Mam dość podróży (nie wierzę, że to mówię!)

Kilka lat temu marzyłam o podróżowaniu. Nie pozwalało mi zdrowie i kasa. Gdybym wtedy wiedziała, że w 2018 odwiedzę Karaiby, Madryt, Bolonię, Rimini, Mediolan, dwa razy Lwów, Kijów, Barcelonę, San Marino, Sycylię, Santorini, Pragę, Korfu i Sieradz xD, postukałabym się w głowę i pomyślałabym, że zwariował.
Ja? Dziewczyna z 16-tys miasteczka, która nawet na studia dojeżdżała każdego dnia, bo kasy brak? Pamiętam jakim wyzwaniem dla mnie-nastolatki było jeżdżenie do odległej o 22 km (!) Bydgoszczy na warsztaty dziennikarskie co piątek.
10 lat później mam życie, o jakim kiedyś marzyłam. Pracuję skąd chcę, zarabiam pisząc, odwiedziłam mnóstwo pięknych miejsc. Co prawda większość z biurem podróży cebula-travel, ale jednak!
Ukraina jest bardzo tania, przejazd metrem w Kijowie to 67 groszy. Na karaibskiej Gwadelupie było koszmarnie drogo, więc jadłam głownie bagietki z crème fraîche z okolicznego carrefoura i makaron z sosem pomidorowym. Były jeszcze kanapki z majonezem i tuńczykiem. Dało radę! Na Santorini śniadania były tak parszywe, że głodne dzikie koty gardziły wędliną, więc kupiłam w okolicznym sklepie majonez i z jedynej jadalnej rzeczy jaką były jajka, zrobiliśmy razem pastę jajeczną.
Wiele miejsc odwiedziłam dzięki Wam. Dzieliłam się zniżkami na airbnb i booking, dzięki czemu koszty noclegów stały się dużo niższe. To jest niesamowite, że wszyscy coś dostajemy i każdy jest zadowolony. Dając wam 100 zł zniżki na airbnb, sama dostawałam 50 zł. W ten sposób np. w Mediolanie spałam całkiem za darmo. Z bookingu dostawałam 50 zł za każdą osobę, która skorzystała z rabatu 50 zł. Można polecić maksymalnie 10 osób, co stało się błyskawicznie, więc booking zaproponował mi udział w mini-kampanii na instagramie. Jeju, tak jest najfajniej! Ja dostałam pieniądze, a każdy kto chciał 100 zł zniżki. Do dzisiaj odbieram wiadomości od osób, które dziękują za stówkę rabatu na podróż. (Wszystkie zniżki znajdziesz tutaj).
Chciałam napisać, że wiele miejsc odwiedziłam dzięki znajomym, ale w tym roku skorzystałam tylko z gościnności Marty, którą odwiedziłam w Barcelonie i Julii w Pradze. Zresztą w obu przypadkach nie pojechałam sama, i by nie obciążać gospodarzy dwa razy, wybrałam wspólny termin odwiedzin, raz z Patą, raz z Anią.

Na Gwadelupie trochę zaopiekowała się nami Basia, ale nocleg ogarnęłyśmy same. Czasami towarzystwo i pokazanie pięknych miejsc znaczy dużo więcej :). Po Bolonii oprowadziła nas moja czytelniczka Maja, W Barcelonie spotkałam się z Pauliną, w Pesaro w Kingą.
Za to przez moje mieszkanie przewinęło się tyle osób, że ojeju! Cudownie jest móc zaproponować kawałek miejsca znajomym.
W tym roku udało mi się nawet zorganizować warsztaty o tanim podróżowaniu. Sound Garden Hotel dał salę, przyszło wiele super osób a całość była w celu charytatywnym. Zamiast kupienia “biletu” wystarczyła wpłata przynajmniej dyszki na dowolną fundację (poza tymi promującymi nienawiść czy szerzącymi kłamstwa). Liczba miejsc była ograniczona do 50, sala pełna a na cele charytatywne udało się zebrać ponad 1000 zł.
Czy ja nie mam najfajniejszej roboty na świecie? Zrobiliśmy razem coś dobrego. Wszyscy na tym zyskali.
A jednak – jestem zmęczona podróżami. Marzę o tym, by trochę posiedzieć na tyłku i zwolnić. Jeśli tego nie zrobię, życie zrobi to za mnie. Ostatnio czuję się bardzo parszywie i potrzebuję odpocząć.Na szczęście moje ciało i umysł są tutaj w miarę zgodne.
W tym rok odpuściłam Marrakesz i Albanię, a teraz teoretycznie przegrywam życie, bo mam obecnie znajomych rozsianych po całym świecie. Ktoś zaprasza mnie do Tajlandii (tu nawet kilka osób!), Aśka do Meksyku, koleżanka na Islandię, Justyna na Kanary i jakbym zastanowiła się bardziej, to tych miejsc jest trochę więcej. Jednak wiem, że z osłabioną odpornością nie ma co szaleć. Poza tym…
Nie chce mi się.
Wiecie na co dzisiaj miałam ochotę? Na zrobienie kopytek. Moim dzisiejszym marzeniem były kopytka. Nie żadne gnocchi – zwykłe, swojskie, polskie kopytka. Zrobienie tych kopytek dało mi większą satysfakcję niż kupienie biletów lotniczych za 78 zł w dwie strony :). Mam ochotę po Nowym Roku zakopać się we własnych projektach i robić mniej freelancerki dla innych firm. Zadowolony klient to wielka frajda, ale trochę zmęczyłam się zabieraniem laptopa w każdą podróż. 
Mam ochotę pichcić i piec ciasta, bo ostatnio moje życie to ciąg opróżniania lodówki przed wyjazdem i zjadanie rzeczy z krótkim terminem, żeby się nie zmarnowały. Chcę oglądać filmy, podlewać roślinki i czytać książki. Nie ograniczać się do przelewania kasy na fundacje, ale też bardziej działać na rzecz tych, którym szczególnie kibicuję. Włączając się w zbiórkę dla Julki, której spłonęło mieszkanie odkryłam, że dwa moje zdania mogą zdziałać więcej niż cichy przelew, bo ruszą małą lawinę. Chcę w 2019 więcej lawin.
Jestem niesamowicie wdzięczna, za wszystkie przygody, które przeżyłam w tym roku. Czasami miałam więcej szczęścia niż rozumu, ale miałam sporo wrażeń! Opalałam się topless na plaży, która okazała się być plażą dilerów. Jadłam prawdziwą włoską carbonarę przyrządzoną przez prawdziwego Włocha. Pizzę z jajkiem i majonezem, prażone drewnojadki (takie robale), żabie udka i sushi z bananem. Ktoś włamał się nam do wypożyczonego auta na Sycylii i stłukł w nim szybę. Byłam na czarnej, wulkanicznej plaży, wdrapałam się na wodospad i popłakałam się w Muzeum Wielkiego Głodu. Mam jeszcze bardziej ugly-crying face niż Kim Kardashian. Co więcej, wrzuciłam ten płacz na youtube i przez to muzeum odbiło mi na punkcie nie marnowania żywności.
Mocno ograniczyłam spożycie mięsa. Nadal kocham bekon, ale zmobilizowałam się i zaczęłam intensywniej szukać wysokokalorycznych alternatyw w świecie bezmięsnym. Jem 1/10 mięsa w stosunku do ubiegłego roku. Trochę jednak przegięłam, bo niekorzystnie odbiło się to na moim zdrowiu. Dawno nic nie sprawiło mi tak hedonistycznej przyjemności jak zjedzenie kanapki drwala w sobotę :).
Podróże pozwoliły mi zgromadzić mnóstwo doświadczeń. Dzięki wizycie w biednym gwadelupskim Pointe-à-Pitre i tamtejszej wystawie o morzu plastiku, mocno zaczęłam ograniczać korzystanie z jednorazowych opakowań. Jestem jednak ostatnią osobą, która będzie wytykać innym plastikowe słomki. Zamiast tego, rozdaję znajomym wielorazowe silikonowe :). To miasto to też morze innych przemyśleń – jeden z lokalsów kazał nam schować aparaty, zanim ktoś nas napadnie i rzeczywiście – miasto w którym 70% osób zamieszkuje mieszkania komunalne a 50% młodych ludzi jest bezrobotnych trochę zmusiło mnie do przedefiniowania swoich poglądów. 
Dzięki podróżom zgromadziłam tyle doświadczeń, że potrzebuję je ograniczyć i spokojnie przetrawić, zanim wybiorę się w kolejne. Ostatnio podróżowałam po prostu za dużo. Nigdy nie sądziłam, że kiedykolwiek napiszę takie słowa, ale tak – podróżowałam trochę za dużo. Podróże są niesamowite, poszerzają horyzonty, dostarczają nowych emocji i przeżyć, ale czasami spoko jest popodróżować po stronach książki, ofercie netflixa i kin. Czasami fajnie jest gotować, pluskać się w wannie zamiast w morzu, chodzić cały dzień w majtkach i swetrze nucąc sobie świąteczne piosenki, chociaż nie umie się śpiewać :).
Do końca roku dużo rzadziej będę na blogu. Jeśli chcesz obserwować i czytać co u mnie, zapraszam na instagram i codzienne stories. Jestem tak cholernie zmęczona kaszlem, że potrzebuję odpoczynku.


Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Podziel się

10
Dodaj komentarz

avatar
10 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
10 Comment authors
ChabrowaWeeeraa0Kosmetolog MartaAla ZiętaraAnia Kalemba Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Chabrowa
Gość

Gdyby nie ta codzienność pewnie ciężko byłoby docenić te podróże po fantastycznych miejscach. Ja jestem typem, który wyjeżdża raz, dwa razy w roku i chyba nie potrafiłabym żyć w takim tempie jak ty. Mocno cię podziwiam i zycze zdrówka, a przynajmniej żeby organizm sobie wypoczął i nabrał sił 😘

Weeeraa0
Gość
Weeeraa0

Jak widać, wszystko w nadmiarze może zaszkodzić. 😉
Tak czy siak, to wspaniałe, tyle zobaczyć, zwiedzić…

Skąd ta sukienka w paski, w której stoisz tyłem? Przebosko w niej wyglądasz, niesamowicie atrakcyjnie!

Ala Ziętara
Gość
Ala Ziętara

Każda sprawa ma zawsze dwie strony, lepsza i gorszą podróże też meczą. Ja na 2019 marzę o zwolnieniu, odpoczynku, ale będzie to możliwe dopiero po połowie roku 😊 Odpoczywaj Aniu 😊 P.s mialam kiedyś przyjemność uczestniczyć w spotkaniu z organizatorem warsztatów dziennikarskich o których mowisz. Swietny czlowiek 😊😊

Ania Kalemba
Gość

Też nie wierzę, że to czytam!!! 🙂 No ale rozumiem, każdy potrzebuje odpoczynku! 🙂

Polish Wife
Gość

Aniu, gratuluję spełnionych marzeń w tym roku! I domyślam się, że można mieć dość podróży. Wprawdzie ja bardziej tak miałam w letnie weekendy i niedalekie wypady ale też – szybki planning, opróżnianie lodówki, potem na nowo na szybko coś kupić, żeby było na nd wieczorem, pranie etc i tak czasem brakowało czasu żeby odpocząc i cieszyć się chwilą. I o ile w lato jest to chyba fajniejsze, teraz jak najbardziej celebruję wieczory przy choince, katuję na spotify listę ze świątecznymi hitami 🙂 buziaki!

Kosmetolog Marta
Gość

Ja to doskonale rozumiem. Sama miałam tak po studiach. Skończyłam mgr i stwierdziłam, ze mam już tak dość studiów, tej atmosfery, ciągłego napięcia, że już na nic nie idę. Minęły trzy miesiące i wróciłam tym razem na doktorat 🙂 We wszystkim trzeba znać umiar. Ja niestety należę do tych osób, co chcą złapać kilka srok za ogon, co nie zawsze się udaje.
Posiedź w Polsce, a później znów ruszaj w świat 😉

Ania, szukam jakiejś sprawdzonej aukcji ze strojami kąpielowymi z ali. Możesz coś polecić ?

Klementyna
Gość

Czasami tak bardzo się skupiamy na “kolekcjonowaniu” przeżyć, że zapominamy o samym życiu… Ja to rozumiem. Podróże sa mega wazne, bez nich ciężko się rozwijać i rozumieć świat, ale nie ma co szaleć. Trzeba mieć też chwilę na “przemielenie” tego wszystkiego 😉 Wesołych świąt 😉

archigame.pl
Gość

Polubiłem Cie chyba jeszcze bardziej, gdy przeczytałem, że też czasami musisz odpocząć i Twoim marzeniem są kopytki. Czasami wydaje mi się, że niby żyjemy w tym samym kraju i w podobnym wieku to dzielą nas lata świetlne (ale to też jest super, nie możemy być wszyscy tacy sami). A ten wpis pokazał mi, że również umiesz i lubisz czasami zwolnić. Mało tego, że umiesz to przekuć na swój atut (a w zasadzie atut dla siebie). To fajne. Ale takie prawdziwie fajne.

Mery
Gość

Ale powiem Ci, że Cię rozumiem! Też mam za sobą etap, gdzie w ciągu tylko jednego roku obskoczyłam niemal wszystkie kontynenty i kilkanaście krajów… aż w końcu powiedziałam sobie: dosyć. Przecież co za dużo, to niezdrowo, a chociażbym jak kochała podróże, za dużo jeżdżenia też szkodzi. Moja koleżanka nazywa to “syndromem małego świata” – wszędzie wydaje Ci się za blisko i umyka gdzieś ta radość bycia w innym kraju. Ale jest jeden plus takiego “przepodróżowienia”: docenia się piękno siedzenia w domku i robienia tych najprostszych rzeczy. 🙂

Dyed Blonde
Gość

myślę, że za dużo rzeczy Ci się nawarstwiło

życzę spełnienia marzeń w nowym Roku!|