Instagram has returned invalid data.

Zanim kupisz torebkę – o tym dlaczego zmieniłam swoje podejście i jaką torebkę finalnie kupiłam

Obiecałam Wam wpis na temat tego, dlaczego potrzebuję logowanej torby. Zawsze też powtarzałam, że krzykliwe logo w ogóle do mnie nie pasuje. Skąd więc zmiana decyzji?
Ten tekst nie jest tłumaczeniem się, bo tłumaczyć nie ma się z czego. Jak komuś nie pasuje to nara. Piszę go pod wpływem Waszych pytań na snapie o rozwinięcie tematu oraz komentarzy pod tekstem o Londynie 🙂
Kasa.

Wcześniej chodziłam z taką tanią  torebką. Nadal świetnie mi służy.  Lubię czarne, pojemne shopperki. To torebka z sheinside z metkami Zary. Nie wnikam! Znalazłam Wam podobne w tym przedziale cenowym:
za 64 zł 
150 zł 
za 94 zł 

 Ale zmieniłam zdanie. 

Nie ma sensu owijać w bawełnę – chodzi o pieniądze. Lubię to co robię zawodowo, ale mogę robić to dla lepszych klientów i za większe stawki. I w ten sposób odzyskać trochę czasu na relaks, przyjemności i podróże. Ciężka praca nie jest cnotą. Jest głupotą.
Nie obrażam oczywiście osób, które ciężko pracują, bo chwilowo w sumie sama zasuwałam jak mały robocik (nie mam na myli bloga!), ale jest różnica między malowaniem pokoju wałkiem a małym pędzelkiem. Naprawdę nie interesuje mnie wysiłek wykonawcy – liczy się efekt. Tak, ostatnio postępowałam naprawdę głupio pracując więcej niż powinnam, ale tłumaczyłam sobie to nadchodzącą Azją. W sumie teraz moją nagrodą jest Tajlandia, ale obiecuję sobie nigdy więcej nie wpaść w taką pułapkę zapierdolu.
Niedawno pisałam tekst o pewności siebie i pierwszym wrażeniu. czy tego chcemy czy nie – życie jest trochę teatrem a kilka pierwszych setnych sekundy pozwala nam poczuć czy polubimy się z kimś czy też nie. W tamtym tekście pisałam Wam o tym, że kelnerki malujące usta na czerwono dostają większe napiwki. Gdybym była kelnerką, zainwestowałabym właśnie w taką szminkę – nie traktowałabym jej jak wydatek, bo byłaby inwestycją która szybko się zwróci i pozwoli wygenerować dodatkowy przychód. 
Podobnie jest z torebką. Naprawdę nie wierzę, że torebka może być warta tyle co porządny samochód (i jest to wartość współmierna do jakości). Ale torebka sprawia, że w ułamek sekundy ktoś przypisuje nas do określonej grupy społecznej i według tego pierwszego wrażenia będzie interpretował później nasze działania. Wszystko oczywiście zależy od kontekstu, ale pewnego rodzaju akcesoria stanowią bilet wstępu do różnych grup społecznych. Czasami jest to taki conversation starter, innym razem po prostu element komunikacji pozawerbalnej. Poza tym – jeśli ktoś ma łeb na karku to stawia na modele które można odsprzedać z zyskiem. Ja jeszcze w posiadanie takiej wiedzy nie weszłam. Wszystko przede mną.
To czy na Twoim przegubie znajduje się tani zegarek z bazaru (albo aliexpress), wellington czy rolex też wiele o Tobie mówi. Przecież nie czarujmy się – godzina jest na tych zegarkach taka sama. Gdybym robiła dla jakiejś firmy deal za miliony, z pewnością zadbałabym o swoją pozycję negocjacyjną także przez zbudowanie odpowiedniego wizerunku. Na rozdanie Oscarów raczej nie przyjeżdża się pekaesem, a lunch biznesowy w KFC to raczej kiepski pomysł. Gdyby któryś z moich zleceniodawców się ze mną w takim miejscu na spotkanie umówił, na pewno nie potraktowałabym go serio. Mimo, że naprawdę lubię twistery ;).

Niedawno kupiłam na promocji torebkę Moschino

Jestem w szoku, że spodobał mi się model tej marki bo generalnie kojarzy mi się z tandetą. Zresztą zobaczcie sami jak wyglądają te torebki. Niektóre bardzo bazarowo. Sztuką jest się ubrać dobrze i tanio, natomiast jak widać – można wydać dużo pieniędzy i wyglądać tanio. Swoją torebkę kupiłam na promocji na Westwing. Co jakiś czas pojawiają się kampanie ze skórzanymi torebkami oraz outlet markowych. Okazjonalnie nawet używane torebki do projektantów.

Postanowiłam powyciągać wnioski na przyszłość i znaleźć kompromis między moim stylem życia i brakiem przywiązania do marek (serio, dla mnie ubranie jest ładne lub brzydkie i tyle). No dobra – zdarza się, że coś jest „śliczniutkie”. Zazwyczaj kolejna prawa butów która każe mi się kupić. Np. ostatnio te piękne szpilki w niespotykanym kolorze 

Skorzystałam z Waszych rekomendacji i zapoznałam się z ofertą każdej jednej polecanej przez Was firmy. Niektóre musiałam szybko odrzucić. Już nawet abstrahując od tego, że nie mam takich wolnych środków – nie kupiłabym torebki Louis Vuitton – bardzo do mnie nie pasuje, przy moim stylu ubierania wyglądałabym jak z podróbką. Również nie pasuje to do środowiska w którym się zawodowo obracam. Za to LV pasuje idealnie np. do Doroty – do takiej torebki trzeba mieć staranny makijaż i ułożone włosy 🙂 Nie pasuje też do kontekstu małego miasteczka bo nie wiem gdzie miałabym z taką chodzić. Do lidla?

Za to byłby to moim zdaniem świetny wybór dla adwokata. Czy tego chcemy czy też nie, ludzie oceniają innych płytko i na podstawie powierzchownych obserwacji. Widząc adwokat z tanią badziewną torebką mogą pomyśleć – “nie potrafi zadbać o siebie, więc jak ma godnie reprezentować moje interesy?”. Polecam poczytać o efekcie aureoli, efekcie Galatei, efekcie Golema. To podstawy psychologii.

Często zarzuca się osobom posiadającym towary luksusowe próżność. Ale pokazuje to często wąskie myślenie – po pierwsze – nie ma nic złego w posiadaniu. NIC.  Wierzę w nieograniczone zasoby (“żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało, Mt 9:37)  a to że jednemu plon wyda 30, 60 a jeszcze innemu sto pomysłów to już nasza osobista sprawa. Polecam też w tym temacie:
– Mój tekst Czy wykorzystujesz swoje talenty
genialną książkę socjologicznie rozpracowującą ten problem ()

Odpowiadając zatem na odwieczne pytanie – mieć czy być?
MIEĆ ABY BYĆ/OSIĄGNĄĆ

Posiadanie niektórych dóbr jest jak karta dostępu. Nie traktuję rzeczy autotelicznie.

Również odrzuciłam torebki Korsa – z kilku powodów. Pierwszy jest taki, że jedyny klasyczny model jaki mi się podoba jest zbyt często podrabiany. Drugi jest taki, że te torebki do mnie nie pasują. Mają zbyt krzykliwe logo, ja wyglądałabym z tym źle, a na pewno źle bym się czuła. Kroje podobają mi się bardzo. Za to np. Ola wygląda z takimi torebkami świetnie – rzućcie okiem na jej poradnik jak nie kupić podróbki 🙂

p.p1 {margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; text-align: justify; font: 14.0px Verdana; color: #000000; -webkit-text-stroke: #000000}
p.p2 {margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; text-align: justify; font: 14.0px Verdana; color: #000000; -webkit-text-stroke: #000000; min-height: 17.0px}
span.s1 {font-kerning: none}

Jedyna markowa torebka z logo jaka mi się podoba to YSL.
Jasne, też jest krzykliwe. Z jakiegoś powodu mi się podoba. Mam nadzieję, że kiedyś będę na takim poziomie finansowym że torebkę z monogramem YSL sobie po prostu dla kaprysu kupię.
Z Waszych poleceń brałam pod uwagę szczególnie:

Od lewej: Guess, Guess, Tommy Hilfiger , Ralph Lauren, Kate Spade, Guess

Cechy wspólne – klasyczne modele, rozpoznawalne ale nie atencyjne logo.

A co ostatecznie kupiłam?

Klasyczną torebkę Marissa Calvina Kleina. U mnie wersji czarnej. Ja skorzystałam z promocji, ale bywają też okazyjnie na Zalando

Mieliście  jakieś dziwne przygody ze metkami? Wpływały szczególnie na ocenę Waszego zachowania?

Odpiszę na komentarze innym razem i pozdrawiam z Tajlandii :*



Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Podziel się

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Kaja Pe Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
mona
Gość

Ciekawą dla mnie lekcję dotyczącą percepcji "metek" odebrałam po wyprowadzeniu się z PL do Japonii. Potem podobna rzecz zaszła po przeprowadzce z Jp do Korei. Nie zastanawiałam się wcześniej nad tym, co teraz wydaje mi się oczywiste – to, jak postrzegane będą dane marki zależy od kultury/środowiska, w którym sie znajdujemy. Być może nie dotyczy to "wielkich marek", jak Chanell czy LV, choc i tu bywa różnie: torebka LV to "must have" wśród młodych dziewczyn w Jp, ale już w Kr noszą je częściej starsze panie. A juz te mniejsze marki, tańsze, inaczej są pozycjonowane w różnych regionach. Okazało sie,… Czytaj więcej »

Kaja Pe
Gość
Kaja Pe

Bardzo podoba mi sie Twoj blog – wkoncu ktos gada z sensem 🙂 Moje torebki nie maja nic wspolnego z praca – jestem managerem magazynu I na codzien nosze w pracy ciezkie buciory i zdarza mi sie uzyc wozka widlowego ;), ale to moja ogromna pasja i milosc ❤ zaczelo sie lata temu od (jak wtedy mi sie wydawalo) drogiego Teda Bakera za cale £100, pozniej byl Kors, kladyczny jet set ubrany raz gdyz przerazila mnie jego liczebnosc na ulicach. Nastepnie bylo spelnienie pierwszego marzenia ktorym byl LV Speedy 35 w Damier Ebene, radosc nie do opisania. Nastepnie narodzila sie… Czytaj więcej »