie przez mgłę… bardzo tego nie lubię! Ostatnio stawiam więc na glov.

Minusy : Trzeba to ręcznie wyprać i wysuszyć – na szczęście jest sznureczek do zawieszenia w łazience, więc ok 🙂 Myślę, że do wersji mniejszej, czyli on the go przydałoby się jakieś płaskie plastikowe etui – wiecie, głupio wilgotną rękawiczkę kłaść do torebki… 😀

Oba produkty można kupić w sklepie internetowym marki (link). Duża kosztuje 49,90, mała – 39,90 ale jeśli produkt się nie spodoba, zwracają kasę. To chyba najlepiej świadczy o tym, że producent jest pewny działania tego wynalazku.
Ciesze się, że dostałam okazję przetestowania produktu, bo sama pewnie nie skusiłabym się na coś, co ma zmyć mi tapetę przy użyciu samej wody. A jednak, perpetuum mobile działa! 🙂

Zdjęcia : GLOV, 

Uściski, Ania

32
Dodaj komentarz

avatar
20 Comment threads
12 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Marylamonika żochowskaSłonecznikjask-olkarodzynkaa Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Właśnie mi sie wyswietlilo ze polubilas marke na facebooku, rzeczywiscie mają same pozytywne komentarze, aż dziwne 😛

Anonimowy
Gość
Anonimowy

wlasnie kalkuluje sobie ile wydaje na micele i mi sie to oplaca, tym bardziej , ze biedra wycofuje bebeauty. sork za bledy, pisze z tel

Rainy Girl
Gość

mam taką z firmy Raypath:) jest świetna, szukałam podobnej, bo moja już trochę ma! dzięki:*

Lallane
Gość

Kuurcze może ktoś dostał do testów z YT bo dla mnie to na prawdę zbyt piękne! Ale bardzo by mi się przydał taki wynalazek :)))

Panna Dominika
Gość

Dostałam maila od nich również, ale paczka nie dotarła, więc pewnie się rozmyślili, szczególnie że nie odpowiedzieli mi na pytanie czy i kiedy paczka się pojawi. Byłam ciekawa jak to cudo działa, ale nie zamierzam kupować, szczególnie że mam sporo produktów do demakijażu do zdenkowania jeszcze :<

tonia
Gość

zaciekawilo mnie to bardzo- chyba sie skusze jak bede w pl 😉

Kociamber w podróży
Gość

Bardzo ciekawy produkt! Mam tylko doświadczenie ze ściereczkami z mikrofibry – w OCM oraz w domu, w ogóle nie używam wtedy detergentu tylko ciepłej wody i wszystko jest pięknie wyczyszczone i bez chemii!

Remedy
Gość

Hmm no brzmi ciekawie i niewiarygodnie, że taki kawałeczek materiału potrafi takie cuda 😀 Ja się raczej nie skuszę, bo mnie podrażnia czasem zwykły dotyk ręki, a co dopiero kawałek jakiegokolwiek materiału. Ale do zmywania makijażu oczu pewnie by się nadała 🙂 No, ale na razie zostanę przy użyciu wacików do zmywania makijażu z oczu i mydełka Aleppo do oczyszczenia reszty buźki 🙂

Booklover
Gość

Chyba jednak się nie skuszę i zostanę przy duecie żel+woda 🙂

Magdalena
Gość

brzmi super! i aż się wierzyć nie chce. ciekawa jestem tylko, jak ta ściereczka wygląda po miesiącu, dwóch. No i jak wyglada sprawa z higieną? o ile płaskie gabeczki, konjac, szczotki można smiało wymieniać, to wyrzucenie 50 zł po 2 miesiącach do mnie nie przemawia ;c

karminowe.usta
Gość

Widzę, że mamy podobne wątpliwości. Z jednej strony kusi mnie to rozwiązanie, ponieważ nie muszę korzystać z żelu do mycia twarzy, z drugiej preferuję produkty jednorazowego użytku. Wiem, że moje podejście nie jest ekologiczne, ale w takich sytuacjach najpierw myślę o własnym bezpieczeństwie. Niestety, na mojej twarzy gości wiele niedoskonałości i obawiam się, że tego typu gadżet mógłby przyczynić się do rozprzestrzenienia niepożądanych bakterii.

Anula Z.
Gość

wow ! na prawdę mnie zaciekawiłas i zaintrygowałaś 🙂 kurczę to może być coś dla mnie bo dużo płynów micelarnych mnie uczula i musze się babrać z tłustym kremem Nivea.
Obserwuje i pozdrawiam 🙂

paranoJa
Gość

ja i bez rękawisi często zmywam makijaż samą wodą i żyję po dziś dzień. 😀 tak, wiem, słaba kobieta ze mnie. 😉

Bebe
Gość

Zaintrygowałaś mnie. OMC znam, stosuję w lekko zmodyfikowanej wersji, ale sama woda?? Trudno mi w to jakoś uwierzyć. Jestem ciekawa jak długo produkty zachowują swoje magiczne właściwości i jak długo trwa ich czyszczenie mydłem.

Bebe
Gość

Dziękuję, ale nie wiem czy będę się w stanie oprzeć jej zakupowi czekając, bo Twoja rekomendacja kusi mnie, oj kusi 🙂

Kokodylek
Gość

Słyszałam o Glov, ale nie spodziewałam się, że to naprawdę działa. Super sprawa 🙂

rodzynkaa
Gość

Ciekawe 😀 trzeba pomyśleć nad zakupem 😛
Wgl. świetny blog ! dziwię się dlaczego tak późno tu trafiłam, ale postaram się to nadrobić ;)) Mega dawka nowości, pomysłów i inspiracji – to lubię, bardzo mi się podoba :DD

Ja dopiero zaczynam z blogowaniem na poważnie, mimo że mój blog dopiero się rozkręca to i tak zapraszam w moje skromne progi, jeśli bd miała kiedyś chwilę czasu 😀

Pozdrawiam,
Rodzyneczka 😉

jask-olka
Gość

rozważę to 🙂

Słonecznik
Gość

Ciekawe bardzo. Jak zużyję produkty do demakijażu to może się skuszę 😉

monika żochowska
Gość

Dla wszystkich niezdecydowanych do konca Czerwca Phenicoptere udostepnia kod znizkowy dla fanow GLOV Hydro Demaquillage na FB ( https://www.facebook.com/phenicoptere ) i czytelniczek blogow kosmetycznych. Po wpisaniu "BLOGOSFERA2013" 20% znizki na produkty w sklepie http://www.glov.co Nic nie ryzykujecie bo mozna produkt testowac 7 dni i jezeli nie spelnia Waszych oczekiwan to mozna go zwrocic a firma zwraca poniesione koszty 😉

Ten produkt czyni cuda. Warto sie o tym przekonac.

monika żochowska
Gość

Dla wszystkich niezdecydowanych do konca Czerwca Phenicoptere udostepnia kod znizkowy dla fanow GLOV Hydro Demaquillage na FB ( https://www.facebook.com/phenicoptere ) i czytelniczek blogow kosmetycznych. Po wpisaniu "BLOGOSFERA2013" 20% znizki na produkty w sklepie http://www.glov.co Nic nie ryzykujecie bo mozna produkt testowac 7 dni i jezeli nie spelnia Waszych oczekiwan to mozna go zwrocic a firma zwraca poniesione koszty 😉

Ten produkt czyni cuda. Warto sie o tym przekonac.

monika żochowska
Gość

Dla wszystkich niezdecydowanych do konca Czerwca Phenicoptere udostepnia kod znizkowy dla fanow GLOV Hydro Demaquillage na FB ( https://www.facebook.com/phenicoptere ) i czytelniczek blogow kosmetycznych. Po wpisaniu "BLOGOSFERA2013" 20% znizki na produkty w sklepie http://www.glov.co Nic nie ryzykujecie bo mozna produkt testowac 7 dni i jezeli nie spelnia Waszych oczekiwan to mozna go zwrocic a firma zwraca poniesione koszty 😉

Ten produkt czyni cuda. Warto sie o tym przekonac.

Maryla
Gość
Maryla

To bardzo dobry produkt! Na początku również byłam lekko niepewna, jak w praktyce będzie wyglądał mój demakijaż przy pomocy tej rękawiczki, jednak szybko przekonałam się, że to świetna sprawa. Zabieram ją zawsze, gdy jadę w jakąś podróż, w domu również go używam, bo jest szybciej i skuteczniej. Zakupy robię internetowo w tej aptece – jest taniej, niż u producenta 🙂

Previous
3 OBIECUJĄCE BLOGI
Demakijaż samą WODĄ? GLOV Hydro Demaquillage…