Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Mam dość podróży (nie wierzę, że to mówię!)

Kilka lat temu marzyłam o podróżowaniu. Nie pozwalało mi zdrowie i kasa. Gdybym wtedy wiedziała, że w 2018 odwiedzę Karaiby, Madryt, Bolonię, Rimini, Mediolan, dwa razy Lwów, Kijów, Barcelonę, San Marino, Sycylię, Santorini, Pragę, Korfu i Sieradz xD, postukałabym się w głowę i pomyślałabym, że zwariował.
Ja? Dziewczyna z 16-tys miasteczka, która nawet na studia dojeżdżała każdego dnia, bo kasy brak? Pamiętam jakim wyzwaniem dla mnie-nastolatki było jeżdżenie do odległej o 22 km (!) Bydgoszczy na warsztaty dziennikarskie co piątek.
10 lat później mam życie, o jakim kiedyś marzyłam. Pracuję skąd chcę, zarabiam pisząc, odwiedziłam mnóstwo pięknych miejsc. Co prawda większość z biurem podróży cebula-travel, ale jednak!
Ukraina jest bardzo tania, przejazd metrem w Kijowie to 67 groszy. Na karaibskiej Gwadelupie było koszmarnie drogo, więc jadłam głownie bagietki z crème fraîche z okolicznego carrefoura i makaron z sosem pomidorowym. Były jeszcze kanapki z majonezem i tuńczykiem. Dało radę! Na Santorini śniadania były tak parszywe, że głodne dzikie koty gardziły wędliną, więc kupiłam w okolicznym sklepie majonez i z jedynej jadalnej rzeczy jaką były jajka, zrobiliśmy razem pastę jajeczną.
Wiele miejsc odwiedziłam dzięki Wam. Dzieliłam się zniżkami na airbnb i booking, dzięki czemu koszty noclegów stały się dużo niższe. To jest niesamowite, że wszyscy coś dostajemy i każdy jest zadowolony. Dając wam 100 zł zniżki na airbnb, sama dostawałam 50 zł. W ten sposób np. w Mediolanie spałam całkiem za darmo. Z bookingu dostawałam 50 zł za każdą osobę, która skorzystała z rabatu 50 zł. Można polecić maksymalnie 10 osób, co stało się błyskawicznie, więc booking zaproponował mi udział w mini-kampanii na instagramie. Jeju, tak jest najfajniej! Ja dostałam pieniądze, a każdy kto chciał 100 zł zniżki. Do dzisiaj odbieram wiadomości od osób, które dziękują za stówkę rabatu na podróż. (Wszystkie zniżki znajdziesz tutaj).
Chciałam napisać, że wiele miejsc odwiedziłam dzięki znajomym, ale w tym roku skorzystałam tylko z gościnności Marty, którą odwiedziłam w Barcelonie i Julii w Pradze. Zresztą w obu przypadkach nie pojechałam sama, i by nie obciążać gospodarzy dwa razy, wybrałam wspólny termin odwiedzin, raz z Patą, raz z Anią.

Na Gwadelupie trochę zaopiekowała się nami Basia, ale nocleg ogarnęłyśmy same. Czasami towarzystwo i pokazanie pięknych miejsc znaczy dużo więcej :). Po Bolonii oprowadziła nas moja czytelniczka Maja, W Barcelonie spotkałam się z Pauliną, w Pesaro w Kingą.
Za to przez moje mieszkanie przewinęło się tyle osób, że ojeju! Cudownie jest móc zaproponować kawałek miejsca znajomym.
W tym roku udało mi się nawet zorganizować warsztaty o tanim podróżowaniu. Sound Garden Hotel dał salę, przyszło wiele super osób a całość była w celu charytatywnym. Zamiast kupienia “biletu” wystarczyła wpłata przynajmniej dyszki na dowolną fundację (poza tymi promującymi nienawiść czy szerzącymi kłamstwa). Liczba miejsc była ograniczona do 50, sala pełna a na cele charytatywne udało się zebrać ponad 1000 zł.
Czy ja nie mam najfajniejszej roboty na świecie? Zrobiliśmy razem coś dobrego. Wszyscy na tym zyskali.
A jednak – jestem zmęczona podróżami. Marzę o tym, by trochę posiedzieć na tyłku i zwolnić. Jeśli tego nie zrobię, życie zrobi to za mnie. Ostatnio czuję się bardzo parszywie i potrzebuję odpocząć.Na szczęście moje ciało i umysł są tutaj w miarę zgodne.
W tym rok odpuściłam Marrakesz i Albanię, a teraz teoretycznie przegrywam życie, bo mam obecnie znajomych rozsianych po całym świecie. Ktoś zaprasza mnie do Tajlandii (tu nawet kilka osób!), Aśka do Meksyku, koleżanka na Islandię, Justyna na Kanary i jakbym zastanowiła się bardziej, to tych miejsc jest trochę więcej. Jednak wiem, że z osłabioną odpornością nie ma co szaleć. Poza tym…
Nie chce mi się.
Wiecie na co dzisiaj miałam ochotę? Na zrobienie kopytek. Moim dzisiejszym marzeniem były kopytka. Nie żadne gnocchi – zwykłe, swojskie, polskie kopytka. Zrobienie tych kopytek dało mi większą satysfakcję niż kupienie biletów lotniczych za 78 zł w dwie strony :). Mam ochotę po Nowym Roku zakopać się we własnych projektach i robić mniej freelancerki dla innych firm. Zadowolony klient to wielka frajda, ale trochę zmęczyłam się zabieraniem laptopa w każdą podróż. 
Mam ochotę pichcić i piec ciasta, bo ostatnio moje życie to ciąg opróżniania lodówki przed wyjazdem i zjadanie rzeczy z krótkim terminem, żeby się nie zmarnowały. Chcę oglądać filmy, podlewać roślinki i czytać książki. Nie ograniczać się do przelewania kasy na fundacje, ale też bardziej działać na rzecz tych, którym szczególnie kibicuję. Włączając się w zbiórkę dla Julki, której spłonęło mieszkanie odkryłam, że dwa moje zdania mogą zdziałać więcej niż cichy przelew, bo ruszą małą lawinę. Chcę w 2019 więcej lawin.
Jestem niesamowicie wdzięczna, za wszystkie przygody, które przeżyłam w tym roku. Czasami miałam więcej szczęścia niż rozumu, ale miałam sporo wrażeń! Opalałam się topless na plaży, która okazała się być plażą dilerów. Jadłam prawdziwą włoską carbonarę przyrządzoną przez prawdziwego Włocha. Pizzę z jajkiem i majonezem, prażone drewnojadki (takie robale), żabie udka i sushi z bananem. Ktoś włamał się nam do wypożyczonego auta na Sycylii i stłukł w nim szybę. Byłam na czarnej, wulkanicznej plaży, wdrapałam się na wodospad i popłakałam się w Muzeum Wielkiego Głodu. Mam jeszcze bardziej ugly-crying face niż Kim Kardashian. Co więcej, wrzuciłam ten płacz na youtube i przez to muzeum odbiło mi na punkcie nie marnowania żywności.
Mocno ograniczyłam spożycie mięsa. Nadal kocham bekon, ale zmobilizowałam się i zaczęłam intensywniej szukać wysokokalorycznych alternatyw w świecie bezmięsnym. Jem 1/10 mięsa w stosunku do ubiegłego roku. Trochę jednak przegięłam, bo niekorzystnie odbiło się to na moim zdrowiu. Dawno nic nie sprawiło mi tak hedonistycznej przyjemności jak zjedzenie kanapki drwala w sobotę :).
Podróże pozwoliły mi zgromadzić mnóstwo doświadczeń. Dzięki wizycie w biednym gwadelupskim Pointe-à-Pitre i tamtejszej wystawie o morzu plastiku, mocno zaczęłam ograniczać korzystanie z jednorazowych opakowań. Jestem jednak ostatnią osobą, która będzie wytykać innym plastikowe słomki. Zamiast tego, rozdaję znajomym wielorazowe silikonowe :). To miasto to też morze innych przemyśleń – jeden z lokalsów kazał nam schować aparaty, zanim ktoś nas napadnie i rzeczywiście – miasto w którym 70% osób zamieszkuje mieszkania komunalne a 50% młodych ludzi jest bezrobotnych trochę zmusiło mnie do przedefiniowania swoich poglądów. 
Dzięki podróżom zgromadziłam tyle doświadczeń, że potrzebuję je ograniczyć i spokojnie przetrawić, zanim wybiorę się w kolejne. Ostatnio podróżowałam po prostu za dużo. Nigdy nie sądziłam, że kiedykolwiek napiszę takie słowa, ale tak – podróżowałam trochę za dużo. Podróże są niesamowite, poszerzają horyzonty, dostarczają nowych emocji i przeżyć, ale czasami spoko jest popodróżować po stronach książki, ofercie netflixa i kin. Czasami fajnie jest gotować, pluskać się w wannie zamiast w morzu, chodzić cały dzień w majtkach i swetrze nucąc sobie świąteczne piosenki, chociaż nie umie się śpiewać :).
Do końca roku dużo rzadziej będę na blogu. Jeśli chcesz obserwować i czytać co u mnie, zapraszam na instagram i codzienne stories. Jestem tak cholernie zmęczona kaszlem, że potrzebuję odpoczynku.


Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

10
Dodaj komentarz

avatar
10 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
10 Comment authors
ChabrowaWeeeraa0Kosmetolog MartaAla ZiętaraAnia Kalemba Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Chabrowa
Gość

Gdyby nie ta codzienność pewnie ciężko byłoby docenić te podróże po fantastycznych miejscach. Ja jestem typem, który wyjeżdża raz, dwa razy w roku i chyba nie potrafiłabym żyć w takim tempie jak ty. Mocno cię podziwiam i zycze zdrówka, a przynajmniej żeby organizm sobie wypoczął i nabrał sił 😘

Weeeraa0
Gość
Weeeraa0

Jak widać, wszystko w nadmiarze może zaszkodzić. 😉
Tak czy siak, to wspaniałe, tyle zobaczyć, zwiedzić…

Skąd ta sukienka w paski, w której stoisz tyłem? Przebosko w niej wyglądasz, niesamowicie atrakcyjnie!

Ala Ziętara
Gość
Ala Ziętara

Każda sprawa ma zawsze dwie strony, lepsza i gorszą podróże też meczą. Ja na 2019 marzę o zwolnieniu, odpoczynku, ale będzie to możliwe dopiero po połowie roku 😊 Odpoczywaj Aniu 😊 P.s mialam kiedyś przyjemność uczestniczyć w spotkaniu z organizatorem warsztatów dziennikarskich o których mowisz. Swietny czlowiek 😊😊

Ania Kalemba
Gość

Też nie wierzę, że to czytam!!! 🙂 No ale rozumiem, każdy potrzebuje odpoczynku! 🙂

Polish Wife
Gość

Aniu, gratuluję spełnionych marzeń w tym roku! I domyślam się, że można mieć dość podróży. Wprawdzie ja bardziej tak miałam w letnie weekendy i niedalekie wypady ale też – szybki planning, opróżnianie lodówki, potem na nowo na szybko coś kupić, żeby było na nd wieczorem, pranie etc i tak czasem brakowało czasu żeby odpocząc i cieszyć się chwilą. I o ile w lato jest to chyba fajniejsze, teraz jak najbardziej celebruję wieczory przy choince, katuję na spotify listę ze świątecznymi hitami 🙂 buziaki!

Kosmetolog Marta
Gość

Ja to doskonale rozumiem. Sama miałam tak po studiach. Skończyłam mgr i stwierdziłam, ze mam już tak dość studiów, tej atmosfery, ciągłego napięcia, że już na nic nie idę. Minęły trzy miesiące i wróciłam tym razem na doktorat 🙂 We wszystkim trzeba znać umiar. Ja niestety należę do tych osób, co chcą złapać kilka srok za ogon, co nie zawsze się udaje.
Posiedź w Polsce, a później znów ruszaj w świat 😉

Ania, szukam jakiejś sprawdzonej aukcji ze strojami kąpielowymi z ali. Możesz coś polecić ?

Klementyna
Gość

Czasami tak bardzo się skupiamy na “kolekcjonowaniu” przeżyć, że zapominamy o samym życiu… Ja to rozumiem. Podróże sa mega wazne, bez nich ciężko się rozwijać i rozumieć świat, ale nie ma co szaleć. Trzeba mieć też chwilę na “przemielenie” tego wszystkiego 😉 Wesołych świąt 😉

archigame.pl
Gość

Polubiłem Cie chyba jeszcze bardziej, gdy przeczytałem, że też czasami musisz odpocząć i Twoim marzeniem są kopytki. Czasami wydaje mi się, że niby żyjemy w tym samym kraju i w podobnym wieku to dzielą nas lata świetlne (ale to też jest super, nie możemy być wszyscy tacy sami). A ten wpis pokazał mi, że również umiesz i lubisz czasami zwolnić. Mało tego, że umiesz to przekuć na swój atut (a w zasadzie atut dla siebie). To fajne. Ale takie prawdziwie fajne.

Mery
Gość

Ale powiem Ci, że Cię rozumiem! Też mam za sobą etap, gdzie w ciągu tylko jednego roku obskoczyłam niemal wszystkie kontynenty i kilkanaście krajów… aż w końcu powiedziałam sobie: dosyć. Przecież co za dużo, to niezdrowo, a chociażbym jak kochała podróże, za dużo jeżdżenia też szkodzi. Moja koleżanka nazywa to “syndromem małego świata” – wszędzie wydaje Ci się za blisko i umyka gdzieś ta radość bycia w innym kraju. Ale jest jeden plus takiego “przepodróżowienia”: docenia się piękno siedzenia w domku i robienia tych najprostszych rzeczy. 🙂

Dyed Blonde
Gość

myślę, że za dużo rzeczy Ci się nawarstwiło

życzę spełnienia marzeń w nowym Roku!|

Previous
Wystarczająco dobre też jest ok!
Mam dość podróży (nie wierzę, że to mówię!)