Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Darmowe kosmetyki, wredni Chińczycy i ukochany hotel [TYGODNIK]

Kto śledzi mnie na snapie/instagram stories ten wie – ten tydzień był straszny, ale zakończył się bajecznie. Chciałabym powiedzieć, że źle rozplanowałam pracę i przeszacowałam swoje siły, ale byłoby to kłamstwem. Z moim planem i marginesem bezpieczeństwa na nieprzewidziane okoliczności wszystko było ok. Nawalili inni.
Dzięki temu blog chwilowo umarł, bo wszystko skotłowało się w jednym czasie. Przez moment miałam nawet nastrój pod hasłem “nienawidzę ludzi”. Ale to nieprawda. Wierzę w ludzi. Każdy czasami popełnia błędy. Ale może je naprawić w tym lub innym życiu.
Czasami tak jest, jak np. z konkursami na moim blogu – czekam tydzień aż każda osoba poda dane, wysyłam i dostaję zwrotkę o urlopie. Tym razem ja nie dałam rady wysłać na czas nagród w ramach #zpoleceniaaniamaluje, wiem też przy innych konkursach czasami mnóstwo czasu zajmuje aż ktoś dostanie głupi bon. Systemy informatyczne, okresy rozliczeniowe, kwestie podatkowe… To niestety trwa.
Na pocieszenie powiem wam, że ja jestem w drużynie #czekamnaprzelew. Razy kilka. Już nie chcę liczyć ile razy słyszałam o błędzie księgowości, o fatalnej pomyłce i szefie co złamał nogę i ma L4, a potrzebny jest jego podpis. Zaprawdę powiadam wam – wystarczyłoby użyć do tego podpisu dłoni uzbrojonej w długopis. Noga mi do niczego niepotrzebna:) 
Nie ogarnęłam też wielu innych pilnych i ważnych rzeczy.
Mając roboty po uszy i jeszcze trochę… zdecydowałam mimo wszystko nie odwoływać swojego udziału w #SoundBlogEvent organizowanego przez Sound garden Hotel (mój ulubiony 💕).
Może niech przemówią fotki w kolejności totalnie randomowej:
Co chwilę polecacie mi różne rzeczy związane ze zdrowiem, artykuły naukowe, naturalne sposoby na oskrzelowe sprawy. Uwielbiam Was!
Dopytujecie też o dosłownie każdą rzecz w jaką byłam ubrana 😀 Nie wiem co jeszcze mogę  zrobić – gdyby instagram miał możliwość zamieszczania klikalnych linków, oznaczałabym tam. Na blogu każdy link wychodzący to minus do pozycji w wyszukiwarkach. Kimono pochodzi z tego sklepu . Jeśli link nie działa, co się czasem zdarza – wklepcie w wyszukiwarkę tego sklepu “kimono”.
Po prawej najbardziej niezręczny moment ever – gdy czytelniczka na warsztatach chciała bym podpisała jej swoją książkę! 💕 Mamo, jakie to dziwne uczucie!
Wciąż możecie przeczytać ebooka za free, jeśli zmieścicie się w siedmiu darmowych dniach (bez obaw, dwie godzinki starczą!) – aby przeczytać moją książkę, klikaj tutaj.
No właśnie… dzięki uprzejmości Sound Garden Hotel mogłam poprowadzić swój warsztat i dostałam salę. Spotkanie było niesamowite, przynajmniej dla mnie. To nie był mój najlepszy dzień jeśli chodzi o oddech, ale odpuściłam lodowisko, przespałam się i nałożyłam tapetę by nie straszyć cieniami. Było krótko ale dla mnie bardzo wzruszająco. Dostałam od Was cudowny feedback, jesteście najlepsi na świecie!
Aż mi się nuci – Oh yes I’m the great pretender (ooh ooh)
Pretending I’m doing well (ooh ooh)

My need is such I pretend too much

Nawet nie podpisuję, że to Freddie bo wszyscy wiedzą 😀
Zawsze gdy idę po leki dla kogoś starszego, zastanawia mnie fenomen mocno reklamowanych “leków”. Ilekroć słyszę o emerytach zostawiających w aptekach połowy emerytur, przypominam sobie panią z siatką suplementów bez wartości i zastanawiam się nad etyką tego wszystkiego.
Polecam wciąż swój kod na mytaxi. Uber daje teraz 15 zł, a ja wciąż polecam mój tekst o darmowych okazjach tego typu. Nie jestem w stanie przejeździć tej kwoty (kupony mają daty ważności), ale polecam bo to fajna opcja. Teraz doszła np. okazja w postaci klubu Nivea, który ma pulę kosmetyków do przetestowania za free. Dzielę się oficjalnym linkiem:
Polecam korzystać z takich akcji od razu – uber też kiedyś dawał 25, potem 20, teraz 15… widzisz możliwość – korzystaj póki gorąca 🙂
Taki dym, takie życie. Mimo wszystko – powietrze mamy takie jak kilka lat temu….
A tu pyszności na #SoundBlogEvent – wiecie, że kiedyś nie lubiłam sushi? Oczywiście mieliście rację – po prostu jadłam słabe. Pokochałam suhi dopiero w lipcu tego roku 😀
 Wiecie za co kocham Sound Garden? Ten hotel ma osobowość. Szanują ludzi, angażują się społecznie. Ledwo co pokazywałam malowanie Centrum Zdrowia dziecka a teraz kupili charytatywnie czapki w ramach akcji http://herosi.eu/public_html_off/ 
Muszę wrzucić sukienkę w której ostatecznie nie poszłam, bo padło o nią mnóstwo pytań – ta perełka kosztuje mniej niż 45 zł tutaj . Ciekawostka – to wciąż nie jest deal życia – trochę skromniejszą można kupić w sklepie na terenie naszego kraju za mniej niż 40 zł (tutaj), lub piękną sukienkę na Zalando (tutaj) – drożej, ale mniej “atencyjnie” 😀
(Psst, zgodnie z Waszą prośbą podaję alternatywne linki do sklepów w PL do których można problemu towar zwrócić).
A w środku pyszna rybka!
 Nie chcę liczyć ile alkoholu wypiłam w ten weekend…. #RestauracjaSi – pychotka! A pierwszy drineczek  z Sound Baru w Sound garden 🙂
O te sotnie dostałam tyle pytań, że idę o zakład – za moment będą wyprzedane. Pochodzą z Shein.com. Tym razem nie znalazłam sensownej alternatywy….
Z Hanią, uczestniczkami warsztatów
 Znowu drinki… Marta kreujeswojeżucie, ja, Miłosz (dyrektor hotelu, ma fajnego bloga o hotelarstwie. Tak jak taksówkarze narzekają na ubera, tak często hotelarze na Airbnb a Miłosz napisał szczerze za co lubi ten portal. Nieźle, co?) Po prawej Marta z urodaiwłosy.pl
Linków do tych ubrań nie jestem w stanie wygrzebać, bo to takie podstawy totalne że kurczę – bez przesady 😀 Co do superstarów – nie byłam przekonana, ale noszą się rewelacyjnie (klik). Buty kupiłam dużo taniej dzięki Domodi – nie martwcie się, nie płacą mi za tą wzmiankę. Po prostu wciąż korzystam z usług które promowałam. Jeśli nie jesteś szczery to wkrótce odbije się to czkawką…
 Klasyka, ja ze słodkościami a jak 😀
 Nie komentuję 😀 Za to świeca z Westwing – o mamo jaka cudna! Nie znam jej ceny, dostałam w prezencie ale są w stacjonarnym sklepie w Arkadii. Jak dla mnie fajniejsza niż Yankee, ale… te tanie z Rossmanna też są fajne.
 Taki cudny snap! I komentarz, który zmotywował mnie do tego, by pouzupełniać teksty o linki do powiązanych tematów – były teksty o problemie z dwóch stron – małym biuście i dużym biuście. Wiele pracy przede mną, ale taki feedback jest cenny 🙂
Działo się też wiele innych rzeczy, ale nie wszystko jest na bloga.
To może linki 🙂
Na moim blogu tylko dwa teksty – czy warto skusić się na Olaplex  oraz o moim czarnym humorze Nawet nie pytajcie ile komentarzy czeka na przeczytanie….
A u innych?
Ola opisała za co nie lubi Chińczyków. Jak wiecie – sama mam z nimi relację love/hate. Kocham za imbir, za medycynę chińską, za ćwiczenia na biust i bezbolesne miesiączki, za Konfucjusza i za Aliexpress ale widziałam te snapy na własne oczy. A nawet więcej niż Ola wrzuciła na mystory. I czytam od jakiegoś czasu Almost Paradise 
Miałam kiedyś okazję wyjechać do Chin. Za free. Ba – mieli mi za to zapłacić. Nie wyszło i się popłakałam. Ale teraz chyba się cieszę. Oczywiście wciąż mam ochotę odwiedzić ten kraj i sama się przekonać, ale z mniej optymistycznym nastawieniem…
Jeśli ktoś wyciągnie mi jeszcze raz Szwecję jako przykład idealnego kraju – odpowiem Wenezuela. Nie, na poważnie – te linki tłumaczą prosto  o co chodzi z tym dobrobytem.
A tu kontynuując wątki socjalne – Podstawowy dochód , kochani, błagam – nauczcie się czegoś, czego nie zrobi za Was maszyna. Technologia idzie do przodu, a dla rynku pracy ludzie stają się zbędni… 🙁 Popatrzcie ile samoobsługowych kas powstaje… biletomatów, aplikacji i proszę – wyciągajcie wnioski zanim będzie za późno.
O, a to jest straszne – nie cierpię gdy w programach oceniających talent (np. śpiew) wygrywa ktoś kto śpiewa słabiej od innych, ale za to umarł mu kot jak miał pięć lat, jego rodzina spłonęła podczas ratowania bezdomnych kotów a komornik zabrał wszystko.
Ci ludzie pokonali wszystko – przekonali telewidzów że  należy im się remont za free bo mają wielką rodzinę i adoptowane dzieci. Remont zrobiono, dzieci ODDALI. Tutaj link
Słów mi brak 
Monika z bloga kulka-o-wszystkim (przesympatyczna dziewczyna!) opisała naturalne sposoby na przeziębienie oraz zamieściła przepis na najlepszą karmelówkę jaką kiedykolwiek piłam. Dostałam małą buteleczkę w prezencie i oczywiście się podzieliłam – to nie jest tylko moje zdanie. Karmelówka to najpyszniejszy alkohol jaki piłam. Wpis Moniki znajdziecie tutaj
Super sposób by sobie dorobić – Quertes! Można sprzedawać domowe jedzonko. Bez sanepidu. Na razie Warszawa, ale polecam 
Psst! Wciąż działa zniżka do Sound Garden Hotel
A ja przypominam o darmowych kosmetykach od Nivea i idę spać :). Jutro lot do Tajlandii!!!!!

Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Olaplex – czy warto zrobić zabieg? Moja opinia
Darmowe kosmetyki, wredni Chińczycy i ukochany hotel [TYGODNIK]