Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Jak opryszczka uratowała mój tydzień

Oraz krótko o tym, jak się jej pozbyłam.


Spokojnie, daruję Wam zdjęcia opryszczki 🙂 Każdy wie, jak wygląda i pewnie większości z Was się przytrafiła. U mnie zawsze próbuje się pojawić wtedy, kiedy mój organizm jest na maksa osłabiony. Próbuje, bo jej na to nie pozwalam. 
Kiedy czuję swędzenie na ustach, od razu smaruję dany fragment olejkiem z drzewa herbacianego (pisałam o nim tutaj) i opryszczka nawet nie zdąży się “wykluć” a już znika.
 Niestety, tym razem była ode mnie sprytniejsza i zaczęłam coś czuć rano w drodze na autobus. Po powrocie z uczelni moja górna warga była już 2x większa niż normalnie. Cóż, życie 🙂 Dwa dni później został mi po niej tylko mały, suchy strupek (dzięki maści cynkowej). Niestety, zainteresował moją kotkę która mi go pazurkiem zerwała i cała historia rozpoczęła się na nowo. Ech ;))
 Ale ja chciałam tu o tym, że nawet taka głupia opryszczka może nieść za sobą pozytywne skutki – pod postem Miasto Smutnych Ludzi (który powinien się raczej nazywać Kraj Smutnych Ludzi) padło pytanie, czy naprawdę uważam, że bycie szczęśliwym jest takie łatwe.
Otóż tak, uważam, że jest to bardzo, bardzo łatwe. Od ostatniego roku nadal jestem tak samo chora, nie zostałam milionerką, a jakiś kretyn przejechał mi kota i ogólnie nic pozytywnie przełomowego się w moim życiu nie zdarzyło. Z wyjątkiem zmiany myślenia.
Wtedy skupiałam się na tym, co będzie, dziś skupiam się na tym, co jest i pozwalam sobie na popełnianie błędów ( ostatni błąd :lody z wódką). Wtedy zamartwiałam się tym, co mówili mi lekarze, dzisiaj ich olałam i radzę sobie na swój sposób. I tak dalej. Nie zmienił się żaden czynnik zewnętrzny, ale zmieniło się moje myślenie. W efekcie – zmieniło się wszystko!
 A ostatnio ciągle się uśmiecham. Poniekąd wymusiła to właśnie…opryszczka. Po prostu umiejscowiła się tak, że automatycznie podniosła mi prawy kącik górnej wargi.
 I to był moment, kiedy zrozumiałam, że uśmiech naprawdę sprawia, że czujemy się szczęśliwi. Po prostu mózg reaguje na uśmiech pozytywnie i uwalnia endorfiny. Banalne i skuteczne!

Uściski, Ania

31
Dodaj komentarz

avatar
25 Comment threads
6 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeAnonimowyYin YangparanoJaUna Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

zaskakujesz mi odnajdując pozytyw we wszystkim 🙂
Jak się je lody z wódką? Normalnie dolewasz do lodów?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dlaczego dla mnie to nie jest takie proste? Staram się być zawsze taka wesola i optymistyczna, ale nie idzie mi to, naprawdę. A jak pojawiają się problemu, nieszczęścia to uśmiechanie się to naprawdę ostatnie na co mam ochotę. Tym bardziej podziwiam ludzi, którzy nigdy nie tracą pogody ducha.
K.

rainy girl is me
Gość

chwała opryszczce;) ja też wesoło nie mam, ale na cholerę mam się komuś żalić i przygnębiać go swoją historią i dolegliwościami:) tego samego oczekuję od innych:) :*

Balbina Ogryzek
Gość

Świetny post. Krótki, treściwy i pozytywny. Aż się uśmiechnęłam 🙂

vivamaja
Gość

– o, przed chwilą też jadłam te lody!
– ale ja mam z wódką…

rozwaliłaś mnie tym totalnie :))
miło było Cię spotkać i pogawędzić, chociaż przez chwilę.
z uśmiechem Ci do twarzy, wyglądasz ślicznie i emanujesz pozytywną energią! 🙂

;*

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Byłaś na blokadzie łużyka? Cały czas mnie męczy, czy to Ty. Chciałem zagadać, ale najpierw rozmawialas z dziewczyna wbardzo dlugich wlosach a potem z laską wkrótkich rudych, nie chciałem przeszkadzać, a potem calkiem zniknelas mi z oczu. Na koniec widzialem jak rozmawiasz z chlopakiem w czarnych wlosach i umawialiscie sie na koncert strachów na piątek. Chciałem zagadac wczoraj ale nie widzialem Cie pod luczniczką 🙁
Miałem to wrzucić na spotted, ale mysle, ze to Ty. Miałaś upinane wlosy i kolorowa torbę?

Charlotte
Gość

opryszczka jak opryszczka ale ja na 1 roku mialam obrzeki quinkiego, nawet na wegrzech mnie zlapalo to do szpitala trafilam;/

Remedy
Gość

Ja na szczęście rzadko mam opryszczkę max raz w roku, ale jak już się pojawi to nie odpuszcza bardzo długo. Próbowałam różnych sposobów m.in maść cynkową, która u większości osób pomaga i nic. Muszę kupić w końcu ten olejek z drzewa herbacianego 🙂 Co do tego czy łatwo być szczęśliwym to moim zdaniem trzeba się tego nauczyć jeśli można tak to określić, a przynajmniej część z nas powinna to zrobić. Sama nigdy nie należałam do osób zbyt optymistycznie nastawionych, ale od pewnego czasu się to zaczęło zmieniać. Czasem nawet 'zmuszam się' do uśmiechu, a po chwili uśmiecham się, ale już… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Że się tak jeszcze wtrącę: Aniu, nie chciałoby Ci się kiedyś zrobić wpisu o sposobach radzenia sobie z tremą?

Ewelina
Gość

Aniu, podziwiam pogodę ducha:) Ja właściwie też uważam się za osobę szczęśliwą, Właściwie nie mam jakichś super warunków życiowych obiektywnie patrząc, ale jestem zdrowa, mam dach nad głową, cudownego narzeczonego, kilka par kocich łapek w domu i kilka pasji. Do szczęścia wystarczy (i wcale nie uważam się za minimalistkę).
Pozdrawiam cieplutko:)

Turkusoowa
Gość

Trzymaj się dzielnie Aniu,podziwiam Twoją pogodę ducha 🙂 Sama jestem radosną osobą i wiem że uśmiech czasem nawet wymuszony pomaga 🙂 i robienie coś czego się lubi 🙂

Lena
Gość

Pozytywne nastawienie to połowa sukcesu 🙂 zawsze to powtarzam każdemu. Bez względu na wszystko trzeba umieć odnaleźć te pozytywne strony 🙂

Klaudek884
Gość

Nienawidzę opryszczki! Mimo, że jak tylko się zaczyna zaraz swędzenie zaraz ja smaruje maścią cynkową, to leczę ja przynajmniej tydzień:/
Również staram się widzieć dobre strony wszystkiego i zwykle udaje mi się to:)Niestety nigdy nie widziałam dobrej strony opryszczki, no ale mi się kącik nie podnosił;)

Cherie Currie
Gość

Opryszczka to zuo wcielone, ale także jakoś sobie z nią radzę 🙂
Co do pozytywnych myśli… Ja naprawdę się staram, ale ostatnio wśród bliskich dla mnie ludzi, jest tak źle, że nie wiem czy może być gorzej… Więc jeśli nawet u mnie jest okej, albo nawet nie jest, staram się dalej patrzeć na życie przez różowe okulary. Ale jeśli u wszystkich bliskich mi osób są same problemy, a ja nie mam jak im pomóc, to od razu wpadam w depresję 🙁

akwarelaplus
Gość

O, odpowiedz na moje pytanie :]
Jak tak czytam Twoje teksty to nie wydaje się trudno, ale w praktyce to już co innego.
Pisałaś, ze ludzie dziwnie reagują na uśmiech, muszę dodać, że na płacz też ich zadziwia lub śmieją się.

My sami najlepiej się zatroszczymy o nasz samopoczucie, wiec trzeba próbować. Uśmiech i głowa do góry,a jak podnoszenie kącików nie działa to zawsze jest czekolada ( albo brownie truskawkowe z lodami, mmm).

akwarelaplus
Gość

*płacz też ich zadziwia lub śmieją się albo omijają łukiem "jak trędowatego" 😉

Whatka
Gość

Uśmiech fajna sprawa 😉

jask-olka
Gość

nie cierpię mieć opryszczki, fe! moja jest strasznie odporna na wszelkiego rodzaju maści i kuracje, ale tej jeszcze nie próbowałam. obym już więcej nie miala okazji, ale jak trzeba będzie to wypróbuję.
i, o ironio, że też coś takiego może spowodować uśmiech 🙂

Agnieszka
Gość

Wszystko zależy od nastawienia. Z tym uśmiechem to cała prawda – zatem dla Ciebie: :)))

elfs-stilettos
Gość

ja już dawno nie miałam tego ohydztwa, tfu tfu tfu

Una
Gość

No proszę, to nawet z opryszczką mój ulubiony olejek (z drzewa herbacianego) sobie radzi.

Fajna historia i spojrzenie na świat! 😀

paranoJa
Gość

potwierdzam – zmiana myślenia, to najlepsze, co możemy zrobić. 😉

Yin Yang
Gość

Ja również sądzę, że wszystko zależy od sposobu myślenia. Twoja pogoda ducha jest imponująca 🙂 Jak ty to robisz ? Skąd bierzesz tyle energii ?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja mam co miesiąc 🙁 już mam jej dość …. mimo że biore specjalne tabletki "heviran" to nic nie pomaga….. :(((

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mialam ostatnio opryszczke i zeszla i pojawily sie 3 nowe na ustach :O musze cos na to kupic, ale sie zastanawiam czemu sie pojawia? Mam oslabiona odpornosc kiedy staram sie jesc duzo warzyw i owocow , moze brak jakis witamin?

Previous
Miasto smutnych ludzi
Jak opryszczka uratowała mój tydzień