Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Królicze kapcie, Warszawa i jajecznica

Wspominałam kiedyś, że lubię tworzyć cykl “tygodnik”? Uświadamia mi jak wiele w moim życiu się dzieje, bo to świetny pretekst do przejrzenie kalendarza kilka stron wstecz, rzucenie okiem na zdjęcia zapisane na karcie aparatu, wyciągnięcie wniosków. Fajna sprawa!

W tym tygodniu jadłam ciągle jabłka. Ze wszystkich sił staram się szukać pozytywnych stron jesieni. Jabłka są chyba jednym z jej atutów.
No właśnie, atuty jesieni – serdecznie dziękuję za ciepłe przyjęcie tekstu :

10 pomysłów na to, co warto zrobić jesienią 

Inne, które ukazały się na blogu to:
To list czytelniczki i Wasze rady oraz punkt widzenia. To pierwszy tego typu eksperyment na blogu i… nie wiem co myśleć. Okazuje się, że na jedną sprawę można patrzeć w przeróżny sposób. Dla mnie osobiście – bardzo pouczające doświadczenie – mam skłonność do wiary w ludzi i interpretowania zdarzeń na korzyść ich uczestników, wierzę zawsze w dobre intencje, że ktoś nie jest złym człowiekiem, tylko źle postąpił i tak dalej. 😀

Jak szybko zapuścić włosy? Jak ograniczyć ich wypadanie? 

tekst Moniki, który zmotywował mnie do rozpoczęcia tej walki na nowo. Kiedyś chciałam zapuścić włosy i systematyczne aktualizacje na blogu bardzo mi w tym pomogły. Nie wiedziałam jednak, że wkrótce  przejdę prawdziwą rewolucję i krwawą walkę o swoje zdrowie, która musiała się wiązać z chwilowym ogromnym spadkiem. Dlatego ponieważ i tak było mi to obojętne, zaryzykowałam z czarnymi włosami, a potem z samodzielnie rozjaśnionym blondem…który spalił mi włosy całkowicie 😀 Teraz mam krótsze włosy, kolor w 95% swój, bo kilka pasm tworzących dwa lata temu grzywkę, wciąż pamięta rozjaśnianie. Myślę, że nadchodzi dobry moment, by zacząć o te włosy jakoś mocniej dbać 😉
Przykład na to, że warto słuchać czytelników – liczba serduszek na bloglovin była dla mnie sporym zaskoczeniem, przy stosunkowo małej liczbie komentarzy. Ten tekst powstał z powodu pytania jednej z czytelniczek. Przyznam, że sama kiedyś byłam sfrustrowana papkowatą konsystencją pieczonych frytek z batatów – dotkliwie poczułam, że rzeczywiście wiele blogów to…ściema. Ale żeby nawet kulinarne? Bardzo przykra sprawa! Nie zrozumcie mnie źle – lubię smak gumiastych frytek z batatów, ale gdy ktoś mi obiecuje, że będą chrupiące, a takie nie wychodzą – czuję się oszukana. Mam nadzieję, ze sposób zdradzony mi przez koleżankę i u was się sprawdzi ;-).
Urocze króliczki (podlinkowane w tekście), zapraszają do przeczytania posta :
Tekst jest dla mnie dość ważny osobiście, bo nie chcę, żeby ten blog wprawiał kogoś w gorsze samopoczucie. Okej, czasem trzeba kimś potrząsnąć i powiedzieć coś dosadnie (bo wyuczona bezradność ssie, a postawa sierotki nie prowadzi do niczego dobrego), ale generalnie chodzi mi tylko o to, żeby było fajniej. Chciałabym skupiać się na rzeczach i treściach, które są dla innych przydatne.
A co w tym tygodniu robiłam?
Szczerze, to sama nie wierzę, że tak dużo.
Obserwowałam zajęcia na drugim roku magisterki. Chciałam spojrzeć na to wszystko pod innym kątem, bo z perspektywy studenta zwraca się uwagę na inne aspekty (czy wykładowca “puści” szybciej, czy połapie się, że nie doczytałam lektury itp.), a ja chciałam spojrzeć jak to ogarnąć, gdy jest się w roli prowadzącego. Cieszę się, że miałam taką możliwość, bo wyłapałam w swoim roboczym planie kilka punktów do dopracowania. Muszę przyznać, że na nowych studiach spotykam na razie samych życzliwych ludzi 

Nie cierpię pozować do zdjęć (ironiczne w kontekście prowadzenia bloga, co? 😀 ) dlatego niemal wszystkie powstają jako zdjęcia seryjne, wyżej jakaś idiotyczna mina przy odpinaniu płaszcza, by pokazać bluzkę :))
Zamiast jechać na bardzo interesującą konferencję, jeździłam po urzędach. Średnio interesująca sprawa ze szczęśliwym finałem, ale to ogromna strata czasu. Wiem, że administracja jest trudnym kierunkiem studiów i że wiele osób przez to straci pracę ale… szczerze jestem za maksymalnym ograniczeniem biurokracji. Na pocieszenie zjadłam przepyszną jajecznicę. Ponieważ zawsze wygląd maksymalnie nieeapetycznie, zrobiłam sobie drzewko ze szczypiorku i pomidorów 😀 
Miałam też okazję odbyć własne zajęcia. Studia doktoranckie są całkowicie inne od magisterskich, sama idea pięciu godzin wykładów na dziewięciu osób sporo na ten temat mówi. Na razie jestem zadowolona i pełna dobrych myśli. Czuję, że to będzie jednak spore wyzwanie 😉
Zdarzyło mi się też całkowicie zmarnować popołudnie z głową nad muszlą klozetową, a potem leżąc w pozycji embrionalnej targana drgawkami. Nie cierpię tego, ale cóż – takie życie. Mimo to postanowiłam się uprzeć i pojechać na konferencję MeetBeauty do Warszawy. To konferencja dla blogerów, głownie blogerek urodowych. Ponieważ nie jestem bezpośrednim targetem wydarzenia, nie rejestrowałam się na nie w pierwszym rzucie. Dopiero gdy pojawiły się dwa dodatkowe bilety do rozlosowania, kliknęłam :). I udało się.
A potem wszystko się na mnie uwzięło 😀 Najpierw fatalne samopoczucie, potem totalny bad hair day, bad face day, pociąg o 5:30 rano… chciałam się pomalować w toalecie – złamała mi się kredka, złamała szminka, a wsuwki okazały się nie być wsuwkami, tylko harnaklami… 😀 Bywa
Omal nie wpadłam do złego tramwaju, przypadkiem spotkałam inną uczestniczkę, która popełniła podobną pomyłkę i dotarłyśmy na miejsce razem.
Uff!
Gdybym miała podsumować konferencję jednym zdaniem, brzmiałoby ono tak:
Nigdy nie widziałam w jednym miejscu tak wiele osób z dobrze zrobionymi brwiami 😀
Nigdy nie wiążcie włosów w pociągu w brzydki prowizoryczny kok, gdy nie macie wsuwek i grzebienia. 😀 Potem nie ma ratunku!
Cieszę się, że miałam okazję spotkać w jednym miejscu sporo znajomych, w końcu poznać inne dziewczyny, zamienić kilka słów z osobami, które na mój blog zaglądają. Nie ze wszystkimi się udało, czasami zakończyło się na wymianie uśmiechów, ale to było fajne doświadczenie 😉
Mogłam też kolejny raz zbadać skórę głowy pod specjalną kamerą i zobaczyć, ze wcale nie jest źle 😉
A dzisiaj siedzę i pracuję, doszlifowuję plan zajęć, które jutro prowadzę, ogarniam papierki… 🙂
Inne:
Czasami uda mi się przyzwoicie pomalować 😀
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Ania (@aniamaluje) 22 Paź, 2015 o 4:54 PDT

Generalnie, to dużo więcej zdjęć zawsze na instagramie : (klik)

Znaleziska z sieci :

  • Grafika, która rozbawiła mnie do łez (klik)
  • Dwa kończące się konkursy na moim blogu (klik) i (klik)
  • 5 produktów, które muszą się znaleźć w Twojej diecie tej jesieni (klik)
  • Fajna strona z przepisami – cooking panda (klik)
  • Przypominam mój tekst o szybkich pomysłach na sandwiche (klik) – jesienią częściej mam ochotę przekąsić coś na ciepło, a w lidlu właśnie pojawił się sensowny opiekacz (klik) – moim zdaniem must have każdego studenta, któremu zdarza się przepłacać za ciepłe zapiekanki – opiekacz szybko się zwraca 😀
  • Potwornie brak mi w moim mieście biedronki, do której zawsze mogłam skoczyć na szybkie zakupy… na szczęście podobno remont się kończy, ale rzadko trafia się tak dobra oferta, by na jednej stronie były same intrygujące produkty – np. tu (klik). Nie mogę się doczekać, aż remont całkiem się skończy!
  • Agnieszka i jej świetny tekst o tym, czy polska służba zdrowia może być lepsza (klik) – jak mi ktoś wyskoczy z tym, że to nie służba tylko opieka, to wydrapię oczy 😀 Mam na myśli wymiar etyczny, gdzie lekarz służy ludziom. Za to bierze pensję, koniec, kropka.
  • jedna z moich ulubionych blogerek i jej 10 rad dla młodszej siebie (klik)

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Ania, jak Ty to robisz, że jesteś taka zmotywowana i pełna energii do działania?
Królicze kapcie, Warszawa i jajecznica