Zmęczona. Tak się ostatnio czuję. Nawet nie fizycznie, to inny rodzaj zmęczenia. Zmęczenie mnogością decyzji do podjęcia i wyborów do dokonania. Zmęczenie ilością rzeczy, walczących każdego dnia o moją uwagę. 
Kiedyś nie rozumiałam ludzi latających na all inclusive, mówiących fryzjerowi „rób co chcesz” albo wybierających buty w pierwszym sklepie, bez porównania oferty w 10 innych. Dzisiaj rozumiem. 
Każdy czasami potrzebuje odpoczynku umysłowego.

#lavieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #darlingdaily #szczerze_pisząc #discoverunder50k

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję....

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę. Nie odpisywała na maile, wyrzucała kawałki pracy, które wcześniej zaakceptowała, olewała swoje seminaria i w ogóle nie była pomocna. Dawała jednak bardzo wyraźne aluzje, że poprzedni rocznik kupił jej w podzięce piękną biżuterię.

Prezenty są miłe, ale bywają kłopotem dla wszystkich stron. Dlatego na moim kanale na Youtube (link w stories) opowiadam o tym, co uważam o prezentach na zakończenie roku w szkole. Czy wypada dać? Co dać? 
A jeśli masz jakąś ciekawą historię związaną z takim prezentem - podziel się w komentarzu.
Ja najbardziej lubiłam te wszystkie koślawo narysowane kwiatki, przytulaski i deklaracje, że jestem najulubieńszą panią😉
#szkoła #zakonczenieroku #zakonczenierokuszkolnego #wakacje #lato #nauczyciel #prezent #aniamaluje #niedziela #dziendobry

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę....

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Tu był długi opis, ale za dużo hashtagów i instagram zjadł.
Pisałam, że robiłam dzisiaj porządki - audyt obuwia, bo lubię zanosić zniszczone buty do szewca i patrzeć na ich nowe życie. Odświeżanie letnich ubrań, bo lato zaskoczyło mnie wpadając bez wiosny. Ale w połowie wyszło jak zawsze, zrobiłam straszny bałagan i poszłam czytać książkę. Z polecenia @karolinakovalska „Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek”. Ładne! Połknęłam na jeden raz. Aż żal.

Tu był długi opis, ale...

Pierwszy dzień po podróży to zawsze pranie i inne prace porządkowe, których szczerze nie znoszę, ale są koniecznością. Potrzebne było więc przepyszne ale też szybkie #jedzonko.
Upiekłam małe #pomidorki i fasolkę (ale tylko dlatego,że sprzątałam lodówkę, fajniejsze będą bataty, szparagi). Mix sałat, świeża #burrata i trochę kremu balsamicznego. Proste, pyszne i w sumie jedno z tych dań, które zaspokaja nie tylko głód, ale też inne zmysły. Burrata to moje odkrycie zeszłego roku, nie wiem jak mogłam żyć nie wiedząc o jej istnieniu, chyba będę musiała na nowo odwiedzić wszystkie miejsca we Włoszech, w których dotąd byłam😈 #burratacheese #burratagram #burrataporn #przepis #jedzenie #obiad #pycha #mniam #salatka #sałatka #salad #omnomnom #mniam

Pierwszy dzień po podróży to...

Większość zdjęć w rodzinnych albumach (u mnie) ma mnóstwo prześwietleń albo cieni w złych miejscach, totalnie randomowe pozy, bo ktoś z kiepskim wzrokiem strzelał na oślep. Ciekawe czy za 10-20 lat z podobnym poczuciem obciachu będziemy patrzeć na obecne trendy. Czy instagramowa stylistyka będzie postrzegana w ten sam sposób, co niegdyś meblościanki, które były w każdym domu i stanowiły powód do dumy.
Taka drobna myśl po wczorajszym oglądaniu zdjęć z dzieciństwa w różnych zakątkach internetu. Bardzo fajne to było!
#palmiarniagliwice #palmiarnia #czerwonasukienka #lumpeks #lumpeksowezdobycze #secondhand #palmhouse #jungle #plantlady #roślinki #niedziela #dziendobry #blogerka #podróżemałeiduże #silesia #gliwice #ootd

Większość zdjęć w rodzinnych albumach...

Rzęsy 1:1 – czy warto? Odpowiedzi na wszystkie pytania +bon na 350 zł do wygrania!

Rzęsy jedwabne czy syntetyczne?
Czy rzęsy 1:1 niszczą rzęsy naturalne?
Czy można je malować?
Jak usunąć rzęsy jeden do jednego?
Ile kosztuje przedłużanie rzęs?

Te wszystkie pytania chodziły mi po głowie zanim zdecydowałam się na przedłużanie rzęs metodą 1:1 🙂 Dzisiaj minęło już trochę czasu od kiedy założyłam je drugi raz, więc chyba mogę pokusić się o opinię na ich temat.
Zacznijmy od moich naturalnych rzęs i brwi. Włoski i tych i tych są słabe, brwi są gęste ale cienkie, a rzęsy cienkie i krótkie. Mam opadające powieki i rzęsy w kącikach prawie wcale mi nie rosną, bo od razu wycierają się o powiekę 😀 Widać to dobrze na zdjęciach (zastrzegam,że zrobiłam je przed pójściem do kosmetyczki i dlatego zapuściłam też brwi)

Przez liche rzęsy moje oczy wydają się małe i zmęczone. Niestety mimo testowania wielu różnych odżywek,  nie udało się ich ruszyć W najlepszym przypadku rzęsy były mocniejsze i ciemniejsze (olejek rycynowy, bezbarwna pomadka alterra)  w pozostałych – miałam czerwone i piekące oczy, czułam potworne szczypanie które skłaniało mnie do tarcia oczu… i niszczyło rzęsy jeszcze  bardziej ;-). Moje rzęsy odrobinkę ujawniały się tylko wtedy, gdy wcześniej “złamałam” je zalotką i mocno wytuszowałam. Niestety z uwagi na ich kształt i oporność, zawsze wyglądało to…niechlujnie.
Przed założeniem rzęs miałam sporo obaw – czy mnie uczulą? Czy nie podrażnią? Czy będę czuła je na powiekach? Zbliżał się jednak wakacyjny wyjazd, a wraz z nim kąpiele w ciepłym, słonym morzu, basenach i ogromne upały. Zdecydowałam się zaryzykować.
Postanowiłam trzymać rzęsy do samego końca – pierwsza wypadła mi chyba po 10 dniach, potem wypadały systematycznie, lecz niesymetrycznie. Utrzymały się prawie dwa miesiące (!). Tym, co zmusiło mnie do ich zdjęcia był…odrost. Miejsce klejenia zaczęło być po tych niespełna dwóch miesiącach dość wyraźne, więc zaczęłam rzęsy mocno czesać metalowym grzebyczkiem z inglota i trzeć oczy. Mimo usilnych starań, efekt był taki :

Tak rzęsy wyglądały w dzień ich zdjęcia. Nie wiem czy widzicie – moje naturalne rzęsy pod spodem – całkowicie bez zmian. Ta sama długość (krótkość :P). Udałam się więc do tej samej kosmetyczki…zrobić je drugi raz.
Rzęsy zdjęła (uzupełnienie było bez sensu, bo miałam spory odrost) i pomogła mi dobrać nowe.

Ponownie zdecydowałam się na rzęsy jedwabne 1:1, najkrótsze i najbardziej delikatne jakie były. Dlaczego takie?
Nigdy mocno się nie maluję, nie jestem fanką efektu wieczorowego za dnia i nie chciałam rzęs w żadnym razie czuć. Te jedwabne były trochę droższe, ale za to lżejsze, cieńsze i bardziej naturalne.

Efekt:

Dalszy wywód będę przeplatała zdjęciami wykonanymi od dnia do 3 tygodni po założeniu rzęs:

Zakładanie rzęs 1:1 : za pierwszym razem trwało godzinę. Było bezbolesne, ale nudne. Jedna rzęsa do lewej powieki, jedna do prawe i tak od zewnętrznego do wewnętrznego kącika oka. Przez cały zabieg oczy są zamknięte, dolne powieki podklejone są specjalnymi plastrami.
Za drugim razem kosmetyczka wyrobiła się w 45 minut (ze zdjęciem poprzednich) inie wpłynęło to negatywnie na jakość usługi – dzisiaj mija trzeci tydzień od założenia rzęs, a 95% z nich wciąż mam na miejscu 😉

Jedynym nieprzyjemnym momentem była chwila, kiedy otwiera się oczy. Opary kleju lekko szczypią i przynajmniej dwie minuty oczy mocno łzawią 🙂

Pierwsze 24 h nie należy rzęs w żaden sposób moczyć. Prysznic i mycie włosów lepiej załatwić w okularach do pływania ;-). Potem wszystko jest ok 🙂

Rzęsy przeżyły wiele podczas greckich upałów – było gorąco, co chwilę moczyłam je w basenie z chlorem i słonym morzu. Przetrwały to bez szwanku, co chyba jest dla mnie największą zaletą. Przy moich problemach zdrowotnych bardzo łatwo o wygląd zmęczonej życiem kobiety – z rzęsami budzę się i wyglądam jakoś tak…zdrowiej.

To zdjęcie pokazuje jak bardzo nie mam wprawy w selfie (brawo za zasłonięcie twarzy paskiem aparatu) ale najlepiej przedstawia jak wyglądają rzęsy ;-).

Makijaż a przedłużane rzęsy jeden do jednego :


Przy pierwszych rzęsach nie malowałam się wcale niemal do końca. Nie czułam takiej potrzeby. Gdy miałam już prześwity (około szóstego tygodnia), zaczęłam używać eyelinera. Nie wpłynęło to negatywnie na rzęsy. Jedynie musiałam nauczyć się zmywać makijaż płynem micelarnym, bo wcześniej stosowałam w tym celu olejki (olej rozpuszcza klej trzymający rzęsy, więc trzeba go unikać). Kosmetyczka uprzedziła mnie, że nie powinno malować się samych rzęs.

Komfort noszenia przedłużanych rzęs:
Ja rzęs wcale nie czuję. Przyzwyczaiłam się do nich w 10 minut. Są wygodne i bezproblemowe. Słyszałam, że z długością rzęs powinny uważać osoby noszące okulary, bo rzęsy mogą o nie zahaczać ;-). Nie odczułam też żadnych problemów podczas snu (śpię na boku).

Pielęgnacja rzęs 1:1

Zdaniem kosmetyczki która mi je zakładała, najlepiej ich nie ruszać. Można je czasem przeczesać, ale sama nie odczułam takiej potrzeby, bo się nie plątały (dopiero pod koniec).

Jak zdjąć przedłużane rzęsy?
Albo poczekać aż same odpadną, albo przetrzeć je olejkiem do demakijażu. Można też przyciąć je do długości naszych normalnych rzęs.

Czy to oszczędność czasu? 
Jeśli dzięki rzęsom całkowicie rezygnujemy z makijażu oka, to pewnie tak. Szczerze jednak przyznam, że w moim przypadku to naciągany argument – założenie rzęs trwało godzinę, a normalnie na makijaż oczu poświęcałabym maks. 30 sekund dziennie.

Rzęsy 1:1, 2:1, 3:1?

Jeden do jednego oznacza, że do jednej naturalnej rzęsy przyklejana jest jedna sztuczna. Dwa do jednego – że do jednej rzęsy doczepiane są dwie. I tak dalej. Ja zdecydowałam się na rzęsy maksymalnie subtelne, które i tak robią u mnie dużą różnicę. Z dłuższymi lub gęstszymi czułabym się nie do końca sobą, ale widziałam u innych i wyglądają spektakularnie.
Jedwabne, syntetyczne, z domieszką czy wyczesywane z norek?

Ostatnia opcja odpadła na starcie. Czułabym się bardzo….dziwnie. Myślę, że najlepiej skonsultować to z kosmetyczką – mi zależało na rzęsach jak najbardziej lekkich 😉

Minusy, uwagi :
Rzęsy wyglądają rewelacyjnie w duecie z eyelinerem lub z  wytuszowanymi rzęsami dolnymi. Noszenie przedłużanych rzęs oznacza konieczność zrezygnowania z olejków,które bardzo lubię.

Cena: 



Moje rzęsy kosztowały 150 zł. To dużo i niedużo jednocześnie. W salonie w którym je wykonałam (spokojnie, zapłaciłam z własnej kieszeni, to nie jest tekst sponsorowany ;-)) jest też opcja happy hours i chyba do czternastej można założyć rzęsy syntetyczne 1:1 za 79 zł.

Gdyby odżywki nie powodowały u mnie pieczenia oczu, pewnie stosowałabym jedną z tych, które świetnie sprawdziły się u moich koleżanek 🙂 np. BPS (obecnie w promocji – klik), AA, Revitalash czy zwykły olejek rycynowy.

Pamiętajcie, że to jedynie amatorska ocena użytkownika, nie wypowiedź profesjonalisty ;-))). Jeśli macie inne spostrzeżenia albo wrażenia, śmiało piszcie w komentarzach.

Na koniec mam dla Was mini-konkurs organizowany przez Romwe :

Do wygrania jest kupon o wartości 100$ (po dzisiejszym kursie ok. 370 zł) do wykorzystania w sklepie internetowym romwe.com
Regulamin dostępny jest u organizatora (Romwe.com). Konkurs potrwa do 27 października do 23:59.

Zasady:


1) Zarejestruj się na Romwe używając koniecznie TEGO linku (klik)
2) Polub fanpage Romwe (https://www.facebook.com/Romwe.official
3) w komentarzu napisz adres e-mail z którego się zarejestrowałeś (o ile jest inny niż z konta na Disquss) i napisz skrót BU (od biorę udział) na końcu komentarza. Komentarz może być o czymkolwiek, zwycięzce wybierze przedstawiciel firmy 🙂 
Nagroda jest jedna 🙂

Pees – piszcie normalne komentarze odnośnie przedłużania rzęs, wystarczy dopisać formułkę “BU joannakowalska@poczta.pl” lub samo “BU” na końcu ;-))
Miłego wieczora!

Dopisano 1 listopada:
Bon wygrywa osoba o mailu :
xcossette@gmail.com 

Hej! Komentarze są troszkę niżej i obsługuje je Disquss 🙂

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

XOXO

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
KasikKasia Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kasik
Gość
Kasik

Jeżeli rzęsy zrobi się u profesjonalistki, to na pewno warto. Robiłam kiedyś u koleżanki w bloku i potem wstydziłam się wyjść z domu. Bardzo długo później zastanawiałam się czy spróbować jeszcze raz. W końcu sie odważyłam i teraz nie żałuję. Wybrałam salon Magdaleny Bąk na Mokotowie. Pani Magda dobrała mi odpowiednią długość rzęs, dzięki czemu wyglądają bardzo naturalnie. Chodzę teraz regularnie, bo to wyjątkowa wygoda. I przestrzegam przed pseudo-stylistkami, bo mogą wam zrobić krzywdę 😉

Kasia
Gość
Kasia

Fajny wpis 🙂 Ja sama noszę sztuczne rzęsy już dosyć długo, będzie kilka lat. I fakt, trudno znaleźć naprawdę dobry salon stylizacji rzęs, jednak kiedy rzęski są przedłużane przez dobrą stylistkę – nic im nie grozi. 🙂

Previous
Jak zrobić loki, które będą się trzymać?
Rzęsy 1:1 – czy warto? Odpowiedzi na wszystkie pytania +bon na 350 zł do wygrania!