Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz tą mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

Jak możesz być zadbana, będąc niezbadana?! Rzuciłam dzisiaj w żywej dyskusji z @kasia_coztymseksem. Kasia oczywiście jest mądra i się bada ale powiedziała, że mam to zapisać🙃
Rozmawiałyśmy o wielu rzeczach, np. o tym, że żyjemy w dziwnym kraju, w którym seks można uprawiać (nie lubię tego słowa, to nie pole) od 15-tego roku życia, a do ginekologa można iść od 18-ego. I tak sobie rozmawiamy o tym, co ja uważam, że Kasia fajnego robi dla kobiet ucząc je o tym, że seks może być fajny i przyjemny (a nie dla każdego niestety jest😥), i co Kasia uważa, że ja robię fajnego ucząc kobiety, że powinny mieć własne pieniądze a w relacje z innymi wchodzić bo chcą, a nie z ekonomicznej konieczności🙅🏻‍♀️💸
Gdzieś tam zawędrowałyśmy w odmęty relatywnie drogiego, szczególnie dla młodych ludzi dostępu do specjalistów.
I z jednej strony tak, totalnie się zgadzam. 15 minut wizyty bez żadnych badań to 150 zł (ja tyle płacę) a jak robisz przy okazji badania to kwota się zwiększa. To rzeczywiście może to boleć. Sama byłam w miejscu, w którym oglądałam każdą złotówkę 5x
✅ALE! Priorytety, dziewczyno, priorytety! Nigdy nie miałam problemu by określić, że są rzeczy ważne i ważniejsze.
Nie wiem i nie rozumiem, jak można co 3 tygodnie chodzić na rzęsy i hybrydy, a  3 lata nie być u ginekologa. Na tej samej zasadzie nie rozumiałam Gruzinów z nowymi telefonami, ale bez zębów🤯
Na studiach miałam stary model telefonu a mój pierwszy tablet, dzięki któremu mniej kserowałam i moglam czytać książki na legimi, nagrzewał się tak mocno, że musiałam go wkładać do lodówki by odpoczął. 
Ale zawsze mam zrobione badania i nie unikam lekarzy, bo to ważne❗️
Nie mówię zresztą tylko o finansach. Łatwiej jest „zadbać o siebie” idąc na te hybrydy niż pobiegać, prawda?
Don’t get me wrong, sama lubię mieć pomalowane paznokcie, lubię, a nawet uwielbiam Julię z @mayeye_warsaw , do której chodzę na rzęsy i chciałabym, aby jej biznes się rozkręcał.
Ale! First things first. Nie możesz być zadbana i niezbadana jednocześnie. Badaj się dziewczyno, ok? Gdy następnym razem gdy powiesz sobie „ale psycholog/ginekolog/terapeuta/fizjoterapeuta” jest drogi, zastanów się czy dobrze ustalasz priorytety. Nr 1 to Ty!

Jak możesz być zadbana, będąc...

Mój detoks od social mediów nadal trwa i dzielnie trzymam się narzuconej sobie maksymalnie godziny dziennie. Streszczając się powiem tylko, że wykorzystuję moment siedzenia na tyłku w Warszawie na spotkania z tymi wszystkimi cudownymi ludźmi, których przez ciągle bycie w rozjazdach nieco zaniedbałam. Podoba mi się to, chociaż dzisiaj naszło mnie na szybkie sklecenie „tygodnika”, więc macie coś do poczytania na blogu.
Zdjęcie w Tunezji zrobiła @ewaszabatin nie mam pojęcia kiedy, ale dobrze pokazuje mój mały problem z telefonem, który stał się przedłużeniem ręki. Kolory podkręciłam presetem Madryt, od @krzysztof_adamek i @instafiltry.pl, tylko zostawiłam po swojemu niebieski.

Pytanie za sto punktów: zerknij w zakładkę „twoja aktywność” na instagramie i napisz ile czasu dziennie spędzasz w tej aplikacji. Jestem ciekawa!
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #wakacje ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #lato #afryka #tunisia

Mój detoks od social mediów...

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

„Nie jestem w stanie znieść myśli, że ugnę się pod naporem ich spojrzeń i pozwolę się zawstydzić. Bo nie robię nic złego. Posiadanie ciała nie jest niczym złym. To kultura, która mówi kobiecie, że jest grzeszna jest do wymiany. Nie ważne, czy ktoś stwierdzi, że grzeszne są odsłonięte włosy czy sterczące sutki, to nie kobieta jest odpowiedzialna za odczucia, które budzi w mężczyznach. Każdy sam musi nauczyć się panować nad swoimi emocjami.” Na blogu o jeszcze jednym, ale super ważnym powodzie, dla którego chodzę bez stanika. Uświadomiłam sobie ten powód dopiero wczoraj, ale jest turbo, naprawdę turbo ważny.
Chodźcie na bloga, bo warto!
#blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #bodyshaming #ciałopozytywne #bodypositivity #bezstanika ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia #tunis #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka

„Nie jestem w stanie znieść...

Z pieskami w Gruzji jest jak z tym chłopakiem, który wpatruje się w ciebie cały wieczór i chociaż w ogóle ci się nie podoba, z grzeczności odwzajemnisz uśmiech. Albo wymienisz 5 grzecznościowych zdań, nic co wychodziłoby poza small talk, ale będziesz tego żałować przez najbliższe miesiące. Chłopak bowiem znajdzie cię na wszystkich możliwych kanałach social media (chociaż zna tylko twoje imię!) i będzie cię tam nękał aż znajdzie sobie inny cel.
No właśnie. Pieski. Jest ich dużo, brykają sobie wolno, są najedzone i zakolczykowane, ale Gruzja nie ma pieniędzy na schroniska a walka z niekontrolowanym rozrodem jest walką z wiatrakami - pieski mnożą się przecież na „terenach kontrolowanych przez Rosję”. Milutkie, łaszące się, kochane. Ale jak dasz o dwa głaski za dużo albo podzielisz się obiadem, będą za tobą łazić wszędzie i przyprowadzą kolegów.

Oczywiście noszę antybakteryjny żel do rąk i to byłby idealny moment na wplecienie w narrację reklamy, ale niestety nikt mi nie zapłacił. A szkoda!🤪
Anyway - i Gruzja i pieski spoko. Ciężko przestawić się tylko na myślenie, że one nie są bezdomne, a wolne, jak wiewiórki u nas, ale warto brać pod uwagę uwarunkowania kulturowe i ekonomiczne zanim wyda się osąd ;) #Gruzja #Georgia #georgiatravel #georgiatrip #aniamaluje #aniapodróżuje #pies #pieski #twierdza #fortyfikacje #podróże #podróżemałeiduże #dogsofinstagram #wakacje 
Fot: @troyann

Z pieskami w Gruzji jest...

Dawno się tak nie objadłam! Kocham podróże na wschód. Albo inaczej - ja kocham dzikość. Tu jest dziko, tu jest fajnie, tu jest smacznie. Jest mi dobrze. 
Właśnie zjadłam przepyszne jedzenie w knajpie w której taka potężna pani każe ci tonem nieznoszącym sprzeciwu zamówić. Liczy utarg na liczydle. Jedzenie jest obłędne. Zrobiłam sobie dzisiaj wolne od relacji na stories, ale jutro kierunek ➡️ #kazbegi. Już kupiłam rękawiczki, w poniedziałek chodziłam w letniej kiecce, jutro założę zimową kurtkę🙈
Cudowna ta #gruzja ♥️
#georiga #georgiatravel #georgiatrip #tbilisi #kaukaz #termy #łaźnie #podróżemałeiduże #podróże #aniamaluje #aniapodróżuje 
Zdj; @troyann

Dawno się tak nie objadłam!...

Londyn w jeden dzień – jak tanio zorganizować wycieczkę do Londynu

Wiem, że w internecie jest mnóstwo poradników tego typu. I są one dużo, dużo lepsze, bo pisane przez tych, którzy się na tym znają. Ale jest spora grupa osób, która lubi takie informacje od amatorów, dlatego przygotowałam krótką relację ze swojej jednodniowej wycieczki do Londynu ;-). Zapraszam!

Dlaczego jednodniówka? Głównie z braku czasu – zwyczajnie ciężko mi urwać więcej z tygodnia :). Gdybym miała możliwość, zdecydowałabym się na jeden nocleg w Londynie. Z drugiej strony – jestem zaprawiona  w ekspresowych wycieczkach po Paryżu (zobacz też: Co zaskoczyło mnie w Paryżu?) czy Wilnie -(Jak zorganizować wycieczkę do Wilna za 100 zł ). Lubię dużo chodzić, jestem też ignorantką (jedną z tych osób, które mówią miasto jak miasto, nic specjalnego) i uwielbiam prowizorkę, chaos, niepewność. Ponieważ dopiero od niedawna zdrowie pozwala mi na tego typu zabawy, mam silną potrzebę nadrobienia podróży w stylu “na studenta” – tanio i szybko, jak w fastfoodzie.

Udało nam się zarezerwować tanie loty w WizzAir w styczniu ceny są dość okazyjne, ale w marcu będą jeszcze lepsze. Koszt w dwie strony – 158 zł, tylko bagaż podręczny 🙂
Wylot z Gdańska do Luton – 6:10, więc ja wyruszyłam o 20:40 pociągiem ze swojego miasteczka. Zabawne – mam lotnisko niemal za rogiem w Bydgoszczy, ale oferta lotów jest bardzo okrojona. Totalnie bez sensu!
Równo o północy odjeżdza z Gdańska autobus nocny N3 – prosto na lotnisko. Na miejscu jest biletomat – bilet ulgowy kosztuje 2 zł. Przystanek znajduje się tuż koło dworca. 
Jazda na lotnisko jest dość długa. Na samym lotnisku bez problemu można się zdrzemnąć :).
Po przejściu kontroli w strefie bezcłowej nie ma absolutnie nic ciekawego i trzeba czekać na swój lot. Przebiegł bezproblemowo :). Obok mnie siedziała młoda matka z półtorarocznym dzieckiem, której pomogłam z tobołami. Jest mi wstyd za tych wszystkich ludzi, którzy zirytowani mamroczą pod nosem że dzieci to do samolotu się nie bierze. Każdy był kiedyś dzieckiem! No i jeśli chcesz latać bez dzieci w samolocie, to wykup sobie biznes klasę albo prywatny lot :).  Staram się traktować ludzi tak, jak sama chciałabym być traktowana, więc jedyną opcją jaką widzę jest pomóc kobiecie się ogarnąć z tym wszystkim – bycie mamą to naprawdę trudna sprawa!
Po wylądowaniu i przejściu kontroli dokumentów udałyśmy się w kierunku przystanku EasyBus. Podróż w tą i z powrotem kosztowała aż 19 funtów – zamawiając szybciej byłoby taniej.
Zdecydowałyśmy się na autobus na Baker Street. Nie mam pojęcia dlaczego, dzisiaj myślę, że to był błąd i lepszą opcją byłaby Victoria :).
Pierwszy sensownym miejscem w jakie trafiłyśmy był Hyde Park. Jestem osobą, na której niestety miasta nie robią specjalnego wrażenia, więc jak to ja – mogę powiedzieć jedynie – park jak park, nic szczególnego 😀 
Mapka naszej wyprawy – można powiększyć.
Trafiłyśmy na typowo Londyńską pogodę – szaro i deszczowo, ale przyjemnie było zobaczyć tyle zieleni, za którą zdążyłam już trochę zatęsknić. Gorąco rekomenduję zabranie ze sobą kapelusza – ironiczne, że porządna wełniana czarna fedora brytyjskiej marki Viyella za którą zapłaciłam dużo za dużo (zdjęcie), jest… znacznie gorsza od chińskiego kapelusza 100% wełny 😀 Kapelusz świetnie ochroni przed deszczem i wiatrem. Jeśli wybierze się głęboki z wewnętrzną regulacją, nie ma obaw że go zwieje. Osobiście wolę bardziej kobiece, płytsze kapelusze, ale ten był zdecydowanie bardziej praktyczny na taką pogodę.
Niespecjalnie chciało mi się pstrykać zdjęcia na deszczu – wolałam skupić się na oglądaniu miasta. Buckingham, Big Ben… owszem, architektura jest naprawdę imponująca, ale gdy ma się świadomość że to wszystko powstało na krzywdzie dawnych kolonii, to jakoś nie umiem zdobyć się na podziw. Sorry! Razi mnie podwójna moralność, gdzie wyzyskiwanie czarnoskórej ludności a charakterze niewolników, a później Hindusów było spoko, ale jak dzisiaj przyjeżdżają oni do Anglii za pracą, to już nagle niektórym nie pasuje. [Tak, wiem, Wielka Brytania doprowadziła też do szeregu potrzebnych reform i rozwoju Indii, to osobny temat]. 
Było trochę szaro, ale wiele miejsc rzeczywiście robi wrażenie – niezależnie od pogody. Jednym z takich miejsc jest National Museum, gdzie zgromadzono wiele światowych dzieł sztuki. Wstęp jest bezpłatny. Osobiście nie cierpię tych wszystkich obrazów z pulchnymi złotowłosymi aniołkami, bo postrzegam to jak wielką infantylizację wiary i jej spłycanie, coś całkowicie przeciwnego istocie 😀 Doceniam kunszt, doceniam talent, ale nie umiem się zachwycić :). 
Na pocieszenie mogłam zobaczyć Van Gogha, ale ja jestem #TeamSalvadorDali 🙂
Bardziej zachwycił mnie śpiew ptaków, żonkile, przebiśniegi i szare wiewiórki :))
Potrzebowałam tego powiewu wiosny i tej eksplozji życia! 🙂
Włócząc się po Londynie, nie mogłam też przegapić China Town. Tak wiem, wybrać się do Londynu i myśleć o chińskich pierożkach Dim Sun… 😀 Jeśli będę mieć kiedyś okazję, z wielką przyjemnością udam się do jednego z tych miejsc, gdzie leciwa Chinka wyposażona w słoje pełne ziół diagnozuje człowieka zgodnie z tradycyjną medycyną chińską. Jakby nie patrzeć – dzięki ich dokonaniom moje oskrzela działają bez sterydów, w czym upatruję swoją irracjonalną miłość do Chin (irracjonalną, bo “nie widzę” wielu rzeczy, które powinny mnie niepokoić, typowa ślepa miłość :)). 
Kręcąc się po Londynie nie znalazłam ani sekundy na odwiedzenie sklepów – nie kupiłam zatem słynnego korektora Collection 2000 i – czego trochę żałuję – nie pobuszowałam w poszukiwaniu dobrze dopasowanego biustonosza z małym obwodem ale większą miseczką. To jedna z nielicznych rzeczy, których nie kupię przez internet, bo trzeba przymierzyć :).
Gdybym miała podsumować czy warto czy nie – warto, Londyn ma swój klimat, fajnie go poczuć, ale raczej nie wróciłabym tu na więcej niż dwa dni. Zakończyłyśmy podróż na przystanku Easy Busa na rogu Liverpool i Commercial Street.
Myślę, że lepszym rozwiązaniem byłaby wycieczka z jednym noclegiem, by zobaczyć miasto na spokojnie. Całkiem rozsądnie da się to ogarnąć na Airbnb – korzystając z mojego kodu możecie zgarnąć 82 zł na pierwszy nocleg (klik) a Londynie można znaleźć go już za 120 zł :)). Osobiście celowałabym w jedną z ofert typu całe mieszkanie za jakieś 400-500 zł za dobę i podzieliła koszt na współtowarzyszy. 
Co miałam na sobie? Najbardziej aseksualne i niefajne buty świata, czyli kalosze-sztyblety, ale cóż – to był mus. Ulubiony zielony szal, który mam od liceum i drugi, który miał służyć jako koc w samolocie 😀 Kapelusz (klik) i płaszcz (klik) kupiłam już dawno przez internet 🙂 Obie te rzeczy są nienagannej jakości.
Lotnisko w Luton? W porządku, ale lepiej przyjechać szybciej (korki) i nastawić się na kontrolę ze zdejmowaniem butów :).  W Gdańsku byłyśmy o 22:40, chwilkę przed deklarowanym czasem. O 23:45 odjeżdżał polski bus. Taksówka dowiozłaby nas za jakieś 80 PLN, ale z kierowcą Maciejem (polecam!) Uber dowiózł nas na miejsce w jakieś 15 minut za… 11 zł. Byłoby 36, ale miałam kupon na 25 zł. Jeśli też chcesztaki zgarnąć, pobierzcie ubera i wklepcie mój kod: 5XCSHRBAUE – uber wypłaci bonus dla mnie i dla ciebie, dając ci przejazd o wartości 25 zł w gratisie :))
PS. – nie chcę tutaj wartościowania jaki styl podróży jest LEPSZY lub GORSZY. Każdy jest inny i tyle. Jeden lubi zwiedzać kościoły, inny centra handlowe (w sumie też świątynie, tylko konsumpcji :)). Jeden chce tanio latać i spać gdziekolwiek – drugi woli hotel ze śniadaniem i pierwszą klasę. Nie porównujemy jabłka z ogórkiem, bo się pogniewam ;-).
Jak mi się podobało? 7/10 🙂 
I zamiast wyliczonych przez google maps 13 km, zrobiłyśmy pewnie ze 20, bo trochę nadłożyłyśmy drogi w kilku miejscach 😀
Do zobaczenia jutro na BlogUp Toruń!  Mam swój wykład a jeszcze go nie ułożyłam, brawo ja! Ale się ogarnę, obiecuję :)).



Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
DominikaAdrian Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Dominika
Gość
Dominika

Mieszkam w Londynie od dwóch lat, w jednej z dzielnic w zachodniej części. W centrum jestem dwa/trzy razy w miesiącu i do dziś zachowuję się tam jak turystka 😀 uwielbiam klimat tego miasta i jego architerkurę – godzinami mogę patrzeć się na te budynki i pewnie nigdy mi się to nie znudzi. Moje ulubione miejsca to Greenwich, okolice Bank, dzielnice Camden Town i Soho.

Londyn to wg mnie jedno z najpiękniejszych miejsc na świecie 🙂

Adrian
Gość
Adrian

O Co chodzi z pisaniem szarą czcionką zamiast czarną? Czyta się fatalnie.

Previous
Nasienie koziorożca i peruwiańskie telenowele [tygodnik]
Londyn w jeden dzień – jak tanio zorganizować wycieczkę do Londynu