Znasz to specyficzne uczucie rozczarowania, gdy wszyscy coś polecają i pod wpływem tych rekomendacji radośnie ruszasz do sklepu albo kupujesz wycieczkę i...lipa? Zachwalane miejsce jest rozczarowujące a produkt beznadziejny?
Nie mówię o tych sytuacjach, gdy dziewczyna o tłustej cerze kupuje krem do skóry suchej, bo często zapominamy o „tle”, ale o takich momentach gdy ktoś pokazywał same rajskie zakątki a miejsce okazuje się... brzydkie. Brudne, niebezpieczne, zaniedbane albo z niedobrym jedzeniem. Takie rozczarowanie miałam na #Santorini :D Bawiłam się fajnie, bo był ślub i wesele, byli fajni ludzie, ale tłok jak skurczysyn, ludzie stojący w 30 minutowych kolejkach by zrobić sobie zdjęcie z niebieską kopułą, męczone osiołki i mnóstwo zaniedbanych psów... Bardzo zaniedbanych i bezdomnych psów i wychudzonych kotów, chociaż hotele wyrzucały mnóstwo jedzenia.
To nie był mój jedyny wyjazd 2018, ale gdybym cały rok odkładała na urlop i zaciskała pasa by przekonać się, że Santorini w sezonie ocieka komerchą i nie jest całe białe i jak z pocztówki - chyba bym się popłakała. Jestem zupełnie szczerze ciekawa, czy masz takie swoje wielkie rozczarowanie. Produkt, miejsce, cokolwiek. Coś szeroko zachwalanego, co u ciebie się w ogóle nie sprawdziło ;)
#santorinigreece #santoriniisland #thira #oiasantorini #grecja #greekisland #lovegreece #discovergreece #summeringreece #sukienka #maxidresses #bohodress #stylizacja #instafashionblogger #vacationstyle #polishblogger #blogerka #travelwomen #girlvsglobe #girlsjustwannatravel #lovetravelling #podróż #podróżemałeiduże #travelstory

Znasz to specyficzne uczucie rozczarowania,...

Czasami czuję się jak te małe tarty -wczorajsza. Nie zawsze dzień układa się jakbym chciała. Bez powodu czuję się rozmemłana. A wiem, że jestem człowiekim zadaniowym i niektóre rzeczy muszę jak zadania traktować. Kolega mi się kiedyś żalił, że jego żona potwornie narzeka na to, że nie kupuje jej spontanicznie kwiatów i w ogóle rzadko ją zaskakuje. A kolega z tych, co to nawet zakup plecaka poprzedzają researchem i czytaniem analiz... Więc wpisałam mu te kwiaty w losowych miejscach w kalendarzu. Żona zadowolona, on pamięta o tej zupełnie niespontanicznej spontaniczności, wszystko się zgadza.
Teraz ja wpisałam sobie takie zadanie, by codziennie zrobić jedną rzecz DLA SIEBIE. Taki #selfcare, codziennie minimum jedna rzecz dla mnie. Jutro idę na rzęsy, dzisiaj to było snucie się po domu w pidżamie do piętnastej i przepyszne leniwe śniadanie. Czasem to coś dużego, czasem nie, ale zdecydowanie zbyt często jestem dla wszystkich pomocna i troskliwa, a zapominam o sobie. A Ty? Udało ci się dzisiaj zrobić coś dla siebie? •*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis 
#aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #różowaśroda #thinkpink #discoverunder50k #aniamaluje

Czasami czuję się jak te...

Czy jest coś co wygląda bardziej idiotycznie niż influencerka robiąca sobie zdjęcia? Z jednej strony sama się z tego śmieję, z drugiej - jak nie zrobię zdjęcia jedzenia, to nie stworzę tekstu o tym, gdzie najlepiej zjeść w danym mieście. Jakbym nie robiła sobie zdjęć w Kijowie czy na Korfu, nie mogłabym stworzyć sensownego wpisu o tym, co tam zobaczyć i jak nie przepłacić ;). Prawdą jednak jest, że 100 prób uchwycenia jakiegoś kadru wygląda komicznie🙈
Ja obecnie dzięki współpracy z @canonpolska testuję ich nowe maleństwo - zoemini S. Aparat natychmiastowy, który od razu drukuje zdjęcia, ale też pozwala je zapisać na karcie albo wydrukować jakieś zdjęcie wprost z Twojego telefonu.
Na razie jestem na początku swojej zabawy i więcej powiedzieć nie mogę (poza tym, że jest mały i śliczny), ale Ty możesz zgarnąć taki sam w konkursie, który właśnie wystartował na profilu @canonpolska - wystarczy opublikować zdjęcie i oznaczyć je odpowiednimi hashtagami😊. Będę szczęśliwa, jak trafi do kogoś z moich obserwatorów :) #CanonPolska #ZachowajChwile #CanonZoemini #ZoeminiS #LiveAndCreate  #kropki #groszki #sukienka #aniamaluje #summeroutfits #ootd #lookdojour #polkadots #summer #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Czy jest coś co wygląda...

🎈Nie umiem szczerzyć się nieszczerze😉 - dlatego na większości zdjęć jestem po prostu uśmiechnięta, tak zwyczajnie. Mój nieszczery uśmiech z zębami wyglada jak uśmiech pana Harolda ze stockowych zdjęć. Równie dobrze można sobie wyobrazić, że poza kadrem porywacz trzyma wymierzony pistolet i każe mi się uśmiechać do zdjęcia, by pokazać rodzinie, że jestem cała i można wpłacić za mnie okup🤪
Dlatego zamiast zdjęcia z balonami i wesołym 4️⃣0️⃣🎉, wrzucam zdjęcie z zeszłego roku, kiedy było mi naprawdę przesuper i szczerze szczerzyłam na wszystko, bo miałam cudowny dzień😊
Nie planowałam konkursu na 40 tysięcy followersów, ale zgodnie z Waszą wolą - zapraszam!🎉 Nie wiem, czy 40 000 to dużo, czy niedużo. Zależy od kontekstu.
👉🏻 aby policzyć od 1 do 40 000 po angielsku, potrzeba 11 godzin.
👉🏻 40 000 znaków to arkusz wydawniczy
👉🏻albo liczba mieszkańców Szczecinka 👉🏻 40 000 ludzi to też liczba osób, które umierają rocznie w Polsce przez smog☹️ 40 tysięcy to bywa dużo, bardzo dużo i za dużo. W porównaniu do wielkich insta kont to pewnie malutko, ale liczy się jakość. 
I dlatego chcę Wam symbolicznie podziękować za obecność. Za czytanie tego, co piszę, dawanie lajków, komentowanie, czasami polemikę (z której sama wiele się uczę, jesteście świadkami tego, jak dojrzewają moje poglądy!) a czasami złośliwość i wbijanie szpilki, dzięki czemu wiem, że przez 12 lat działalności w sieci nabyłam na to całkowitą odporność 😉. Nie adresuję zabawy do osób, które są pazerne na nagrody, tylko do tych, którzy serio lubią tu ze mną spędzać czas. Jeśli chcesz wygrać bon/kartę podarunkową o wartości  200 zł do wybranego przez Ciebie sklepu na terenie Polski,zadanie jest proste:
🎉 wstaw na publiczne instastories w dowolnej formie informację o tym, dlaczego warto mnie śledzić na instagramie i oznacz @aniamaluje #aniamalujecelebruje
Tylko tak będę mogła zobaczyć wszystkie stories. Powinny być dostępne 24h, każda wyświetlona zobowiązuję się zaserduszkować, byś miał pewność, że ją widziałam😊
I tyle! Możesz wstawić link do tekstu, który cię zainspirował; wypisać co mój profil zmienił w twoim życiu, wstawić zdjęcie czegoś upichconego z mojego przepisu. ciąg dalszy w komentarzu👇🏻

🎈Nie umiem szczerzyć się nieszczerze😉...

Ostatnio jestem dużo bardziej asertywna. Przestałam robić rzeczy, których nie lubię, a to co do tej pory mówiłam w myślach - mówię głośno. „Niedziela mi nie pasuje, bo to mój dzień dla siebie” „Nie pożyczę ci danej rzeczy, bo ostatnio wróciła do mnie porysowana.” I tak dalej. Lubię ludzi, nawet uwielbiam! Lubię robić dla nich miłe rzeczy, większość gości dostaje u mnie obiad i jakiś deser (często mam ciasto), sama w gości nigdy nie przychodzę z pustymi rękoma. Pomagam starszemu panu wnieść jego zakupy na czwarte piętro, zanoszę jedzenie i niektóre #darylosu do jadłodzielni, często nocuję znajomych. Ale kiedy odmawiam, jestem podobno NIEMIŁA.
Bo mam czelność jeden, jedyny dzień, który jest tylko dla mnie, woleć spędzić w wannie niż spotkać się z kimś na kawę (w ogóle jak ktoś zaprasza mnie na kawę, to znaczy, że mnie nie zna🤪).
Jestem niemiła, bo nie pożyczę drugi raz aparatu komuś, kto go porysował. „Bo przecież i tak był porysowany”. Niemiła, bo drugi raz nie przenocuję kogoś, kto poprzednio obudził mnie o szóstej pytając, gdzie trzymam kawę (serio, kawa weryfikuje czy się znamy dobrze, nie piję kawy🤪).
Okej, mogę być niemiła. Całkowicie wyrosłam z potrzeby bycia lubianą przez każdego. Jeśli bycie lubianą oznacza bycie wykorzystywaną - wolę jak ten ktoś nie będzie mnie lubić.
I o jeny, jakie to było proste. Serio. Jeśli ktoś mnie szanuje i naprawdę lubi, zrozumie moje nie, gdy czegoś mu odmówię. Jeśli będzie próbował mnie emocjonalnie szantażować - widocznie nigdy tak naprawdę mnie nie szanował.
Takie proste, a jakie trudne było kiedyś. Nie mogę uwierzyć, że kiedyś tak bardzo się z tymi odmowami w środku męczyłam!
#szczerze_pisząc #lato #kapelusz #canotier #hat #sukienka #100dnibezspodni #summeroutfits #ootdfashion #ootdsubmit #parisianstyle #parismood #theparisguru #aniamaluje

Ostatnio jestem dużo bardziej asertywna....

Pamiętacie mój tekst o tym, że byłam kiedyś konkursomaniaczką? Super było zobaczyć, jak zwycięzcy loterii Hochland otrzymują kluczyki do swoich nowych aut. Ja nigdy nie wygrałam tak cennej nagrody, najbardziej wartościową rzeczą jaką dostałam był laptop :). Jestem ciekawa jak to jest u Was, wierzycie w konkursy, czy macie wrażenie, że te nagrody istnieją jedynie na materiałach reklamowych? :) Byłam osobiście, sprawdziłam - zwycięzcy istnieją :D
Co najcenniejszego kiedykolwiek udało Cię się wygrać?

@hochland_pl; #25lathochland; #loteriahochland; #hochland; #szkolniprzyjaciele #konkurs #wygrana #konkursomaniaczka #wakacje #lato #100dnibezspodni #aniamaluje #summeroutfits 
Post we współpracy z @hochland_pl

Pamiętacie mój tekst o tym,...

Dbasz o odpoczynek? Za każdym razem, gdy o nim zapominałam, to trafiał się taki z musu. Np. był czas, że miałam deadline za deadlinem, do tego mnóstwo obowiązków na studiach doktoranckich, blog na głowie i jeszcze zajęcia z dziećmi. Spałam po 3-4h i jebs - w środku tego zapieprzu strasznie się pochorowałam. 
I tak jest zawsze, im bardziej sobie podkręcałam tempo, tym w bardziej niespodziewanym momencie uruchamiała się procedura awaryjnego odłączenia mi zasilania i elo - nie chciałaś babo odpocząć, to będziesz leżeć!
Kiedyś myślałam, że to dokręcanie śrubki to cnota, że tak trzeba. Że uczciwie zarobione pieniądze, to pieniądze zarobione ciężko. I że nie zasługuję na odpoczynek. Mając 33,5 stopnia Celsjusza wyszłam ze szpitala na dwie godziny, by napisać kolokwium i wrócić.

Ogromnym przełomem było wprowadzenie niedziel tylko dla siebie. A jak w środku dnia potrzebuję drzemki, to nie piję kawy ani energetyka, tylko ją sobie ucinam.
Kiedyś pomyślałabym - pff, co za leniwa dziewucha, czym ona się niby tak zmęczyła?
Dzisiaj jestem dumna z tego, że nauczyłam się siebie szanować.

Pssst!!! Na stories jest wielkie Q&A, możecie pytać o wszystko, będę odpowiadać za jakieś 2 godzinki ;)
#szczerze_pisząc #lato #wakacje #blogerka #podróże #korfu #kerkira #grecja #summeroutfit #lookdujour #outfitinspiration #summerdress #travelgirl #girlswhotravel #aniamaluje

Dbasz o odpoczynek? Za każdym...

Jest taki mało śmieszny żart, że diabeł proponuje Polakowi cokolwiek, ale pod warunkiem, że jego sąsiad dostanie dwa razy tyle. Dom, samochód, wspaniała żona, miliony na koncie, szczęśliwe życie... Niby bajka, ale wszystko to Polakowi wydawało się marne, gdy pomyślał, że sąsiad dostanie to x2.Więc po namyśle stwierdził: diable, wyłup mi oko!Nie chcę wierzyć, że tacy jesteśmy! Wielu z nas działa społecznie na rzecz ważnych dla nich spraw. Zgłasza własne wnioski wykorzystania środków z budżetu partycypacyjnego. Gdy pokazuję na stories że sprzątam czasem śmieci po innych ludziach na pikniku czy nad jeziorem, wysyłacie zdjęcia śmieci, które sami pozbieraliście.Wiele osób ma chęci i zapał, ale nie ma po prostu czasu albo pieniędzy.
Myślę, że spodoba im się akcja Cif Witaj Piękna Polsko, gdzie jeszcze do 11.07 możecie zgłaszać miejsca, które Cif powinien poddać renowacji. Wystarczy dodać zdjęcie i opis takiego zaniedbanego murka czy przejścia, a jak uda się trafić do zwycięzkiej ósemki - resztą zajmie się Cif.

Więcej na stronie witajpieknapolsko.pl

Wpis przy współpracy w ramach akcji Cif Witaj Piękna Polsko ————————————— #lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka #koszyk #kropki #polkadots

Jest taki mało śmieszny żart,...

Skok w nadświetlną.
Albo inny głupi podpis.
Uważam, że #Warszawa ma w sobie COŚ. Kiedyś jej nie lubiłam, dzisiaj uwielbiam. Jest pełna kontrastów i różnorodna, czasami szpetna, czasami piękna. Trochę jak taki brzydki patchworkowy koc dla pieska, zrobiony z niepasujących do siebie ścinków i skrawków materiału. Dziwnym trafem to właśnie ten koc pies musi mieć w legowisku, chociaż ma inne, porządne akcesoria i zabawki. 
Warszawa jest jak taki kocyk.
Z @maxozaurus 
#warszawa #warsaw #pkin #palaceofcultureandscience #igerswarsaw #palackultury #polska #poland #lato #wakacje #fontanna

Skok w nadświetlną. Albo inny...

Ładne zdjęcie? To przewiń w palcem w bok i zobacz to zrobione sekundę później :D 
A jak masz ochotę bardziej się pośmiać, to zapraszam na bloga. W najnowszym tygodniku jest streszczenie telenoweli. Płakałam ze śmiechu, bo takie głupoty oglądała moja babcia i wszystkie jej koleżanki.
Pomyśleć, że potem ci sami ludzie nam mówią „tylko w tych komputerach siedzą, nic mądrego tam nie ma” oglądaliście telenowele? Jeśli tak, jakie? Ja oglądałam Luz Clarita🙈🙈🙈 😅 #lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka #wzbożu #zboże #aniamaluje #lato #lato2019 #wakacje

Ładne zdjęcie? To przewiń w...

Mam dość podróży (nie wierzę, że to mówię!)

Kilka lat temu marzyłam o podróżowaniu. Nie pozwalało mi zdrowie i kasa. Gdybym wtedy wiedziała, że w 2018 odwiedzę Karaiby, Madryt, Bolonię, Rimini, Mediolan, dwa razy Lwów, Kijów, Barcelonę, San Marino, Sycylię, Santorini, Pragę, Korfu i Sieradz xD, postukałabym się w głowę i pomyślałabym, że zwariował.
Ja? Dziewczyna z 16-tys miasteczka, która nawet na studia dojeżdżała każdego dnia, bo kasy brak? Pamiętam jakim wyzwaniem dla mnie-nastolatki było jeżdżenie do odległej o 22 km (!) Bydgoszczy na warsztaty dziennikarskie co piątek.
10 lat później mam życie, o jakim kiedyś marzyłam. Pracuję skąd chcę, zarabiam pisząc, odwiedziłam mnóstwo pięknych miejsc. Co prawda większość z biurem podróży cebula-travel, ale jednak!
Ukraina jest bardzo tania, przejazd metrem w Kijowie to 67 groszy. Na karaibskiej Gwadelupie było koszmarnie drogo, więc jadłam głownie bagietki z crème fraîche z okolicznego carrefoura i makaron z sosem pomidorowym. Były jeszcze kanapki z majonezem i tuńczykiem. Dało radę! Na Santorini śniadania były tak parszywe, że głodne dzikie koty gardziły wędliną, więc kupiłam w okolicznym sklepie majonez i z jedynej jadalnej rzeczy jaką były jajka, zrobiliśmy razem pastę jajeczną.
Wiele miejsc odwiedziłam dzięki Wam. Dzieliłam się zniżkami na airbnb i booking, dzięki czemu koszty noclegów stały się dużo niższe. To jest niesamowite, że wszyscy coś dostajemy i każdy jest zadowolony. Dając wam 100 zł zniżki na airbnb, sama dostawałam 50 zł. W ten sposób np. w Mediolanie spałam całkiem za darmo. Z bookingu dostawałam 50 zł za każdą osobę, która skorzystała z rabatu 50 zł. Można polecić maksymalnie 10 osób, co stało się błyskawicznie, więc booking zaproponował mi udział w mini-kampanii na instagramie. Jeju, tak jest najfajniej! Ja dostałam pieniądze, a każdy kto chciał 100 zł zniżki. Do dzisiaj odbieram wiadomości od osób, które dziękują za stówkę rabatu na podróż. (Wszystkie zniżki znajdziesz tutaj).
Chciałam napisać, że wiele miejsc odwiedziłam dzięki znajomym, ale w tym roku skorzystałam tylko z gościnności Marty, którą odwiedziłam w Barcelonie i Julii w Pradze. Zresztą w obu przypadkach nie pojechałam sama, i by nie obciążać gospodarzy dwa razy, wybrałam wspólny termin odwiedzin, raz z Patą, raz z Anią.

Na Gwadelupie trochę zaopiekowała się nami Basia, ale nocleg ogarnęłyśmy same. Czasami towarzystwo i pokazanie pięknych miejsc znaczy dużo więcej :). Po Bolonii oprowadziła nas moja czytelniczka Maja, W Barcelonie spotkałam się z Pauliną, w Pesaro w Kingą.
Za to przez moje mieszkanie przewinęło się tyle osób, że ojeju! Cudownie jest móc zaproponować kawałek miejsca znajomym.
W tym roku udało mi się nawet zorganizować warsztaty o tanim podróżowaniu. Sound Garden Hotel dał salę, przyszło wiele super osób a całość była w celu charytatywnym. Zamiast kupienia “biletu” wystarczyła wpłata przynajmniej dyszki na dowolną fundację (poza tymi promującymi nienawiść czy szerzącymi kłamstwa). Liczba miejsc była ograniczona do 50, sala pełna a na cele charytatywne udało się zebrać ponad 1000 zł.
Czy ja nie mam najfajniejszej roboty na świecie? Zrobiliśmy razem coś dobrego. Wszyscy na tym zyskali.
A jednak – jestem zmęczona podróżami. Marzę o tym, by trochę posiedzieć na tyłku i zwolnić. Jeśli tego nie zrobię, życie zrobi to za mnie. Ostatnio czuję się bardzo parszywie i potrzebuję odpocząć.Na szczęście moje ciało i umysł są tutaj w miarę zgodne.
W tym rok odpuściłam Marrakesz i Albanię, a teraz teoretycznie przegrywam życie, bo mam obecnie znajomych rozsianych po całym świecie. Ktoś zaprasza mnie do Tajlandii (tu nawet kilka osób!), Aśka do Meksyku, koleżanka na Islandię, Justyna na Kanary i jakbym zastanowiła się bardziej, to tych miejsc jest trochę więcej. Jednak wiem, że z osłabioną odpornością nie ma co szaleć. Poza tym…
Nie chce mi się.
Wiecie na co dzisiaj miałam ochotę? Na zrobienie kopytek. Moim dzisiejszym marzeniem były kopytka. Nie żadne gnocchi – zwykłe, swojskie, polskie kopytka. Zrobienie tych kopytek dało mi większą satysfakcję niż kupienie biletów lotniczych za 78 zł w dwie strony :). Mam ochotę po Nowym Roku zakopać się we własnych projektach i robić mniej freelancerki dla innych firm. Zadowolony klient to wielka frajda, ale trochę zmęczyłam się zabieraniem laptopa w każdą podróż. 
Mam ochotę pichcić i piec ciasta, bo ostatnio moje życie to ciąg opróżniania lodówki przed wyjazdem i zjadanie rzeczy z krótkim terminem, żeby się nie zmarnowały. Chcę oglądać filmy, podlewać roślinki i czytać książki. Nie ograniczać się do przelewania kasy na fundacje, ale też bardziej działać na rzecz tych, którym szczególnie kibicuję. Włączając się w zbiórkę dla Julki, której spłonęło mieszkanie odkryłam, że dwa moje zdania mogą zdziałać więcej niż cichy przelew, bo ruszą małą lawinę. Chcę w 2019 więcej lawin.
Jestem niesamowicie wdzięczna, za wszystkie przygody, które przeżyłam w tym roku. Czasami miałam więcej szczęścia niż rozumu, ale miałam sporo wrażeń! Opalałam się topless na plaży, która okazała się być plażą dilerów. Jadłam prawdziwą włoską carbonarę przyrządzoną przez prawdziwego Włocha. Pizzę z jajkiem i majonezem, prażone drewnojadki (takie robale), żabie udka i sushi z bananem. Ktoś włamał się nam do wypożyczonego auta na Sycylii i stłukł w nim szybę. Byłam na czarnej, wulkanicznej plaży, wdrapałam się na wodospad i popłakałam się w Muzeum Wielkiego Głodu. Mam jeszcze bardziej ugly-crying face niż Kim Kardashian. Co więcej, wrzuciłam ten płacz na youtube i przez to muzeum odbiło mi na punkcie nie marnowania żywności.
Mocno ograniczyłam spożycie mięsa. Nadal kocham bekon, ale zmobilizowałam się i zaczęłam intensywniej szukać wysokokalorycznych alternatyw w świecie bezmięsnym. Jem 1/10 mięsa w stosunku do ubiegłego roku. Trochę jednak przegięłam, bo niekorzystnie odbiło się to na moim zdrowiu. Dawno nic nie sprawiło mi tak hedonistycznej przyjemności jak zjedzenie kanapki drwala w sobotę :).
Podróże pozwoliły mi zgromadzić mnóstwo doświadczeń. Dzięki wizycie w biednym gwadelupskim Pointe-à-Pitre i tamtejszej wystawie o morzu plastiku, mocno zaczęłam ograniczać korzystanie z jednorazowych opakowań. Jestem jednak ostatnią osobą, która będzie wytykać innym plastikowe słomki. Zamiast tego, rozdaję znajomym wielorazowe silikonowe :). To miasto to też morze innych przemyśleń – jeden z lokalsów kazał nam schować aparaty, zanim ktoś nas napadnie i rzeczywiście – miasto w którym 70% osób zamieszkuje mieszkania komunalne a 50% młodych ludzi jest bezrobotnych trochę zmusiło mnie do przedefiniowania swoich poglądów. 
Dzięki podróżom zgromadziłam tyle doświadczeń, że potrzebuję je ograniczyć i spokojnie przetrawić, zanim wybiorę się w kolejne. Ostatnio podróżowałam po prostu za dużo. Nigdy nie sądziłam, że kiedykolwiek napiszę takie słowa, ale tak – podróżowałam trochę za dużo. Podróże są niesamowite, poszerzają horyzonty, dostarczają nowych emocji i przeżyć, ale czasami spoko jest popodróżować po stronach książki, ofercie netflixa i kin. Czasami fajnie jest gotować, pluskać się w wannie zamiast w morzu, chodzić cały dzień w majtkach i swetrze nucąc sobie świąteczne piosenki, chociaż nie umie się śpiewać :).
Do końca roku dużo rzadziej będę na blogu. Jeśli chcesz obserwować i czytać co u mnie, zapraszam na instagram i codzienne stories. Jestem tak cholernie zmęczona kaszlem, że potrzebuję odpoczynku.


Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

10
Dodaj komentarz

avatar
10 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
10 Comment authors
ChabrowaWeeeraa0Kosmetolog MartaAla ZiętaraAnia Kalemba Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Chabrowa
Gość

Gdyby nie ta codzienność pewnie ciężko byłoby docenić te podróże po fantastycznych miejscach. Ja jestem typem, który wyjeżdża raz, dwa razy w roku i chyba nie potrafiłabym żyć w takim tempie jak ty. Mocno cię podziwiam i zycze zdrówka, a przynajmniej żeby organizm sobie wypoczął i nabrał sił 😘

Weeeraa0
Gość
Weeeraa0

Jak widać, wszystko w nadmiarze może zaszkodzić. 😉
Tak czy siak, to wspaniałe, tyle zobaczyć, zwiedzić…

Skąd ta sukienka w paski, w której stoisz tyłem? Przebosko w niej wyglądasz, niesamowicie atrakcyjnie!

Ala Ziętara
Gość
Ala Ziętara

Każda sprawa ma zawsze dwie strony, lepsza i gorszą podróże też meczą. Ja na 2019 marzę o zwolnieniu, odpoczynku, ale będzie to możliwe dopiero po połowie roku 😊 Odpoczywaj Aniu 😊 P.s mialam kiedyś przyjemność uczestniczyć w spotkaniu z organizatorem warsztatów dziennikarskich o których mowisz. Swietny czlowiek 😊😊

Ania Kalemba
Gość

Też nie wierzę, że to czytam!!! 🙂 No ale rozumiem, każdy potrzebuje odpoczynku! 🙂

Polish Wife
Gość

Aniu, gratuluję spełnionych marzeń w tym roku! I domyślam się, że można mieć dość podróży. Wprawdzie ja bardziej tak miałam w letnie weekendy i niedalekie wypady ale też – szybki planning, opróżnianie lodówki, potem na nowo na szybko coś kupić, żeby było na nd wieczorem, pranie etc i tak czasem brakowało czasu żeby odpocząc i cieszyć się chwilą. I o ile w lato jest to chyba fajniejsze, teraz jak najbardziej celebruję wieczory przy choince, katuję na spotify listę ze świątecznymi hitami 🙂 buziaki!

Kosmetolog Marta
Gość

Ja to doskonale rozumiem. Sama miałam tak po studiach. Skończyłam mgr i stwierdziłam, ze mam już tak dość studiów, tej atmosfery, ciągłego napięcia, że już na nic nie idę. Minęły trzy miesiące i wróciłam tym razem na doktorat 🙂 We wszystkim trzeba znać umiar. Ja niestety należę do tych osób, co chcą złapać kilka srok za ogon, co nie zawsze się udaje.
Posiedź w Polsce, a później znów ruszaj w świat 😉

Ania, szukam jakiejś sprawdzonej aukcji ze strojami kąpielowymi z ali. Możesz coś polecić ?

Klementyna
Gość

Czasami tak bardzo się skupiamy na “kolekcjonowaniu” przeżyć, że zapominamy o samym życiu… Ja to rozumiem. Podróże sa mega wazne, bez nich ciężko się rozwijać i rozumieć świat, ale nie ma co szaleć. Trzeba mieć też chwilę na “przemielenie” tego wszystkiego 😉 Wesołych świąt 😉

archigame.pl
Gość

Polubiłem Cie chyba jeszcze bardziej, gdy przeczytałem, że też czasami musisz odpocząć i Twoim marzeniem są kopytki. Czasami wydaje mi się, że niby żyjemy w tym samym kraju i w podobnym wieku to dzielą nas lata świetlne (ale to też jest super, nie możemy być wszyscy tacy sami). A ten wpis pokazał mi, że również umiesz i lubisz czasami zwolnić. Mało tego, że umiesz to przekuć na swój atut (a w zasadzie atut dla siebie). To fajne. Ale takie prawdziwie fajne.

Mery
Gość

Ale powiem Ci, że Cię rozumiem! Też mam za sobą etap, gdzie w ciągu tylko jednego roku obskoczyłam niemal wszystkie kontynenty i kilkanaście krajów… aż w końcu powiedziałam sobie: dosyć. Przecież co za dużo, to niezdrowo, a chociażbym jak kochała podróże, za dużo jeżdżenia też szkodzi. Moja koleżanka nazywa to “syndromem małego świata” – wszędzie wydaje Ci się za blisko i umyka gdzieś ta radość bycia w innym kraju. Ale jest jeden plus takiego “przepodróżowienia”: docenia się piękno siedzenia w domku i robienia tych najprostszych rzeczy. 🙂

Dyed Blonde
Gość

myślę, że za dużo rzeczy Ci się nawarstwiło

życzę spełnienia marzeń w nowym Roku!|

Previous
Wystarczająco dobre też jest ok!
Mam dość podróży (nie wierzę, że to mówię!)