Nie wszystkie zdjęcia muszą być wymuskane ;) 🌸Moja pogadanka na temat „chłopak by mnie nie puścił” wywołała spore zamieszanie! Opisujecie swoje toksyczne relacje z partnerami, którzy „zabraniali” wam przeróżnych rzeczy. Czasami toksyczne byłyście Wy, w ciągłym strachu, że partner zdradzi. Dzisiaj jesteście w innych relacjach i wiecie, że to nie powinno tak działać i wyglądać. I wspaniale! Lepiej przejrzeć na oczy późno, niż wcale!
Szkoda życia na kogoś, kto podcina Ci skrzydła. Jeśli masz coś, przed czym chcesz ostrzec inne dziewczyny - dawaj śmiało! Czasami zaczyna się od „nie podoba mi się jak chodzisz w sukienkach”
Pozdrowienia z #Bali! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #balibowlsandsmoothies #relacje

Nie wszystkie zdjęcia muszą być...

Wyprawa solo jak dotąd:
👉🏻Ani jednego dnia nie spędziłam zupełnie sama! Poznałam mnóstwo ludzi, z innymi polubiłam się bardziej, bo miałam okazję lepiej ich poznać. 👉🏻Popełniłam sporo błędów organizacyjnych. Np. teraz jestem na #Bali i już czuję, że bez skutera będzie ciężko (mam problem z błędnikiem, nie będę ryzykować), ale jestem dobrej myśli.
👉🏻Do tej pory nie udało mi się popracować! Spędziłam na pracy może godzinę, no chyba, że liczyć składanie relacji na insta, to wtedy pracowałam ze 3h dziennie. Byłaby to jednak najmniej płatna praca świata, bo nic nie zarobiłam🤣🙈
👉🏻Jestem zupełnie nieprzygotowana na #Wietnam! Poranki i wieczory są podobno chłodne (16 stopni). Z polskiej perspektywy to się wyda śmieszne, ale ja mam tu 35 stopni i takie właśnie ubrania.
👉🏻Możliwe więc, że zamiast 2 tygodni w Wietnamie zmyję się szybciej na jakąś wyspę w Tajlandii (Ko Chang albo Ko Samui) albo na Koh Rong w Kambodży :) Ogólnie mordka mi się śmieje cały czas, jest fajnie, jest dobrze!
Teraz pora się trochę opalić.
Mam nadzieję, że podobają Wam się moje przygody na stories! Wielu rzeczy i ludzi też nie pokazuję, ale może wykorzystam te historie w jakiś luźniejszy dzień. Dzisiaj np. chciałabym nagrać krótką pogadankę 😁

Uściski z Bali!

Wyprawa solo jak dotąd: 👉🏻Ani...

Wciąż nie mogę uwierzyć, że smakował mi wege boczek🤯
To były bardzo intensywne dni w Bangkoku, pora na kolejną przygodę - co powinnam zrobić na Bali?
Jakieś rekomendacje? Nie mogę prowadzić skutera, mój błędnik nie ogarnia, więc pewnie będzie ciężko, ale nastawiam się pozytywnie do całej przygody😊
Poleżałabym ze dwa dni na plaży z jakąś książką, bo z nadmiaru wrażeń i emocji moja czaszka dymi😁.
Zastanawiam się też, którego dnia dopadnie mnie kryzys tej podróży, ale czas pokaże!
Podrzućcie swoje rekomendacje a ja powalczę z walizką i idę spać 😘
#Bangkok #vege #foodie #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Wciąż nie mogę uwierzyć, że...

Jestem wkurzona. Że musimy udawać, że mamy mężów i nosić fejkowe obrączki, aby pozbyć się niechcianych adoratorów. Że samo „nie” nie wystarcza i żaden argument nie ma takiej mocy, jak bycie „przypisaną” do jakiegoś faceta. Jakbyśmy same się nie liczyły jako jednostki ludzkie.
Chciałabym mieć poczucie, że mogę robić swobodnie wszystko to, co mężczyźni.
Moim kolegom nikt nie radzi, by dla bezpieczeństwa wracali po ciemku w towarzystwie kobiety.
Nie zwraca uwagi, że przebijają im przez t-shirt sutki. Nie szukają w podróży hosteli z pokojami tylko dla mężczyzn, podczas gdy „female dormitory” to nie jest pomysł, który wziął się z powietrza, a realnej potrzeby.
Ja nie chcę pieprzonych przywilejów. Chcę mieć poczucie, że jesteśmy takimi samymi jednostkami ludzkimi. Ale jak się naczytałam o Waszych fejkowych obrączkach i pierścionkach, to zrobiło mi się naprawdę przykro łamane na jestem wkurzona.

Kobieto, co robisz dla swojego bezpieczeństwa i spokoju, czego nie robią mężczyźni? Wyjdźmy z priv, napisz tutaj!
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #kobieta #wkurw

Jestem wkurzona. Że musimy udawać,...

Śmiesznie tu stoję, ale mam nadzieję, że widzicie - jestem w Azji na maksa szczęśliwa, wszystko mnie cieszy! W tym klimacie oddycha mi się wspaniale (nawet w Bangkoku!) każda drobna rzecz jest przygodą! Mnóstwo nowych bodźców, smaków, tekstur, zapachów. Tym razem zamiast wygodnego mieszkania z dostępem do basenu i siłowni wybrałam hostel i zbieram inne przeżycia. Poznaję ludzi z taką samą zajawką na doświadczanie podróży jak ja. Wymieniam setki uśmiechów dziennie, próbuję mówić „dziękuję” po tajsku, unikać jednorazowego plastiku, zachwycać się myjącym pupę kibelkiem i cieszyć z masażu, po którym chodzę lekkim krokiem. Tak lekkim, że zrobiłam ich dzisiaj 25 tysięcy😊. Kocham #Bangkok, kocham tę część Azji, uwielbiam wieczorem składać dla Was relację z tego wszystkiego, co mnie spotyka. Moim marzeniem jest zachęcić innych do tego samego! Chcę rozwiać Twoje obawy i uprzedzenia, pokazać, że to jest proste i da się na własną rękę bez stresu!
#podróże #podróżemałeiduże #travelgirl #femalesolotraveler #solotravel #bangkok #wakacje #aniamaluje #blogerka #blogerkapodróżnicza #pieszopomieście

Śmiesznie tu stoję, ale mam...

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem towarzystwa do podróżowania - ja pracuję skąd chcę, innych ogranicza urlop. Szybciutko się to zmieniło i teraz nie mam najmniejszego problemu z ogarnięciem towarzystwa. I co zabawne - gdy jest w zasięgu ręki, mam ogromną potrzebę podróży solo. To zupełnie inny vibe, inne przygody, inny rodzaj doświadczenia!
Kiedyś bardzo chciałam wydać książkę z wydawnictwem. Dzisiaj co miesiąc jakieś  mi to proponuje. Wolę sama. I bardzo często gdy podobał mi się jakiś chłopak i okazało się, że z wzajemnością - automatycznie traciłam nim zainteresowanie🙈. To okropny sposób życia, wiecznie chcę tego, czego nie mam, a gdy mam, to już nie chcę😏. Staram się z tym walczyć, ale tez obserwować bacznie z czego wynikają te moje pragnienia.
Wow, dzisiaj zaczyna się moja podróż. Spędzę w niej 35 dni, planuję odwiedzić 3 kraje, w których jeszcze nie byłam i do jednego wrócić. Jak wyjdzie? Czas pokaże. Jedno jest pewne - ja zawsze sobie poradzę i zawsze znajdę sposób by mieć to, czego chcę. Tutaj np. chciałam zjeść śniadanie z widokiem na morze, ale nie było sensownej knajpy więc... przytargałam z @aleksandranajda stół i krzesła z mieszkania. 
Najbliższe 24h spędzę pewnie offline, bo mam cholernie długą przesiadkę, którą zamierzam przeznaczyć na zwiedzanie... sami zgadnijcie jakiego miasta 😉 mam czas aby wykombinować w jaki sposób chcę zamieszczać relacje i jednocześnie zachować bezpieczeństwo nie oznaczając się w czasie rzeczywistym😊 
Trzymajcie za mnie kciuki! #podróże #girlswhotravel #solotravel #solofemaletraveler #aniamaluje #karaiby #podróżemałeiduże

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem...

Piszecie, że:
👉 N-ele z km widzą pomalowane rzęsy lub paznokcie, ale śladów po samookaleczeniach już nie. Lub pada "zakryj to".
👉 Uczniom ze szkół plastycznych jakoś dziwnie strój nie odbiera inteligencji. Czymś się różnią?
👉 Zasady utrwalają kulturę gwałtu. To dziewczynki mają "nie rozpraszać chłopców". A może oni powinni się skupiać? Ślinią się też na widok n-elek, co to zmienia?
👉 Wzmacniamy przekaz ALBO mądra, ALBO pomalowana. To złe!
👉 Obrywacie za naturalną oprawę oczu. Bo n-elka "nie wierzy". Nie pada PRZEPRASZAM.
👉"to kwestia szacunku". Dla mnie szacunek, to bycie przygotowanym do lekcji, mówienie "dzień dobry" i "przepraszam". Nauka to 46h tygodniowo, dorośli pracują 40h. Kiedy wyrażać się ubiorem? Rudym powiecie, że mogą być rudzi po pracy?
👉 Jeśli obrażają cię  różowe włosy, to przemyśl swoje wartości.
👉 Przypięłam w relacjach opinię prawną. Zasady są niezgodne z prawem.
👉 i seksistowskie wobec każdej płci. 👉 Są głosy o bardzo przesadnym stroju w szkole. Rozumiem. ale zakaz ani groźba nic nie zmienią. Może warto porozmawiać?

Bolą wiadomości o samookaleczeniach. Popłakałam się. Te same n-elki siłą zmywają komuś makijaż płynem do naczyń, ale siniaków bitego ucznia nie widzą. Dręczonym radzą: "spróbuj się więcej uśmiechać".
👉 Strój dodaje  pewności siebie. Bez względu, czy to kolczyk w nosie, czy t-shirt z napisem "I'm lesbian". Dostajecie uwagi za odzież i akcesoria z tęczą.  Psychologia i socjologia mówią o potrzebie ekspresji, przynależności, manifestowania swoich przekonań, ale te spory wciąż wygrywa "KIEDYŚ TO BYŁO, KRÓTKO SIĘ TRZYMAŁO" i "JA SWOJE WIEM". Co wiesz? Że oceniasz ludzi po wyglądzie? Gratulacje!

Na szczęście mamy wielu cudownych n-eli. Dla nich ważne jest przygotowanie do lekcji i nie oceniają za wygląd. Dziękuję za Wasz za otwarty umysł.Jesteście wspaniali!

PS. Mam AZS, stres nasila objawy. Z emocji znowu mam czerwony skalp, skóra się sypie. Represje i karność ze strony nauczycieli zaostrzają objawy np. łuszczycy i trądziku, o czym piszecie. Dobro uczniów to atmosfera szacunku, zaufania i życzliwości. Nie ciągłego stresu i strachu. #aniamaluje #protest #szkoła #szacunek

Piszecie, że: 👉 N-ele z...

„opowiada takie rzeczy, to niech nie dziwi się, że traktują ją przedmiotowo” Nie wiem po co szykuję się do podróży do Azji - przeżyłam podróż w czasie😱Jestem w szoku, że moje stories wywołały takie reakcje i część z Was uważa, że skoro autorka nagrała film z poradami jak zrobić partnerowi dobrze, to daje innym prawo by ją obrażać. Jakie prawo?! Czy kobieta nie może lubić seksu i swojej seksualności? Poczytałam z rana kilka wiadomości w duchu „no sorry taka prawda!” „Opowiada to się nie dziwi!”, że przecieram oczy. Obejrzałam ten filmik i wiecie co? Można go streścić do „rób to z radochą, a nie jak za karę”. To wywołuje takie oburzenie?! Laski! Gdyby facet nagrał film w którym radzi pieścić partnerki z radością a nie tylko by w dwie minuty „odbębnić grę wstępną”, to byście pisały „wreszcie ktoś to powiedział” „taka prawda” „rację ma”.
Zachowanie typowe dla studenta I roku filozofii, który rozstrzyga dawno rozstrzygnięte spory. Nie wiem czy wiecie- doszliśmy już dawno do wniosku, że: 1) sukienka nie gwałci - krótka, obcisła, strój nie ma nic do rzeczy. 2)Nawet jeśli dziewczyna jest striptizerką, to nie można dotykać jej bez jej zgody 3) Prostytutkę też można zgwałcić
Tymczasem u nas wszystkie spory wciąż wygrywa „ja swoje wiem”😱.
Pamiętam jak w 2016 wrzuciłam post z zachętą do posiadania „masażera osobistego”. To był mały, dyskretny, ładny gadżet. Post miał jakieś chore zasięgi, bo mnóstwo osób go sobie wysłało z komentarzem, że ta Aniamaluje to wstydu nie ma, całkiem odpłynęła, takie rzeczy publicznie. Kilka osób się pomyliło i zamiast obgadać mnie do koleżanki, wysłało to do mnie.
Pomyślałam wtedy - wow, czuję się jak podróżnik w czasie, jakbym przybyła z przyszłości, może kiedyś to nie będzie tabu. 
Mamy 2020 a ja liczę, że na takie komentarze będziemy kiedyś patrzeć jak na wystawianie kobietom mandatów za bycie na plaży w bikini, bo to nieobyczajne. 
#aniamaluje #szczerze_pisząc 
#lavieparisienne #frenchfashion #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #lookdujour #parisianlifestyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

„opowiada takie rzeczy, to niech...

Kupiłam loty! Może powinnam wstrzymać się z ogłaszaniem tego światu, poprzednio napaliłam się na lot przez Chiny, znalazłam w Google zdjęcie każdego jednego przystanku (na Mur Chiński potrzebowałam chyba 3 przesiadek!) i chciałam zrobić to na dziko, ale pojawił się wirus i tyle z moich planów. 
Lecę do Bangkoku, z Bangkoku na Bali, dalej nie mam żadnych lotów, ale będzie grany Wietnam.
Ciągle pytacie, czy się nie boję sama. Boję, ale nie w tym sensie o który zazwyczaj pytacie. Boję się, że wszystko zepsuła komercha.
O siebie się nie boję, opalałam się topless na plaży dilerów, nic głupszego już nie mogę zrobić, serio😁. Poza tym w takiej podróży nie będę sama, mam łatwość poznawania ludzi, przyciągania przygód i wielkich przypałów!

#podróże #podróżemałeiduże #plaża #girlswhotravel #aniamaluje #szczerze_pisząc #solofemaletraveler #solofemaletravel #beachlife #azja #wakacje

Kupiłam loty! Może powinnam wstrzymać...

#Luty to najkrótszy miesiąc w roku. Aż się prosi o jakieś #wyzwanie!😁
Uważam, że bycie dobrym nauczycielem, trenerem czy instruktorem jest dużo trudniejsze od bycia w jakiejś dziedzinie świetnym. Zrozumieć coś samemu - spoko, ale potrafić się zniżyć do poziomu początkującego i mu to wytłumaczyć, bez irytowania się, że „nie rozumie oczywistych rzeczy” jest mega trudne! Ja sama za oczywiste uznałam, że wszyscy wiedzą o moich „motywach przewodnich” każdego miesiąca. Zupełnie jakby każdy na tym insta śledził mojego bloga z lat 2012-2013😁. Jeju, przecież część z Was nawet nigdy nie była na blogu (żałujcie, jest super!).
Od dawna wybieram sobie temat przewodni danego miesiąca. Czasami nie jem mięsa, czasami uczę się rozsądniej planować posiłki, innym razem skupiam się na relacjach - zawsze wypływa to naturalnie, w zależności od potrzeb albo zdiagnozowanego deficytu😉.
W lutym chciałabym spróbować oswoić się z obiektywem. Przestać reagować na niego jak na lufę karabinu😏. Częściej się wygłupiać i brać to mniej na serio!
Zanim odwołałam loty ustawiłam się nawet na małą sesję w Bangkoku, ale czy ta cała moja podróż wypali - czas pokaże. Jestem dobrej myśli!
Nie chcę by życie mi upłynęło na „kiedyś się nauczę, kiedyś zrobię”. Lubię działać od razu, nawet jeśli jestem w stanie postawić tylko mały koślawy krok - to jest krok do przodu!
No, to dawaj znać nad czym Ty będziesz pracować w lutym! 👊🏻
#aniamaluje #szczerze_pisząc #motywacja #monstera #crazyplantlady #plants #jungle #urbanjungle #onthebed #kubek #herbata #łóżko #blogerka #discoverunder50k

#Luty to najkrótszy miesiąc w...

Mam dość podróży (nie wierzę, że to mówię!)

Kilka lat temu marzyłam o podróżowaniu. Nie pozwalało mi zdrowie i kasa. Gdybym wtedy wiedziała, że w 2018 odwiedzę Karaiby, Madryt, Bolonię, Rimini, Mediolan, dwa razy Lwów, Kijów, Barcelonę, San Marino, Sycylię, Santorini, Pragę, Korfu i Sieradz xD, postukałabym się w głowę i pomyślałabym, że zwariował.
Ja? Dziewczyna z 16-tys miasteczka, która nawet na studia dojeżdżała każdego dnia, bo kasy brak? Pamiętam jakim wyzwaniem dla mnie-nastolatki było jeżdżenie do odległej o 22 km (!) Bydgoszczy na warsztaty dziennikarskie co piątek.
10 lat później mam życie, o jakim kiedyś marzyłam. Pracuję skąd chcę, zarabiam pisząc, odwiedziłam mnóstwo pięknych miejsc. Co prawda większość z biurem podróży cebula-travel, ale jednak!
Ukraina jest bardzo tania, przejazd metrem w Kijowie to 67 groszy. Na karaibskiej Gwadelupie było koszmarnie drogo, więc jadłam głownie bagietki z crème fraîche z okolicznego carrefoura i makaron z sosem pomidorowym. Były jeszcze kanapki z majonezem i tuńczykiem. Dało radę! Na Santorini śniadania były tak parszywe, że głodne dzikie koty gardziły wędliną, więc kupiłam w okolicznym sklepie majonez i z jedynej jadalnej rzeczy jaką były jajka, zrobiliśmy razem pastę jajeczną.
Wiele miejsc odwiedziłam dzięki Wam. Dzieliłam się zniżkami na airbnb i booking, dzięki czemu koszty noclegów stały się dużo niższe. To jest niesamowite, że wszyscy coś dostajemy i każdy jest zadowolony. Dając wam 100 zł zniżki na airbnb, sama dostawałam 50 zł. W ten sposób np. w Mediolanie spałam całkiem za darmo. Z bookingu dostawałam 50 zł za każdą osobę, która skorzystała z rabatu 50 zł. Można polecić maksymalnie 10 osób, co stało się błyskawicznie, więc booking zaproponował mi udział w mini-kampanii na instagramie. Jeju, tak jest najfajniej! Ja dostałam pieniądze, a każdy kto chciał 100 zł zniżki. Do dzisiaj odbieram wiadomości od osób, które dziękują za stówkę rabatu na podróż. (Wszystkie zniżki znajdziesz tutaj).
Chciałam napisać, że wiele miejsc odwiedziłam dzięki znajomym, ale w tym roku skorzystałam tylko z gościnności Marty, którą odwiedziłam w Barcelonie i Julii w Pradze. Zresztą w obu przypadkach nie pojechałam sama, i by nie obciążać gospodarzy dwa razy, wybrałam wspólny termin odwiedzin, raz z Patą, raz z Anią.

Na Gwadelupie trochę zaopiekowała się nami Basia, ale nocleg ogarnęłyśmy same. Czasami towarzystwo i pokazanie pięknych miejsc znaczy dużo więcej :). Po Bolonii oprowadziła nas moja czytelniczka Maja, W Barcelonie spotkałam się z Pauliną, w Pesaro w Kingą.
Za to przez moje mieszkanie przewinęło się tyle osób, że ojeju! Cudownie jest móc zaproponować kawałek miejsca znajomym.
W tym roku udało mi się nawet zorganizować warsztaty o tanim podróżowaniu. Sound Garden Hotel dał salę, przyszło wiele super osób a całość była w celu charytatywnym. Zamiast kupienia “biletu” wystarczyła wpłata przynajmniej dyszki na dowolną fundację (poza tymi promującymi nienawiść czy szerzącymi kłamstwa). Liczba miejsc była ograniczona do 50, sala pełna a na cele charytatywne udało się zebrać ponad 1000 zł.
Czy ja nie mam najfajniejszej roboty na świecie? Zrobiliśmy razem coś dobrego. Wszyscy na tym zyskali.
A jednak – jestem zmęczona podróżami. Marzę o tym, by trochę posiedzieć na tyłku i zwolnić. Jeśli tego nie zrobię, życie zrobi to za mnie. Ostatnio czuję się bardzo parszywie i potrzebuję odpocząć.Na szczęście moje ciało i umysł są tutaj w miarę zgodne.
W tym rok odpuściłam Marrakesz i Albanię, a teraz teoretycznie przegrywam życie, bo mam obecnie znajomych rozsianych po całym świecie. Ktoś zaprasza mnie do Tajlandii (tu nawet kilka osób!), Aśka do Meksyku, koleżanka na Islandię, Justyna na Kanary i jakbym zastanowiła się bardziej, to tych miejsc jest trochę więcej. Jednak wiem, że z osłabioną odpornością nie ma co szaleć. Poza tym…
Nie chce mi się.
Wiecie na co dzisiaj miałam ochotę? Na zrobienie kopytek. Moim dzisiejszym marzeniem były kopytka. Nie żadne gnocchi – zwykłe, swojskie, polskie kopytka. Zrobienie tych kopytek dało mi większą satysfakcję niż kupienie biletów lotniczych za 78 zł w dwie strony :). Mam ochotę po Nowym Roku zakopać się we własnych projektach i robić mniej freelancerki dla innych firm. Zadowolony klient to wielka frajda, ale trochę zmęczyłam się zabieraniem laptopa w każdą podróż. 
Mam ochotę pichcić i piec ciasta, bo ostatnio moje życie to ciąg opróżniania lodówki przed wyjazdem i zjadanie rzeczy z krótkim terminem, żeby się nie zmarnowały. Chcę oglądać filmy, podlewać roślinki i czytać książki. Nie ograniczać się do przelewania kasy na fundacje, ale też bardziej działać na rzecz tych, którym szczególnie kibicuję. Włączając się w zbiórkę dla Julki, której spłonęło mieszkanie odkryłam, że dwa moje zdania mogą zdziałać więcej niż cichy przelew, bo ruszą małą lawinę. Chcę w 2019 więcej lawin.
Jestem niesamowicie wdzięczna, za wszystkie przygody, które przeżyłam w tym roku. Czasami miałam więcej szczęścia niż rozumu, ale miałam sporo wrażeń! Opalałam się topless na plaży, która okazała się być plażą dilerów. Jadłam prawdziwą włoską carbonarę przyrządzoną przez prawdziwego Włocha. Pizzę z jajkiem i majonezem, prażone drewnojadki (takie robale), żabie udka i sushi z bananem. Ktoś włamał się nam do wypożyczonego auta na Sycylii i stłukł w nim szybę. Byłam na czarnej, wulkanicznej plaży, wdrapałam się na wodospad i popłakałam się w Muzeum Wielkiego Głodu. Mam jeszcze bardziej ugly-crying face niż Kim Kardashian. Co więcej, wrzuciłam ten płacz na youtube i przez to muzeum odbiło mi na punkcie nie marnowania żywności.
Mocno ograniczyłam spożycie mięsa. Nadal kocham bekon, ale zmobilizowałam się i zaczęłam intensywniej szukać wysokokalorycznych alternatyw w świecie bezmięsnym. Jem 1/10 mięsa w stosunku do ubiegłego roku. Trochę jednak przegięłam, bo niekorzystnie odbiło się to na moim zdrowiu. Dawno nic nie sprawiło mi tak hedonistycznej przyjemności jak zjedzenie kanapki drwala w sobotę :).
Podróże pozwoliły mi zgromadzić mnóstwo doświadczeń. Dzięki wizycie w biednym gwadelupskim Pointe-à-Pitre i tamtejszej wystawie o morzu plastiku, mocno zaczęłam ograniczać korzystanie z jednorazowych opakowań. Jestem jednak ostatnią osobą, która będzie wytykać innym plastikowe słomki. Zamiast tego, rozdaję znajomym wielorazowe silikonowe :). To miasto to też morze innych przemyśleń – jeden z lokalsów kazał nam schować aparaty, zanim ktoś nas napadnie i rzeczywiście – miasto w którym 70% osób zamieszkuje mieszkania komunalne a 50% młodych ludzi jest bezrobotnych trochę zmusiło mnie do przedefiniowania swoich poglądów. 
Dzięki podróżom zgromadziłam tyle doświadczeń, że potrzebuję je ograniczyć i spokojnie przetrawić, zanim wybiorę się w kolejne. Ostatnio podróżowałam po prostu za dużo. Nigdy nie sądziłam, że kiedykolwiek napiszę takie słowa, ale tak – podróżowałam trochę za dużo. Podróże są niesamowite, poszerzają horyzonty, dostarczają nowych emocji i przeżyć, ale czasami spoko jest popodróżować po stronach książki, ofercie netflixa i kin. Czasami fajnie jest gotować, pluskać się w wannie zamiast w morzu, chodzić cały dzień w majtkach i swetrze nucąc sobie świąteczne piosenki, chociaż nie umie się śpiewać :).
Do końca roku dużo rzadziej będę na blogu. Jeśli chcesz obserwować i czytać co u mnie, zapraszam na instagram i codzienne stories. Jestem tak cholernie zmęczona kaszlem, że potrzebuję odpoczynku.


Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

10
Dodaj komentarz

avatar
10 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
10 Comment authors
ChabrowaWeeeraa0Kosmetolog MartaAla ZiętaraAnia Kalemba Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Chabrowa
Gość

Gdyby nie ta codzienność pewnie ciężko byłoby docenić te podróże po fantastycznych miejscach. Ja jestem typem, który wyjeżdża raz, dwa razy w roku i chyba nie potrafiłabym żyć w takim tempie jak ty. Mocno cię podziwiam i zycze zdrówka, a przynajmniej żeby organizm sobie wypoczął i nabrał sił 😘

Weeeraa0
Gość
Weeeraa0

Jak widać, wszystko w nadmiarze może zaszkodzić. 😉
Tak czy siak, to wspaniałe, tyle zobaczyć, zwiedzić…

Skąd ta sukienka w paski, w której stoisz tyłem? Przebosko w niej wyglądasz, niesamowicie atrakcyjnie!

Ala Ziętara
Gość
Ala Ziętara

Każda sprawa ma zawsze dwie strony, lepsza i gorszą podróże też meczą. Ja na 2019 marzę o zwolnieniu, odpoczynku, ale będzie to możliwe dopiero po połowie roku 😊 Odpoczywaj Aniu 😊 P.s mialam kiedyś przyjemność uczestniczyć w spotkaniu z organizatorem warsztatów dziennikarskich o których mowisz. Swietny czlowiek 😊😊

Ania Kalemba
Gość

Też nie wierzę, że to czytam!!! 🙂 No ale rozumiem, każdy potrzebuje odpoczynku! 🙂

Polish Wife
Gość

Aniu, gratuluję spełnionych marzeń w tym roku! I domyślam się, że można mieć dość podróży. Wprawdzie ja bardziej tak miałam w letnie weekendy i niedalekie wypady ale też – szybki planning, opróżnianie lodówki, potem na nowo na szybko coś kupić, żeby było na nd wieczorem, pranie etc i tak czasem brakowało czasu żeby odpocząc i cieszyć się chwilą. I o ile w lato jest to chyba fajniejsze, teraz jak najbardziej celebruję wieczory przy choince, katuję na spotify listę ze świątecznymi hitami 🙂 buziaki!

Kosmetolog Marta
Gość

Ja to doskonale rozumiem. Sama miałam tak po studiach. Skończyłam mgr i stwierdziłam, ze mam już tak dość studiów, tej atmosfery, ciągłego napięcia, że już na nic nie idę. Minęły trzy miesiące i wróciłam tym razem na doktorat 🙂 We wszystkim trzeba znać umiar. Ja niestety należę do tych osób, co chcą złapać kilka srok za ogon, co nie zawsze się udaje.
Posiedź w Polsce, a później znów ruszaj w świat 😉

Ania, szukam jakiejś sprawdzonej aukcji ze strojami kąpielowymi z ali. Możesz coś polecić ?

Klementyna
Gość

Czasami tak bardzo się skupiamy na “kolekcjonowaniu” przeżyć, że zapominamy o samym życiu… Ja to rozumiem. Podróże sa mega wazne, bez nich ciężko się rozwijać i rozumieć świat, ale nie ma co szaleć. Trzeba mieć też chwilę na “przemielenie” tego wszystkiego 😉 Wesołych świąt 😉

archigame.pl
Gość

Polubiłem Cie chyba jeszcze bardziej, gdy przeczytałem, że też czasami musisz odpocząć i Twoim marzeniem są kopytki. Czasami wydaje mi się, że niby żyjemy w tym samym kraju i w podobnym wieku to dzielą nas lata świetlne (ale to też jest super, nie możemy być wszyscy tacy sami). A ten wpis pokazał mi, że również umiesz i lubisz czasami zwolnić. Mało tego, że umiesz to przekuć na swój atut (a w zasadzie atut dla siebie). To fajne. Ale takie prawdziwie fajne.

Mery
Gość

Ale powiem Ci, że Cię rozumiem! Też mam za sobą etap, gdzie w ciągu tylko jednego roku obskoczyłam niemal wszystkie kontynenty i kilkanaście krajów… aż w końcu powiedziałam sobie: dosyć. Przecież co za dużo, to niezdrowo, a chociażbym jak kochała podróże, za dużo jeżdżenia też szkodzi. Moja koleżanka nazywa to “syndromem małego świata” – wszędzie wydaje Ci się za blisko i umyka gdzieś ta radość bycia w innym kraju. Ale jest jeden plus takiego “przepodróżowienia”: docenia się piękno siedzenia w domku i robienia tych najprostszych rzeczy. 🙂

Dyed Blonde
Gość

myślę, że za dużo rzeczy Ci się nawarstwiło

życzę spełnienia marzeń w nowym Roku!|

Previous
Wystarczająco dobre też jest ok!
Mam dość podróży (nie wierzę, że to mówię!)