Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga - łatwiej tak powiedzieć niż zastanowić się, dlaczego ktoś taki jest i jak mu pomóc, prawda?
👉🏻 duszą mnie golfy, wysokie stójki, szaliki - jest mi w nich fizycznie niedobrze
👉🏻 zdjęcie stanika to największa ulga na świecie - dopiero od roku przestałam się zmuszać do noszenia
👉🏻 nieustannie obijam się o futryny, drzwi, stoły i szafy
👉🏻 zdarza mi się spaść z krzesła. Tak po prostu
👉🏻 na samą myśl o karuzeli mam ochotę zwymiotować 👉🏻 nienawidzę gdy ktoś mnie dotyka bez pozwolenia
👉🏻 chodzę bez skarpet, bo nie rozumiem sensu skarpet. Skarpety są dla mnie jak obcierający but dla innych 👉🏻 to samo z biżuterią - nie noszę pętli na szyi, więc nie noszę pierścionków
👉🏻 mogę jeść pyszne ciasto albo wyśmienitego kotleta, ale jak natrafię na jakąś grudkę albo „żyłę” - mam fizycznie odruch wymiotny. Nie jestem księżniczką, moje ciało to odrzuca 👉🏻 mogę nie polubić człowieka tylko dlatego, że odbieram uścisk jego ręki jako nieprzyjemny. Istnieją dla mnie ludzie, których nazywam w swojej głowie „obślizgłymi”

Jeśli masz tak jak ja i czujesz się z tego powodu dziwnie - nie obniżaj poczucia swojej własnej wartości z tego powodu. Może tak jak ja - masz po prostu zaburzenia integracji sensorycznej. Twój mózg trochę inaczej odbiera bodźce. Ja mam nadwrażliwość dotykową, są osoby wybitnie nadwrażliwe na światło albo hałas. 
Za to lubią mnie wszystkie pieski i kotki, bo nigdy nie próbuję egoistycznie głaskać ich dla swojej przyjemności na siłę. 
Nie jest też prawdą, że nie lubię dotyku. Lubię. Po prostu nie każdy i nie od każdego.

Obejrzyjcie stories, a ja solidaryzuję się z każdym, któremu rodzice kupili w ramach niespodzianki bilet do wesołego miasteczka (skończyło wie wymiotowaniem), wciskali w golfy, skarpetki, zabraniali chodzić boso albo robili dramę, że ubierasz się dziwnie albo koszulka jest dawno do wyrzucenia.
Dla kogoś z nadwrażliwością dotykową to jak wycie przez megafon wprost do ucha kogoś, komu chce się spać.

Przypinam relacje o zaburzeniach integracji sensorycznej (SI) i polecam poczytać po angielsku pod hasłem „sensory procesing disorder” (SPD). #aniamaluje #szczerze_pisząc #spd #si #dziecko #kot #kotek

Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga -...

Na blogu 5 seriali które polecam. Okrutnie żałuję, że odpaliłam trzeci sezon #lacasadepapel 😭 Drugi sezon kończył kompletną historię a trzeci zostawił mnie z zaciekawieniem, co stanie się dalej. Efekt Zeigarnik, powód, dla którego zawsze czekam aż wyjdą wszystkie tomy książki by nie zaprzątać umysłu niedomkniętą sprawą... do dziś nie wybaczyłam Murakamiemu zakończenia roku 1Q84 i scenarzystom LOST nierozwiązanych zagadek :( ciekawi jakie seriale polecam? Sru na bloga 💥 #aniamaluje #seriale #nogi #sushi #pycha #netflix #serial #domzpapieru

Na blogu 5 seriali które...

Uczę się opierdalanka bez moralniaka. #Hamaczek to najlepsza rzecz ♥️
Pięknie, słonecznie, nie za gorąco. Czasami fajnie uciec na chwilę z Warszawy.
Przymierzam się do montażu hamaka w mieszkaniu. Ktoś ma? Jakieś wskazówki? Marzy mi się na jesienne wieczory. Albo czasami do spania.
Jak byłam dzieciaczkiem, to dziadek bujał mnie w hamaku całymi dniami. Uwielbiałam tak zasypiać, miedzy dwiema średnio okazałymi wiśniami. 
#szczerze_pisząc #piątek #piąteczek #weekend #relaks #hammock #hamak #lato #summervibes #sukienka #sierpień

Uczę się opierdalanka bez moralniaka....

Jak sobie pomyślę w jakim nastroju byłam ze 3 miesiące temu, to aż nie mogę uwierzyć. Dużo zmian!
💥Np.uczę się odpoczywać bez poczucia winy. Co prawda nie mam pojęcia jak ludzie połykają sezon serialu w jeden dzień, ale hello, ja jestem dziewczyną, która unikała seriali w ogóle,bo konsumują za dużo czasu. To jest dla mnie ogromny postęp! Obejrzenie 3 odcinków jednego dnia to dla mnie wciąż wydarzenie :)
💥Szanuję bardziej swój czas i przestrzeń. Wciąż w mojej naturze leży troszczenie się o innych, ale nie mam wyrzutów sumienia gdy komuś odmawiam przysługi. A jeśli ktoś próbuje we mnie je wywołać, to tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie muszę.
💥Przestałam nadmiernie przepraszać za bałagan, staram się trochę ogarnąć z wierzchu, ale jak ktoś do mnie wbija to raczej mnie zna i wie czego się spodziewać. Herbatę dostanie w czystym kubku, ale na podłodze zastanie plamę ze smoothie które blendowałam 5 dni temu. Bardziej lubię nie sprzątać niż mieć posprzątane. Kobieta na którą nigdy nie powiem „babcia” prasowała nawet majtki i skarpetki, więc  ten cały dom ułożony w kosteczkę kojarzy mi się okrutnie źle.
💥Wydaję pieniądze na swoje przyjemności. Np. roślinki. Wiem, że begonia nie jest mi niezbędna ani potrzebna, nie jest to książka ani nic ważnego, ale sprawia mi frajdę
💥częściej piekę ciasta, połowa nie wychodzi😅 ale lubię to robić 💥wyciszam ludzi piszących upierdliwe wiadomości w stylu „czym zastąpić pomidory w pomidorowej”, bo szkoda mi czasu.
💥prawie w ogóle nie jem sklepowych słodyczy i mięsa, ale jak mi się zachce to wsuwam bez wyrzutów sumienia. Ostatnio robiłam schabowe. Rzadko kiedy robię, bo nie lubię hałasować (mój eks sąsiad z rodzinnych stron to wielbiciel nieustannych remontów, #najgorzej) a ja nie chcę nawalać tłuczkiem, ale że za ścianą remont, to bez różnicy że postukam mocno. 💥 Nie wyrzucam sobie, że moje dwa ebooki wciąż w toku i więcej o nich myślę niż je piszę
Myślę, że więcej osób z późnego kapitalizmu i wychowanych w duchu „nudzisz się? Zaraz znajdę ci zajęcie” zmaga się z tym poczuciem, że trzeba być produktywnym aby być wartościowym. 
Nie trzeba
#szczerze_pisząc #aniamaluje #crazyplantlady #urbanjungle #zamioculcas #redlips

Jak sobie pomyślę w jakim...

W byciu dorosłą najfajniejsze jest robienie tych wszystkich rzeczy, których nie było wolno za dzieciaka. Kruszenie w łóżku, spanko w niedzielę do oporu (bez Ania wstawaj, bo jedziemy na zakupy/do kościoła/do babci). Chodzenie boso po domu. Jedzenie nachosów z dipem serowym w wannie, chociaż „w łazience się nie je”. W ogóle długie leżenie w wannie. Jedzenie czasami obiadu na śniadanie, a czasami niejedzenie obiadu wcale, bo się np. nie ma ochoty.

#Niedziela #śniadanie #breakfast #breakfastinbed 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

W byciu dorosłą najfajniejsze jest...

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż czyściłam buty na mokro i wciąż są mokre 🤣 to czuję się ładnie. I mam takie małe spostrzeżenie, że rzadko kiedy jesteśmy zadowoleni ze swoich ciał i narzekamy a to na nogi, a to na cycki, cerę, włosy, a zawsze jest ktoś, dla kogo to na co narzekamy jest w głowie w szufladce „goalz”. Ja całe życie narzekałam na nogi, koleżanka na swoje kręcone włosy. I obie się zawsze dziwiłyśmy na każde „ile ja bym dała za takie...”.
Co w sobie lubisz najbardziej?♥️
Wymień jedną rzecz, ale tym razem tylko odnośnie ciała🥰

#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #party #małaczarna #littleblackdress #sukienka

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż...

My latest #secondhand jewel💎
Na zdjęciu #sukienka - zdobycz z lumpeksu w Łodzi, a ja mam codzienne pytanie - nie kryję, na potrzeby filmu na youtube.
Mówienie do nauczyciela w liceum „profesorze”. Za, przeciw, anegdoty, opinie, luźne przemyślenia.
Scenariusz tego co jutro nagram już mam, ale może zapomniałam o jakimś aspekcie? Leave you thoughts!🤗
#thrifted #lumpeks 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #piwonie #peonies #różowaśroda

My latest #secondhand jewel💎 Na...

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała się na odwagę by zagadać do chłopaka, który zawsze jeździł tym samym autobusem co ona. Nigdy nie było dobrego momentu, zawsze było - jutro, następnym razem.
No i pewnego dnia przestał jeździć. Tak zupełnie, bez ostrzeżenia. Myślała, że może się rozchorował, albo odwołali mu zajęcia, ale minął tydzień, potem drugi a on nadal nie wsiadał  i tyle go widziała. Nie znała nawet imienia by go jakoś odszukać.
Nie zliczę ile rzeczy ja przegapiłam, bo „zrobię to jutro”. Od zebrania się by iść na pocztę i odebrać list polecony, przed upływem terminu, aż po gorsze rzeczy. 
Za każdym razem gdy organizuję jakiś konkurs, dostaję kilka zgłoszeń po terminie. Dlaczego? Bo też odkładacie wszystko na jutro, zamiast działać TU i TERAZ! 
A jak nie teraz, to kiedy?
Podoba mi się ta filozofia życiowa i dlatego wszędzie noszę ze sobą swojego małego Canona Zoemini S, który drukuje zdjęcia od razu. Teraz, już.
I właśnie teraz możecie wygrać jeden z dwóch takich ślicznych aparatów natychmiastowych, konkurs na profilu @CanonPolska trwa do końca lipca.
If not now, when?
Lub w polskiej wersji - jutro będzie...
Podpowiedź mam na sobie 🧥😜
#LiveAndCreate #ZachowajChwile #CanonZoemini 
___________________________________________________
#konkurs #blogerka #szpilki #rozwojosobisty  #cytaty  #inspiracje #cytatdnia #quote #quoteoftheday  #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily 
Post we współpracy z marką Canon

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała...

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję chwili zupełnie dla siebie. Kiedyś miałam z tym straszny problem, myślałam, że zawsze potrzebuję POWODU. Wiecie, czegoś takiego, co będzie godną wymówką gdy ktoś będzie chciał do mnie wpaść albo gdzieś mnie wyciągnąć. Miałam poczucie, że odmowa z niewystarczająco godnego powodu to coś niemiłego. Na szczęście mi przeszło. Wprowadzenie zasady, że #niedziela jest dniem dla mnie i o mnie  było jedną z fajniejszych rzeczy, na jakie kiedykolwiek wpadłam.
W moim życiu jest dużo różnych ludzi i to jest super, ale też trochę potrzebuję takiego dystansu i krótkiego odpoczynku od wszystkich. Takiego uczucia jak powrót z wyjazdu, gdy wchodzisz do mieszkania i nagle uświadamiasz sobie jak dobrze jest usiąść na własnym kibelku i jak dobrze jest spać we własnym łóżku. Bez tych wyjazdów jakoś to tak nie cieszy.
#crazyplantlady #szczerze_pisząc #wakacje #gwadelupa #karaiby #podróże #podróżemałeiduże #guadeloupe #asertywność #meday #sunday #sundayz #sundayfundays #collar #kolnierzyk #sukienka #roślinki #dżungla #aniamaluje

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję...

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska - 2x #mango🥭 po złotówce - 2 zł, 4 #banany 🍌2 zł, #szpinak 🥬 (pęczek?)- 1,40 zł, 2 x #papryka z koszyka 3 zł/kg  i #ogórek 🥒- razem 2,50 z. Razem 7,90 zł. Ale byłam wybredna. Marysia z @makemyplace potrafi za 10 zł kupić mnóstwo dobroci. Zasada? Na zupę nadadzą się bardzo dojrzałe pomidory, a jeśli awokado po złotówce będzie tak dojrzałe, że nada się tylko 3/4, to wciąż jest nieprzyzwoicie tanie awokado, które by się zmarnowało. Polak marnuje statystycznie 235 kg jedzenia rocznie😢
Jak można prosto ograniczyć marnowanie jedzenia?
👉🏻 planuj posiłki, zrób sobie raz w tyg. dzień gotowania z resztek. Zupa? Zapiekanka makaronowa, a może omlet? 👉🏻 kupuj tylko tyle ile zjesz, a jak nie dasz rady - podziel się z sąsiadką albo zanieś do jadłodzielni
👉🏻 korzystanie z jadłodzielni to żaden wstyd! Jeśli czegoś potrzebujesz - weź, to jedzenie normalnie by się zmarnowało
👉🏻kupuj samotne banany, bo ludzie wolą jak jest kiść i się marnują 🍌
👉🏻 z lekko suchego chleba wychodzą super zapiekanki albo grzanki, a suche bułki można wysuszyć na bułkę tartą
👉🏻 istnieją na fejsie grupy dot. freeganizmu (sama jestem na warszawskiej) gdzie ludzie ogłaszają, gdy mają do rozdania np. jedzenie z wesela. Warto korzystać w obie strony🤗
Gdy mówiłam o wolnostojących lodówkach w ramach jadłodzielni, kilka osób pisało, że w czasach studenckich bardzo by się to przydało, ale trochę wstyd...
Otóż jadłodzielnie są często wolnostojące, samoobsługowe i 24/7 👉🏻brać to żaden wstyd, wstyd to jedzenie marnować.
Jeśli jesteś studentem albo masz mało hajsu, polecam zakupy na Hali Mirowskiej (albo targu) przed zamknięciem można zgarnąć obtłuczone jabłka czy pomidory za darmola. Albo uśmiech.
Dzisiaj widziałam skrzynkę darmowych mocno dojrzałych bananów, w sam raz na chlebek bananowy.
Owoce na smoothie nie muszą być super jędrne, pieczone warzywa albo zupa też nie wymagają najświeższych.
🥰możecie pisać  w komentarzach swoje sposoby na to, by nie marnować jedzenia ;)
#kupujeniemarnuje #kupuję #warzywa #owoce #lesswaste #zerowastepolska #zerowaste #groceries #grocery #healthyfood #freeganism #veggies #omnomnom #pycha #jedzonko

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska...

Jakie efekty przyniosło mi bycie miłą przez miesiąc? – Relacja z wyzwania

Jedną z rzeczy, których brakuje mi obecnie na moim własnym blogu są wyzwania. Postanowiłam je reaktywować i w ten sposób cały październik szczególną uwagę przykładałam do tego, by być jak najbardziej…miła. Co mi to dało? Na jakie trudności napotkałam? Zapraszam do lektury!

Założenia :
Celem mojego wyzwania było sprawdzenie, czy potrafię być miła i uprzejma przez cały czas, jednocześnie trzymając się własnych zasad i będąc uczciwa wobec innych ludzi. Ustaliłam sobie, że przez cały październik skupiam się maksymalnie na pozytywnych aspektach różnych spraw. Mam wrażenie, że jako społeczeństwo dostrzegamy bardziej minusy, niż plusy. Ok, nie oczekuję, że będziemy skakać z radości, bo autobus przyjechał na czas. To jest rola tego autobusu i nic dziwnego, że zauważamy te spóźnione. Nie chciałabym żyć w świecie logiki lekarzy, którzy oburzają się, że każdy widzi ich błędy, które doprowadzają do czyjejś śmierci, a ludzie nie zauważają ich udanych operacji czy innych działań. Cóż, to jest ich zawodowy obowiązek, a wierzę że rodziny i tak przeżywają go jako wielki sukces i są wdzięczne.
Chciałam tylko zaznaczyć, że nie chodzi mi o szukanie powodów do radości i komplementów na siłę, bo pewne rzeczy powinny być normą 😉
Jednocześnie myślę, że za bardzo skupiamy się na rzeczach które odstają od tej normy w sposób raczej negatywny, rzadko uśmiechając się do tych, które odstają w sposób pozytywny ;-).
I właśnie na tych pozytywnych postanowiłam się przez miesiąc skupiać.
Przez cały październik starałam się (starałam – słowo-klucz) być dla innych po prostu miła. Co rozumiem przez to słowo?
– Jeśli naprawdę “nic się nie stało”, to nie rozdmuchiwałam tego, tylko mówiłam, że nie ma problemu i nic się nie stało.
– Jeśli ktoś zrobił coś, co mi się podoba, chwaliłam to i zauważałam “na głos”.
– Jeśli ktoś zrobił coś co mi się nie podoba, ale nie krzywdzi mnie ani innych – zostawiałam to w spokoju i nie komentowałam (bo po co?).
– Jeśli z powodu np. zawodowych obowiązków musiałam pokazać komuś jego błąd*, starałam się robić to z wyczuciem i tak, żeby mój komentarz zachęcił do pracy, zamiast zrażać do danej aktywności.
* Gdybym nie pokazała dziecku, że ciągle robi ten sam błąd przy dodawaniu liczb dwucyfrowych, utrwaliłabym go i tylko bym mu zaszkodziła.
– Gdy ktoś zrobił coś niedobrego, co krzywdzi innych – reagowałam w sposób opanowany i wyważony
– Stosowałam się do zasad feedbacku (informacji zwrotnej) zamiast krytyki, które szczegółowo opisałam w tekście :
Tyle teoria. Zanim przejdę do praktyki, pokażę przykład zdarzenia, które zmusiło mnie podjęcia jakiejś reakcji.
Zdjęcia na bloga powstają bardzo szybko (aparat i tryb serii), zawsze przy okazji spaceru, wyjścia do sklepu itp. Nigdy się nie “stylizuję” i nie lubię słowa “stylizacja”, to są po prostu moje przykładowe ubrania z danego dnia. Na tym zdjęciu widzicie moje ulubione botki*, które pokazywałam już kilka razy (klik), spodnie, które też kilka razy się przewinęły, torebkę z New Yorkera, która zmieści 3 kilo ziemniaków, wszystkie zakupy spożywcze i książki z biblioteki, ciepły sweter, niesamowicie fajny jesienny szal (klik) i kurtkę, którą kupiłam wiosną. Zapłaciłam bonem wygranym w konkursie – na czas nauki swojego stylu biorę udział w konkursach na potęgę i korzystam z różnych programów partnerskich. Kurtka jest ok, ma fajną jakość, jest porządnie wykonana, ma mocne szwy ale… nie jest kurtką, którą zamówiłam! Obecnie na stronie widnieje takie zdjęcie i kurtka prezentuje się tak (klik). Natomiast gdy ją kupowałam, zdjęcie ją prezentujące wyglądało tak (klik). Krój i kolor są te same (to ja nie mam uroku modelki ;-)), ale jeśli dobrze przyjrzycie się zdjęciom, to materiał ma całkiem inną fakturę. A ja właśnie przez “gniecioną” (czy ktoś zna nazwę?) fakturę, zdecydowałam się na zakup. Jako osoba nie szukająca konfliktów (nie zawsze tak było) i skora do ugody oraz pokojowych rozwiązań, nie czułam się zbyt uprawniona do reklamacji, skoro zapłaciłam wygranym bonem.
Z drugiej strony… przecież mój brak reakcji mógł przyczynić się do tego, że kolejna osoba będzie zawiedziona, bo będzie kierowała się tym samym walorem co ja (fakturą kurtki). Napisałam wiec uprzejmego (to kluczowe!) maila z opisem problemu i mojego rozgoryczenia związanego z zakupem. Udało się wypracować rozwiązanie, które zadowoli obie strony – nie uśmiechało mi się odsyłanie towaru gdzieś na drugi koniec świata, ale też nie czułam się ok z kurtką, która miała być inna. Zwrócono mi pewną kwotę w postaci punktów do wykorzystania przy kolejnych zakupach i co najważniejsze – zmieniono zdjęcie na stronie sklepu na bardziej adekwatne.
Jestem pewna, że gdybym włączyła ton agresywny, sprawy nie udałoby się załatwić polubownie.
Zmierzam do tego, że bycie miłym nie oznacza faktu, że mamy przestać działać asertywnie!
Przy okazji odsyłam do tekstu:

Jak nauczyć się mówić “NIE” ?

*Co do butów, to jeśli macie ochotę, mogę podawać linki do podobnych modeli ze sklepów działających na terenie Polski :). Dajcie znać!
Co sprawiło mi radość podczas wyzwania?
Zaczęłam zwracać uwagę na te wszystkie rzeczy na które też zwracam uwagę, ale raczej po cichu. W ten sposób wypowiedziałam mnóstwo komplementów w kierunku innych osób, co sprawiło radość obu stronom
– Gryzłam się w język i przerabiałam swoje komunikaty na bardziej przyjazne. Sens wypowiedzi pozostawał ten sam, natomiast forma stawała się bardziej sympatyczna 🙂
– Starałam się robić więcej tych małych rzeczy, które nie stanowią tak naprawdę żadnego problemu – przeczytanie starszej pani etykiety soku, wyszukanie drobnych o które prosi kasjerka – to są takie drobne, maleńkie gesty które nic nie kosztują, a komuś pomagają
Co sprawiło mi trudność podczas wyzwania?

– Na zajęciach podeszła do mnie osoba, która chciała się szybciej zwolnić i mieć wciąż obecność. Ok, toleruję 15 minut, rozumiem ważne sprawy, ale 30 minut obecności na 90-minutowych zajęciach to trochę mało
– Gdy jedna osoba nie przeczytała tekstu, bez którego udział w zajęciach nie miał sensu – nie wstawiłam minusa, dałam szansę na to by się wypowiedziała korzystając z wiedzy z zajęć
W sumie to nie było za bardzo innych trudnych momentów. Generalnie jestem uprzejma i miła, więc nie było to dla mnie wielkie wyzwanie, ale… pozwoliło mi spojrzeć uważniej na komunikaty wypływające z moich ust i zastanowienie się nad tym, jak wpływają na innych.
Nie sztuką jest skrytykować coś lub kogoś tak, żeby zniechęcić go do dalszych prób i sprawić, że poczuje się gorzej. Sztuką jest sformułować swoje myśli by pokazać ten błąd w myśleniu czy działaniu, ale w sposób delikatny i motywujący do poprawy i lepszego działania, by dodać tej drugiej osobie skrzydeł lub odwagi.
Wyzwanie było dla mnie bardzo cenne i pouczające. Z pewnością będę się starała praktykować bycie miłym każdego dnia.
Jeśli masz ochotę, możesz spróbować tego samego w listopadzie. Możesz pobrać obrazek i wkleić go w boczny pasek bloga albo gdzieś na fejsa, wraz z linkiem do tego posta (lub bez niego).
Utworzyłam też wydarzenie na facebooku, ale nie zamierzam go promować, więc pewnie będzie kameralne 😉
Wydarzenie znajdziesz tutaj (klik)
Śmiało, bądźmy dla siebie nieco milsi 😉
PS. W listopadzie podejęłam już kolejne wyzwanie, relację zdam za miesiąc.  Pomaga mi w nim snapchat, do którego na nowo dołączyłam (mój nick: aniamaluje), zapraszam 😉
Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
O najbrzydszych kaloszach świata, walącym się świecie dziwnym wynalazku [tygodnik]
Jakie efekty przyniosło mi bycie miłą przez miesiąc? – Relacja z wyzwania