Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy myślałam, że już po zdjęciach i się odwróciłam. Jak zawsze!

Miałam ostatnio potężny kryzys życiowy zupełnie bez powodu. Okoliczności nadal są takie same, nic się nie zmieniło, ale kryzys minął. I myślę, że to całkiem normalne, mamy różne etapy w życiu i czasem człowiek ma ochotę zwinąć się w kulkę i płakać, a czasem tańczyć. Wyjątkowo zmieniłam podejście i zamiast za wszelką cenę próbować wyjść z tego dołka, zaczęłam obserwować swoje potrzeby i za nimi podążać. Godzina leżenia i myślenia o niczym, zamiast wstania rano? Okej! Comfort food w środku nocy? Proszę bardzo. Trzy godziny w wannie i czytanie bardzo głupiej książki? Oczywiście.
Zamiast za wszelką cenę próbować poprawić swój humor, płakałam gdy miałam ochotę i wkurzałam się, gdy miałam taką potrzebę. I ojeny, czasami dobrze jest jednak poddać się fali i po prostu się na niej unieść.

Zdjęcie; @patabloguje 
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis  #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka

Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy...

Te kropki przy mojej twarzy to komary.
Komary są najbardziej śmiercionośnymi zwierzętami na świecie. Zabijają więcej ludzi niż rekiny, tygrysy, czy jadowite węże. Roznoszą malarię, dengę i wirusa Zika. Drugim największym mordercą jest człowiek. Pomijając już fakt, że mordujemy w imię „Boga” „granic” „honoru” siebie nawzajem urządzając krwawe wojny, to jeszcze jesteśmy pasożytem eksploatującym ziemię ponad miarę.

Ludziom, którzy z oszczędności i dla widoków kupili domy na wsi, śmierdzi nagle rzepak i domagają się, aby rolnicy zaprzestali uprawy. Usuwamy budki lęgowe dla Jerzyków, chociaż krzywdy nikomu nie robią. A jakieś dzbany na Mokotowie wytruły staw, bo żaby im skrzeczały i „rechot był nie do zniesienia”. O tym, że sami osiedlili się koło stawu i to był ich wybór już nie pomyśleli.

Chciałabym, żeby takie piękne widoki wciąż istniały za 20, 50 i 100 lat. Ten mały pies trzęsie się z radości jak może wytarzać się w trawie. My też tacy byliśmy, ze spodniami wiecznie zielonymi od wtartej w nie przy upadku trawy🌱
Co się nam stało?

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka #koszyk

Te kropki przy mojej twarzy...

Kiedyś miałam straszny ból tyłka o ludzi wychodzących na papierosa. Siedzenie długo w pomieszczeniu to dla mnie koszmar. Jak wychodzę z kina na powietrze, to czuję się jak ktoś, kto wyszedł z jaskini😅
O ile w gimnazjum i w liceum wychodziłam zawsze z palącymi znajomymi (sama nie palę) i praktycznie co przerwę byłam na powietrzu, o tyle później było z tym jakoś dziwniej.
W szkole to jedynie niektórzy nauczyciele brali mnie za palacza i patrzyli z pogardą.Ale jak uzasadnić wychodzenie gdy nie palisz?
Śmak, po prostu wychodziłam :D. A gdy ktoś mówił „ty palisz?” albo: „ale ty przecież nie palisz!” odpowiadałam „ale muszę się przewietrzyć”. I tyle! Nikt nie urwał mi głowy, nie krzyczał na mnie z powodu tych 5 minut co dwie godziny.

Zamiast pielęgnowania w sobie wkurzenia na innych, skupiłam się na sobie.
Wkurzało mnie za to poczucie, że pracując z ludźmi ktoś zawsze notuje skrzętnie w głowie jak często wychodzisz do toalety i unosi brew gdy odbierasz prywatny telefon. Nie czuję się dobrze w takiej atmosferze, jestem przerażona tym jak traktuje się pracowników w Polsce. Dlatego pracuję sobie jako freelancer na swoim.
Nigdy nie wyszło mi nic dobrego z tego pielęgnowania w głowie ukłucia „bo inni”.
I w ogóle to polecam książkę Helmuta Schoecka „Zawiść: źródło agresji, destrukcji i biedy”. Jest w niej masa socjologicznych ciekawostek i zrobiłam z niej całą masę notatek czytając za pierwszym razem. Bardzo otworzyła mi głowę!
#szczerze_pisząc #blogerka #czesc #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #kropki #sukienka #polkadots

Kiedyś miałam straszny ból tyłka...

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja potrzebowałam takiej. Czuję się lekko i świeżo!
#aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily  #blogerka #włosy #zmiana #fryzura #polkadots #sukienka #kropki #haircut

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja...

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję. Nawet nie fizycznie, to inny rodzaj zmęczenia. Zmęczenie mnogością decyzji do podjęcia i wyborów do dokonania. Zmęczenie ilością rzeczy, walczących każdego dnia o moją uwagę. 
Kiedyś nie rozumiałam ludzi latających na all inclusive, mówiących fryzjerowi „rób co chcesz” albo wybierających buty w pierwszym sklepie, bez porównania oferty w 10 innych. Dzisiaj rozumiem. 
Każdy czasami potrzebuje odpoczynku umysłowego.

#lavieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #darlingdaily #szczerze_pisząc #discoverunder50k

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję....

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

O najbrzydszych kaloszach świata, walącym się świecie dziwnym wynalazku [tygodnik]

A do tego wyniki konkursów, kilka słów o czytanej książce, obejrzanym filmie i żywieniowych oszołomach.

Zacznę może od końca – obejrzałam właśnie głośny film pod tytułem “Oszukane”. Pewnie wiecie o co chodzi – u progu dorosłości 2 dziewczyny dowiadują się, że nie są dziećmi osób, które uważały za rodziców. Smutna, poruszająca historia, która nie powinna się nigdy wydarzyć. Ale się wydarzyła. Może gdyby pacjent był podmiotem a nie przedmiotem, to nie miałoby miejsca…
Polecam!
Oprócz tego, to bez owijania w bawełnę – znowu mam życiowy efekt keczupu. Bardzo lubię to określenie, bo jest idealne – naciskasz opakowanie – keczup nie leci. W pewnym momencie coś tam się zassa i wielka plama keczupu ląduje na talerzu. Oraz bluzce, stole, włosach i innych miejscach, na których nie powinna się znaleźć. Witaj w moim świecie, jak coś się sypie, to wszystko na raz i to konkretnie 😉

Moim smakiem jesieni jest obecnie jajecznica z kiełbasą polską. Opcja z omletem też jest super. Oczywiście jak to u mnie – z ostrymi papryczkami.
scrambbled eggs
omlet
Tydzień obfitował w nowe wyzwania i kłody rzucane mi pod nogi 🙂 Cóż, bywa i tak. Po fazie wściekłości szybko pogodziłam się z nową rzeczywistością i zaczęłam wdrażać plan działania. Przynajmniej mam motywację do tego, by zrobić kilka odkładanych od dawna rzeczy. Pomyśleć, że ostatnio powera dodawała mi myśl, że mam niesamowite szczęście utrzymywać się z tego co kocham, bo mam czas i szansę na to, by działać w ramach wolontariatu i pomagać innym. No to uwaga – już nie mam 😀 To znaczy utrzymać się – ok spoko, ale jednocześnie utraciłam stałe zlecenia (firma padła, zero mojej winy) oraz przyschło mi jedno źródło prawie pasywnego przychodu. Nie powiem – zabolało. Najbardziej chyba dlatego, że właśnie z tych środków pomagałam innym -.-. Pomogło mi trochę moje własne ćwiczenie rozwojowe o filarach życia (klik). Jak to dobrze, że nie stawiam nigdy wszystkiego na jedną jedyną kartę i gdy odpadnie kilka filarów, to cały budynek się nie wali! Jednocześnie czuję się lekko rozczarowana i zmotywowana do działania ale… o ale za chwilę
Niedawno napisałam tekst :

10 rzeczy, które warto zrobić na studiach (by nie zostać frustratem)

Tam też podlinkowałam wszystkie ubrania ze zdjęć wyżej.  W tym tygodniu miałam okazję po raz pierwszy prowadzić zajęcia ze studentami na poważnie. To całkiem cenne doświadczenie, tym bardziej, że prowadzone przeze mnie zajęcia opierają się na dyskusji. Mam aktywną, fajną grupę, chociaż traktuję to jako spore wyzwanie.
Wróćmy do mojego “ale”. Gdybym wiedziała, że lada moment pokrzyżują mi się pewne plany i zawali się część stabilności finansowej, nie wiem czy zdecydowałabym się na studia doktoranckie. Pochłaniają więcej czasu niż obiecywano, a ten czas mogłabym wykorzystać z większym pożytkiem dla innych? Nie wiem sama. Daję sobie rok, jak obiecałam sobie na starcie.
Nie wiedziałam, że niesamowicie prosty przepis na własną tabliczkę czekolady wywoła tyle emocji i tak bardzo się spodoba ;-). Zachęcam, świetna zabawa!
Na zdjęciu widzicie jedną z moich ulubionych bluzek wiosny i wczesnego lata. Jesień od razu przywaliła z grubej rury i na takie bluzki nie pozwala. Pomijając fakt, że ustawiłam aparat chyba lekko od dołu (wyglądam na powyginaną :P), to mam z bluzką problem. Nosiłam ją do krótkiej koszulki / elastycznego biustonosza zakładanego na normalny i jakoś to działało, ale teraz nie wiem co z nią począć. Niżej dorzucę zdjęcie z instagrama, gdzie założyłam cielisty top. Powinnam chyba kupić sobie taki, jak ma na zdjęciu modelka (klik) i odpuścić sobie noszenie bluzki jesienią. Ale jak to zrobić, kiedy jest taka piękna?!

Plusem robienia zdjęć na bloga jest fakt, że widzę rzeczy, na które nie zwracam uwagi bez dystansu, patrząc na siebie w lustrze. Tym razem takim detalem są spodnie z wysokim stanem – chociaż je uwielbiam, to do długiej bluzki tego typu nie pasują.
Bluzka (klik) – polujcie na rabaty, po obniżce cen jest tania jak barszcz :))

W tym tygodniu zainspirowały mnie następujące linki i inne rzeczy :

  • Gimnazjaliści zabrali kluczyki pijanemu kierowcy (klik)
  • Domowy piasek kinetyczny (klik) – kiedyś lubowałam się w przeróżnych masach plastycznych o nieoczywistej konsystencji, bardzo rozwijają dzieci, uwielbiam!
  • 60 najpiękniejszych fontów (czcionek :P), które można pobrać za darmo (klik)
  • Mężczyzna tłumaczy na youtube odmianę przez przypadki (klik) – gdyby podobnie tłumaczyli nauczyciele, dzieci nie musiałby chodzić na korki. Da się? Da się!
  • Interesujący artykuł – dlaczego dorosłe dzieci zrywają kontakt  z rodzicami? (klik)
  • Sklep, który czyta mi w myślach i sprzedaje… podgrzewane wkładki do butów *.* Czad! (klik) Koniecznie sprawdźcie, wyglądają trochę dziwnie, ale w sumie…mają działać, nie wyglądać ;-).
  • Boski tekst “Nie znoszę żywieniowych oszołomów” (klik). Podpisałabym się każdą kończyną. 
Uwierzycie, że to komoda z plastiku? Znajdziecie ją tutaj (kampania Tontarelli) Jestem oczarowana pomysłem, tym bardziej, że firma robi także szafy i inne meble. Zastanawiam się, czy skorzystać z bonu rabatowego teraz, czy zdecydować się raczej na biały regał z szufladami z biedronki (klik). Czy znacie jakieś polskie firmy, które robią meble z plastiku? Przecież to świetny pomysł na recykling!
I ostatnia z inspiracji – tekst, który wygrał dla mnie Internet:

(function(d, s, id) { var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0]; if (d.getElementById(id)) return; js = d.createElement(s); js.id = id; js.src = “//connect.facebook.net/pl_PL/sdk.js#xfbml=1&version=v2.3”; fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);}(document, ‘script’, ‘facebook-jssdk’));

Zauważyłem wczoraj, że wielu ludzi traktuje Halloween jedynie jako zabawę w przebieranki i pijaństwo, a zapomina o co naprawdę chodzi w tym ważnym dniu: o otworzenie serca przed Szatanem.
Posted by Karol Mroziński on 1 listopada 2015

W samo sedno 😀
Niedawno pisałam na blogu właśnie o Halloween :

Halloween czy Wszystkich Świętych – co lepsze?

Ze smutkiem już po 19-stej musiałam wywiesić karteczkę, że cukierki się niestety skończyły. Jestem człowiekiem pokojowym i nie przeszkadzają mi pochody na cmentarz. Nie neguję tradycji wybieranej przez innych i mam nadzieję, że to zacznie działać w drugą stronę.
Inne teksty na blogu to… nie teksty, tylko informacje o promocjach i jeden tekst Moniki. Zacznę od tekstu :

Często oczekujecie takich informacji, więc staram się o nich pamiętać. Ale nie mam jeszcze żadnych planów zakupowych na promocję, poza jednym cieniem w drugim tygodniu.

Ach, ważna informacja!
Edytowałam dwa teksty o wyniki konkursów, znajdziecie je tutaj i tutaj:

Jeden poważny błąd, który czyni cię bardziej złym i agresywnym – czy też go popełniasz?

UWAGA! Osoby, które ostatnio wygrały podkłady, proszone są o kontakt mailowy, szczegóły na dole tego tekstu (klik)
Czy coś jeszcze się u mnie działo? Stworzyłam błyskawiczny plakat dotyczący nowego koła naukowego, spędziłam dzień na targach kół, dwa razy uczestniczyłam jako współprowadząca w badaniach fokusowych, gdzie grupą badaną byli uczniowie gimnazjum. Ciekawe doświadczenie!
Jedzenie tygodnia :
Jak zawsze – dużo imbiru, dużo kurczaka, sałatek, kaszy jaglanej i ostrych papryczek. Oskrzela odwdzięczają się w miarę poprawnym działaniem – przynajmniej to jakoś się kręci. A z innych rzeczy to: 
Dorwałam kubek w sweterku! (klik). Szkoda, że nie szary, ale prawie półlitrowy kubek na gorącą czekoladę to fajna opcja.

Przykładowe kanapki. Rzodkiewka, ser pleśniowy, szynka szwarcwaldzka. I pieprz. Pieprz zawsze świeżo mielony, kiedyś napiszę dlaczego 😀

Tutaj podobnie, ser pleśniowy, szybka szwarcwaldzka i suszone pomidory. Mam takie “fazy”, gdzie non-stop wałkuję te same produkty spożywcze. (Poza niezmienną bazą). Teraz jest to właśnie szynka szwarcwaldzka, kiełbasa polska, jajka, suszone pomidory w oleju i imbir kandyzowany.

Przypominam przy okazji mój przepis na rosół:

Jak zrobić rosół? Przepis na zupę zmieniającą życie

– stały element mojego codziennego menu!
Kończąc na dziś – życiowe komplikacje wywołały u mnie dość ponurą minę 😀
Głupio tak mieć ponuraka na twarzy, gdy ma się na sobie ulubione ubrania 😀
Płaszcz (klik)- prosty, klasyczny, bardzo wygodny i dość uniwersalny. Teraz, kiedy znalazłam ideał, muszę zabrać się za wyprzedaż swoich ubrań. Nie ma bata!
Sukienka (klik) – zdjęcie kompletnie nie oddaje jej uroku (trudno się dziwić, jest zakryta :P), ale sukienka pozwoliła mi uwierzyć na nowo, że ideały istnieją. Szara, ciepła, przytulna i z golfem. Jednocześnie tak nonszalancka i elegancka w jednym, że lepiej być nie może. I ma materiał przyjazny chorym osobom, które muszą prać niemal we wrzątku 😀 Na modelce (klik) wgląda jeszcze lepiej, ale ja świadomie wybrałam XS, by nie była aż tak luźna. Tym samym znalazłam ciepłą sukienkę z golfem, która jest idealna na zimę, bo pasuje i do kozaków i do botków!
Rajstopy są z lidla, a botki już na pewno kiedyś pokazywałam (klik).
A mój konkurs na najbrzydsze buty świata, obecnie wygrywają te “urocze” kalosze na obcasie, na które zwymiotowała chyba jakaś tęcza – nie polecam oglądać! (klik)….. hej! ostrzegałam!

Bonus – dokarmiany przeze mnie kot. Ma ksywę “uchodźca”. Ale wcale nie dlatego, że jest wypasionym uciekinierem, który jak się najadł i posiedział na moim socjalu, to zaczyna atakować moją kotkę i kota babci. To nie ma nic do rzeczy 😛

Lubię tego spaślaka, chociaż jest wrednym kocurem.
Oczywiście gdybyście mieli zgadnąć który z tych dwóch kotów jest bezdomny, to pewnie 90% głosów padłoby na “Szarego” ze zdjęcia niżej.

Otóż nie, Szary jest chudy i ma lichą sierść, ale posiada dom. Po prostu jest zestresowany, bo to kot mojej babci.

Ostatnia rzecz w tym tygodniu, to obecnie czytana książka :

Kiedyś lubiłam poezję Plath. Szklany Klosz w momencie, gdy przeczytałam go w oryginale, stał się jedną z moich ulubionych książek. Dzisiaj coraz bardziej nie umiem znaleźć sympatii dla osób, które świadomie karmią swoje demony. Ta książka raczej nie ma na to wpływu, ale Plath z niezrozumiałej i cierpiącej poetki staje się dla mnie coraz bardziej…irytująca. Mimo to, zamierzam skończyć co zaczęłam czytać, Elizabeth Winder ma sprawne pióro i ujmuje znaną mi historię w sposób obrazowy, zgrabny i interesujący. Książkę czytam sobie w ramach abonamentu z czytnikiem za złotówkę, o którym pisałam już tutaj:

Czytnik za złotówkę – czy to się opłaca? 

Na dziś to by było tyle, miłych snów!
Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Jaka fryzura na ślub, jaka na wesele?
O najbrzydszych kaloszach świata, walącym się świecie dziwnym wynalazku [tygodnik]