Dla kogoś być może kolejna instagramerka z dupą na wierzchu, dla mnie zdjęcie na pamiątkę zachwytu nad cudownym wodospadem💧Z ekscytacji drżała mi cały czas łydka! Natura potrafi być majestatyczna!🌱
Sama wyspa ma różne oblicza. Na razie doświadczyłam #Bali dla lekko aroganckich młodych ludzi z lepszego (finansowo) świata, bujających się po instagramowych knajpkach. Bali komercyjnego i turystycznego, Bali pełnego przepięknej, dzikiej przyrody, Bali cudownych miejscowych ludzi i Bali mistycznego. Z pewnością perspektyw jest dużo więcej! Staram się patrzeć na świat pod różnymi kątami i zadawać wiele (czasami może ciut zbyt wścibskich) pytań. Ile ja się podczas takich podróży uczę, to o jeju!

A odnośnie pupy w bikini, to nie wrzucając takiego zdjęcia sama bym przyznała, że kobieta w bikini popełnia jakiś grzech, w odróżnieniu od mężczyzn z gołymi klatami. Nie postrzegam tak świata!😉 Pięknego piątku🌸
Fot: @czula.kaminska (mały spoiler tego, co jutro na stories)
#podróże #podróżemałeiduże #blogerka #wodospad #waterfall #bali #travelgirl #travelblogger #aniamaluje #szczerze_pisząc

Dla kogoś być może kolejna...

Nie wszystkie zdjęcia muszą być wymuskane ;) 🌸Moja pogadanka na temat „chłopak by mnie nie puścił” wywołała spore zamieszanie! Opisujecie swoje toksyczne relacje z partnerami, którzy „zabraniali” wam przeróżnych rzeczy. Czasami toksyczne byłyście Wy, w ciągłym strachu, że partner zdradzi. Dzisiaj jesteście w innych relacjach i wiecie, że to nie powinno tak działać i wyglądać. I wspaniale! Lepiej przejrzeć na oczy późno, niż wcale!
Szkoda życia na kogoś, kto podcina Ci skrzydła. Jeśli masz coś, przed czym chcesz ostrzec inne dziewczyny - dawaj śmiało! Czasami zaczyna się od „nie podoba mi się jak chodzisz w sukienkach”
Pozdrowienia z #Bali! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #balibowlsandsmoothies #relacje

Nie wszystkie zdjęcia muszą być...

Wyprawa solo jak dotąd:
👉🏻Ani jednego dnia nie spędziłam zupełnie sama! Poznałam mnóstwo ludzi, z innymi polubiłam się bardziej, bo miałam okazję lepiej ich poznać. 👉🏻Popełniłam sporo błędów organizacyjnych. Np. teraz jestem na #Bali i już czuję, że bez skutera będzie ciężko (mam problem z błędnikiem, nie będę ryzykować), ale jestem dobrej myśli.
👉🏻Do tej pory nie udało mi się popracować! Spędziłam na pracy może godzinę, no chyba, że liczyć składanie relacji na insta, to wtedy pracowałam ze 3h dziennie. Byłaby to jednak najmniej płatna praca świata, bo nic nie zarobiłam🤣🙈
👉🏻Jestem zupełnie nieprzygotowana na #Wietnam! Poranki i wieczory są podobno chłodne (16 stopni). Z polskiej perspektywy to się wyda śmieszne, ale ja mam tu 35 stopni i takie właśnie ubrania.
👉🏻Możliwe więc, że zamiast 2 tygodni w Wietnamie zmyję się szybciej na jakąś wyspę w Tajlandii (Ko Chang albo Ko Samui) albo na Koh Rong w Kambodży :) Ogólnie mordka mi się śmieje cały czas, jest fajnie, jest dobrze!
Teraz pora się trochę opalić.
Mam nadzieję, że podobają Wam się moje przygody na stories! Wielu rzeczy i ludzi też nie pokazuję, ale może wykorzystam te historie w jakiś luźniejszy dzień. Dzisiaj np. chciałabym nagrać krótką pogadankę 😁

Uściski z Bali!

Wyprawa solo jak dotąd: 👉🏻Ani...

Wciąż nie mogę uwierzyć, że smakował mi wege boczek🤯
To były bardzo intensywne dni w Bangkoku, pora na kolejną przygodę - co powinnam zrobić na Bali?
Jakieś rekomendacje? Nie mogę prowadzić skutera, mój błędnik nie ogarnia, więc pewnie będzie ciężko, ale nastawiam się pozytywnie do całej przygody😊
Poleżałabym ze dwa dni na plaży z jakąś książką, bo z nadmiaru wrażeń i emocji moja czaszka dymi😁.
Zastanawiam się też, którego dnia dopadnie mnie kryzys tej podróży, ale czas pokaże!
Podrzućcie swoje rekomendacje a ja powalczę z walizką i idę spać 😘
#Bangkok #vege #foodie #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Wciąż nie mogę uwierzyć, że...

Jestem wkurzona. Że musimy udawać, że mamy mężów i nosić fejkowe obrączki, aby pozbyć się niechcianych adoratorów. Że samo „nie” nie wystarcza i żaden argument nie ma takiej mocy, jak bycie „przypisaną” do jakiegoś faceta. Jakbyśmy same się nie liczyły jako jednostki ludzkie.
Chciałabym mieć poczucie, że mogę robić swobodnie wszystko to, co mężczyźni.
Moim kolegom nikt nie radzi, by dla bezpieczeństwa wracali po ciemku w towarzystwie kobiety.
Nie zwraca uwagi, że przebijają im przez t-shirt sutki. Nie szukają w podróży hosteli z pokojami tylko dla mężczyzn, podczas gdy „female dormitory” to nie jest pomysł, który wziął się z powietrza, a realnej potrzeby.
Ja nie chcę pieprzonych przywilejów. Chcę mieć poczucie, że jesteśmy takimi samymi jednostkami ludzkimi. Ale jak się naczytałam o Waszych fejkowych obrączkach i pierścionkach, to zrobiło mi się naprawdę przykro łamane na jestem wkurzona.

Kobieto, co robisz dla swojego bezpieczeństwa i spokoju, czego nie robią mężczyźni? Wyjdźmy z priv, napisz tutaj!
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #kobieta #wkurw

Jestem wkurzona. Że musimy udawać,...

Śmiesznie tu stoję, ale mam nadzieję, że widzicie - jestem w Azji na maksa szczęśliwa, wszystko mnie cieszy! W tym klimacie oddycha mi się wspaniale (nawet w Bangkoku!) każda drobna rzecz jest przygodą! Mnóstwo nowych bodźców, smaków, tekstur, zapachów. Tym razem zamiast wygodnego mieszkania z dostępem do basenu i siłowni wybrałam hostel i zbieram inne przeżycia. Poznaję ludzi z taką samą zajawką na doświadczanie podróży jak ja. Wymieniam setki uśmiechów dziennie, próbuję mówić „dziękuję” po tajsku, unikać jednorazowego plastiku, zachwycać się myjącym pupę kibelkiem i cieszyć z masażu, po którym chodzę lekkim krokiem. Tak lekkim, że zrobiłam ich dzisiaj 25 tysięcy😊. Kocham #Bangkok, kocham tę część Azji, uwielbiam wieczorem składać dla Was relację z tego wszystkiego, co mnie spotyka. Moim marzeniem jest zachęcić innych do tego samego! Chcę rozwiać Twoje obawy i uprzedzenia, pokazać, że to jest proste i da się na własną rękę bez stresu!
#podróże #podróżemałeiduże #travelgirl #femalesolotraveler #solotravel #bangkok #wakacje #aniamaluje #blogerka #blogerkapodróżnicza #pieszopomieście

Śmiesznie tu stoję, ale mam...

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem towarzystwa do podróżowania - ja pracuję skąd chcę, innych ogranicza urlop. Szybciutko się to zmieniło i teraz nie mam najmniejszego problemu z ogarnięciem towarzystwa. I co zabawne - gdy jest w zasięgu ręki, mam ogromną potrzebę podróży solo. To zupełnie inny vibe, inne przygody, inny rodzaj doświadczenia!
Kiedyś bardzo chciałam wydać książkę z wydawnictwem. Dzisiaj co miesiąc jakieś  mi to proponuje. Wolę sama. I bardzo często gdy podobał mi się jakiś chłopak i okazało się, że z wzajemnością - automatycznie traciłam nim zainteresowanie🙈. To okropny sposób życia, wiecznie chcę tego, czego nie mam, a gdy mam, to już nie chcę😏. Staram się z tym walczyć, ale tez obserwować bacznie z czego wynikają te moje pragnienia.
Wow, dzisiaj zaczyna się moja podróż. Spędzę w niej 35 dni, planuję odwiedzić 3 kraje, w których jeszcze nie byłam i do jednego wrócić. Jak wyjdzie? Czas pokaże. Jedno jest pewne - ja zawsze sobie poradzę i zawsze znajdę sposób by mieć to, czego chcę. Tutaj np. chciałam zjeść śniadanie z widokiem na morze, ale nie było sensownej knajpy więc... przytargałam z @aleksandranajda stół i krzesła z mieszkania. 
Najbliższe 24h spędzę pewnie offline, bo mam cholernie długą przesiadkę, którą zamierzam przeznaczyć na zwiedzanie... sami zgadnijcie jakiego miasta 😉 mam czas aby wykombinować w jaki sposób chcę zamieszczać relacje i jednocześnie zachować bezpieczeństwo nie oznaczając się w czasie rzeczywistym😊 
Trzymajcie za mnie kciuki! #podróże #girlswhotravel #solotravel #solofemaletraveler #aniamaluje #karaiby #podróżemałeiduże

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem...

Piszecie, że:
👉 N-ele z km widzą pomalowane rzęsy lub paznokcie, ale śladów po samookaleczeniach już nie. Lub pada "zakryj to".
👉 Uczniom ze szkół plastycznych jakoś dziwnie strój nie odbiera inteligencji. Czymś się różnią?
👉 Zasady utrwalają kulturę gwałtu. To dziewczynki mają "nie rozpraszać chłopców". A może oni powinni się skupiać? Ślinią się też na widok n-elek, co to zmienia?
👉 Wzmacniamy przekaz ALBO mądra, ALBO pomalowana. To złe!
👉 Obrywacie za naturalną oprawę oczu. Bo n-elka "nie wierzy". Nie pada PRZEPRASZAM.
👉"to kwestia szacunku". Dla mnie szacunek, to bycie przygotowanym do lekcji, mówienie "dzień dobry" i "przepraszam". Nauka to 46h tygodniowo, dorośli pracują 40h. Kiedy wyrażać się ubiorem? Rudym powiecie, że mogą być rudzi po pracy?
👉 Jeśli obrażają cię  różowe włosy, to przemyśl swoje wartości.
👉 Przypięłam w relacjach opinię prawną. Zasady są niezgodne z prawem.
👉 i seksistowskie wobec każdej płci. 👉 Są głosy o bardzo przesadnym stroju w szkole. Rozumiem. ale zakaz ani groźba nic nie zmienią. Może warto porozmawiać?

Bolą wiadomości o samookaleczeniach. Popłakałam się. Te same n-elki siłą zmywają komuś makijaż płynem do naczyń, ale siniaków bitego ucznia nie widzą. Dręczonym radzą: "spróbuj się więcej uśmiechać".
👉 Strój dodaje  pewności siebie. Bez względu, czy to kolczyk w nosie, czy t-shirt z napisem "I'm lesbian". Dostajecie uwagi za odzież i akcesoria z tęczą.  Psychologia i socjologia mówią o potrzebie ekspresji, przynależności, manifestowania swoich przekonań, ale te spory wciąż wygrywa "KIEDYŚ TO BYŁO, KRÓTKO SIĘ TRZYMAŁO" i "JA SWOJE WIEM". Co wiesz? Że oceniasz ludzi po wyglądzie? Gratulacje!

Na szczęście mamy wielu cudownych n-eli. Dla nich ważne jest przygotowanie do lekcji i nie oceniają za wygląd. Dziękuję za Wasz za otwarty umysł.Jesteście wspaniali!

PS. Mam AZS, stres nasila objawy. Z emocji znowu mam czerwony skalp, skóra się sypie. Represje i karność ze strony nauczycieli zaostrzają objawy np. łuszczycy i trądziku, o czym piszecie. Dobro uczniów to atmosfera szacunku, zaufania i życzliwości. Nie ciągłego stresu i strachu. #aniamaluje #protest #szkoła #szacunek

Piszecie, że: 👉 N-ele z...

„opowiada takie rzeczy, to niech nie dziwi się, że traktują ją przedmiotowo” Nie wiem po co szykuję się do podróży do Azji - przeżyłam podróż w czasie😱Jestem w szoku, że moje stories wywołały takie reakcje i część z Was uważa, że skoro autorka nagrała film z poradami jak zrobić partnerowi dobrze, to daje innym prawo by ją obrażać. Jakie prawo?! Czy kobieta nie może lubić seksu i swojej seksualności? Poczytałam z rana kilka wiadomości w duchu „no sorry taka prawda!” „Opowiada to się nie dziwi!”, że przecieram oczy. Obejrzałam ten filmik i wiecie co? Można go streścić do „rób to z radochą, a nie jak za karę”. To wywołuje takie oburzenie?! Laski! Gdyby facet nagrał film w którym radzi pieścić partnerki z radością a nie tylko by w dwie minuty „odbębnić grę wstępną”, to byście pisały „wreszcie ktoś to powiedział” „taka prawda” „rację ma”.
Zachowanie typowe dla studenta I roku filozofii, który rozstrzyga dawno rozstrzygnięte spory. Nie wiem czy wiecie- doszliśmy już dawno do wniosku, że: 1) sukienka nie gwałci - krótka, obcisła, strój nie ma nic do rzeczy. 2)Nawet jeśli dziewczyna jest striptizerką, to nie można dotykać jej bez jej zgody 3) Prostytutkę też można zgwałcić
Tymczasem u nas wszystkie spory wciąż wygrywa „ja swoje wiem”😱.
Pamiętam jak w 2016 wrzuciłam post z zachętą do posiadania „masażera osobistego”. To był mały, dyskretny, ładny gadżet. Post miał jakieś chore zasięgi, bo mnóstwo osób go sobie wysłało z komentarzem, że ta Aniamaluje to wstydu nie ma, całkiem odpłynęła, takie rzeczy publicznie. Kilka osób się pomyliło i zamiast obgadać mnie do koleżanki, wysłało to do mnie.
Pomyślałam wtedy - wow, czuję się jak podróżnik w czasie, jakbym przybyła z przyszłości, może kiedyś to nie będzie tabu. 
Mamy 2020 a ja liczę, że na takie komentarze będziemy kiedyś patrzeć jak na wystawianie kobietom mandatów za bycie na plaży w bikini, bo to nieobyczajne. 
#aniamaluje #szczerze_pisząc 
#lavieparisienne #frenchfashion #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #lookdujour #parisianlifestyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

„opowiada takie rzeczy, to niech...

Kupiłam loty! Może powinnam wstrzymać się z ogłaszaniem tego światu, poprzednio napaliłam się na lot przez Chiny, znalazłam w Google zdjęcie każdego jednego przystanku (na Mur Chiński potrzebowałam chyba 3 przesiadek!) i chciałam zrobić to na dziko, ale pojawił się wirus i tyle z moich planów. 
Lecę do Bangkoku, z Bangkoku na Bali, dalej nie mam żadnych lotów, ale będzie grany Wietnam.
Ciągle pytacie, czy się nie boję sama. Boję, ale nie w tym sensie o który zazwyczaj pytacie. Boję się, że wszystko zepsuła komercha.
O siebie się nie boję, opalałam się topless na plaży dilerów, nic głupszego już nie mogę zrobić, serio😁. Poza tym w takiej podróży nie będę sama, mam łatwość poznawania ludzi, przyciągania przygód i wielkich przypałów!

#podróże #podróżemałeiduże #plaża #girlswhotravel #aniamaluje #szczerze_pisząc #solofemaletraveler #solofemaletravel #beachlife #azja #wakacje

Kupiłam loty! Może powinnam wstrzymać...

Dlaczego nie lubię zwrotu rozwój osobisty ?

Zazwyczaj jest tak, że gdy już myślimy, że wszystko fajnie… uświadamiamy sobie, że to nie jest to. Pierwsze zauroczenie i zachwyt (nad nową osobą, pracą, miejscem) mija. Zaczynamy zauważać drobne wady, niedociągnięcia, irytujące maniery. Tak było ze mną. 

Grill, ognisko, nawet juwenalia – przynajmniej raz musiałam na chwilę zalogować się na maila – sprawdzić, czy klient zaakceptował tekst poprzedniego zlecenia, czy do przodu posunęły się negocjajcje z innego i czy są jakieś nowe na horyzoncie. Znajomi w żartach rzucali, że ciągle jestem w pracy.
Więc zaczęłam podliczać wszystko w excelu.
W czerwcu, miesiącu,w  którym miałam zaliczenia, sesję, obronę i dokańczałam magisterkę, przepracowałam razem… 340 godzin. Podliczając słupki sama byłam w szoku. Auć!
Piszę rozmaite teksty. Lubię to robić, ale przegapiłam moment, w którym mogłam powiedzieć stop! 

Samo napisanie fajnego tekstu (nie mówię tutaj o blogu), nie jest bardzo czasochłonne. Ale czasami między pierwszym zapytaniem a otrzymaniem przelewu jest piętnaście maili. Zdałam sobie sprawę, że to one tak bardzo konsumują mój czas. Sprawdzanie, czytanie, odpisywanie, bieganie na pocztę z umowami.
Drugim zaskakującym odkryciem był fakt, że najbardziej angażujące czasowo zadania…przynosiły mi najmniejsze efekty. Znowu zonk, bo niemlaże jak w zasadzie pareto,  ok. 30% moich najfajniejszych zleceń generowało mi ok. 70% przychodów, podczas gdy cała reszta pozostałe 30. (w zasadzie Pareto proporcje to 80:20).
Jak mogłam to przegapić?

Gdy wrzucałam to zdjęcie na instagram, poczułam radość. Lubię naturę, tylko ona naprawdę mnie relaksuje (tak totalnie). Dokonałam fajnego wyboru, zrezygnowałam z drugiego dnia konferencji dla odpoczynku. Dlaczego tak rzadko tak robiłam, zarywając czerwcowe noce? Nie wiem. Prawdopodobnie dlatego, że kiedy siedzi się  z laptopem na łące, w lesie, nad stawem – nie czuje się, że jest się w pracy. 

Oczywiście już postanowiłam, że jak tylko ogarnę do końca rekrutację na doktoranckie, wybieram się na przymusowe wakacje. Takie z totalnym leżeniem i całkowitym brakiem pracy, nawet zwiedzania. Myślę nad czymś totalnie sztampowym, może jakaś Grecja all inclusive? Jeśli możecie coś konkretnego polecić, śmiało podrzucajcie linki. Nigdy nie byłam też a wakacjach z biurem podróży. Które biuro jest zaufane? TUI, Grecos,  Travelplanet?
Przewartościowałam kilka rzeczy (głównie wtedy, gdy nie robiłam nic ambitnego, bo bolały mnie płuca :)) i doszłam do kilku wniosków.
Zarabianie na tym, co się lubi jest fajne. Ale nie tak różowe, jak myślą Ci, którzy nie postarali się wystarczająco o pracę, która ich zadowala. Bo nawet w tym co się lubi, są elementy, których się nie lubi. Negocjacje z klientami, upierdliwe maile, papierologia, bieganie z umowami na pocztę, czasami sami klienci. Masz fajnie,bo nie masz szefa nad głową! mawiają czasami moi znajomi na etatach. A przecież to wielka bzdura, bo moim szefem jest w pewnym sensie każdy klient z którym pracuję.
Od dzisiaj jak pracę traktuję wszystko, czego nie zrobiłabym, gdybym nie dostała za to pieniędzy. Często pytacie mnie o to, czy traktuję bloga jak pracę. Nie, nie traktuję – to moja odskocznia, miejsce, które autentycznie lubię tworzyć. Pracą są teksty powstałe przy współpracy z jakąś marką. Raz na jakiś czas, bez przeładowania, zawsze łączone z jakąś korzyścią dla Was – nagrodami, rabatem, ciekawą informacją itp. Natomiast blogowanie jako takie nią nie jest. Gdybym nie miała z tego grosza, też bym blogowała (bo lubię). Jestem tego pewna, bo przez wiele lat, zanim jeszcze ktokolwiek słyszał o współpracach, prowadziłam bloga bez gorsza nagrody ;-).
Ostatnio przewartościowałam sobie kilka rzeczy i w lipcu działam już inaczej (póki co, dobrze mi idzie ;-)). Minimalizuję pracę i szukam…. optymalnych rozwiązań. Bardzo nie lubię zwrotu rozwój osobisty. Stosowałam go dlatego, bo nie znałam lepszego.
Rozwój osobisty kojarzy mi się z tymi wszystkimi fikcyjnymi aktywnościami – kolejnymi kursami, tytułami, zadaniami, pierdoletami do wpisania na Linked.in Tym wszystkim, co jest poza prawdziwym życiem.
Dla mnie ważniejsze jest robienie rzeczy, które czynią nas lepszymi, szczęśliwszymi ludźmi, bez żadnej chorej presji, udowadniania czegoś innym. Nie pokonywanie na siłę swoich ograniczeń, ale pracę nad nimi wtedy, gdy naprawdę są dla nas przeszkodą i utrudniają nam życie. 
Nie chcę mieć perfekcyjnego życia rodem z instagrama i pinterest. Zawsze nienagannej fryzury, równych idealnych kresek, ubrań ułożonych pod linijkę. Ale chcę rozwiązań optymalnych – fryzury, która spełnia wszystkie funkcje, jakich od niej oczekuję – jest wygodna, szybka i na tyle ładna, na ile potrzebuję. Optymalne rozwiązanie to takie, które jest najlepsze w danych okolicznościach. Bez nadmiaru i niedoboru. Najpiękniej wyraża chyba to ten pomysłowy stojak na buty – mieści bardzo dużo par, ale zajmuje bardzo mało miejsca – można obejrzeć go sobie tutaj.
Czegoś podobnego oczekuję od swojego życia. Chcę, żeby było optymalne.

Chcę odpowiedniego wyważenia proporcji między pracą  a życiem osobistym i odpoczynkiem, ubrań, które będę zarówno wygodne jak i dopasowane i zapewniające mi dobre samopoczucie, potraw, które są smaczne i zdrowe i tak dalej.

Optymalne nie są np. boczki na moim ciele :

Bawełniany crop top (z tego sklepu), idealnie to obnażył. Skutek za bardzo siedzącego trybu życia…
Nad optymalnym ciałem też zaczynam na nowo pracować – nie takim idealnym jak na instagramach i tumblrze, ale takim, w którym będę dobrze się czuć, a każda komórka z której będzie zbudowane, będzie miała swoją funkcję i uzasadnienie. Uzasadnienia dla boczków nie widzę.

No, to teraz zrzuciłam to, co leżało mi na wątrobie.
Podsumowując – zero presji, szukanie optymalnych rozwiązań, większa równowaga i przymusowe wakacje, najlepiej za jakieś dwa tygodnie. Trzymajcie kciuki!

Hej! Komentarze są troszkę niżej i obsługuje je Disquss 🙂

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Aniela Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Aniela
Gość

Dla mnie rozwój osobisty to coś zdecydowanie innego niż dla większości mentorów i coachów. Uważam, że warto inwestować w zgłębianie wiedzy i poszerzanie swoich możliwości, co robię już od kilku lat. Ostatnio ukończyłam szkolenie Scrum Master i zostałam największym specjalistą w swojej firmie. To naprawdę wyjątkowe uczucie.

Previous
O obronie,Poznaniu, nowych smakach i życiu, czyli tygodnik
Dlaczego nie lubię zwrotu rozwój osobisty ?