Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

Z czym na studia, czyli czym, gdzie i jak notować :)

Ostatnio coraz więcej osób ma potrzebę komunikowania się ze mną mailowo. Bardzo miło mnie to zaskoczyło, ale też trochę przestraszyło – nie chcę aby ten blog był tak popularny jak kiedyś mój photoblog… lubię mieć nad blogiem kontrolę i wystarczająco czasu aby odpisać na pytania i przeczytać wszystkie komentarze 🙂 
Zdziwiło mnie, że kilka osób pytało mnie jak studiować? Ale skoro jest zapotrzebowanie, to chętnie podzielę się wiedzą 😉 Zaznaczam, że nie jestem ekspertem i przedstawiam swoje ulubione metody. Będzie mi miło, jak podzielicie się swoimi patentami 🙂
Jestem na trzecim roku studiów i popełniłam już masę błędów związanych ze studiowaniem 🙂 Kserowałam to co wszyscy (bo skoro wszyscy kserują to musi być ważne…, prowadziłam notatki w jednym grubym zeszycie, liczyłam na stypendium rektora, a później okazało się, że na moim uniwerku łatwiej dostać je za lewe zaświadczenia o wolontariatach niż dobre stopnie…)
Cóż, życie studenta nie jest łatwe 😉
Moje rady są następujące – nie patrz na ilość, ale na jakość!

Co trzeba kupić?

Teoretycznie nic. Twoje notatki, Twoja sprawa. Nie notujesz – nikogo to nie obchodzi. Mimo wszystko ja polecam :

Zeszyt a4 z którego łatwo wyrywać kartki. 

Osobiście polecam zwykły na spirali. A4, bo tak się potem najlepiej kseruje w razie potrzeby. Kartki wyrywane, bo często są potrzebne na kolokwia i łatwo je przełożyć do segregatora, teczki. Nie polecam noszenia całego zeszytu ze sobą 🙂 Najlepiej nosić jest bieżące notatki (wykłady+ćwiczenia) w teczce, a w foliowej koszulce mieć kilka czystych kartek. Ja lubię, kiedy zeszyt ma miejsce na nagłówek (wtedy pamiętam, żeby napisać co to za zajęcia i jaka jest ich data.
Daty są ważne, bo łatwiej się połapać które notatki musisz sobie od kogoś skserować przed sesją 😉 Można oczywiście kupić zwykły bloczek kartek a4, ale dla mnie są gorsze z dwóch powodów – nie są podziurkowane i mają zbyt cienkie kartki. Przebijają podczas kserowania i czasami się drą.


Koszulki foliowe, teczki, spinacze, karteczki post-it, wygodny długopis,kalendarz kieszonkowy, planer.


W koszulkach dobrze jest trzymać wykłady. Polecam też kolorowe przekładki (dividers) żeby łatwiej było notatek szukać 🙂 Warto też dorzucać do właściwych koszulek kserówki, artykuły i inne powiązane  z danym tematem materiały. Moje przekładki kosztowały  w tesco 50 groszy za 10 sztuk. Moim zdaniem lepszy interes niż kupowanie za 10 zł zeszytu z 5 przekładkami, ale o kto woli 🙂

Spinacze lubię duże, czasami spinam nimi kserówki jak na zdj. w prawym górnym rogu. Nie lubię zszywek 😉 Spinacz to też awaryjna zakładka no i niektórzy wykładowcy MUSZĄ mieć spięte wszystkie kartki twojego kolokwium, więc warto mieć chociaż dwa spinacze przy sobie.
Kolorowe karteczki post-it są wygodne, kiedy notujesz np. tytuł książki którą trzeba mieć na kolejne zajęcia. Moje kosztowały 5 zł za cały komplet w chińskim sklepie. Są dobrej jakości i mają etui, więc mogę je złożyć jak ksiażeczkę i się nie poniszczą. Przydatne są szczególnie te małe, do zaznaczania fragmentów w książkach.

Kalendarz – ja uwielbiam mój multiplaner, bo mam od razu widok na cały tydzień, zwykły notes i konkretne tematy/obszary. Warto też mieć kieszonkowy kalendarzyk 🙂 


Inne ważne rzeczy :

Studia to nie tylko nauka. Mówi się, że student uczy się tylko dwa razy w roku (no chyba, że ma sesję poprawkową ;)). Mój kierunek jest specyficzny, bo ciągle coś jest do zrobienia, jakieś konspekty, scenariusze zajęć i inne rzeczy, ale to raczej ewenement 🙂
Przydaje się znać chociaż jednego studenta rok wyżej – to kopalnia wiedzy (który wykładowca jest mściwy i który co wymaga, u kogo da się ściągać (ja akurat nie lubię ściągać,możecie mnie wyśmiać :P), kto puszcza listy na wykładach itp. Oczywiście nie namawiam do poznawania kogoś rok wyżej tylko po to, aby wyciągać z niego informacje! 😀


Biblioteka : nie kseruj całych książek, ogarnij co Ci jest potrzebne. Żyj dobrze z jej pracownikami! 🙂
 Ksero : ogarnij najtańsze w okolicy. Będziesz kserować DUŻO 🙂  Zawsze miej przy sobie pendrive – przydaje się!

Dobre stosunki z ludźmi z roku , tego chyba nie muszę wyjaśniać 🙂 Pożyczaj innym notatki, bądź bezinteresowny a to do Ciebie wróci. Jeśli traktujesz pożyczanie notatek jako bycie wykorzystywanym – zamknij ten blog i nie wracaj 😉


Nie poruszyłam we wpisie takich spraw jak imprezy i życie studenckie, bo to osobny temat 🙂

Jeśli Was to interesuje, to mogę też napisać o tym jak uczyć się szybko i skutecznie 🙂




Hej! Drogi odbiorco z wyszukiwarki google – od kiedy napisałam ten tekst zdążyłam skończyć studia i obecnie kontynuować edukację “na doktoracie” więc trochę się znam i zachęcam do przejrzenia innych tekstów o studenckich trikach :
) Znajdziesz je tutaj:

https://www.aniamaluje.com/2012/10/z-czym-na-studia-czyli-czym-gdzie-i-jak.html


Czyli dowiesz się jak szybko nauczyć się dużej partii materiału, czy warto chodzić na wykłady (nie zawsze ;)) oraz kilka innych bezcennych trików ;-).

Uściski, Ania

88
Dodaj komentarz

avatar
54 Comment threads
34 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
frombodytohair
Gość

dopiero w tym roku zaczynam wiec przydatne info!

Potworek
Gość

Planowałam właśnie napisać poradnik przetrwania dla studentów pierwszego roku.
Ja się już nie nadźgam nigdy na kupienie opasłego zeszytu z przegrodami. W drugim semestrze już się wycwaniłam, biorę ze sobą kilka kartek – wkładów do segregatora, w domu wpinam i przyklejam karteczkę-zakładkę z oznaczeniem przedmiotu, czasem jeszcze opisuję poszczególne zagadnienia. U mnie w mieście działa ksero za zero, kserować można za darmo, ale dają Ci na jakichś zapisanych kartkach na odwrocie. Fajny patent!
U mnie z kolei jest masa projektów i innego nieprzyjemnego dziadostwa, na niektóre kolokwia też trzeba się poduczyć. Ale zawsze można odłożyć sobie na sesyję 😀

Kasia Szymańska
Gość

bardzo Ci dziękuję za ten post ! Właśnie zaczynam studia i jestem aktualnie w lekkim haosie. 😀

Ev
Gość

Przydatne info, u mnie największym błędem było notowanie w jednym dużym zeszycie (a notatki z kilku przedmiotów)… Pod koniec semestru okazywało się, że na jednych wykładach zanotowałam 200stron, a na innych 20. Marnowanie kartek i nerwów 😛
Od 2 semestrów zabieram ze sobą notebooka i notuję na nim. Jest to szybsze, czytelniejsze i wygodniejsze dla mnie samej. Nie mam poczucia, że marnuję papier, czasami jako jedyna nadążąm za tempem slajdów czy wykładów, a przed sesją drukuję tylko to, co mi trzeba, i nie mam problemów z rozczytaniem pisma ręcznego 😉

Mała wredota
Gość

Czytam tę notkę i myślę sobie – jak ja jeszcze trzymam się na tych studiach?! Notatki w różnych zeszytach, a przed sesją i tak kseruje od kogoś bo moje oczywiście są nieczytelne. Czasami coś zaznaczę, ale prędzej tylko zamażę pół kartki zakreślaczem 😛 Na szczęście jakoś odnajduję się w tym chaosie 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

oo, dla mnie, co prawda uczennicy gimnazjum, przyda się to jak uczyć się szybko i skutecznie – może jakieś rady się przydadzą? 🙂

elmirkaxp
Gość

Ja jestem już na piątym roku, a idealnej metody notatek jeszcze nie znalazłam chociaż chyba najbardziej efektywna była ta z tymi wkładami do segregatora i przekładkami;) Teraz mam zwykłe małe zeszyty bo trochę ich się nazbierało, a to już ostatni dzwonek, żeby je wykorzystać 🙂

Co do ksera… nie wiem jakim cudem moja mama skończyła studia bez tego wynalazku:D

Iv
Gość

Co do bezinteresowności to radzę na początku uważać, bo niestety istnieje taki typ studenta (i takich elementów jest baaaardzo dużo, przynajmniej na mojej uczelni), który generalnie chce Twoje notatki, ale tego samego niegdy nie oczekuj od niego. Niestety sępów jest dużo. Co innego kiedy obracasz się w grupie osób, które mają podobne nastawienie do Ciebie, wtedy ta zasada działa.
Jak ja tęsknię za notatnikami, post-in, zakreślaczami i innymi pierdołami, jakieś zboczenie takie-zawsze jak jestem w sklepie gdzie można znaleźć takie przedmioty to łażę, macam i oglądam 1000 razy:P

Mała wredota
Gość

Takich ludzi najczęściej można spotkać na prawie. Tyle się nasłuchałam o ludziach studiujących tam, że głowa mała ;o Zawistni, nikt nikomu nie pożyczy i tylko czekają aż któremuś noga się powinie. A na nas, administratywistów nazywają bezrobotnymi -,-

thedarksideoflight
Gość

To nie zawsze zależy od kierunku, ja trafiłam na początku na super grupę, każdy się dzielił czym miał, czasami dzieliliśmy się zagadnieniami na egzaminy – każdy coś opracował i wrzucał na wspólnego maila 🙂 Ale następna grupa to właśnie nikt nikomu nic… Ale to jeszcze nic – o rocznikach niżej słyszałam jeszcze lepsze historie – laska sprzedająca kserówki swoich notatek, kłótnie na mailu grupowym w stylu: 'dlaczego wrzucacie tutaj notatki z wykładów, jak ktoś nie był to jego strata'. Brak słów na takich ludzi, ale niektórzy się czują bardzo zagrożeni skoro przyjmowanych na fil. ang. jest średnio 200 osoób a… Czytaj więcej »

kudels
Gość

z tymi notatkami to idzie utonąć ;D

Alex
Gość

przyda się za dwa lata ;D

Magdalena
Gość

świetna notka. co prawda jestem na drugim roku, ale milo były przeczytać "jak jest".

tez bym chciała, abyw moim miescie bylo ksero za zero…

Avenindra Rosjaneczka
Gość

Podpisuję się obiema rękami i nogami pod tym postem – mam dokładnie taką samą organizację notowania i przechowywania notatek, jak u Ciebie. A jako że mam za sobą już 4 lata studiów i wiele przetestowanych systemów potwierdzam, że ten sprawdza się najlepiej 😉

Taran
Gość

U mnie na biologii kolokwia są co zajęcia, więc uczyć się trzeba na okrągło ;p

A dlaczego nie sprawdził się u ciebie system jednego zeszytu? U mnie to całkiem dobrze działało ;d

MassieDran
Gość

Ja uwielbiam mieć cały semestr w jednym zeszycie, przedmioty oddzielam kolorowymi karteczkami 🙂 Przez to zawsze wszytko mam przy sobie, nic się nie gubi i o nic nie muszę się martwić 😀

Obsession
Gość

to ja póki co niewiele przygotowałam się do tematu, bo mam A4 na spiralce i dwa zwykłe sześciedzieciokartkowce :] Ale wszystko nabiera tempa więc kto wie. Stosunki międzyludzkie oczywiście pielęgnuje od podstaw ;D

maylet
Gość

Do studiow mam jeszcze czas, ale i teraz chetnie wykorzystam podane przez ciebie patenty. Czekam na notke o sposobach nauki, akurat do matury. ;))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ja nosiłam ze sobą w teczce zwykłe białe kartki a4 + koszulki. każdy przedmiot w osobnej koszulce, osobno wykłady, ćwiczenia i laborki;) i albo całość kartek z np. ćwiczeń spięta zszywaczem albo spinałam 'co wykład' (wiadomo, w zależności od ilości zużytych kartek). ten system podpatrzyło ode mnie tyle osób, że 'bania mała';) na piątym roku chyba cała moja grupa tak robiła, powinnam to opatentować;) także polecam:) na białej kartce szybciej się pisze, łatwiej się rysuje, bo nie sugerujemy się jakimiś liniami czy kratkami, tylko działamy;) nno i jest to tanie jak barszcz! ważne tylko, żeby numerować strony i zapisywać daty… Czytaj więcej »

Let's make it easier
Gość

tak sie sklada ze z czystych kartek uczy sie łatwiej i to powtarzaja na kierunkach psychologicznych w kolo

pora-wstac
Gość

oo, super pościk, choć sama zaczynam trzeci rok nie wszystko mam opanowane do perfekcji, niestety i zawsze wolę się uczyć z notatek koleżanki, niż z własnych (więcej mnie na uczelni nie ma, niż jestem;p). Co do tych przekładek z Tesco to mnie zainteresowałaś, wyruszę kiedyś i poszukam! 🙂 I tak, napisz o skutecznej nauce! 🙂 pozdr.

Dorota R
Gość

wszystko sie zgadza. ja bym jeszcze dodala zeby nie wyrzucac pozniej notatek i kserowek bo czesto w pozniejszych latach sie do nich wraca 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ja bym bardzo chciała poczytać o tym jak się szybko i skutecznie uczyć ! Jestem teraz w liceum i mam masę nauki a warunki nie najlepsze… Małe mieszkanie w bloku z rodzicami a pokoj dzielę z siostrą. Często mam wrazenie że nie potrafię się uczyć i marnuje masę czasu! Nieraz siedzę kompletnie nie mogę się skupić i potrafię przez godzinę czytac jedno zdanie 🙁 rozpraszam się też i zdarza się ze nie mogę się zebrać do nauki. Także myślę że to byłaby dla mnie cenna lekcja. Pozdrawiam i przesyłam buziaki. Aniaa ;D

marquisdered
Gość

Wiedziałam, że na Ciebie zawsze można liczyć!!! 😀

marquisdered
Gość

Dopiero teraz przeczytałam Twoją odpowiedź… Faktycznie, pewnie tak zrobię, tylko już raczej "bez twarzy"! 😀 Bardzo miło mnie zaskoczyłaś, naprawdę…

thedarksideoflight
Gość

Bardzo fajna notka 🙂 U mnie zawsze sprawdzał się segregator – a właściwie 2 – jeden na zajęcia, a drugi 'domowy', w którym przechowywałam notatki niepotrzebne na zajęciach, żeby nie nosić wszystkiego. A w segregatorze układałam notatki wg planu, czyli zaczynało się od pierwszych zajęć w poniedziałek, a kończyło się na ostatnich w piątek – bardzo mi to pomagało, bo wiecznie nie mogłam ogarnąć planu 😉

Olga!
Gość

napisz uczeniu się ! koniecznie:)

kobiece szufladki
Gość

Dla mnie w ogarnięciu notatek kolokwiów i zakresu materiału, najważniejsze są kolorowe karteczki i kalendarz bez tego bym zginęła!

BogusiaM
Gość

ja już studia skończyłam ale to co piszesz ma sens:) często nosiłam ze sobą tylko jeden zeszyt gdzie wszystko notowałam, najważniejsze notatki przepisywałam w domu przy okazji już się ucząc do wejściówki, które miałam co tydzień! a z czystych przejrzystych notatek – lepiej się uczy:) dla mnie moje ręczne notatki na wagę złota w porównaniu z kserówkami…
inne mniej istotne spinałam razem i do nauki na egzamin wystarczało

Booklover
Gość

Bardzo przydatny post, lubię takie:D A co do nauki szybkiej i skutecznej to chętnie o tym przeczytam:)

Mudi
Gość

Ja nie lubię notować 🙁 Zapamiętuje duzo z lekcji ale nigdy nie chce mi się pisać. Mam takie luki w zeszytach 😀
W dodatku nie umiem trzymać długopisu (serio) co jeszcze bardziej utrudnia mi sprawę.
Ale mimo wszystko jestem całkiem nieźle zorganizowana. Mam jeden zeszyt z przekładkami, który nazywam swoim mózgiem 😀 Wszystko w nim zapisuje a jak go zapomnę to czuję się zagubiona!

FitRuda
Gość

Napisz o uczeniu się 😀 Jesteś bardzo zorganizowana, podziwiam 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mądrze prawisz 🙂 Jestem na 4 roku filologii polskiej, a tu ani rusz bez notatek 😉 i też popełniałam wiele błędów, ale już wypracowałam swój własny sposób 🙂 mam zawsze przy sobie koszulkę z luźnymi kartkami A4 z dziurkami do segregatora, a w domu mam skoroszyty do przedmiotów -i po prostu wpinam notatki 🙂 kserówki w segregatorach -polecam też od razu segregować co zostawić, a co wyrzucić, bo nagle się okazuje po roku, że mamy w pokoju 2 tony makulatury 😀

malawredota
Gość

ja właśnie zaczęłam, z chęcią przeczytałam ten post 🙂

learus
Gość

Mam nadzieję, że ten post będzie dla mnie przydatny,
w tym roku zdaję maturę i przeżywam najgorszy strach,
że nie dostanę się na wymarzone studia :P…

Gurmetka
Gość

polecam jeden duży zeszyt do wszystkiego, z takimi kolorowymi przekładkami, na każdy wykład inna 😉 a na cwiczenia taki sam tylko mały 😉

onepart0fme
Gość

jestem na 3 roku i nigdy nic nie kserowałam! 😀

onepart0fme
Gość

nie, jestem na ścisłym kierunku, w większości mamy sami coś tworzyć na komputerach 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

właśnie zaczęłam studia i przepisuję wykłady w DS, żeby były w miarę usystematyzowane. Szkoda tylko, że to pochłania sporo czasu…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

hmm.., piszesz by być bezinteresownym, a jeśli dostajesz w zamian chamstwo ? nadal pożyczać ? ja mam z tym dylematy… niby fajnie, pożyczam wszystkim zeszyty nie powiem, ale czasami nie dostaję ich na termin jak się umawialiśmy… i co wtedy? pożyczać nadal? dałaś mi do myślenia… albo znajomość opiera się tylko na pożyczaniu i tylko zawsze pożycza jedna strona? będę wdzięczna za odpowiedź,bo nie wiem czy robić z siebie miłosiernego samarytanina, czy po prostu odmawiać. jak Ty to rozumiesz? pozdrawiam Cię ciepło 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hej 😉 Super notka, właśnie zamierzam przeogranizować swoje notatki, bo zwykłe zeszyty A5 jak się okazało nie są wygodne, gdy się z nich uczy, choć na ćwiczenia sobie takie zostawię, ale na wykłady muszę zakupić taki kołozeszyt tylko nie mogę znaleźć takiego jaki masz na zdjęciu, w sensie z linijkami na tytuł na samej górze. Wie ktoś może gdzie w Krk można taki dostać? 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja WSZYSTKO miałem w jednym małym laptopie, posegregowane w folderach. Opłaciło się też w przeszłości grać w najróżniejsze ogłupiające gry typu MMO bo wyrabiają dużą szybkość pisania na klawiaturze i można sprawnie notować nawet wówczas, gdy wykładowca się śpieszy. Z 250 – 300 znakami na minutę robiłem notatki na wszystkich wykładach i ludzie brali ode mnie w formie cyfrowej, mailowo, albo zgrywali sobie na peny. I oczywiście opłaca się dzielić : ) bo potem ludzie pomagają, albo przynajmniej piwo postawią ; )

Klaudia
Gość

dzisiaj przygotowałam się do 4 semestru studiów z Twoją pomocą 😉 studiuję tak jakby 1,5 kierunku, mam dużo przedmiotów i siedzę na uczelni po 8, nawet 10godz (w poniedziałek…) i w końcu wzięłam się za organizację jakąś tego wszystkiego 😀 mam fajną teczkę taką plastikową z kilkunastoma przedziałkami 🙂 kupiłam jeszcze zeszyt a4 , kalendarz a5, koszulki i inne pierdółki typu karteczki sticky notes.. jeszcze nigdy nie byłam tak przygotowana na studia 😀 aż się zachciało choć trochę iść na uczelnię…

maxcom
Gość

mino średniej powyżej 4,7 stypendium rekotra dostałam jako ostatnia na liście, przede mną był osoby ze średnimi 4,2 ale miały kartkę z kółka jakiegoś i już są o jeden punkt wyżej ode mnie. Uważam, że to stypandium to najgorsza rzecz jaką zrobili studentom i lepiej dać po 100 wszystkim niż po 1000 jednemu. Żeby chociaż liczyły się wyniki w studiowaniu, a nie kto sobie więcej zaświadczeń załatwi.

Dodam radę: załapcie się do jakiegokolwiek kółka, bo na 2 roku przyda Wam się ten papierek.

Iwona M.
Gość

Pewnie się zdziwisz, że dziś to czytam, ale po wpisaniu w google "jak notować na wykładach", wyskoczył mi Twój blog. Po pierwszym tygodniu zauważyłam, że nie opłaca się nosić całych zeszytów, ale nie do końca wiedziałam, jak sprawę rozwiązać, a teraz wszystko stało się jasne 😀 jadę zaraz po kartki a4 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hah jak ja uwielbiam takie przybory 😀 Karteczki, spinacze, notesy, długopisy, teczki i kalendarzyki <3 Wiem, wiem, jestem dziwna 😀

Anita
Gość

Tekst, który pasował do sytuacji 2 lata temu i będzie na pewno pasował do tego, co się będzie działo za dwa lata. Z jednym stwierdzeniem zgadzam się najbardziej: studia to nie tylko nauka! to wspaniały czas, który na prawdę warto przeżyć 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jestem po pierwszym roku studiów i na liście moich grzechów jest między innymi gruby "zeszyt do wszystkiego", chodzenie na wykłady po to, żeby posłuchać wykładowcy czytającego książkę, granie na komórce na wykładach (choć mogłam być wówczas gdzie indziej, chociażby w łóżku, wreszcie się wysypiając) i pewnie jeszcze kilka by się znalazło.Podzielę się moimi sposobami na notowanie. Pierwszy to mapy myśli. Uwielbiam rozpracowywać trudniejsze tematy, rozpisując je na dużej kartce. Ta metoda pomaga mi nie tylko zrozumieć temat, ale też od razu go zapamiętać. No i sam fakt używania mazaków i kredek sprawia, że bawię się przy tym doskonale i nauka… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jestem po pierwszym roku studiów i na liście moich grzechów jest między innymi gruby "zeszyt do wszystkiego", chodzenie na wykłady po to, żeby posłuchać wykładowcy czytającego książkę, granie na komórce na wykładach (choć mogłam być wówczas gdzie indziej, chociażby w łóżku, wreszcie się wysypiając) i pewnie jeszcze kilka by się znalazło.Podzielę się moimi sposobami na notowanie. Pierwszy to mapy myśli. Uwielbiam rozpracowywać trudniejsze tematy, rozpisując je na dużej kartce. Ta metoda pomaga mi nie tylko zrozumieć temat, ale też od razu go zapamiętać. No i sam fakt używania mazaków i kredek sprawia, że bawię się przy tym doskonale i nauka… Czytaj więcej »

TheBooombel
Gość

Wielkie dzięki za takie rady.Od października będę studentką pierwszego roku polonistyki i nie bardzo wiedziałam w co się zaopatrzeć.Na razie kupiłam dwa zeszyty A4 jeden 96 kartek a drugi 60 oraz zwykły brulion A5.Nie mam znajomych na kierunkach humanistycznych a słyszałam,że tam jest wiele notowania.Postanowiłam w google wpisać hasło "jak notować na studiach" i od razu wskoczył mi twój blog.Bardzo mi pomogłaś.Teraz wiem mniej więcej czego będę potrzebować.Jeszcze raz wielkie dzięki 🙂

prosperiusz
Gość

Ania, ja już jestem 7 lat po studiach magisterskich na historii, ale przymierzam się do doktoratu z historii Anglii. Mam tematycznych książek tyle, że aż boli głowa. Mam nadzieje dzięki Twemu blogowi ogarnąć mój brytyjski misz-masz. Naprawdę odwaliłaś kawał dobrej roboty, pozdrawiam Jarek vel Prosperiusz

etui na laptop
Gość

kolorowe, naklejane karteczki jako zakładki są super, nie tylko na studiach ale i w pracy

Anonimowy
Gość
Anonimowy

😉

Previous
Jak szybko pozbyć się krost i wyprysków, czyli tani sposób na ładną cerę :)
Z czym na studia, czyli czym, gdzie i jak notować :)