Ale się cieszę, że mogę pokazać Wam moją ulubioną część świata! Zieloną, barwną, zupełnie inną! Nabieram tutaj potrzebnego mi dystansu i pokory. Jest taka książka profesora Obuchowskiego „Galaktyka potrzeb” i oprócz tych znanych z klasycznej piramidy, opowiada właśnie o potrzebie dystansu. Mam dystans do siebie, do swoich wpadek, do życia. Bez niego bym zwariowała! Ale nigdzie nie nabieram takiego dystansu jak właśnie w Azji. Traktuję tutaj życie tak, że nie mam szczegółowego planu, mówię TAK! wszystkiemu, co do mnie przychodzi i na co moje ciało nie spięło się w obronnym NIE. Dziękuję, że śledzicie moje przygody, wkładam mnóstwo czasu w złożenie relacji, dlatego dziękuję za ich wyświetlanie! ♥️
I jaram się ogromnie, że jest Was już tutaj 50 TYSIĘCY🎈 dziękuję każdemu, kto podsyłał moje stories albo mój profil dalej - czuję radochę, że mogę pokazać Wam to, czego doświadczam i jeszcze większą na myśl, że powoli kończę ebooka ze wskazówkami jak zorganizować sobie do A do Z podróż na własną rękę. Wiem, że wielu z Was wybiera biura podróży bo nie wie jak. Pokażę! 
W końcu jestem pedagożką, moją życiową misją jest stawanie się tym mostem, po którym można przejść dalej, do przodu.
Tak mi kiedyś napisał Nietzsche, tego się trzymam!
Dzięki raz jeszcze, uwielbiam Was🥰
#redress #czerwonasukienka #aniamaluje #travelbloger #solofemaletraveler #bali #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #indonezja #azja #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ale się cieszę, że mogę...

Ta #podróż jest fajna, bo nie wiem jaki będzie mój kolejny krok. Biorę, co daje mi życie. Nie oceniam, obserwuję. Jak zawsze założenia kompletnie rozjechały się z rzeczywistością - przez ten cały czas przeczytałam może ze 20 stron książki! Scenariusze pisane przez życie są ciekawsze. A ja jestem ciekawska. Pytam, dopytuję, wściubiam nos tam, gdzie nie powinnam. Szukam różnych perspektyw. Miałam odpocząć, a każdego dnia zasypiam kamiennym snem z nadmiaru wrażeń! I podoba mi się to bardzo. Jestem w Azji solo, bo chciałam wyjść poza swoją bańkę. Poznać ludzi z innych kultur, prowadzących inny styl życia niż ja, mających fajne pomysły. 
Często w DM-kach pytacie jak to jest, że poznaję tylu ludzi. Gdzie poznać przyjaciółkę, gdzie chłopaka.
Moja wskazówka? Wyjdź z tego domu sama, nie czekaj na towarzystwo. Jak wyjdziesz z koleżanką, to z dużym prawdopodobieństwem pozostaniesz w towarzystwie tej koleżanki. Pozbądź się tego myślenia „poszłabym na jogę, ale nie mam z kim” i idź! 
Ja idę!
#aniamamuje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #canggu #beach #plaża 
#solotraveler #travelblogger

Ta #podróż jest fajna, bo...

Wielu ludzi w moim wieku nie godzi się na scenariusz studia-kredyt na 30 lat- praca do śmierci i chce od życia czegoś innego. Taki scenariusz też jest bardzo ok, czasami sama bym chciała być w stanie wykonywać prostą pracę, o której nie będę myśleć jak z niej wyjdę! Mój mózg tak nie potrafi, zawsze coś kombinuję! W moim pokoleniu mnóstwo ludzi nie szuka mało uczęszczanych ścieżek. Tworzymy własne. Ja nigdy nie sądziłam, że będę mogła utrzymywać się z bycia Anią. Każdego dnia jestem za to wdzięczna!
To zdjęcie zrobił mi Varin. Blade Runner (kocham! Ale jeszcze bardziej ostre pióro Philipa K. Dicka) odcisnął na nim takie wrażenie, że zajął się fotografią, której motywem są neony. Podkłada lusterko pod obiektyw i bach - gotowe. Zabawa trwa godzinę, kosztuje ok. 150 zł. Ze mną był jeszcze chłopak ze Słowacji. Varin ma ok. 20 bookingów miesięcznie i jest w stanie utrzymać się w Bangkoku z takiego pstrykania. Oznaczam go wam na zdjęciu!
Gdyby można było utrzymywać się ze wszystkiego, za co chciałbyś otrzymywać wynagrodzenie? Ja zawsze chciałam żyć z pisania. Jestem szalenie wdzięczna, że sobie taką możliwość stworzyłam a XXI wiek mi to umożliwił. 
A Ty? Może wystawisz na Airbnb za 200 zł naukę lepienia pierogów dla turystów? Why not! #neonbangkok #neonphotography #aniamaluje #travelgirl #podróże #podróżemałeiduże

Wielu ludzi w moim wieku...

Dla kogoś być może kolejna instagramerka z dupą na wierzchu, dla mnie zdjęcie na pamiątkę zachwytu nad cudownym wodospadem💧Z ekscytacji drżała mi cały czas łydka! Natura potrafi być majestatyczna!🌱
Sama wyspa ma różne oblicza. Na razie doświadczyłam #Bali dla lekko aroganckich młodych ludzi z lepszego (finansowo) świata, bujających się po instagramowych knajpkach. Bali komercyjnego i turystycznego, Bali pełnego przepięknej, dzikiej przyrody, Bali cudownych miejscowych ludzi i Bali mistycznego. Z pewnością perspektyw jest dużo więcej! Staram się patrzeć na świat pod różnymi kątami i zadawać wiele (czasami może ciut zbyt wścibskich) pytań. Ile ja się podczas takich podróży uczę, to o jeju!

A odnośnie pupy w bikini, to nie wrzucając takiego zdjęcia sama bym przyznała, że kobieta w bikini popełnia jakiś grzech, w odróżnieniu od mężczyzn z gołymi klatami. Nie postrzegam tak świata!😉 Pięknego piątku🌸
Fot: @czula.kaminska (mały spoiler tego, co jutro na stories)
#podróże #podróżemałeiduże #blogerka #wodospad #waterfall #bali #travelgirl #travelblogger #aniamaluje #szczerze_pisząc

Dla kogoś być może kolejna...

Nie wszystkie zdjęcia muszą być wymuskane ;) 🌸Moja pogadanka na temat „chłopak by mnie nie puścił” wywołała spore zamieszanie! Opisujecie swoje toksyczne relacje z partnerami, którzy „zabraniali” wam przeróżnych rzeczy. Czasami toksyczne byłyście Wy, w ciągłym strachu, że partner zdradzi. Dzisiaj jesteście w innych relacjach i wiecie, że to nie powinno tak działać i wyglądać. I wspaniale! Lepiej przejrzeć na oczy późno, niż wcale!
Szkoda życia na kogoś, kto podcina Ci skrzydła. Jeśli masz coś, przed czym chcesz ostrzec inne dziewczyny - dawaj śmiało! Czasami zaczyna się od „nie podoba mi się jak chodzisz w sukienkach”
Pozdrowienia z #Bali! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #balibowlsandsmoothies #relacje

Nie wszystkie zdjęcia muszą być...

Wyprawa solo jak dotąd:
👉🏻Ani jednego dnia nie spędziłam zupełnie sama! Poznałam mnóstwo ludzi, z innymi polubiłam się bardziej, bo miałam okazję lepiej ich poznać. 👉🏻Popełniłam sporo błędów organizacyjnych. Np. teraz jestem na #Bali i już czuję, że bez skutera będzie ciężko (mam problem z błędnikiem, nie będę ryzykować), ale jestem dobrej myśli.
👉🏻Do tej pory nie udało mi się popracować! Spędziłam na pracy może godzinę, no chyba, że liczyć składanie relacji na insta, to wtedy pracowałam ze 3h dziennie. Byłaby to jednak najmniej płatna praca świata, bo nic nie zarobiłam🤣🙈
👉🏻Jestem zupełnie nieprzygotowana na #Wietnam! Poranki i wieczory są podobno chłodne (16 stopni). Z polskiej perspektywy to się wyda śmieszne, ale ja mam tu 35 stopni i takie właśnie ubrania.
👉🏻Możliwe więc, że zamiast 2 tygodni w Wietnamie zmyję się szybciej na jakąś wyspę w Tajlandii (Ko Chang albo Ko Samui) albo na Koh Rong w Kambodży :) Ogólnie mordka mi się śmieje cały czas, jest fajnie, jest dobrze!
Teraz pora się trochę opalić.
Mam nadzieję, że podobają Wam się moje przygody na stories! Wielu rzeczy i ludzi też nie pokazuję, ale może wykorzystam te historie w jakiś luźniejszy dzień. Dzisiaj np. chciałabym nagrać krótką pogadankę 😁

Uściski z Bali!

Wyprawa solo jak dotąd: 👉🏻Ani...

Wciąż nie mogę uwierzyć, że smakował mi wege boczek🤯
To były bardzo intensywne dni w Bangkoku, pora na kolejną przygodę - co powinnam zrobić na Bali?
Jakieś rekomendacje? Nie mogę prowadzić skutera, mój błędnik nie ogarnia, więc pewnie będzie ciężko, ale nastawiam się pozytywnie do całej przygody😊
Poleżałabym ze dwa dni na plaży z jakąś książką, bo z nadmiaru wrażeń i emocji moja czaszka dymi😁.
Zastanawiam się też, którego dnia dopadnie mnie kryzys tej podróży, ale czas pokaże!
Podrzućcie swoje rekomendacje a ja powalczę z walizką i idę spać 😘
#Bangkok #vege #foodie #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Wciąż nie mogę uwierzyć, że...

Jestem wkurzona. Że musimy udawać, że mamy mężów i nosić fejkowe obrączki, aby pozbyć się niechcianych adoratorów. Że samo „nie” nie wystarcza i żaden argument nie ma takiej mocy, jak bycie „przypisaną” do jakiegoś faceta. Jakbyśmy same się nie liczyły jako jednostki ludzkie.
Chciałabym mieć poczucie, że mogę robić swobodnie wszystko to, co mężczyźni.
Moim kolegom nikt nie radzi, by dla bezpieczeństwa wracali po ciemku w towarzystwie kobiety.
Nie zwraca uwagi, że przebijają im przez t-shirt sutki. Nie szukają w podróży hosteli z pokojami tylko dla mężczyzn, podczas gdy „female dormitory” to nie jest pomysł, który wziął się z powietrza, a realnej potrzeby.
Ja nie chcę pieprzonych przywilejów. Chcę mieć poczucie, że jesteśmy takimi samymi jednostkami ludzkimi. Ale jak się naczytałam o Waszych fejkowych obrączkach i pierścionkach, to zrobiło mi się naprawdę przykro łamane na jestem wkurzona.

Kobieto, co robisz dla swojego bezpieczeństwa i spokoju, czego nie robią mężczyźni? Wyjdźmy z priv, napisz tutaj!
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #kobieta #wkurw

Jestem wkurzona. Że musimy udawać,...

Śmiesznie tu stoję, ale mam nadzieję, że widzicie - jestem w Azji na maksa szczęśliwa, wszystko mnie cieszy! W tym klimacie oddycha mi się wspaniale (nawet w Bangkoku!) każda drobna rzecz jest przygodą! Mnóstwo nowych bodźców, smaków, tekstur, zapachów. Tym razem zamiast wygodnego mieszkania z dostępem do basenu i siłowni wybrałam hostel i zbieram inne przeżycia. Poznaję ludzi z taką samą zajawką na doświadczanie podróży jak ja. Wymieniam setki uśmiechów dziennie, próbuję mówić „dziękuję” po tajsku, unikać jednorazowego plastiku, zachwycać się myjącym pupę kibelkiem i cieszyć z masażu, po którym chodzę lekkim krokiem. Tak lekkim, że zrobiłam ich dzisiaj 25 tysięcy😊. Kocham #Bangkok, kocham tę część Azji, uwielbiam wieczorem składać dla Was relację z tego wszystkiego, co mnie spotyka. Moim marzeniem jest zachęcić innych do tego samego! Chcę rozwiać Twoje obawy i uprzedzenia, pokazać, że to jest proste i da się na własną rękę bez stresu!
#podróże #podróżemałeiduże #travelgirl #femalesolotraveler #solotravel #bangkok #wakacje #aniamaluje #blogerka #blogerkapodróżnicza #pieszopomieście

Śmiesznie tu stoję, ale mam...

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem towarzystwa do podróżowania - ja pracuję skąd chcę, innych ogranicza urlop. Szybciutko się to zmieniło i teraz nie mam najmniejszego problemu z ogarnięciem towarzystwa. I co zabawne - gdy jest w zasięgu ręki, mam ogromną potrzebę podróży solo. To zupełnie inny vibe, inne przygody, inny rodzaj doświadczenia!
Kiedyś bardzo chciałam wydać książkę z wydawnictwem. Dzisiaj co miesiąc jakieś  mi to proponuje. Wolę sama. I bardzo często gdy podobał mi się jakiś chłopak i okazało się, że z wzajemnością - automatycznie traciłam nim zainteresowanie🙈. To okropny sposób życia, wiecznie chcę tego, czego nie mam, a gdy mam, to już nie chcę😏. Staram się z tym walczyć, ale tez obserwować bacznie z czego wynikają te moje pragnienia.
Wow, dzisiaj zaczyna się moja podróż. Spędzę w niej 35 dni, planuję odwiedzić 3 kraje, w których jeszcze nie byłam i do jednego wrócić. Jak wyjdzie? Czas pokaże. Jedno jest pewne - ja zawsze sobie poradzę i zawsze znajdę sposób by mieć to, czego chcę. Tutaj np. chciałam zjeść śniadanie z widokiem na morze, ale nie było sensownej knajpy więc... przytargałam z @aleksandranajda stół i krzesła z mieszkania. 
Najbliższe 24h spędzę pewnie offline, bo mam cholernie długą przesiadkę, którą zamierzam przeznaczyć na zwiedzanie... sami zgadnijcie jakiego miasta 😉 mam czas aby wykombinować w jaki sposób chcę zamieszczać relacje i jednocześnie zachować bezpieczeństwo nie oznaczając się w czasie rzeczywistym😊 
Trzymajcie za mnie kciuki! #podróże #girlswhotravel #solotravel #solofemaletraveler #aniamaluje #karaiby #podróżemałeiduże

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem...

Z czym na studia, czyli czym, gdzie i jak notować :)

Ostatnio coraz więcej osób ma potrzebę komunikowania się ze mną mailowo. Bardzo miło mnie to zaskoczyło, ale też trochę przestraszyło – nie chcę aby ten blog był tak popularny jak kiedyś mój photoblog… lubię mieć nad blogiem kontrolę i wystarczająco czasu aby odpisać na pytania i przeczytać wszystkie komentarze 🙂 
Zdziwiło mnie, że kilka osób pytało mnie jak studiować? Ale skoro jest zapotrzebowanie, to chętnie podzielę się wiedzą 😉 Zaznaczam, że nie jestem ekspertem i przedstawiam swoje ulubione metody. Będzie mi miło, jak podzielicie się swoimi patentami 🙂
Jestem na trzecim roku studiów i popełniłam już masę błędów związanych ze studiowaniem 🙂 Kserowałam to co wszyscy (bo skoro wszyscy kserują to musi być ważne…, prowadziłam notatki w jednym grubym zeszycie, liczyłam na stypendium rektora, a później okazało się, że na moim uniwerku łatwiej dostać je za lewe zaświadczenia o wolontariatach niż dobre stopnie…)
Cóż, życie studenta nie jest łatwe 😉
Moje rady są następujące – nie patrz na ilość, ale na jakość!

Co trzeba kupić?

Teoretycznie nic. Twoje notatki, Twoja sprawa. Nie notujesz – nikogo to nie obchodzi. Mimo wszystko ja polecam :

Zeszyt a4 z którego łatwo wyrywać kartki. 

Osobiście polecam zwykły na spirali. A4, bo tak się potem najlepiej kseruje w razie potrzeby. Kartki wyrywane, bo często są potrzebne na kolokwia i łatwo je przełożyć do segregatora, teczki. Nie polecam noszenia całego zeszytu ze sobą 🙂 Najlepiej nosić jest bieżące notatki (wykłady+ćwiczenia) w teczce, a w foliowej koszulce mieć kilka czystych kartek. Ja lubię, kiedy zeszyt ma miejsce na nagłówek (wtedy pamiętam, żeby napisać co to za zajęcia i jaka jest ich data.
Daty są ważne, bo łatwiej się połapać które notatki musisz sobie od kogoś skserować przed sesją 😉 Można oczywiście kupić zwykły bloczek kartek a4, ale dla mnie są gorsze z dwóch powodów – nie są podziurkowane i mają zbyt cienkie kartki. Przebijają podczas kserowania i czasami się drą.


Koszulki foliowe, teczki, spinacze, karteczki post-it, wygodny długopis,kalendarz kieszonkowy, planer.


W koszulkach dobrze jest trzymać wykłady. Polecam też kolorowe przekładki (dividers) żeby łatwiej było notatek szukać 🙂 Warto też dorzucać do właściwych koszulek kserówki, artykuły i inne powiązane  z danym tematem materiały. Moje przekładki kosztowały  w tesco 50 groszy za 10 sztuk. Moim zdaniem lepszy interes niż kupowanie za 10 zł zeszytu z 5 przekładkami, ale o kto woli 🙂

Spinacze lubię duże, czasami spinam nimi kserówki jak na zdj. w prawym górnym rogu. Nie lubię zszywek 😉 Spinacz to też awaryjna zakładka no i niektórzy wykładowcy MUSZĄ mieć spięte wszystkie kartki twojego kolokwium, więc warto mieć chociaż dwa spinacze przy sobie.
Kolorowe karteczki post-it są wygodne, kiedy notujesz np. tytuł książki którą trzeba mieć na kolejne zajęcia. Moje kosztowały 5 zł za cały komplet w chińskim sklepie. Są dobrej jakości i mają etui, więc mogę je złożyć jak ksiażeczkę i się nie poniszczą. Przydatne są szczególnie te małe, do zaznaczania fragmentów w książkach.

Kalendarz – ja uwielbiam mój multiplaner, bo mam od razu widok na cały tydzień, zwykły notes i konkretne tematy/obszary. Warto też mieć kieszonkowy kalendarzyk 🙂 


Inne ważne rzeczy :

Studia to nie tylko nauka. Mówi się, że student uczy się tylko dwa razy w roku (no chyba, że ma sesję poprawkową ;)). Mój kierunek jest specyficzny, bo ciągle coś jest do zrobienia, jakieś konspekty, scenariusze zajęć i inne rzeczy, ale to raczej ewenement 🙂
Przydaje się znać chociaż jednego studenta rok wyżej – to kopalnia wiedzy (który wykładowca jest mściwy i który co wymaga, u kogo da się ściągać (ja akurat nie lubię ściągać,możecie mnie wyśmiać :P), kto puszcza listy na wykładach itp. Oczywiście nie namawiam do poznawania kogoś rok wyżej tylko po to, aby wyciągać z niego informacje! 😀


Biblioteka : nie kseruj całych książek, ogarnij co Ci jest potrzebne. Żyj dobrze z jej pracownikami! 🙂
 Ksero : ogarnij najtańsze w okolicy. Będziesz kserować DUŻO 🙂  Zawsze miej przy sobie pendrive – przydaje się!

Dobre stosunki z ludźmi z roku , tego chyba nie muszę wyjaśniać 🙂 Pożyczaj innym notatki, bądź bezinteresowny a to do Ciebie wróci. Jeśli traktujesz pożyczanie notatek jako bycie wykorzystywanym – zamknij ten blog i nie wracaj 😉


Nie poruszyłam we wpisie takich spraw jak imprezy i życie studenckie, bo to osobny temat 🙂

Jeśli Was to interesuje, to mogę też napisać o tym jak uczyć się szybko i skutecznie 🙂




Hej! Drogi odbiorco z wyszukiwarki google – od kiedy napisałam ten tekst zdążyłam skończyć studia i obecnie kontynuować edukację “na doktoracie” więc trochę się znam i zachęcam do przejrzenia innych tekstów o studenckich trikach :
) Znajdziesz je tutaj:

https://www.aniamaluje.com/2012/10/z-czym-na-studia-czyli-czym-gdzie-i-jak.html


Czyli dowiesz się jak szybko nauczyć się dużej partii materiału, czy warto chodzić na wykłady (nie zawsze ;)) oraz kilka innych bezcennych trików ;-).

Uściski, Ania

88
Dodaj komentarz

avatar
54 Comment threads
34 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
frombodytohair
Gość

dopiero w tym roku zaczynam wiec przydatne info!

Potworek
Gość

Planowałam właśnie napisać poradnik przetrwania dla studentów pierwszego roku.
Ja się już nie nadźgam nigdy na kupienie opasłego zeszytu z przegrodami. W drugim semestrze już się wycwaniłam, biorę ze sobą kilka kartek – wkładów do segregatora, w domu wpinam i przyklejam karteczkę-zakładkę z oznaczeniem przedmiotu, czasem jeszcze opisuję poszczególne zagadnienia. U mnie w mieście działa ksero za zero, kserować można za darmo, ale dają Ci na jakichś zapisanych kartkach na odwrocie. Fajny patent!
U mnie z kolei jest masa projektów i innego nieprzyjemnego dziadostwa, na niektóre kolokwia też trzeba się poduczyć. Ale zawsze można odłożyć sobie na sesyję 😀

Kasia Szymańska
Gość

bardzo Ci dziękuję za ten post ! Właśnie zaczynam studia i jestem aktualnie w lekkim haosie. 😀

Ev
Gość

Przydatne info, u mnie największym błędem było notowanie w jednym dużym zeszycie (a notatki z kilku przedmiotów)… Pod koniec semestru okazywało się, że na jednych wykładach zanotowałam 200stron, a na innych 20. Marnowanie kartek i nerwów 😛
Od 2 semestrów zabieram ze sobą notebooka i notuję na nim. Jest to szybsze, czytelniejsze i wygodniejsze dla mnie samej. Nie mam poczucia, że marnuję papier, czasami jako jedyna nadążąm za tempem slajdów czy wykładów, a przed sesją drukuję tylko to, co mi trzeba, i nie mam problemów z rozczytaniem pisma ręcznego 😉

Mała wredota
Gość

Czytam tę notkę i myślę sobie – jak ja jeszcze trzymam się na tych studiach?! Notatki w różnych zeszytach, a przed sesją i tak kseruje od kogoś bo moje oczywiście są nieczytelne. Czasami coś zaznaczę, ale prędzej tylko zamażę pół kartki zakreślaczem 😛 Na szczęście jakoś odnajduję się w tym chaosie 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

oo, dla mnie, co prawda uczennicy gimnazjum, przyda się to jak uczyć się szybko i skutecznie – może jakieś rady się przydadzą? 🙂

elmirkaxp
Gość

Ja jestem już na piątym roku, a idealnej metody notatek jeszcze nie znalazłam chociaż chyba najbardziej efektywna była ta z tymi wkładami do segregatora i przekładkami;) Teraz mam zwykłe małe zeszyty bo trochę ich się nazbierało, a to już ostatni dzwonek, żeby je wykorzystać 🙂

Co do ksera… nie wiem jakim cudem moja mama skończyła studia bez tego wynalazku:D

Iv
Gość

Co do bezinteresowności to radzę na początku uważać, bo niestety istnieje taki typ studenta (i takich elementów jest baaaardzo dużo, przynajmniej na mojej uczelni), który generalnie chce Twoje notatki, ale tego samego niegdy nie oczekuj od niego. Niestety sępów jest dużo. Co innego kiedy obracasz się w grupie osób, które mają podobne nastawienie do Ciebie, wtedy ta zasada działa.
Jak ja tęsknię za notatnikami, post-in, zakreślaczami i innymi pierdołami, jakieś zboczenie takie-zawsze jak jestem w sklepie gdzie można znaleźć takie przedmioty to łażę, macam i oglądam 1000 razy:P

Mała wredota
Gość

Takich ludzi najczęściej można spotkać na prawie. Tyle się nasłuchałam o ludziach studiujących tam, że głowa mała ;o Zawistni, nikt nikomu nie pożyczy i tylko czekają aż któremuś noga się powinie. A na nas, administratywistów nazywają bezrobotnymi -,-

thedarksideoflight
Gość

To nie zawsze zależy od kierunku, ja trafiłam na początku na super grupę, każdy się dzielił czym miał, czasami dzieliliśmy się zagadnieniami na egzaminy – każdy coś opracował i wrzucał na wspólnego maila 🙂 Ale następna grupa to właśnie nikt nikomu nic… Ale to jeszcze nic – o rocznikach niżej słyszałam jeszcze lepsze historie – laska sprzedająca kserówki swoich notatek, kłótnie na mailu grupowym w stylu: 'dlaczego wrzucacie tutaj notatki z wykładów, jak ktoś nie był to jego strata'. Brak słów na takich ludzi, ale niektórzy się czują bardzo zagrożeni skoro przyjmowanych na fil. ang. jest średnio 200 osoób a… Czytaj więcej »

kudels
Gość

z tymi notatkami to idzie utonąć ;D

Alex
Gość

przyda się za dwa lata ;D

Magdalena
Gość

świetna notka. co prawda jestem na drugim roku, ale milo były przeczytać "jak jest".

tez bym chciała, abyw moim miescie bylo ksero za zero…

Avenindra Rosjaneczka
Gość

Podpisuję się obiema rękami i nogami pod tym postem – mam dokładnie taką samą organizację notowania i przechowywania notatek, jak u Ciebie. A jako że mam za sobą już 4 lata studiów i wiele przetestowanych systemów potwierdzam, że ten sprawdza się najlepiej 😉

Taran
Gość

U mnie na biologii kolokwia są co zajęcia, więc uczyć się trzeba na okrągło ;p

A dlaczego nie sprawdził się u ciebie system jednego zeszytu? U mnie to całkiem dobrze działało ;d

MassieDran
Gość

Ja uwielbiam mieć cały semestr w jednym zeszycie, przedmioty oddzielam kolorowymi karteczkami 🙂 Przez to zawsze wszytko mam przy sobie, nic się nie gubi i o nic nie muszę się martwić 😀

Obsession
Gość

to ja póki co niewiele przygotowałam się do tematu, bo mam A4 na spiralce i dwa zwykłe sześciedzieciokartkowce :] Ale wszystko nabiera tempa więc kto wie. Stosunki międzyludzkie oczywiście pielęgnuje od podstaw ;D

maylet
Gość

Do studiow mam jeszcze czas, ale i teraz chetnie wykorzystam podane przez ciebie patenty. Czekam na notke o sposobach nauki, akurat do matury. ;))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ja nosiłam ze sobą w teczce zwykłe białe kartki a4 + koszulki. każdy przedmiot w osobnej koszulce, osobno wykłady, ćwiczenia i laborki;) i albo całość kartek z np. ćwiczeń spięta zszywaczem albo spinałam 'co wykład' (wiadomo, w zależności od ilości zużytych kartek). ten system podpatrzyło ode mnie tyle osób, że 'bania mała';) na piątym roku chyba cała moja grupa tak robiła, powinnam to opatentować;) także polecam:) na białej kartce szybciej się pisze, łatwiej się rysuje, bo nie sugerujemy się jakimiś liniami czy kratkami, tylko działamy;) nno i jest to tanie jak barszcz! ważne tylko, żeby numerować strony i zapisywać daty… Czytaj więcej »

Let's make it easier
Gość

tak sie sklada ze z czystych kartek uczy sie łatwiej i to powtarzaja na kierunkach psychologicznych w kolo

pora-wstac
Gość

oo, super pościk, choć sama zaczynam trzeci rok nie wszystko mam opanowane do perfekcji, niestety i zawsze wolę się uczyć z notatek koleżanki, niż z własnych (więcej mnie na uczelni nie ma, niż jestem;p). Co do tych przekładek z Tesco to mnie zainteresowałaś, wyruszę kiedyś i poszukam! 🙂 I tak, napisz o skutecznej nauce! 🙂 pozdr.

Dorota R
Gość

wszystko sie zgadza. ja bym jeszcze dodala zeby nie wyrzucac pozniej notatek i kserowek bo czesto w pozniejszych latach sie do nich wraca 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ja bym bardzo chciała poczytać o tym jak się szybko i skutecznie uczyć ! Jestem teraz w liceum i mam masę nauki a warunki nie najlepsze… Małe mieszkanie w bloku z rodzicami a pokoj dzielę z siostrą. Często mam wrazenie że nie potrafię się uczyć i marnuje masę czasu! Nieraz siedzę kompletnie nie mogę się skupić i potrafię przez godzinę czytac jedno zdanie 🙁 rozpraszam się też i zdarza się ze nie mogę się zebrać do nauki. Także myślę że to byłaby dla mnie cenna lekcja. Pozdrawiam i przesyłam buziaki. Aniaa ;D

marquisdered
Gość

Wiedziałam, że na Ciebie zawsze można liczyć!!! 😀

marquisdered
Gość

Dopiero teraz przeczytałam Twoją odpowiedź… Faktycznie, pewnie tak zrobię, tylko już raczej "bez twarzy"! 😀 Bardzo miło mnie zaskoczyłaś, naprawdę…

thedarksideoflight
Gość

Bardzo fajna notka 🙂 U mnie zawsze sprawdzał się segregator – a właściwie 2 – jeden na zajęcia, a drugi 'domowy', w którym przechowywałam notatki niepotrzebne na zajęciach, żeby nie nosić wszystkiego. A w segregatorze układałam notatki wg planu, czyli zaczynało się od pierwszych zajęć w poniedziałek, a kończyło się na ostatnich w piątek – bardzo mi to pomagało, bo wiecznie nie mogłam ogarnąć planu 😉

Olga!
Gość

napisz uczeniu się ! koniecznie:)

kobiece szufladki
Gość

Dla mnie w ogarnięciu notatek kolokwiów i zakresu materiału, najważniejsze są kolorowe karteczki i kalendarz bez tego bym zginęła!

BogusiaM
Gość

ja już studia skończyłam ale to co piszesz ma sens:) często nosiłam ze sobą tylko jeden zeszyt gdzie wszystko notowałam, najważniejsze notatki przepisywałam w domu przy okazji już się ucząc do wejściówki, które miałam co tydzień! a z czystych przejrzystych notatek – lepiej się uczy:) dla mnie moje ręczne notatki na wagę złota w porównaniu z kserówkami…
inne mniej istotne spinałam razem i do nauki na egzamin wystarczało

Booklover
Gość

Bardzo przydatny post, lubię takie:D A co do nauki szybkiej i skutecznej to chętnie o tym przeczytam:)

Mudi
Gość

Ja nie lubię notować 🙁 Zapamiętuje duzo z lekcji ale nigdy nie chce mi się pisać. Mam takie luki w zeszytach 😀
W dodatku nie umiem trzymać długopisu (serio) co jeszcze bardziej utrudnia mi sprawę.
Ale mimo wszystko jestem całkiem nieźle zorganizowana. Mam jeden zeszyt z przekładkami, który nazywam swoim mózgiem 😀 Wszystko w nim zapisuje a jak go zapomnę to czuję się zagubiona!

FitRuda
Gość

Napisz o uczeniu się 😀 Jesteś bardzo zorganizowana, podziwiam 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mądrze prawisz 🙂 Jestem na 4 roku filologii polskiej, a tu ani rusz bez notatek 😉 i też popełniałam wiele błędów, ale już wypracowałam swój własny sposób 🙂 mam zawsze przy sobie koszulkę z luźnymi kartkami A4 z dziurkami do segregatora, a w domu mam skoroszyty do przedmiotów -i po prostu wpinam notatki 🙂 kserówki w segregatorach -polecam też od razu segregować co zostawić, a co wyrzucić, bo nagle się okazuje po roku, że mamy w pokoju 2 tony makulatury 😀

malawredota
Gość

ja właśnie zaczęłam, z chęcią przeczytałam ten post 🙂

learus
Gość

Mam nadzieję, że ten post będzie dla mnie przydatny,
w tym roku zdaję maturę i przeżywam najgorszy strach,
że nie dostanę się na wymarzone studia :P…

Gurmetka
Gość

polecam jeden duży zeszyt do wszystkiego, z takimi kolorowymi przekładkami, na każdy wykład inna 😉 a na cwiczenia taki sam tylko mały 😉

onepart0fme
Gość

jestem na 3 roku i nigdy nic nie kserowałam! 😀

onepart0fme
Gość

nie, jestem na ścisłym kierunku, w większości mamy sami coś tworzyć na komputerach 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

właśnie zaczęłam studia i przepisuję wykłady w DS, żeby były w miarę usystematyzowane. Szkoda tylko, że to pochłania sporo czasu…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

hmm.., piszesz by być bezinteresownym, a jeśli dostajesz w zamian chamstwo ? nadal pożyczać ? ja mam z tym dylematy… niby fajnie, pożyczam wszystkim zeszyty nie powiem, ale czasami nie dostaję ich na termin jak się umawialiśmy… i co wtedy? pożyczać nadal? dałaś mi do myślenia… albo znajomość opiera się tylko na pożyczaniu i tylko zawsze pożycza jedna strona? będę wdzięczna za odpowiedź,bo nie wiem czy robić z siebie miłosiernego samarytanina, czy po prostu odmawiać. jak Ty to rozumiesz? pozdrawiam Cię ciepło 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hej 😉 Super notka, właśnie zamierzam przeogranizować swoje notatki, bo zwykłe zeszyty A5 jak się okazało nie są wygodne, gdy się z nich uczy, choć na ćwiczenia sobie takie zostawię, ale na wykłady muszę zakupić taki kołozeszyt tylko nie mogę znaleźć takiego jaki masz na zdjęciu, w sensie z linijkami na tytuł na samej górze. Wie ktoś może gdzie w Krk można taki dostać? 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja WSZYSTKO miałem w jednym małym laptopie, posegregowane w folderach. Opłaciło się też w przeszłości grać w najróżniejsze ogłupiające gry typu MMO bo wyrabiają dużą szybkość pisania na klawiaturze i można sprawnie notować nawet wówczas, gdy wykładowca się śpieszy. Z 250 – 300 znakami na minutę robiłem notatki na wszystkich wykładach i ludzie brali ode mnie w formie cyfrowej, mailowo, albo zgrywali sobie na peny. I oczywiście opłaca się dzielić : ) bo potem ludzie pomagają, albo przynajmniej piwo postawią ; )

Klaudia
Gość

dzisiaj przygotowałam się do 4 semestru studiów z Twoją pomocą 😉 studiuję tak jakby 1,5 kierunku, mam dużo przedmiotów i siedzę na uczelni po 8, nawet 10godz (w poniedziałek…) i w końcu wzięłam się za organizację jakąś tego wszystkiego 😀 mam fajną teczkę taką plastikową z kilkunastoma przedziałkami 🙂 kupiłam jeszcze zeszyt a4 , kalendarz a5, koszulki i inne pierdółki typu karteczki sticky notes.. jeszcze nigdy nie byłam tak przygotowana na studia 😀 aż się zachciało choć trochę iść na uczelnię…

maxcom
Gość

mino średniej powyżej 4,7 stypendium rekotra dostałam jako ostatnia na liście, przede mną był osoby ze średnimi 4,2 ale miały kartkę z kółka jakiegoś i już są o jeden punkt wyżej ode mnie. Uważam, że to stypandium to najgorsza rzecz jaką zrobili studentom i lepiej dać po 100 wszystkim niż po 1000 jednemu. Żeby chociaż liczyły się wyniki w studiowaniu, a nie kto sobie więcej zaświadczeń załatwi.

Dodam radę: załapcie się do jakiegokolwiek kółka, bo na 2 roku przyda Wam się ten papierek.

Iwona M.
Gość

Pewnie się zdziwisz, że dziś to czytam, ale po wpisaniu w google "jak notować na wykładach", wyskoczył mi Twój blog. Po pierwszym tygodniu zauważyłam, że nie opłaca się nosić całych zeszytów, ale nie do końca wiedziałam, jak sprawę rozwiązać, a teraz wszystko stało się jasne 😀 jadę zaraz po kartki a4 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hah jak ja uwielbiam takie przybory 😀 Karteczki, spinacze, notesy, długopisy, teczki i kalendarzyki <3 Wiem, wiem, jestem dziwna 😀

Anita
Gość

Tekst, który pasował do sytuacji 2 lata temu i będzie na pewno pasował do tego, co się będzie działo za dwa lata. Z jednym stwierdzeniem zgadzam się najbardziej: studia to nie tylko nauka! to wspaniały czas, który na prawdę warto przeżyć 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jestem po pierwszym roku studiów i na liście moich grzechów jest między innymi gruby "zeszyt do wszystkiego", chodzenie na wykłady po to, żeby posłuchać wykładowcy czytającego książkę, granie na komórce na wykładach (choć mogłam być wówczas gdzie indziej, chociażby w łóżku, wreszcie się wysypiając) i pewnie jeszcze kilka by się znalazło.Podzielę się moimi sposobami na notowanie. Pierwszy to mapy myśli. Uwielbiam rozpracowywać trudniejsze tematy, rozpisując je na dużej kartce. Ta metoda pomaga mi nie tylko zrozumieć temat, ale też od razu go zapamiętać. No i sam fakt używania mazaków i kredek sprawia, że bawię się przy tym doskonale i nauka… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jestem po pierwszym roku studiów i na liście moich grzechów jest między innymi gruby "zeszyt do wszystkiego", chodzenie na wykłady po to, żeby posłuchać wykładowcy czytającego książkę, granie na komórce na wykładach (choć mogłam być wówczas gdzie indziej, chociażby w łóżku, wreszcie się wysypiając) i pewnie jeszcze kilka by się znalazło.Podzielę się moimi sposobami na notowanie. Pierwszy to mapy myśli. Uwielbiam rozpracowywać trudniejsze tematy, rozpisując je na dużej kartce. Ta metoda pomaga mi nie tylko zrozumieć temat, ale też od razu go zapamiętać. No i sam fakt używania mazaków i kredek sprawia, że bawię się przy tym doskonale i nauka… Czytaj więcej »

TheBooombel
Gość

Wielkie dzięki za takie rady.Od października będę studentką pierwszego roku polonistyki i nie bardzo wiedziałam w co się zaopatrzeć.Na razie kupiłam dwa zeszyty A4 jeden 96 kartek a drugi 60 oraz zwykły brulion A5.Nie mam znajomych na kierunkach humanistycznych a słyszałam,że tam jest wiele notowania.Postanowiłam w google wpisać hasło "jak notować na studiach" i od razu wskoczył mi twój blog.Bardzo mi pomogłaś.Teraz wiem mniej więcej czego będę potrzebować.Jeszcze raz wielkie dzięki 🙂

prosperiusz
Gość

Ania, ja już jestem 7 lat po studiach magisterskich na historii, ale przymierzam się do doktoratu z historii Anglii. Mam tematycznych książek tyle, że aż boli głowa. Mam nadzieje dzięki Twemu blogowi ogarnąć mój brytyjski misz-masz. Naprawdę odwaliłaś kawał dobrej roboty, pozdrawiam Jarek vel Prosperiusz

etui na laptop
Gość

kolorowe, naklejane karteczki jako zakładki są super, nie tylko na studiach ale i w pracy

Anonimowy
Gość
Anonimowy

😉

Previous
Jak szybko pozbyć się krost i wyprysków, czyli tani sposób na ładną cerę :)
Z czym na studia, czyli czym, gdzie i jak notować :)