Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę. Nie odpisywała na maile, wyrzucała kawałki pracy, które wcześniej zaakceptowała, olewała swoje seminaria i w ogóle nie była pomocna. Dawała jednak bardzo wyraźne aluzje, że poprzedni rocznik kupił jej w podzięce piękną biżuterię.

Prezenty są miłe, ale bywają kłopotem dla wszystkich stron. Dlatego na moim kanale na Youtube (link w stories) opowiadam o tym, co uważam o prezentach na zakończenie roku w szkole. Czy wypada dać? Co dać? 
A jeśli masz jakąś ciekawą historię związaną z takim prezentem - podziel się w komentarzu.
Ja najbardziej lubiłam te wszystkie koślawo narysowane kwiatki, przytulaski i deklaracje, że jestem najulubieńszą panią😉
#szkoła #zakonczenieroku #zakonczenierokuszkolnego #wakacje #lato #nauczyciel #prezent #aniamaluje #niedziela #dziendobry

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę....

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Tu był długi opis, ale za dużo hashtagów i instagram zjadł.
Pisałam, że robiłam dzisiaj porządki - audyt obuwia, bo lubię zanosić zniszczone buty do szewca i patrzeć na ich nowe życie. Odświeżanie letnich ubrań, bo lato zaskoczyło mnie wpadając bez wiosny. Ale w połowie wyszło jak zawsze, zrobiłam straszny bałagan i poszłam czytać książkę. Z polecenia @karolinakovalska „Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek”. Ładne! Połknęłam na jeden raz. Aż żal.

Tu był długi opis, ale...

Pierwszy dzień po podróży to zawsze pranie i inne prace porządkowe, których szczerze nie znoszę, ale są koniecznością. Potrzebne było więc przepyszne ale też szybkie #jedzonko.
Upiekłam małe #pomidorki i fasolkę (ale tylko dlatego,że sprzątałam lodówkę, fajniejsze będą bataty, szparagi). Mix sałat, świeża #burrata i trochę kremu balsamicznego. Proste, pyszne i w sumie jedno z tych dań, które zaspokaja nie tylko głód, ale też inne zmysły. Burrata to moje odkrycie zeszłego roku, nie wiem jak mogłam żyć nie wiedząc o jej istnieniu, chyba będę musiała na nowo odwiedzić wszystkie miejsca we Włoszech, w których dotąd byłam😈 #burratacheese #burratagram #burrataporn #przepis #jedzenie #obiad #pycha #mniam #salatka #sałatka #salad #omnomnom #mniam

Pierwszy dzień po podróży to...

Większość zdjęć w rodzinnych albumach (u mnie) ma mnóstwo prześwietleń albo cieni w złych miejscach, totalnie randomowe pozy, bo ktoś z kiepskim wzrokiem strzelał na oślep. Ciekawe czy za 10-20 lat z podobnym poczuciem obciachu będziemy patrzeć na obecne trendy. Czy instagramowa stylistyka będzie postrzegana w ten sam sposób, co niegdyś meblościanki, które były w każdym domu i stanowiły powód do dumy.
Taka drobna myśl po wczorajszym oglądaniu zdjęć z dzieciństwa w różnych zakątkach internetu. Bardzo fajne to było!
#palmiarniagliwice #palmiarnia #czerwonasukienka #lumpeks #lumpeksowezdobycze #secondhand #palmhouse #jungle #plantlady #roślinki #niedziela #dziendobry #blogerka #podróżemałeiduże #silesia #gliwice #ootd

Większość zdjęć w rodzinnych albumach...

Rzadko jestem na Śląsku, a jeśli jestem to niestety tylko na chwilę, ale urok Nikiszowca działa na mnie za każdym razem jeszcze mocniej. Podobnie jak rolada z kluskami śląskimi i modrą kapustą, ktoś kto to wymyślił jest geniuszem. 
Jedna z najfajniejszych rzeczy w tym kraju to naprawdę zróżnicowana kuchnia regionalna. 
I przy okazji mam pytanie - czy ciasto ucierane to dla was ciasto, czy mówicie „upiekłam placek ze śliwkami”?
Bo dla mnie zdecydowanie są ciasta, i ciasta na które mówię placki.
#Katowice #Nikiszowiec #Śląsk #blogerka #podróżemałeiduże #podróże #zwiedzamy #kato #silesia #sukienka #ootdfashion #ootd #cegła #Polska

Rzadko jestem na Śląsku, a...

Po co byłam w Londynie i dlaczego nie kupiłam torebki

Miasta typu Londyn nigdy mnie kręciły i kręcić raczej nie będą. Mają swój urok i klimat, ale nasz Lądek Zdrój podoba mi się bardziej :). Rok temu ekspresem dosłownie przebiegłam przez główne atrakcje Londynu (zobacz: Londyn w jeden dzień) i oceniłam to miasto na siódemkę w dziesięciostopniowej skali. Po co zatem tam wróciłam?
Złożyły się na to trzy powody.
1. Wizyta u specjalisty
2. Tanie loty (77 zł w dwie strony)
3. Marzenie Natalii
No i trochę moja niechęć do siedzenia na dupie. 
Za dzieciaka uwielbiałam bawić się z Patrycją (pozdrowienia! :)) taką niebieską kulą. Nakręcało się ją i po jakimś (niewiadomym) czasie wydawała z siebie dźwięk wybuchu. Zabawa polegała na rzucaniu jej sobie z rąk do rąk i sprawieniu by wybuchła u przeciwnika.
Czuję się jak taka kula i chociaż jestem z tym pogodzona i w pełni świadoma, że moje życie niewiele znaczy, to chcę wykorzystać dany mi czas na maksa. Wycisnąć z niego 100%. Równie dobrze jutro może mnie pieprznąć samochód.
Zatem widząc w listopadzie -20% na wizzair oraz będąc członkiem wizz discount club nie mogłam odmówić sobie przyjemności kliknięcia biletów.
W międzyczasie moje jesienne załamanie zdrowotne przerodziło się w coś “grubszego”. Jestem niesamowicie wdzięczna za to, że mogę je trochę hamować. Szczerze mówiąc – wolę nie myśleć jakby to wyglądało gdyby nie “urlop od choroby” na Cyprze w listopadzie a potem Tajlandia. 
Zresztą, widzicie na snapie jak wyglądam i jaki mam zmęczony głos. Nie mówiąc o tym, że codziennie muszę leżeć jakieś 30 minut w pozycji Trendelenburga by wyrzucić śluz z oskrzeli a kaszlę jak gruźlik.
W każdym razie, sedno jest takie że Londyn, że lekarz, że na jedną noc, że budżetowo i że Natalia chciała zobaczyć Notting Hill. A ja stwierdziłam, że jak mam rok YOLO (głupia nazwa, ale mi się podoba :)), to wykorzystam okazję i zrobię na wyprzedażach jakieś zakupy.
 Znalezienie kompana na jednodniówkę do Londynu (w ogóle na jakikolwiek krótki wyjazd) jest szalenie trudne! Wszyscy pracują i tak dalej. Ja mam dość takiego świata, bycia niewolnikiem, wynajmowania komuś najlepszych lat swojego życia i jeszcze bycia zależną od  czyjegoś widzimisię, czy da mi wolne czy nie. W XXI wieku jest zbyt wiele możliwości bym się na to potulnie zgodziła. Wystarczy że moje płuca się kulą i przez to zginam kark. Z innych powodów zginać go nie zamierzam!
W weekend cisnęłam więc z pracą, a potem musiałam sprawić by udało się być w pracy będąc w drodze (telefon z netem i determinacja do pisania dłuższych form mobilnie) oraz poprowadzić w poniedziałek zajęcia z których prosto cisnęłam na pociąg do Poznania.

Poniedziałek, wtorek i środa były napięte jak moje spodnie po zjedzeniu pierogów ze skwarkami i cebulką. Wystrzelił komuś kiedyś guzik? 😀 Mam takie doświadczenie na swoim koncie. Jeden kiepski ruch i jak w piosence.

All day, all day,

 Watch them all fall down
All day, all day,
 Domino dancing

Upchnięcie w trzech dniach: pracy, prowadzenia zajęć, Poznania, lotu (opóźnił się!), zwiedzania Londynu i wizyty u specjalisty było właśnie jak wpychanie po pierożkach tego pysznego sernika z masą kajmakową. Głupie, ryzykowne, ale TAK BARDZO TEGO CHCIAŁAM, że się zawzięłam. I to zrobiłam. Dało radę. 
Nawet rok temu nie zdecydowałabym się na takie szaleństwo. 
Co można robić w Londynie?
Przejść się, zobaczyć szare wiewiórki, zrobić kilka zdjęć, zakupy, wybrać się do specjalisty, zjeść coś dobrego. Ogólnie nudno nie jest, paleta możliwości jest olbrzymia. Przy mocno ograniczonym czasie jest ciut trudniej 😉 
Np. trzy godziny można spędzić na wizycie u lekarza albo drzemce. Natalia wybrała to drugie 😀
Wspominałam też o zakupach. To prawda, miałam je w planach od kiedy zarezerwowałam bilety do Londynu. Chciałam kupić:
1. Porządną torebkę
2. Porządny portfel
3. Porządne okulary przeciwsłoneczne
Tak się też składa, że kilka prostych psychologicznych zasad się sprawdza, i pracując z pewnymi ludźmi opłaca mi się wyglądać w pewien określony sposób. Np. mieć lepszą torebkę, ładny notes a nie taki w kotki czy śmieszne pieski, czy też porządny długopis a nie randomowy z materiałów reklamowych. Mnie to śmieszy, ale dałam sobie szansę na sprawdzenie czy to moje złudzenia czy może podąża za tym realna różnica w zarobkach. No i jednak podąża. 
Bogate dzieci dostaję lepsze prezenty, nawet od biedniejszych krewnych (istnieje poczucie, że mają wyższe oczekiwania i nie zadowolą się byle czym).
Z drugiej strony – epatowanie logo jest takie nie-moje! Bardzo lubię chińskie ubrania. Chińczycy idealnie rozumieją co to znaczy talia i np. kraciastą spódniczkę ze zdjęć kocham bardzo. Mam więc w sobie coś takiego, że nawet mając coś oryginalnego będę wyglądała jak z podróbką. Wieśniara forever 😀
[Osoby, które nie rozumieją mojego specyficznego poczucia humoru proszone są o wykonanie trzech baranków o ścianę*, zanim wymyślą sobie w tym miejscu pojazd lub pogardę dla mieszkańców wsi]
Usiadłam do tabelek w excelu i wyliczyłam maksymalny budżet na ten cel. Szukałam czegoś, co pozwoli mi pozostać sobą (wieśniarą) ale też uzyskać korzyści wymagające pewnych inwestycji.
Krótko mówiąc – Kors odpadał. Jest za często podrabiany by to się obroniło. 
Szukam rzeczy klasycznych, uniwersalnych ale jednak firmowych. Jestem dzieckiem szczęścia, bo trafiła mi się mega okazja – jedna z torebek jakie trafiły na mój moodboard pojawiła się na Westwing w mocnej przecenie. 
Miałam bon rabatowy (pisałam o tym w tekście o darmowych okazjach) i środki bliskie końca terminu ważności, więc niespodziewanie mój budżet ocalał. Jak tu nie kochać Westwing? 
Tym bardziej, że wyprzedażowe modele na Answear były droższe 😉 
Okulary udało mi się dorwać w TkMaxx a misja portfel oraz się nie powiodła.
A Harrods… cóż za targowisko próżności ;))
Kupują tam głównie bogate Arabki noszące na burkach torebki warte roczną pensję polskiego robotnika. Iluż biednych uchodźców by za to wykarmił! 
Zupełnie nie moje klimaty takie miejsce. Prawda jest jednak taka, że ubranie to w pewnym sensie PR. Logo umieszcza się dla próżności i dla próżności te rzeczy się kupuje. Jeśli ktoś jest bystry, to potrafi oszacować która torebka zyska kiedyś na wartości. Mi brak w tym zakresie wiedzy. bo w najmniejszym stopniu mnie to nie jara. A szkoda, bo wiedza to władza.
To wizerunek sprawia, że Trump jest znienawidzony chociaż nic jeszcze nie zrobił, a Obama jest kochany bo ma ładnie skrojone garnitury, całuje żonę w dłoń i przybija żółwiki (to wystarcza by zapomnieć o tym, że umożliwił bankierom pobranie ogromnych premii, nie zamknął Guantanamo, zezwolił na zbombardowanie szpitala Lekarzy bez Granic w Kunduzie).  Ludzie tak postrzegają świat i tego nie zmienię. Kupują gówno owinięte w ładny, sygnowany papierek i chcą być oszukiwani.
Nie wiem zatem jakim cudem trafiłam na torebkę, która spełnia moje kryterium – podobałaby mi się nawet wtedy, gdyby nie miała żadnego logo. 
Z portfelem było trudniej – jak mam coś kupić, to na litość – nie plastikową tandetę. Różowy uroczy portfel mam już od moich azjatyckich przyjaciół ;-). 
Co w Londynie mi się spodobało? Zieleń i takie poczucie, że już wiosna. I miałam wielką radość z tego, że Natalia spełniła swoje marzenie i wybrałyśmy się na spacer śladami bohaterów Notting Hill :).
Łapcie kilka fot:
Strój: Sukienka jako bluzka, spódniczka (romwe/shein, dawno wyprzedane), botki – deichmann. 
Podsumowując – udało się wszystko, poza zakupami :). Kupiłam jedynie okulary i trochę słodyczy w funciaku. Myślałam, że może na lotnisku, ale portfele mnie rozczarowały. Omal nie kupiłam etui na paszport z Victoria’s Secret, ale potem pacnęłam sobie wirtualnego baranka w ścianę i otrzeźwiałam – 28 funtów to GRUBA przesada.  Etui kupiłam sobie na Aliexpress:
Różowe. Może to z VS też kiedyś kupię – jak dorwę gdzieś przecenione.  Albo podczas przesiadki na lotnisku w Katarze, gdzie nie ma podatków. Na pewno nie za tyle hajsu ;-). I nie czarujmy się jeśli kupię – tylko z powodów wizerunkowych. Tak samo jak Iphone. To bardzo dobry telefon, naprawdę – poza baterią nie mam zarzutów. Ale na pewno nie na tyle dobry, bym w jego cenie miała pięć smartfonów Xiaomi. Ten rok rzucił mnie w trochę inne środowisko :)).
 (Psst! To nie ma nic wspólnego z blogiem!)
Np. taki Paryż – brudne to miasto, a PR ma rewelacyjny i ludzie zjeżdżają zrobić sobie fotki pod kawałkiem żelastwa. Podobnie Londyn i te czerwone budki. Dlatego chciałabym prosić Cię o jedno – mów o Polsce za granicą dobrze. Żeby chciano nas odwiedzać nie tylko ze względu na niskie ceny, ale też dla pierogów, ceramiki z Bolesławca, chust w ludowe wzory, koronek z Koniakowa. Żeby polski cydr był sławny na cały świat.  Gdyby nasz kraj zaczęła obsługiwać jakaś porządna agencja PR…
Dlatego tak ważne jest to, by sprzeciwiać się gdy ktoś mówi “polskie obozy śmierci”. Sprzeciwić się można np. tutaj.
Mam więc dwie prośby:
1) Poszukuję porządnego portfela
2) Poszukuję porządnej, dużej torebki
Miło, jakby nie kosztowało to fortuny. Dało się potem ewentualnie odsprzedać (i tak muszę posprzedawać trochę rzeczy by dopiąć budżet). Było markowe na tyle, by ci co trzeba przypisali mnie w tym nieuświadomionym  ułamku sekundy do tego pułapu stawek w którym chcę się sytuować, ale też aby nie biło po oczach jak marki, które każdy kojarzy (np. Kors. Kors jest super, ale zupełnie nie dla mnie). Na tyle uniwersalne, bym to nosiła i żeby mi się podobało. Za wszystkie tropy i pomysły będę wdzięczna.
Buziaki! :*

*Baranek o ścianę – staropolska technika polegająca na uderzeniu głową w mur aż z tej głowy wyjdzie głupota.



Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

XOXO
Previous
Trendy – średnie włosy 2017/2018 | Medium hairstyles
Po co byłam w Londynie i dlaczego nie kupiłam torebki