Halloween czy Wszystkich Świętych – co lepsze?

Z dużym zdziwieniem tuż przed końcem października zerkam na fejsbukowe tablice swoich znajomych. Poglądy osób z mojego najbliższego kręgu raczej znam, natomiast portale społecznościowe są o tyle intrygujące, że dostarczają mi takich informacji dotyczących osób,  z którymi jestem w mniejszej zażyłości.

Tym samym dowiaduję się, że Halloween to małpowanie innych, brak własnego zdania i kult szatana. No i jeszcze komercja plus brak własnego rozumu.

Really?!
Po pierwsze – kompletnie nie rozumiem, jak osoby wierzące mogą wyrażać się w tak ofensywny, agresywny sposób o innych ludziach, którzy decydują się obchodzić odmienne święta. Wydaje mi się, że nadrzędną zasadą dominującej w tym kraju religii jest “kochaj bliźniego jak siebie samego”. Pod tym względem naprawdę z ręką na sercu przyznaję – nie uważam, aby nasz kraj był w przewadze chrześcijański. Z wielką chęcią widziałabym na ulicach tych życzliwych do siebie i świata ludzi, chętnych do niesienia pomocy innym i traktowania ich po ludzku. A kogo widzę? Wytykających palcami, agresywnych, ksenofobicznych ludzi, którzy są pierwsi do osądzania… 🙁 Jest mi z tego powodu bardzo przykro, bo wartości chrześcijańskie są bliskie memu sercu (niesienie pomocy bliźniemu, wybaczanie) a ten pełen jadu sposób funkcjonowania mi się z tym nie zgadza.

“Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku?” Mt 7,1-3

Małpowanie innych
Oh wait, czy to czasem religia chrześcijańska nie jest wielką kalką innych? Czy Jezus chodził może na groby innych ze zniczem? 😀 
Nawet Boże Narodzenie to piękna kalka pogańskich zwyczajów, np. święta Yule (25 grudnia), tak samo jak pogańskie sianko pod obrusem i germańska choinka. Że też nie wspomnę jak bardzo dzień Zaduszny podobny jest do Dziadów (eeee małpujesz pogańskie tradycje?) oraz do…Halloween. Serio. Te dwa zwyczaje są bardzo podobne, bo chodziło o rozmowę z duchami. Troszkę kulawy argument.
Komercja

Zrobienie “strasznych” tartaletek z pająkami sprawiło mi olbrzymią radość. Dlaczego? Bo to zawsze jakaś odmiana i coś innego. Kupiłam w Tigerze opakowanie plastikowych pająków – czarnych i pomarańczowych. Zwykłe spody babeczek wypełniłam serkiem mascarpone połączonym z białą czekoladą, a potem dołożyłam po pająku (którego łatwo się potem zdejmie).
Jako wielka fanka żelków, mam niesamowitą frajdę ze śmiesznych i strasznych kształtów, jak oczy, duszki i inne bzdurki 😉
Polecam szczególnie te oczka i poniższą uroczą świeczkę, po której zostanie mi ładna szklanka (
Chwilowo odnosząc się jeszcze do wypieków, to cierpię strasznie nie mając czynnej biedronki tuż za rogiem, bo uwielbiam silikonowe formy do pieczenia i inne akcesoria, które mają zawsze świetnej jakości 🙁 (klik)
Powracając do tropu komercji – zdecydowanie widzę dużo większy asortyment artykułów “cmentarnych”. Ciężko w markecie czy nawet w osiedlowym spożywczaku nie potknąć się o wielką paletę zniczy. Ach i to nie byle jakich! Znicze z wzorkiem, kominkiem, bogato rzeźbione i z melodyjką. Zapałki długie i krótkie z obrazkiem przedstawiającym cmentarz, specjalne zapalniczki dedykowane zniczom, sztuczne i prawdziwe cmentarne kwiatki, grabie, płyny do polerowania marmurów i granitów a nawet specjalne pisaki do poprawiania złotych napisów.
Och pewnie, grający znicz to żadna komercja ;-)).
Uuuuu duchy, satanizm aaaa!
Wspominałam o Dziadach? Ok, ale mam większą bombę – w zeszłym roku miałam ubaw, gdy wynotowałam sobie w głowie kto z powodu “duchów i satanizmu” krytykuje halloween a potem zobaczyłam ile z tych osób… świetnie bawi się w Andrzejki. Oczywiście wróżąc sobie i stosując inne praktyki, które są krytykowane przez kościół (przypomnę, wróżby i hello kitty to też podobno “Szatan”). Troszkę hipokryzja 😀
Ciasto? Biszkopt (3 warstwy, weź swój klasyczny, ulubiony przepis). Reszta jak w banofee : Masa kajmakowa+banan, potem dałam mascarpone z białą czekoladą. Chciałam biały tort ozdobić czarną pajęczynką, ale kompletnie mi nie wyszła! Musiałam ją czymś zamazać, więc użyłam jeszcze kremu z torebki i dodałam do niego trochę…kurkumy i soku marchewkowego. Wyszedł śmieszny kolor, na wierzch dałam pająki i jest przynajmniej zabawnie :))

Brak własnego rozumu

Aż przykro czytać takie komentarze – owczy pęd występuje tu i tu. Nie każdy chodzący na cmentarz nie ma własnego rozumu, nie każdy świętujący halloween jest bezwolną marionetką. Z drugiej strony… nigdy nie zapomnę ultrakatolickiej koleżanki, która w gimnazjum była wielce zdzwiona, że w październiku (wyjątkowo zimnym!) założyłam nowe kozaki. “Przecież zakłada się dopiero na cmentarz…” Byłam sytuacją dość zażenowana ;-). Podobnie niezręcznie się czuję, gdy ludzie robią z wizyty na cmentarzu okazję do licytacji kto da większy znicz, droższe kwiatki i dokona premiery droższych elementów zimowej garderoby.
Moje podejście : nie jestem katoliczką, ale wyznaję wiele chrześcijańskich wartości. Halloween mi nie przeszkadza, chociaż go nie obchodzę. Ale lubię to, że można inaczej – radośniej. Że nie trzeba przywdziewać na twarz tego patosu i zadęcia, a można przeżyć wszystko inaczej. No i lubię żelki-oczy :)).
Wiem, że zmarli bliscy nie mieszkają na cmentarzu, ale w sercu. Bardziej od spontanicznej dziecięcej radości (dzieci nie lubią się “martwić”!) uderza mnie… cmentarna rewia mody i licytacja na najpiękniejszy grób…

Aż nasuwa się samo:
Biada wam, (…)obłudnicy! Bo podobni jesteście do grobów pobielanych, które z zewnątrz wyglądają pięknie, lecz wewnątrz pełne są kości trupich i wszelkiego plugastwa.Tak i wy z zewnątrz wydajecie się ludziom sprawiedliwi, lecz wewnątrz pełni jesteście obłudy i nieprawości.

Chciałam jedynie pokazać, że to co innych razi w Halloween, można równie dobrze przypisać do ich własnej tradycji. Szczerze mówiąc – chociaż cmentarna rewia mody wywołuje mój lekki uśmieszek, to nie przeszkadza mi fakt, że ktoś pielęgnuje tradycję, którą uważa za słuszną dla siebie. Dlaczego ma mi przeszkadzać, że ktoś robi coś, co nikogo nie krzywdzi?
Być może “hejt” na Halloween wynika z widzenia drzazgi w oku bliźniego, podczas gdy nie widzi się belki we własnym.
Odpowiadając na pytanie tytułowe : dla mnie żadna tradycja nie jest lepsza. Są inne. Niechaj każdy żyje sobie po swojemu…ja nie atakuje katolików (to jedynie riposta j wypunktowanie argumentów-inwalidów), fajnie by było,  gdyby i oni skupili się miłowaniu bliźniego zamiast na rozsiewaniu nienawiści i wrogości do innych.

Wybaczajmy sobie, tolerujmy się i przestańmy się nawzajem atakować 😉

A jaka jest Twoja opinia?

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania
Previous
Królicze kapcie, Warszawa i jajecznica
Halloween czy Wszystkich Świętych – co lepsze?