Mam problem: rodzice konserwy

Długo myślałam co zrobić z tymi wszystkimi mailami, które od Was dostaję. Zajmuję się wieloma rzeczami – pracuję, prowadzę zajęcia z dziećmi, sama studiuję na studiach doktoranckich, prowadzę zajęcia ze studentami, staram się regularnie pisać bloga i mieć jeszcze czas dla siebie. Plus kilka pomniejszych aktywności. To bardzo dużo obowiązków i nie mam w tym wszystkim czasu na czytanie maili, które do mnie wysyłacie. Kilkadziesiąt razy dziennie, a czasem i więcej. Szczerze mówiąc – nie mam nawet fizycznej możliwości by wszystkie je przeczytać, nawet gdybym zajmowała się wyłącznie tym.

Jednocześnie doceniam, że ktoś mi ufa i chciałby poznać mój punkt widzenia na jakiś problem. Więc sobie te maile leżakują i leżakują, czasami zabieram się za odpowiedzi i gdy uda mi się jakiś przeczytać i odpowiedzieć…pojawiają się trzy kolejne. A zdaje się, że to ja napisałam kiedyś tekst o tym, jak mieć zawsze porządek w skrzynce mailowej (klik). Przeliczyłam się, bo nie wiedziałam, ze maili może być AŻ TYLE.
Odpowiadanie na takie maile jest też nieefektywne – zazwyczaj wybieram poświęcenie tego czasu na napisanie tekstu rozwojowego, bo ma szansę trafić do większej liczby osób. Problemy poruszane w Waszych mailach lubią się zresztą powtarzać, więc taki tekst jest bardziej uzasadniony.
Nie jestem też wybitną zwolenniczką radzenia innym – nigdy nie wiem kto jest po drugiej stronie, a przecież istnieją osoby, które próbują uzyskać różne rady tylko po to, by zdjęć z siebie ciężar decydowania o własnym życiu i ewentualnie móc na kogoś zrzucić winę, gdyby rada nie zadziałała…
Rozważając wszystkie za i przeciw doszłam do wniosku, że jedyna alternatywą jest publikowanie tych maili (gdy autorzy wyrażą zgodę) i prośba do czytelników, o wyrażenie swojej opinii lub przedstawienie punktu widzenia. Większa ilość (nawet skrajnych) opinii, to większa szansa na pomysł, który trafi w sedno. Ja będę starała się zawsze o krótki własny komentarz, być może polecę książkę, film, odpowiedni telefon zaufania lub miejsce, gdzie można uzyskać poradę psychologiczną. Taki “list” 
będzie dostępny dla subskrybentów,więc jesli ktoś chce być na bieżąco to zachęcam do polubienia na fejsie (klik) lub do subskrypcji via bloglovin  (klik) 🙂 Jeśli wejdziecie na główną stronę bloga, to go nie zobaczycie. 

Ok, zostawiam Was z pierwszą wiadomością!


Droga Aniu/ Dziewczyny, mam mały problem i chciałabym prosić Was o pomoc.
Kilka miesiecy temu, po maturze przeprowadzilam sie do mojego chlopaka. Jest to dosc dluga historia, ktora w tym przypadku nie jest najwazniejsza, dlatego pozwolcie, ze ja omine.
Mieszkamy z rodzicami mojego chlopaka, na wsi, w poblizu duzego miasta. Nie bez powodu wspominam o wsi, bo mam wrazenie, ze to dosc wazna kwestia w calej tej historii.
Wlasnie zaczelismy studia (moj chlopak mial dwuletnia przerwe miedzy studiami a matura).
W czym problem? W rodzicach.
Sa oni dobrymi ludzmi, pozwololi mi u siebie zamieszkac, nie biora od nas pieniedzy za mieszkanie u nich. Naprawde wiele im zawdzieczam.
Maja jednak pewna wade – sa bowiem “zakonserwowani”.
Maja po 60 lat. Mama jest niepelnosprawna od urodzenia (jezdzi na wozku) – nie pracuje, lecz zajmuje sie prowadzeniem domu. Tato jest spawaczem, zajmuje sie ogrodem. Nic w zyciu nie osiagneli, nie maja zadnych ambicji, nie maja zadnych pasji czy zainteresowan. W dodatku maja bardzo dziwne spojrzenie na niektore sprawy: kobieta ma siedziec w domu, sprzatac i gotowac; mezczyzna pracuje i nie gotuje; studia sa niepotrzebne, bo i tak bedziemy malo zarabiac (to wina politykow). Rodzice utrzymuja sie (i nas) z dosyc sporej renty i niewielkiej wyplaty.
Jak juz mowilam sa dobrymi ludzmi. Ale ich poglady, zachowania, brak perspektyw sa czasami bardzo przytlaczajace – chcemy osiagnac cos ciezka praca, uczyc sie, zdobywac wiedze, doswiadczenie, podrozowac, byc szczesliwi. Czasami mamy wrazenie, ze oni tylko czekaja na smierc (o ktorej dosyc czesto mowia) – nawet ubezpieczyli sie na zycie zeby cos nam po nich zostalo (szok i niedowierzanie!!!).
Mysle, ze mimo bardzo ogolnego zarysowania problemu, wiecie jaki to typ ludzi.
Moje pytanie zatem brzmi: jak ich zaktywizowac? Jak ich odkonserwowac? Jak nadac sens ich zyciu? Jak sprawic by na pewne sprawy patrzyli inaczej?
Bede wdzieczna za jakiekolwiek podpowiedzi.
Pozdrawiam Was serdecznie, Patrycja


Ja mogę zasugerować obejrzenie z rodzicami chłopaka filmu “Ostatni bieg Paula” (Sein letztes Rennen), który dobrze porusza tematykę braku sensu życia u osób starszych….

Głównym bohaterem jest Paul, mieszkaniec domu starości, który podobnie jak inni podopieczni czuje, że to tylko poczekalnia. Dni upływają mu na oczekiwaniu na śmierć. Pewnego dnia, gdy ma za zadanie (podobnie jak inni) zrobić ludziki z kasztanów…puszczają mu nerwy.

Film jest wzruszający i skłania do wielu refleksji – czy nie traktujemy czasami starszych ludzi jak upośledzone dzieci? Czy starość to tylko oczekiwania na śmierć?

Jestem ciekawa Waszych propozycji, nie chciałam wypowiadać się jednoznacznie 🙂 Bardzo bym chciała by Patrycja obejrzała ten film razem z przyszłymi teściami (?) :).

Jestem też ciekawa jakie rozwiązania Wy widzicie. Liczę na wypowiedzi! 🙂




Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Podziel się

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Hurray saturday
Gość

Droga Patrycjo, może potraktujesz to jako radę lub moją prywatną opinię. Twoi "teściowie" jeżeli chodzi o temat studiów poniekąd mają rację, ponieważ one nie dają gwarancji otrzymania pracy, bądź rewelacyjnych zarobków. Owszem w naszym kraju łatwiej jest uzyskać zajecie mając "dobre" dokumenty. Natomiast posiadanie "fachu w ręku" wraca z powrotem do łask. Twój teściu jest spawaczem, a jest to ostatnio bardzo wychwytywany zawód przed duże firmy. Zarazem jest to zawód rzadki jak i dobrze płatny. Pomyśl bo może, jest to dobra opcja dla twojego chłopaka, na własny biznes?A druga sprawa ojcowie chcą majsterkować z synami, przekazać im wiedzę, to będzie… Czytaj więcej »

Hurray saturday
Gość

Droga Patrycjo, może potraktujesz to jako radę lub moją prywatną opinię. Twoi "teściowie" jeżeli chodzi o temat studiów poniekąd mają rację, ponieważ one nie dają gwarancji otrzymania pracy, bądź rewelacyjnych zarobków. Owszem w naszym kraju łatwiej jest uzyskać zajecie mając "dobre" dokumenty. Natomiast posiadanie "fachu w ręku" wraca z powrotem do łask. Twój teściu jest spawaczem, a jest to ostatnio bardzo wychwytywany zawód przed duże firmy. Zarazem jest to zawód rzadki jak i dobrze płatny. Pomyśl bo może, jest to dobra opcja dla twojego chłopaka, na własny biznes?A druga sprawa ojcowie chcą majsterkować z synami, przekazać im wiedzę, to będzie… Czytaj więcej »