Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Co przydaje się do nauki? Przybory szkolne które warto mieć podczas sesji czy nauki do matury

Dostaję o to wiele pytań, sama nie wiem czemu. Jak notować? Czym? Co kupić?

Obecną sesję traktuję nieco eksperymentalnie i na totalnym luzie. Na licencjacie też się nie spinałam i często uczyłam się na egzamin dopiero w drodze, a mimo to, nie miałam żadnej poprawki. Z drugiej strony wiem, że dużo zależy od wykładowcy i na drugim kierunku już egzamin (a właściwie zaliczenie) uwaliłam, ale to była kobieta która oblewa o… inny szyk słów w zdaniu. Nie cierpię bezmyślnie stukać na pamięć i reagowanie w ten sposób na komendy pozostawiam papugom :))

Także to wcale nie jest tak, że ktoś, kto nigdy nie oblał jest inteligentny. Czasami po prostu mocno lepi się wazeliną i wchodzi w dupę aż po gardło. Sad, true.


Jak wspomniałam, ten semestr jest dla mnie całkowicie eksperymentalny. Skupiam się na całkowitej detoksykacji i “nauka” jest u mnie na jednym z ostatnich planów.

Pisząc “nauka”, mam na myśli definicje i inne pierdoły. Bo poznawać nowe rzeczy i nabywać umiejętności uwielbiam. Dlatego wszystkie prezentacje mówię (nie czytam) i to nie z pamięci, a raczej z głowy, na zasadzie – wiem mniej więcej co i kiedy chcę powiedzieć, ale tekst jest tworzony na bieżąco. Czuję wtedy większy komfort, a i prowadzący zajęcia od razu widzi, że ja coś rozumiem.


Dlaczego ta sesja jest eksperymentalna? Mam egzaminy o których chodzą legendy, że trzeba mieć jedyną słuszną odpowiedź na pytania z cyklu “dlaczego uważasz że?” i tak dalej. Nie posiadam wielu swoich notatek, bo nie zgrałam wszystkiego z planem i nie bywałam na wielu wykładach.

Zawsze zadawałam sobie pytanie :

Po co chcę się tego nauczyć? ( przy okazji, polecam mój tekst, po co się uczyć, i komentarze pod nim, inspirujące).


Znajomość pierdyliarda definicji nie mających przełożenia na praktykę nie jest mi potrzebna, dlatego nie chodziłam na wykłady na których notowałabym równo przez bite dwie godziny aż do bólu nadgarstka. Wolę od kogoś takie notatki odkupić, bo dla mnie to nie jest ekonomiczne czasowo. Proste.


Z drugiej strony eksperymentalność tego semestru polega na tym, że przy każdym przedmiocie stosuję inną taktykę – o tych, jakie stosowałam dotychczas, pisałam w tekście : 

Jak się uczyć szybko i skutecznie
Teraz jest różnie i jak zobaczę oceny na USOS-ie, dam znać co się sprawdziło lepiej,a  co gorzej 😉


Ok, przechodzimy do tzw. wyprawki lub…niezbędnika.
Przydadzą się one także maturzystom – jeśli piszesz w tym roku maturę i nie wiesz jak się za to zabrać, poklikaj wszystkie linki z tego tekstu, na pewno wiele Ci rozjaśnią 😉

Chodzi o to, aby nie było nudy i aby notatki nie powodowały, że chce się spać. Mój najbliższy egzamin z pedagogiki porównawczej jest taki, że aż chce się czytać, bo wszystko jest maksymalnie inspirujące – szkoły spirytystyczne, pasożytnictwo młodych japończyków, edukacja seksualna na świecie, problemy z edukacją romów. Z kimkolwiek nie rozmawiam w tym egzaminacyjnym zamieszaniu, słyszę – nie mogę się doczekać aż zaliczę xyx i będę mogła się uczyć na porównawczą!.


Ale nie wszystkie przedmioty takie są. Mam wiele takich, gdzie muszę zapamiętać pierdyliard typologii i 10 wariantów definicji tego samego, w ujęciach różnych autorów. Nuda…


A nudzie zapobiega kolor i akcja.

Kolorowe cienkopisy z Biedronki zawsze dają radę 😉 


Lubię też cieniutkie “pisaki” z Lidla :

A także kolorowe markery. Najchętniej te, które da się zmazać :


Prawie wszystko co kupuję, kupuję w Lidlu i Biedronce kiedy wchodzi oferta szkolna. Mam oba sklepy blisko domu, po prostu ładuję do koszyka zapas na cały rok i nie zawracam sobie tym głowy później.

Zakładk indeksujące, etykiety, naklejki, karteczki post-it – wszystkie bardzo praktyczne. Kiedy była na promocji, informowałam o tym na Insta.  Często wrzucam tam informacje o różnych promocjach 😉 A tutaj inny typ przydatnych karteczek


Oznaczanie nimi ważnych stron, naklejanie ich na teczki projektowe pomaga zachować porządek i łatwiej się odnaleźć. Tym bardziej, kiedy jeden z tematów jest zielony, drugi niebieski

W praktyce, tak wygląda książka najeżona karteczkami indeksującymi. O efektywnym czytaniu książek napiszę innym razem, bo wiele osób o to prosiło 🙂

Lubię także teczki z klipsem. To taka kombinacja segregatora i teczki. Wpinam kartki kiedy chcę i wypinam je równie łatwo, wszystko dobrze się trzyma, nie potrzebuję koszulek i nie zajmuje tyle miejsca, co segregator (bo nie ma mechanizmu powiększającego jeden z brzegów). Są wygodniejsze od tych “z listwą” i też kupiłam je w biedronce za jakieś grosiaki. Wkładam notatki, plan zajęć czy co tam chcę, jakieś kartki na bieżące wykłady i jest ok 🙂


Oprócz tego przydanty jest dobry kalendarz, noter, planer . Kiedyś zaprojektuję sobie swój własny, bo żaden nie trafił jeszcze w 100% w moje potrzeby

Korzystam też z białej tablicy ma mazaki, zwykłej, suchościeralnej. Ogromna wygoda!


Z rad które nie padły w linkach które wcześniej podrzuciłam, polecam także uczyć się w innym miejscu niż dom. Np. w bibliotece, u nas są tam fajne miękkie fotele i szybkie wifi, książki pod ręką, cisza, spokój 🙂 Pisać pracę dyplomową warto też w kawiarni. Moja książka również powstała głównie poza domem :))


Poprzedni tekst o organizacji na studiach pisałam rok temu, więc nie powielam zawartych w nim rad.
Z czego Wy najchętniej korzystacie?


Swoimi wrażeniami o konkretnych technikach uczenia się w oparci o konkretne przykłady konkretnych przedmiotów napiszę, jak mi się usos zaświeci już na czarno lub czerwono.

Powodzenia wszystkim uczącym się 😉



Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :


 

Follow on Bloglovin


lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

80
Dodaj komentarz

avatar
40 Comment threads
40 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
kola213 Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

uwielbiam te teczki! Kupiłam je w zestawie 3 za 4 zł, są bardzo praktyczne 🙂 ide poklikać w resztę linków, jak zawsze inspirujesz. Nie mogę się doczekać kolejnych tekstów z tej serii 🙂

Aleksandra Zdanowicz
Gość

W wakacje też sobie nakupowałam dużo tych karteczek indeksujących, teraz mam ich pod dostatkiem 🙂 Zgadzam się co do kolorowych markerów/mazaków/podkreślaczy, umilają naukę 😀 W tym roku mam swoją pierwszą sesję, ale wszystko zaliczam w zerówkach i jak dobrze pójdzie to w nast tygodniu będę już po sesji. A na dobrą sprawę zaczyna się dopiero 4 lutego 🙂 Też podchodzę na luzie 🙂

Kasia Gdańsk
Gość

ja też mam tą teczkę, ale jedną tylko. też uwielbiam różnego rodzaju długopisy, zakreślacze i kolorowe kartki 😀 PS właśnie robię notatki 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

napisz o tym, jak przygotować się do prezentacji, wiem, że jesteś w tym rewelacyjna 🙂 Nie ujawnię się teraz, dużo nas na roku , ale Wasza prezentacja o psie w kulturach była najciekawsza z wszystkich i nawet poprawiła humor pani dr…dopóki ta laska nie chciała wejść przed swoją koleją :/

Anonimowy
Gość
Anonimowy

popieram też, że egzamin z Grzyba jest ciekawy, czytam notatki z przyjemnością. Gorzej będzie z filozofią i wynikami z "tego" egzmainu co opisałaś. Każdy wie o co chodzi 😉 Powodzenia 🙂

Justyna R.
Gość

Świetny post! 🙂 karteczki indeksujące są u mnie obowiązkowe! 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

uczę się studiowania z Twoich postów, na jeden z tego cyklu trafiłam w wakacje przed I rokiem i tak zostałam już na blogu 😉 przydatne,rozejrzę się za takimi teczkami 🙂

Miśka Grabowska
Gość

kocham kolorowe długopisy. Moje zeszyty mają podkreślone wszystkie tematy. jedyna wada kolorowych długopisów..? szybko się wyczerpują.. Szkoda, ze nie są wieczne 😉
A zakładki są mega. Zapisuję sobie na nich każdy sprawdzian i każda kartkówkę, przyklejam w kalendarzu na odpowiednim dniu i nigdy w szkole żaden sprawdzian mnie nie zaskakuje 😉
Przydatna rzecz 😀
pozdrawiam ;*

Miśka

Grimme aelling
Gość

Nie wiem czy się cieszyć, czy jednak smucić, że jak na razie zakończyłam swoją edukację. Chodzi mi o studia, nie tak ogólnie. Dla mnie teraz zacznie się dopiero nauka, ale tu nie muszę się aż tak spinać bo nikt mi egzaminu nie zrobi i z tego nie przepyta.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

a mnie wciąż kuszą te karteczki o których pisałaś tu
karteczki z azji

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czemu robisz z siebie taką cwaniarę? taka zdolna, mądra i uczyć się nie musi… proponuję dorzucić kolejne kierunki studiów, skoro jesteś taka inteligentna i wiedza Ci sama wchodzi… żeby nie było, że zazdroszczę, sama się dobrze uczę i mam stypendium naukowe, nauka idzie mi łatwo, ale po co robić z siebie taką cwaniarę i się tak chwalić, jaka jesteś zdolna? trochę skromności

Anonimowy
Gość
Anonimowy

a znasz Anię? Też ma stypendium a nie robi prawie nic aby to osiągnąc 😉 zmień nawyki i otwórz się na świat 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

co chcial wyrazic twoj komentarz? to bo skoro sama sie dobrze uczysz, to o co ta piana? ze komus idzie szybciej? Anka, kasuj takich idiotów!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

zakład o dychę, że anonimowego uraziły te słowa "Nie cierpię bezmyślnie stukać na pamięć i reagowanie w ten sposób na komendy pozostawiam papugom :))
Także to wcale nie jest tak, że ktoś, kto nigdy nie oblał jest inteligentny. Czasami po prostu mocno lepi się wazeliną i wchodzi w dupę aż po gardło. Sad, true." bo pewnie dotyczą jego 😉

Dla mnie Twoje artykuły są pomocne 🙂 I zobacz, dorobiłaś się hejterów, jesteś już w takim razie bardzo popularna 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jaka piana? kobieto widzę, żę każdego kto wyrazi swoją opinię wyzywasz od idiotów… ja Anki nie wyzywałam, tylko napisałam jak ją odbieram i nie zwracałam się komentarzem do Ciebie. Mnie też idzie szybko, a studiuje na dziennych dwa kierunki, w tym prawo, więc nie mam o co się pienić. pozdrawiam sfrustrowaną od piany

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie martw się nie uczę się na blachę i nie włażę nikomu w dupę… nie sądź wszystkich swoją miarą

Anonimowy
Gość
Anonimowy

chyba Ty jesteś frustratką, bo włazisz na czyjś blog i krytykujesz. idż, załóż własny, tam wyrażaj swoje opinie, bo zaburzasz pozytywny przekaz tego bloga, aż podniosłaś mi ciśnienie. Albo spada do swoich notatek. Nie kazdego ambicją jest siedzieć w notatkach i zakuwać, niektórzy robią to sposobem, szczególnie, że Ania napisała kiedyś, że woli zdobywać praktyczne doświadczenie niż siedzieć nad teorią. Idź już do tego swojego prawa, widzę, że jesteś z tych co dzielą kierunki studiów na lepsze i gorsze.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

to po co wylatujesz ze skromnością? fałszywa skromność to największa wada narodowa polaków, poza narzekaniem. Inne narody są dumne ze swoich osiągnieć, ale widzę, że masz bolszewicką mentalność.
Polecam http://mateuszgrzesiak.natemat.pl/73547,narzekactwo-hejterstwo-i-pieniactwo-czyli-o-polskich-demonach-przeszlosci

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Anonima fantazja poniosła bo stypendia naukowe już nie istnieją, są stypendia rektora 🙂

megirosa
Gość

Ja z kolei nie widzę nic złego w skromności, moim zdaniem wystarczy, że samemu zna się swoją wartość, nie trzeba nic udowadniać innym. Co mnie jednak drażni to takie zaprzeczenie, mimo, że zna się prawdę, np. reagując na komplementy (coś w stylu "ale jesteś ładna!" "no co ty, brzydal ze mnie"). Ale pisanie o swoich osiągnięciach, gdy nie jest to konieczne i nic nie też średnio mi się podoba, choć staram się po prostu przymykać na to oko 🙂

megirosa
Gość

Skromność a udawanie, że coś jest inaczej (trochę to już kłamstwo) to moim zdaniem co innego. Po prostu nie widzę powodu, żeby uznawać skromność za wadę.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

o skasowałaś mój komentarz? ciekawe czemu

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ale hejt na głupiego hejtera, jeśli jesteś przed komputerem, skasuj , jeśli nie, to a zaczynam kolejny omentarz, żeby nikt nie dokładał cegiełki do tamtych – poodbają mi się teczki, z kolorowych zakreślaczy też korzystam. Potem na egzaminie przypomianm sobie, co było napisane na zielono 🙂

Ania
Gość
Ania

A gdzie takie teczki kupiłaś Aniu? Bo są świetne właśnie:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

nie wiem gdzie Ania je kupiła, ale sama mam poodbne z biedronki, niestety już ich nie ma 🙁 ale te z nasuwanym brzegiem takie jak tu http://niszczarka.net/pl/p/Listwy-wsuwane-i-okladki-Express-Argo-9,5mm-zestaw-do-oprawy-dokumentow/4599840 do kuienia w kazdym punkcie ksero 🙂

Ania
Gość
Ania

No fakt w biedronce ich nie widziałam:) a bywam często w dwóch dużych:p
Dzięki za informację,muszę ich poszukać bo mimo,że został mi semestr studiów przyda się do pracy:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"na drugim kierunku już egzamin (a właściwie zaliczenie) uwaliłam, ale to była kobieta która oblewa o… inny szyk słów w zdaniu. "
czyżby świeca?
Jakiś pierwszoroczny zadał pytanie o egzamin, moja ulubiona odpowiedź z forum " Egzamin wygląda dobrze. Poprawka też wygląda dobrze. Druga również niczego sobie. Przy trzeciej pamiętam, że było zabawnie. Na warunku też byliśmy w dość dobrych humorach. Na drugim warunku udawaliśmy, że jest ok. To było najlepiej zainwestowane 200zł w życiu…" 🙂
egzamin do zdnia tylko dla kujonów , no-lifefów 🙂

:)
Gość

Dobre gadżety to połowa sukcesu. Na pewno uprzyjemniają czas nauki. Moim sposobem na studia była aktywność na ćwiczeniach, dzięki temu byłam zwalniana z egzaminów 🙂 Oczywiście też oblałam jakiś przedmiot, następnie poprawiłam i było do przodu. Oblałam nie za brak wiedzy a za strój i zbytnią pewność siebie (egzamin był ustny) :))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

uwielbiam takie posty, w czym w koncu notujesz? zeszy czy kartki?

OjKarola
Gość

Ha, mam wszystkie przybory potrzebne do nauki. Ale i tak nie chce mi się uczyć.

Lena Poleska
Gość

Oj mam bardzo podobną strategię do Twojej. A ostatnio nieźle się obkupiłam w Biedronce, bo wszystkie karteczki porządkujące kosztowały 1 zł za opakowanie 😉 Mam znajomych Japończyków, którzy z Azji przywożą prawdziwe cuda papiernicze! 🙂 Mam nadzieję, że kiedyś i u nas w sklepach będzie taka różnorodność.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Tak, pufy w głównej są cudowne <3I w ogóle cała biblioteka jest bardzo fajna. Lubię się tam uczyć, bo jak już tam jestem, to wiem, że nie mogę bezmyślnie siedzieć w necie tylko po coś się zebrałam i przyszłam. Obecność innych uczących się ludzi też motywuje 🙂 No i pracownicy też są w większości mili ;pW sumie to zaczyna mi się pierwsza sesja, ale jakoś nieszczególnie się przejmuję. Do wszystkich egzaminów podchodziłam na ludzie [z wyjątkiem tego na prawko, dobrze że zdałam za pierwszym bo drugi raz bym chyba nie wytrzymała], z maturą to bardziej bałam się czekając na wyniki… Czytaj więcej »

Marianna Greenleaf
Gość

Na podstawie wieloletnich doświadczeń naukowo-sesyjnych stwierdzam, że do efektywnej nauki tak naprawdę potrzeba trzech rzeczy: chęci (rozumianej jako motywacja-może być przysłowiowy nóż na gardle), dobrego skryptu (najlepiej zrobionego samodzielnie) i pojemnej bańki 😛 Nie oszukujmy się – niektórych egzaminów na studiach nie zdasz bez wkucia na pamięć jakiejś porcji wiedzy. Ofc najlepiej jest wszystko rozumieć i umieć po prostu samemu "dochodzić" do pewnych rzeczy ale nie zawsze się da 😛 Miałam raz na studiach egzamin, który polegał na wypełnianiu luk w prezentacjach wykładowcy haha 😉 Markery i inne bajery – przydają się, zwłaszcza jak ktoś jest wzrokowcem 🙂 Ale to… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

masz rację, ale nie do ko,nca, są różne style nauki, ja bez kolorów sobie nie radzę. Kolory angażuję dwie półkule, nie tylko jedną.

Karina
Gość

fajnie, że chcesz wypróbować różne sposoby nauki : ) oczywiście, życzę Ci zaliczenia wszystkich przedmiotów! teraz tylko wykładowcy powinni przetestować różne spoby nauki… bo przecież nie powinno nigdy chodzić o regułki, ale wiedzę, jaką możemy zdobyć.

co do kolorów, zdecydowanie usprawniają mi myślenie ; ) uwielbiam wszlkiego rodzaju karteczki, piękne notatki. a jeśli chodzi o wiedzę – podoba mi się Twoja pasja. to, że niektóre rzeczy, których się uczyć, potrafią Cię konkretnie zainspirować/cieszyć ; ) super! pozdrawiam, Aniu!

Lucyna M
Gość

Masz rację co do wykładów. Niektóre są mega nudne, a wkuwanie jakiś definicji nie jest niczym fajnym i mija się z celem. Fajne kolorowe notatki mogą umilić naukę. Szkoda, że niektórzy wykładowcy chcą odpowiedzi recytowanych z książek,a nie własnej interpretacji – i to jest przykre.

Patis Home
Gość

Ja akurat jestem już po szkole więc nie czeka mnie teraz żadna nauka, ale mój Facet studiuje i jak większość studentów ma teraz sesję, więc ochoczo przeczytał :*

WingsOfEnvy
Gość

Bez organizera ani rusz! Przyznam szczerze, że nie udało mi się znaleźć takiego, który w 100% by mi odpowiadał, dlatego też zaprojektowałam swój własny planner (o czym pisałam na blogu) 🙂
Tak sobie czytam te Twoje wpisy i wspominam lata liceum i studiów… Tęsknoooo 🙂
Pozdrawiam, WingsOfEnvy Blog
🙂

BlingAlley
Gość

Sama muszę się pilnie zaopatrzyć w kolorowe naklejki bo w ogromie moich notatek nie mogę się odnaleźć. Niestety są przedmioty do których siadam z wielką niechęcią bo prowadzący wymagają wykucia na pamięć jedynej słusznej definicji czegoś a ja nie potarfie się uczyć czegoś dokładnie na pamięć bo skutkuje to tym, że i tak nic nie rozumiem a jak zapomnę jednego słowa to nie ruszę dalej ale niestety chyba z niektórymi nie da się inaczej.

Let's make it easier
Gość

oh ja tu musze wspomniec ze 2 lutego wchodzi nowa kolekcja do biedronki, z karteczkami samoprzylepnymi, skoroszytami zeszytami i naklejkami!! i mega tanie 🙂

Patrycja eM
Gość

właściwie to od 3 lutego oferta obowiązuje 🙂 Też polecam, masa kolorowych długopisów i cienkopisów 🙂

Słonecznik
Gość

Na wątku biedronkowym na wizażu jest już zeskanowana ta gazetka 😉 Na stronie głównej jej jeszcze nie ma 😉

Berciuch
Gość

Miałam właśnie pisać, ale widzę, że dziewczyny mnie wyprzedziły 🙂 Tu jest ta gazetka: http://gazetki.biedronka.pl/g250,nauka_zabawa_majsterkowanie.html#/Nauka,%20zabawa,%20majsterkowanie/0 🙂

Itysia
Gość

Też uwielbiam kolory, fiszki, kredki i inne cuda 😀 Niestety z wykorzystaniem ich u mnie kiszka… O ile na filo kolory mają sens i cienkopisikami zaznaczam końcówki i inne cuda, o tyle adm jest typowo do wykucia i zakreślam flamastrem i czytam, czytam, czytam… często przy tym zasypiam, ale to już od pierwszego semestru licencjatu tak było…
A nasza biblioteka stanie się moim domem na czas pisania referatów i magisterki, więc dobrze, że jest gdzie usiąść (jedzenie i picie wezmę i mogę przetrwać) 😛

lacquer-maniacs
Gość

Super, super, że Tobie udawało się uczyć na przerwie do jakiegoś sprawdzianu, a potem i tak go zdawałaś, czasem nawet na nie takie złe oceny. Tylko, że nie każdy może uczyć się na ostatnią chwilę, nie każdy ma taką zdolność skupienia się. Moim zdaniem oprócz tych cudownych metod, trzeba mieć też jakieś predyspozycje.

lacquer-maniacs
Gość

Jak mi powoesz jak to będę Cię wielbic 😀

Mimi K.
Gość

Mam wszystkie posiadane przez Ciebie biedronowe bajery i cholernie się przydają. Nie lubię tylko przesadzania – zamiast nauki, człowiek skupia się na ozdabianiu notatek i w życiu kolorowszej bajki nie widziałam. Dodam od siebie, że warto wywietrzyć porządnie pokój przed nauką i co pół godziny się porozciągać 😉

Słonecznik
Gość

Gdzieś początkiem lutego ma być w Biedronce trochę takich przyborów szkolnych, m.in. karteczki i cienkopisy 🙂

Ola O.
Gość

Świetne 🙂 Im bardziej kolorowo tym bardziej ciekawie, uwielbiam wszelkiej maści zakreślacze, długopisy itd.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja muszę po pierwsze mieć odpowiednio posortowane notatki i wiedzieć gdzie co jest, czyli potrzebuję albo kilku teczek, albo segregatora i karteczek do zaznaczania:). Poza tym na moich studiach na szczęście jest mniej pamięciówki (no okej, ten semestr to wyjątek, wyjątkowo mi nie pasują przedmioty i mam kilka takich, na których jest teoria), a więcej zadań, więc w ramach przygotować do egzaminów najczęściej po prostu liczę:)

Blogodynka
Gość

Czeka mnie matura w tym roku. Za tydzień mam studniówkę. Chyba do końca nigdy nie opanowalam metody efektywnego uczenia się, zawsze jakoś to było, ale mając w perspektywie studia medyczne, chyba najwyższy czas, by zacząć uczyć się samego uczenia, choćby na przykladzie nauki do matury z biologii. Chemia ujdzie, ale biologia może mnie pogrzebać na wieki wieków 😀

Magda
Gość
Magda

Też prezentuję w ten sposób co Ty – układam sobie tak ''na oko'' plan w głowie i mówię do niego na bieżąco. U mnie na roku dużo osób prezentuje z kartki, z błędami etc. a i tak dostają 4, więc wiele osób nie ma motywacji, by się normalnie nauczyć. A ja miałam takich nauczycieli w niższych szkołach, że nie do pomyślenia było, żeby stanąć bokiem/tyłem do publiczności i czytać, do tego z błędami, z obrazu z rzutnika.

Ps. co to jest pasożytnictwo młodych japończyków? :O

Miłego wieczoru :).

Magda
Gość
Magda

O, to tak jak moja 26 letnia siostra, która od dawna sie nie uczy. Spodziewalam się czegoś innego. Poproszę na maila :). tyiu93@gmail.com

Kasia
Gość

Widzę, że nie tylko ja zaopatruję się w Biedronce 🙂 Co do samej nauki – u mnie wszystko zależy od przedmiotu. Jedno jest jednak niezmienne – nie umiem uczyć się na pamięć. Albo coś rozumiem, albo nie. Nie widzę sensu wkuwania treści kodeksu, jak potem przy kazusie nie wiem z której strony go ugryźć. Oczywiście przez to toczę wojnę z wieloma osobami, ale na szczęście jak na razie jeszcze się na tym nie przejechałam. Pozdrawiam 🙂

Tysia Pysia
Gość

mam te same teczki są praktyczne :))

malutkicherrys.blogspot.com

I am Emilia
Gość

ja musze kupić cienkopisy , niektóre panie malują nimi poznokcie

zapraszam http://iamemilia.blogspot.com/

Michelle
Gość

Halo,

Pożyczyć pieniądze do € 1,000,000,00 wybierać pomiędzy 1 do 50 lat do spłaty. * Wybierz między miesięcznych i rocznych spłat planu. * Elastyczne Regulamin KONTAKT: michelle.ent.hall@gmail.com

DZIĘKI.

ROKSI
Gość

Kolorowe karteczki i pisaki obowiązkowo 😉

kola213
Gość
kola213

Miałam duży problem by kupić synowi odpowiedni piórnik. Wszystko niszczył. Jednak ostratnio udało mi się znaleźć coś fajnego http://www.taniaksiazka.pl/t/piorniki-dla-nastolatkow

Previous
Śmiałam się gdy umarł mój dziadek
Co przydaje się do nauki? Przybory szkolne które warto mieć podczas sesji czy nauki do matury