Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Jak pozbyć się migren raz na zawsze

Przedstawiam obiecany wpis o zwalczaniu migren. 
5 Kroków dzięki którym uwolniłam od migren siebie oraz minimum dwie inne osoby!

 Na początku odsyłam do informacji wstępnych na temat charakteru moich porad. Wszystko robisz na własną odpowiedzialność (link otwiera się w nowej karcie)

Założę się, że większość z Was nie wie czym jest migrena. Nie wiedziałam i ja. Wiedziałam tylko tyle, że z tym gównem nie da się funkcjonować. Migrena to nie “zwykły” ból głowy. Tym bardziej – migrena  z aurą. 
Zaznaczę tutaj, że migrena nie była moją “podstawową” chorobą, bo moim głównym problemem jest ogromna nadprodukcja śluzu w oskrzelach, co nie pozwala mi normalnie oddychać i powoduje masę innych komplikacji. Kiedy do  tego wszystkiego doszły migreny – zaczęłam miewać myśli samobójcze (!). Ból jaki towarzyszył mi niemal codziennie był silniejszy od migren, ale powiedzmy to sobie szczerze – mniej uciążliwy w takim sensie, że da się z nim jakoś funkcjonować. Przy migrenie człowiek chce się tylko położyć  w ekstremalnie cichym i ciemnym miejscu i modlić się o to, aby przyszedł sen. + oczywista myśl – “zrobię wszystko aby przestało boleć!!!”.
I dupa.
Migrena nie jest chorobą. Mam w dupie co mówi na ten temat medycyna i że ma na to oznaczenie literowo-cyfrowe. Migrena to zespół symptomów. Nie choroba. Symptomy. Tak samo jak katar nie jest chorobą, a jednym z objawów np. grypy.
Dlaczego więc lekarze skupiają się na “leczeniu” objawów?!!!!!!!!
Każdy lekarz który zapisuje przeciwbóle i leki hamujące/minimalizujące objawy bez próby dociekania powodu dla którego migrena się pojawia, czyli jej źródła, to w mojej ocenie konował i nie powinien wykonywać swojego zawodu. Jak masz np. ropień pod zębem i będziesz łykać tabletki przeciwbólowe (lub jeśli masz nielegalny w Polsce dostęp – smarować dziąsło przeciwbólowym żelem) nie usuniesz problemu. Zniknie na chwilę. Jak będziesz brać te przeciwbóle dzień w dzień, bez naprawiania przyczyny, to rzeczywiście – pewnego dnia przestanie Cię boleć. Będzie to dzień w którym stracisz ząb.

Pozbyłam się migren, od grudnia nie miałam ani jednej. Mogłabym napisać, że od sierpnia, ale w międzyczasie popełniłam dwa błędy, z których jeden zaowocował migreną trzydniową w trakcie której byłam już skłonna szukać siekiery aby odciąć sobie tą piekielną głowę.

Do rzeczy. Ustaliliśmy już, że migrena to zespół symptomów. Mówi tak np. dr mark Hyman, jeśli komuś moje słowa nie starczą. I nie on jeden.
 Oczywistym jest więc, że jeśli migrena jest symptomem, należy szukać jej przyczyny. Jeśli poniższe rady na Ciebie nie zadziałają a naprawdę sumiennie  z nich skorzystasz, to cóż – ja poszłabym na tomografię i inne badania.


Jak to było u mnie?
Wspaniali ludzie z UCLA doradzili mi zacząć od diety eliminacyjnej. Z tym, że ja zamiast eliminować produkty po kolei miałam to robić inaczej.  W skrócie – miałam notować każdego dnia wszystko co zjadłam i wypiłam. Wszystko. Jak wystąpi migrena i już po niej dojdę do siebie, miałam przeanalizować to, co jadłam i piłam tamtego dnia. A potem każdego dnia po kolei “prowokować” migrenę tymi samymi produktami. Każdego dnia innymi.
Jest to zadanie raczej trudne, bo obecnie składy niektórych pokarmów są tak długie, że dochodzenie do przyczyny może być skomplikowane. Mi udało si,ę szybko, bo po sześciu dniach – moją migrenę powodowało…mleko.
Nie wiem który konkretnie jego składnik, bo po niektórych przetworach mlecznych nic się nie dzieje.

Myślałam, że to już, koniec. Chciałam sobie pogratulować, że znalazłam winowajcę i że wszystko było tak banalnie proste. Śmiać się na widok reklam “cudownych” leków na aurę i nazywać w duchu idiotami wszystkich tych którzy w nie wierzą i…

Migrena przyszła znowu. To jest powód, dla którego nie mogłam napisać, że migren nie mam od sierpnia. Unikanie mleka nie było dla mnie raczej problemem, bo jestem zdania, że mleko krowie jest dla cielaków, nie ludzi. Nie jestem jednak zbyt ortodoksyjna – jak się okazało, mleko było w batonie który zjadłam. 
Porażka na całej linii.

Co jeszcze może powodować migreny? Zacytuję maila od mojej koleżanki Justyny
Podzielę się swoją historią. Migrena to suka której nikt nie chce spotkać na swojej drodze. Niestety mnie odwiedzała dość często, straciłam przez nią jedną pracę, chociaż to jest coś, co potem okazało się dobre. Migreny nikt nie traktuje serio, wszyscy maja cie za glupią histeryczkę. Niby mówią, że współczują, że jest im przykro a potem zadają głupie pytania czy naprawdę ‘jakiś’ ból głowy nie pozwolił mi iść na wesele. Migrena to nie ‘jakiś’ ból głowy. Migrena to horror, leżenie w łóżku, wymioty, problemy z widzeniem i ból który nie promieniuje tylko jest stały. Lekarze rozkładali ręce, zapisywali nowe lekarstwa które miały uśmierzyć ból. Były też antydepresanty. Zaczęłam zbierać kaskę na botox bo słyszałam, że pomaga.
Wtedy Anka powiedziała mi, że pozbyła się migren i doradziła mi kilka rzecz. Jak jej wysłuchałam, to  zjednej strony chciałam spróbować, z drugiej strony  to wszystko bylo zbyt łatwe i zbyt piękne by było prawdziwe. No i ktoś kto smarka na zielono nie wydawał mi się właśiwą osobą do doradzania o migrenach. Mimo całej mojej sympatii dla Anki. Spróbowałam z zapałem. Ten szybko minął. Migrena wrociła.
Nie będę się rozdrabniać, po długich analizach winowajcą okazała się kofeina.
Dramat, bo kocham kawę. odstawiłam kawę a migreny 2-3-4 razy w tygodniu były nadal. To był czas kiedy myślałam, ze migrene powoduje kawa. Powiedziałam Ance, że do dupy ta metoda. Razem ustaliłyśmy, że kofeina jest nie tylko w kawie. Wiem, ze to każdy to wie 😛 Odstawienie kofeiny było zajebiście trudne, bo kofeina jest wszędzie – w herbacie, wielu napojach gazowanych, energetykach. W moim życiu od kilku miesięcy wyłącznie w peelingu 😀 Rzucenie kofeiny było bardzo trudne, ale zawsze przypominałam sobie, że zrobię absolutnie wszystko aby nie mieć migreny. Jeśli wszystko ma polegać wyłącznie na odstawieniu kofeiny, to jestem ZA!”

Dalej ucinam, bo sama opiszę kolejne kroki metody którą sobie wypracowałam.
Inne znane mi przypadki pokarmów które wywoływały migreny u znanych mi osób to jajka kurze oraz…ser. Szczególnie ser pleśniowy.
 Wiem, że to są wyrzeczenia i że te produkty są wszędzie. Jeśli masz MIGRENĘ a nie zwykły ból głowy, to pójdziesz na takie ustępstwa, wierz mi 🙂
Poza tym – jeśli winowajcą nie było pożywienie, zastanów się co robiłeś danego dnia – ciotka mojej koleżanki miała migreny po zbyt długiej jeździe samochodem (spaliny). Mało brakowało, a byłby wypadek!
Nie namawiam Cię do przejścia na dietę surową, chociaż byłaby na pewno bezpieczniejsza i polecam ją rozważyć. Sama stopniowo zwiększam ilość surowizny w swojej diecie.

Co robić, kiedy okaże się, że  przypadkiem zjem coś, co wywołuje u mnie migrenę?
Miałam duże problemy z tym mlekiem. Raz, że czasami załatwiała mi ja formułka “w zakładzie… używa się mleka i soi” ( nie mówię nawet o ” produkt może zawierać śladowe ilości mleka”), dwa, że kocham lody bakaliowe. Pracuję nad tym, ale :

– każdego dnia rano żuję plasterek świeżego imbiru. Noszę też kawałek imbiru w metalowym pudełku po landrynkach do żucia (i połknięcia) jeśli tylko pojawiłyby się pierwsze objawy migreny. Jeśli masz migrenę z aurą, zazwyczaj zaczyna się od problemów ze wzrokiem i zakładam, że potrafisz to rozpoznać. Jestem zaskoczona tym, że taka banalna metoda działa.
Oczywiście nie wywołuję wilka z lasu i te lody to nie taka znowu codzienność i nie w ogromnych ilościach, ale imbir ratuje mi tyłek. Nie wiem czy to kwestia zawartego w nim gingerolu, ale u mnie i kilku innych osób które to sprawdziły – działa rewelacyjnie 🙂 Imbir mam przy sobie ZAWSZE.

Ostatnie cudo : Złocień maruna – kupuję jako nalewkę (wcześniej miałam w formie “herbatki”. Stosuję od sierpnia. Nie wiem na ile złocień ma wpływ na brak moich migren a na ile to skutek odstawienia mleka i żucia imbiru, ale nie przestanę go brać. Można kupić w sklepach zielarskich, niestety nie pamiętam ceny.

I mała, ale bardzo istotna uwaga. Uważaj co mówisz! Jeśli często wypowiadasz takie zdania jak “Zaraz pęknie mi głowa”, “Głowa mi pęka” , “Mam tyle na głowie!” to sorry, ale czego się spodziewasz? Twoja podświadomość traktuje to jako polecenie. Walcz z tym! Wyobrażaj sobie np. falę która wymywa ból z Twojego ciała zupełnie jak odpływ. Dobrym momentem na to jest masaż głowy przed snem. O ile powodem Twoich migren nie jest…metal przy głowie. Taki przypadek też znam!


Na koniec jeszcze mail od Balbiny Ogryzek :

Witaj Aniu, dziękuję za propozycję wypowiedzenia się na Twoim blogu 🙂 U siebie kiedyś pisałam o migrenie, ale to głównie dlatego, by wytłumaczyć czytelnikom , że wcale nie przesadzam z tym olejem lnianym, spiruliną itd… Cięgle otrzymywałam pytania, czy to aby na pewno jest zdrowe. Swoją drogą ciekawe, że ludzie nie martwią się czy czipsy albo smażony kotlet wołowy są zdrowe, za to łyżka oleju lnianego to poważne zagrożenie 🙂 o mojej migrenie pisałam pół roku temu tu – http://balbinaogryzek.blogspot.com/2012/12/jak-niechcacy-schudam-12-kg-czyli-kilka.htmlMinęło kolejne pół roku i po migrenie ani śladu. Rok bez migreny, dla mnie to jak cud. Najbardziej w decyzji o zmianie diety pomogła mi Ania z cudownych diet. Teraz już wróciłam do kilku nieciekawych nawyków, ale ciągle walczę sama ze sobą. Mam nadzieję, że za rok, dwa moja dieta będzie w 80 surowa.
W skrócie pomogło mi:
– ssanie oleju na czczo
– woda z cytryną na czczo
– łyżka lnianego dziennie
– spirulina jako suplement
– 80% surowych warzyw i owoców
– wyeliminowanie słodyczy
– orzechy, nasiona, kiełki
– zielone szejki
Tę dietę stosowałam przez 2 miesiące, później powoli wracałam do normalnego jedzenia, choć wciąż pilnowałam, by surowe warzywa i owoce stanowiły duży procent.

edit : coś źle kliknęłam i urwałam wypowiedź Balbiny. Wklejam dalszy ciąg 🙂


Migrena jest straszna i śmieszna. Dla tych, którzy na nią cierpią – straszna. Śmieszna dla ludzi, którzy nigdy jej nie mieli. Kojarzy się im z wymysłem osób nadwrażliwych, arystokracją, globusem i Emilią Korczyńską z ‘Nad Niemnem’. Większość też myli słowo migrena ze zwykłym bólem głowy. Nie raz słyszałam „…oo masz migrenę? Współczuję. Nie idziesz do pracy? Dlaczego?!” albo „Wiesz, muszę iść na zakupy, ale mam migrenę, więc wstąpię tylko do kilku sklepów”. Gdyby miała prawdziwą migrenę, nie wstąpiłabym do ani jednego. Ba, nie wyszłaby z domu.
Pierwszą migrenę dostałam w wieku 17 lat, poprzedzoną zaburzeniami widzenia, utratą wzroku na chwilę, cierpnięciem ręki, policzka, ust i omdleniami. Trwała 24 h. Milion badań, rezonanse, tomografie, różni specjaliści, różne tabletki… i nic. Zostałam zdiagnozowana na migrenę z aurą, a według lekarzy jest to choroba nieuleczalna. Co jakiś czas dostawałam migrenę i już. Modliłam się tylko, by nie trafiło na maturę, ważny egzamin lub jakiś inny szczególny dzień.
I tak sobie żyłam od jednej migreny do drugiej, aż nadszedł dzień obrony licencjatu. Budzę się rano, a w oczach mam mroczki, błyski, iskry a po kilkunastu minutach tracę na chwilę wzrok. Chyba nie muszę Wam opowiadać w jaką panikę wpadłam. Za kilka godzin obrona! Byłam zdecydowana po prostu nie pójść, ale rodzice namówili mnie, żebym spróbowała. Połknęłam 7 tabletek Ibupromu Max, bo choć nigdy żadne tabletki na mnie nie działały, wierzyłam, że dziś coś musi mi pomóc przynajmniej złagodzić ból! Nie wiem czy to tabletki, czy stres i panika odsunęły migrenę w czasie, co mi się nigdy wcześniej nie zdarzyło. Czułam się fatalnie, ale obronę jakimś cudem przetrwałam, obroniłam się, wróciłam do domu i dostałam dwie najstraszliwsze migreny w życiu pod rząd. Najpierw ok. 36 godzin, potem 12 godzin przerwy i kolejne 36 godzin. Wtedy dojrzała we mnie decyzja, że TO się MUSI zmienić.
Teraz już w skrócie. Przeglądnęłam Internet wzdłuż i wszerz, najbardziej zainteresowała mnie Terapia Gersona, lekarza, który sam cierpiał na migreny i wyleczył je jedzeniem. Nie będę o niej dokładnie opowiadać, tylko się nią zainspirowałam i połączyłam z innymi naturalnymi metodami, o których czytałam na blogu Ani – cudowne diety.

– rano ssałam olej na czczo przez pół godziny
– później piłam wodę z cytryną
– moja dieta składała się w 80% procentach z surowych warzyw i owoców (bardzo często piłam zielone szejki)
– wyeliminowałam słodycze i potrawy smażone w zupełności
– wzbogaciłam dietę o nasiona, orzechy i kiełki
– jako suplement stosowałam spirulinę w tabletkach i łyżkę oleju lnianego dziennie
Tyle. Przez pierwsze dwa tygodnie było ciężko, bo czułam się osłabiona, zmęczona, przeszłam nawet coś w rodzaju krótkiejmigreny. Potem było tylko lepiej, w drugim miesiącu czułam się fantastycznie. Tak wyglądała moja dieta przez dwa miesiące, później powoli wracałam do normalnego jedzenia, choć ciągle pilnowałam (i pilnuję) by w mojej diecie spory procent stanowiły surowe owoce i warzywa.
Nie mogę niestety pochwalić się w 100% piękną dietą, od czasu do czas zjadam trochę śmieciowego jedzenia, piję alkohol, ale nie dostałam migreny od roku. ROK BEZ MIGRENY. Dlatego uważam, że warto spróbować.

Swoją drogą – bloga http://cudownediety.blogspot.com/  szczerze polecam każdemu, komu nie chce się czytać książek Dąbrowskiej czy o diecie dr Budwig, terapii Gersona itp. Bardzo fajna kondensacja najważniejszych treści.

Metody które opisałam (np. imbir) są u mnie w 100% skuteczne, w dodatku tanie i nie wymagają wysiłku, jedynie chęci i wytrwałości. Gotowości do zmiany nawyków. Wiem jednak, że znajdą się nygusy które wolą zwalać winę na lekarzy i wolą łykać tabletki. Wasza decyzja.

Moim zdaniem metoda polegająca  kolejno na :

  1. Notowaniu tego co jesz w celu znalezienia przyczyny
  2. Wyeliminowaniu tego
  3. Ssaniu imbiru
  4. Picia złocienia maruna
  5. Zrezygnowania z wypowiadania destrukcyjnych zdań
Nie jest metodą trudną, skomplikowaną ani inwazyjną. Warto spróbować.

Dodam tylko, że należy bezwzględnie szukać przyczyny i nie unikać badań. To może być guz!!!

Jeśli chcecie podzielić się swoją historią walki z migreną – śmiało róbcie to w komentarzach. Jestem świadoma, że zaraz pojawią się głowy “próbowałam wszystkiego, nic mi nie pomaga”. Jest to jednak bzdura która a) nie zmieni Twojej sytuacji na lepsze, b) nie jest prawdą, bo gdybyś próbowała wszystkiego, to coś by Ci pomogło. Brutalna prawda jest taka, że Twoje zdrowie zazwyczaj nikogo nie obchodzi. To TY musisz o nie walczyć!
Ja idę poczytać komentarze pod poprzednimi wpisami i na nie odpowiedzieć 😉

Uściski, Ania

110
Dodaj komentarz

avatar
58 Comment threads
52 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Iwona Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

pierwsza! Potwierdzam działanie imbiru i to, że migrena to nie choroba. Cytujesz dziewczynę która radzi orzechy – u mnie to one wywołały migrenę. też ciężko było do tego dojść bo jak mleko są we wszystkim. Moim probleme są arachidowe 🙂 wolę czytać składy do końca życia niż mieć migrenę! A imbirek biorę wodę i sypię szczyptę każdego dnia. Noszenie go przy sobie nie jest głupie, moze będe mieć małą fiolkę 😛 A Ty żujesz świeży?

Balbina Ogryzek
Gość

Anonimowy, ja nie doradzam jedzenia samych orzechów, u mnie to zmiana całej diety pomogła wyeliminować migreny 🙂 ale fajnie, że znalazłaś przyczynę swojej migreny, obyśmy już nigdy jej nie dostały!

Illusions and Dream
Gość

Moja mama cierpi na migreny od zawsze, ja takie potężne ataki miałam chyba ze 4 razy w życiu (i oby nigdy więcej, pierwszy raz w podstawówce myślałam że mi oko wypadnie, bolała mnie skroń i widziałam pół strony w książce, szok za pierwszym razem, chociaż wymioty były jeszcze bardziej zaskakujące :D) więc zaciekawiła mnie zapowiedź wpisu na ten temat. Ameryki tu nie odkrywasz (dieta jest bardzo ważna, wiadomo), ale Twoja metoda wydaje sie logiczna. Postaram sie, żeby mama przeczytała ten wpis jak najszybciej i wzięła sie za zapisywanie swoich posiłków, poczekamy na atak (jak to brzmi!), przeanalizujemy to wszystko i… Czytaj więcej »

Zzielona
Gość

Taka migrena to musi być masakra. Sama raz na pół roku mam taki ból głowy, który zaczyna się od "gwiazdek" przed oczami, ale na całe szczęście mija gdy się położę i odpoczne. Leków przeciwbólowych z efedryna i innymi swinstwami raczej unikam ale te też pomagają w ektremalnych przypadkach. Nie wyobrażam sobie boli migrenowych, dlatego na maksa Wam współczuję. Dobrze jednak, że znalazlyscie na to jakiś sposób. Co do mleka, to ja też go unikam, głównie dlatego, że mam później po nim niestrawnosc i zwiazane z tym atrakcje :-P. Traktuję je jedynie jako dodatek do kawy. Oczywiście mleko w postaci słodkiej,… Czytaj więcej »

Panda
Gość

Świetne porady. Nigdy nie miałam migreny,ale moja siostra ma bardzo często i właśnie przedstawiłam jej twój sposób – od jutra będziemy zapisywać wszystko,co je a za jakiś czas dam znać, czy zadziałało. Dzięki! 🙂

Publiczna Pralnia
Gość

Mija rok jak przeszłam na weganizm i wiem, że jestem nudna, ale mam wrażenie, że produkty pochodzenia zwierzęcego naprawdę uprzykrzały mi do tego czasu życie. Rzeczy, które poprawiły się w moim zdrowiu od tego czasu nie idzie zliczyć.Oczywiście odstawienie nabiału to nie złoty środek, ale widzę, że poszłaś w stronę dietoterapii, tak jak pisałam Ci o leczeniu przez Bożenę Olszowską z Wrocławia – ona również eliminuje z diety różne produkty i dodaje naturalne zioła. Pomogła wielu moim znajomym, a ja i również się do niej wybieram w nadziei, że pomoże mi z przewlekle bolącym żołądkiem.Swoją drogą myślę, czy nie poświęcić… Czytaj więcej »

Publiczna Pralnia
Gość

powodzenia, wcale nie jest trudno 🙂
a, zapomniałbym! Lody bakaliowe to nie wyrzeczenie! Spróbuj zrobić sama! 🙂 Na bazie mleka kokosowego i bananów wychodzą najlepsze lody pod słońcem 🙂 (Można też na bazie mleka roślinnego i orzechów, potrenuję jak wrócą upały pewnie 😉 )

Peggy Brown
Gość

wymyślałam różne scenariusze, ale ani przez chwilę nie powiązałam żywności z migreną. muszę wypróbować tą metodę, ale po przeczytaniu twojej notki próbowałam się zastanowić, jaki czynnik łączy wszystkie migreny z ostatnich miesięcy- jedyne, co przychodzi mi na szybko do głowy, to stres 🙁 bardzo wszystkim się przejmuje i wszystko biorę do siebie, stres w pracy, w domu itd znoszę to wszystko jakoś, ale co jakiś czas mam kulminacje i pękam jak bańka mydlana, wtedy nawet zdarza się płacz, czuję w środku niepokój i złość, a na koniec przychodzi migrena, która trwa nawet kilka dni, a ja wtedy czuję się jak… Czytaj więcej »

jask-olka
Gość

Nie jestem w stanie wyjasnic tego, ale jeden jexyny raz mialam migrene, w dodatku z aura, ktora trwala pol dnia. Bylo to w dniu moich urodzin, 1,5 miesiaca temu i do tej pory sie nie powtorzylo. Cale szczescie, ale nie wiem co ja wywolalo… Mam nadzieje ze suka nie wroci, ale jesli kiedykolwiek mialoby sie tak stac – wyprobuje twoja metode. Masz cos w sobie przekonujacego, cos co sprawia ze ufam twoim slowom i nie poszlabym z tym do lekarza.
Btw tym bardziej ze zbyt czeste lykanie lekow p/bolowych moze nas na nie uodpornic… Ale to raczej kazdy wie.

Weronika F.
Gość

Dobry artykuł, polecę znajomym którzy mają migreny. Bo ja jak mówię, że to od jedzenia itp. to nikt mi nie wierzy ;/

Lila
Gość

Nigdy nie powiązałabym żywności z migreną!

Robinsonowa
Gość

Ja mam migreny gdy jade samochodem albo autobusem. Nawet nie musi być to długa podróż, wystarczy pół godzinki. To jest dopiero koszmar, bo niby co poradzić w takiej sytuacji? O ile produkty spożywcze byłabym w stanie wyeliminować z diety bez problemu o tyle samochodem muszę jeździć :/

DorARTthea
Gość

Te moje to nie wiem czy migreny, bo nic mi nie drętwieje, ale wrażenie że światło i dźwięki tak potwornie bolą że aż się niedobrze robi – niezapomniane i nie do pomylenia ze zwykłym bólem głowy. Faktycznie najczęściej bóle głowy mam po jeździe samochodem, ale nie zawsze, i nie od zawsze – dawniej miałam po prostu chorobę lokomocyjną bez bólu głowy. Myślałam, że to zatrucie spalinami, bo strasznie reaguję nawet jak tata kosi trawnik przed domem, smród gorszy od papierochowego, fuj. Ale co dziwne nie po każdej wyprawie autobusem dopada mnie TEN ból. Przeważnie zupełnie nic mi się nie dzieje.… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

JA nie mam migren, za to mama tak- i straszy mnie, że to pewnie dziedziczne. Coż, jej nie pomogę, bo tylko by mnie wyśmiała, ale jeśli jednak na mnie też przejdzie to będę wiedziała co robić 🙂

loramita
Gość

jeżeli chodzi o mleko to zgadzam się w 100%, bo ja od paru lat nie piję i czuję się znacznie lepiej a też miałam silne bóle głowy itp. według mnie warto spróbować i eliminować coś co jemy na co dzień i zobaczyć jak będziemy się czuć.

Bebe
Gość

Na zwykły ból głowy pomagały mi dwie szklanki wody, ale ostatnio pojawiają się bóle "wodoodporne". Myślałam, że to z nerwów, ale po lekturze Twojego posta wezmę pod lupę to co jem.

Piękna Bestia
Gość

Najgorsze wydaje mi się podejście lekarzy w tym temacie. Trzeba trafić na dobrego specjalistę aby pomógł wyjaśnić co i jak. U mnie były nasilone bóle dzień w dzień od lutego do kwietnia. Czułam się jak na permanentnym kacu. W końcu poszłam do laryngologa myśląc że to zatoki. Okazało się że właściwie zatok czołowych to ja nie mam,więc one nie mogą powodować bólu. Ewentualnie reszta zatok które już załatwiłam na stałe mogły mi nasilać ból… ale zamiast coś z tym zrobić lekarz powiedział że on w tym temacie powiedział już wszystko i jak mnie coś boli to żebym sobie do innego… Czytaj więcej »

coraz-mniej
Gość

Kurcze, nie spodziewałabym się takich sposobów na migreny. Mnie się NA SZCZĘŚCIE nie czepiły, ale na pewno będę odsyłać tutaj.
🙂

Krufka
Gość

Nigdy bym nie pomyślała, że wystarczy bardziej się przyjrzeć swojej diecie, obserwować, jak różne produkty wpływają na nasze samopoczucie… a to takie proste! 🙂

Remedy
Gość

Mnie na szczęście nie dotyczy ten problem, ale przeczytać zawsze warto, a nóż okaże się, że ktoś znajomy ma ten problem i będę mogła mu pomóc 🙂

Ksandra
Gość

chodząc do podstawówki miałam migreny przynajmniej raz na 2 miesiące, nic nie widziałam na jedno oko, wymioty, zawroty głowy, trwało to niekiedy po 2 dni. miałam robione chyba wszystkie możliwe badania, a w końcu sama doszłam do tego, że piłam za mało (kubek herbaty/soku do śniadania i kolacji). teraz wypijam dziennie 3l wody niegazowanej, od 5 lat nie miałam migreny 🙂

Czarownicująca
Gość

Czekam na pozostałe obiecane wpisy 🙂
Na szczęście migrena mnie nie dotyczy.
Miewam napięciowe bóle głowy, trudne do opanowania i koi je tylko lek, po którym zasypiam albo jestem jak naćpana.

Najczęściej łapie mnie on po:
*czerwonym winie
*przebywaniu w zadymionym pomieszczeniu, zapach dymu z papierosów na ubraniu
*długim prowadzeniu samochodu (napinam się)

Migrenowcom też może to szkodzić.
Trzymam kciuki za odnalezienie przyczyny!

eve
Gość

Tez na to cierpie. Przyczyn moze byc wiele np. tez jak Twoja znajoma spaliny, rowniez jak zauwazylam samolot- podroz zakonczyla sie placzem z bolu i wymiotami i przeszkadzalo mi nawet najmniejsze swiatlo. Innym razem nie moglam dojechac autobusem w pewne miejsce- zakonczylo sie tak samo jak podroz samolotem :/. Boli mnie gdy sie budze i jest jasno(we wloszech mieszkalam w jaskini i bylo ok :D). Czasami boli mnie codziennie przez dluzszy czas glowa, innym razem mam spokoj, albo konczy sie jak ja to nazywam takimi atakami(placz z bolu, wymioty, nadwrazliwosc na swtalo i dzwieki). Co ciekawe na wyspie takie "ataki"… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja tez mialam migreny, ale gdzies przeczytalam ze glowym winowajacami sa: czekolada, zolte sery i czerwone wino. Ja jem teraz bardzo malo czekolady, jedna ,dwie kostki, choc trudno teraz mieszkam w Szwajcarii i ciezko odstawic ukochana Raguse. Slyszalam te,z ze pomaga picie kawy z sokiem cytryny. Pozdrawiam Ania

Maria P
Gość

Ja dodam od siebie, to co usłyszałam na wykładzie z panią profesor (ogromny staż kliniczny i specjalistka od psychologii zdrowia w Polsce): migreny są również skutkiem stresu. Pani profesor opowiadała, że bardzo często osoby które zgłaszały się do niej, dopiero po nauczeniu się technik relaksacji przestały mieć migreny albo potrafiły szybciej rozpoznać symptomy i zadziałać. Teraz do psychologów zgłasza się coraz mniej osób z migrenami, dlatego, że tak jak pisałaś – leczą się farmakologicznie.
Świetne rady. Mam w bliskim otoczeniu osobę, która cierpi na migreny, kiedy się z nią zobaczę, na pewno powiem o Twoich spostrzeżeniach 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

lubię Twój blog i jednocześnie go nienawidzę, bo piszesz dosadnie. Przyznaję, ciężko samemu ruszyć tyłek i tez zganiam nieco winę na lekarzy, ale jak sie zastanowiłam, to zrobiłam dla siebie niewiele. Łykanie tabletek to jednak nie "wszystko". Na szczęście prowadzę dzieniczek odżywiania z racji odchudzania, wiec bedzie mi łatwiej 🙂

Filemona
Gość

Aniu, a czy masz jakieś doświadczenie ze ssaniem oleju?

Filemona
Gość

W takim razie czekam z niecierpliwością na ten post 🙂

Szuszi
Gość

a może Aniu coś o bolesnych miesiączkach? nie wiem czy cierpisz na ten kłopot, ale ja mam już serdecznie dość łykania przeciwbólowych tabletek, które działają bardzo powoli, o ile w ogóle działają. robię sobie ciepłe okłady, ale przynoszą tylko chwilową ulgę. nie wyobrażam sobie iść do pracy i tryskać energią w chwili, kiedy nadchodzi okres, bo te bóle są zbyt silne! może tabletki antykoncepcyjne pomogą, ale chyba wolałabym bardziej naturalne metody…z moją wrażliwością na ból, nie wiem jak przeszłabym migrenę… mam nadzieję, że nigdy mnie to nie spotka. co jakiś czas zaczynam mieć mroczki przed oczami (nagle i "bez powodu")… Czytaj więcej »

DorARTthea
Gość

Napar z nagietka pomaga – jest rozkurczowy – naturalna wersja No-spy, ale wydłuża czas trwania okresu.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

a tak z ciekawości, wiesz jakie jest biologiczne podłoże migreny? Czemu boli głowa wtedy? Pewne rzeczy po prostu leczy się objawowo i naprawdę zastanów się czy nazywając wszystkich po kolei konowałami jesteś w porządku 🙂 fajnie, że tobie pomogła dieta, ale wierz mi – czasem po prostu się choruje bez powodu. pozdrawiam, M. 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

no wlasnie szkoda ze nie masz wykształcenia medycznego, wtedy taka dyskusja poszła by o level wyżej niż "…a bo mnie to doktor X. zalecił to i tamto…". Rozumiem, że miałaś nieciekawe doświadczenia z polska służba zdrowia i absolutnie nie będę tego negować, bo tak jak wszędzie – czasem zdarzają się ludzie bez powołania i totalnie z przypadku, ale wierz mi, nie w każdej chorobie da się podziałać tak jak ty piszesz – tabletek nie biorę bo po co, wezmę doraźnie, nie będę się truła. To po prostu nie zawsze działa. I chwała ci za to, że parę razy podkreśliłaś, że… Czytaj więcej »

Balbina Ogryzek
Gość

Aniu bardzo dziękuję za zamieszczenie mojej wypowiedzi, miło mi :* Bardzo mnie zainteresowałaś złocieniem, nie słyszałam o nim nigdy.

Dietę eliminacyjną stosowałam, prowadziłam też dzienniczek z wszystkimi posiłkami, które spożywałam w ciągu dnia. Doradziła mi to moja lekarka rodzinna, fajna babka, choć niestety u mnie nie pomogło. Nawet starałam się wywoływać migrenę czekoladą, żółtym i pleśniowym serem, winem… nie działało. Najczęściej migrena pojawiała się u mnie ze stresu, w trakcie odpoczynku po długim stresie, a czasem z niczego.

Fajnie, że odkryłaś co wywołuje u Ciebie migrenę :)) Oby każdy znalazł na nią jakiś sposób, bo nie życzę jej nawet największemu wrogowi.

ofetowa
Gość

Hm.. ciekawa jestem czy to możliwe żebym skutecznie unikała jakiegoś składnika pożywienia, nawet o tym nie wiedząc przez 8 lat? Miałam migreny jako dziecko, naprawdę straszne, trwające często dwa dni nie rzadziej niż raz na dwa tygodnie. Przeszłam komplet badań od krwi zaczynając na tomografii kończąc. Nic nie znaleziono. Niedługo potem migreny minęły jak ręką odjął. Półtora roku temu wróciły, po 8 latach, ot tak, bez powodu. Mieszkam w tym samym mieście, praktycznie w tym samym miejscu, nie zmieniłam diety, nie biorę i nie brałam nigdy przewlekle żadnych leków. Teraz na szczęście są znacznie rzadsze, raz na miesiąc dwa, trwają… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Napiszę, co u mnie wywołuje migrenę – może komuś będzie łatwiej znaleźć przyczynę swoich.1. zmęczenie, stres – pomogła zmiana myślenia, podejścia do różnych spraw, sport2. jazda autobusem; jestem w stanie raz na jakiś czas jechać przez ok. 1 h, ale dłuższa jazda nie wchodzi w grę3. PMS; tutaj bardzo pomógł mi olej z wiesiołka, łykany (mam tabl.)koniecznie codziennie przez cały cykl. Z obserwacji – aby zadziałał nie jest konieczne łykanie go codziennie, ale w określone dni cyklu. Nie wiem jednak które. Przyczyna migreny jest u mnie prawdopodobnie dziedziczna. Migreny zaczęły się u mojej mamy i u mnie mniej więcej w… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

u mnie migrene wyzwala miasto, tlum, halas, sztuczne swiatlo (przykladowo prawie kazde wyjscie do galerii handlowej konczy sie migrena, wszystkie czynniki skumulowane). musze zaobserwowac tez odzywianie, chociaz diete mam akurat bardzo zdrowa, jem praktycznie tylko nieprzetworzone produkty. ale i tak bede obserwowac, moze cos mi szkodzi.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

hm, nigdy mi to nie przyszlo do glowy, ale chyba jednak nie, nie odczuwam leku ani niczego w tym stylu. mimo to dziekuje za sugestie, pozdrawiam. ; )

agnieszka | flow coach
Gość

Miałam w życiu 4 ataki migreny z aurą, 2 w Polsce, 2 za granicą na Krecie. Ostatnią migrenę miałam 1,5 roku temu. Jeszcze tego samego dnia odstawiłam tabletki hormonalne i od 1,5 roku mam spokój 🙂 Najwyraźniej to one były powodem…
Warto wiedzieć o zbawiennym działaniu imbiru – będę o tym pamiętać 🙂

Króliczek Doświadczalny
Gość

Bardzo fajny post, ja nie miałam nigdy takich problemów, ale jestem wielką zwolenniczką podejścia, że większość chorób da się wyleczyć zmianą diety. Jeśli nie znasz, to polecam portal Bioslone.pl

animale
Gość
animale

mojej mamie w wieku 23 lat zdiagnozowano migrenę. wcześniej lekarze twierdzili, że to nerwica, ciągali ją po ośrodkach i szpitalach. miała to od najmłodszych lat. mówiła lekarzom, że nie mają racji, ale się upierali i nie chcieli robić badań – w końcu lepszy jest ośrodek wypoczynkowy dla nerwicowców, hipnoza i ketanol. dopiero po 30 latach doktor skierował ją na rezonans i tomografię. a jednak – guz mózgu.

jolkag78
Gość

Swojego czasu miałam straszne migreny, które kończyły się omdleniami.. Miałam kilka tomografii, rezonansów magnetycznych. Wszystko jest dobrze. Od kiedy wiem, ze nic poważnego mi nie jest jakoś lepiej je znoszę. Już długo nie mdlałam, ale zdarza mi się "ślepnąć" na około godzinę. Ostatnio zdarzyło mi się w piątek, przedtem w zeszłym roku.

Aneta
Gość
Aneta

Te migreny naprawde sa zabojczeja mam 4 dni migrene potem 3 dni przerwy i znowu to samo…bron boze nie moge spac dluzej niz do czwartej nad ranemna tygodniu wstaje tak do pracy a w weekend jak chce dluzej pospac do 7 godz czy do 8 to wstaje juz z bolem glowydo tego nad okiem i oko mi puchnienie mam mozliwosci na drzemke w dzien bo mam dwojke dzieci i nie idzie…biore tabletki max alt 10 mg najczesciej pomagajajezeli tabletka nie pomoze i wieczorem klade sie z bolem spac to rano wstaje i wymiotuje, mam drgawki i prwie na oczy nie… Czytaj więcej »

Aneta
Gość
Aneta

lekarka kazala mi papierosy rzucic, ale chyba tylko to mi sprawia przyjemnosc z zycia
zostawilam w domu z mezem poltoraroczna corke i poszlam do pracy, myslalam ze wyjde do ludzi, zajme sie czyms to bole przejda ale nie….

Monika Rosejno
Gość

bóle same nie przejdą, znam to – i znam te same pytania, które zadaje sobie od paru lat notorycznie… ja znalazłam swój błąd – wyszło w zapisie EEG głowy. Zapraszam do mojego bloga. W razie Pomocy – napisze prywatnie.

Monika Rosejno
Gość
Magda
Gość

Leczenie migreny trzeba dobrać do każdego przypadku indywidualnie:) jednym pomagają orzechy innym nie. Ważne to aby znaleźć swój własny sposób:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Witaj,a gdzie kupujesz nalewkę ze złocienia?Migreny mam całe życie, to co piszesz powyżej i pozostałe Dziewczyny, to się zgadza wszystko…Mnie kiedyś mądry gastrolog powiedział, ze nie da się u mnie stwierdzić czy mam bóle głowy od żołądka, czy bóle żołądka od głowy. Doradził mi zmianę pracy (żeby nie pracować na III zmianę, w sumie wręcz zmusił stwierdzeniem, że jak będę pracować w takim systemie, to długo nie pożyję – delikatnie mówiąc przekonał mnie) zrobiłam to i życie się polepszyło. I mam obserwować siebie. Migrenę mam gdy poziom soku żołądkowego jest zbyt mały (za wolne trawienie) lub zbyt duże (kwas zalewa… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

hello, dziękuję bardzo za info, napisz jeszcze proszę w jakiej ilości i kiedy go pijesz. Czy jak czujesz się źle i masz już powiedzmy, ból głowy to wtedy też?
ależ proszę bardzo 🙂
Beata

Anonimowy
Gość
Anonimowy

to super! 🙂
niestety, żeby przetrwać (mam II stopień zapalenia błony śluzowej żołądka) muszę codziennie brać tabletkę dość znacznie zobojętniającą kwas w żołądku i nie za bardzo można % używać. Co sądzisz o takim wydaniu: http://allegro.pl/zlocien-maruny-feverfew-60-kaps-migrena-maruna-i3851730181.html ? a czy to dodatkowo ma jeszcze sens: http://allegro.pl/algi-complex-60-tbl-spirulina-lucerna-koniczyna-i3785251268.html czy lepiej sobie odpuścić taką ilość piguł? 🙂 oczywiście nie chcę, żebyś zdecydowała, tylko doradziła, jeśli możesz.
dzięki i pzdr
Beata

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ok, dzięki
pozdrawiam
Beata

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Cześć, sama mam migreny od dzieciństwa, jest to u mnie rodzinne niestety, wiele już przetestowaliśmy teorii, mój brat np opracował sobie sposób i zażywa leki na nadkwasotę, kiedy czuje zbliżającą się migrenę i to mu pomaga (zapewne wynika to z jego diety, zjadł coś, co wywołało szereg reakcji w tym nadmiar kwasu i migrena idzie ale wygodniej mu tak ;)), czasem pomaga też mocna kawa, podnosi ciśnienie, co jest z kolei pomocne kiedy przyczyną jest nagła zmiana ciśnienia atmosferycznego, mnie np zawsze łapie migrena 'na zmianę pogody', czasem mocniej, czasem słabiej ale zawsze i jak to wyeliminować? 😉 Zawsze też… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Przyczyna migren jak i mnostwa innych chorob moze byc gluten i kazeina. Polecam ksiazke "NIEBEZPIECZNE ZBOZA – GROZNY GLUTEN" BOZENY PRZYJEMSKIEJ autorka jest biologiem. Cenna lektura pomagajaca w pozbyciu sie przyczyn choroby.

Kasia
Gość

Migrena – nikt z moich znajomych nie wiedział, co to jest. Ot, po prostu boli głowa, tak im się wydawało. W 3 klasie liceum, w nowy rok, dopadł mnie piekielny ból głowy, mroczki przed oczyma, nie mogłam ustać na nogach. Nie wiedziałam, co się dzieje. Kolejny dzień – to samo. Brałam mnóstwo tabletek przeciwbólowych, które nie pomagały praktycznie w ogóle albo w minimalnym stopniu. Płakałam. Przestałam chodzić do szkoły, nie dałam rady. Lekarz wysłał mnie na tomografię – podejrzewał guza. Ja byłam w takim stanie, że nawet mnie to już nie obchodziło. Na szczęście tomograf nic złego nie pokazał. Dostałam… Czytaj więcej »

Literówka
Gość

Potwierdzam. Dieta działa. Na migrenę leczyłam się 20 lat. I u neurologa i metodami alternatywnymi (refleksologia, akupunktura, zioła). Długi czas nie wiązałam mojej migreny z dietą bo pojawiała się albo niezapowiedziana, albo po długim stresie, gdy nie dosypiała, przed okresem, gdy ktoś w pobliżu palił kadzidełka, po jeździe autobusem lub locie samolotem, czasem po wizycie w kinie. Rok temu w styczniu migrenę miałam więcej dni niż "normalnych", praktycznie przecierpiałam cały miesiąc, i bałam się, że w końcu uskutecznię myśli samobójcze. Na pomysł diety naprowadził mnie program telewizyjny. Przeczytałam wszystkie dostępne materiały na temat leczenia bólów dietą i odstawiłam wszystkie produkty… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dieta zapewne działa i jest potrzebna każdemu komu coś szwankuje. U mnie to nie żarcie wywołuje migrenę a stres i przemęczenie oraz cholerne hormony.Dokąd nie zaszłam w ciążę nie wiedziałam co to jest wogóle ból głowy bo też nigdy wcześniej akurat głowa mnie nie bolała. Wszystko zaczęło się już po urodzeniu dziecka jak to postanowiłam że wrócę do pracy :((((.Długo się użerałam zanim nie trafiłam na dobrego specjalistę, nie miałam pojęcia co mi jest a kolejni lekarze tylko straszyli domysłami. Po badaniach neurolog kazał odstawić wszystkie leki przeciwbólowe, dał końską dawkę magnezu z B6( wyszło w badaniach że mam niedobór)… Czytaj więcej »

Liliana Rybarczyk
Gość

Cześć, przypadkiem znalazłam Twojego bloga, czytam, nie mogę się oderwać bo czuję że większośc wypowiedzi odnosi się do mojego największego życiowego problemu. Juz wczesniej wiedziałam o metodzie leczenia migreny dietą eliminującą rożne składniki i notowaniu tego co sie jadło. Wiedziałam to zarówno z internetu jak i od mojej neurolog. Jedynej która wg mnie naprawde stara mi się pomoc, a mam porównanie bo byłam u naprawde wieeeelu neurologów i większość odsyłała mnie jedynie z receptą na ketonal.Wyeliminowałam całkowicie czekolade co nei było trudne bo nei przepadam za słodyczami. Wyeliminowałam tłuste, smażone potrawy. Ból powracał. Spróbowałam wyeliminować w takim razie kawę z… Czytaj więcej »

Kasica
Gość

Cześć:) trafiłam tu przypadkiem.Świetny blog i naprawdę dużo się dowiedziałam. Gratuluję wiedzy i cisze się, że się nią dzielisz. Ja mam migreny od ok. 12 lat. Z lat wcześniejszych pamiętam tylko zwykłe bóle głowy. Zawsze podejrzewałam przyczyny migreny związane z błędami żywieniowymi. U mnie migreny wywołuje: stres, wahania hormonów (o dziwo przy tabletkach anty się unormowało), czekolada zjedzona na pusty żołądek (kostka przed obiadem to masakra, a po obiedzie fajny deser bez konsekwencji bólowych), podobnie jest z serami pleśniowymi, żółtymi, za długi lub za krótki sen (optymalnie 6h) i czerwone wino, zapach spalin (mogę jeździć i samochodem i autobusem pod… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

a jednak czasem warto podzielić się swoimi przemyśleniami :). dziękuję i na pewno skorzystam. brzmi sensownie i logicznie. pozdrawiam serdecznie.e.

Kat
Gość

Jeśli o mnie chodzi, to od dziecka dostaję częstych bóli głowy. Raz na jakiś czas zdarzy się ból, który zawsze nazywałam migreną, jednak po przeczytaniu Twojego artykułu będę tym słowem szafować nieco ostrożniej. Moje "migreny" nie trwają całymi dniami, jednak towarzyszące im objawy przypominają migreny opisane przez Ciebie. Nieznośny ból, skupiony w okolicach (zawsze) prawej brwi, promieniujący na całe oko, światłowstręt, mdłości, zawroty głowy, omdlenia… Najskuteczniejszą metodą na "wyzdrowienie" jest dla mnie poczekanie na wymioty i pójście spać na godzinę czy dwie. Moja matka powiedziała mi kiedyś, że łyżeczka mocnego alkoholu pomoże, bo rozkurczy naczynia krwionośne (czy cośtam), ale jakoś… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ja gorąco polecam młody jęczmień i ruch. U mnie migreny pojawiały się co 2 tygodnie,zawsze z wymiotami:( Odkąd piję wodę z zielonym jęczmieniem i chodzę na fitness(trening całego ciała, rozruszanie napiętych partii ciała), nie miałam migreny:):):)dla mnie to wciąż niewiarygodne, ale działa. Aha,wyrzuciłam z diety żółty ser. Jest super:) dzięki Aniu za trop-od Twojego bloga się zaczęło:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Akurat opisany sposób jest mi bardzo dobrze znany, wielokrotnie widziałem go już na innych stronach, więc na pewno coś w nim jest. U mnie migreny pojawiają się gdy jestem niewyspany i głodny. Zjedzenie w takiej sytuacji czegoś jałowego z dużą ilością soli (chipsy, jedzenie z KFC, sucha, głęboko mrożona ryba) potęguje prawdopodobieństwo pojawienia się migreny. Niestety, jest to migrena z aurą, a jej efekty działania są całkowicie nieprzewidywalne i nierzadko dosyć spektakularne. Zawsze mam zaburzenia widzenia, zdarzały mi się też odrętwienia, kilka razy kończyny robiły mi się zimne (osoby trzecie, które dotykały mojej ręki, mówiły, że była "zimna jak u… Czytaj więcej »

Previous
Rozwojowy Czwartek : krok do przodu
Jak pozbyć się migren raz na zawsze