Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Londyn w jeden dzień – jak tanio zorganizować wycieczkę do Londynu

Wiem, że w internecie jest mnóstwo poradników tego typu. I są one dużo, dużo lepsze, bo pisane przez tych, którzy się na tym znają. Ale jest spora grupa osób, która lubi takie informacje od amatorów, dlatego przygotowałam krótką relację ze swojej jednodniowej wycieczki do Londynu ;-). Zapraszam!

Dlaczego jednodniówka? Głównie z braku czasu – zwyczajnie ciężko mi urwać więcej z tygodnia :). Gdybym miała możliwość, zdecydowałabym się na jeden nocleg w Londynie. Z drugiej strony – jestem zaprawiona  w ekspresowych wycieczkach po Paryżu (zobacz też: Co zaskoczyło mnie w Paryżu?) czy Wilnie -(Jak zorganizować wycieczkę do Wilna za 100 zł ). Lubię dużo chodzić, jestem też ignorantką (jedną z tych osób, które mówią miasto jak miasto, nic specjalnego) i uwielbiam prowizorkę, chaos, niepewność. Ponieważ dopiero od niedawna zdrowie pozwala mi na tego typu zabawy, mam silną potrzebę nadrobienia podróży w stylu “na studenta” – tanio i szybko, jak w fastfoodzie.

Udało nam się zarezerwować tanie loty w WizzAir w styczniu ceny są dość okazyjne, ale w marcu będą jeszcze lepsze. Koszt w dwie strony – 158 zł, tylko bagaż podręczny 🙂
Wylot z Gdańska do Luton – 6:10, więc ja wyruszyłam o 20:40 pociągiem ze swojego miasteczka. Zabawne – mam lotnisko niemal za rogiem w Bydgoszczy, ale oferta lotów jest bardzo okrojona. Totalnie bez sensu!
Równo o północy odjeżdza z Gdańska autobus nocny N3 – prosto na lotnisko. Na miejscu jest biletomat – bilet ulgowy kosztuje 2 zł. Przystanek znajduje się tuż koło dworca. 
Jazda na lotnisko jest dość długa. Na samym lotnisku bez problemu można się zdrzemnąć :).
Po przejściu kontroli w strefie bezcłowej nie ma absolutnie nic ciekawego i trzeba czekać na swój lot. Przebiegł bezproblemowo :). Obok mnie siedziała młoda matka z półtorarocznym dzieckiem, której pomogłam z tobołami. Jest mi wstyd za tych wszystkich ludzi, którzy zirytowani mamroczą pod nosem że dzieci to do samolotu się nie bierze. Każdy był kiedyś dzieckiem! No i jeśli chcesz latać bez dzieci w samolocie, to wykup sobie biznes klasę albo prywatny lot :).  Staram się traktować ludzi tak, jak sama chciałabym być traktowana, więc jedyną opcją jaką widzę jest pomóc kobiecie się ogarnąć z tym wszystkim – bycie mamą to naprawdę trudna sprawa!
Po wylądowaniu i przejściu kontroli dokumentów udałyśmy się w kierunku przystanku EasyBus. Podróż w tą i z powrotem kosztowała aż 19 funtów – zamawiając szybciej byłoby taniej.
Zdecydowałyśmy się na autobus na Baker Street. Nie mam pojęcia dlaczego, dzisiaj myślę, że to był błąd i lepszą opcją byłaby Victoria :).
Pierwszy sensownym miejscem w jakie trafiłyśmy był Hyde Park. Jestem osobą, na której niestety miasta nie robią specjalnego wrażenia, więc jak to ja – mogę powiedzieć jedynie – park jak park, nic szczególnego 😀 
Mapka naszej wyprawy – można powiększyć.
Trafiłyśmy na typowo Londyńską pogodę – szaro i deszczowo, ale przyjemnie było zobaczyć tyle zieleni, za którą zdążyłam już trochę zatęsknić. Gorąco rekomenduję zabranie ze sobą kapelusza – ironiczne, że porządna wełniana czarna fedora brytyjskiej marki Viyella za którą zapłaciłam dużo za dużo (zdjęcie), jest… znacznie gorsza od chińskiego kapelusza 100% wełny 😀 Kapelusz świetnie ochroni przed deszczem i wiatrem. Jeśli wybierze się głęboki z wewnętrzną regulacją, nie ma obaw że go zwieje. Osobiście wolę bardziej kobiece, płytsze kapelusze, ale ten był zdecydowanie bardziej praktyczny na taką pogodę.
Niespecjalnie chciało mi się pstrykać zdjęcia na deszczu – wolałam skupić się na oglądaniu miasta. Buckingham, Big Ben… owszem, architektura jest naprawdę imponująca, ale gdy ma się świadomość że to wszystko powstało na krzywdzie dawnych kolonii, to jakoś nie umiem zdobyć się na podziw. Sorry! Razi mnie podwójna moralność, gdzie wyzyskiwanie czarnoskórej ludności a charakterze niewolników, a później Hindusów było spoko, ale jak dzisiaj przyjeżdżają oni do Anglii za pracą, to już nagle niektórym nie pasuje. [Tak, wiem, Wielka Brytania doprowadziła też do szeregu potrzebnych reform i rozwoju Indii, to osobny temat]. 
Było trochę szaro, ale wiele miejsc rzeczywiście robi wrażenie – niezależnie od pogody. Jednym z takich miejsc jest National Museum, gdzie zgromadzono wiele światowych dzieł sztuki. Wstęp jest bezpłatny. Osobiście nie cierpię tych wszystkich obrazów z pulchnymi złotowłosymi aniołkami, bo postrzegam to jak wielką infantylizację wiary i jej spłycanie, coś całkowicie przeciwnego istocie 😀 Doceniam kunszt, doceniam talent, ale nie umiem się zachwycić :). 
Na pocieszenie mogłam zobaczyć Van Gogha, ale ja jestem #TeamSalvadorDali 🙂
Bardziej zachwycił mnie śpiew ptaków, żonkile, przebiśniegi i szare wiewiórki :))
Potrzebowałam tego powiewu wiosny i tej eksplozji życia! 🙂
Włócząc się po Londynie, nie mogłam też przegapić China Town. Tak wiem, wybrać się do Londynu i myśleć o chińskich pierożkach Dim Sun… 😀 Jeśli będę mieć kiedyś okazję, z wielką przyjemnością udam się do jednego z tych miejsc, gdzie leciwa Chinka wyposażona w słoje pełne ziół diagnozuje człowieka zgodnie z tradycyjną medycyną chińską. Jakby nie patrzeć – dzięki ich dokonaniom moje oskrzela działają bez sterydów, w czym upatruję swoją irracjonalną miłość do Chin (irracjonalną, bo “nie widzę” wielu rzeczy, które powinny mnie niepokoić, typowa ślepa miłość :)). 
Kręcąc się po Londynie nie znalazłam ani sekundy na odwiedzenie sklepów – nie kupiłam zatem słynnego korektora Collection 2000 i – czego trochę żałuję – nie pobuszowałam w poszukiwaniu dobrze dopasowanego biustonosza z małym obwodem ale większą miseczką. To jedna z nielicznych rzeczy, których nie kupię przez internet, bo trzeba przymierzyć :).
Gdybym miała podsumować czy warto czy nie – warto, Londyn ma swój klimat, fajnie go poczuć, ale raczej nie wróciłabym tu na więcej niż dwa dni. Zakończyłyśmy podróż na przystanku Easy Busa na rogu Liverpool i Commercial Street.
Myślę, że lepszym rozwiązaniem byłaby wycieczka z jednym noclegiem, by zobaczyć miasto na spokojnie. Całkiem rozsądnie da się to ogarnąć na Airbnb – korzystając z mojego kodu możecie zgarnąć 82 zł na pierwszy nocleg (klik) a Londynie można znaleźć go już za 120 zł :)). Osobiście celowałabym w jedną z ofert typu całe mieszkanie za jakieś 400-500 zł za dobę i podzieliła koszt na współtowarzyszy. 
Co miałam na sobie? Najbardziej aseksualne i niefajne buty świata, czyli kalosze-sztyblety, ale cóż – to był mus. Ulubiony zielony szal, który mam od liceum i drugi, który miał służyć jako koc w samolocie 😀 Kapelusz (klik) i płaszcz (klik) kupiłam już dawno przez internet 🙂 Obie te rzeczy są nienagannej jakości.
Lotnisko w Luton? W porządku, ale lepiej przyjechać szybciej (korki) i nastawić się na kontrolę ze zdejmowaniem butów :).  W Gdańsku byłyśmy o 22:40, chwilkę przed deklarowanym czasem. O 23:45 odjeżdżał polski bus. Taksówka dowiozłaby nas za jakieś 80 PLN, ale z kierowcą Maciejem (polecam!) Uber dowiózł nas na miejsce w jakieś 15 minut za… 11 zł. Byłoby 36, ale miałam kupon na 25 zł. Jeśli też chcesztaki zgarnąć, pobierzcie ubera i wklepcie mój kod: 5XCSHRBAUE – uber wypłaci bonus dla mnie i dla ciebie, dając ci przejazd o wartości 25 zł w gratisie :))
PS. – nie chcę tutaj wartościowania jaki styl podróży jest LEPSZY lub GORSZY. Każdy jest inny i tyle. Jeden lubi zwiedzać kościoły, inny centra handlowe (w sumie też świątynie, tylko konsumpcji :)). Jeden chce tanio latać i spać gdziekolwiek – drugi woli hotel ze śniadaniem i pierwszą klasę. Nie porównujemy jabłka z ogórkiem, bo się pogniewam ;-).
Jak mi się podobało? 7/10 🙂 
I zamiast wyliczonych przez google maps 13 km, zrobiłyśmy pewnie ze 20, bo trochę nadłożyłyśmy drogi w kilku miejscach 😀
Do zobaczenia jutro na BlogUp Toruń!  Mam swój wykład a jeszcze go nie ułożyłam, brawo ja! Ale się ogarnę, obiecuję :)).



Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
DominikaAdrian Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Dominika
Gość
Dominika

Mieszkam w Londynie od dwóch lat, w jednej z dzielnic w zachodniej części. W centrum jestem dwa/trzy razy w miesiącu i do dziś zachowuję się tam jak turystka 😀 uwielbiam klimat tego miasta i jego architerkurę – godzinami mogę patrzeć się na te budynki i pewnie nigdy mi się to nie znudzi. Moje ulubione miejsca to Greenwich, okolice Bank, dzielnice Camden Town i Soho.

Londyn to wg mnie jedno z najpiękniejszych miejsc na świecie 🙂

Adrian
Gość
Adrian

O Co chodzi z pisaniem szarą czcionką zamiast czarną? Czyta się fatalnie.

Previous
Nasienie koziorożca i peruwiańskie telenowele [tygodnik]
Londyn w jeden dzień – jak tanio zorganizować wycieczkę do Londynu