Rzęsy 1:1 – czy warto? Odpowiedzi na wszystkie pytania +bon na 350 zł do wygrania!

Rzęsy jedwabne czy syntetyczne?
Czy rzęsy 1:1 niszczą rzęsy naturalne?
Czy można je malować?
Jak usunąć rzęsy jeden do jednego?
Ile kosztuje przedłużanie rzęs?

Te wszystkie pytania chodziły mi po głowie zanim zdecydowałam się na przedłużanie rzęs metodą 1:1 🙂 Dzisiaj minęło już trochę czasu od kiedy założyłam je drugi raz, więc chyba mogę pokusić się o opinię na ich temat.
Zacznijmy od moich naturalnych rzęs i brwi. Włoski i tych i tych są słabe, brwi są gęste ale cienkie, a rzęsy cienkie i krótkie. Mam opadające powieki i rzęsy w kącikach prawie wcale mi nie rosną, bo od razu wycierają się o powiekę 😀 Widać to dobrze na zdjęciach (zastrzegam,że zrobiłam je przed pójściem do kosmetyczki i dlatego zapuściłam też brwi)

Przez liche rzęsy moje oczy wydają się małe i zmęczone. Niestety mimo testowania wielu różnych odżywek,  nie udało się ich ruszyć W najlepszym przypadku rzęsy były mocniejsze i ciemniejsze (olejek rycynowy, bezbarwna pomadka alterra)  w pozostałych – miałam czerwone i piekące oczy, czułam potworne szczypanie które skłaniało mnie do tarcia oczu… i niszczyło rzęsy jeszcze  bardziej ;-). Moje rzęsy odrobinkę ujawniały się tylko wtedy, gdy wcześniej “złamałam” je zalotką i mocno wytuszowałam. Niestety z uwagi na ich kształt i oporność, zawsze wyglądało to…niechlujnie.
Przed założeniem rzęs miałam sporo obaw – czy mnie uczulą? Czy nie podrażnią? Czy będę czuła je na powiekach? Zbliżał się jednak wakacyjny wyjazd, a wraz z nim kąpiele w ciepłym, słonym morzu, basenach i ogromne upały. Zdecydowałam się zaryzykować.
Postanowiłam trzymać rzęsy do samego końca – pierwsza wypadła mi chyba po 10 dniach, potem wypadały systematycznie, lecz niesymetrycznie. Utrzymały się prawie dwa miesiące (!). Tym, co zmusiło mnie do ich zdjęcia był…odrost. Miejsce klejenia zaczęło być po tych niespełna dwóch miesiącach dość wyraźne, więc zaczęłam rzęsy mocno czesać metalowym grzebyczkiem z inglota i trzeć oczy. Mimo usilnych starań, efekt był taki :

Tak rzęsy wyglądały w dzień ich zdjęcia. Nie wiem czy widzicie – moje naturalne rzęsy pod spodem – całkowicie bez zmian. Ta sama długość (krótkość :P). Udałam się więc do tej samej kosmetyczki…zrobić je drugi raz.
Rzęsy zdjęła (uzupełnienie było bez sensu, bo miałam spory odrost) i pomogła mi dobrać nowe.

Ponownie zdecydowałam się na rzęsy jedwabne 1:1, najkrótsze i najbardziej delikatne jakie były. Dlaczego takie?
Nigdy mocno się nie maluję, nie jestem fanką efektu wieczorowego za dnia i nie chciałam rzęs w żadnym razie czuć. Te jedwabne były trochę droższe, ale za to lżejsze, cieńsze i bardziej naturalne.

Efekt:

Dalszy wywód będę przeplatała zdjęciami wykonanymi od dnia do 3 tygodni po założeniu rzęs:

Zakładanie rzęs 1:1 : za pierwszym razem trwało godzinę. Było bezbolesne, ale nudne. Jedna rzęsa do lewej powieki, jedna do prawe i tak od zewnętrznego do wewnętrznego kącika oka. Przez cały zabieg oczy są zamknięte, dolne powieki podklejone są specjalnymi plastrami.
Za drugim razem kosmetyczka wyrobiła się w 45 minut (ze zdjęciem poprzednich) inie wpłynęło to negatywnie na jakość usługi – dzisiaj mija trzeci tydzień od założenia rzęs, a 95% z nich wciąż mam na miejscu 😉

Jedynym nieprzyjemnym momentem była chwila, kiedy otwiera się oczy. Opary kleju lekko szczypią i przynajmniej dwie minuty oczy mocno łzawią 🙂

Pierwsze 24 h nie należy rzęs w żaden sposób moczyć. Prysznic i mycie włosów lepiej załatwić w okularach do pływania ;-). Potem wszystko jest ok 🙂

Rzęsy przeżyły wiele podczas greckich upałów – było gorąco, co chwilę moczyłam je w basenie z chlorem i słonym morzu. Przetrwały to bez szwanku, co chyba jest dla mnie największą zaletą. Przy moich problemach zdrowotnych bardzo łatwo o wygląd zmęczonej życiem kobiety – z rzęsami budzę się i wyglądam jakoś tak…zdrowiej.

To zdjęcie pokazuje jak bardzo nie mam wprawy w selfie (brawo za zasłonięcie twarzy paskiem aparatu) ale najlepiej przedstawia jak wyglądają rzęsy ;-).

Makijaż a przedłużane rzęsy jeden do jednego :


Przy pierwszych rzęsach nie malowałam się wcale niemal do końca. Nie czułam takiej potrzeby. Gdy miałam już prześwity (około szóstego tygodnia), zaczęłam używać eyelinera. Nie wpłynęło to negatywnie na rzęsy. Jedynie musiałam nauczyć się zmywać makijaż płynem micelarnym, bo wcześniej stosowałam w tym celu olejki (olej rozpuszcza klej trzymający rzęsy, więc trzeba go unikać). Kosmetyczka uprzedziła mnie, że nie powinno malować się samych rzęs.

Komfort noszenia przedłużanych rzęs:
Ja rzęs wcale nie czuję. Przyzwyczaiłam się do nich w 10 minut. Są wygodne i bezproblemowe. Słyszałam, że z długością rzęs powinny uważać osoby noszące okulary, bo rzęsy mogą o nie zahaczać ;-). Nie odczułam też żadnych problemów podczas snu (śpię na boku).

Pielęgnacja rzęs 1:1

Zdaniem kosmetyczki która mi je zakładała, najlepiej ich nie ruszać. Można je czasem przeczesać, ale sama nie odczułam takiej potrzeby, bo się nie plątały (dopiero pod koniec).

Jak zdjąć przedłużane rzęsy?
Albo poczekać aż same odpadną, albo przetrzeć je olejkiem do demakijażu. Można też przyciąć je do długości naszych normalnych rzęs.

Czy to oszczędność czasu? 
Jeśli dzięki rzęsom całkowicie rezygnujemy z makijażu oka, to pewnie tak. Szczerze jednak przyznam, że w moim przypadku to naciągany argument – założenie rzęs trwało godzinę, a normalnie na makijaż oczu poświęcałabym maks. 30 sekund dziennie.

Rzęsy 1:1, 2:1, 3:1?

Jeden do jednego oznacza, że do jednej naturalnej rzęsy przyklejana jest jedna sztuczna. Dwa do jednego – że do jednej rzęsy doczepiane są dwie. I tak dalej. Ja zdecydowałam się na rzęsy maksymalnie subtelne, które i tak robią u mnie dużą różnicę. Z dłuższymi lub gęstszymi czułabym się nie do końca sobą, ale widziałam u innych i wyglądają spektakularnie.
Jedwabne, syntetyczne, z domieszką czy wyczesywane z norek?

Ostatnia opcja odpadła na starcie. Czułabym się bardzo….dziwnie. Myślę, że najlepiej skonsultować to z kosmetyczką – mi zależało na rzęsach jak najbardziej lekkich 😉

Minusy, uwagi :
Rzęsy wyglądają rewelacyjnie w duecie z eyelinerem lub z  wytuszowanymi rzęsami dolnymi. Noszenie przedłużanych rzęs oznacza konieczność zrezygnowania z olejków,które bardzo lubię.

Cena: 



Moje rzęsy kosztowały 150 zł. To dużo i niedużo jednocześnie. W salonie w którym je wykonałam (spokojnie, zapłaciłam z własnej kieszeni, to nie jest tekst sponsorowany ;-)) jest też opcja happy hours i chyba do czternastej można założyć rzęsy syntetyczne 1:1 za 79 zł.

Gdyby odżywki nie powodowały u mnie pieczenia oczu, pewnie stosowałabym jedną z tych, które świetnie sprawdziły się u moich koleżanek 🙂 np. BPS (obecnie w promocji – klik), AA, Revitalash czy zwykły olejek rycynowy.

Pamiętajcie, że to jedynie amatorska ocena użytkownika, nie wypowiedź profesjonalisty ;-))). Jeśli macie inne spostrzeżenia albo wrażenia, śmiało piszcie w komentarzach.

Na koniec mam dla Was mini-konkurs organizowany przez Romwe :

Do wygrania jest kupon o wartości 100$ (po dzisiejszym kursie ok. 370 zł) do wykorzystania w sklepie internetowym romwe.com
Regulamin dostępny jest u organizatora (Romwe.com). Konkurs potrwa do 27 października do 23:59.

Zasady:


1) Zarejestruj się na Romwe używając koniecznie TEGO linku (klik)
2) Polub fanpage Romwe (https://www.facebook.com/Romwe.official
3) w komentarzu napisz adres e-mail z którego się zarejestrowałeś (o ile jest inny niż z konta na Disquss) i napisz skrót BU (od biorę udział) na końcu komentarza. Komentarz może być o czymkolwiek, zwycięzce wybierze przedstawiciel firmy 🙂 
Nagroda jest jedna 🙂

Pees – piszcie normalne komentarze odnośnie przedłużania rzęs, wystarczy dopisać formułkę “BU joannakowalska@poczta.pl” lub samo “BU” na końcu ;-))
Miłego wieczora!

Dopisano 1 listopada:
Bon wygrywa osoba o mailu :
xcossette@gmail.com 

Hej! Komentarze są troszkę niżej i obsługuje je Disquss 🙂

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Podziel się

3
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
KasikKasia Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
followrivers
Gość

Hej Aniu! Pięknie wyglądasz w tych rzęsach, choć Twoje naturalne wcale nie były takie złe! 🙂 wiem, najważniejsze jest samopoczucie- jeśli Tobie pasuje, to ok!
Chciałabym wziąć udział w konkursie. Mój mail to aldd.margorzatka@gmail.com BU 🙂

Kasik
Gość
Kasik

Jeżeli rzęsy zrobi się u profesjonalistki, to na pewno warto. Robiłam kiedyś u koleżanki w bloku i potem wstydziłam się wyjść z domu. Bardzo długo później zastanawiałam się czy spróbować jeszcze raz. W końcu sie odważyłam i teraz nie żałuję. Wybrałam salon Magdaleny Bąk na Mokotowie. Pani Magda dobrała mi odpowiednią długość rzęs, dzięki czemu wyglądają bardzo naturalnie. Chodzę teraz regularnie, bo to wyjątkowa wygoda. I przestrzegam przed pseudo-stylistkami, bo mogą wam zrobić krzywdę 😉

Kasia
Gość
Kasia

Fajny wpis 🙂 Ja sama noszę sztuczne rzęsy już dosyć długo, będzie kilka lat. I fakt, trudno znaleźć naprawdę dobry salon stylizacji rzęs, jednak kiedy rzęski są przedłużane przez dobrą stylistkę – nic im nie grozi. 🙂